Tak, dobrze przeczytaliście, proponowane przeze mnie danie to udka z kurczaka w glazurze z Coca-Coli i sosu sojowo-grzybowego. Danie jest niezwykle proste, a smakuje nieziemsko. Przepis zaczerpnięty z pewnej restauracji japońskiej, z powodzeniem pojawia się na naszym stole od 6 lat. Pamiętam czasy studenckie, gdzie czasami wszystkie cztery palniki były zajęte przez patelnie z tą potrawą - tylu było chętnych do jej spróbowania.

Składniki podaje dla jednej osoby:

  • 8 udek z kurczaka (mogą być też skrzydełka jak ktoś lubi, pokrojone na 3 części)
  • 0,5 l oryginalnej Coca-Coli (nie light, nie zero)
  • sos sojowo-grzybowy (w Polsce używałam sosu marki Tao Tao, koszt ok. 4 zł)




Na głębokiej patelni lub w garnku z grubym dnem układamy udka z kurczaka i zalewamy go colą, żeby prawie je zakryła .



Następnie wlewamy sos sojowo-grzybowy (ok. 40 ml) i mieszamy.



Patelnie stawiamy na średni ogień. Nie przykrywamy, bo cola musi wyparować.



Tu na początku pojawi się piana. Od czasu do czasu możemy zamieszać. Po ok. 25-30 minutach sos powinien zacząć przywierać do kurczaka i być mniej więcej w takiej konsystencji:



Po kolejnych 5 minutach powinien przypominać karmel, śmiało można go wtedy skosztować - nie jest wcale taki słodki jak mogłoby się wydawać. Mieszamy udka, żeby w całości pokryły się glazurą.



W tym miejscu ujawnia się asystent:



A tak potrawa prezentuje się finalnie:



Udka jemy rękoma. Jest to raczej przekąska niż danie obiadowe. Wspaniale sprawdza się na domowych imprezach - można się pośmiać z ubrudzonych twarzy :)

Statystyki zobacz

© copyright 2019 by Wykop.pl