Na ulicach widać coraz więcej motocyklistów, którzy zamiast typowych kasków noszą na głowach imitacje niemieckich hełmów z II wojny światowej. Najczęściej dotyczy to osób jeżdżących na chopperach. Mimo, że takie zabezpieczenie wygląda efektownie to korzystanie z niego może być śmiertelnie niebezpieczne nawet przy niegroźnych przewrotkach.

Zacznijmy od początku. Chyba każdy wie jak wygląda niemiecki hełm noszony przez większość formacji wojskowych III Rzeszy. Jego charakterystyczny kształt wyewoluował z modelu M-16 stosowanego od I wojny światowej, i doczekał się kilku wersji oznaczonych kodem M-35, M-40 i M-42. Poza ochroną czaszki, hełm dzięki dużemu kołnierzowi zapewniał też osłonę karku. I to właśnie ta osłona może okazać się śmiertelnie niebezpieczna.



Kołnierz, który miał chronić żołnierza przed odłamkami, nawet przy niegroźnym upadku może doprowadzić do poważnego uszkodzenia szyjnego odcinka kręgosłupa lub nawet do złamania karku. Sytuacja taka może wystąpić podczas uderzenia daszkiem hełmu o nawierzchnie lub podczas rolowania, które z tego co się orientuje zdarza się dość często po przewrotce.



Tego zagrożenia świadomi byli też Niemcy, którzy na potrzeby swoich spadochroniarzy musieli stworzyć zupełnie inny hełm. Żołnierze tej formacji byli szczególnie narażeni na upadek w czasie lądowania ze spadochronem, dlatego też modele 35,40, 42 nie miały racji bytu w tego typu jednostkach. Z myślą o nich opracowano hełm o nazwie M-38, w który pozbawiony był daszka i kołnierza. Swego czasu w jednej z niemieckich kronik filmowych prezentujących spadochroniarzy widziałem ujęcie pokazujące jak oficer sprawdza przygotowanie żołnierzy do skoku. Jednym z elementów była kontrola hełmu na głowach. U jednego ze spadochroniarzy można było zaobserwować zwykły hełm piechoty, który podczas kontroli można było zsunąć na twarz.

Niestety mimo poszukiwań nie udało mi się znaleźć tego nagrania. Jeśli komuś uda się je odnaleźć będę bardzo wdzięczny za doklejenie do powiązanych.



Statystyki zobacz

© copyright 2019 by Wykop.pl