Przeglądam wykop od dłuższego czasu ale do tej pory byłem jedynie biernym użytkownikiem, ta sytuacja wymusiła na mnie założenie konta. Widząc nie raz siłę wykopu która pozwoliła pomóc nie jednej osobie, dzielę się dzisiaj z wami moją nie przyjemną historią.

Historia zaczyna się 2 lutego w Krakowie na koncercie "Firmy" w Rotundzie. Jesteśmy studentami, wynajmujemy w piątkę mieszkanie w Krakowie. Współlokator Tomek z którym dzielę pokój został sam na weekend na mieszkaniu i poszedł na ten koncert. Po koncercie przyprowadził na mieszkanie osoby poznane na koncercie. Pomelanżowali, zostawili burdel... Na tym historia mogłaby się zakończyć. Niestety przedwczoraj dzwoni domofon i gość który był na tej imprezie pyta o współlokatora (który był akurat w domu po sesji). Wpuściłem go, pogadałem chwilę w drzwiach. Powiedział że potrzebuje kontakt do "organizatora imprezy" ponoć zostawił u nas w pokoju telefon Samsung Galaxy Note 2 (budzi się 2 tyg po imprezie). Daje mu numer do Tomka żeby się z nim kontaktował bo żadnego telefonu tu nie było. Gość mówi że spoko, spoko że przyjdzie na drugi dzień pogadać.

W dniu wczorajszym koło godziny 17 przychodzi z kolegą i pyta czy może się rozejrzeć. Przedstawia się jako Goliat z osiedla Górali z Nowej Huty. Tłumaczy się że telefon drogi że nie jego, że będzie miał problemy, że na pewno zostawił tu ten telefon. Wpuszczamy go, jesteśmy we dwóch na mieszkaniu z Krystianem. Dzwoni do Tomka (współlokatora którego dalej nie ma), żeby przyjechał że się nie ruszy bo telefon musiał tu być, i ktoś kto był na imprezie musiał go zabrać. Po godzinie dalej siedział, Krystian poszedł na mecz. Robi się nie przyjemnie, gość nie chciał wyjść. Powiedział że będzie czekał tu do rana, bo po pierwsze nie ma się gdzie podziać bo na osiedlu cytuję "potną go jak wróci bez telefonu". Po drugie Tomek powiedział mu przez telefon że rano przyjedzie i będą wyjaśniać sprawę. W między czasie korzystał z Tomka stacjonarnego komputera. Postanowił mi umilić czas puszczając ustawki Cracovii z Wisłą. Kolega który z nim przyszedł, powiedział że zawija się do roboty i wyszedł. Minęło jakieś pół godziny musiałem wyjść. Ku mojemu zaskoczeniu dresik bez problemu wyszedł ze mną. Ale zaznaczył że musi sprawę telefonu wyjaśnić. I będzie czekał na klatce. Zamknąłem mieszkanie i poszedłem.

Teraz gwóźdź programu: Wracam po godzinie, zastaje wyważone drzwi. Na mieszkaniu były 2 laptopy które zniknęły:
Dell XPS M1530 - Mój

Service tag: 85N5W3J (jest to numer komputera, jednocześnie potwierdzający że to moja własność)
Znaki charakterystyczne: zabezpieczony (hasło BIOS), odrapana od spodu klapka na karty rozszerzeń WI-FI, modem HSDPA, odrapana bateria (po otwarciu pomiędzy ekranem a klawiaturą jest widoczny kawałek baterii, który jest odrapany).

HP Pavilion DV5 1020ew - który był Krystiana

Nie mamy żadnych numerów seryjnych ale posiada dużo znaków charakterystycznych.
Bez baterii, brak farby na touchpadzie, lewy przycisk lekko zapadnięty, na dole ekranu wytarcia od zamykania, z lewej brak zaślepki/pilota w porcie ExpressCard, komp nie zabezpieczony.

Jak wcześniej wspomniałem złodziej korzystał z komputera i zalogował się do Facebooka, dodatkowo mamy jego zdjęcia z koncertu, numer telefonu. Sprawa zgłoszona na policję, jednakże prosimy o wszelką pomoc. Jeśli ktoś zna osobę, imię, nazwisko cokolwiek piszcie.

Kontakt z nami: markiewiczrob@interia.pl

Statystyki zobacz

© copyright 2019 by Wykop.pl