Inspektor z woj. kujawsko-pomorskiego pracował z pasją, wykrywał oszustwa i nieprawidłowości, uczciwie kontrolował, zadawał pytania - i dlatego go już nie ma. A ludzie z tego samego Sanepidu odpowiedzialni za kompromitację z solą techniczną nie ponieśli żadnych konsekwencji.

Kłopoty inspektora zaczęły się, gdy w chełmińskim markecie wykrył około 200 kilogramów wędlin niewiadomego pochodzenia oraz inne przeterminowane wyroby wędliniarskie. Zdaniem doktora Felsmanna kiełbasa miała trafić do przygotowywanego na miejscu leczo lub bigosu.
- Właściciel sklepu tłumaczył się tym, że on to ma na własny użytek. Wystąpiłem do wojewódzkiego inspektora o nałożenie kary w wysokości 18 tys. zł. A pan inspektor nałożył kilka tysięcy zł, uzasadniając, że kara jest niska, bo nikt nie zachorował – mówi doktor Felsmann.


Do kolejnego sporu doszło przy sprawie handlarza jajami, który notorycznie nie przestrzegał przepisów sanitarnych. Inspektor wojewódzki, wbrew stanowisku doktora Felsmanna, odmówił nałożenia kary pieniężnej na sprzedawcę.

Uzyskałem informację, że są naciski od „cioci” ze Słupska, która prosi, żeby ten pan mógł dalej prowadzić działalność. Te naciski miały dotyczyć wojewódzkiego inspektora – przypomina sobie Mariusz Felsmann.

Utrata stanowiska przez doktora Felsmanna to nie jedyna głośna sprawa w regionie inspektora Kasprzaka. Pod okiem jego podwładnych dochodziło przez lata do fałszowania soli przemysłowej i sprzedaży setek ton towaru na rynek spożywczy. Proceder przerwało dopiero nasze dziennikarskie śledztwo, ale w kujawsko-pomorskim Sanepidzie do dziś nikt nie poniósł konsekwencji urzędniczej kompromitacji.

Cały artykuł i wideo: http://uwaga.tvn.pl/64499,news,,stracil_prace__bo_byl_uczciwy,reportaz.html

Wersje

Statystyki zobacz

© copyright 2019 by Wykop.pl