Witajcie.
Wyszukiwarka nie znalazła nic na ten temat na Wykopie, mam nadzieję że posłużycie dobrą radą.
Jak dla mnie to klasyczny przykład copytrollingu. Ale od początku.
Jestem użytkownikiem portalu z nazwą pochodzącą od pewnego sympatycznego gryzonia. Użytkownikiem biernym, czyli nic sam nie wrzucam, tylko pobieram. No i chomikuję od innych. Mieszkam za granicą.
Pech chciał, że kilka lat temu będąc w Polsce zalogowałem się na wiadomy portal z komputera mojego wujka (podkreślam, nic nie wrzucając). Czyli niejako zostawiłem ślad po sobie. W międzyczasie portal wyrokiem sądu zmuszony został do udostępnienia danych 25000 użytkowników. Skończyło się na tym, że wczoraj moja ciocia dostała pismo z kancelarii adwokackiej Bartłomieja Wieczorka z wezwaniem do zapłacenia kwoty 3000 pln.
Gdyby to pismo było skierowane do mnie, olałbym to, ewentualnie napisałbym Panu Wieczorkowi jakieś grzeczne pismo. Problem jednak w tym, że wmieszani zostali w to Bogu ducha winni ludzie. To tak, jakby takie pismo dostał właściciel kafejki internetowej.
Proszę, doradźcie, jak zdjąć z mojej rodzinki ten problem. Oprócz pisma i wykazu, które załączam, w liście było jeszcze kilka wydruków screenshotów, na których widać rzekomo przeze mnie rozpowszechniane pliki.
Zaznaczam, że adwokat Bartłomiej Wieczorek nie ma moich danych, tylko login z portalu.
Z góry dziękuję za poważne potraktowanie mojej prośby o pomoc w sprawie, która może dotyczyć każdego.





Statystyki zobacz

© copyright 2016 by Wykop.pl