Mecenas Jacek Zagajewski:

Nagranie przemowy

W mojej ocenie stan sprawy, uzasadnienie wysokiego sądu, przyczyniło się do tak dużej ilości zarzutów podniesionych w apelacji. Nie będę przytaczał treści apelacji, Sąd doskonale ją zna. Chciałbym natomiast podzielić się z takimi spostrzeżeniami natury ogólnej. Od 11 lat zajmuję się sprawami karnymi, pierwszy raz w mojej karierze spotkałem się z tak bezpardonową obroną oskarżonego w wykonaniu Wysokiego Sądu. Proszę zwrócić uwagę, że wszystkie środki dowodowe przedstawione przez nas zostały przez Sąd zdezawuowane, przy przyjęciu, że Piotr W. składając swoje wyjaśnienia mówił prawdę, przy czym chciałbym zwrócić uwagę, że myśmy składając wnioski dowodowe składaliśmy dokumenty, wypisy z KRS, uchwały, dokumenty księgowe. Wszystko to zostało przez Sąd zakwestionowane, jednak proszę zwrócić uwagę - czemu dałem wyraz w apelacji - że wyjaśnienia Piotra W. były sprzeczne ze stanem faktycznym, który wynika z dokumentów. Nie ukrywam wysoki sądzie, że są to dokumenty urzędowe. Dawanie zatem wiary panu Piotrowi W. "w całości" jak to stwierdził Sąd w Złotoryi uznając jego wyjaśnienia za szczere, jawi mi się jako ocena wyjątkowo jednostronna.

Nie powinno do tego Wysoki Sądzie dojść. Powiem więcej: proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz, która się wydarzyła w tym postępowaniu. Otóż oskarżyciele poszukiwali ochrony prawnej w drodze procesu karnego, tymczasem Sąd w Złotoryi nie tylko odmówił im tej ochrony prawnej, ale doprowadził de facto do podwójnej wiktymizacji oskarżycieli prywatnych. Dlaczego Wysoki Sądzie? Otóż dlatego, że rozumiem, że Sąd może przyjąć pewien sposób patrzenia na przepisy, ale w sytuacji takiej, w której żaden z komentatorów, żadne orzeczenie Sądu Najwyższego czy Apelacyjnego nie pozwala na takie działanie jakie w tym przypadku zrobiłl Sąd Rejonowy w Złotoryi, to ja się pytam jakie możliwości zwrócenia się o ochronę prawną ma jakikolwiek pokrzywdzony udając się z jakąkolwiek sprawą do Sądu w Złotoryi. Mam tu na myśli tę sytuację, w której de facto na oskarżycieli został nałożony obowiązek udowodnienia tego, że nie są wielbłądem za przeproszeniem.

To na oskarżonym powinien ciążyć obowiązek, w sytuacji gdy mamy kontratyp z artykułu 213KK, wykazania tego, że to co pisał było prawdą. Tymczasem Sąd Rejonowy ten obowiązek złożył na oskarżycieli prywatnych. Proszę zwrócić uwagę na sytuację, która wystąpiła: Sąd w uzasadnieniu podnosił, że oskarżyciele nie przedstawili dokumentów, których żądał. Na pierwszej rozprawie, gdy oskarżony domagał się dokumentacji księgowej, zostało to przedstawione, a oskarżony nie dopatrzył się żadnego dowodu na przedstawienie swoich tez, zatem zażądał w innej formie. I znów oskarżyciel mimo, że - śmiem twierdzić - nie miał takiego obowiązku znowu dostarczył dokumetację księgową i znowu oskarżony nie znalazł żadnego potwierdzenia swoich tez wskazywanych w artykule. I znów Sąd zwrócił się o kolejnego dokumenty, wtedy Wysoki Sądzie doszliśmy do wniosku, że już wystarczy. Wysoki Sądzie, zasada jest bardzo prosta: Sąd Rejonowy dokonując oceny kontratypu, do której de facto w uzasadnieniu się wprost nie odniósł, niejako pobocznie wskazując na pewien dowód, którego w zasadzie jako dowodu nie uznał co wynika z uzasadnienia - nie będę tutaj rozwijał. Chodzi mi o to, że ten wyrok sprawił w odczuciu społecznym, że doszło do przekonania, że to co pisał Piotr W. jest prawdą.

Sąd Rejonowy dokonując ustaleń stwierdził mianowicie, że Piotr W. wcale nie pisał o tym, że Jerzy Owsiak kradnie, robi przekręty, tylko Wysoki Sądzie - w jaki sposób społeczeństwo to odebrało? Nie może być tak, żeby Sąd orzekał w oderwaniu od jakiejkolwiek rzeczywistości. Proszę zwrócić uwagę, że w aktach sprawy znajdują się komentarze, które się znajdowały pod artykułami Piotra W. z tych komentarzy wprost wynika, że ludzie którzy go czytali doszli do takiego wniosku, że Piotr W. znalazł dowody na to, że Jerzy Owsiak kradnie, że w Fundacji są robione "przekręty". Wysoki Sądzie, nie ma takiego materiału dowodowego, który by pozwolił na takie ustalenie, Sąd Rejonowy takiego ustalenia nie poczynił. Wysoki Sądzie widać jak w soczewce jak Sąd kształtuje świadomość prawną społeczeństwa. Chciałbym tu zwrócić uwagę na jedną rzecz - jaki skutek odniósł ten wyrok Sądu Rejonowego. Odniósł skutek taki, że teraz wszyscy uważają, że można napisać wszystko o wszystkich.

Musimy zwrócić uwagę na pewną równowagę jeżeli chodzi o ochronę: z jednej strony mamy prawa podmiotowe, ochronę czy to osoby prawnej czy osoby fizycznej, a z drugiej strony mamy prawa dotyczące wolności słowa. Nie może być tak, że za każdym razem wolność słowa będzie przesłaniała te prawa podmiotowe, będzie to zmierzało tylko w - śmiem twierdzić - złym kierunku. Podtrzymuję wszystkie zarzuty, które zawarłem w tej obszernej apelacji, mam nadzieję, że przynajmniej część z nich znajdzie uznanie w oczach wysokiego sądu. Wnoszę Wysoki Sądzie jak w apelacji, jednocześnie wnoszę o uznanie apelacji Piotra W. za oczywiście bezzasadną.

Oskarżony Piotr W.

Nagranie przemowy

Wysoki Sądzie, nie chcę się odnosił do tych szczegółów z wypowiedzi pana mecenasa, odniosłem się do nich w swojej apelacji. Chciałbym zwrócić uwagę na trzy najważniejsze punkty.

Wysoki Sądzie, mamy tu do czynienia z konfliktem interesów - w języku potocznym - polegającym na tym, że po jednej stronie jest potężna organizacja to jest fundacja WOŚP dysponująca olbrzymim kapitałem możliwości pod względem finansowym, medialnym, biznesowym. Nie ma co ukrywać, jest to Fundacja, a zwłaszcza jej prezes, z kontaktami w bardzo wysokich sferach społecznych, umocowany towarzysko, można to tak ogólnie określić, ale też politycznie - to jest człowiek, który wielokrotnie pokazywał się w obecności najwyższych przedstawicieli władzy, takich jak Prezydent, Premier, Ministrowie Rządu. Po drugiej stronie jest zwykły obywatel, Piotr W., rolnik z Biskupina, który reprezentuje interes publiczny w takim zakresie i w takim stopniu na jaki go było stać - intelektualnie i materialnie. Jak cały czas podkreślam, interes publiczny na tle czysto interesu prywatnego: nie Fundacji WOŚP, ale czysto prywatnego interesu Jerzego Owsiaka, który z Fundacji WOŚP i ze środków publicznych jakie wszyscy obywatele łożą na Fundację WOŚP czerpie osobiste korzyści w niejasnych okolicznościach, których nie tylko nie potrafi wyjaśnić, ale których nie chciał wyjaśnić mając do tego pełne materiały. Jest absolutną nieprawdą, to co powiedział mec. Zagajewski, że to nie po stronie oskarżycieli leży udowodnienie winy oskarżonemu: obojętnie z jakim przepisem KK mamy do czynienia nikt nie zwala na oskarżyciela udowodnienia winy.

To co podkreśliłem w apelacji Wysoki Sądzie, odmawiając Sądowi udostępnienia dokumentów - tu jeszcze raz wrócę do taniego spektaklu jaki urządził mec. Zagajewski na sali sądowej wnosząc cztery z wszystkimi dokumentami księgowymi, częścią przepraszam, a całość miała zajmować kilka busów dostawczych które miały wjechać do Sądu - po tym tanim spektaklu gdy padło sakramentalne "sprawdzam" mec. Zagajewski wykonał szereg zabiegów, aby światła dziennego nigdy nie ujrzały pewne przepływy finansowe Fundacji WOŚP i Jerzego Owsiaka. To jest punkt pierwszy, Wysoki Sądzie.

Punkt drugi: czemu służy to postępowanie? Dlaczego Jerzy Owsiak i Fundacja WOŚP przyszli do Sądu, dlaczego wybrali art. 212KK? Tutaj nie ma żadnego przypadku Wysoki Sądzie. Artykuł 212 jest kwestionowany przez niemal wszystkie instytucje pozarządowe zajmujące się przepisami prawnymi, przez Trybunał Europejski, przez organizacje prawa. Jest to przepis, który powstał w określonych okolicznościach, w określonym niedemokratycznym porządku prawnym, stosowany jako cenzura prewencyjna - taka była intencja wówczas twórców tego artykułu. Ale już pomijając ten fakt Jerzy Owsiak i Fundacja WOŚP nie przyszli do Sądu po to, żeby bronić swojego dobrego imienia, które w żaden sposób nie zostało naruszone. Jerzy Owsiak i Fundacja WOŚP przyszli do Sądu po to, aby zamknąć usta nie tylko mnie, ale wszystkim ludziom, którzy pytają i mają prawo pytać co się dzieje ze środkami publicznymi i środkami zgromadzonymi przez Fundację WOŚP.

W końcu trzeci aspekt, łączący te dwa poprzednie. Aspekt czysto prawny. Ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w polskim porządku prawnym, do którego mam szereg zastrzeżeń i krytycznych, bardzo krytycznych, uwag, że w sytuacji kiedy oskarżyciel w trakcie procesu, przed procesem i po procesie dopuszcza się łamania bądź lekceważenia prawa, mógłby wyjść jako beneficjent z sali sądowej. Wysoki Sądzie, w sytuacji kiedy prawomocne zarządzenie Sądu jest lekceważone przez oskarżyciela jest to sytuacja po prostu nienaganna i niedopuszczalna. Jeśli z Wysokiego Sądu - przepraszam za kolokwializm - wyjdzie taki komunikat, że Jerzemu Owsiakowi po raz kolejny wolno coś więcej niż innym obywatelom to będzie to naruszenie podstawowych praw i swobód obywatelskich zawartych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych, które Polska podpisała.

Zwracam uwagę Sądu, że poza tym co się stało skandalicznego w trakcie postępowania w pierwszej instancji, po procesie Jerzy Owsiak dopuścił się kolejnych czynów, które z punktu widzenia interesu publicznego są naganne. W tej chwili toczą się już dwa postępowania prokuratorskie, jedno z mojego zawiadomienia, tj. postępowanie dot. naruszenia z art. 190aKK czyli uporczywego nękania, a drugie postępowanie jest w kwestii zachowania Jerzego Owsiaka w czasie konferencji prasowej, gdzie siłą, siłą, został wyrzucony dziennikarz TV Republika Michał Rachoń. W tej chwili prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Zachowania Jerzego Owsiaka w przestrzeni publicznej są skandaliczne. To on wyznaczył poziom dyskursu publicznego i poziom repliki jaki można w stosunku do Owsiaka zastosować. Wysoki Sądzie nie będę epatował Sądu i zgromadzonej tu publiczności epatował sformułowaniami jakich używał Jerzy Owsiak w stosunku do mnie i innych ludzi. Podtrzymuję wszystko co wniosłem do Sądu i co powiedziałem do tej pory, zwracam szczególną uwagę na ten ostatni aspekt, czyli aspekt czysto prawny i stosunek Jerzego Owsiaka do prawa.

Na marginesie: już podczas opuszczania sali sądowej, świeżo skazany zwrócił się do mnie w swoim stylu, tu cyt.: na ciebie też przyjdzie pora frajerze. Pozostawię bez komentarza, jakby co świadków mam.

Wyrok wraz z ustnym uzasadnieniem - podkreślenia moje.

Nagranie

Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Sąd Okręgowy w Legnicy po rozpoznaniu sprawy Piotra W. z powodu apelacji wniesionych przez oskarżonego i pełnomocnika oskarżycieli prywatnych od wyroku Sądu Rejonowego w Złotoryji z dnia 22.09.2014r. orzeka:

Zmiania zaskarżony wyrok w ten sposób, że w ramach czynu opisanego w pkt. 2. części dyspozytywnej // znieważenie, dop. mój // uznaje oskarżonego Piotra W. za winnego tego, że działając za pomocą środków masowego komunikowania znieważył Jerzego Owsiaka nazywając go hieną cmentarną oraz królem łgarzy i żebraków, tj. za winnego popełnienia przestępstwa z art. 216 par. 2 KK i za to na podstawie art. 216 par. 2 KK wymierza mu karę 100 stawek dziennych grzywny ustalając wysokość jednej stawki na kwotę 50zł. W pozostałym zakresie zaskarżony wyrok utrzymuje w mocy i wymierza oskarżonemu 500zł opłaty za obie instancje. Proszę usiąść, Sąd poda uzasadnienie swojego rozstrzygnięcia.

Dokonując oceny obu wniesionych w sprawie środków odwoławczych Sąd uznał, że na uwzględnienie zasługuje część zarzutów i wniosków podniesionych w apelacji oskarżycieli prywatnych natomiast za bezzasadną uznał apelację wniesioną przez oskarżonego. Zdanie Sądu Sąd pierwszej instancji trafnie przyjął, że wypowiedzi zawarte w artykułach oskarżonego nie są twierdzeniami o faktach, lecz stanowią jedynie dokonaną przez niego ocenę Fundacji WOŚP oraz spółek Złoty Melon i Mrówka Cała. Ocenę tę oskarżony odnosił do faktu, że pomiędzy Fundacją, a spółkami miały miejsce transakcje o charakterze finansowym, a także tego, że bilans Fundacji wskazywał na różnicę kwotą zgromadzoną w ramach poszczególnych Finałów, a kwotą wydatkowaną w danym roku rozliczeniowym na szeroko rozumianą ochronę zdrowia.

W wypowiedziach oskarżonego - co słusznie zauważył Sąd Rejonowy - nie ma natomiast zarzutu dokonania przez Jerzezego Owsiaka kradzieży, bądź przywłaszczenia mienia należącego do Fundacji - taki zarzut zresztą, w świetle zgromadzonego materiału dowodowego, byłby całkowicie bezpodstawny. Sam oskarżony w swoich wyjaśnieniach zaznaczył, że nigdy nie miał zamiaru, ani podstaw do uczynienia takiego zarzutu.

Wracając do ocenianych przez oskarżonego faktów, a więc transakcji zawieranych pomiędzy Fundacją, a spółkami, oraz różnicy pomiędzy kwotą zebraną, a kwotą wydatkowaną należy podkreślić, że dla obiektywnego obserwatora życia publicznego są to zjawiska uzasadnione zarówno z ekonomicznego, jak i organizacyjnego punktu widzenia. Jest bowiem oczywiste, że tak duże przedsięwzięcie logistyczne jak organizacja kolejnych Finałów WOŚP oraz prowadzenie bieżącej działalności Fundacji wymaga zaangażowania odpowiednich środków finansowych oraz korzystania ze specjalistycznych usług podmiotów wewnętrznych.W trakcie składania zeznań świadkowie - w tym zwłaszcza Jerzy Owsiak i Jan Mroczkowski - racjonalnie i przekonująco wykazali jakie były okoliczności powołania spółki Złoty Melon oraz z jakich powodów i na jakich podstawach Fundacja zawierała kontrakty ze spółką Mrówka Cała.

W realiach niniejszej sprawy trzeba jednak pamiętać, że wolność debaty publicznej, zwłaszcza w sferze dotyczącej zarządzania środkami pozyskanymi z publicznej zbiórki, nie wyklucza ocen przeciwnych zawartych w tekstach opublikowanych przez oskarżonego. Zakup przez Fundację poszczególnych nieruchomości przeznaczonych na jej siedzibę, organizacja Przystanku Woodstock, czy też zawarcie umów ze spółką Mrówka Cała to dla oskarżonego - tutaj cytat - brudnych interesów dokonanych metodą dojenia, lepkich rąk, odbywających się kosztem naiwnych podatników i z wykorzystaniem nieświadomych niczego wolontariuszy. Odnosząc się do takiej postawy należy pamiętać, że w przestrzeni publicznej funkcjonują osoby, które nawet najbardziej szlachetne i pożyteczne działania potrafią skrytykować i ocenić w sposób wyłącznie negatywny do czego jednak daje im prawo konstytucyjnie chroniona wolność słowa. Okoliczność ta nie może być więc podstawą do pociągnięcia oskarżonego do odpowiedzialności karnej za występek zniesławienia z art. 212 KK - wypowiadanie ocen, także tych najbardziej niesprawiedliwych pozostaje bowiem poza zakresem wspomnianego przepisu. Tymczasem brak było podstaw do uwzglednienia wniosku apelacji pełnomocnika o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Powyższe nie oznacza jednak, że język jakim posługiwał się oskarżony pozostaje obojętny z punktu widzenia przepisów KK. Sąd Odwoławczy podziela zarzuty apelacji pełnomocnika kwestionujące dokonane przez Sąd Rejonowy oceny sformułowań użytych przez oskarżonego pod adresem Jerzego Owsiaka takich jak król łgarzy, król żebraków, hiena cmentarna.

Oczywiście kontrolowanie działań Fundacji jak i Jerzego Owsiaka jest zjawiskiem pożytecznym i pożądanym, tak jak w przypadku wszystkich instytucji dysponujących środkami publicznymi. Pożądana jest również krytyka takich osób, jeśli tylko istnieją ku temu racjonalne podstawy. Trzeba jednak pamiętać, że pod ochroną prawa pozostaje jedynie krytyka rzetelna, a więc uczciwa, sumienna, nienaruszająca zasad współżycia społecznego. Co szczególnie istotne, krytyka powinna być wypowiedzią ad rem i służyć piętnowaniu niekorzystnych zjawisk, a nie poniżaniu poszczególnych osób, nawet gdy pełnią one określone funkcje publiczne.

Owszem, krytyka może spowodować dyskomfort danej osoby, nie może jednak przeradzać się w atak personalny i stanowić szykany. Tymczasem lektura tekstów, których autorem jest oskarżony pokazuje, że zostały one napisane przy użycia języka agresywnego, a chwilami wręcz wulgarnego to zaś wyklucza potraktowanie ich jako instrumentu dozwolonej krytyki czynionej w ramach przysługującej każdemu obywatelowi wolności wypowiedzi. Nagromadzenie, intensywność, kontekst, inwektyw skierowanych pod adresem Jerzego Owsiaka pokazuje, że podstawowym celem oskarżonego było znieważenie osoby oskarżyciela, a takie zachowanie wyczerpuje znamiona występku z art. 216KK.

Mając to wszystko na uwadze Sąd Odwoławczy zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że na podst. 216KK wymierzył oskarżonemu grzywnę łącznej kwocie 5000zł. Taka kara w przekonaniu Sądu będzie stanowić odpowiednią dolegliwość, adekwatną do stopnia zawinienia, jak i stopnia społecznej szkodliwości popełnionego przez oskarżonego przestępstwa. Do pozostałych zarzutów z apelacji pełnomocnika oraz do uznanej za bezzasadną apelacji oskarżonego Sąd odniesie się szczegółowo w pisemnym uzasadnieniu wyroku.

Wypowiedź Rzecznika WOŚP Krzysztofa Dobiesa
Nagranie, już bez transkrypcji

Statystyki zobacz

© copyright 2017 by Wykop.pl