Witam wszystkich.
Chciałbym was prosić o pomoc gdyż mam poważny problem: od prawie dwóch lat dokucza mi okropny ból głowy. Po takim czasie już nie pamiętam jak to jest kiedy nie boli. Zjadłem przez ten czas mnóstwo tabletek przeciwbólowych (przetestowałem chyba każdy dostępny lek). Powoli wpadam w depresję i odechciewa mi się żyć (bo co to za życie w ciągłym bólu...).

Charakterystyka: głowa boli cały czas (naprawdę, bez przerwy, z przodu) z jednostajnym nasileniem, czasami boli dużo mocniej przez jakiś czas. Nie wiem od czego zależy, nie ważne czy jestem w Polsce czy za granicą, czy w pracy, w domu czy na dworze, czy jest zimno czy jest ciepło, czy jestem zestresowany czy spokojny, czy trzeźwy czy pijany, czy leżę, siedzę lub stoję.
Czasami świszczy mi w uszach, od dłuższego czasu po zjedzeniu ciepłego jedzenia muszę wydmuchać nos, często kicham. Czasami boli mnie kręgosłup.

Coś o mnie:
Mężczyzna, 23 lata. Pracuję przy komputerze. Co jakiś czas jeżdżę na rowerze, czasami biegam. Mam 175 cm wzrostu i ważę około 85 kg (ale na początku "choroby" ważyłem 75 kg).
Ciśnienie mam w normie, podstawowe badanie krwi (zlecone przez lekarza rodzinnego) wykazało że wszystko jest w ok.
W ciągu 1,5 roku zmieniłem 2 razy miejsce zamieszkania. Nie posiadam żadnych zwierząt.
Kilka miesięcy przed "chorobą" przechodziłem mononukleozę (bez jakiś komplikacji).
Nie wyjeżdżałem nigdzie do tropikalnych krajów (nigdzie poza Europę).

Aktualnie moja droga wygląda tak:
1. Lekarz rodzinny stwierdza że to zatoki - dostaję jakieś leki (nie pomaga).
2. Idę do innego lekarza rodzinnego, dostaję skierowanie do laryngologa i neurologa - do tego drugiego mam iść jak to nie będą zatoki.
3. Idę do laryngologa (prywatnie, bo czas oczekiwania długi...), robią prześwietlenie - czysto.
4. Idę do neurologa (prywatnie). Mówi że nie wie, zleca rezonans magnetyczny.
5. Robię rezonans magnetyczny (prywatnie) - nic nie wychodzi.
6. Wracam do neurologa - przepisuje jakieś leki na migrenę - nic nie pomaga.
7. Po pół roku trafiam do szpitala bo ból taki że zaraz zejdę (ale to raczej przez to że piłem alkohol i brałem tabletki przeciwbólowe...) - robią tomografię - nic nie wychodzi. Chcieli robić punkcję kręgosłupa ale po 7h masakry na pogotowiu i powrotu to normalnego bólu stwierdziłem że wracam do domu.
8. Idę do okulisty - wzrok idealny, nic nie dolega.
9. Idę do innego neurologa - przepisuje mi leki na "napięciowo ruchowy ból głowy" - nie pomaga.
10. Idę do laryngologa (tym razem badane uszy) - przeczyszczone, obejrzane - nic nie dolega.

Moje plany:
1. Sprawdzić kręgosłup szyjny
2. Sprawdzić na co jestem uczulony
3. Psychiatra...
4. ???

Proszę o pomoc w diagnozie (może znacie kogoś kto miał podobne objawy), przekazanie tego rodzinie/znajomym, bo już naprawdę jestem u kresu wytrzymałości...

Statystyki zobacz

© copyright 2019 by Wykop.pl