trb
trb
dodał
Witam!

W związku z tym, że wrzesień depcze nam po piętach, a październik też już niedługo, to postanowiłem przedstawić podstawowe błędy noszenia garnituru.
Dla leniów wytłuściłem najważniejsze rzeczy.

Zacznijmy od doboru części garderoby:

Są garnitury dwu- (spodnie i marynarka) i trzy- (spodnie, marynarka, kamizelka) częściowe garnitury.
Te pierwsze ostatnimi czasy są bardzo popularne, z kolei te drugie widzi się coraz rzadziej.
I tutaj pierwsza rada: Trzyczęściowy garnitur niech nim pozostanie.
Gdy usunie się kamizelkę, marynarka wisi na osobie
(bardzo nieestetyczne).
Strój powinien być schludny i czysty. Często, nawet w pokrowcu, do marynarki i spodnie przyczepiają się różne syfy -  w takim przypadku polecam  rolkę do czyszczenia ubrań, warto ją mieć.

W przypadku marynarek jednorzędowych dwuguzikowych zapięty zostaje tylko górny guzik,
w przypadku jednorzędowych trzyguzikowych zapina się dwa górne, bądź tylko środkowy guzik.

Ta sama rzecz jest w kamizelce - rozpina się jej ostatni guzik. 
Mówi się, że ta moda na rozpinanie jest związana z jakimś brytyjskim władcą, który zaczął to praktykować.
A cały dwór, a następnie całe państwo, aby przypodobać się królowi zaczęło to robić.

Nie nosimy więcej niż jednego elementu we wzorki,
gdyż psuje to kompozycję stroju.

Buty do garnituru powinny być w kolorze całego stroju, skórzane, wiązane (żadnych mokasynów) i dobrze wypastowane ( maja się błyszczeć).

Źle postrzega się brak paska w spodniach.

Teraz sprawa koszuli: mankiety powinny wystawać trochę ponad rękaw marynarki.
Ten fakt automatycznie wyklucza możliwość noszenia koszul z krótkim rękawem w garniturze. Taka koszula nie może być też użyta pod krawat.
Spotkałem się z ludźmi, którzy nie wkładali koszuli do spodni, co jest tak wielkim błędem, że nie wymaga komentarza.

Gruby krawat wiążemy na cienki węzeł, chudy krawat (vide "śledzik") wiążemy na grubszy węzeł. Z węzłów polecam bardzo uniwersalny Four in hand.
Serwetka w kieszonce jest niewymagana, jeżeli jednak ma zostać użyta, to powinna się zbytnio nie błyszczeć i pasować do reszty stroju.

Rozpinanie kołnierzyka/poluzowanie krawata jest dopuszczalne na mało oficjalnych okazjach i przy jedzeniu (spaghetti + krawat = niewygoda). Nie jesteśmy przecież Bradem Pittem, żeby sobie pozwolić na taką nonszalancję.
Jeżeli siadamy, możemy rozpiąć marynarkę -- dzięki temu się nie pogniecie. Gdy wstajemy, musimy ją zapiąć. Rozpięta marynarka wcale nie wygląda luzacko i zajebiście, a jedynie tracą wiochą. Unikajmy tego, jak możemy.

Na spotkaniu z szefem/kierownikiem, czyli osobą wyższą szczeblem, ważniejsza musimy mieć zawiązany krawat
. W innym wypadku może to zostać odczytane jako brak szacunku do ww. osoby.
Kolejnym faux pas, brakiem szacunku ( niekoniecznie dla "ważniejszej" osoby) jest trzymanie obu rąk w kieszeniach spodni.
Można trzymać w kieszeni jedynie jedną rękę (obojętnie którą).

Jeżeli na rozmowę kwalifikacyjną przyjdziemy w garniaku, a nasi spece od HR-u będą sobie w dżinsach i koszulce, to źle świadczy o nich lub o dress code (obowiązującym stroju) firmy. Rozmowa kwalifikacyjna jest jednym z takich wydarzeń, na które niezałożenie garnituru jest zwyczajnym grzechem!!!

Jest jeszcze tzw. under-/over- dressing. Polega on na tym, że ubieramy się nieadekwatnie do sytuacji. Zakładamy zbyt/za mało elegancki strój na daną okazję.
Na urodziny u cioci wystarczy koszula i krawat, ale na wyjątkowo eleganckie przyjęcie trzeba założyć już nie garnitur, a smoking. 

Dobrym dodatkiem, do dobrego garnituru mogą być dobre perfumy, do takiego stroju pasują te cięższe. Jednakże, nie pryskamy się ostentacyjnie. Po jednym psiknięciu na nadgarstki i szyję sprawi, że od razu będziemy lepiej postrzegani.

To tylko podstawowe zasady garniturowego savoir-vivre. Warto je stosować - mogą pomóc w rozmowie o pracę, czy spotkaniu z nowym partnerem biznesowym.

Wersje

zobacz 

Statystyki