436c674341335a5455546b3d_ec2hcGoAqVrwdupdGUqApdm1oJSmpBc5.jpg

Mircy, czytam was od dłuższego czasu, ale dopiero teraz dopadł mnie taki wk*rw, że postanowiłem się zarejestrować i opisać sytuację.

Podejrzewam że może być to historia jedna z wielu, historia, zdawać by się mogło, o mitycznych stworzeniach zwanych Mirkami Handlarzami i ich legendarnej pracowitości nad swoją niezachwianą i nieposzlakowaną opinią największej spier*oliny, która toczy ten kraj od wielu lat w dziedzinie motoryzacji. Ale zacznijmy od początku. Jako całkiem świeżo upieczony zaręczony z różowym paskiem, dostałem w dowód zaufania od jej ojca (to że sam miał 300km na pewno nie wpłynęło na tą decyzję ( ͡° ͜ʖ ͡°)  ambitne zadanie sprawdzenia auta, które był zdecydowany kupić. Sam z Mirkiem Handlarzem ustalił dzień spotkania, a moim zadaniem było się umówić na konkretną godzinę popołudniową. Dzień wcześniej pieczołowicie przygotowałem się do wyprawy, sprawdziłem podobne ogłoszenia żeby ustalić średnią cenę i porównać stan aut, wynotowałem wszystkie elementy które należy sprawdzić - okna, szczeliny, silnik, nawet zużycie kierownicy i tapicerki. W dzień spotkania, o godzinie 0930 zadzwoniłem do jak z początku myślałem przyzwoitego i uprzejmego człowieka, odpowiedział na moje pytania i umówiliśmy się na godz. 1600, żeby nie być nie miłym przeprosiłem jeszcze na zaś i poinformowałem, że mogę się maksymalnie 10 minut spóźnić. Do tego momentu wszystko było pięknie, zbyt pięknie żeby było prawdziwe. Niemal na zakończenie rozmowy wpadłem na pomysł żeby zrobić to co robiłem ze swoim autem przed zakupem, mianowicie zamówić lawetę i zabrać auto do ASO na sprawdzenie,oczywiście na własny koszt, gdyż wychodziłem z założenia, że lepiej utopić 300-400 zł w sprawdzenie, niż później tysiące na naprawę. Zapytałem o to naszego Handlarza i tutaj czar prysł, bańka mydlana pękła, czara gó*na tym pytaniem się przepełniła i wylała. Pierwsze co usłyszałem, to że za kogo się uważam żeby nazywać go oszustem (WTF?), że to nie jest auto za kilkaset tysięcy żeby je tak sprawdzać (Tak samo sprawdziłbym Ferrari Testarossa jak i fiata 126p), że mam nie przyjeżdżać(bo chyba poczuł się urażony moim pytaniem) i ogólnie usłyszałem kilka epitetów na swój temat, których nie warto tu wymieniać. Auto od początku nie sprawiało wrażenia, że jego stan jest taki jak opisany, Francuz, 2009rok, diesel, kombi i tylko 180tys km wyglądały dość groteskowo w porównaniu z informacjami w jaki sposób są eksploatowane podobne auta na zachodzie, stąd decyzja o zabraniu do ASO, na czym sprzedający nic by nie stracił(no może oprócz straconych 2-3 godzin czasu).

Jedyne o co proszę, to o uważanie na tego sprzedającego i uważne sprawdzanie samochodów przed zakupem. Może wspólnymi siłami uda nam się wyplenić podobne chwasty, żerujące na uczciwie zarabiających.

Kurtyna

( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚



https://www.otomoto.pl/oferta/...

Statystyki zobacz

© copyright 2019 by Wykop.pl