„Mam jeszcze przed oczami szpitalny korytarz, unoszący się tam zapach. Wszedłem tam i zapytałem: Gdzie, gdzie? W końcu dotarłem do wielkiej sali, na której leżał Maxi. Był mniejszy niż wcześniej, jak ptaszyna. Miał rurki na ciele i w nosie. Poczułem, jakby wyrwano mi serce. Patrzyłem na niego, a potem na Helenę. Myślicie, że w tamtej chwili byłem twardzielem z Rosengard? Powiedziałem: Kocham was, ale nie radzę sobie z tym. Zaraz oszaleję. I uciekłem. Nie było to ładne wobec Heleny. Nie radziłem sobie jednak z tym, zaczynałem panikować”. Zlatan Ibrahimović i być może najbardziej osobiste wspomnienie, na jakie kiedykolwiek się zdecydował. Fragment autobiografii piłkarza Ja, Ibra, która ukazała się w Polsce kilka lat temu. W listopadzie na rynku pojawiła się kolejna monumentalna opowieść o Zlatanie. Album Ja, Futbol to publikacja, w której o szwedzkim napastniku opowiadają inni. Koledzy i rywale z boiska. To książka, która wyjawia kolejne niepublikowane dotąd informacje o 

Ibrahimoviciu. Odsłania jego prawdziwe oblicze. Oblicze Zlatana jako człowieka z krwi i kości. 


595835325941494142784578_1M6ziQc7fTC8xh58fdlScb4tcS4WGP3x.jpg

Okładka nowego albumu Zlatana


To było lato 2001 roku. Niespełna dwudziestoletni Zlatan Ibrahimović pojawił się w Amsterdamie, gdzie dołączył do Ajaksu z łatką jednego z najbardziej utalentowanych i obiecujących napastników Europy. Trafił do miejsca stanowiącego wielki kulturowy tygiel, pełen osobowości z różnych zakątków świata. Ajax jako nowy pracodawca w adaptacji jednak nie pomagał. „To nie jest klub rodzinny, to wielka organizacja, która nie ułatwia młodym zawodnikom odnajdywania się w jej strukturach. Borykają się z tym zwłaszcza piłkarze zagraniczni”, podkreśla Ronald Koeman, człowiek, który w grudniu 2001 roku został szkoleniowcem klubu z Amsterdamu i pod którego batutą Zlatan Ibrahimović na dobre uwypuklił swój talent.


iX7rbhpIyMGU0GFXZV5vMT5A0PqGkRkT01IRkOe.jpg


Zanim to jednak nastąpiło, Zlatan miał w Holandii problemy. Szczególnie na starcie. Początkowo bardzo ciężko było mu się przestawić na charakterystyczny dla Ajaksu system gry z jednym środkowym napastnikiem i dwoma skrzydłowymi. Kłopoty sprawiała mu również mentalność. Czasami przyjeżdżał na treningi roześmiany i w świetnym humorze, a innym razem zachmurzony i nieobecny. Już na samym wstępie – a mowa przecież o niedoświadczonym piłkarzu, mającym za sobą jedynie występy w lidze szwedzkiej – został przedstawiony mediom jako „killer” i łowca bramek. Gdy tych bramek zabrakło, kibice zaczęli tracić cierpliwość. Doszło do tego, że Zlatan musiał stawić czoła lżącej go publiczności, a po tym jak został zawieszony na pięć meczów za uderzenie rywala, popadł również w konflikt z trenerem Co Adriaanse.

Dzisiaj Ibrahimović tego nie przyznaje, ale tamtej jesieni 2001 roku, jako 20-letni, wchodzący dopiero do wielkiej piłki chłopak, czuł lęk. Lęk podobny do tego, jaki po latach opisał w swojej autobiografii w szpitalnej scenie ze swoją partnerką Heleną i synem Maxim. Lęk przed nieznanym. Przed tym, że tak po prostu, po ludzku, nie podoła stawianym przed nim wyzwaniom.

Album Ja, Futbol odkrywa przed nami także takiego Zlatana. Pełnego wewnętrznego napięcia, nie zawsze umiejętnie radzącego sobie z presją i trudnościami. Zlatana, o którym Ronald Koeman powie: „Czasami sprawiał problemy i był uciążliwy, ale nigdy nie przestałem w niego wierzyć. Wiedziałem, że to nie jest zły chłopak, tylko dobry chłopak”. 


iX7rbhpIyMGU0GFXZV5vMT5A0PqGkRkT11IRkQy.jpg



Ten „dobry chłopak” od samego początku swojej życiowej drogi musiał jednak się bić. Musiał umiejętnie maskować swoje wady i lęki. Wychowany w ponurej dzielnicy Malmö Rosengard sprawiał ogromne problemy wychowawcze. Wdawał się w awantury i regularnie kradł. Swoje kompleksy i brak pewności siebie przykrywał butą i agresją. Tamte lata tkwią w nim zresztą głęboko do dzisiaj i kształtują go zarówno jako piłkarza, jak i człowieka. Zlatan Ibrahimović, jakiego znamy i podziwiamy, został ulepiony właśnie tam, w Rosengard lat 80. „Możesz wyciągnąć człowieka z getta, ale nigdy nie wyciągniesz getta z człowieka”, to życiowe motto było jednym z pierwszych tatuaży, jakie Szwed zrobił na swoim ciele.

Na przestrzeni lat przekonało się o tym wielu. Bójki, kłótnie i pyskówki stały się jednym z elementów rozpoznawczych Zlatana Ibrahimovicia. Ten facet nigdy nie mógł i nie chciał odpuścić. Do legendy przeszły jego starcia na treningu Milanu z Gennaro Gattuso czy z potężnym amerykańskim stoperem Oguchi Onyewu. „Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak silny i duży jest Ibra. Przyjmuje klatką piłki, które inni próbowaliby uderzać głową. Pod względem fizycznym to świetny osobnik gatunku ludzkiego”, mówi o szwedzkim napastniku Gudmundur Mete, kolega Ibry jeszcze z czasów Malmö.

Ale to nie wszystko. Niezależnie od wybuchów agresji i pokazów buty, maskujących niekiedy zwykłe ludzkie słabości, Ibrahimovicia da się też zwyczajnie lubić. I podziwiać. Mino Raiola, jego agent i wielki przyjaciel, często podkreśla błyskotliwość Ibry i jego biznesowy zmysł. „Zlatan ma dużą przewagę nad innymi, a mianowicie inteligencję. Nieważne, gdzie i kim jesteś – jeśli tylko jesteś inteligentny i chcesz rozwijać się jako człowiek, na pewno przetrwasz. Zlatan rozwija się nieustannie. Jako młody chłopak kompletnie nie znał się na interesach, a dzisiaj jest przedsiębiorcą pełną gębą. Wszystko dzięki temu, że to ukradł, w sensie intelektualnym. Słucha, uczy się, przyswaja tę wiedzę, a potem ją ulepsza. Pytał mnie o rzeczy ważne i zupełne drobiazgi, chłonął informacje niczym gąbka”, podkreśla Raiola.


iX7rbhpIyMGU0GFXZV5vMT5A0PqGkRkT21IRkRi.jpg



W podobnym tonie wypowiada się też Thierry Henry, kolega Ibry z czasów gry dla Barcelony. „O Zlatanie mówi się najróżniejsze rzeczy. Zwraca się uwagę na jego wzrost, siłę, czarny pas w sztukach walki. Ludzie uważają, że to właśnie dzięki temu strzela wszystkie te gole, tymczasem nikt nie mówi o najważniejszym, czyli o jego intelekcie. Ten facet ma głowę do piłki. Czyta grę na tyle skutecznie, że potrafi przewidzieć, co się wydarzy. Dzięki swoim umiejętnościom robi to, co trzeba zrobić, ale to dzięki intelektowi na długo przed innymi wie, jak potoczy się akcja”.

Rzeczywiście. Zlatan Ibrahimović to boiskowy fenomen i gangster w jednym, ale z drugiej strony także niezwykle inteligentny i wielowymiarowy człowiek. Wszystko, co chociażby od lat Szwed wyprawia na swoich social mediach, to dowód na to, jak dojrzałym i świadomym swojej wartości biznesmenem się stał. Jego wpisy i posty łączą w sobie błyskotliwość, intelekt oraz arogancję, bez której nie byłby jednak tam, gdzie znajduje się obecnie. Autoironia czy umiejętność puszczenia oka do odbiorcy to jedne z najważniejszych i budzących największy podziw cech Zlatana jako „osobowości sieciowej”.

Kiedy Ibrahimović grał w Juventusie włoscy dziennikarze dużo rozpisywali się o jego rzekomym starciu na jednym z treningów z Patrickiem Vieirą. Media same chętnie utrwalały obraz chłopaka z getta napędzanego przez wściekłość, agresję i adrenalinę. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. „Krążyły plotki o naszej bójce na treningu, ale nigdy nie doszło między nami do czegoś takiego. Choć pokłóciliśmy się i to porządnie. Sądzę, że tamta kłótnia tylko nas do siebie zbliżyła, bo nabraliśmy wzajemnego szacunku. Pokazał mi, kim jest, ja pokazałem jemu, kim jestem, a po wszystkim zostaliśmy przyjaciółmi”, wspomina tamten epizod sam Patrick Vieira. Identycznie o swojej scysji ze Zlatanem w Milanie, po której wylądował w… kuble na śmieci, mówi Gennaro Gattuso, ale podkreśla też swój ogromny szacunek do profesjonalizmu Ibry.


iX7rbhpIyMGU0GFXZV5vMT5A0PqGkRkT31IRkRN.jpg



Vieira i Ibrahimović spotkali się zresztą także po roku w Interze. W Mediolanie mieszkali w tym samym budynku, często się odwiedzali i spędzali wspólnie czas. „To, co widzimy w mediach, to nie Zlatan, tylko jego wizerunek. Wystarczy spędzić trochę czasu w jego domu albo iść z nim na kolację, żeby się przekonać, że to bardzo miły facet. Jest zabawny, lubi się pośmiać, powygłupiać, w sumie to taki przerośnięty dzieciak”, dodaje Francuz.

Niemal tak jak Vieira, Henry, Raiola, ale też Ronald Koeman mówi o Zlatanie Luciano Moggi. Niesławny bohater afery calciopoli sprowadził Szweda do Juventusu latem 2004 roku. „Pojawił się u nas z reputacją zawodnika problematycznego, ale Zlatan Ibrahimović wcale taki nie jest. Wystarczy, że kogoś szanuje, a wtedy słucha takiej osoby i stosuje się do jej rad. To wszystko oczywiście pod warunkiem, że ten ktoś również darzy Zlatana szacunkiem. W czasie jego występów w Juventusie z całych sił wspierał zespół, a w życiu prywatnym stronił od skandali. Pierwszy pojawiał się w ośrodku treningowym i ostatni go opuszczał”.

Wielkim autorytetem był dla Ibry w tamtym czasie Fabio Capello, szkoleniowiec Juve. Szwed wielokrotnie podkreślał, że to właśnie on nauczył go wygrywać i wpoił mu zwycięską mentalność. Mentalność, którą z czasem Ibra wnosił do każdej szatni, w której się pojawiał. A szatnia to doceniała.

iX7rbhpIyMGU0GFXZV5vMT5A0PqGkRkT41IRkSi.jpg



Jose Mourinho, Andrea Pirlo, Thiago Silva czy Maxwell to kolejni ludzie ze świata piłki, mówiący o Ibrahimoviciu w kontekście jego liderskiego charakteru. Wszyscy oni zgodnie podkreślają, że pomimo wszelkich pozorów dla Zlatana zawsze najważniejszy jest zespół. Zespół i końcowy wynik.
Zlatan Ibrahimović łączy w sobie wiele przeciwstawnych na pozór uczuć, cech i postaw. Z albumu wyłania się portret człowieka złożonego i wielowymiarowego. Impulsywnego i refleksyjnego. Agresywnego i przyjacielskiego. Po Ja, Futbol warto sięgnąć właśnie dlatego. By samemu odkryć swoją prawdę o Zlatanie.

Statystyki zobacz

© copyright 2020 by Wykop.pl