Postaram się napisać tekst informacyjny, nie komentarz (choć emocji we mnie przesyt). Tekst nie jest wylaniem swoich żalów w przestrzeń internetu. Chciałbym, aby fani "Gwiazdy" oraz osoby interesujące się show-biznesem i kulturą medialną dowiedziały się, jak często wygląda kontakt celebrytów z otoczeniem. Jestem początkującym dziennikarzem telewizyjnym. Do moich obowiązków należy m.in. tworzenie programu o wydarzeniach kulturalnych w moim mieście. W praktyce wygląda to tak: jadę na koncert, oglądam film, zwiedzam wystawę - robię z tego materiał poparty wypowiedziami, wywiadem. Z takich materiałów później tworzony jest program. Dość proste. Tak też było w tym przypadku.

Wykonałem telefon do miejsca, w którym miał odbyć się koncert. Dowiedziałem się wówczas, że "Gwiazda" nie życzy sobie nagrywania koncertu, natomiast od godz. 16.00 będzie się odbywała próba, którą możemy zarejestrować. Po niej będzie możliwość przeprowadzenia wywiadu z "Gwiazdą". O godz. 16.00 pojawiamy się z operatorem kamery w miejscu, gdzie miał odbyć się koncert. "Na wejściu" dowiedzieliśmy się, że próba została przełożona na godz. 17.00. Trudno, poczekamy. Jednak godzina oczekiwania jest sporym problemem dla pracowników telewizji, czego nie muszę udowadniać. Zaczyna się próba. Przygotowujemy się do nagrania. Podchodzi do nas człowiek obsługujący media, w miejscu koncertu i informuje, że "Gwiazda" nie zgodziła się na nagranie próby. Możemy natomiast nagrać jeden utwór podczas wieczornego koncertu. Wywiad po próbie jest aktualny. "Na szpilkach" czekamy zatem choćby na wywiad. Wiemy już natomiast, że koncertu nie nagramy, gdyż czas operatora został wcześniej zarezerwowany "od, do". Próba się kończy. "Gwiazda" opuszcza miejsce próby. Wychodzi z Panem, z którym to zajmuje miejsce naprzeciw nas - czekających na wywiad. Zamawiają kawę i rozpoczynają dyskusję. Szefowa lokalu informuje nas, że "Gwiazda" musi porozmawiać, kiedy skończy – podejdzie do nas. Nadal czekamy z rozłożonym sprzętem, co widzi "Gwiazda". Czekamy 20 minut, w tym momencie operator ma ich jeszcze 15. Po kolejnych 10 „Pan z obsługi mediów” podchodzi do "Gwiazdy" i mówi, że czekamy już ponad 2 godziny. Pyta też, ile jeszcze musimy poczekać. Pani Justyna Steczkowska odpowiada wówczas, że nie znajdzie czasu na wywiad i kontynuuje sympatyczną rozmowę z towarzyszem, obserwując, jak się pakujemy i opuszczamy lokal.

Statystyki zobacz

© copyright 2019 by Wykop.pl