Ma obiektywne spojrzenie na Nasz kraj i zgadzam się z jego spostrzerzeniami w 100%. Mam nadzieje, ze nauczy sie j. polskiego i zostanie w Naszym pieknym kraju..
@indiana22: On już czuje się Polakiem. Zawsze w wypowiedziach o Polakach stosuje zwrotów "my", o Polsce mówi "w naszym kraju" itp. Mógłby tylko użyć lepszej przenośni zamiast tych warzyw co to je oddajemy i potem głodni jesteśmy. Owoce się lepiej kojarzą, bo to przecież "owoc naszej pracy", a warzywo raczej kojarzy się z produkowaniem bezrobotnych, których też dużo produkujemy, ale chyba nie o tych studentów chodziło.
@Agonia: Dokładnie tak mówił - "my", "nasz kraj", "w naszym kraju". Ale tłumaczenie: "these ideas to take root here, in our own coutry" na "zrobić z nich użytek tu, w Polsce" jest kompletnym przekręceniem tego, co chciał wyrazić mówiący. Jestem przed połową filmu i to trzeci taki "błąd".
Bardzo spodobało mi się jak mówił o "naszym kraju". Fajnie gdy imigrant traktuje swój nowy kraj jak własny i tym samym dobro tego kraju jest dla niego ważne.
Hej, ale to nie jest typowy Amerykanin, raz, że tu mieszka, dwa, że jego żona ma na imię Kasia :) Pół-Polak praktycznie. To już byłby wstyd, jakby nic o kraju nie wiedział. Ale też zauważył tą rzecz, co ja stale widzę - nikt tu nie ma nadziei. Za każdym razem jak ja się za coś z zapałem zabieram, to wszyscy się dziwnie patrzą. I słyszę, żebym się tak nie cieszył, bo dopiero zobaczymy jak będzie, że niby nie chcą nic mówić, ale...
Tak, to jedno. A dwa to rozwarstwienie. Większość ludzi co mają chociaż odrobinę lepiej patrzą z taką pogardą na tych co mają mniej. Z resztą, tu nie ma prawie warstwy średniej. Bogacze i dziady. Z resztą, u nas bogacz to na zachodzie właśnie taka warstwa średnia. A prawdziwych bogaczy jest może z kilkudziesięciu.
Gdyby nam tylko pieprzone państwo nie robiło stale pod górkę. Ale robi. I ja wiem, że wszędzie jest ciężko, i że się trzeba naharować, żeby coś osiągnąć, za darmo nic nie ma nigdzie. I wiem, że jest kryzys na świecie. I w takiej właśnie sytuacji cały aparat państwowy jest zainteresowany teraz głównie np cenzurą Internetu, zwiększaniem podatków, większą kontrolą. Jakie tu można mieć plany? Jedne - wyjechać. Tylko to jest jakimkolwiek sensownym planem na przyszłość.
@pies_harry: Pół-Polak ? On chyba czuje się już Polakiem. I cieszę się, że są ludzie, którzy potrafią docenić nasz kraj. Bardzo ciekawy człowiek, miło się go słucha :)
Tak, to jedno. A dwa to rozwarstwienie. Większość ludzi co mają chociaż odrobinę lepiej patrzą z taką pogardą na tych co mają mniej. Z resztą, tu nie ma prawie warstwy średniej. Bogacze i dziady. Z resztą, u nas bogacz to na zachodzie właśnie taka warstwa średnia. A prawdziwych bogaczy jest może z kilkudziesięciu.
To rozwarstwienie też może być właśnie wynikiem tego braku nadziei. Tak samo jak Ty, często spotykam się z podejściem, że nie uda się, że nie warto próbować. Z resztą ulubiony tekst mojego wujka na każdy pomysł biznesowy - "to nie takie proste, jakby dało się na tym zarobić, to wszyscy by tak zarabiali". Mamy więc całą warstwę społeczną takich właśnie warzyw, żyją jak żyją, narzekają, że źle się dzieje, ale nie próbują tego zmienić. Z drugiej strony są ci, co próbują, raz, drugi, trzeci, aż w końcu im się uda. Łapią jak to wszystko działa, próbują dalej coś poprawić w swoim życiu i ciągle oddalają się od tych którzy tylko siedzą. Dlatego właśnie powstają takie dziury. W większości to wynik 60 lat komunizmu, gdzie ludzie byli nauczeni, że wystarczy iść na 8 godzin do roboty, a partia zrobi resztę za ciebie, włącznie z głosowaniem w wyborach. A tu nagle przyszedł wolny rynek, demokracja, trzeba podejmować decyzje o swoim życiu, wziąć za nie odpowiedzialność, co prawdę powiedziawszy nie jest wcale przyjemne i proste, więc wielu ludzi wypina się na cały ten system i wegetuje.
@grucha_: Ile razy to słyszałem! Najlepsze, że ten tekst powtarzają, zawsze osoby które nigdy z biznesem nie miały nic wspólnego, a uważają się za znawców tematu ;) na wszystkim da się zarobić, świat nieraz już to udowodnił.
Pomyśl przez chwilę, zastanów się jakby wyglądał świat, czy chociażby jeden kraj - gdyby szło robić tylko biznes, a za pracę nikt nie płacił.
Chciałem mniej osobiście, ale pojadę całkowicie osobiście - bo mój przykład pasuje idealnie. Taki zawód akurat.
No więc wyobraź sobie świat bez miliardów programów które sterują praktycznie każdym gadżetem, którego używasz. Bez Internetu i sieci komputerowych. Bez gier i programów użytkowych. Praktycznie bez komputerów. Czujesz? Wyobrażasz sobie?
Możesz sobie wyobrażać, i możesz uważać nawet że byłby lepszy. Tyle że o czym będziemy mówić, o jakiejś czysto fikcyjnej wizji innego świata? Z resztą, gadamy przez neta. Gadamy na oprogramowaniu które pisało setki jeśli nie tysiące ludzi którzy nie "robili biznesu" tylko po prostu pracowali.
Bo serio, na wszystkim można biznes robić, poza pracą. Na pracy nie robisz biznesu. W pracy pracujesz. A praca jest potrzebna, bo tylko praca cokolwiek wytwarza. Biznes - zarządza. Biznes optymalizuje. Biznes przetwarza. Ale sam w sobie - nie wytwarza nic. Biznes jest jak komputer pokładowy, praca - jak silnik.
Co mnie osobiście wk@!!ia, że ludziom się ostatnio w dupach poprzewracało - i uważają, że jeśli można zarobić (a ściślej ZROBIĆ) kasę na samym zarządzaniu, nie wytwarzając nic - to praca tych co wytwarzają jest warta bardzo mało, o ile w ogóle coś.
Ja wiem - to nie tylko ich wina. To ogromna wina tych co pracują, zeżartych przez marazm, ludzi nie szanujących ani siebie samych, ani swojej pracy.
Widzisz jasno, że nie każdy może robić biznes. Samochód nie może mieć samego komputera pokładowego - bez silnika. To w kwestii samego popytu. A w kwestii podaży? Ludzie mają różne kwalifikacje. Jeden jest dobrym handlowcem, drugi sportowcem, trzeci artystą, a czwarty programistą. Nie uważasz, że każdy z nich będzie robił najlepiej (czyli najwydajniej, najekonomiczniej) rzecz do której ma największe predyspozycje? Czy może uważasz, że większość ludzi należałoby przekwalifikować wg jakiś arbitralnych wzorców. Czy jesteś pewny, że to nie przyniosłoby strat i kolejnego kryzysu?
To nie takie proste :) Nie na wszystkim się da zarobić, i nie każdy na wszystkim może zarobić.
Pomyśl teraz jak wielki szef: taki kraj to cała masa ludzi zdolnych do pracy. Cała masa ludzi zdolnych wypracowywać potencjalny zysk, bogactwo całej firmy. Nasz kraj ma ten problem, że u nas szefostwo zdecydowało, że nie potrzebuje pracy sporej części ludzi. A niech sobie gnuśnieją, niech chleją. Mało tego - wszyscy jeszcze muszą dokładać się na zasiłki dla nich! Czy to jest mądre? Czy to jest mądrze zarządzany kraj?
W naszej firmie-kraju opłaca się być tylko kierownikiem. To firma, w której tylko kierownikom chce się robić! Pomyśl sobie o dziadostwie produktów tej firmy. Pomyśl sobie, jak mało konkurencyjna musi być na rynku.
Pomyśl sobie o "chińskim gównie". Czujesz o co chodzi? Za tą miskę ryżu Ci Chińczyk porządnie nie zrobi niczego. Tandeta - i to nie tylko ze względu na materiały. Jak najbardziej ze względu na robociznę i design też. Ale przecież Chiny mają najwyższy wzrost... Który właśnie zaczął spadać. Ich dumping zadziałał, przejęli rynki a teraz zaczynają się cywilizować. Przy okazji, wszystko jest chińskie. W tym całkowicie nietandetne rzeczy które działają. Coraz więcej tych rzeczy.
Taka dynamika. Takie zmiany. Wszystko się w jakiś sposób zmienia i do czegoś dąży. Wszystko ma swój trend. A jaki trend ma UE? Jaki trend ma Polska? Jaki trend ma nawet potężne USA? Myślisz, że to wszystko jest bez związku? Widzisz, te trendy pośrednio przekładają się na emigrację ludności.
A jak przełoży się trend emigracji młodych i zdolnych z naszego kraju? Jak dożyjemy, to się przekonamy. Ja się obawiam niestety, że będziemy to raczej obserwować już zza granicy. Marazm marazmem, ale ja nie chcę tutaj do końca życia biedy klepać, a wiem, że moja praca i umiejętności są sporo warte. Jeśli przekwalifikowanie się co chwila i ciągła nauka (zbliżam się do 40-tki a dalej się uczę) nie wystarczy, żeby godnie żyć - to może warto poszukać miejsca, gdzie tak się da.
Tak czy siak - nie poszedłem na łatwiznę. Mogłem pojechać na zmywak z 10 lat temu. Teraz miałbym dużo więcej na plusie, niż dziś mam na minusie. Potrafiłbym pewnie 10x mniej niż potrafię. Pracował mniej. Miałbym bez porównania lepsze zdrowie niż mam. Po czym tak zgaduję? Po swoich kumplach, którzy tam od dawna są i mają się (w odróżnieniu ode mnie) dobrze.
Podsumowując - spora część ludzi jest sama winna swojej biedy. Dobrze im tak, i jestem za tym, żeby przyciąć im zasiłki jeszcze :) Ale chyba jeszcze większa część ludzi nie jest winna swojej biedy w ogóle! Wiele ludzi robi...
@Milek1:
.... terefere, obcięło, bo skrypt w PHP policzył ASCII a JS policzył pełne UTF-8.
W każdym razie pracując jako specjalista w innym kraju zaliczałbym się do tej lepszej klasy średniej. Tacy ludzie mieszkają w lepszych dzielnicach miast. A tutaj? Szkoda gadać.
@pies_harry: I tu bym się z tobą prawie całkowicie nie zgodził. Traktujesz biznes jako zarządzanie, a to tylko czubek góry lodowej. Zarządzanie i marketing oczywiście jest potrzebne, bo nieważne co wytwarzasz, nic nie zarobisz jak nie znajdziesz na to klienta, ale popatrz na naszą branżę IT - freelance to właśnie biznes. Taki programista-biznesmen, poświęca pewnie 1/10 swojego czasu na zarządzanie, resztę pracuje nad oprogramowaniem. Jest to taka firma skondensowana do osoby 1 człowieka. Podejście korporacyjne, że każdy robi 1 rzecz na której się zna jest najprostszym rozwiązaniem, ale jak sam wspomniałeś, daje realną korzyść tylko właścicielowi biznesu. Dlatego trzeba na swoją pracę spojrzeć inaczej, nawet pracując na etacie traktujmy siebie jako przedsiębiorcę - każdy może robić biznes, ba, wszystko jest biznesem. Twoja praca jest również biznesem - usługą którą sprzedajesz swojemu pracodawcy. Tak trzeba to traktować. Co ciekawe, porównując przedsiębiorstwa w Polsce, a w krajach rozwiniętych, to wcale nie brakuje nam wielkich firm zatrudniających tysiące osób. W najbogatszych rejonach Niemiec, Szwajcarii, Francji czy USA około połowa pracowników pracuje na swoim, albo prowadząc własną firmę, albo pracując w wolnym zawodzie, a przedsiębiorstwa powyżej 200 pracowników to 0,1-0,5% rynku pracy. U nas ten rozkład jest zupełnie inny. W efekcie, brakuje uwaga - kilka milionów małych działalności gospodarczych (podwykonawców dla tych gigantów, pracujących nie na etat, ale na fakturę i na własnych warunkach). Oczywiście to wymaga dużo większej smykałki do przedsiębiorczości, wymaga też często więcej pracy, samoorganizacji i chęci, bo nikt nas nie będzie poganiał. Nie jest to wygodne, niesie ryzyko porażki (jak robisz na etat i firma padnie to tracisz pracę, jak robisz biznes i firma padnie, to przeważnie zostajesz bez pracy, ale jeszcze z długami) ale to właśnie branie ryzyka na siebie powoduje, że zarabiasz. O tym często zapominają pracownicy etatowi.
Tak więc, polecam Ci wziąć sprawy w swoje ręce, jeśli uważasz się niedoceniony przez pracodawcę. Olej go. Załóż własną działalność, zatrudnij własnych pracowników. Pracuj na własnych zasadach. Będzie ciężej niż teraz, ale na pewno będzie warto.
@grucha_:
Pracowałem na etacie, było źle. Pracowałem jako freelancer, było źle. Pracuję teraz w małej firmie - jest źle. Wnioski? Chyba masz rację. Źle diagnozowałem przyczyny złych wyników finansowych. Myślałem, że za mało potrafię. Myślałem, że brakuje mi wiedzy, praktyki, umiejętności, doświadczenia. Myślałem w końcu, że być może organizacji i wydajności. Być może dostarczania odpowiedniej klasy produktów. I myliłem się za każdym razem inwestując coraz więcej energii, chęci, czasu i serca w zdobywanie kwalifikacji, które dalej sprzedawały się tak samo słabo jak na początku. Aktualnie jestem zły. Wynikiem jest kryzys. A kryzys to wg Japończyków konieczność zmiany. Trzeba w końcu podsumować - gdzie był błąd - bo że był - to sprawa oczywista.
Popraw mnie jeśli się mylę. Błędem było podejście do swojej pracy i nauki wyłącznie jak do pracy i nauki. Z pominięciem aspektu biznesowego. Po prostu za tą samą robotę można skasować więcej. Wczoraj dowiedziałem się, ile kolega płaci ludziom o kwalifikacjach daleko daleko poniżej moich. Nie będę się zatem upierał, że wszystko robię OK - najwyraźniej "od OK to jest ###!!sko daleko" - że tak zacytuję klasyka. Zamiast poznawać kolejny język programowania, zamiast przełamywać swoje kolejne bariery w wydajności pracy - chyba muszę wykonać kilka ważnych maili i telefonów. I przedefiniować pewne zasady.
Nie chcę zakładać własnej działalności ani zatrudniać ludzi. Nie chodzi o lenistwo. Chodzi o to, że to jest linia pełnego konfliktu i walki z systemem PRL. Trzeba mieć mocne powody, żeby tak postąpić. Np doskonały biznesplan. Widzisz, z racji moich wrodzonych kwalifikacji moje pomysły, moja kreatywność ma naturę przede wszystkim techniczną. Ja nie mam dobrych pomysłów na przedsiębiorczość. Mam za to rewelacyjne pomysły na produkty techniczne.
Dziękuję za Twoją uwagę, przemyślałem to i doszedłem do wniosku, że mój biznes powinien polegać na korzystnej sprzedaży tychże produktów. Wiedzy, doświadczenia i kwalifikacji które już posiadam. Byłem perfekcjonistą. Stale chciałem być coraz lepszy, ciułając umiejętności a pomijając jeden ważny aspekt który wychodzi jak przysłowiowa "słoma z butów Wałęsy". Pominąłem, że jeśli będę to robił poniżej godziwego dla mnie wynagrodzenia, w końcu się wypalę i będę miał tego dość. Będę miał dość jedynej rzeczy, którą kochałem i w której byłem cholernie dobry. I faktycznie skończę na zmywaku w UK.
Zawsze można wszystko zrobić lepiej. Człowiek nigdy nie jest tak dobry, żeby nie było lepszych, i żeby sam nie mógł być lepszy. Ale do cholery - za pieniądze.
I jeszcze jedno - nie myśl, że ja taki pazerak jestem. Zeszły weekend poświęciłem na ciężką pracę ZA DARMO. Pracowałem nad programem Open Source dla własnej przyjemności, inteligencji, sławy i szpanu. Zarwałem 2 nocki, których zupełnie nie żałuję. Jestem prawdziwym fanem Open Source i robienia dobrej roboty w imię zasad. Moim marzeniem jest wprost robienie rzeczy nie dla pieniędzy. Są lepsze, atrakcyjniejsze dla mnie cele. ALE! Rachunki muszę popłacić. Gdzieś muszę mieszkać i coś muszę jeść. W tym celu za pracę kasę dostać muszę. I to tyle, żeby mnie było stać, żeby mi się do cholery chciało robić coś więcej poza obowiązkami.
Jeszcze raz dzięki. Trzeba non stop kombinować. Taki kraj, a ja wybrałem żeby w nim na razie pozostać.
@pies_harry: Masz rację oczywiście, jednak w Polsce w przeciwieństwie do innych krajów bycie przedsiębiorczym nie jest zakorzenione w umysłach ludzi. 90% moich znajomych ma wpajane- idź na studia, będzie praca, powtarzają to wszyscy od dziadków po nauczycieli w szkole, a co się okazuje później? 25 lat na karku, dyplom w łapie i 1500zł w kiermanie na miesiąc. A czemu? Ponieważ nasz rynek jest zalany przez zagraniczne firmy, szukające handlowców, kasjerów itp. itd. Rodzimy biznes to w większości zakłady wulkanizacji, warsztaty i małe rodzinne sklepiki. Przedsiębiorcy nie wiedzą, że to na sieci się zarabia a nie na pojedynczym punkcie( oczywiście słaba edukacja również jest winna). Wszystkie supermarkety w Polsce to zagraniczny kapitał.. Jakoś Amerykanie, Niemcy, Anglicy potrafili rozwijać rodzime firmy w gigantyczne spółki.
@Dirty_Digger: Gość chwali Polskie kobiety, jakie to one piękne, a oni pokazują jakąś tlenioną szmulę w mucho-okularach, z kilogramem tapety na twarzy i w tandetnej kurteczce. Nie żebym nakazywał im pokazywać jakaś matkę Polkę za przykład, ale trochę przegięli w drugą stronę.
@Agonia: Wszyscy jesteśmy rodziną, zależy to tylko od jak dalekiego pokolenia. A siosty nie oddam (!) staromodnym tyrolskim zwyczajem trzymam ją sobie pod kluczem w piwnicy. :/
@Mave: Ej, tekst "u nas kobiety są najpiękniejsze" słyszy się każdym kraju świata, w niektórych (niemcy) jako wyrafinowany żart sytuacyjny, w innych to taka forma podlizywania się.
Bo podobno osobniki żeńskie lubią czuć się (i tu kopiuje z wikipedia.org) doceniane, piękne, wyjątkowe.
Z jakiegoś powodu żadnego kraju nie nazwano tym, gdzie mieszkają najpiękniejsi faceci na świecie.
@Dirty_Digger: No, słyszy się, prawdziwości tego nie zamierzam bronić, ani obalać, ale tą pierwszą "najpiękniejszą kobietę" to mogliby sobie odpuścić, bo to raczej obraz kiczu, a nie piękna ;)
Ciekawe, "Okres napoleoński"... w Polsce to określenie pojawia się bardzo rzadko, zwłaszcza w odniesieniu do naszego kraju. Od razu widać różnice w postrzeganiu historii, wynikające z innego punku siedzenia.
mój kolega, 20 lat temu przyjaciel z piaskownicy, wyjechał do USA.
Po 20 latach przyjechał na wakacje. Do wioski w której żyliśmy kiedyś, a w której żyję teraz.
Zapytałem go czy tęsknił za swoim "domem". Powiedział że jak był mały, to bardzo. Później się przyzwyczaił.
Na pytanie, jak widział POLSKĘ, nasz kraj, jak kojarzy, odpowiedział tak jak myślałem...
naoglądał się tam TV POLONIA, POLSAT 2 i mówił że wszędzie mamy łąki, krowy, syf, że w polonijnej tv pokazują nas jak górali w zakopanem albo bieszczadach...
że my tu wszyscy ucha chucha (cokolwiek to znaczy), ale wiedział że w większych miastach (300-500.tyś) jakoś to już wygląda
ale oni myślą że wszędzie jest wiocha, że czas się zatrzymał 20-30 lat temu!!
Jeden sąsiad po 20 latach na stancji benzynowej był w szoku że mamy foliowe rękawiczki przy dystrybutorach...
chociaż widział przez 2 miesiące jak żyjemy, to i tak jego tata wysłał nam 5kg pomarańczy i 5kg cytryn jakimś pośrednikiem z częstochowy!
ja wymiękam!!
@czynmydobro: Taka "promocja" Polski to normalka. Liceum do którego chodziłem miało program wymiany studenckiej z francją. Francuzi do polski przyjeżdżali zawsze z mydłem, szamponem i zapasem batonów, a gdy zauważyli że niektóre domy były bardziej okazałe niż we francji to się dziwili. Oczywiście to działało też w drugą stronę i polacy musieli wysłuchiwać instrukcji jak korzystać z łazienki, prysznica itp. i co to jest baton :)
@czynmydobro: Z kolei z mojego doświadczenia mogę powiedzieć że dla amerykanów Polska to obecnie dwa słowa Aushwitz i Cracow (kolejnośc nieprzypadkowa)
@Tedohadoer: wg Ciebie ignorancja, wg mnie to zwyczajna manipulacja mediami.
Skoro on wyjezdzajac w kraju majac 5 lat nie znal tego kraju, nie mogl go pamietac,
nasz kraj poznal z telewizji, widzial go tak, jak przedstawia go telewizja, polska telewizja
ale jakos nie kojarze abysmy wszedzie mieli łąki, stada baranow, wszedzie gorali i krowy na pastwiskach...
tak nas przedstawia tv, tak nas prezetuje rzad, mowiac: "kochani turysci, przyjedzcie do nas, zobaczycie co znaczy natura, łąki, kresy krowy, a jak się upijemy to i "pokazemy wam jak świnia wygląda" "
no i faktycznie, algole przyjezdzajac do polski pokazuja "jak swinia wyglada"
@gentelman: Gdy ja miałem okazję pogadać z Amerykaninem i spytałem go, co jest jego pierwszym skojarzeniem z Polską, powiedział - "Dżanikoski!" Chodziło mu o Sebastiana Janikowskiego: futbolistę amerykańskiego (podobno to bardzo znany zawodnik) drużyny Oakland Riders. ;)
@czynmydobro: " że w polonijnej tv pokazują nas jak górali w zakopanem albo bieszczadach..."
I tutaj ukazuje się twoja hipokryzja. Niby jak pokazują górali w Zakopanem? Bo to miasto praktycznie jak każde inne z tym że od czasu do czasu najeżdża masa turystów.
Amerykanie są głupi ponieważ mając najbardziej rozwinięty technologicznie kraj, jako pierwsi doszli do kamer, YouTube, internetu i ekshibicjonizmu
A odsetek głupich jest wszędzie podobny, nie każdy tylko ma możliwość to udokumentować
Tytuł wykopu nie pasuje do gościa w filmiku, gdyż on tu mieszka, pracuje i to jest troche inaczej.
Widać, że interesuje sie historią i dużo czyta. Na pewne sprawy zapewne wie wiecej niż przecietny polak (dot. II WŚ, itp).
Lecz nadal nie można go porównać z przeciętnym amerykaninem mieszkającym w ameryce.
W tamtych przypadkach na pewno wszystko wygląda inaczej.
Ogólnie koleś pozytywny, zadowolony i fajny :)
A tu zdaje się jego firmA: http://panoramafirm.pl/legionowo/rocco_spencer_akademia_napoleonska-afswrp_chp.html#tab
@nitrous15: Tak, to jego firma. Robił też szkolenia z taktyki i prowadził dwie grupy rekonstrukcyjno/survivalowe - patrz mój pierwszy komentarz - http://www.wykop.pl/link/1023885/zdziwicie-sie-ile-moze-wiedziec-o-polsce-amerykanin/#comment-8513403. Dodatkowo jest historykiem i emerytowanym majorem US Army, który masę czasu spędził w Europie (stacjonował w Rammstein przez dość długi czas), brał udział w szkoleniach rangersów - ogólnie zdecydowanie nietypowy amerykanin. Charyzmatyczny, inteligentny, niewyczerpana składnica anegdot i historii, i jeden z najbardziej inspirujących ludzi jakich poznałem...
szkoda, że nie ma więcej info o nim, jakiś fotek etc. :) ale ogólnie cieplej robi się na sercu jak się słucha takie pozytywne rzeczy z ust obcokrajowca :)))
@SzpiegZkrainyDeszczowcow: Znam go osobiście akurat :D. Mega pozytywny koleś, mimo że mocno konserwatywny (hardcorowo nienawidzi Obamy na przykład). Jest emerytowanym majorem US Army, a z wykształcenia historykiem i na pewno nie typowym debilnym amerykaninem. Z zamiłowania jest rekonstruktorem historcznym i bawił sie w czasy napoleońskie i rekonstrukcję US Rangers z czasów Mogadiszu i Black Hawk Down - tu filmik z jednej rekonstrukcji -http://www.youtube.com/watch?v=4C4vcRthy3g - to było mega profesjonalne podejście do rekonstrukcji, bo uczył na przykład taktyki + survivalowo-symulacyjne gierki z użyciem ASG. Więc wszyscy nie tylko wyglądali sprzętowo jak rangerzy, ale jeszcze działali jak przynajmniej piechota ;) - tu inny filmik tej ekipy, mający reklamować imprezę, która niestety się nie odbyła :( - http://www.youtube.com/watch?v=X7eNcokA5Ok&feature=related
@Agonia: Wyślę mu na fejsie :) - chociaż czytania po polsku to Rock akurat nie ogarnia :D - za dużo dziwnych znaczków - zawsze się mega wkurza na nazwy miejscowości, że ktoś mu mówi, że mieszka w dajmy na to w Rembelszczyźnie (taka wiocha pod Warszawą), to on tego na znakach nigdy nie znajdzie ;)
@postac: Nie rozumiem dlaczego uwazasz ze konserwatysci amerykanscy maja mniejsze pojecie o swiecie niz demokraci. W Stanach i w Kanadzie wielu konserwatystow ma lepsze pojecie o swiecie i mysli bardziej trzezwo o polityce niz wielu demokratow (liberalow).
A harcorowo Obamy to nienawidzi wielu, np. mimo ze nie mieszkam w Stanach ja sie tez do nich zaliczam ;-)
@Agonia: najsmutniejsze czasami jest to, ze taki w pewien sposob znienawidzony wizerunkowo Amerykanin potrafi zauwazyc i powiedziec o Polsce wiecej pozytywnych rzeczy, niz przecietny Polak.
@Milek1: Wiem dużo o Japonii Japończykach, interesuję się problemami w Chinach, Indiach, Tajlandii i innych krajach w których wykorzystuje się ludzi. Wiem wystarczająco o Ameryce żeby nigdy nie chcieć tam mieszkać. Wiem, że w Afryce są bardziej rozwinięte kraje niż Polska .Już w gimnazjum uczyłem się i pewnie ty też wszystkich państw na świecie do tego dochodziło po kilka rzek, jezior na kontynentach nie mówiąc o morzach, więc mniej więcej wiem do dziś gdzie leży dany kraj. Wiem też, że istnieje taki kraj jak Myanmar i jaki był to kraj wcześniej. Poza tym w odróżnieniu od niektórych Amerykanów, jak nie mam o czymś pojęcia to nie mówię, że "myślałem, że Europa jest krajem".
@Agonia: A poznałeś Amerykanina ? Oceniasz ich zapewne przez pryzmat kilku filmików w necie. Łatwo jest stanąć na ulicy i wyłapać kilku debili- przykład seria "matura to bzdura".
Sądzę, że większość Europejczyków również nie wie zbyt wiele o innych krajach poza Europą. Oni wcale nie są ignorantami, po prostu ich to nie interesuje, mają mózg zapełniony innymi informacjami. A teraz spójrz na mapę USA, kraj jest większy niż Europa, każdy stan to praktycznie inny kraj ze swoim prawem, ludźmi. I mówię to ja, osoba która kocha podróżować, nawet na google earth czy wikipedii:) i wiem jakie jest pkb Burkina Faso, Liberii, jednak nie mam pojęcia w którym roku urodził się marszałek Piłsudski, czy w którym roku wybuchła rewolucja październikowa.
Rocco Spencer.
Krewny TEGO Rocco? :)
Zajebiście się słucha kogoś ze stanów prezentującego taką wiedzę o nas. Ciepło w środku się robi.
Mega pozytywny wykop.
@krzat: Nie, to rzeczywistość. Ciekawe za co dostaje negatywne oceny? Za to że "żart" się nie spodobał? Czy za to, że negatywnie amerykanów przedstawiłem? Myślenie boli wiem...
@Iceqube: "Żart" się nie spodobał??? Człowieku, a podoba ci się ten:
- What is this?
- Its a chair.
- Ah, what a nice table.
Jak dasz minusa to znaczy, że nie masz poczucia humoru i tych amerykanów też, no, negatywnie i jeszcze jesteś gruby!!!111!2@#44
Cegłą w głowę boli, wiem.... (serio wiem ;>)
Idą dwie blondynki plażą:
Pierwsza - Patrz zdechła mewa;
Druga - Gdzie? (patrząc w górę)
Też głupi, nie? Ale śmieszny, jeżeli masz poczucie humoru. Twój "dowcip" jest bez sensu, a u mnie ukryta jest drwina z poziomu wiedzy amerykanów. Skoro tego nie łapiesz, trudno. Masz prawo być taki jesteś :) Pozdr.
O to chodzi, że to co ty napisałeś to nie jest żaden żart. Może jest to prawdziwa historia, może faktycznie ludzie mieli z tego niezłą bekę, ale nie jest to żaden żart, a już na pewno nie jest śmieszny. Jest zwyczajnie STRASZNIE suchy. Drwina z poziomu wiedzy amerykanów? To popytaj Polaków o Meksyku(marihuana, tequilla, gringos!) albo cokolwiek na temat Indii (bieda i outsorcing, skitrali Dalailame). Chiny? Komuniści pieprzeni, robią za miskę ryżu i spią w miejscu pracy pod biórkiem.
A miasta? No, nam się wydaje że każdy powinien znać stolicę polski, ale popytaj znajomych o stolice różnych (nawet tych większych) stanów USA czy Meksyku, bo tym mniej więcej jest taka nasza Warszawa dla mieszkańców Ameryki.
@vdo: Bredzisz. To jest żart, i można się pośmiać bo tacy oni właśnie są. A co do wiedzy polaków, a mówimy tutaj o krajach (nie o wiedzy z miast czy dokładniejszej geografii), to potrafimy rozpoznać kraje i powiedzieć na którym kontynencie się znajdują. I to jest fakt.
I nikt tutaj nie pyta o stolicę Polski, dowcip jest o tym, że amerykanie nie potrafią sprecyzować gdzie jest Polska, a czasem - nie wiedzą, że to kraj!
Polacy wiedzą gdzie jest Meksyk (o większym poziomie wiedzy nie rozmawiamy). Nie nabijam się, że nie wiedzą jakie miasto jest stolicą Polski. Jednym słowem Twoje uzasadnienia mijają się z tematem i to bardzo. Jak mówiłem - bredzisz.
@Iceqube: No niech to gęś kopnie! Nie miłośnicy Amerykanów, ale pomyśl trochę i postaw się na ich miejscu! Powierzchnia USA wynosi mniej więcej tyle, co całej Europy (jeśli odliczyć europejską część Rosji, to nawet połowę tego co USA). Oczywiście, ty mówisz tutaj o stolicy kraju. Ale jest to kraj, wielkości stanu w USA i oni to nieco innaczej pewnie postrzegają. Jasne, że Polak wie gdzie jest Meksyk czy USA, skoro zajmują połowę kontynentu dużo większego od europy i się dosyć wyróżniają. Po co i skąd Amerykanin ma wiedzieć o poszczególnych krajach w europie (podejrzewam, że nawet w szkołach nacisk na to jest niewielki, najważniejsze to pewnie znać historię własnego kraju). Polska? A tak, europa, Wałęsa i papież.
Co Polska tak naprawdę więcej osiągnęła po 89, żeby Amerykanie się o nas mieli uczyć lub nami jakoś bardziej interesować?
To jest żart,
No dobra, ja nieco innaczej definiuję żart.
i można się pośmiać bo tacy oni właśnie są
i dlatego właśnie napisałem
To popytaj Polaków o Meksyku(marihuana, tequilla, gringos!) albo cokolwiek na temat Indii (bieda i outsorcing, skitrali Dalailame). Chiny? Komuniści pieprzeni, robią za miskę ryżu i spią w miejscu pracy pod biórkiem.
Tacy z nich debile i ignoranci, to dlaczego trzęsą światem i to my im liżemy dupsko a nie oni nam?
@vdo: Panie, Polacy wiedzą również gdzie jest Wenezuela czy Gruzja. A nie jedynie rozpoznają USA czy Meksyk. Proszę Cię... znowu bredzisz.
A czy ktoś neguje, że USA to potęga? Jak posiada się 312 milionów populacji o nie zbyt inteligentnej, ani ciekawej świata, to łatwiej czy trudniej się takimi rządzi? Są zaślepieni swoją flagą i uważają się za króli świata, a tak naprawdę to jest mieszanka wszystkich ludzi z reszty świata.
Jak można z własnej woli służyć w armii ? Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Gdzie u tych ludzi jakaś moralność, logika.., głębsze spojrzenie na życie..
@kamol999: Dlaczego? Służba w armii to właśnie to. Służba. Dla dobra narodu, obrony państwa. Armia istniała w każdym państwie od początku świata i są ludzie, którzy chcą w niej służyć. I na pewno niektórzy są do tego logiczni i moralni. Dlaczego to ma się wykluczać?
@kamol999: Chociażby bawić się tymi wszystkimi zabawkami będąc z ludźmi, którzy nie chcą dorastać, robić wiele najfajniejsze rzeczy jakie można sobie wyobrazić za darmo a nawet jeszcze za to mu płacili
EDIT. Znowu mnie ubiegli xD nie odświeżałem strony jak oglądałem :P
Jak to niby ma łamać jakieś stereotypy? Facet ma żonę Polkę, mieszka w Polsce to i każdy nawet tępak wie chyba coś o kulturze itd kraju, w którym mieszka. Nijak mi się to ma do zmieniana opinii ludzi o tzw. przeciętnych Amerykanach, czy tych, którzy mieszkają i uczą się w USA.
Podoba mi się że mówi o Polsce "nasz kraj". My, rodowici Polacy niestety rzadko kiedy tak mówimy. Raczej zawsze jest "bo w Polsce to jest tak", "bo Polska to itp." ewentualnie "u nas w Polsce jest do dupy"...
Sama prawda. Kurde, a taki frajer Donald i reszta świty pozwala tylko, żeby cała "sól" ziemi wyjeżdżała. Nic nie robiąc tylko tworząc bzdurne problemy. Czy tak trudno uzdrowić nasz kraj...? Wstyd mi, że Amerykanin tak postawił kawę na ławę, ale szacun dla Niego - ten film powinni być puszczany każdego ranka, KAŻDEMU posłowi jako TUTORIAL.
Komentarze (96)
Reklamy Google
pokaż pozostałe komentarze (76)
-
-
-
Allegro.plKurs Bazy Danych MySQL + programowanie w PHP Cena: 45.00 zł
Windows 7 Home Premium SP1 PL DVD 64-bit OEM FV Cena: 369.00 zł
PHP i MySQL Vademecum 2009 ~PROMOCJA~ KURIER 0zł Cena: 85.00 zł