:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Fascynują mnie takie miejsca od lat - a ten budynek był jednym z najciekawszych opuszczonych miejsc w Polsce. Przynajmniej pod względem klimatu, bo ten wewnątrz jest po prostu niesamowity!

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo ciekawe zdjęcia, szkoda że część popsuta przez rybie oko. Nie rozumiem w jakim celu autor tego użył.

  •  

    pokaż komentarz

    I jeszcze złomiarze nie "uprzątnęli" łóżek i szafek - dziwne....

  •  

    pokaż komentarz

    Efekt popsuły te ohydne bohomazy!

  •  

    pokaż komentarz

    Ktoś powinien nakręcić tam jakiś horror :) Świetna scenografia!

    •  

      pokaż komentarz

      @Lilim: No właśnie :) Nic nie trzeba zmieniać, tylko aktorzy, charakteryzacja, światło, kamery, pomysł, scenariusz i do dzieła ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @ibanezbass: Ostatnio widziałam film "Grave Encounters", myślę że scenariusz w ten deseń i można zrobić fajny niezależny horror ;). Tzn. można nakręcić tam ciekawy paradokument.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lilim: Albo napisać nowy scenariusz... Mi się podoba mój pomysł, który wymyśliłem będąc tam ;) Może nie jest to nic wielkiego, ale fabuła była by o tym, że wchodzi sobie tam chłopak - powiedzmy taki jak ja - po to, żeby zwiedzić to miejsce, porobić zdjęcia. Wchodzi tam dlatego, że fascynuje go to miejsce... Wszystko jest ok, chłopak zwiedza szpital, ale będąc na strychu, w jednym z pomieszczeń zauważa że ktoś sobie śpi, w ubraniu pacjenta, brudny i przywiązany do łóżka... Na ten widok zwiedzający próbuje uciekać i nagle słyszy, że ktoś wchodzi po schodach - chowa się w małym pomieszczeniu i widzi jak przechodzi obok niego pielęgniarka ze strzykawką........ Dobra, już nie przynudzam :P

    •  

      pokaż komentarz

      @ibanezbass: A później twój bohater sam staje się "pacjentem" tego szpitala i tkwi we własnym umysłowym więzieniu, z którego nie może uciec a przeszłość miesza się z teraźniejszością. Mrrrr... :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Lilim: No właśnie... Kurde - skąd wiedziałaś? O_o

    •  

      pokaż komentarz

      @ibanezbass: bo to już było ;) i to nie raz ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Lilim: Chętnie obejrzę taki film :) Mówię serio... Ja bardzo mało filmów w życiu oglądałem, a takie, które dzieją się w opuszczonym szpitalu to już w ogóle żadnego... Podasz tytuł?

    •  

      pokaż komentarz

      @ibanezbass: Z tego co pamiętam chociażby "Grave encounters", "House on Hounted Hill", "Madhouse", "Gothika" i na pewno coś się jeszcze znajdzie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Lilim: O właśnie! Gothikę pamiętam, ale to była szmira... ;)
      Dziękuję za tytuły :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ibanezbass: Spoko większość tego typu horrorów to szmiry, ale nic nie zrobisz ;) taka tematyka. Chociaż myślę, że jakby się dobry scenariusz napisało i poszło bardziej w thriller to może i jeszcze da się ten temat uratować.

    •  

      pokaż komentarz

      Ktoś powinien nakręcić tam jakiś horror
      @Lilim: Horror to się dzieje na czynnych oddziałach psychiatrycznych, gdy jesteś tam wbrew swojej woli i nie wiesz kiedy Cię wypuszczą, nie zaś w opuszczonych szpitalach psychiatrycznych. No chyba, że Cię ochrona pogoni.

      Pewnie oglądałaś film "Lot nad kukułczym gniazdem"? Jeśli nie, to polecam. Dlatego, bo horrory prawie zawsze są bajkami, bo przedstawiają nierealne, nieistniejące zagrożenia, natomiast dramat "Lot nad kukułczym gniazdem" pokazuje przykrą rzeczywistość taką jaka ona jest.

      A propos horrorów: chciałbym się wybrać na prequel "Coś" ostatnio lecący w kinach. Pamiętam ten horror z lat 80-tych i do dziś pozostaje jednym z moich ulubionych horrorów.

    •  

      pokaż komentarz

      @DawidWarsaw: Oczywiście że widziałam tylko to jest nieco inny film niż te które podałam (zdecydowanie na innym poziomie), dlatego mi z głowy wyleciał

    •  

      pokaż komentarz

      @DawidWarsaw: Napisałem odpowiedź na twój komentarz. Jest trochę długi więc wkleiłem go do tutaj http://pokazywarka.pl/p2edtm/

    •  

      pokaż komentarz

      @malkavian: Trzeba było normalnie napisać jako komentarz, zamiast na pokazywarce.

      Już się odnoszę do tego:

      główny bohater został poddany lobotomii mimo, że w czasach, kiedy rozgrywała się akcja filmu, zabieg ten (przyznaję, że barbarzyński) nie był już praktykowany
      W którym roku toczy się akcja filmu "Lot Nad Kukułczym Gniazdem", skoro powieść pod tym samym tytułem, będąca podstawą do nakręcenia tego filmu, ukazała się w roku 1962? Przypominam, że w latach 60-tych w USA nadal były praktykowane lobotomie.

      Byłem hospitalizowany, co prawda, tylko dwa razy i to w jednym szpitalu w Katowicach. To, czego tam doświadczyłem ani trochę nie przypomina tego, co zobaczyłem w tym filmie.
      A ja byłem 12 razy w różnych psychiatrykach na terenie Polski i uważam, że wspomniany film bardzo dobrze oddaje również dzisiejszą, współczesną rzeczywistość psychiatryków. Chodzi mi o ujęcie prawdziwego "życia" pacjentów psychiatrycznych. Spójrz jak we wspomnianym filmie pokazano prawdziwe problemy pacjentów psychiatryka. Tak samo jest w psychiatrykach współczesnych - czyli pacjenci wcale nie są tacy, jak przeciętny człowiek myśli - że "skaczą po ścianach i srają do lodówki", tylko są właśnie tacy jak np. Ty. Czyli spójrz na siebie: Jesteś zwykłym rozsądnym, spokojnym człowiekiem, tak jak inni członkowie społeczeństwa, tylko, że na Twojej drodze życiowej pojawiły się jakieś problemy życiowe i akurat tak się potoczyło, że jakimś trafem poszedłeś do psychiatry lub Twoja rodzina Cię tam wysłała. W filmie "Lot Nad Kukułczym Gniazdem" pokazany jest właśnie cały sens problemów osób mających etykietki psychiatryczne. Spój na Billego (bohater filmu): dla niego problem stanowi kontrolująca go matka, która uzyskuje wgląd do osobistych spraw Billego za pośrednictwem pielęgniarki Ratchel. Inni bohaterowie filmu też są po prostu "rozbitkami życiowymi", z jakiegoś względu mało dostosowanymi do realiów życia. W pewnym momencie McMurphy (główny bohater, grany przez Jacka Nicholsona) mówi do reszty pacjentów: "Uważacie, że jesteście wariatami? Nie jesteście bardziej popierdzieleni niż pierwszy lepszy typ przechadzający się ulicą." No i teraz spójrz na współczesne realia psychiatryków: Ludzie tam siedzący to zwykli ludzie z problemami - np. problemami rodzinnymi, problemami narkotykowymi, alkoholowymi itp.. Czas w psychiatryku spędzają na pogawędkach z innymi pacjentami, grze w karty na oddziale i na paleniu papierosów w szpitalnej palarni, mimo, że już od roku te palarnie nie są zgodne z prawem (ustawa antynikotynowa)!

      Nie będę wspominał o używaniu elektrowstrząsów za karę, bo w ogóle, przynajmniej w tym szpitalu, nie funkcjonowało coś takiego jak kara. Byłem zapinany w pasy, ale nie za karę, tylko dlatego, bo byłem bardzo agresywny.
      A myślisz, że na innej zasadzie McMurphy (bohater filmu) otrzymał elektrowstrząsy? To jest medykalizacja zachowania uważanego za nieporządane. Zobacz co się dzieje we współczesnym psychiatryku, gdy pacjent zrobi coś co zezłości personel - np. gdy pacjent się "źle" zachowa. Od razu się go prowadzi po dodatkową porcję psychotropów a, jak odmówi to na przymusowy zastrzyk. To po prostu pacyfikacja nieporządanego zachowania, pod pretekstem "leczenia ataku choroby". Czyżbyś naprawdę nie był świadkiem czegoś takiego? To chyba nie wiesz jaka jest rzeczywistość. Przypominam Ci niedawną aferę z "zastrzykami za karę": http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/313234,za-kare-wystawiali-pacjentow-boso-na-mroz.html
      W filmie "Lot Nad Kukułczym Gniazdem" też można by powiedzieć, że nie było nic "za karę", tylko że było wszystko leczeniem "choroby". Tylko, że to tylko taka manipulacja, bo przecież tak naprawdę chodzi o ukaranie niepożądanego zachowania. Jadnak często nawet sam personel wierzy w to, że to tylko "leczenie", nie zaś po prostu chemiczna i fizyczna kontrola.

      czy we mnie znowu wzbiera. Jeżeli tak, zapinano mnie znowu w pasy, wstrzykiwano leki, czekano z godzinę po czym mnie odpinano i tak parę razy. Nie mam tego nikomu za złe i uważam, że była to jak najbardziej uzasadniona procedura zwłaszcza, że mogłem sobie zrobić krzywdę w tym amok
      Smutne, że pacjenci psychiatryczni często nawet sami sobie nie zdają sprawy co tak naprawę się z nimi dzieje. Zaczynają wierzyć psychiatrom, że to "objawy choroby", a przecież nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeśli wzbierała w Tobie agresja, to nie działo się to bez przyczyny. Albo miałeś powód tej agresji - np. bunt wobec okoliczności w których jesteś, wkurzenie na to wszystko, albo miałeś objawy silnego niepokoju po psychotropach (to częsty poboczny skutek psychotropów, a szczególnie haloperidolu). Opowiedz o tym co było powodem tej "agresji, która wzbierała". Przemyśl to jeśli wcześniej nawet nie dociekałeś.

      Jeśli...

    •  

      pokaż komentarz

      C.D.:

      Jeśli chodzi ogólnie o pobyty w szpitalu to na początku to wszystko wydawało mi się być koszmarem. Myślałem, że wszyscy chcą mi zrobić krzywdę. Dopiero kiedy wróciłem do racjonalnego myślenia zauważyłem, że jest całkiem nie najgorzej.
      Uważasz, że nieracjonalnym myśleniem jest, że jak ktoś PIERWSZY RAZ trafia do SZPITALA PSYCHIATRYCZNEGO, to jest przestraszony i obawiasz się że inni mogą Ci zrobić krzywdę?

      W takim razie czy np. nieracjonalnie myśli wróbel, który został pierwszy raz w życiu pojmany przez człowieka i zamknięty w pokoju? Dlaczego ten wróbel lata jak oszalały szukając ucieczki zamiast spokojnie siedzieć?

      Miałem pana doktora (dwa razy tego samego), który był bardzo miły, potrafił mnie wysłuchać, nie osądzał mnie, wszystko mi tłumaczył.
      Tylko, że właśnie z nimi to tak jest, że ładnie gadają, a jednocześnie w kartę wpiszą ci, że masz być pasiony psychotropami. Często też nie mówią prawdy pacjentom, tylko wciskają bajki o "nierównowadze chemicznej w mózgu". Co Tobie ten lekarz mówił i jakie psychotropy zapisywał?

      Zauważ jak w filmie "Lot Nad Kukułczym Gniazdem" zachowuje się pielęgniarka Ratchel i lekarze. Też są asertywni, nie zdradzają zachowania agresywnego, ale już ich decyzje do do pozbawienia kogoś wolności i stosowania środków psychiatrycznych, są jak bez emocji wydany wyrok wykonywany przez personel niższego rzędu.

      Zaraz potem śniadanie i leki.
      Czyli tak samo jak rzeczywistość we wspomnianym filmie: po prostu nieodłączne pasanie psychotropami dla niepoznaki nazwanymi "lekami". :/

      Potem następowały badania i to różne. Najczęściej była to po prostu rozmowa z lekarzem.
      Czyli tak samo jak w filmie "Lot Nad Kukułczym Gniazdem" - pamiętasz scenę, gdy psychiatrzy "badają" McMurphiego? Po prostu zadają mu różne pytania, a potem w swoim gronie w pełni subiektywnie podejmują decyzję o tym, czy go wypuścić, czy dalej trzymać w psychiatryku... :/ Nie ma tu badań obiektywnie pokazujących, że Twoja diagnoza psychiatryczna to konkretna wada mózgu. Jest za to subiektywna ocena Twojego zachowania.

      Miałem robione EEG, EKG, rezonans magnetyczny, badanie neurologiczne, parę razy pobieranie krwi (w tym badanie na obecność substancji psychoaktywnych), ważenie, oraz komputerowe badanie neurologiczne, którego nazwy nie pamiętam, a było związane z tym, że skarżyłem się wtedy na notoryczne drętwienie w dłoniach, które mi jednak po jakimś czasie przeszło.
      I powiedz: Czy któreś z tych badań pokazało, że przyczyną Twojej diagnozy psychiatrycznej jest jakaś wada Twojego mózgu? Czyli czy obiektywnie, za pomocą obrazowania Twojego mózgu udowodniono Ci Twoją diagnozę psychiatryczną?

      Reszta dnia, oprócz obiadu i kolacji (które, przysięgam, były naprawdę smaczne) to były zajęcia. W każdym dniu tygodnia inne. Mogły polegać na rysowaniu, ćwiczeniach, albo słuchaniu muzyki.
      Pomijając to, że takie zajęcia polegające na rysowaniu na poziomie zerówki i słuchaniu muzyki, to jakieś nieporozumienie, parodia, to jeszcze nie w każdym psychiatryku tak to jest. W zdecydowanej większości psychiatryków, w której ja byłem, większość czasu to była przeraźliwa NUDA.

      byłem dla przykładu na chirurgii w szpitalu wojewódzkim i chyba wszyscy lekarze i pielęgniarki to byli sadyści, którzy nie chcieli mnie wysłuchać, a zabiegi pooperacyjne przeprowadzali z gracją rzeźnika. Często nikt nie przychodził na obchód, a kiedy już się takowy zdarzył, trwał pół minuty i polegał na zerknięciu w kartę chorobową. Nie wspomnę o jedzeniu. Na śniadanie np. dwie kromki chleba, masło w takiej ilości, że starczyło na posmarowanie tylko jednej z nich i niesmaczny pomidor szklarniowy
      Ale ja nie mówię o warunkach typu czy jedzenie szpitalne jest smaczne, czy nie, tylko mówię o całej filozofii tego co się w psychiatrykach z ludźmi robi. Nie leczy się prawdziwych chorób, tylko się pasie psychotropami, robi z ludzi lekomanów, wprowadzając przy tym w błąd, że problemy emocjonalne to choroby, na które koniecznym jest zażywanie psychoaktywnej chemii.

      Jeżeli chodzi o filmy związane z psychiatrią to uważam, że najlepszym z nich jest „Piękny Umysł”
      A ja uważam, że ten film właśnie jest najgorszy, ponieważ sieje nieprawdopodobny wręcz MIT. Historia wyssana z palca, bo wcale tak nie wyglądało życie prawdziwego Johna Nasha. W rzeczywistości nie widziałem nigdy żeby ktoś z pacjentów psychiatrycznych miał halucynacje. Film "Piękny Umysł" moim zdaniem wprowadza w błąd co do natury diagnoz psychiatrycznych, przedstawiając je jako choroby mózgu, a nie problemy mające podstawę w problemach życiowych. Film ten nic praktycznie nie mówi o przyczynach psychospołecznych problemów głównego bohatera. A wcale nie tak wyglądała prawdziwa historia tego człowieka.

      C.D.N.

    •  

      pokaż komentarz

      C.D.:

      To prawda, że można mu zarzucić zakrzywianie obrazu schizofrenii, bo w trakcie psychoz nie występują omamy wzrokowe, a jeżeli już występują to są one podobno bardzo krótkie i niejednoznaczne. Problem polega na tym, że nie da się chyba w inny sposób przedstawić osobie zdrowej sytuację osoby w stanie psychozy. Nawet jeżeli film odzwierciedlałby zjawisko słyszenia głosów to przeciętny widz pomyślałby sobie, że przecież wystarczy ignorować te głosy, albo „gdybym był na jego miejscu to od razu skapnąłbym się, że jestem chory i poszedł bym bezzwłocznie do lekarza, a nie popadał w paranoję”.
      W filmie, żona Nasha pozostała przy nim, podczas gdy w rzeczywistości, opuściła go.


      Dlatego uważam, że film "Piękny Umysł" to, w porównaniu do "Lotu Nad Kukułczym Gniazdem" oszustwo, ponieważ sieje mit, że osoby z diagnozami "schizofrenia" mają halucynacje, przez co nigdy nie wiadomo "co im się w głowie przestawi". To sianie fałszywego obrazu osoby z diagnozą "schizofrenia"! Zatem który z dwóch wymienionych filmów sieje mit? "Lot Nad Kukułczym Gniazdem"?

      Ludzie traktują schizofreników jako nieudaczników życiowych, osoby niezaradne i wręcz głupie i niebezpieczne, a w mojej opinii, prawda jest taka, że kiedy wyciągali oni rękę prosząc o pomoc w wygzebaniu się z tego marazmu, nikt na nich nie zwrócił uwagę. Oduczają się przez to normalnie żyć i stają się osobami coraz mniej zaradnymi, aż w końcu rzeczywiście przestaje im zależeć na życiu i popadają w permanentną rozsypkę.
      Sam wyjaśniłeś sobie mechanizm destrukcyjnej diagnozy "schizofrenia". Panuje mit, że to "choroba schizofrenia" przemienia życie "pacjenta" w rozsypkę, podczas gdy tak naprawdę to szkodliwy mit to czyni.

      Tymczasem prawda jest taka, że ludzie to wilki i życie jest opresywne. Tak naprawdę to każdy chce jaknajwięcej dla siebie i nie bardzo ktoś ma interes, żeby Tobie pomagać za darmo. Za darmo to Cię wyśmieją albo zrobią coś na złość... :( . Osoby z diagnozami psychiatrycznymi to moim zdaniem ludzie mający problemy życiowe, osoby odrzucane, osoby które wypadły na swoisty margines życia itd.. Diagnoza "schizofrenia" to taki wór na te wszystkie osoby. Karmi się te osoby neuroleptykami wmawiając, że to są leki. I tak do końca życia, bo przecież neuroleptyk nie jest w stanie zrobić nic dla rozwiązania problemu, który stanowił przyczynę...

      kiedy na przykład rozmawiałem o schizofrenii w swojej pracy z ludźmi, którzy nie wiedzą o moich kłopotach, a mają mnie, co najwyżej, za ekscentryka.

      Sugeruję Ci przemyśleć co tak naprawdę stanowi Twój problem. Opierając się na moim ogromnym doświadczeniu z osobami z diagnozami "schizofrenia" śmiem twierdzić, że ich problemy są zupełnie inne niż mit głosi. Nie są to problemy typu halucynacje, czy też "nagłe przestawienie się klapki w głowie" tylko są to problemy dostosowawcze, często emocje na skutek niemożności zaspokojenia potrzeb np. miłości, albo emocje na skutek sytuacji życiowej - np. opresyjnej sytuacji. Ty jednak, podobnie jak chyba większość osób z diagnozą psychiatryczną, nic nie mówisz przyczynach tego, co się z Tobą działo, tylko mam wrażenie, że zakrywasz to jednym wygodnym słowem "schizofrenia". To wygodniejsze niż zrozumienie swoich problemów i opowiedzenie o nich...

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @biohumus: Co Cię łączy z biohumusem? Czy zgadzasz się z jego twierdzeniem, że bez wątpliwości jest udowodnione, że diagnoza "schizofrenia" to choroba mózgu, czyli że Ty jesteś chory na mózg, mimo, że nie pokazano Ci żadnych dowodów na to, że Twój mózg jest chory? Chciałbym Cię też zapytać co Ty na to, że biohumus wielokrotnie nazywa mnie w internecie kłamcą i manipulatorem oraz wyzywa m. in. od paranoików.

      Czym on się zajmuje, że przesiaduje tyle czasu na Wykopie?

  •  

    pokaż komentarz

    Jak nie rybie oko, to znów rozjechana ostrość złapana niewiadomonaczym, a jak nawet nie to obrzygane hdr'em. Nosz nie wiem co chciał autor przez to wyrazić.

  •  

    pokaż komentarz

    zdjęcie #26 - ktoś ma analfobie albo zespół fantazji analnych

  •  

    pokaż komentarz

    Niezłe świry malowały te ściany!

  •  

    pokaż komentarz

    Jakieś 10 lat temu miałem "przyjemność" pracować w pewnej firmie która remontowała jeden z oddziałów zakładu psychiatrycznego,akurat był to oddział kobiecy.W pokojach poprzyklejane rożne wycinki z gazet itd ... ale zdjęcia nie mogą przekazać zapachu jaki tam panuje... oraz tego gdy pensjonariuszka oddaje ekskrementy na korytarzu...straszne miejsce...

  •  

    pokaż komentarz

    Czy dla ludzi opuszczony szpital psychiatryczny jest bardziej tajemniczo-przerażająco-klimatyczno-mistyczny niż zwykły opuszczony szpital? Dlaczego? Czyżby to wynikało z tego, że ludzie o szpitalach psychiatrycznych tak naprawdę niewiele wiedzą i ten temat jest owiany tajemniczością? Boimy się tego, czego nie znamy. Ja byłem 12 razy w psychiatrykach w charakterze pacjenta, więc nie boję się takiego miejsca i traktuję je jak każdą inną budowlę. Zanim zyskałem to doświadczenia to też myślałem o psychiatrykach jak... dawni podróżnicy o krańcu świata, na którym znajduje się przepaść.
    Chciałbym, żeby ludzie mieli więcej praktycznej wiedzy na temat psychiatryków - może wtedy nie było by tyle mitów i tragedii niezrozumienia.

    Z tych fotek najbardziej podoba mi się to piękne graffiti. Dzięki Twoim zdjęciom zostanie ono obejrzane przez większą ilość ludzi, a nie tylko przez osoby, które osobiście wlezą przez okno do tej walącej się rudery.

  •  

    pokaż komentarz

    Zdjęcia fajne, tylko hdr na niektórych stanowczo przekombinowany...

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Brakuje mi trochę gry światłem zdjęcia fajne tylko takie doswietlone na maxa.

  •  

    pokaż komentarz

    @ibanezbass: Zdjęcia i miejsce bardzo fajne ale... następnym razem pomyśl nad zmniejszeniem efektu HDR (albo fill light i clarity w lightroomie) bo czasami to bardzo źle wygląda. Jak będziesz w Warszawie to mogę Ci podesłać fajne miejsce - zupełnie nieodkryte jeszcze (tzn tylko przeze mnie) :)

  •  

    pokaż komentarz

    A po co scenariusz? Skoro jest tam tak jak opisałeś to po prostu wejść tam w nocy z ekipą albo chociaż poustawiać kamery termowizyjne i z podczerwienią. Pokręcić to całą noc albo parę nocy i zobaczyć co z tego wyniknie. Jeśli tam jest taka dziwna atmosfera to może "coś" się złapie.
    Coś na kształt Grave encounters z tym, że tam finał jest zupełnie beznadziejny. A tutaj jest prawdziwe miejsce o którym strach nawet myśleć.

  •  

    pokaż komentarz

    Dzięki za to pokazanie tego miejsca! Przy okazji zna ktoś w Trójmieście podobne miejsca ? potrzebuję ich ponieważ piszę magisterkę o streetarcie a jako, że jestem na fotografii medialnej to do tego musimy wykonać serię zdjęć. Z góry dzięki za pomoc! ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @koyot17: W Gdyni jest sporo takich miejsc - tzn. miejsc opuszczonych, nie szpitali. Najciekawsza jest chyba opuszczona torpedownia - niesamowite miejsca po prostu mega! W Gdańsku w pobliżu żurawia na starym mieście jest trochę opuszczonych kamienic, na przeciwko żurawia jest opuszczony stary, duży spichlerz - ciekawe miejsce, byłem tak we Środę, ale nie udało się wejść... Są jeszcze jakieś tunele, jakieś budynki pkp, wieża widokowa wojskowa (też ciekawa), no i sporo obiektów wojskowych - coś chyba na stogach znajdziesz... To tylko ogólniki - szukaj w necie, w google, na www.forgotten.pl ;) Powodzenia!

  •  

    pokaż komentarz

    doskonałe miejsce do kręcenia niskobudżetowych horrorów lub dramatów psychologicznych

  •  

    pokaż komentarz

    Artystyczne graffiti to jest na prawdę ciekawa sztuka, Ale te dziwne napisy których się nawet nie da odczytać a pełno wszędzie to moim zdaniem nędza.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    To to nie jest "coś". Ale obiekty typu orbs lub jakieś cienie czy energie no to już coś na co warto zapolować.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wiem czy mi się tylko tak zdaje, ale pierwsze zdjęcia są tak nasrane HDRem, że aż się je źle ogląda.

  •  

    pokaż komentarz

    Hej, wie ktoś może gdzie można znaleźć coś a propo historii tego szpitala? Ale coś więcej niż 2 zdania. Dzięki z góry.

  •  

    pokaż komentarz

    Zakop za obiektyw, wylaczylem w polowie.

  •  

    pokaż komentarz

    A bez taniego efektu HDR to już się nie da obrabiać zdjęć? Tragedia...

  •  

    pokaż komentarz

    Jedyna klimaciarska i ciekawa rzecz w tym budynku to rysunki na ścianach - zrobione prawdopodobnie długo po opuszczeniu szpitala. Gdyby ktoś zrobił wykop z samymi rysunkami, byłoby lepsze.

  •  

    pokaż komentarz

    Czy to jest, w końcu, na Słowackiego, czy na Polankach obok hotelu pielęgniarskiego?
    PS: Grafy dużo psują. :(

  •  

    pokaż komentarz

    a niech stracę... wykopię Ci :P