:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    to prawda, młodzi mają przerąbane. Nie dla tego, że państwo nie pomaga, tylko dlateo, że przeszkadza. Gnębi wszelkimi opłatami, podatkami, zusami. Książeczka sanepidu to np. 111zł za badania kupy + wpis od lekarza med. pracy (czasami na koszt pracodawcy). Mało, nie mało, zależy dla kogo. A bez tego nie pójdzie się na kasę, na inwentaryzację, czasem na magazyniera czy dostawcę pizzy wymagają. Zostaje chyba telemarketing...

    •  

      pokaż komentarz

      @voyageur: To jest właśnie chore. Państwo potwornie utrudnia życie ludziom. Często tego nie widać gdyż jest to przykryte ładnymi hasełkami które 'ciemny lud' łyka. Gdyby np. nie było płacy minimalnej, to by i bezrobocie drastycznie spadło. Taki młody człowiek napotykający opisane powyżej problemy, mógłby sobie z nimi poradzić wykonując jakąkolwiek prace na początek. Nawet za psie pieniądze, gdzie by ledwie mu starczało, to jednak byłby w stanie wysupłać te pare gorszy na dojazd do większego miasta, czy na stworzenie porządnego CV. Może nawet na jakieś szkolenie. Wszystko to byłoby przepustką ku lepszej pracy w przyszłości. Już pomijam kwestie tych wszystkich pozwoleń i innych abstrakcyjnych 'zaświadczeń'.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jabby: co to za ułatwienia, jakieś 30tys zł na rozpoczęcie działalności? Ja bym wolał, aby nie trzeba było od samego początku płacić 350zł ZUSu, kiedy dopiero zaczynam i nie wiem, czy będę miał jakiekolwiek zyski w danym miesiącu. Zaraz nowe firmy wyrastałyby jak grzyby po deszczu, część by upadła, część w przyszłości zatrudniałaby po kilka-kilkanaście osób. Zaraz bezrobocie się zmniejszy.

      Kiedyś jeździłem wózkiem widłowym, żadna filozofia, trzeba odrobinę praktyki nabrać. Ale nieeeee.... muszę mieć zezwolenie. Kolega zrobił kursy na widlaka. Żadnej teorii, żadnej praktyki, ale papierek ma. Fikcyjny kurs.

      To na prawdę musi być przej##@ne szukać roboty w dużym mieście, do którego trzeba dojechać i nie ma za co.

    •  

      pokaż komentarz

      @voyageur: Co do tych firm, to wystarczy popatrzeć co się działo w Polsce po reformach Wilczka po '89 roku. Gwiazdowski podawał dane że wtedy kilkaset tysięcy firm powstało (niech mnie ktoś poprawi jak przegiąłem). I to przy ciągle funkcjonujących i państwowych dużych zakładach pracy. Wystarczyło dać ludziom wolność i liberalne zasady prowadzenia biznesu. Gdyby to się utrzymało, to ta zorganizowana mafia co nami rządzi od 20 lat by nie miała profitów, będąc prawie pozbawioną wpływu na gospodarkę. No i mamy co mamy...

    •  

      pokaż komentarz

      @Jabby: Mafia działa na trochę innych zasadach. Ściąga podatki (haracz) i nic jej do tego, jaką firmę prowadzisz. Jak są porządni, to jeszcze ochronę Ci zapewnią. Podobnie działa pewien gang, który dogadał się z firmą ochroniarską, powiedzmy 'Solidni'. Jak masz wykupioną ochronę w Solidnych (podatek) to jesteś bezpieczny, gang Cię nie tknie.
      Nie pytaj, co rząd może zrobić dla Ciebie

    •  

      pokaż komentarz

      @voyageur: Masz rację. Przepraszam wszystkich mafiozów że zrównałem ich z politykami...

    •  

      pokaż komentarz

      @voyageur: Z tym ZUSem trafiłeś w sedno. Jeżeli państwo przestanie zmuszać 1-os firmy do płacenia ZUSu jeżeli właściciel pracuje równolegle na etacie to ja jutro zakładam firmę. Mam know-how, klientów, dostawców i infrastrukturę. Tylko mój zysk z tej firmy byłby na razie na tyle mały że ZUS zjada wszystko. Więc nie kalkuluje mi się, a ja wieczorami siedzę na wykopie zamiast pracować. :)

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @voyageur: Państwo? Sami sobie utrudniamy. lu młodych ludzi narzeka na umowy śmieciowe i marudzi, że nikt ich nie chce na umowę o pracę ze wszystkimi tego przywilejami? Większość chce po prostu gwiazdki z nieba i te sztuczne regulacje rynku pracy to dokładnie to czego chcą, tylko są za głupi żeby zrozumieć, że właśnie dzięki temu wielu nie znajdzie pracy, a ci którzy znajdą zarobią połowę z tego co zarobiliby bez "ochrony" państwa. Tymczasem moi znajomi pukają się w głowę kiedy mówię im że jestem zajebiście zadowolony ze swojej "śmieciowej" umowy i mam nadzieję nigdy nie wdepnąć w umowę o pracę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: Czysty kapitalizm? Poczytaj o tym jak to się ludziom pracowało elegancko przed emeryturami i regulacjami. Obecnie jest trochę inaczej dzięki jakimś tam wymaganiom minimalnym, nie dzięki dobroci czy świadomości cywilizacyjnej.
      Nie popieram obecnego stanu i sposobu realizacji teoretycznie niezłych założeń. Prawdę mówiąc nieraz się łapię na myśleniu, by to państwo upadło w $$@% a wszyscy na świecie zrozumieli, że obecni politycy w większości to pieprzeni zdrajcy, lecz nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że sami sobie poradzimy. To nie prawda i ta znienawidzona i wyśmiewana na wykopie historia o tym doskonale mówi.

    •  

      pokaż komentarz

      @voyageur: No to może iść na telemarketing, zarobi grosze (umowa dzieło/zlecenie). 4zł za godzinę albo 20zł, że przeszedł do Playa. Są psie pieniądze? Są. Co nie zmienia faktu, że praca za 5zł/h brutto to praca na miskę ryżu...

    •  

      pokaż komentarz

      @Jabby: To "Państwo" jest rządzone przez wybranych przez Ciebie i Nas polityków. Narzekamy na polityków, ale sami ich wybraliśmy.
      Sami zgotowaliśmy sobie ten los :)

    •  

      pokaż komentarz

      @dokurobey: Ja głosowałem na KNP. Ale masz rację co do jednego. Większość tych narzekających na swój los, podrepta przy następnych wyborach do urn i znowu odda głos na PO.

  •  

    pokaż komentarz

    Potwierdzam. Z powyższych powodów siedzę już rok na bezrobociu, choć mam wyższe wykształcenie. W mojej mieścinie nawet od akwizytorów wymagają 5-letniego doświadczenia. Większość ofert pracy to propozycje dla pracowników fizycznych gdzie również wymagane jest kilkuletnie doświadczenie, reszta to akwizycja pod różnym eufemistycznymi określeniami. Od czasu do czasu pojawiają się jakieś skromne oferty dla specjalistów ale tu również wymagane jest kilkuletnie doświadczenie. Ale gdzie ja mam zdobyć do doświadczenie, skoro do otrzymania stanowiska też wymaganie jest doświadczenie?! To jest błędne koło. Mam parę pomysłów na działalność gospodarczą ale nie wiem czy dożyję zanim uda mi się je zrealizować. Każdy dzień bez pracy działa na mnie demoralizująco. Jedyną pociechą jest mi Wykop - taką małą odskocznią od szarej rzeczywistości.

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero:
      Co do doświadczenia: ostatnio widziałam ogłoszenie do sklepu spożywczego. Na kasę. Z dwuletnim doświadczeniem.
      W kwestii tego, że można odbębniać praktyki podczas studiów- nie zawsze plan zajęć na to pozwala, jeśli przykładowo na roku jest jedna grupa, nie ma możliwości wymienienia się zajęciami, a plan jest rozpisany od 8 do 20 codziennie z okienkami 1,5- godzinnymi, podczas których ani nie zdążysz dojechać nigdzie, ani nic sensownego na uczelni nie zrobisz. Ktoś powie, że zostają weekendy. Zostają. Na projekty i sprawozdania z laborek. Wakacje? Praca po to, żeby móc odłożyć na nieprzewidziane wydatki w ciągu roku, niestety nie każdy może sobie pozwolić na praktykę za darmo w firmach. Rezultat: kończysz studia i za cholerę doświadczenia.
      U mnie w zawodzie jest jeszcze tak zabawna rzecz, jak uprawnienia budowlane. Jeśli nie masz praktyki, nie możesz przystąpić do egzaminu na nie. Żeby mieć praktykę u kogoś, kto zatrudni: wymagane doświadczenie i uprawnienia. Jedynym działającym rozwiązaniem, które zresztą (żeby było zabawnie) podał nam wykładowca, jest ktoś znajomy, kto przez te kilka lat popodpisuje cię pod swoimi ekspertyzami, żeby to szło w to nieszczęsne doświadczenie.
      Pomysł na swoją działalność mam, nie mam warunków finansowych, 40 tysięcy możliwego dofinansowania nie wystarczy. Wszystko sprowadza się w dalszym ciągu do "ustawienia" finansowego człowieka na starcie.

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: Wczoraj widziałem ogłoszenie "Przyjmę na staż osobę po praktykach". Nawet, żeby dostać się na praktyki trzeba mieć praktyki...

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: Wiadomo, że lekko w dzisiejszych czasach nie ma. Sam wpadłem prawie w depresje szukając pół roku pracy. W końcu znalazłem fajną firmę, coś się pozmieniało, zarabiam dobrze i ciesze się życiem. Tylko że (!) sam zap#!@$$$ając zarobiłem 3 tys zł i wyjechałem do stolicy nie bojąc się zmiany miejsca zamieszkania i nowego środowiska. Trzeba przestać grzać dupe u starych i wziąć życie w swoje ręce.

      Druga sprawa, wk#!@ia mnie niezmiernie to, iż ludzie z biednych rodzin wybierają zawody które z założenia wymagają zap#!@$$$ania jeszcze kilka lat po studiach za free albo gówniane grosze. Taki np adwokat czy inny lekarz/architekt musi odsiedzieć swoje i musi się z tym liczyć. A nie k#!@a potem lament że z 1000 "przyszłych dumnych nadętych (często) pierwszorocznych prawników" znikoma ilość robi aplikacje i sama prężnie działa w zawodzie. To jest głupota i trzeba mierzyć pewne kwestie względem swoich możliwości. Gro osób których nie stać idą do zawodówki i zarabiają już tam na praktykach a później dobrze w zawodzie jak się przykładają, Nie każdy k#!@a musi studiować - zobaczcie na profil krajów zachodnich.

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero:Przeprowadź się tam, gdzie jest praca.

    •  

      pokaż komentarz

      Jedyną pociechą jest mi Wykop - taką małą odskocznią od szarej rzeczywistości

      @MagnitudeZero:
      Odskocznią? Przecież wykop to przede wszystkim niewyczerpane źródło informacji o absurdach i chorobach tej szarej rzeczywistości. Ja już prawie nie zaglądam, bo nie mam nerwów.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @mandolinka:
      Dlatego właśnie nie będę mieć własnej firmy, chociaż wydaje mi się nawet bez dokładnego biznesplanu (nie ma po co robić, tyle i tak nie wystarczy), że miałaby szanse ;) Tyle wystarczy na remont i wynajem lokalu, co z jego zawartością?

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz: więc łaskawy pan niechaj za sponsoruje taką przeprowadzkę, myślę że 5-6 tysięcy na początek wystarczy... my tu mówimy o ludziach biednych, którzy nie mają praktycznie żadnego startu i są to nie tylko lekarze i architekci, to nauczyciele, dziennikarze, murarze i piekarze...

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: A co? Pokoju wynająć w większym mieście nie można? Można. Tylko trzeba chcieć. Najpierw znaleźć pracę, a potem się przeprowadzić. Robią tak tysiące ludzi. Ale lepiej gnić w dziurze bez pracy i narzekać?

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz: najpierw musisz mieć na to wynajęcie pokoju... i możliwości korzystania z internetu, drukowania CV, robienia wszelakich papierów. A żyć też za coś trzeba. Jak już wspominałem wielu ludzi nie ma nawet tych kilku set złotych na start...

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: No dobra, to czego oczekujesz?
      EDIT: bo z tego, co widzę, Ty dostęp do Internetu masz. Wygląda na to, że twój kolega to srogi nieudacznik.

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz: jakiś czas temu już stwierdziłem że paniom w urzędzie pracy płaci się za ilość wypitych kaw razem z koleżankami, one tam praktycznie nie mają co robić przez większość dnia, naprawiałem tam komputery i wiem że pasjans i kurnik wyglądają inaczej niż exel itp. przydała by się pomoc ze strony urzędu. organizują kursy "jak szukać pracy" ale pracy i tak brakuje, bez kwalifikacji itd. ludzie są bezradni. Wystarczy że urząd da takiemu bezrobotnemu np. 5-10 karteczek do pracodawców, bezrobotny zawita do firmy x z pytaniem o pracę, jeśli jej nie ma to otrzyma wpis że pracy nie ma lub jest, ale trzeba innych kwalifikacji itd. i wtedy wiadomo że człowiek naprawdę tej pracy szuka. Bo w tej chwili w tym urzędzie dostaniesz kartkę, masz iść do piekarni, wymagania to średnie wykształcenie, idziesz a tam dowiadujesz się że potrzebne jest prawo jazdy, kilka lat praktyki, i książeczka sanepidu. Panie z urzędu mają swoje normy wyrobione, Próbowały? - Próbowały, wysłały Cię?- wysłały. i na tym się kończy, bo oni nawet nie mają kompletu danych dot. wymagań. mają cię gdzieś, one pracę mają i to się liczy. a Tusk Ci nie pomoże, nie dostaniesz pieniędzy na dojazd choćbyś srał pod siebie z żalu za jakąkolwiek pracą.

      edit: nie czytałeś dokładnie, rozmawiałem z kolegom i mówił jak jest, chłopak pracowity i zdolny, murarz, tynkarz, akrobata, po technikum informatycznym, a ja jak już wspomniałem siedzę za granicą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: cv często można rozesłać przez internet, zaryzykować nawet podróż PKP w kiblu, by dojechać na ew. rozmowę kwalifikacyjną (:

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: poszukiwanie mojej pierwszej pracy za 600 netto wyglądały tak: ruszyłem tyłek do galerii handlowej z CV w tekturowej teczce. Połaziłem po sklepach i zostałem zatrudniony jako sprzedawca. Zajęło mi to dzień. Nie wypowiadaj się za ludzi, którzy mówią ci, że są w tragicznej sytuacji. Sam siedzisz za granicą i opierasz się na cudzych opiniach i lamentach. A wiesz na pewno, że kolega szuka pracy czy tylko mówi, że szuka? Do dużych aglomeracji przyjeżdżają ludzie za pracą, tak jest ten świat ułożony. Kto nie jest mobilny ten ginie. Znam masę ludzi, którzy przyjechali do Warszawy za chlebem i żyją. A w tym znalezisku plusowani są tylko ci, co narzekają. Widać opłaca się siedzieć na wykopie, wylewać gorzkie żale i zżymać się na Tuska.

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz: sam zaraz po maturze zasuwałem na czarno na budowie i jako dziennikarzyna, wiem co to ciężka praca, i wiem co to ciężka praca za marne grosze, 3 lata odkładałem żeby wyjechać. w miejscowości z której pochodzę bezrobocie to ok 24 %, a do najbliższego większego miasta gdzie pracowałem mam 50 km. Tak, jeździłem tam z początku na stopa. ale wracam do PL i widzę kolegów i znajomych którzy szukają pracy na zabój. sam w pierwszym roku pracy w Anglii ściągnąłem 4 znajomych, do tej pory pracują należycie. ludzie chcą, ale nasz kochany kraj im życie utrudnia...
      galeria handlowa? widać jesteś z większej mieściny gdzie faktycznie perspektywy są lepsze bo nie oszukujmy się 50% naszego społeczeństwa takiego dziwu jak galeria na oczy nie widziała a w kinie byli ostatnio na wycieczce szkolnej ;/

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: To ci tłumaczę, że za pracą trzeba wyjechać, jeśli jej nie ma tu, gdzie mieszkasz. Sam tak zrobiłeś, więc o co chodzi?

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz:
      O to, że 3 lata odkładał, żeby wyjechać? A przez te 3 lata co? Wegetacja?

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz: zarób najpierw na taki wyjazd. to jest największy problem, żeby mieć pracę musisz zarobić na bilety ksera i kursy bądź papiery, jak już ją zdobędziesz to zarabiasz grosze a jeśli w dodatku rodzinie się nie przelewa to nie masz szans żeby odłożyć, pozostaje ci okradać "Państwo" i pracować na czarno dodatkowo i urabiać się po łokcie długie miesiące żeby osiągnąć szczęście ale o dziwo w innym kraju, to jest w porządku?

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiknocheinmal:
      @Pc-part:
      Nie trzeba od razu lecieć na Wyspy. Jest w Polsce kilka miejsc, gdzie pracy nigdy nie brakuje. Bilet na pociąg w łapę, walizka w drugiej i w drogę. Wrocław, Poznań, Kraków, Trójmiasto, Warszawa, to tu jest najwięcej pracy. Mówicie tak, jakby niektórzy żyli na bezludnych wyspach, gdzie żadnych kontaktów, telefonów, gazet. Czarne dziury. A jednak Wy chyba macie pracę, czyż nie?

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz:
      Nie, nie mam. Mieszkam w Krakowie, szukam w zawodzie. Niestety mam aż tak wygórowane wymagania, że chciałabym pracować gdzie indziej niż przy kasie w supermarkecie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiknocheinmal: dokładnie tak, zęby w ścianę i zasuwasz, marnujesz zdrowie żeby potem żyć z dala od rodziny i znajomych, przysyłasz pieniądze chorej matce na leki i na niepełnosprawnego brata który jest całkowicie niesamodzielny, bo marną kilkuset-złotową rentę dostanie po 18-tym roku życia, mimo że ma 13, 15, czy 17 lat ktoś musi się nim opiekować bo 150 czy 200 zł z opieki czy marny dodatek, to wszystko co otrzyma kobieta na swoje dziecko po 25 latach pracy na poczcie czy na kolei. Dowiadujesz się w ramach promocji i dobroduszności naszego państwa, że od dziś mama nie zapłaci za leki 45 zł. tylko 210 zł czytaj: " DWIEŚCIE DZIESIĘĆ j#$$NYCH ZŁOTYCH!!!!!!! co na to ojciec? murarz po 30 latach pracy ledwo wstaje z łóżka nie ma już wiele do powiedzenia, nie idzie głosować bo jak twierdzi co jeden %!$ to gorszy bo wszystkich już sprawdził w tej polityce. i tak ma jeszcze wiele lat tyrania żeby skończyć jak jego żona na marnej rencinie, lub emeryturze którą "nacieszy się" tylko 5 może 10 ostatnich lat życia... i Ty młody człowieku który chcesz pracować, nie możesz, bo Cię nie stać nawet żeby zacząć.

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz: widzę że kolega ma swój czarno-biały świat i czrno-białe kredki, jak już wspomniałem też miałem przej$#@ny start, żeby pracować "jak człowiek za 1300 zł" musiałem pracować na czarno gdzie tylko popadnie jak zresztą wielu, wielu innych młodych ludzi, to jest według Ciebie normalne żeby młody człowiek musiał cię tak zniżać i wręcz okradać państwo żeby móc pracować? bo ja tak nie uważam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: no, w tej biednej warstwie SUV to standard. w sumie cienko. ;/

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: Skoro szukają z doświadczeniem i przez to jesteś bez szans to znaczy, że na rynku są ludzie którzy to doświadczenie jakoś zdobyli mimo błędnego koła o którym piszesz. Może należałoby się zastanowić czemu oni, a nie ty?
      Praca fizyczna nie jest natomiast w niczym gorsza. Jak twoje wyższe wykształcenie nie zapewniło ci pracy to znaczy że wybrałeś niepotrzebny nikomu kierunek i radziłbym rozejrzeć się za pracą fizyczną, a zarobione pieniądze zainwestować w siebie by całe życie nie zapieprzać jak dziki osioł.

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: A moim zdaniem problemem nie są ani politycy, ani bezduszni szefowie, tylko zwykła niezaradność życiowa. Jak można mieć wyższe wykształcenie i siedzieć przez rok na tyłku i nic nie robić? Można choćby brać jakieś drobne zlecenia, udzielać korepetycji, nauczyć się czegoś nowego, jeśli jesteś obrażony na system, to pracować w wolontariacie. Raz, zdobywasz doświadczenie, dwa, zdobywasz kontakty (szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć, że człowiek po studiach, gdzie przecież na roku miał kontakt z przynajmniej kilkunastoma osobami ze swojej branży, nie zna nikogo, kto miałby przynajmniej pomysł na zatrudnienie. Trzeba być chyba wyjątkowym gburem, bo nic innego sobie nie wyobrażam). Jeśli dla kogoś szukanie pracy ogranicza się do przeglądania ofert i wysyłania CV, to nie dziwię się, że nigdzie go nie chcą. Sama nie chciałabym z kimś takim pracować.

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiknocheinmal: Z tego co zdążyłem się zorientować szukasz pracy jako inżynier, tak? W budowlance?
      Proszę: http://www.pracuj.pl/praca/in%C5%BCynier;kw/budownictwo%20geodezja;c,3000006
      Czasy się zmieniły w ciągu ostatniej dekady, już nie liczą się tak znajomości jak kiedyś. W Polsce jest od groma nowych firm, zachodnich, które szukają inżynierów. Bo inżynier, tak samo jak lekarz zawsze znajdzie pracę. Jeśli Ty nie możesz jej znaleźć, to znaczy że jesteś słabym inżynierem.

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz:
      Dodaj do tego, że szukam w swoim miejscu zamieszkania jako hydrogeolog-geotechnik BEZ doświadczenia, a wskutek tego BEZ uprawnień hydro- i geotechnicznych. Na inne miejsce zamieszkania mnie nie stać samodzielnie, biorąc pod uwagę jaką pensję dostanie ktoś bez powyższych wymagań. Nie, nie mam oszczędności, za które jestem w stanie spokojnie się poutrzymywać na okresie próbnym. Dziwnym trafem na podanym portalu, przeglądając ogłoszenia codziennie, nie znalazłam do tej pory nic. Na innych także. Wysyłam w ciemno, ale póki co milczą.
      Zaznaczam, że inżynier inżynierowi nierówny- budowlaniec może mieć problem z inżynierią sanitarną, a hydrogeolog nie jest geodetą. Trochę jaśniej?

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiknocheinmal: Czy wybierając kierunek studiów myślałaś o przyszłości i o pracy w tym zawodzie? I czy coś się zmieniło na przestrzeni kilku lat? Czy wtedy były oferty pracy, a teraz ich nie ma?
      A może warto przez jakiś czas być sprzedawcą w sklepie? W tym nie ma nic uwłaczającego. Kasę zarobisz na podstawowe potrzeby. Skąd wiesz jaką pensję dostaniesz bez wymagań, skoro pracodawcy milczą nie odpowiadając na Twoje maile CV?
      Wybrałaś sobie "zakręcony" kierunek, który jest niszowy i możesz czekać kilka ładnych lat na znalezienie pracy w zawodzie. A skoro masz tak zawężony zawód to na pewno znasz firmy, które się w tym specjalizują i potrzebują specjalistów? Uderzaj więc do tych firm. Pisz CV pod konkretnego pracodawcę, a nie jedno CV, które poślesz do 50-ciu.
      Kolejne pytanie: ilu miałaś kolegów/koleżanek na kierunku? Może jest za duża podaż hydrologów i trzeba jakoś wyróżnić swojego maila, żeby nie zginąć w gąszczu innych "nieszczęśników"?

    •  

      pokaż komentarz

      @felek__zdankiewicz:
      Sprzedawałam w sklepie podczas wakacji na studiach- uwłaczającego nie ma nic, ale jak się utknie świeżo po studiach, to wtedy już koniec i można przestać marzyć o zawodzie. CV i listy motywacyjne piszę właśnie konkretnie- niestety firmy zatrudniać nie chcą, ponieważ aktualnie rynek stoi w tej branży w moim regionie. I tak, kilka lat wcześniej było trochę inaczej- wszystkie sieci monitoringowe, opróbowania GZWP itp.
      Co do ilości ludzi- pisałam wyżej, jedna grupa, 20kilka osób. Wszyscy w podobnej sytuacji poza przyznającymi się do pracy dzięki znajomościom. Niestety nie napawa to optymizmem. Serio, nie miałabym nic przeciwko płacy na poziomie najniższej krajowej, byle w branży- na mieszkanie z Rodzicami z dokładaniem się do mieszkania, rachunków, jedzenia, wystarczy, na samodzielne nie- ale to nieważne, chciałabym po prostu zdobyć to przeklęte doświadczenie nie harując jednocześnie całkowicie za darmo. Po zdobyciu doświadczenia problemy w pewnym sensie może nie znikają, ale się minimalizują- wtedy na 80% tych ogłoszeń można odpowiadać, bo spełnia się warunki. Chciałabym po prostu móc wysyłać CV w odpowiedzi na zwyczajne wymagania, nie tylko na kierowników/dyrektorów z 5-letnim doświadczeniem. Niestety się nie da poza celowaniem w ciemno do firm. To jest tylko smutne. Nie użalałabym się, gdyby warunki były do spełnienia bezpośrednio po studiach i nikt by mnie nie chciał- ok, był ktoś lepszy. Przykre tylko, że widziałam do tej pory jedno ogłoszenie, na które świeżo po studiach spełniało się warunki.

    •  

      pokaż komentarz

      @MagnitudeZero: strasznie Ci współczuję, wiem jak to jest siedzieć na bezrobociu i wariować każdego dnia z powodu braku zajęcia, mam nadzieję, że jednak uda Ci się coś znaleźć dla siebie

    •  

      pokaż komentarz

      @voyageur: takie ogłoszenie daje ktoś bez szkoły. Prosta po podstawówce. Kiedyś było fajne ogłoszenie: Przyjmę po studiach z 5 letnim doświadczeniem, osobę młodą, wymagana księgowość i obsługa programów magazynowych oraz prawo jazdy kat. B

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: Akurat mam rodzinę w PUP i nawet ze "znajomościami" nie da się nic załatwić, po prostu nie ma ofert!!! odrzucajVeidt

  •  

    pokaż komentarz

    Nie dość, ze pracy dla mlodego nie ma, to co bedzie po 50 roku zycia, gdzie chlop z budowy znajdzie prace aby do tych 67 dojechac? tusk mowi o przekwalifikowaniu? he ? chlop z rekami jak bochenek chleba (bez obrazy dla budowlancow) pracujacy 50 lat na budowach pojdzie klikac na klawiaturze komputera?

    wiec kur.wa najpierw niech zapewnia prace mlodym i tym starszym, a nastepnie emerytury od 67 niech se wprowadzaja.

    •  

      pokaż komentarz

      @stoprocent: Doskonały inżynier z zagraniczną praktyką, któy przekroczył 50 lat nie znajdzie roboty. Sprawę znam z autopsji.
      Dlaczego? zaraz wejdzie w wiek ochronny i nie musi nic robić a pracodawca nie ma prawa go zwolnić. Takie to piękne, socjalistyczne prawo.

    •  

      pokaż komentarz

      @stoprocent: W wieku 60kilku lat możesz nie mieć już tak lotnego umysłu, żeby "klikać w klawiaturę". Zresztą porównując ludzi w wieku około 60 jedni jak frygi inni to już babcie dziadkowie ledwo chodzący, schorowani którzy nie mają siły pracować albo w tej w której są i tak już ledwo zipią bo zdrowie nie te. Oczywiście są i tacy którzy lotność umysłu i krzepę fizyczną zachowują do 90 ale to raczej rzadkie przypadki.
      Mój ojciec na budowie pracuje ma ponad 60 rano ledwo z wyra się zwleka bolą mięśnie stawy a zapierdzielać trzeba bo jeszcze kilka lat do emerytury.
      Nam pewnie nawet nie przyjdzie dożyć do emerytury.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wight: jak tak dalej pójdzie, to nieliczni będą wieku emerytalnego dożywać.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @voyageur: Czemu miałby nie znaleźć? Umowa "śmieciowa" i jazda. Zarobi więcej i nikt się nie będzie musiał przejmować czy można zwolnić czy nie.

      @Wight: Jeśli chodzi o pracę umysłową to lotny umysł zachowują najczęściej właśnie ci którzy na emeryturę nie przeszli. Emerytura to jest krzywda dla człowieka. Osobiście mam zamiar pracować do śmierci i wali mnie podwyższenie wieku emerytalnego - jedyne co mnie obchodzi to jak się skutecznie migać od składek na ZUS przez resztę życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @stoprocent: to zostań Premierem i zapewnij wszystkim pracę. Pokaż jakie to łatwe!

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: kiedyś byłem na umowie śmieciowej, lecz najpierw musiałem wydać 200 zł na lekarza medycyny pracy, żeby było o czymś w ogóle gadać.
      Wróciłem strasznie wku@@ny bo lekarz tylko ze mną pogadał i kazał złapać za rękę by sprawdzić czy mam dużo siły, bo przy pracy w hurtowni się przydaje.
      Problem w tym, że w momencie szukania pracy (byłem po zapłaceniu za mieszkanie i rachunków) miałem 250 zł do końca miesiąca (był 8 czerwca) na przetrwanie, po wizycie u lekarza zostało mi 50 zł. Pracodawca powiedział, że kasę wypłaci 20stego następnego miesiąca i nie mam o co więcej prosić.
      Szczęście, że kumpel pożyczył mi trochę kasy bo było by ciężko ( na kasę z domu nie miałem, co liczyć)

    •  

      pokaż komentarz

      @voyageur:
      "Panie Premierze: jak żyć? - krótko... :/"

    •  

      pokaż komentarz

      @Cymes: Wszystko prawda, ale jaki z tego wniosek? Medycyna pracy to też jedno z naszych "osiągnięć cywilizacyjnych" w trosce o biednego pracownika. Pracodawca sobie tego nie wymyślił.

      Co do pożyczania kasy - czasem trzeba się zadłużyć i zainwestować by mieć przychód. Nikt nie daje niczego za darmo. Po to właśnie wymyślono kredyty, a nie po to żeby utylizować pieniądze w bezproduktywnej konsumpcji.

  •  

    pokaż komentarz

    pracodawca jezeli cie przyjmie na stanowisko gdzie musissz miec jakies przebyte kursy,szkoelnia to takie ci załatwia i placi za nie.jezeli nie chce przyjac nikogo bez takich kwalifikacji niech szuka jak igly w stogu siana

  •  

    pokaż komentarz

    No niestety roczniki 90, 91, 92 mają tragedie. Sam jestem z tych roczników i widzę po znajomych co się wyprawia. Ja kiedyś tu pisałem o tym że wszędzie potrzeba doświadczenia, tylko gdzie je zdobyć jak się nie da. Mam kurs spawacza i miałem na tyle fart że 3 tygodnie po odebraniu papierów zadzwonili do mnie z kopalni i robie teraz w państwówce... ale gdyby nie to pewnie dalej bym siedział od rana na wykopie

  •  

    pokaż komentarz

    problem też jest chyba z komputerem. dużo ofert można znaleźć w internecie lub gazetach. jeśli nie masz komputera to internet w bibliotece to około 3-4zł za godzinę to też robią pieniądze a trzeba spędzić parę godzin bo to trzeba mejla napisać wysłać sprawdzić za parę dni odpowiedź. tutaj 10 zł tutaj 20 i się robią kolejne grube pieniądze :(.
    zresztą czego nie napiszemy to i tak wyborcza stwierdzi że jest super i tylko narzekamy bo taką mamy mentalność :/

    •  

      pokaż komentarz

      @nakiami: W bibliotece internet jest płatny? Oo U mnie wszędzie jest darmowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @nakiami: Płatnego internetu(czy ogólnie korzystania z komputera) dawno nie widziałem. W mojej mieścinie, przy UM działa Gminne Centrum Informacji, korzystanie z komputera+internet za friko. Do tego jak potrzebujesz CV to mogą to zrobić za Ciebie. Oferty pracy? Też pomogą szukać. Szkolenie z komputera nawet prowadzą. Pojęcia nie mam czy tak jest wszędzie, ale to całkiem dobra instytucja. Problem tylko taki, że pracuje tam z 5 osób, a pracy jest dla max 3-4.

    •  

      pokaż komentarz

      @nakiami: A na Wykopie to z 6h spędzi nie? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Adrian00: to zalezy od miasta. są takie gdzie jest płatny :(.

      @loczyn: to raczej nie tyczylo sie mnie wiec nie sądze by kazdy siedział tyle czasu na wykopie.

    •  

      pokaż komentarz

      @nakiami: co do mentalności to wydaje mi się, że włąśnie coś jest nie tak. Bo jak ktoś naprawdę chce to znajdzie prace prędzej czy później (mówię o ludziach w sile wieku). A dużo jest takich ludzi którzy siedzą na bezrobociu i mówią, że nie ma pracy a nawet jej nie szukają no bo przecież po co jak nie ma. Albo mają jakieś wymówki...a to to,a to tamto,a to internet,a to komputer.
      Jak się nie ma internetu (i przy okazji kolegów - bo nie wierze, że nikt ze znajomych nie miałby neta) to się bierze swoje szanowne 4 litery i się zanosi swoje podanie, CV i co tam trzeba osobiście tak jak wtedy kiedy nie było internetu. Dziś internet jest ale nie oznacza to że w firmie nie ma już biura, działu kadr czy sekretariatu - korona z głowy nie spadnie a może przy okazji się wrażenie dobre zrobi.
      I to właśnie taka mentalność jest. Jak jest jakiś problem to się rozkłada ręce, zwala winę na wszystko co się da i nie szuka rozwiązania.

  •  

    pokaż komentarz

    niestety trzeba zrozumieć, że takich młodych ludzi, którzy nie potrafią NIC jest naprawdę mnóstwo i niech wymagają od nikogo, że im również praca się należy. Rynek pracy jest do dupy to fakt, ale radziłbym się po prostu czegoś nauczyć, bym w czymś dobrym, a potem szukać pracy za godne pieniądze.

    •  

      pokaż komentarz

      @byledoprzodu123: fakt, jest dużo takich nieudaczników...

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: nieudaczników to mało powiedziane, ja miałem kolegę w firmie (ja już tam nie pracuje - szef nie wypłacił połowy wynagrodzenia za okres dwóch miesięcy) , który po 7 miesiącach na budowie nie potrafił wbić prosto gwoździa w krokiew, czy uciąć prosto deski,przy kolejnej próbę przeciął kabel od piły elektrycznej... Już nie mówię o docieraniu 60 m^2 gładzi przez 2 tygodnie...

    •  

      pokaż komentarz

      @jakub512: i dlatego pracodawcy chcą wykwalifikowanych pracowników, jak już wspomniałem zanim szefuncio wyśle cie na kursy to sam kombinuje jak może żeby zaoszczędzić i mieć już wartościowego pracownika. choć nie ukrywajmy, większość prywaciarzy z małych firm to chciwe !%@@e.

    •  

      pokaż komentarz

      @byledoprzodu123: Właśnie!

      Mnie to naprawdę frustruje jak koledzy/koleżanki narzekają, że nie mogą znaleźć pracy, a wtedy zadaję im 2 pytania:

      1. Co potrafisz? Cisza.
      2. Jakie jest Twoje hobby? Cisza.

      Bo dzisiejsze roczniki 89-90-91-92 to tylko FEJSBUK + NK całymi dniami oraz imprezy w weekendy. To skąd taka osoba ma pracę wytrzasnąć jak NIC nie potrafi?

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: Wykwalifikowany pracownik to jedno a wiek to drugie - przedsiębiorcy bardzo niechętnie zatrudniają młodych, ponieważ oni nie mają najczęściej żadnych zobowiązań, więc często pyskują, buntują się, bo nie boją się zwolnienia. Osoby w wieku 30+ najczęściej mają już pozakładane rodziny, jakieś kredyty, itp. więc tacy siedzą cicho i pracują słuchając tylko narzekań szefa, że ciągle za mało zrobione, za wolno, "spaprane" (mimo, że szef sam nie potrafi zrobić tego lepiej)...

    •  

      pokaż komentarz

      @byledoprzodu123: Dokładnie. Pewnie połowa wykopowiczów mi nie uwierzy, a druga zaraz zaminusuje z zazdrości, ale tak się składa, że ja nigdy nie szukałam pracy. To praca szuka mnie. Raz komuś pomogę za darmo, to innym razem zadzwoni, że ma dla mnie zlecenie za spore pieniądze, ktoś mnie poleci, ktoś o mnie usłyszy itp. Mam jedną stałą pracę (też z polecenia) na ułamek etatu (ale gdybym chciała, w każdej chwili mogę mieć więcej - na razie nie chcę, bo studiuję, już drugi kierunek), oprócz tego umowy-zlecenia albo o dzieło i na finanse nie narzekam, nawet stać mnie na mieszkanie w pojedynkę. I chciałabym przypomnieć, że właśnie w socjalizmie pracę każdy dostawał z automatu, a wolny rynek wymaga właśnie odrobiny zaradności. Kto sobie nie da rady, sam jest sobie winny.

    •  

      pokaż komentarz

      @c22-: Co za makabra z tym.

      U mnie w blokowisku sami po technikum, "za mądrzy aby się uczyć". Główne źródło utrzymania to rodzice a dodatkowe to zakłady sportowe.

      Jak jednemu powiedziałem że w weekendy mam studia zaoczne to zrobił wielkie oczy, no bo jak w weekend można w szkole siedzieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @ElCidX: Przede wszystkim robię tłumaczenia pisemne i uczę w szkole językowej (język rzadki, więc i stawki całkiem całkiem). Za tłumaczenia na konferencjach się nie biorę, bo to stresujące, ale zdarza mi się tłumaczyć ustnie jeden na jeden, albo opiekować się zagranicznymi delegacjami. A poza tym wkręcam się w organizację koncertów, sama czasem gram, zdarzyło mi się robić muzykę do gry komputerowej. Może to na razie bardziej hobby, niemniej jakieś grosze zawsze wpadną, a poza tym znudziłabym się szybko, gdybym miała siedzieć tylko nad tłumaczeniami.

  •  

    pokaż komentarz

    jeszcze ciekawostka z historii znajomego, zadzwonił on do urzędu pracy w swojej miejscowości z prostym pytaniem czy jest jakaś możliwość pomocy ze strony urzędu w sprawie dojazdów do różnych firm w celu poszukiwania pracy, jakiś zwrot kosztów czy coś w tym stylu, pani się w niebo głosy zaśmiała i oznajmiła ze śmiechem " Pan chyba żartuje !!", po kilku ostrych słowach grzecznie poinformowała że jest projekt i tylko tyle słyszała, nie działa i tylko ktoś gdzieś o tym myślał, żadnego wsparcia i pomocy na dzień dzisiejszy niema.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part:

      Jak jest teraz z pracą w UK? Niedługo 20 na karku a w tej Polsce nie widzę dla siebie przyszłości...

    •  

      pokaż komentarz

      @Mayron: jeśli bardzo chcesz pracować i nie boisz się pracować fizycznie to wal do UK, a jeśli do tego masz jakieśkolwiek papiery, doświadczenie, kursy czy cokolwiek więcej poza średnim wykształceniem to tym bardziej. najlepiej jedź do dużego miasta, tu jest pracy więcej niż ludzi którzy chcą pracować :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part:

      Niestety mam tylko liceum i nic więcej i właśnie przeglądając różnego rodzaju oferty pracy w UK w internecie na gumtree np czy innych tego typu to troszkę zgasiło to moje chęci bo nie łatwo znaleźć ofertę dla kogoś bez doświadczenia itd w sumie ciężko szukać będąc tak daleko ale zawsze można się troche rozeznać chociaż

    •  

      pokaż komentarz

      @Mayron: na początek ucz się języka na maksa.
      byłeś kiedyś w wakacje na zbiorach owoców? truskawki, czereśnie itd. brałeś kiedyś udział w malowaniu mieszkania, remoncie? na budowie? w gospodarstwie? w czymkolwiek? bo wyobraź sobie że 80% Anglików nigdy sobie rąk nie ubrudziło. W tym między innymi Polacy są lepsi od nich, są zaradni i potrafią robić różne bzdury które tak naprawdę przydają się w życiu i pracy bardzo. jeśli taki angol przychodzi do pracy i mówi właśnie skończyłem szkołę, nigdzie nie pracowałem, potrafię jeździć na desce albo grać wew komputra to pracodawcę z butów wyp#@$%%!a gość który w dupie był i gówno widział a myśli że wszystko mu się należy za nic, i będzie pracował tak że rączki i nóżki będą miały spokój. Za chwilę przychodzi polak i mówi, pracowałem w sadzie we wakacje, opiekowałem się dziadkami i rodzeństwem, kładłem tapety i malowałem sufity, jak pan chce to i olej w pana samochodzie zmienię... i tyle na ten temat. czasem dokłada spawanie, komputery itp. itd...

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part:

      No to sporo rzeczy z tych co mówisz robiłem aczkolwiek "oficjalnie" to tylko mogę mieć roznoszenie ulotek

    •  

      pokaż komentarz

      @Mayron: to nic, do cv możesz władować nawet charytatywne odśnieżanie podjazdu sąsiadce, wszystko co pozytywne i wszystko co może się kiedykolwiek przydać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part:

      ok, dzieki za mala porade :)

    •  

      pokaż komentarz

      @karaluchh: nieco trudniej, ale nie ma tragedii, facet może pracować fizycznie, kobieta nie tak bardzo, za to może zajmować się dziećmi, roznosić ulotki, sprzątać, praca w biurach, w restauracjach i hotelach, praca jest, tylko trzeba chcieć :) usiąść w domu i na spokojnie pomyśleć co potrafię, co mogę robić, do czego się nadam, i próbować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mayron: od siebie, bo siedzę w londynie. dla kobiet w danym momencie pracy jest sporo [mówię o osobach bez kwalifikacji] - sprzątanie albo opieka nad dziećmi lub sprzątanie pubów [to raczej dorywczo ale można tak dopasować godziny że robisz kilka prac jednego dnia, bo zwykle jest to robota po 2 godziny dziennie]. Jak zaś jesteś facetem, to jest nieco gorzej - albo doświadczenie [W PRACY TUTAJ - z polski doswiadczenie nikogo nie interesuje], albo uprawnienia - tutejsze [na budowę nawet żeby wiaderka nosić to trzeba mieć pozwolenie], czy zrobić sobie jakiś kurs [np door supervisor - fajna robota, siedzisz w markecie przy drzwiach elektrycznych, patrzysz na monitorach kto co kradnie i układasz koszyki - i na taką pierdołę trzeba mieć kurs! 300funtów [możesz sobie odłożyć zawczasu przed przyjazdem]], lub zrób sobie kurs w polsce na coś co będzie mieć ważność tutaj - wózki widłowe, prawo jazdy C+E [tylko raczej trzeba wymienić na tutejsze], czy tam jakieś spawanie. Do tego do większości prac trzeba mieć własne buty z blachą [20funtów? nie wiem, muszę kupić w tygodniu..] i tyle właściwie. Karte na dojazdy trzeba doładować bo to grosze, jak praca legalna to NIN i konto w banku ale to już nic nie kosztuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: A Ty pojechałeś w ciemno i szukałeś na miejscu, czy miałeś tam kogoś?

    •  

      pokaż komentarz

      @karaluchh: Ja jechałem w ciemno, odłożyłem 4 tys. złotych i wynająłem pokój, ale można uzbierać trochę mniej jeśli zorganizujesz sobie miejscówkę wcześniej, najlepiej maleńki pokój, tylko łóżka i ubikacja są najważniejsze na początek, potem powoli dorobisz na coś lepszego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: I od razu znalazłeś pracę? Ile Ci zostało z tych 4k?

    •  

      pokaż komentarz

      @karaluchh: przyjechałem w poniedziałek, w piątek już szedłem do pracy, najpierw na konstrukcje dachowe i tym podobne na budowie, z ok. 800-set funtów które miałem na start wydałem ok 300-400 zanim przyszła mi pierwsza wypłata, pamiętaj że im więcej kasy weźmiesz tym lepszy będziesz miała start, start jest tu pojęciem względnym, bo na początku trzeba zakładać że będzie ciężko, więc bierzesz najtańszy pokój jaki się trafi, i im szybciej znajdziesz pracę i im więcej Ci zostanie z pieniędzy które zabrałaś z polski tym szybciej będziesz mogła sobie wynająć mieszkanie, a kasa w tym wypadku jest ważna bo kaucja to czasem tyle samo ile płacisz za miesiąc wynajmowania. czyli, np, za mieszkanie płacisz 500-600 funtów miesięcznie i tyle musisz kaucji na początku wpłacić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: Nie wiem jeszcze, czy jadę. Tak pytam, bo może się przydać. Jak na razie tutaj szukam pracy, żeby nawet mieć na ten potencjalny start.

  •  

    pokaż komentarz

    Sranie w banie. Jak masz dwie ręce i dwie nogi oraz głowę na karku i odrobinę inwencji to sobie dasz radę. Życie jest brutalne, ale takie gadanie to co najwyżej prokrastynacja. Ogłoszenia w internecie - w niektórych bibliotekach jest darmowy dostęp, do tego koledzy i znajomi. Dojazdy? Można spróbować złapać "stopa" jeśli jest bardzo krucho. Utrzymanie na początek? Poproś pracodawcę o zaliczkę. Z zaświadczeniem o zatrudnieniu w ostateczności karta kredytowa lub pożyczka krótkoterminowa. Nie jest łatwo, ale też nie jest tragicznie. Czasami trzeba pogłówkować, albo... selekcja naturalna.

    •  

      pokaż komentarz

      @suhl:

      jak dopadnie cie selekcja naturana, mam nadzieję że tez bedziesz taki madry:)

    •  

      pokaż komentarz

      @laut: Dziś siłą jest inteligencja a selekcja naturalna "dopada" jedynie debili. Innymi słowy, podpisuję się pod słowami kolegi @suhl.

    •  

      pokaż komentarz

      @suhl: w miejscowości z której pochodzę internet jest dostępny dla każdego za 4 i 5 zł. w bibliotece i domu kultury, a i tak trzeba mieć szczęście żeby na te wolne stanowisko trafić, bo w jednym miejscu jest jeden a w drugim 2 komputery. pozostają znajomi i rodzina i ich komputery. przejechałem swego czasu na stopa 3/4 europy i wiem że od Estonii aż po Portugalię to w Polsce najdłużej trzeba stać. O zaliczkę to możesz prosić gdy już przepracujesz trochę czasu bo jak dać kilka stów komuś kogo pierwszy raz na oczy widzisz. a szybki kredyt może momentalnie zniszczyć ci życie całkowicie.

      Naszym problemem jest Państwo które nam w niczym nie pomaga tylko wszystko utrudnia.

    •  

      pokaż komentarz

      @suhl: Pożyczka krótkoterminowa... rozumiem, że podczas gry w pokera, to masz zwyczaj wchodzenia va banque z jedna parką w ręce?

    •  

      pokaż komentarz

      @suhl: doradzać osobie bez pracy kredyt, genialne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krupier: Jeśli nie jesteś w stanie rozróżnić kredytu na nowy telewizor od kredytu pod inwestycje w siebie (np start w nowym miejscu i znalezienie pracy) to gratuluję.
      Za każdym razem kiedy czytam te wykopy o ciężkiej sytuacji na rynku pracy jestem przerażony komentarzami. Mam jedynie nadzieję, że większość ludzi pracuje i nie ma czasu dyskutować w internecie, a nie że jak wynikałoby z komentarzy większość społeczeństwa to roszczeniowo nastawione nieroby...
      A właśnie... pora spać, bo jutro o 7 pobudka do roboty - pozdrawiam bezrobotnych i zazdroszczę, że się jutro wyśpią.

    •  

      pokaż komentarz

      @WszyscyNegatywnieNastawieniDoMojejWypowiedzi: Życzę Wam więcej odwagi, wiary w siebie, mniej roszczeniowej postawy. Zamiast wymyślać i punktować co Wam stoi na przeszkodzie zacznijcie myśleć jak rozwiązywać problemy. Coco jumbo i do przodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: Jestem w stanie odróżnić i wiem, że branie kredytu w czasie gdy nie ma się stabilnej pracy jest bardzo ryzykownym przedsięwzięciem i nie polecałbym tego nikomu.

      Równie dobrze możesz napisać, że do Providenta można iść.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krupier: Poszłam do Providenta zeby miec na wyjazd za granice. I co? I opłaciło się, a pożyczke oddałam przed ustalonym terminem

    •  

      pokaż komentarz

      @misiafaraona: Pożyczyłaś 100zł i oddałaś 300zł? ;]

      Tobie się udało, super. Innemu się nie uda. I co? Zostaje bez pracy i z kredytem na głowie. Zajebista perspektywa.

      Ja jestem zdania, że od kredytów trzeba się trzymać możliwie jak najdalej. Lepiej zarobić i odłożyć coś przez X miesięcy niż mieć od razu i przez X miesięcy zastanawiać się czy dam rade spłacić zobowiązanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krupier: Nikt inny nie chciał pożyczyc, a na dojazd i przezycie pierwszego miesiąca trzeba było skąds wziąc. Mogłam tez siedziec na zadupiu i narzekac ze nie ma pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krupier: Ryzykownym przedsięwzięciem jest też kredytowanie milionowych inwestycji - to właśnie ludzie którzy byli zdolni podjąć to ryzyko jeżdżą dziś Jaguarami. Nie ryzykuje tylko ten kto całe życie nic nie robi i chleje wódę na zasiłku. W życiu nie ma nic pewnego i najwyższa pora żeby polskie społeczeństwo wreszcie to zrozumiało i zabrało się do roboty, a nie marudzenia.
      Oj gdyby tylko tylu ludzi popadało w długi, bo chcieli przeprowadzić się tam gdzie jest praca co tych którzy chcieli mieć telewizor to ten kraj wyglądałby pięknie.

  •  

    pokaż komentarz

    nie karalności - niekaralności

  •  

    pokaż komentarz

    Złota zasada, na koncie ma być tyle kasy, żeby przez 6 miechów przeżyć bez pracy

  •  

    pokaż komentarz

    Z okazji 100 dni Donka

    Lista zasług Donka jest długa i każdy powinien mieć szanse ją zobaczyć:
    2011:

    podwyżka podatku VAT
    podwyżka podatku CIT
    podwyżka AKCYZY
    podwyżka podatku od ciężarówek
    podwyżka opłaty klimatycznej
    podwyżka składki rentowej
    podwyżka wieku emerytalnego
    podwyżka podatku gruntowego
    podwyżka opłaty targowej
    podatek od miedzi
    akcyza na węgiel
    likwidacja dopłat za leki na receptę
    likwidacja ulg (jak na internet, rodzinne, na edukacje i kursy, przedsiębiorcze)

    2010:

    -wprowadzenie e-myta
    -podatek pielęgnacyjny, 1 % dochodów brutto,
    -podniesienie opłaty rejestracyjnej dla samochodów,
    -anulowanie budów połowy autostrad
    -totalny chaos z pociągami
    -likwidacja ulg na obowiązkowe biokomponenty do paliwa,
    -umorzenie miliardowych długów Rosji za gaz (bez powodu, w ramach przyjaźni polsko radzieckiej)
    -likwidacja ulg na internet,
    -zamrożenie składek do OFE,
    -ogołocenie Funduszu Rezerwy Demograficznej
    -zatrudnienie ponad 100 tysięcy nowych, zbędnych urzędników
    -"kreatywna księgowość", czyli liczenie szarej strefy (to jeszcze niepewne)
    -ustawa o zabieraniu dzieci pod BYLE pozorem na wzór Szwecji
    -portret prezydenta w każdej ambasadzie (ostatnio było tak za Gierka)
    -spotkanie ambasadorów Polski z całego świata z Sikorskim i Ławrowem (byle służby specjalne Rosji, obecnie sprawy zagraniczne) w celu wyznaczenia "wskazówek".
    -obłożenie VATem (najwyższym) kursów kształcących i szkoleń, w tym na prawo jazdy.
    -ustawa, mówiąca, że jeśli jest ryzyko, że dług przekroczy 55 % wartości PKB, VAT AUTOMATYCZNIE będzie podwyższany, czyli w 2012 VAT 25 %, najwyższy w Europie
    -Pożyczka z EBI 2 miliardów Euro. Najwyższa pożyczka, jakiej Europejski Bank Inwestycyjny udzielił od 2004.
    -brak JAKICHKOLWIEK uzgodnień w sprawie gazociągu z Rosji do Niemiec. W efekcie, Polscy rybacy jako jedyni nie dostają odszkodowań (Szwedzi i Estończycy dostają równowartość 150 tys złotych każdy).
    -zablokowanie możliwości wpływania do portów w CAŁEJ POLSCE statków o zanurzeniu większym niż 7-8m. Statki te kierowane są do Niemiec.

    -Umowa na gaz z Rosja, o której Unia Europejska wyraziła się, ze jest skrajnie niekorzystna dla Polski, a w kraju "uzgadniaczom" grozi za nią obecnie Trybunał Stanu.

    Za TEN SAM gaz z Rosji Niemcy płacą 20 % mniej, Anglicy 50 % mniej !!!

    + najciekawsze propozycje w roku bieżącym:
    -emerytury 67 dla kobiet,
    -acta,
    -pożyczki bankrutom.

    Źródło: www.prawda2.info

    można dodać:
    - absurdy prawne
    - nie wymigowane koszty stadionów w tym fuszerek, dróg i autostrad
    - dane podaje z gusu że przeciętna pensia wynosi prawie 3400 zł brutto, a nie powie że większość społeczeństwa ma tą najniższą z najniższą - jak za to legalnie kupić film, programy, muzykę i żyć, a założyć rodzinnę czy mieszkanie mieć.....
    - spada ilość urodzeń dzieci, najwięcej jest na emigracji m.in Brytania, warunki i lepszy start nawet na zmywaku można się dorobić...
    - oficjalnie jest na 40 mln, a po ostatnich danych spisu powszechnego ok 36 mln - myślę, że jest lekkie okłamanie,
    - nie potrzebna ilość osób zasiadających w sejmie wystraszyło by 200 i ten senat....i likwidacja powiatów, kolejny absurd post komunistów i kolesiów
    - wzrost kosztów utrzymania, manipulowanie danymi przez gus i ministra finansów w tym rząd
    - dziwne umowy z rządem Izraelem, ratyfikacja pomocy dla krajów z wysokim długiem
    - ciągła prywatyzacja, sprzedaż ze bezcen
    - gnębienie lokalnych przedsiębiorców
    - ten rząd o poprzednie jest winny, dużego matactwa, dziwnych ustaw, afer, sprzedaży majątku (likwidacja), ważnych przedsiębiorstw o zasięgu makro i mikro ekonomicznym i strategicznym........
    - rozbrajanie armii i likwidacja tego co się jeszcze da
    można by tak dodawać, ale większość lemingów nie wierzy w to i cieszy się kolorową beztroską w swoim TV (ogłupiaczu), czuję że wogle te euro 2012 się nie odbędzie, jeśli tak to zejdzie na dalszy plan, a większość obudzi się w ręką w nocniku lub delikatnie mówiąć0 jak Zabłocki na mydle....

    •  

      pokaż komentarz

      - nie wymigowane koszty stadionów w tym fuszerek, dróg i autostrad

      @kaci: zamiast stadionu i autostrad mamy rozpadające się gówna w które teraz każdy polak będzie wkładał swoje pieniądze. winnych brak. za to mamy wielkie premie za tak wspaniałą pracę i dopilnowanie budowy.

  •  

    pokaż komentarz

    Rozumiem cię. Sam przerabiałem podobny scenariusz. Tak samo chciałbym, żeby głos (albo krzyk) tych, którzy nie mają możliwości zarabiania ze względu na to gdzie się urodziło i mieszka został usłyszany. Tylko czy pisanie gorzkich żali na wykopie coś zmieni? Za kilka dni twoje wypociny prawdopodobnie znikną w czeluściach wykopu i nikt (albo mało kto) nie będzie szukał twojego wpisu a każdy wróci do swojego życia zaraz jak zacznie przeglądać następny wykop. Dlatego myślę, że jednak należy nie przejmować się tym co było, tylko brnąć do przodu i oby ciągle było lepiej. Tak już czasami jest. Ja się z tym pogodziłem i powoli staram się budować swój własny raj.
    Powodzenia.

  •  

    pokaż komentarz

    To przy okazji się zapytam, ile kosztuje książeczka sanepidowska? Czy w każdym mieście jest taka sama cena czy są różne?
    Załatwia się to w sanepidzie czy gdzieś indziej?

  •  

    pokaż komentarz

    Ja wracam niedługo z UK i mam nadzieję, że jednak robotę w Polsce w końcu uda mi się zdobyć. Jestem po technikum mechanicznym, które w zasadzie nie dało mi nic. Teoretycznie pracy na mechaników (spawacze, ślusarze, operatorzy tokarek, frezarek itp) jest sporo, ale wszędzie warunek konieczny 2 lata doświadczenia, ewentualnie po kursie CNC. Ciężko jest, ale w UK trochę dorobiłem, więc może kurs CNC byłby dobrym pomysłem. Tak czy siak bez kasy/znajomości/doświadczenia młodzi mają ciężko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vegan: mam nadzieję że masz masę pieniędzy i pomysł na super biznes. Masa moich znajomych wróciła, mechanicy, murarze, spawacze... bo przecież jest praca, i pieniądze, już żyje się lepiej, a teraz ja i inni którzy w UK zostali, ściągamy ich z powrotem bo nie znaleźli pracy, albo taką za 1500zł, w ciężkich i szkodliwych warunkach, więc wolą UK, i pracować przy tym samym na zakładzie z palnikiem ale w lepszych warunkach i za lepsze pieniądze, mogąc pójść do lekarza który zawsze Cię przyjmie i pomoże i wyjść do kina kiedy mają na to ochotę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vegan: jeśli się dorobiłeś i chcesz wracać do polski, to zostaw sobie awaryjne pieniądze na bilet z powrotem do UK

    •  

      pokaż komentarz

      @Vegan: powiedz mi co ci sie zlego w uk dzieje? masz prace? mozesz sie utrzymac? mozesz zaoszczedzic kase ? to po jaka chorobe wracac? zeby zyc za 1,5k pln ? nie rozumiem ludzi ktorzy wracaja do polski bo lepiej :) lepiej juz sie poduczyc jezyka albo zrobic kurs tutaj i bedziesz miec spokojne zycie no ale niektorzy wola dreszczyk emocji jak im nie starcza kasy do konca miesiaca :) pozdrawiam i zastanow sie powaznie nad powrotem, a jesli juz to zrob tak zebys mial gdzie wrocic jak sie w polsce nie uda :)

  •  

    pokaż komentarz

    @Pc-part Dużo prawdy w tym co piszesz kolego, szczególnie prawdziwe jest:

    Twoja ostatnia wypłata (jeśli była) znika momentalnie
    Wielu ludzi pracujących u "Prywaciarzy" pieniądze za styczeń dostaje w marcu a pracodawca zalega z siankiem... ta, znam to z doświadczeń swoich i przyjaciół/ rodziny*
    *Mieszkam w województwie Lubuskim gdzie bezrobocie jest zajebiste.

  •  

    pokaż komentarz

    Takie małe rady dla młodych zaczynających pracę. Nie zgadzajcie się na staże/prcę za darmo na okres próbny. Po pierwsze ładujecie kasę cwaniakom. Bo działa to tak że na okrest próbny dostaniecie np jakiś zlecenie/projekt a po okresie biorą następnego naiwniaka. Po drugie psuje się rynek bo po co zatrudniać kogoś jak można mieć darmowego pracownika.

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: Nie do końca się zgadzam z tym stażem. Znam kilka osób, którzy pracują właśnie w firmach, gdzie odbywali praktyki. Chociaż niestety może być to związane z tym, że każdy z nich ma już inż. przed nazwiskiem : /

    •  

      pokaż komentarz

      @isomalta: No ja wlasnie wiele razy się spotkałem z takim czymś że dosyć duże i poważne firmy brały "stażystę" (po studiach mgr inż.) na próbę za darmo. Taki ktoś robił projekty. Oczywiście ludzie chcieli się wykazać więc robili po nocach w domu a po skończeniu projektu dziękowano im bo brano następnych. To jest psucie rynku i nawet jak ktoś dostanie pracę niech ma świadomość że to dla niego też jest źle. W sytuacji gdzie można mieć darmowego pracownika stawka etatowców w danej branży idzie w dół. Więc mam radę - ceńcie się. Nie mówię żeby rządać niewiadomo jaką stawkę ale na pewnio nie za darmo.

    •  

      pokaż komentarz

      @isomalta: zawsze znajdą się firmy które zatrudnią stażystę, ale nie oszukujmy się, stanowiska stażowe nie są kontrolowane, staż często wygląda tak że siedzisz i przez kilka miesięcy po 8 godzin dziennie wypełniasz listy, roznosisz reklamy firmy, obsługujesz klientów i tak naprawdę poza układaniem coraz to lepszych papierowych samolocików nie nauczysz się niczego przydatnego w życiu, ja trafiłem dobrze, sporo się nauczyłem ale większość stażystów nie ma tego szczęścia i nie wiele wynosi po takiej przygodzie...

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81:
      @Pc-part:

      Cóż, muszę znać samych farciarzy i mam nadzieję, że i mnie to szczęście nie ominie.

    •  

      pokaż komentarz

      @isomalta: Spoko nie załamuj się - nie twierdzę że tak jest wszędzie. Chodzi mi tylko o to żeby każdy miał świadomość że praca za darmo psuje rynek w danej branży. Fajnie jest po stażu dostać pracę ale później przychodzi zdziwienie że się dostaje umowę na 1800 brutto. Po prostu jak można mieć darmową siłę roboczą nikt nie ceni pracowników na etacie. Pozdrawiam i powodzenia

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: Z jednej strony psuje rynek, ale z drugiej daje możliwość zdobycia doświadczenia, które tak bardzo jest poszukiwane. To bardzo ładny wpis w CV. Znam wiele osób, które dzięki stażom znalazły prace.

    •  

      pokaż komentarz

      @lebort: Doświadczenie można budować na mniej płatnej pracy - ja nie mówię że trzeba za 4000 stażu szukać ale można przepracować trochę w firmie wygrywając rywalizację podczas rozmowy kwalifikacyjnej do pracy, nie na staż, małymi (mniejszymi od rynkowych) żadaniami finansowymi. Nie można przyzwyczajać pracodawców do tego że mogą mieć bezpłatnego pracownika.

      Logika pracodawcy może być różna. Na niektóre stanowiska warto zatrudnić kogoś zielonego za mniejszą stawkę. Bierze się poprawkę na jego umiejętności ale jak ktoś jest chętny to się szybko nauczy. I masz 2 pieczenie na jednym ogniu. Zarabiasz i zdobywasz doświadczenie. A przy okazji nie psujesz rynku

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: Ja powiem odwrotnie - gdybym nie popracował trochę za friko, miałbym taki problem jak autor.
      Tylko trzeba wybierać pracodawce z głową.

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: Nie ma czegoś takiego jak psucie rynku. Jeśli dla kogoś atrakcyjną zapłatą jest doświadczenie ze stażu i godzi się za tyle pracować, a ty chcesz pensję minimalną to jesteś niekonkurencyjny i pracodawca musiałby być idiotą żeby cię zatrudnić (zakładając że potrafisz dokładnie to samo, czyli po studiach kompletnie nic).
      Czy jak widzisz w jednym sklepie czekoladę milka za 5 zł, a w drugim za 3zł to idziesz do tego pierwszego, żeby biedny sklepikarz nie zbankrutował i nie poleciał na bezrobocie bo ma za duże koszty i nie jest w stanie konkurować z dużym sklepem obok, czy kierujesz się własnym interesem? To jest identyczna zasada. Ten sklepikarz tak samo chce pracować i utrzymać rodzinę, tak samo każdy inny przedsiębiorca i pracodawca, ale nikt się jakoś nie troszczy o to ile on zarobi i czy wyjdzie na pensję minimalną. Jak nie potrafi to zostanie zmieciony z rynku, a ty osobiście to przypieczętowujesz i nie będziesz się różnił NICZYM od pracodawcy przyjmującego stażystę bez zapłaty. Tylko czy to na pewno źle?

    •  

      pokaż komentarz

      @loczyn:
      @Corranh:

      Jest coś takiego jak psucie rynku.

      Ten sklepikarz tak samo chce pracować i utrzymać rodzinę, tak samo każdy inny przedsiębiorca i pracodawca, ale nikt się jakoś nie troszczy o to ile on zarobi i czy wyjdzie na pensję minimalną. Jak nie potrafi to zostanie zmieciony z rynku, a ty osobiście to przypieczętowujesz i nie będziesz się różnił NICZYM od pracodawcy przyjmującego stażystę bez zapłaty. Tylko czy to na pewno źle?

      Na staże przeważnie przyjmują większe firmy lub budżetówka a nie sklepikarze z za rogu. Większe firmy traktują stażystów jak darmową siłę roboczą. O budżetówce nic nie wiem więc się nie wypowiadam.

      Oczywiście że jak Wy się nie zgodzicie na praqcę za friko to na pewno przyjhdzie ktoś inny. Takie prawa rynku. Tu trzeba było by dać do myślenia większej liczbie młodych ludzi w danym regionie/zawodzie. Tylko miejcie na uwadze ze pracodawca jak bedzie was przyjmował po stażu nie zaproponuje wam takiej płacy jaką by zaproponował bez dostępu do bezpłatnych pracowników. Ale to już Wasza sprawa.
      Nie ma cudów - jak sa darmowi stażyści i jest ich sporo np przy ośrodkach akademickich płace maleją.

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: Jeszcze coś powiem.

      Nie ma czegoś takiego jak psucie rynku. Jeśli dla kogoś atrakcyjną zapłatą jest doświadczenie ze stażu i godzi się za tyle pracować, a ty chcesz pensję minimalną to jesteś niekonkurencyjny i pracodawca musiałby być idiotą żeby cię zatrudnić (zakładając że potrafisz dokładnie to samo, czyli po studiach kompletnie nic).

      Ja nie żądam dla wszystkich placy minimalnej. Jestem z natury wolnorynkowcem .Dla mnie jak ktoś chce pracować za friko i 10 lat dla mnie nie ma to znaczenia - jego sprawa że chce pracować za friko. Tylko praca za darmo ma wiele wad. Chciałbym skończyć z tym etosem pracy jaki prezentujesz że zrobicie wszystko by zdobyć doświadczenie. Uświadom sobie że przede wszystkim także na stażu gnerujesz zysk przedsiębiorstwu a przy okazji zdobywasz doświadczenie. Zapewne to beneficjenci darmowych pracowników tworza mit zdobywania doświadczenia w ich wspanialym przedsiębiorstwie za darmo by doić naiwniaków.

      Praca za darmo ma wiele wad:
      1. Degraduje relacje pracodawca - pracownik, które powinny byc na zasadzie wykonanej pracy za otrzymane pieniądze.
      2. Wpływa na pewno na samopoczucie stażysty. Ja jakbym przebywał w jednym pokoju z zatrudnionymi robiąc przez np 3 - 4 miesiące taką samą pracę jak oni za darmo czułbym się jak gówno. Ale to zostawiam do subiektywnej oceny każdego z nas.
      3. Powyżej wspomniałem o psuciu rynku. Mamy mały wpływ na płace czy gospodarkę ale nietety jak w danej branży 30% pracowników (w danym regionie) to stażyści pracujący za friko dana branża nie oferuje wysokich zarobków.

      Zostawiam do przemyślenia. Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: A jakie to ma znaczenie? Tu chodzi o zasadę. Nie ma znaczenia czy ktoś jest sklepikarzem, konsumentem, czy prezesem korporacji - każdy w naturalny sposób chce (i powinien) optymalizować koszty. Zatrudnienie kogoś na etat kiedy można mieć darmowego stażystę to taka sama głupota jak kupowanie tej samej czekolady za 5zł zamiast 3zł.

      Oczywiście że jak Wy się nie zgodzicie na praqcę za friko to na pewno przyjhdzie ktoś inny. Takie prawa rynku. Tu trzeba było by dać do myślenia większej liczbie młodych ludzi w danym regionie/zawodzie

      I tu właśnie leży błąd w twoim rozumowaniu, który prowadzi cię do wniosku że istnieje coś takiego jak "psucie rynku". Rynek ma się dobrze i zawsze będzie się miał - problemem jest kompletne oderwanie sporej części ludzi od realiów tego rynku pracy. Mówisz, że trzeba dać do myślenia młodym ludziom w danym zawodzie, a to nie brak myślenia powoduje podaż darmowych pracowników (przynajmniej nie na tym etapie). Problem wynika z tego że jest za dużo ludzi którzy chcieliby wykonywać pewne zawody, a taka konkurencja sprawia że przebiją się ci którzy są w stanie przeboleć darmowe staże w drodze do doświadczenie i wyższej wyceny na rynku pracy. Jeśli w danym zawodzie jest tak mało pracy i tak wielu chętnych że pracuje się za darmo to wniosek jest tylko i wyłącznie jeden - należy zmienić zawód,a najlepiej pomyśleć o tym wcześniej na etapie wyboru studiów, czy innych ścieżek kariery. Zamiast kończyć 5 lat niepotrzebnych nikomu studiów można by zrobić parę kursów i pracować gdzieś indziej, albo uczyć się fachu na tych darmowych stażach będąc dalej na utrzymaniu rodziców (tak samo jak na studiach).
      To jest kwestia odpowiedzialności za siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      Chciałbym skończyć z tym etosem pracy jaki prezentujesz że zrobicie wszystko by zdobyć doświadczenie.

      @robo81:

      No to masz pecha, bo zawsze będą w społeczeństwie ludzie nastawieni na sukces za wszelką cenę, gotowi do poświęceń aby zdobyć przewagę nad konkurencją. Ja sam nie pracuję na darmowym stażu, ale też zarabiam mniej niż część z moich kolegów kończących te same studia. Mógłbym pracować tam gdzie oni i zarabiać do 30% więcej, ale świadomie wybrałem tą a nie inną firmę bo uważam że zdobędę tam najwięcej cennego w dalszej karierze doświadczenia. Niektórzy też nazwaliby to psuciem rynku, bo choć mi płacą ( w mojej branży nie spotkałem się z darmowymi stażami) to zasada jest ta sama. Godzę się na mniej niż inni więc robię im konkurencję.
      Swoją drogą większość ludzi nie pracuje na studiach i jakoś mam dziwne przeczucie, że za 2 lata jak pokończymy magistra to od tych którzy nie znajdą pracy na miarę swoich oczekiwań usłyszę: skąd ja do cholery mam mieć 2 lata doświadczenia jak właśnie skończyłem studia?".

      1. Degraduje relacje pracodawca - pracownik, które powinny byc na zasadzie wykonanej pracy za otrzymane pieniądze.

      A co to za aksjomat, że powinny? Możesz wykonać dla kogoś pracę dlatego że go lubisz, możesz dlatego, że lubisz daną pracę wykonywać (ja np lubię rąbać drewno), a możesz dlatego że uważasz ją za ciekawą, satysfakcjonującą, albo się rozwijasz. Pieniądze to najpowszechniejsza, ale tylko jedna z motywacji i nie ma nic złego w pozostałych tak długo jak długo ktoś dobrowolnie stwierdza, żę mu się to opłaca. Np gdybym był milionerem i nie miał potrzeby zarobkowania to chętnie zgłosiłbym się na staż do pracy którą uważam za najciekawszą i spróbował pobić wszystkich proponując najniższe możliwe wynagrodzenie, lub i jego brak.

      2. Wpływa na pewno na samopoczucie stażysty. Ja jakbym przebywał w jednym pokoju z zatrudnionymi robiąc przez np 3 - 4 miesiące taką samą pracę jak oni za darmo czułbym się jak gówno. Ale to zostawiam do subiektywnej oceny każdego z nas.

      Jak napisałeś - to subiektywne. Mnie nie obchodzi ile kto zarabia. Nie ma to najmniejszego wpływu na moje życie. Liczy się wyłącznie moja pensja i to co mogę za nią kupić.

      3. Powyżej wspomniałem o psuciu rynku. Mamy mały wpływ na płace czy gospodarkę ale nietety jak w danej branży 30% pracowników (w danym regionie) to stażyści pracujący za friko dana branża nie oferuje wysokich zarobków.

      Przyczyną tego jest za duża podaż pracowników w danej branży i to ona kształtuje poziom zarobków (wraz z popytem na tą pracę zwiększającym się wraz z rozrostem danej gałęzi gospodarki). Należy zmienić branżę i tyle.

      Ogólnie ta dyskusja jest mało konstruktywna, bo dyskutujemy nad czymś co jest równie niezmienne co prawa fizyki. Przy dużej podaży i małym popycie stawki są niskie - koniec śpiewki. Nikt i nic tego nie zmieni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: Czytam i czytam i nie mogę sie nadziwić co ty wipisujesz. Zgadzam się z Tobą że pracodawca chce zmniejszać koszty bo to jest naturalne dązenie każdej firmy aby zmniejszac koszty ALE NIKT NIE KAZE WAM PRACOWAĆ ZA DARMO O TYM JEST TU MOWA. Za 100 , za 200 ale nie za darmo do jasnej anielki.

      No to masz pecha, bo zawsze będą w społeczeństwie ludzie nastawieni na sukces za wszelką cenę, gotowi do poświęceń aby zdobyć przewagę nad konkurencją. Ja sam nie pracuję na darmowym stażu, ale też zarabiam mniej niż część z moich kolegów kończących te same studia. Mógłbym pracować tam gdzie oni i zarabiać do 30% więcej, ale świadomie wybrałem tą a nie inną firmę bo uważam że zdobędę tam najwięcej cennego w dalszej karierze doświadczenia. Niektórzy też nazwaliby to psuciem rynku, bo choć mi płacą ( w mojej branży nie spotkałem się z darmowymi stażami) to zasada jest ta sama. Godzę się na mniej niż inni więc robię im konkurencję.
      Swoją drogą większość ludzi nie pracuje na studiach i jakoś mam dziwne przeczucie, że za 2 lata jak pokończymy magistra to od tych którzy nie znajdą pracy na miarę swoich oczekiwań usłyszę: skąd ja do cholery mam mieć 2 lata doświadczenia jak właśnie skończyłem studia?

      Rozumiesz czym się różnisz od frajerów którzy pracują za darmo ? Czy ja neguję jak ktoś wybiera firmę z gorszymi zarobkami po to by się więcej nauczyć? Nie, ja mówię tylko o tych co pracuja za darmo.

      2. Wpływa na pewno na samopoczucie stażysty. Ja jakbym przebywał w jednym pokoju z zatrudnionymi robiąc przez np 3 - 4 miesiące taką samą pracę jak oni za darmo czułbym się jak gówno. Ale to zostawiam do subiektywnej oceny każdego z nas.

      Jak napisałeś - to subiektywne. Mnie nie obchodzi ile kto zarabia. Nie ma to najmniejszego wpływu na moje życie. Liczy się wyłącznie moja pensja i to co mogę za nią kupić.

      Czy mozesz mi wytłumaczyć co ma to wspolnego z opisywaną przeze mnie PRACĄ ZA DARMO !!!!!

      3. Powyżej wspomniałem o psuciu rynku. Mamy mały wpływ na płace czy gospodarkę ale nietety jak w danej branży 30% pracowników (w danym regionie) to stażyści pracujący za friko dana branża nie oferuje wysokich zarobków.

      Przyczyną tego jest za duża podaż pracowników w danej branży i to ona kształtuje poziom zarobków (wraz z popytem na tą pracę zwiększającym się wraz z rozrostem danej gałęzi gospodarki). Należy zmienić branżę i tyle.

      No niestety istnienie pracownikow darmowych bardzo wpływa na wysokość zarobków w danej branży

      Ogólnie ta dyskusja jest mało konstruktywna, bo dyskutujemy nad czymś co jest równie niezmienne co prawa fizyki. Przy dużej podaży i małym popycie stawki są niskie - koniec śpiewki. Nikt i nic tego nie zmieni.

      No jasne że tak :) ale nikt nie każe ludziom pracować za darmo. MY NIE ROZMAWIAMY O NISKICH ZAROBKACH A O PRACY ZA FRKO !!! :)

      Pozdrawiam
      Koncze temat - niech kazdy robi to co uwaza za słuszne

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: Rozumiesz czym się różnisz od frajerów którzy pracują za darmo ? Czy ja neguję jak ktoś wybiera firmę z gorszymi zarobkami po to by się więcej nauczyć? Nie, ja mówię tylko o tych co pracuja za darmo.

      Rozumiem. Tym, że studenci mojego kierunku mogą względnie łatwo znaleźć pracę za 1500 do 2000zł na rękę miesięcznie i to będąc rok przed obroną inżyniera. Znam kierunki po których jest lepiej i czasem trochę pluję sobie w brodę, że nie zrobiłem lepszego rekonesansu rynku przed wyborem studiów, ale nie narzekam. Gdyby sytuacja na rynku była odwrotna, a ja z jakichś względów dalej chciałbym robić to co robię (czysto hipotetycznie, bo gdyby była to inna sytuacja to ja osobiście z pewnością kończyłbym inne studia i był w podobnej pozycji jak teraz). to oczywiście, że pracowałbym za darmo, aby się przebić. Trzeba czymś pokonać konkurencję - jak się ma wykształcenie takie samo jak wszyscy i żadnego doświadczenia to trzeba zastosować dumping cenowy żeby zdobyć rynek. Ja nie uważam za frajerów ludzi którzy ciężko harują by wyprzedzić resztę konkurencji i zdobyć pracę o jakiej marzą, albo nawet tych którzy dokonali gównianego wyboru studiów i teraz będąc w gorszej niż ja sytuacji harują by odpracować swój błąd i wyjść w końcu na prostą. Za frajerów uważam całą resztę, która pokończyła bez zastanowienia byle jakie studia, a teraz mówi "jestem mgr czegoś tam, kochajcie mnie. Chcę mieć pracę, zarabiać powyżej średniej krajowej, a praca fizyczna jest poniżej mojej godności". To są właśnie frajerzy.

      Czy mozesz mi wytłumaczyć co ma to wspolnego z opisywaną przeze mnie PRACĄ ZA DARMO !!!!!

      To, że pisałeś o oglądaniu się na to ile ktoś inny zarabia za tę samą pracę. Praca za darmo to tylko praca za najniższą możliwą stawkę(gdyby to była praca za 1zł to już nie byłaby "PRACĄ ZA DARMO!!!!!" i co by to niby zmieniało?), więc jeśli nie frustruje mnie zarabianie o 1500zł mniej niż kolega z biura (bo nie jak pisałem nie obchodzą mnie jego zarobki) to w sytuacji w której ktoś zarabia 1500zł, a ja 0zł sytuacja jest taka sama. Nie mówię, że jestem zadowolony z takiej pensji, ale to że ktoś dostaje te 1500zł mi kompletnie zwisa. Ważna jest moja cyferka. Rozumiesz o co mi chodzi? Ale jak napisałeś to subiektywne. Niektórzy wiecznie oglądają się na innych jak by to mogło coś zmienić w ich życiu.

      No niestety istnienie pracownikow darmowych bardzo wpływa na wysokość zarobków w danej branży

      Na prawde nie rozumiesz co piszę? Mylisz skutek z przyczyną! Przyczyna niskich zarobków jest popyt i podaż, a praca za darmo to jest po prostu skrajny przykład niskich zarobków. Najniższych z możliwych.W branżach w których tak się dzieje stosunek podaży do popytu jest kretyński i nie jest to winą pracodawców, a szukających pracy - zamiast zdobywać kwalifikacje które są poszukiwane na rynku, oni walą do miejsc gdzie jest 10 równorzędnych kandydatów na jedno miejsce pracy. Darmowe staże są logiczną konsekwencją takiego stanu rzeczy.

      No jasne że tak :) ale nikt nie każe ludziom pracować za darmo. MY NIE ROZMAWIAMY O NISKICH ZAROBKACH A O PRACY ZA FRKO !!! :)

      Jak już pisałem wyżej praca za friko nie ma nic do rzeczy. Gdyby chodziło o 1zł/miesiąc to nie mówilibyśmy o pracy za darmo, a w praktyce nie zmieniłoby się kompletnie nic. Ludzie pracują za darmo bo im się to opłaca - ich zapłatą jest wzrost szans na rynku pracy. W istocie nie ma czegoś takiego jak praca za darmo - nikt tak nie pracuje. Zawsze jest zapłata tyle że niekoniecznie wyrażona w PLN. Inaczej nikt by nie pracował na tych stażach.

  •  

    pokaż komentarz

    To jest właśnie cudowna Polska wg. wizji Tuska !!#!$uska.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie znam tego problemu w polskich realiach, bo jednak zawsze jakoś tam było. Ale znam doskonale z realiów pracy za granicą: ot, taki sobie student bez kwalifikacji, bez mieszkania, bez pracy. I nagle okazuje się, że kserowanie CV staje się problemem (bo to kosztuje), kupienie biletu miesięcznego staje problemem, dojazd na rozmowę kwalifikacyjną - też.

  •  

    pokaż komentarz

    Dla tych, którzy kompletnie nie mają pomysłu na pracę proponuje załapać jakaś pracę na budowie, gdzie będzie można zarobić i odłożyć pieniądze. Za zarobione pieniądze warto nauczyć sie spawać chociaż jedną metodą i szukać firmy, która Cię zatrudni i przy okazji da możliwość ćwiczenia i nawet wyśle na następne kursy spawania. Jeśli już będziesz umiał dobrze spawać to z pracą nie będzie problemu, co więcej stawki dla spawacza są wysokie.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie mogę zrozumieć tego amoku za pracą. Przecież w najlepszym razie wypłaty starczy tylko na bieżące podtrzymanie niektórych funkcji życiowych i to nie za długo, bo kryzys w Polsce jeszcze się nie zaczął.

    •  

      pokaż komentarz

      @japewu: to jest właśnie problem, a potem politycy są wielce zdziwieni, że Polacy nie odkładają. Ja się pytam: z czego mają odkładać, jak wypłata to ledwo wynajem + coś tam do jedzenia. A jak np. dopadnie choroba to telefon czy rodzice mają coś pożyczyć na leki...

      Z drugiej strony - mieć 1200 zł a nie mieć to jednak różnica, żyć za coś trzeba.

  •  

    pokaż komentarz

    Może wiele osób sie ze mną nie zgodzi ale moim zdaniem ten wykop to takie typowe gorzkie żale. Nie mowie ze w tym kraju jest ok ale troche przesadzasz. Wydrukowanie cv jak nie masz drukarki to koszt 20gr/szt a jak masz internet to wysyłaj CV mailem, to nic nie kosztuje. Zdjęcie w większości nie jest wymagane a jak już to tez możesz wysłać mailem. Sporo kursów można zrobić za free poprzez urząd pracy, ale niestety dochodzi koszt dojazdu. Jeżeli chodzi o samo szukanie pracy bardzo popularne są teraz agencje pracy tymczasowej gdzie zostawiasz cv i nie ma większych problemów z dostaniem prostej pracy nie wymagającej specjalnych kompetencji. Jeżeli chcesz mieć fajną / ciekawą / lekką prace to niestety musisz mieć jakieś umiejętności, wykształcenie ale to tez nic nie gwarantuje.
    Mieszkam w dużym mieście więc patrze na to trochę inaczej bo jak potrzebowałem pracy na wakacje to nie było większych problemów i pracowałem w różnych magazynach za stawkę większą niż minimalna krajowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @murinius: oczywiście nie twierdzę że tak jest z młodymi zawsze, ale jest wielu młodych którzy są zdolni, wiele potrafią ale muszą łapać wszystko co się da za grosze i ciułać wiele miesięcy każdy grosz żeby się rozwijać, potem budzą siew wieku 30 lat i dochodzą do wniosku że nic nie osiągnęli... wszystko zależy od ludzi, od tego jak tak naprawdę chcą żyć, ja swoje osiągnąłem, mam fajną i dobrze płatną pracę, samochód, duże i przyzwoite mieszkanie, niskie rachunki, kupuję co chcę i kiedy chcę, ale problemem jest to że jestem w Anglii, a chciałbym być w Polsce i tak żyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: Nie znam twojej sytuacji, może jesteś jednym z tych którym się udało ale jednak większość za granicą wykonuje prace których nie chcą 'lokalni' za minimalne stawki. W przeliczeniu na PLN to są całkiem niezłe pieniądze ale po zderzeniu z kosztami mieszkania, jedzenia etc to też są grosze tyle że w innym kraju. Mam znajomych którzy wyjeżdżają za granice do pracy, mieszkają tam w kilkanaście osób w jednorodzinnym domu i później chwalą się ile to nie zarobili. Niestety im dłużej tam siedzisz tym bardziej się przyzwyczajasz i trudniej jest wrócić i odnaleźć się w swoim kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      @murinius: to temat rzeka, jedni jadą i pracują za minimalną pensję, opłacają mieszkania, mają plazmę, płacą rachunki, z czasem kupują auto, idą do kina kiedy mają na to ochotę bo im i na kino starczy, a inni wydają kasę na prawo i lewo przepijając i przepalając większość zarobionych pieniędzy i narzekają że ledwo da się przeżyć... wszystko zależy od podejścia i tego jaki człowiek jest obrotny i życiowy...

    •  

      pokaż komentarz

      @murinius: koszt wydrukowania cv,to 20gr- prawda,ale pytanie teraz- jeśli nie masz kompletnie kasy, to zastanów się- chleb czy cv. Drugie co- agencje pracy- zgłaszasz się dziś, ofertę mają za miesiąc, trzecie- kursy, na nich nie zawsze jest miejsce, nie dają natychmiastowego zarobku, a kilka godzin dziennie na takowych musisz spędzić. A co do pracy wakacyjnej- ferie, święta, wakacje- największa rotacja jest właśnie wtedy, ludzie biorą urlopy, l4 itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @OddaliMiPuzzle: mówisz o skrajnej biedocie a nie przeciętnym młodym człowieku po szkole średniej. kursy nie dają natychmiastowego zarobku ale nie wiem czego Ty oczekujesz? że skończysz podstawówkę a ktoś zapuka do twoich drzwi i zaproponuje 3k netto?

  •  

    pokaż komentarz

    Gdzie zdobyć doświadczenie? Studenckie koła naukowe i organizacje (AIESEC, BCC), poswiecenie i pasja. Jeżeli studiujesz tylko dlatego bo wydaje Ci się, że po nich znajdziesz dobrą pracę to nie trać nawet czasu, od razu jedz zmywac gary za granice. Ja studia rzucilem po 1,5 roku, studiowalem za wlasne marne pieniadze zarobione na jeszcze gorszych robotach. AIESEC pomogl mi zdobyć doświadczenie, obok tego (jako programista) zająłem się open source, i bedac praktycznie bez kasy udalo mi sie z 3 znajomymi rozkrecic startup ktory nie pozyl co prawda dlugo, ale dal mi kopa finansowego i w postaci doswiadczenia. Nie mialem najmniejszego problemu ze znalezieniem nie najgorzej platnej pracy (majac 21 lat zarabialem 2500 na reke, rok pozniej juz 3500). Teraz pracuje w cieplych krajach jako full time programista opensource dla amerykanskiej firmy, mam 24 lata, wyciagam ponad 10k zł na rękę, jestem trenerem i czesto gadam na konferencjach... a zaczynałem od zbierania truskawek w sadzie, na pipidówce w ktorej mieszkalo mniej niz 1000 osob, w domu bez ojca, z bezrobotną matką i z dziadkiem alkoholikiem. Nie piernicz wiec że nie masz gdzie zdobyć doświadczenia, że nie masz kasy, że nie masz perspektyw. Btw. w firmie w ktorej pracowalem wiekszosc "wyksztalconych" ludzi (na oko ok. 70%) w ogóle się do tej pracy nie nadawała, nawet jako praktykanci. Mozesz powiedziec ze programistom jest latwiej, ale sam wiesz ze to tylko wymowka. Prawda jest taka ze jesli studiujesz bo twoim celem jest kasa to jestes spalony juz na starcie, bo pieniądze to nie cel, tylko rezultat. Wygrani są Ci ktorzy poswiecaja sie swojej pasji bez wzgledu na wszyskto. Mozesz mi wierzyc lub nie ale wszystko samo się układa jeśli przesz do realizacji swoich marzeń...

    •  

      pokaż komentarz

      @krissk: Potwierdzam wszystko co kolega powiedział. Studiowanie dla pracy to chyba najgorsze co może być. Studiować się powinno dlatego, że chce się rozwinąć w jakiejś dziedzinie, albo nawet chce się ją tworzyć. Powinno iść za tym rozwijanie się i chęć poznania wszystkich szczegółów. Jeśli celem jest tylko zdanie studiów to od razu idzie się w przeciętniactwo - a takich mamy dużo na rynku pracy, więc nic dziwnego, że dostają marne grosze.
      Aby dostać więcej, należy więcej dać. Od liceum potrafiłem na siebie zarobić - czy to w postaci stypendium za konkursy/olimpiady, czy to za korepetycje (można wyciągać i 30-40PLN/h). Można przecież pracować jako programista w firmie lub pisać strony internetowe (jest masa ludzi, którzy potrzebują) i wyciągać z tego kilka tysięcy miesięcznie. Ja sam wyciągam dochód ze szkoły (można prowadzić zajęcia dodatkowe dla dzieci), a wcześniej właśnie z programowania (programów i stron internetowych - na te drugie w szczególności jest popyt). Tylko trzeba do tego czegoś więcej niż tylko - przejdę się tu i tam i ponarzekam. Najpierw trzeba na chwilę przestać myśleć o pieniądzach i zdobyć więcej niż pieniądze - wiedzę i umiejętności. Potem można to przełożyć na dużo więcej $$$. Przede wszystkim trzeba też siebie szanować - praca za 8PLN/h to nie jest dobra praca... Będąc naprawdę dobrym można samego stypendium wyciągnąć >2k PLN/mies., a dorobić można drugie tyle (skądś to wiem).

      Jeśli poszedłeś na studia dla znalezienia pracy, to je przerwij i wyjedź za granicę - zdobędziesz trochę kasy i doświadczenia - przynajmniej nie stracisz niepotrzebnie czasu na studia, które i tak się Ci nie przydadzą. [w sensie nie wyniesiesz z nich nic poza papierkiem]

    •  

      pokaż komentarz

      @pokorski: o, właśnie, tu jest pies pogrzebany. Młodzi ślepo wierzą w brednie wmawiane im od gimnazjum, że "bez LO i studiów to tylko łopata, czyli zawód dla miernot", a "studia sprawią, że firmy będą szukały ludzi takich jak ty". I potem budowlaniec po zawodówce zbiera doświadczenia na tej straszliwej łopacie i po krótkim czasie ma 2-3 tysiące na rękę(nie licze specjalistów typu operator koparki), technik po roku pracy nawet 4-5 tysi, podczas gdy magisterek kulturoznawstwa czy innego bzdurnego kierunku studiowanego "bo trzeba coś mieć" i marudzi, kiedy nie potrafiąc NIC nie dostaje 1500 na rękę w budzie z kebabami. I to koniecznie firma ma do mnie zadzwonić, bo przecież ja, Magister Filozofii z fakultetem Wyższej Szkoły Bezrobocia, do nich zadzwoniłem, a ja sobie będę leżeć przed telewizorkiem, bo przecież nie będę jeździł do firm szukać pracy jak jakiś żebrak z technikum. Studia oczywiście dzienne, przecież nie będę płacił za to, że siedzę w szkole, bo musi na balety zostać na piątek.

      Informatyk, rocznik 90, łącznie 8200 brutto

  •  

    pokaż komentarz

    Gorzkie żale i p%$$%#%enie. Masz maturę/studia i nie umiesz nic za co byś dostał kasę? Idź i umrzyj. Jak masz ciężką sytuację w rodzinie to chyba mogłeś przewidzieć, że fundusze na wkroczenie w dorosłe życie się skończą i za wczasu coś odłożyć. "Telemarketingu się nie dotykam" - no to mnie wk%$#iłeś. A co ci telemarketing śmierdzi? Praca ciężka ale zawsze coś - nikt nie każe ci tam siedzieć do 67 roku życia. Jak masz kasę z pracy to się rozglądasz za czymś lepszym.
    Ludzie. Trochę ogarnięcia życiowego. Każdy z nas umie coś na czym może zarobić. Śpiewać, tańczyć, rysować, spawać, wycinać - wystarczy ruszyć głową i znajdzie się kasa na rozruch.
    Jestem z rocznika 90' i z rodzinnego gniazda wyfrunąłem zaraz po maturze. Może byłem w nieco lepszej sytuacji, bo od rodziców dostałem "na drogę" 800zł. Jednak wyjechałem z tą kasą do Warszawy, a kto ze stolicy ten wie, że to tyle co nic, jeżeli chodzi o jakieś lokum do mieszkania. Zaczynałem od telemarketingu. Teraz, po 3 latach mogę powiedzieć, że jak na polskie warunki wiedzie mi się dobrze (mieszkanie w kredycie, samochód, dłuższy urlop 2 razy w roku).
    Minusujcie ile chcecie ale nie wierzę w to, że w Polsce nie ma pracy. I wk%$#ia mnie roszczeniowy tryb życia - "bo jestem młody i mi się należy".

    •  

      pokaż komentarz

      @nalej_mi_zupy: telemarketing... żadna praca nie hańbi. a co do twojego podejścia to nie każdy urodził się lwem. Mnie też się już dobrze wiedzie, mieszkanie, samochód, ale widząc jakie problemy spotykają młodych biednych ludzi ma ochotę o tym krzyczeć na cały świat. Dostałeś 800 zł. ja kiedyś i o 100 zł. mogłem pomarzyć... no ale udało się, tyle że lwia część młodych z pokolenia "1500" nie ma takiego szczęścia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: Nie mówię, że każdy ma być lwem. Scenariusze są takie: albo ktoś jest zdolny, ma dobrą aparycję itd. i znajdzie pracę od razu, albo ktoś jest mało zdolny ale pracowity, sumienny i taki też znajdzie (może większym kosztem). Nie znajdują ci, którzy myślą, że wszystko się zrobi samo. Próbowałem zrobić studia - zaocznie jakiśtam kierunek - łatwy, prosty i przyjemny bo niestety czasami jeszcze pracodawcy patrzą, czy masz tego mgr, czy nie. Miałem tam grupę 10 osób - mniej więcej w moim wieku. Ja byłem jedyną osobą pracującą w tym towarzystwie (przypominam, że mieszkam w Warszawie). Dla tych ludzi studia zaoczne od dziennych różnią się tylko tym, że na dziennych uczysz się 5 dni i pijesz 2, a na zaocznych odwrotnie - no i oczywiście biadolenie. Dlatego jak widzę gorzkie żale o tym jak źle na rynku pracy to sobie przypominam tę ekipę... i mi się rzygać chce, bo pewnie niedługo będę musiał ich utrzymywać (o ile teraz już tego nie robię).

    •  

      pokaż komentarz

      @nalej_mi_zupy: fakt, jest masa pasożytów, ale nie oszukujmy się, gdyby nasz rząd działał choć odrobinę w dobrym kierunku nie było by takiego syfu z młodymi.

  •  

    pokaż komentarz

    Zaświadczenie o niekaralności? O przyjęcie do służby składałeś podanie?

  •  

    pokaż komentarz

    Ogarnia mnie pusty smiech jak czytam takie wykopy. Nie ma pracy bo nie ma pieniedzy na szukanie bo nie ma pracy.

    Dawno temu na granicy polsko-niemieckiej zapytal mnie celnik niemiecki ile mam pieniedzy na tygodniowa podróz do Amsterdamu. Bez mrugniecia okiem powiedziełm 100 marek i 100 dolarów.
    Nie miałem nic. Byłem 3 miesiace.
    Później emigrując z Polski miałem 35 funtów.
    Wiec bez pierdoł panowie i panie. Da się. Tylko nie trzeba sie nad soba użalać a wziać dupę w troki.

    Ksiązki do angielskiego w każdej bibiotece za darmo.

  •  

    pokaż komentarz

    No Panie i Panowie... Sam zarabiam (jak na nasze warunki) nie najgorzej, chociaż można by więcej. I też jestem świeżo po szkole (4 lata i ciągle w tej samej firmie, pierwsza praca). I powiem szczerze, trafiłem nieźle jako, że zrobiłem odpowiednią szkołę i miałem trochę szczęścia. Raczej mnie tak szybko nie zwolnią i mam nadzieje utrzymać się tu jeszcze trochę. Kiedy tak patrzę na rynek pracy, to coraz bardziej mnie to przeraża... z roku na rok jest coraz gorzej. Póki mam robotę to niby nie ma co płakać, ale boję się, że kiedy tej pracy zabraknie to będę zmuszony wyjechać z naszej pięknej Polski. I muszę przyznać rację Pc-part, że jest problem z tym, że nawet na szukanie pracy nas nie stać. Bo mimo, że na umowie mam 2100 PLN to nie daje rady odłożyć nic z tych pieniędzy. Część idzie na mieszkanie, rachunki, pomoc rodzicom, jedzenie, kredyt, no a piwo też za coś pić trzeba... ;] Moja dziewczyna nie ma pracy od 2ch lat... ciągle szuka... pracuje to w jednym sklepie to w drugim za grosze i na 1/3 etatu przez 2-3 miesiące i szuka dalej... i dopóki nie znajdzie czegoś za co najmniej 1300pln/miesięcznie nie ma co mówić o jakichkolwiek oszczędnościach... a jeszcze (tfu, tfu) nie daj boże ja stracę pracę to już nawet na kromkę chleba zabraknie po tygodniu, a co tu mówić o bilecie do PUP'u oddalonego ode mnie o 7 pln za autobus w jedną stronę?

  •  

    pokaż komentarz

    Dobrze ze maile nie sa platne bo ja w sprawie pracy wyslalem juz chyba z tysiac ;)

  •  

    pokaż komentarz

    hah. Ja od miesiąca szukam pracy, co prawda- nie mam wykształcenia, powoli kończę liceum dla dorosłych (za które trzeba płacić-darmowych w Opolu nie ma), mam 2-letnie doświadczenie i nic więcej. Zasiłek dla bezrobotnych mi nie przysługuje, o alimentach od rodziców mogę pomarzyć, bo sprawa by się ciągnęła od roku do kilku lat.
    No ale, żeby nie było- dostaje oferty pracy. Np. Znajdują się chętni, co zasponsorują, albo naciągacze i oszuści, co pod hasłem praca ukrywają przekręty, którymi ja bym miała się zająć.
    Tak więc, do kogo mieć pretensje? Dodam tylko, że cała sytuacja nie była zależna ode mnie, ot odgórny narzut wkroczenia w 'dorosłość'.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wiem czemu Wam umknął ale co się stało z zarabianiem w Internecie? Od wielu lat wszystkie swoje pieniądze zarabiam wyłącznie on-line, poczynając od drobnego handlu na Allegro, przez własną firmę produkującą meble, aż teraz do momentu kiedy zajmuję się robieniem stron.

    Codziennie widać kreatywność ludzi w sieci - od sprzedaży szklanek zrobionych z butelek po piwie, przez malarzy, którzy malują obrazy w oparciu o zdjęcia (sam korzystałem) aż po czysto wirtualne usługi projektowania / programowania itd.

    Nauka tych wszystkich rzeczy nie jest trudna - do wszystkiego w sieci są kursy, wystarczy tylko chcieć, a koszt rozpoczęcia działalności jest zerowy - ja swoją pierwszą prowadziłem w kawiarence internetowej, gdzie musiałem zrobić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie bo licznik bił.

    Nawet jeśli nie chcecie zarabiać docelowo w sieci to jest to moim zdaniem świetna praca awaryjna.

    •  

      pokaż komentarz

      @michalexpromo: ta, ale problem zaczyna się wtedy, kiedy pojawia się delikwent, dla którego internet to tylko ryjbuk, fotka, nk i wykop albo demotywatory;]

    •  

      pokaż komentarz

      @benethor: Fakt ale wraz z problemami powinna się pojawiać chęć szukania ich rozwiązań.

      A przecież poza podanymi przez Ciebie portalami wszyscy znają jeszcze Allegro, a tam o znalezienie inspiracji do handlu nie trudno.

      Wydaje mi się, że każdy jest w stanie zarobić miesięcznie 1000 PLN w Internecie - wystarczy tylko spróbować. A po odjęciu kosztów dojazdu, jedzenia na mieście itp, będzie to prawie jak 1500 PLN na umowę o dzieło / zlecenie.

  •  

    pokaż komentarz

    co za problem napisać tekst w wordzie, który wyłapie wszystkie błędy i podkreśli? Nie rozumiem tego. W jaki sposób walczysz? Nie jesteś pewny jak się jakieś słowo pisze to bierzesz słownik i sprawdzasz.

    a ja umiem programować i mam w dupie takie problemy :P

    •  

      pokaż komentarz

      @vokus: walczę z tym czytając książki i poprawiając swoje błędy, by móc czasem napisać coś bezbłędnie od ręki, bo po za komputerem istnieje prawdziwy świat tak się składa. Ludzie czasem coś piszą długopisem (taki wynalazek) a to z kolei dyslektykom sprawia problemy. Ojczystego języka nie lubię kaleczyć. Polecam czasem poczytać prawdziwe książki, wtedy poprawna pisownia sama zapada w pamięć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: Kolego, cieszę się że nie jesteś jednym z tych: "mam dyslekcję i choy! Będę pisał shody, bżóh i chak, bo TAK! "

      Strasznie mnie takie osoby denerwują :) Słownik do łapy jak nie jest się pewnym i nie kaleczyć!

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: Ja nie mam takich problemów, więc nie wiem po co mi polecasz czytanie "prawdziwych" książek. Rozumiem, że książki dzielimy na prawdziwe i urojone, w których to z kolei używa się niepoprawnej polszczyzny. Prawdziwe książki czytają tylko prawdziwi Polacy :D ? Ten tekst, który pisałeś w tym wykopie rozumiem, że pisałeś raczej na komputerze, więc coś się nie trzyma kupy w tym Twoim usprawiedliwianiu się. Albo piszesz na kartce i sprawdzasz w słowniku, albo na komputerze, sprawdzasz w wordzie, poprawiasz błędy i kopiujesz poprawiony tekst i nie dajesz jakiś idiotycznych wyjaśnień w opisie znaleziska. Jeśli nie jesteś w stanie wykonać takich prostych czynności to nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy. Przestań jęczeć chłopie i weź się do roboty, bo od twoich gorzkich żalów pieniędzy Ci nie przybędzie. Nikt się nad Tobą nie pochyli, trzeba być mężczyzną i samemu wywalczyć należną sobie pozycję. Ja na to co mam pracowałem ciężko i długo, a takie kwilenie, że " ło matko nie mam pracy, bo mi Tusku zabrał " jest żałosne i wysoce nie odpowiednie biorąc pod uwagę to jak inni ciężko harują, żeby do czegoś w życiu dojść.

  •  

    pokaż komentarz

    Po prostu młodzi ludzie tacy jak ja chociażby najczęściej dają się pracodawcy ruch**. Niestety. Nie szanujemy w ogóle swoich praw pracowniczych. Ile to moich znajomych pracuje po godzinach "bo termin się zbliża". A czy jest to dodatkowo płatne albo czy odbierają sobie potem za to dni wolne? Nie ma takiej możliwości. Może 10% w ogóle się o to upomni. Podobnie jest w wielu innych sytuacjach i po prostu pracodawcy są coraz bardziej rozpieszczenie no bo co? "Postawisz się to w 2 dni znajdę kogoś na Twoje miejsce"... A ten ktoś przyjdzie z radością, za jeszcze mniejszą pensję i też się nie postawi...

    •  

      pokaż komentarz

      @enzojabol: Takie jest życie. Żeby się postawić - musisz mieć cohones. Cohones w dzisiejszych czasach to wiedza i umiejętności. Jak jesteś dobrym pracownikiem to nie będzie cię tak łatwo zastąpić. Jak będziesz zajebistym to pracodawca sam zadba o to, żebyś mu nie uciekł i sam zaproponuje lepszy "socjal", odbiór godzin, podwyżkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @nalej_mi_zupy: Nie, cohones tu nie są potrzebne. My się po prostu nie cenimy. Niestety. Pracodawca wie że zawsze kogoś znajdzie ponieważ desperatów, chcących załapać pierwszą pracę nawet za psie pieniądze nie brakuje. Gdyby osoby z kwalifikacjami były świadome swojej wartości nie byłoby takiej możliwości ponieważ zwolnienie pracownika oznaczałoby dla pracodawcy konieczność poszukiwania jego zastępcy, co samo w sobie jest kosztowne, stwarza problemy w funkcjonowaniu firmy (nagle jedna osoba mniej) i wcale by sie dla niego nie wiązało z oszczędnościami a jedynie z niepewnością, czy przypadkiem nowy nie będzie gorszy od starego.

  •  

    pokaż komentarz

    podzielam pogląd!. Zgłaszam inny problem: w dużych firmach za zatrudnienie odpowiadają działy hr, które czasem posiłkują się firmami rekruterskimi: oba podmioty = gwóźdź do trumny młodych i zdolnych. HRowcy jak i rekruterzy to tchórze którzy nie biorą odpowiedzialności na siebie i nie zaufają zdolnemu młodemu bez doświadczenia - zatr udniają ludzi którzy już to samo robili gdzie indziej. To jest błędne koło! Oni mają podkładkę że przecież w innej firmie się sprawdzał, a my brak szans na zdobycie doświadczenia. Sam pracowałem w firmie rekruterskiej. Kasują za usługi dużo więc nigdy nie wezmą na dobre stanowiska potencjala tylko doświadczonego!!!

    •  

      pokaż komentarz

      @kaszamanna: co do rekruterów to wkurza mnie u nich jedna rzecz. W cywilizowanym świecie normą jest, żeby w przypadku ważnych wiadomości lub dokumentow(a CV jest dokumentem) chociażby potwierdzić odbiór, a najlepiej powiadomić zainteresowanego o decyzji. Oczywiście firmy rekruterskie nie należą do cywilizowanego świata, przynajmniej w Polsce.

  •  

    pokaż komentarz

    znam ten ból...nie musiałem co prawda dojeżdżać, ale po utracie poprzedniej pracy nowej szukałem ok 3 miesięcy. Poszedłem w najlepsze miejsce, jakie się udało (telemarketing olałem z marszu) i mam 8zł netto na godzinę. Niby niedużo, ale przy stawkach znajomych to kokosy są :)

  •  

    pokaż komentarz

    1. Podatek dochodowy - zlikwidować, jeśli trzeba podnieść VAT. Koszt zbierania dochodowego to ok. 40% tego co przyjmie budżet. Po drugie, co z tego, że zarabiasz pieniądze, skoro nie wydajesz? Jak wydasz, wróci w vacie.
    2. ZUS. Uprościć maksymalnie. Stała niska stawka na pokrycie aktualnych świadczeń i przygotowanie ludzi do odkładania na własną rekę. Zamożni lokują wtedy w co chcą, mniej zamożni polegają na rodzinie. Czemu w wieku ~20 lat, masz odkładać na emeryturę? Gdyby nie przymus ZUSu gość, który zarabia minimalne stawki, mógłby odkładać na okresy, gdy jest bez pracy, albo na własny interes. Może przepić, ale powinien mieć wybór. Wtedy jest kowalem własnego losu bardziej niż teraz.

    2PS. Odkładać na własne. Jeśli odkłada 200 na miesiąc, może odłożyć na bilet do UK. Tam może odłożyć w ciągu x lat sporo. Na pewno tyle, żeby wrócić i otworzyć "coś swojego", nawet budę z kebabem. Problemem, chyba jest to, że u nas nie ma myślenia o tym, że trzeba zrobić coś swojego, tylko znaleźć jak najlepszą pracę a ten typ, co przelewa ci wypłatę to zły prywaciarz.

    •  

      pokaż komentarz

      @soomal: wszystko ładnie pięknie, ale wracając do pierwszej części wypowiedzi, załóż budę z kebabem to państwo i tak wp#@#$@@i Cię na deser swoimi podatkami jeśli się z tym czegoś nie zrobi. dlatego lepsza praca niż użeranie się z tymi poj#%#mi przy korycie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: dlatego niezależnie czy jesteś za państwem opiekuńczym, czy za państwem, które daje ci wolną rekę i nic więcej należy uprościć te przepisy i zlikwidować niepotrzebne podatki. Tak jak pisał, CIT znieść, jak brakuje (bo państwo socjalne) to odbić sobie w vacie, bo łatwiej zebrać.

  •  

    pokaż komentarz

    @Pc-part: Gimbusom które jeszcze dorosłego życia nie zaznały- dziękujemy

    Za ten tekst masz u mnie dożywotnie klepanie po plecach. precz z gimbusami !

  •  

    pokaż komentarz

    Ja na rozmowę o prace jechałam na stopa. Koszule i spódnice zapakowałam do plecaka, wyprasowałam sobie na miejscu u znajomego, który przenocował mnie za darmo. Jak się chce to można, ale jak to mówią chcący znajdzie powód, a leń znajdzie wymówkę.

  •  

    pokaż komentarz

    podobny scenariusz mają chyba wszyscy, którzy nie urodzili się w rodzinie polityka, oficjalne poszukiwanie pracy zazwyczaj kończy się niczym, no chyba, że zgodzisz się na pracę za marne grosze i będziesz co rano całował tyłek szefa (a i tak nie masz pewności, że zostaniesz na dłużej niż 3 miesiące), praca na czarno znajdzie się szybciej, ale tak jeszcze łatwiej oszukać na kasie, a w razie wypadku musisz leczyć się sam i nikt nie weźmie odpowiedzialności za to co się stało, dofinansowanie na własny biznes pewnie nigdy Ci się nie przytrafi bo w pierwszej kolejności dostaną samotne matki, starsze kobiety, niepełnosprawni, dzieci z domów dziecka i jak nawet zostanie jeszcze kasa do podziału to przypadnie synowi kierowniczki a nie Tobie, jak chodzisz po firmach i szukasz pracy, to traktują Cię jak żebraka, w rezultacie kończysz gdzieś w magazynie przenosząc paczki cięższe od ciebie lub niańcząc cudze dzieci, które w opinii rodziców mogą ci wejść na głowę i nasrać

    •  

      pokaż komentarz

      dofinansowanie na własny biznes pewnie nigdy Ci się nie przytrafi bo w pierwszej kolejności dostaną samotne matki, starsze kobiety, niepełnosprawni, dzieci z domów dziecka i jak nawet zostanie jeszcze kasa do podziału to przypadnie synowi kierowniczki a nie Tobie,

      @lemmikki: to z pup to latwo dostac, tylko czasem trzeba poczekac po zakwalifikowaniu sie decyduje kolejnosc zgloszen . Nie trzeba miec znajomosci byc samotna matka itd :)

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80: Potwierdzam. W PUP da się dostać pracę... mi proponowali w ZUSie, ale jakieś zasady trzeba mieć i odmówiłem. :D
      Następna to pomocnik księgowej i jakoś to poszło...

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: Nie urodziłem się w rodzinie polityka i stwierdzam że bredzisz. Weź się do roboty zamiast narzekać.

    •  

      pokaż komentarz

      Potwierdzam. W PUP da się dostać pracę... mi proponowali w ZUSie, ale jakieś zasady trzeba mieć i odmówiłem. :D

      @loczyn: ale ja nie pisalem o pracy, tylko o dofinansowaniu.
      To twoje marudzenie odnosnie dofinansowan to nie wiem skad sie bierze. ja zadnych znajomosci nie mam, zapisalem jako bezrobotny, wypelnilem wniosek biznesplan i szkolenie odbebnilem i po ~3 miesiacach mialem kase na koncie. z tego co w pup mowili to wychodzilo ze pod koniec roku dopiero kasa im sie konczy - okolice pazdziernika, a tak to praktycznie dostawal kazdy kto spelnil warunki (szkolenie, biznesplan, itd)

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: Yyy, ty tak poważnie, czy tylko chcesz nazbierać plusów?

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: wiesz to tylko przykra obserwacja rzeczywistości, są takie rejony kraju i to całkiem niedaleko dużych miast, gdzie pracy nie ma, nie było i nie będzie, wystarczy, że pojedziesz np. za Zegrze i popytasz lokalnych jak im się żyje, może rzeczywiście trochę przesadziłam, tak całkiem to jakaś praca jest, ale jak przyglądam się zasadom rekrutacji w prywatnych firmach, gdzie musisz się wyspowiadać z całego swojego życia, albo jak w urzędach miejskich/skarbowych i innych gdzie powszechny jest nepotyzm, to robi mi się niedobrze, jest wielu ludzi chętnych do pracy, której akurat dla nich nie ma, ile osób musi przekwalifikowywać się zaraz po studiach by dostać pracę, na którą jest zapotrzebowanie, ile osób nagle musi znaleźć wyjście dla siebie gdy szef zwolni Cię pod koniec miesiąca, takich sytuacji można mnożyć, a ludzie nie opieprzają się tak jak sugerujesz, tylko pracują lub szukają pracy, nikogo w tym kraju nie stać na leżenie i czekanie aż praca sama do Ciebie przyjdzie

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: są takie rejony kraju i to całkiem niedaleko dużych miast, gdzie pracy nie ma, nie było i nie będzie

      Więc trzeba ruszyć tyłek, pożyczyć trochę kasy od rodziny czy znajomych jeśli trzeba i ruszyć dupę tam gdzie praca jest. Brutalne? Może, ale czego ty oczekujesz? Państwowego interwencjonizmu i sztucznego tworzenia bezproduktywnych miejsc pracy, czy może zasiłków na poziomie średniej krajowej? Jakie widzisz rozwiązanie tego problemu? Jest tylko jedno wzrost gospodarczy któy ciągnie za sobą wzrost popytu na pracę i nauczenie ludzi odpowiedzialności za siebie. Nie ma żadnej innej drogi.

      może rzeczywiście trochę przesadziłam

      bardzo przesadziłeś. Znam bardzo wielu ludzi (mówię tu wyłącznie o ludziach w moim wieku, a więc jeszcze na studiach lub zaraz po) którzy pracują, zmieniają firmy jak rękawiczki i ze znalezieniem kolejnej pracy nie mają żadnego problemu, tymczasem znam dosłownie jedną osobę której ojciec jest lokalnym politykiem. Gość ma 20 lat i jak na razie spokojnie sobie studiuje i tatuś żadnej pracy mu nie szuka.

      _ jak w urzędach miejskich/skarbowych i innych gdzie powszechny jest nepotyzm_

      pełna zgoda, tyle ze to nie ma nic do bezrobocia. Te miejsca "pracy" nigdy nie powinny istnieć. Jedyny problem to marnotrawstwo publicznych pieniędzy na ten nepotyzm.

      _ ile osób musi przekwalifikowywać się zaraz po studiach by dostać pracę, na którą jest zapotrzebowanie_

      Bo przez 5 lat ich studiów rynek pracy odwrócił się o 180 stopni? Błagam... jak pisałem - trzeba nauczyć ludzi odpowiedzialności. Ja bym zaczął płatnych studiów - zaraz by wróciła racjonalność.

      nikogo w tym kraju nie stać na leżenie i czekanie aż praca sama do Ciebie przyjdzie

      Obawiam się, że jednak stać. Może żyję w jakiejś innej rzeczywistości, ale znam trochę osób które "nie mogą" znaleźć pracy i uważam że każda z nich ma co najmniej kilka opcji tylko szuka wymówek.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo rzadko loguje się na wykop ale nie wytrzymałem.

    Jestem z rocznika 90'. Pracowałem jako stażysta (913 PLN/m-c, bez dopłat od pracodawcy) przez 18m-cy w kilkunasto tysięcznym mieście. Dostałem później umowę na pól roku za 1380 PLN brutto to wychodziło 1050 PLN na rękę.

    Aktualnie przeprowadziłem się do większego miasta oddalonego o 200km i zarabiam 2,5k na rękę (oczywiście pracuje 10 h/dzień nie jak wcześniej 8, lecz przy przeliczniku - u siebie 6,5/h, tu 12/h robi różnice). Skorzystałem z okazji i wbiłem się pod pewna duża firmę, zakładając własną działalność.

    Więc TAK! a znaleźć prace w tym kraju, i TAK! można godnie zarabiać jako młody pracownik.

    I ostanie TAK! - narzekacie bo liczycie na cycka mamuni, ledwo mleko spod nosa ścierając chcecie kokosy zarabiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @el90: jeśli będziesz miał kredyt lub mieszkanie do opłacania później dwoje dzieci i np. chorego ojca lub matkę na utrzymaniu choć częściowym, to te twoje 2,5 k w naszym kraju jeśli wystarczy to na spokojną "wegetację". Tym bardziej w większym mieście. policz, opłata za mieszkanie, wszystkie rachunki, samochód (mamy w końcu nawet paliwko w uj tanie), ewentualne raty, kredyty, i jeśli później dzieci to i kolejne wydatki, ale jeśli kolega chce trwać w stanie kawalera całe życie to sobie poradzi z takimi "kokosami". Nie oszukujmy się. jeśli niczego więcej nie potrzebujesz od życia tylko pracować a pensję wp@!!@#%ać z powrotem do państwa i w zamian nawet nie móc liczyć na choć podstawową opiekę medyczną, już o półrocznym oczekiwaniu na rehabilitację nie wspomnę to powodzenia... z drugiej stronę trzeba mieć pieniądze na tę działalność, wielu znajomych składało po kilka razy z rzędy papiery i mimo spełnienia wszelkich wymagań i pokończonych szkół, dofinansowań nie otrzymali.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pc-part: haha po co mu żona i dzieci, jak pracuje po 10 godzin dziennie? Nie daj Boże, jeszcze musi do pracy dojeżdżać po godzinie w jedną stronę i już 12 godzin z życia wyjęte każdego dnia. :) Nie to, że krytykuję - bo sam tak zapieprzałem ale... jak dojdą do tego np. pracujące weekendy, to pozostaje sobie w łeb strzelić... I będą mi tutaj politycy p$%%@$@ić, że ujemny przyrost naturalny. Jak ma być dodatni jak posiadanie dziecka w dzisiejszych czasach to rzecz ekskluzywna.

    •  

      pokaż komentarz

      @snow: hehehe… ;)

      Wiec tak: Jestem młody, nie oczekuje kokosów. Każdy musi zacząć od zera. „Każdy policjant musi być krawężnikiem nim stanie się detektywem”.
      A co do weekendów - studiuje zaocznie wiec mam ciężko. Ale chce do czegoś dojść a nie narzekać jak mi ciężko, ze państwo to, a państwo tamto... Może mam takie nastawienie bo mam prace, bo staram się cos zrobić ze swoim życiem-pchnąć je do przodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @el90: Super, że bierzesz odpowiedzialność za własne życie i nie narzekasz no to i tamto. Też mam takie podejście! Ale trzeźwo patrząc nie sposób nie przyznać, że sytuacja na rynku pracy w Polsce jest w tej chwili bardzo $@$@owa. :) Pozdrawiam!

  •  

    pokaż komentarz

    No niestety, samo życie. Wg. mnie jako takim gwarantem zatrudnienia u nas w kraju jest dobry kierunek studiów, albo umiejętności typu ślusarstwo, spawanie, dobra budowlanka etc.

    Jeśli zakładać firmę, to chyba tylko za granicą i tutaj otworzyć filię tej firmy.

    No ogólnie jest przej!@@ne, moja znajoma skończyła administrację, doświadczenie w tym kierunku 4 letnie. Umie to robić. Straciła pracę, szukała nowej przez 5 miesięcy, z kilku firm się odezwali i w 2 dostała ofertę pracy. 2 oferty na wysłanie chyba z 200 CV. Pomijając że te kilka innych firm to siedzenie w słuchawkach i zachęcanie do kupna czegoś.

    No jest ogólnie przej!@@ne, nawet jeśli jesteś super doświadczonym pracownikiem, to i tak za granicą dostaniesz więcej (nawet jeśli życie tam jest droższe). Smutne to, bo jeszcze warto by kupić jakieś mieszkanie albo dom wybudować, to kredyt na 30 lat bo naprawdę nie ma innego wyjścia. Mało kto u nas w kraju ma taką sytuację że mu rodzice dadzą 130 000zł na przeciętne mieszkanie w bloku. Można jeszcze wynająć, ale co własne to własne.

  •  

    pokaż komentarz

    system urzedow pracy powinien zostac natychmiast rozwalony. jest tak anachroniczny, ze az absuralny, nie ma sie ni jak do rzeczywistosci. Olbrzymie pieniadze sa marnowane na urzednicza machine i roznego rodzaju zaswiadczenia, jedyne czego urzedy nie robia, to nie wspomaghaja szukania pracy. Czy znacie kogos, kto znalazl prace przez taki urzad? One sluza tylko do wydawania wnioskow dla bezrobotnych, ktorzy ida pracowac na czarno

  •  

    pokaż komentarz

    miałem podobnie, po 2 miesiącach i 4-5 spotkaniach skończyła mi się kasa i dałem sobie spokój (szukałem w lublinie)

    jak już się całkiem załamałem to trafiła mi się oferta praktycznie pod nosem, szału nie ma, ale chociaż na piwo nie pożyczam

    •  

      pokaż komentarz

      @danielo86: to tera zrób jakieś kursy, szkolenia, zakręć się gdzie w okół, może zmień Lublin na jakieś większe miasto. Możliwości jest dużo. Zaciśnij pasa maksymalnie, odłóż kilkaset złotych i wynajmij pokój na 2 miesiące w Łodzi, Krakowie, Warszawie, Gdańsku (do wyboru, do koloru). Spróbuj tam znaleźć pracę. Z pewnością Ci się uda :)

    •  

      pokaż komentarz

      @marwiec: zależało mi albo na mojej okolicy, albo na Lublinie, na razie mam prace więc póki co w niej zostaję :)

      czasy są ciężkie, nie ma co wybrzydzać, ale dzięki :)

  •  

    pokaż komentarz

    Szczerze mówiąc to nie zawiodłeś mnie - spodziewałem się kolejnego tekstu o tym jak jest źle, niedobrze, jak trudno, $$#@owo, itd. Pełno tego na wykopie, ale czy nie nudzie Was to? @Pc-part: czy zastanowiłeś się nad tym po co to napisałeś? Przecież to truizmy. To nic nie zmieni. Wszyscy wiedzą jak jest.

    Mi też jest przykro z tego powodu, że jest jak jest. Ale dlatego, aby to zmienić, to coś trzeba robić: mianowicie szkolić się. Inwestycja w siebie to najlepsza inwestycja. Zajrzyj na groupon, gruper i inne - tam jest pełno szkoleń co chwila, a to jakieś BHPy, a to jakieś szkolenie z Photoshopa, a to kurs obsługi komputera (np. dla osób starszych), a to kurs pierwszej pomocy albo kurs wizażu. Normalnie multum tego jest zwykle za śmieszne pieniądze, do 100 zł. Agregator? Proszę: http://www.godealla.pl/ -> zakładka "Kursy i szkolenia".

    Wiadomo, z pustego i Salomon nie naleje, ale nie można też popadać w paranoję i wciąż narzekać nic nie robiąc, bo wtedy się stoi w miejscu, a to nie o to w tym wszystkim chodzi.

    A Twoje gadanie, że

    politycy robią co chcą, i zabierają nam co chcą.
    też nic nowego do dyskusji nie wnosi. Takie mrzonki. Skończ już, bo prawda jest taka, że sami sobie wybieramy polityków. Chcesz zmienić polityków? Zacznij się udzielać, idź do partii, dostań się do Sejmu i pokaż, że jednak można. Niech inni zrobią to samo. Bo pisać "politycy są $$#@owi" to każdy głupek potrafi (no offence ofkoz), ale zrobić coś - do tego trzeba mieć jaja.

  •  

    pokaż komentarz

    Potrzeby ludzkie są nieograniczone. Z tego prosty wniosek, że zawsze jest coś do zrobienia - pracy w okół jest za dużo, a nie za mało. Gorzej, gdy nie opłaca się jej wykonywać, np. dlatego, że od każdej zarobionej złotówki płaci się ZUSy, dochodowe itp. Pracodawca też nie ma lekko, bo nawet do najmniejszych prac musi nas zatrudnić po cenie minimalnej. Jemu się to nie opłaca więc nas nie zatrudnia. No i potem zdziwko, bo mamy bezrobocie na poziomie 13%

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    W ciugu dwoch ostatnich lat, moja dziewczyna uczeszczala na kursy w calosci finansowane przez UE o wartosci ponad 20.000. Wystarczylo poszukac w sieci.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Ludzi starszych z doświadczeniem już nie chcą bo wolą młodszych, młodszym zapłaci się podstawę i narzuci obowiązki jak za 2 pensję. pracodawca jka to pracodawca musi kombinować a państwo jak to państwo musi dymać. do tego pup - przyjdź uzupełnij podpis. a ofert nikt nawet nei weryfikuje gdzie połowa to przekręty. strajki by się przydały by poruszyć tych wyżej pracodawców a Ci tych jeszcze wyżej rząd no ale każdy będzie cicho siedział. no prócz mnie 1.

  •  

    pokaż komentarz

    @Pc-part - masz przynajmniej wykop na głównej, więc relax!

  •  

    pokaż komentarz

    oj tam, bez urazy ale troszkę przesadzasz. Co prawda teraz jest z pracą ciężko bo jej nie ma. Ale jeśli chodzi o koszty szukania tej pracy to trochę przesadzasz. Ja miałem podobnie jak twój kolega tylko, że w 2001 roku. Wtedy też było ciężko o pracę. Szukałem czegokolwiek żeby nie siedzieć na dupie. Też pochodzę z niedużej miejscowości (ok. 20 tyś.) gdzie nie było pracy i też musiałem jej szukać w większym mieście oddalonym o 60 km. No i jeśli chodzi o lokum to wystarczyło rozejrzeć się po znajomych którzy już tam mieszkali i tymczasowe lokum na szukanie pracy szybkościowo się znalazło. Bilet miesięczny nie wiem ile kosztował wtedy bo nie było mnie na niego stać ale wiem, że teraz kosztuje on 72 zł - tu dodam, że jest to miasto wojewódzkie (nie wiem jak w innych miastach może i faktycznie 150-200). W każdym bądź razie przez myśl mi wtedy nie przeszło żeby go kupować. W razie potrzeby kupowałem bilety jednorazowe i tyle. Przecież do pracy codziennie jeździć nie musiałem tylko na ewentualne rozmowy kwalifikacyjne o pracę a tych było jak na lekarstwo. Kursy, jak już wcześniej ktoś pisał i z których nawet skorzystałem (łapnąłem się na obsługę i programowanie obrabiarek sterowanych numerycznie, CNC) można znaleźć finansowane z UE czyli nic nie płacisz. Fotografia, ksero CV i listów motywacyjnych - to nie są duże pieniądze (rodzice w tak szczytnym celu nie wspomogą kilkoma złotymi?). A drukarkę na pewno jakiś ziom ma więc przy okazji można odnowić jakąś starą znajomość (ja drukarki do dziś nie posiadam:)). A więc wyjechałem i znalazłem. Dodam też, że rodzicom się nie przelewa ale dali parę groszy, wałówę na tydzień i pojechałem.....i się udało, co prawda nie od razu ale się udało.
    Tak, jest ciężko z pracą-to fakt, bo ciężko ją znaleźć....ale mam też wrażenie, że niektórym ludziom łatwiej jest narzekać, że to - że tamto zamiast wykrzesać z siebie trochę inicjatywy.

  •  

    pokaż komentarz

    Przegladac ogłoszenia w prasie, napisac i wydrukowac CV mozesz za darmo w lokalnym Urzędzie Pracy. Była tez mozliwosc telefonowania za darmo w sprawach pracy. Sama z tego swego czasu korzystałam dosc czesto.

  •  

    pokaż komentarz

    1. Książeczka Sanepid. Kto to wymyślił? W UK byle murzyna z ulicy wezmą do pracy na kuchni. Trochę lepsze pany i się nie brzydzą.
    2. Wymagania z kosmosu. Pracodawca szuka pół roku człowieka z doświadczeniem. A przecież można zatrudnić kogoś bez doświadczenia. Niech ta osoba popracuje tydzień, dwa, wtedy można ocenić czy sie nadaje czy nie. Niektórzy po 2 tygodniach mogą być wydajni jak starzy pracownicy. Ale nie. Potrzebny człowiek z 2 letnim doświadczeniem. Pół roku nikt nie wykona pracy na danym stanowisku, ale to nic - szukamy pół roku człowieka z 2 letnim doświadczeniem...
    3. Słaba płaca - robienie w %$!#a pracownika. Skoro w miesiącu człowiek wykona pracę na kilkanaście, kilkadzeisąt tysięcy, a pracodawca zapłaci takiemu 1500 zł to po prostu robi kogoś w %$!#a. Takim panom dziękujemy.

  •  

    pokaż komentarz

    ejno ,jak to nie stac ? chyba mamy internety , dobre 10 lat temu bedac sam w nielekkiej sytuacji zajalem sie intensywnie szukaniem pracy za pomoca mozgu i dostepu do netu tworzac najpierw ad hoc wirtualna firme i w czasie ok . miesiaca wysylajac kilkaset mejli do roznych ,z reguly niemieckich pracodawcow zdobylem swietnie platna prace dla siebie oraz niejako przy okazji dla ponad 20 osob z blizszej i dalszej rodziny oraz z kregu znajomych ,nic prostszego

  •  

    pokaż komentarz

    Odpowiedź jest prosta - liberalizm. To on pozwala na maksymalnie szybki rozwój gospodarczy, a zatemm powoduje, że pracy jest dużo, a więc jej szukanie jest łatwe i tanie.

  •  

    pokaż komentarz

    Ci którzy rezygnują z Wolności w imię bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich. _ Autor: Thomas Jefferson_

  •  

    pokaż komentarz

    "Cóż za paradoks, że dzisiejsza młodzież coraz częściej jest wczorajsza" _O-

    •  

      pokaż komentarz

      @zagor: Jakby nie było, to teraz na nie jest najlepsza pora:

      Gorzkie żale – modlitwa liturgiczna w Kościele katolickim mająca najczęściej charakter nabożeństwa adoracyjnego zazwyczaj odprawianego w okresie Wielkiego Postu, szczególnie w niedziele, ale również, zależnie od lokalnych zwyczajów, w inne dni np. w Triduum Paschalne. Gorzkie żale są tradycją wyłącznie polską.

    •  

      pokaż komentarz

      Gorzkie żale są tradycją wyłącznie polską.

      @Bushi13: tiaa ;)

  •  

    pokaż komentarz

    ale nadal czuję się tym samym biednym polakiem którym byłem...

    to chyba emigracje znasz z opowiesci tylko

  •  

    pokaż komentarz

    Racja racją, jednak

    no i Ja, świeżo po maturze

    tą maturę to chyba z języka chomików zdawałeś.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeszcze 1500 na miech. Wszystko na mieszkanie, rachunki, o kinie pomarzysz?
    Nie mówię, że to luksus, ale przesada, że nie da się z tego nic odłożyć. Np. w Gdańsku można znaleźć pokój dwuosobowy za 400 zł (nie, nie musisz mieszkać sam), a ludzi, ktorzy utrzymują się za 600 zł też znam i dla nich to nie jest wyczyn. Ja wydaje więcej, ale nigdy nie zrozumiem, że 1500 = nigdy nie wyjdziesz do kina.
    Sam miałem okres, na szczęście 2 tygodnie tylko, gdzie wydawałem dziennie tyle na jedzenie co na komunikacje miejską (4 za bilety, 4 za chleb z biedronki + pasztet). Mam łatwo i mam wsparcie od rodziców w ciężkich sytuacjach, ale dało się jeść dwa tygodnie pasztet z chlebem, który nie jest chlebem i nie dzwonić do matki, czy przeleje mi stówę.

    •  

      pokaż komentarz

      @soomal: I myślisz że to jest w porządku? Zapieprzasz 8 godzin dziennie, żeby przyjść do domu wpieprzyć pasztet i bułkę krakowską i tyle?

      Chodzi o to że ludzie chcę czegoś więcej od życia, a do tego często potrzeba mamony której nie po prostu nie ma.

  •  

    pokaż komentarz

    Witaj w prawdziwym świecie. Skończyły się czasu, gdy ktoś coś za Ciebie zrobił. Takie rzeczy nauczą Cię być lepszym od innych, bo musisz wykazać inicjatywę. Narzekać jest łatwo. Wszyscy czekają, że ktoś coś zrobi za nas, ale to od nas w większości zależą nasze losy (przy realnych planach). Przypadek z życia wzięty: facet pracuje wakacje fizycznie przy rozładunku tirów, z licencjatem w kieszeni, koledzy namówili go, żeby złożył na dobry uniwerek (w innym mieście) papiery na mgr. Dostaje się. Ma dylemat, bo nie stać go na studia, Mama ma tylko emeryturę, ale mimo to walczy. Oczywiście stypendium socjalnego nie dostaje (osoby z dochodem tylko poniżej 200 zł mogą liczyć na cokolwiek), ale udaję mu się złapać pracę (słabo płatną, w nocy i bardzo niebezpieczną). Pracuję w nocy, a w dzień chodzi na studia. Małego tego ma czas dokształcać się (robić coś więcej niż standardowy plan studiów), oczywiście o imprezach może zapomnieć. Udaję mu się skończyć studia i dostać pracę. A i tak nie był rekordzistą, bo były przypadki studentów, którzy łapali się 2-3 zajęć na studiach dziennych (nawet roznoszenie ulotek)!

  •  

    pokaż komentarz

    Ci co piszą gorzkie żale to sami prezesi firm...

  •  

    pokaż komentarz

    Firmy i Szefowie są źli bo mało płacą... czasem tak bywa, ale zazwyczaj ich po prostu nie stać na to by więcej płacić.

    Jeśli dostaniesz do ręki 1500 to firme kosztujesz prawie 2500. I wtedy firma wyjdzie na 0 więc i tak nie opłaca się jej cię zatrudniać. Udowodnisz mi że ktoś bez doświadczenia kursów i znajomości czegokolwiek da rade i przekona mnie zabym go zatrudnił. Postaw się w roli pracodawcy - wiadomo że lepiej zapłacić trochę więcej/tyle samo i zatrudnić kogoś z doświadczeniem.

    Zawsze możesz założyć swoją działalność.

  •  

    pokaż komentarz

    @Pc-part: tak jest !!%#owo i co będziesz teraz płakał ?

  •  

    pokaż komentarz

    Nie trzeba bylo mieszkac na zadupiu.
    Lepiej omow ten problem z rodzicami.
    No i korzystaj z wiejskiego powietrza.