•  

    pokaż komentarz

    Łojezus, straszne, stresująca, cięzka praca, Niemiaszki nie dają napiwków, a byznesmeny nie podnoszą łba znad laptopa.

    Identyczny artykuł mozna napisać o wszystkim - moja dziewczyna mogłaby wysmażyć identyczny artykuł na temat pracy w sklepie kosmetycznym.

    Chcecie poczytać moje wynurzenia na temat pracy w wypozyczalni video (zyliard razy dziennie "co pan poleci").

    A może chcecie posłuchać, jak świetnie się pracuje przy 15 stopniowym mrozie w porcie na nabrzeżu przez 26 godzin bez przerwy, śpiąc po 15 minut raz na dwie godziny w przerwach między kolejnymi wagonami ze zbożem do wsypania na statek? Czasem nawet na statku dawali herbatę , a dobry kierowca tira lub taksówki podrzucił kebaba, który kosztował tyle, co godzina twojej pracy.

    Albo jak zaj$!iście jest zimą rozdawać "Metro" i zmieniać co 15 minut rękawiczkę - raz na lewej, raz na prawej ręce, bo nijak gazety w rękawiczkę nie wezmiesz, a p!%%ziawka urywa palce?

    Albo jak poniżające sa rozmowy w tych wszystkich sklepach i restauracjach, gdzie oferują 800PLN za ciężką pracę i śmią pytać "czego pan oczekuje po tej pracy"?

    Przez to wszystko przechodziłem prawie dwa lata, zanim udało mi się na tyle poduczyć, żeby zaczepić się jako programista w jakiejkolwiek firmie/przebić na lokalnym rynku ze swoją działalnością gosp. Teraz gdy kiedykolwiek najdą mnie wyrzuty sumienia w stosunku do wszystkich, którzy gorzej zarabiają, są bezrobotni, żebrzą, narzekają itp, tłumię je wspominając, ile ja musiałem pracować na to co teraz mam.

    Jak babka ma problemy ze sobą i swoją praca, niech idzie na zasiłek albo skończy studia i robi coś ambitnego. Poza tym pozostaje zacisnąć zęby i ZAp!#!#%#AĆ.

    •  

      pokaż komentarz

      Lepiej bym tego nie ujął. A najbardziej rozbawiło mnie to: "Grzecznie wysłucha pytań typu: a co to jest i po co, jak to wygląda, a jak smakuje". W swojej bezgranicznej naiwności zawsze sądziłem, że na tym ta praca polega...Jak ładnie ująłby to Kononowicz: "od tego oni są, od tego są oni" ;>

    •  

      pokaż komentarz

      @M-J: masz odemnie plusa - lubię ludzi którzy mają coś do powiedzenia :)

  •  

    pokaż komentarz

    I zaraz będą komentarze : niech se zmieni prace. Do tak komentujących: a kto wam piwo do stolika przyniesie, jak kelnerami bedą tylko ludzie zawsze zadowoleni z pracy? I pracujący z powołania? Ilu jest kelnerów, sprzątaczek z powołania?

    •  

      pokaż komentarz

      Znam kilka kelnerek zadowolnych ze swojej pracy.

      Tak mają przerąbaną pracę ale znowu tekst który nic nie zmieni - jest pop prostu niesympatyczny. Ludzie przeczytają i zapomną.

      A tekst o stewardesach pamiętam do tej pory... może po prostu człowiek kŧóry to pisał pamiętał o tym, że druga strona to też ludzie?

    •  

      pokaż komentarz

      Druga strona to to klienci, oni są na innych prawach. Pracowałem kiedyś w hipermarkecie. Koleżanka zwróciła klientowi uwagę, żeby nie rozrywał opakowań ( nikt nie kupi wszak czekolady, która została rozpakowana ), usłyszała stek wyzwisk z k%%#ami na czele. Nerwy puściły koleżance, rzekła:" Pan jest nienormalny". Poszedł facet na skargę, dziewczyna wyleciała z pracy. To klienci, nie ludzie.

    •  

      pokaż komentarz

      Dokładnie. Pracuję w hostelu jako recepcjonistka. Gość tak jak klient w restauracji to nie człowiek, ale jakaś istota wyższa. A jeśli zrobił rezerwację przez internet to już w ogóle- coś mu się nie spodoba- wystawia najniższą ocenę i chamski komentarz. Hostel spada w rankingu, szefowa szuka winnych. I nie interesuje jej, że miałaś dość kiedy głupia amerykanka po raz 10-ty zawołała Cię bo nie potrafiła otworzyć drzwi (tzn. pociągnięcie za klamkę było ponad jej intelektualne i fizyczne możliwości). Rating obniżył się przez Ciebie- wylatujesz.

    •  

      pokaż komentarz

      skąd ja to znam... pracowałem na studiach jako doradca ds. RTV w jednym z hipermarketów. Nauczyłem się tak kłamać, że wariograf by nie wykrył;)

    •  

      pokaż komentarz

      ale pokory trochę nauczyło:)

    •  

      pokaż komentarz

      ja tez pracuje w hipermarkecie budowlanym to prawda nerwy czasem puszczają.. masa głupich bezsensownych pytań typu ile atmosfer można do kola w taczce napompować? żadnego dziękuje przy pomocy wkładania piecyka który średnio 130kg waży norma.. itd..

    •  

      pokaż komentarz

      ile atmosfer można do kola w taczce napompować?
      serio

    •  

      pokaż komentarz

      nie wiem nie pytaj mnie powiedziałem by do pełna napompował a tak na serio to po dłuższej chwili namysłu wyszło 0,24 atm chcesz to tyle pompuj z dokładnością:)

    •  

      pokaż komentarz

      Jak ja to lubię:D Zacznę od pytania: No i co?
      W państwie miłości nie żyjemy. Ludzie kopiący doły mają bóle pleców i rąk, listonoszy bolę nogi, kierowców napieprzają kręgosłupy. NO I CO? Do każdego kopiącego rowy mówisz "Szczęść Boże", listonoszowi proponujesz kawę, ciastko, toaletę? Otwierasz furtkę, zamykasz psa i czekasz z uśmiechem.
      W każdym zawodzie komuś coś nie pasuje. Nie rozumiem co to ma mieć na celu?

    •  

      pokaż komentarz

      ZAWSZE zostawiam napiwek w restauracji, jeżeli obsługa jest w porządku, ale właśnie z tego powodu, że wiem jak to jest z wynagrodzeniem i godzinami pracy, sam kiedyś pracowałem w restauracji.
      Natomiast jestem zdania, że napiwek to indywidualna sprawa każdego klienta. Skąd klient ma wiedzieć, że kelner dostaje marne wynagrodzenie i pracuje niezgodnie z prawem pracy (14h, bez przerw itp)? Dla niektórych ludzi to jest nie do pomyślenia, jak pracodawca oszukuje, to się idzie do sądu, zmienia pracę i tyle.
      Inne zawody muszą się zadowolić tylko "gołą pensją"

  •  

    pokaż komentarz

    Ktoś mnie oświeci jak to wygląda z napiwkami? Ponoć jakieś reguły są, procent od rachunku czy coś... Często zaglądam do paru kawiarenek, gdzie jestem zadowolony z obsługi itd., i zawsze mam z tym dylemat...

    •  

      pokaż komentarz

      a jak jesteś pijany to 50% :)

    •  

      pokaż komentarz

      Dajesz tyle, ile uważasz (w granicach rozsądku w jedną jak i w drugą stronę). Nie ma żadnej reguły.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak mi się nie podoba, to 5-10%, jak mi się podoba to ~15% do 20% przy wybitnie miłej obsłudze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Slav

      W jedną jak i drugą stronę? Czyli co? Czasami kelner ma mi dopłacać? :D

      (Wiem ocb).

    •  

      pokaż komentarz

      Ja daję okolice 10% zaokrąglając w górę rachunek. Nie chodzę często do restauracji, ale wychodzę z założenia że jeśli już idę to wypada dać, jak mi szkoda/nie stać mnie to zamawiam pizzę do domu a nie idę do restauracji z kelnerami.

    •  

      pokaż komentarz

      Z tego, co wiem, to w Polsce istnieje zwyczaj zaokrąglania rachunku do góry. W innych krajach bywa różnie z tymi napiwkami, w niektórych doliczają nawet cenę obsługi do rachunku, a pomimo tego daje się jeszcze jakiś napiwek ;).

    •  

      pokaż komentarz

      Bardziej denerwującej bzdury jak napiwki (w Polsce) dawno nie słyszałem.

      Pracowałem jako kelner kiedyś podczas "wakacji studenckich" w USAnii. Tam napiwek jest wliczony do podatku jako należący się kelnerowi dochód. Standardowo 10%. I tego się wszyscy trzymają - tak było tam zawsze i też gdy bywałem gdzieś coś zjeść tego się trzymałem. Dać mniej - można, ale tylko wtedy gdy obsługa była fatalna.

      A teraz kwestia Polski. Tu także pracowałem jakiś czas jako kelner. U nas mowa o "obowiązku" napiwku przyszła tak samo jak kretyńskie Halloween (co to w ogóle jest za "święto" ?!?!?) i głupiutkie Walentynki - i wszędzie zaczęto krzyczeć (media, prasa, "specjaliści" od dobrego wychowania), że tak trzeba, że skoro na zachodzie tak jest to u nas także tak powinno się robić to to oznaka "wyższej kultury".

      Skąd się pytam ten głupi zwyczaj? Dlaczego zgodzili się na coś takiego kelnerzy? Zanim nie było tego słychać to restauratorzy płacili kelnerom normalniejsze stawki. Płacili za PRACĘ na etacie. A teraz - nie mają skrupułów, żeby na klienta przerzucić obowiązek wynagrodzenia ICH pracownika. Czy restauracje obniżyły ceny swoich potraw o wartość napiwku? Czy odkąd zaczęła się ta durna nagonka na klientów to coś klienci zyskują? Bzdura - nic, zero, null.

      Więc - drodzy kelnerzy - walczcie o SWOJE!!! - jestem wdzięczny za miłą obsługę, ale - podobnie jak grosza ode mnie osobiście nie dostanie: motorniczy w tramwaju, kierowca autobusu, pani z okienka w przychodni, obsługa w sklepie, pomocnik w zakładzie fryzjerskim (np. myjący włosy), obsługa na stacji benzynowej, stewardessa w samolocie, panowie z MPO zabierający śmieci z przed domu, masażystka zatrudniona w salonie odnowy, itp. itd. - tak samo nie dostaniecie grosza wy. Bo robiąc to powoduję, że wasza sytuacja w przyszłości będzie się pogarszać. Więc - macie pracodawcę to z nim regulujcie sprawy swojego wynagrodzenia - nie ze miną - klientem.

      PS. A artykuł rzeczywiście bardzo płaczliwy - chociażby "Później zaczynają się lunche pseudo-biznesmenów[...] Zamawiają ze skwaszoną miną, nawet na chwilę nie wyściubiając nosa znad laptopa. Płacą kartą i wychodzą. Mają obsługę bardziej niż głęboko gdzieś.". Cóż... naprawdę szkoda mi, żem jest niegodny bycia obsługiwanym przez tak zjawiskowe cuda ludzkiej osobowości i nie potrafię uklęknąć na ziemi i adoracją pełną uniesienia w zachwycie kontemplować niezmierzoność łaski polskiego kelnera w akcie przynoszenia mi do stolika obiadu. Ale się chyba nie zmienię.

    •  

      pokaż komentarz

      No dobrze, ale przypuśćmy, że jednak chcę dać ten napiwek, ale płacę kartą. Jak dyskretnie można doliczyć napiwek do kwoty, którą płacę?

    •  

      pokaż komentarz

      Na wydruku z terminala masz pozycje:
      1. do zapłaty (wydrukowana kwota)
      2. napiwek (puste)
      3. suma (puste)

  •  

    pokaż komentarz

    Kolejny błyskotliwy artykuł na gazecie... Tak, tragedia jest, wszyscy krzyczą, ubliżają, poniżają z może nawet biją kelnerki?
    Tak się składa że przez wakacje moja koleżanka pracowała jako kelnerka...
    Godzina- dwie wcześniej? Bzdura! Przychodzi się 15min wcześniej żeby się przebrać i to wszystko... Bardzo często kelnerki stoją/ siedzą ze szklanką napoju (który zresztą mają za darmo). Żadnych chamskich akcji też nie widziałem a muszę powiedzieć że trochę tam u niej przesiedziałem..
    No i jeśli ktoś pracuje do zamknięcie lokalu to na pewno nie od 9 rano... Przykładowo owa koleżanka jeśli miała siedzieć do zamknięcia to przychodziła na 16
    jednym słowem, szukanie taniej sensecji

    •  

      pokaż komentarz

      Jak koleżanka pracowała w barze mlecznym to nic dziwnego, że przychodziła 15 minut wcześniej. Swego czasu pracowałem w tym zawodzie i to w niejednej restauracji. Konkurencja na ten segment staję się coraz to większa, więc nic dziwnego, że właściciele narzucają dodatkową prace kelnerą. Bo przeciecz goście przyjdą tam, gdzie najczyściej, najmilej i najpiękniej...
      Ale faktem jest to, że w artykule niekiedy wyolbrzymiają problem lub go po prostu wymyślają.

    •  

      pokaż komentarz

      no tak się dziwnie składa że nie w barze mlecznym tylko w eleganckiej knajpce na deptaku w Lublinie. Widocznie mieli kogoś tylko do sprzątania, nie wnikam. A to że tobie kazali dodatkowo zapieprzać to już nie mój problem

    •  

      pokaż komentarz

      Pala, pracowałam jako kelnerka osobiście, więc się wypowiem. Nie jako znajoma znajomego, która gdzieś tam słyszała, tylko jako ja. Pracując w ogródku czy w barze MUSISZ przyjść wcześniej, godzinę conajmniej. Już pomijam sprzątanie i otwieranie ogródka, bo załóżmy że robi to ktoś inny. Trzeba wszystko ustawić na miejscu, serwetki, słomeczki, inne pierdoły, powłączać wcześniej wszystkie urządzenia typu ekspres do kawy (który nie nagrzeje się w 5 minut), rozłożyć stojaki na stół (standy), popielniczki czy inne rzeczy.
      Inna sprawa, że artykuł jest przesadzony. Owszem, jest to ciężka praca, fizyczna, myślisz że kto wynosi śmieci, przynosi skrzynki z napojami, pojemniki z lodem itp? prawdą jest, że przerwy najczęściej nie ma, jeść przy klientach nie wolno (w zależności odtego gdzie pracujesz możesz mieć krótką przerwę na jedzenie lub też nie), ale to też nie znaczy że praca jest tragiczna jak ja pierd... Da się przeżyć, choć czasem ostro wkurza jak siedzi 8 osób, każdy zamówi obiad z przystawką i deser, a napiwku potem nic nie zostawią. I może o to chodzi, żebyście przy następnym pójściu do restauracji pomyśleli trochę o tych biednych kelnerkach ;-).

      Aha, i jeszcze jedno:
      Klient nie weźmie sam karty dań. Mimo że leży na stoliku albo przy barze koło niego. Nie ma nawet na to cienia szansy.
      No to akurat chyba dobrze, bo w dobrej restauracji klientowi kartę kelnerka powinna podać, a jeśli klient sam sobie bierze to może źle świadczyć o obsłudze lokalu.

  •  

    pokaż komentarz

    A ja napiszę: niech se zmieni pracę. Nienawidzę osób, które obsługując klientów mają skwaszoną minę. Mam prawo być zdenerwowany, kiedy kelnerka podchodzi do mojego stolika, a jej twarz wręcz krzyczy: przyszedł następny! Mam prawo być zdenerwowany, kiedy kelnerzy zapominają, że mieli mnie obsłużyć. Jestem dosyć wyrozumiały i nie denerwuję się gdy czekam na danie długo, bo wiem, że to nie ich wina. Jednak ten artykuł wręcz odrzuca nienawiścią do klienta, którego kelnerki mają obsłużyć. To ich praca, która wręcz wymaga uprzejmości wobec klienta. Każdego klienta.

    •  

      pokaż komentarz

      A ty myślisz, że kelner nie widzi miny klienta, która oznajmia: "Jam jest pan i władca, kłaniajcie się przede mną narody. I dawać prawdziwy kawior za 2 pln. I masz mnie w dupę całować, bo taka twoja zasrana praca za 800 pln brutto miesięcznie, jak się nie podoba, to sp$!!$$#aj". Jak widzę klienta, który patrzy złym wzrokiem na obsługę, to się tym minom nie dziwię.
      Wiesz, to ja mam interes w kawiarni, sklepie. Ja jako klient staram się być miły. I mam efekty. Kupuje często w rybnym i tam, mimo zasady, iż sprzedaję się wpierw towar z wcześniejszą datą ważności, ja dostaję lepszy, ładniejszy, świeższy. Bo jestem miły dla obsługi. Trzeba być człowiekiem, nie klientem, który uważa, że mu się wszystko należy , bo płaci. Ja wolę, by wszędzie oceniano mnie, nie zaś mój portfel.

    •  

      pokaż komentarz

      To se bądź miły jak ci ktoś zimne dania daje. A żal się odezwać bo szkoda takiej kelnereczki :-..