•  

    Kto na wsi się wychowywał, na tym nie robi to wrażenia. Ja pamiętam jak ś.p. dziadek zapierniczał z wielkim młotem za wieprzkiem, który od kiełbasy wybrał wolność i się urwał ze sznura. Walczył dzielnie, ale w końcu dał się ogłuszyć. Samego oprawiania jakoś nie lubiłem oglądać. Wieczorkiem, po obowiązkowej wódeczce z rzeźnikiem, dziadek zganiał rodzinkę do robienia kaszanki. Te świńskie kiszki były takie długie... Potem babcia peklowała szyneczkę, i z miesiąc później dziadek rozpalał w wędzarni i szyneczki się wędziły. Boże, jakie to było smaczne...
    A ten filmik to taki light... Świniaka po ogłuszeniu, żyjącego wieszali na drążku i robili dziuraska w tętnicy szyjnej, co by serducho całą krew z wieprzka wypompowało. Kiedy już skonał, przynosili wrzątek i polewając nim skórę skrobali szczecinę. Następnie najmniej atrakcyjna część programu - patroszenie. Zapach obrzydliwy, widok jeszcze bardziej. I dopiero po wypatroszeniu tuszy rzeźnik odkrawał łeb, dzielił tuszę na kawałki itd, czyli to co mamy tu na filmiku.
    Ogólnie całość obrzydliwa i jako dziecko za świniobiciem nie przepadałem, za to szyneczkę, nie powiem, lubiłem.

    •  

      @Klekot500: ja za dzieciaka to tylko pościg za takim wieprzkiem pamiętam...miałem może 4-5 lat w sumie nie wiem, co bym zrobił jakbym go złapał...nawet karpia nie potrafię ukatrupić

    •  

      @Klekot500: ja jedyne co patroszyłem to karpia na święta

    •  

      Żeby konkretnego knurasa siekierą albo młotkiem na raz położyć trzeba mieć petardę w łapie i pewne ruchy.
      Ogólnie to w razie kataklizmu albo czego mało kto z młodych pokoleń umiałby sobie poradzić bez mięcha na tacce z supermaketu.

      PS. Proszczokom małym ucina się zęby - kiedyś jednego dziadek jednego pominął i jak podrósł to przy karmieniu połasił się na rękę. Kilka szwów potrzebnych było.

    •  

      @Klekot500: U mnie w rodzinnych stronach rzeźnika bijącego świniaki prywatnie ludziom zwykło nazywać masarzem, równie dobrze pamiętam te akcje. Z upuszczonej krwi robiło się później kaszankę :)
      @hadzia: Knurasa to raczej nikt nie chciałby spróbować zjeść, chyba że wysterylizowanego, bo w innym wypadku jego mięso śmierdzi spermą.

    •  

      @Klekot500: Jeżeli roznosił się nieprzyjemny albo wręcz obrzydliwy zapach, to oznacza że świniaka nieprofesjonalnie krojono. Można spokojnie, czysto wyjąc jelita nie uszkadzając ich i wtedy nie ma smrodu.

    •  

      @mactrix: Masarz to poprawne określenie. Masaż, a masarz to co innego. Taka ciekawostka;)

    •  

      @Idi0ta: Ale mi chodzi o zapach samych trzewi a nie zawartości. Nic nie było uszkodzone.

    •  

      @Klekot500: No, kiedyś jak to w wiejskim zwyczaju wstając koło 5 rano tuż po wschodzie słońca, jako 6 letni dzieciak wybiegłem szęśliwie przed dom na przeciw którego zwykle stała stodoła, jakież było moje zdziwienie kiedy to spostrzegłem wrota stodoły rozpostarte szeroko a na samym środku wisiało ONO,
      jestem w ciężkim szoku do dzisiaj, a najbardziej zapamiętałem nerki, z wielkiego gara, wędzarnie w której gnieździły się skorki, na kilogramy je można było wybierać, i jałowiec którym się w wedzarni pali.
      A wiecie że ptactwo wszelakie lubi sobie pobiegać po odcięciu głowy?

    •  

      @Klekot500: Dokładnie. Też za dzieciaka miałem okazje być świadkiem niejednego świniobicia i zawsze przy rozkrojeniu brzucha pojawia się ten obrzydliwy zapach, który można porównać np. do zapachu który wydobywa się z lodówki która stała zamknięta i odłączona od prądu przez dłuższy czas(tylko nie wiem ile osób miało okazję poczuć zapach takiej lodówki).

    •  

      Kiedy już skonał, przynosili wrzątek i polewając nim skórę skrobali szczecinę.

      @Klekot500: U mnie się opalało słomą i to było największą atrakcją.

      Gdy podrosłem zmieniły mi się zainteresowania, bo potem najlepsze było picie wódki pod świeżo usmażone podgardle (z cebulką i musztardą)...

    •  

      @Klekot500: najlepiej powiesić go głową w dół wtedy łątwo podzielić siekierą czy toporem rzeźnickim na półtusze. A ogłuszyć najłątwiej chyba gdy zwierze jest na sznurku popuszczasz sznurek i ciągniesz do tyłu wtedy robi sie spokojny iłatwo trafic w odpowiednie miejsce.

    •  

      @Klekot500: U mnie na wsi to wygladalo podobnie. Tak samo wiazalo sie sznur za tylna noge, drugi koniec sznura do slupa, nastepnie ogluszalo mlotem/siekiera. Takiego czasem polprzytomnego swiniaka sie kladlo, przyciskalo kolanem do ziemi, nastepnie podnosilo przednia lape i wbijalo noz w serce (w serce podobno wymaga mniejszego doswiadczenia) trzeba bylo swiniaka przydusic chwile, bo pomimo "stuna" czasem sie szarpal. Pozniej opalalo sie swiniaka palnikiem ( zwykla butla z gazem+palnik) polewalo woda i skrobalo dokladnie nozem.
      Taka "swierzynka" podsmarzona na patelni z cebula nomnomnom palce lizac.

    •  

      @Klekot500: A czy ktoś zauważył, że ta półtusza jest wyraźnie zmrożona i na żywca, od razu po zabiciu, nawet takie ledwo-co-ćwiartowanie nie jest już takie proste ? ;)
      P.S. U mnie nie ma kaszanki. Są krupnioki ;)

    •  

      PS. Proszczokom małym ucina się zęby - kiedyś jednego dziadek jednego pominął i jak podrósł to przy karmieniu połasił się na rękę. Kilka szwów potrzebnych było.

      @hadzia: Pierwsze słyszę o ucinaniu zębów prosiakom. Może dlatego, że również pierwszy raz słyszę o tym, żeby przy karmieniu ręka karmiącego znajdowała się w ogóle w zasięgu pyska.

  •  

    Czekam teraz aż się zlecą oburzeni wegetarianie ;)

    •  

      @Kozzi: Już poleciały zakopy za "treść nieodpowiednią" :)

    •  

      @Kozzi: Albo oburzeni mięsożercy według, których kotlety rosną w supermarketach.

    •  

      @Kozzi: Jako wegetarianin jestem oburzony, zdecydowanie wygląda to na tym filmiku zbyt łagodnie, powinni byli cały proces pokazać od początku to jest od zabicie świni. A jak już zrobią film to mogą go nawet puszczać w przedszkolach bo raczej nie ma w nim nic nieodpowiedniego.

    •  

      Taaa, szczególnie najgłośniejsi są ci wegetarianie w skórzanych butach :)

    •  

      @plushy: Tylko to nie do końca tak działa jak to sobie wyobrażasz. Dla niektórych może być to trauma w pierwszej chwili, ale efekt ma to taki że dzieciaki zaczynają się oswajać z tym widokiem, mało komu przychodzi do głowy żeby przestać jeść mięso. Sam jestem przyzwyczajony do takich widoków od dzieciaka i choć nigdy nie zabiłem żadnego zwierzaka, to byłbym w stanie to zrobić właśnie z tego powodu że jestem od dawna z tym oswojony. To nie jest kwestia puszczania filmów przedszkolakom, ale wystarczy wysłać trochę starsze dzieci na wieś, zabronić im np: iść za stodołę bo świnia tam będzie za chwilę bita i masz to jak w banku że dzieciaki będą się zakradały żeby to zobaczyć.
      Inna sprawa to przemysłowy ubój zwierząt. Ale jakbyś widział jak się przemysłowo robi mąkę albo soki, to też byś miał kłopoty z ich spożyciem.

    •  

      @Marekgd1981: Tu nie o to chodzi, nikt przecież nie zrezygnuje z mięsa z powodu wyrzutów sumienia (chociaż na to że te wyrzuty sumienia istnieją wskazuje ciągłę nadskakiwanie na wegetarian przy każdej okazji). Taki rozbiór świni to normalna rzecz w tym świecie więc nie rozumiem czemu ktoś miałby mieć kłopoty z oglądaniem tego, to przecież nic w porównaniu z pierwszym lepszym horrorem gore.

    •  

      @Marekgd1981: Wszytsko kwestia społecznego kontekstu, jeżeli to jest oprawione muzyczką i wizją "pysznej zdrowej szyneczki" to nawet jakieś ostre sceny z rzeżni mogą się wydawać normalne. Hitlerowcy też sobie jakoś tłumaczyli mordowanie milionów ludzi, po czym wracali jako kochający mężowie ojcowie do swoich rodzin bo taka była norma.

    •  

      @Kozzi: cytując Homera S.: If animals were not meant to be eaten, why are they made of food? :]

    •  

      @chester: Te patrz, ludzie też są zrobieni z jedzenia...Może wpadniesz do mnie na kolację?

  •  

    Mistrzowskie ruchy noża. Może przyda się instruktaż na święta, jak ktoś parsiuka kupi :)

  •  

    Świniak już na wstępie jest prawie "rozebrany", liczyłem na więcej krwi i flaków :(

  •  

    Wykop za grupę "gotuj z wykopem" :)

  •  

    No tak średnio. Nie wykroił schabu na przykład. To było raczej ćwiartowanie a nie klasyczne rozbieranie. Swoją drogą sztuka w narodzie zanikająca, w czasach PRLu, gdzie "pół świniaka na święta" to był mus, niezbędna.

    Tu trochę dokładniejsza rozbiórka

  •  

    Jajecznica z mózgiem, mniam

  •  

    Zawsze to mama rozprawia świniaka. Wstyd nam trochę.
    A jak rozprawia się knura?

  •  

    To wyobraźcie sobie, że moi rodzice potrafili rozbierać półtuszę w małej kuchni mieszkania m3. A jakie zapachy :)

  •  

    Książka kucharska na iPada? Już to widzę jak z rękami w tłuszczu czy mące sprawdzam na jabłuszku ile czego mam odważyć.

  •  

    tytuł powinien brzmieć: "Zastanawiałeś się jak się "rozbiera" połówkę świniaka?

  •  

    Jak już to tytuł powinien brzmieć jak rozebrać półtusze, a nie świniaka.

  •  

    Z taka slodka muzyka nawet krojenie swiniaka jest przyjemne.
    Ogladnijcie jeszcze raz bez dzwieku : )

  •  

    Niepokojący wystrój wnętrza

  •  

    Wyzwanie!
    Dodajcie do powiązanych wersje z opowieści Marekgd1981

  •  

    Liczyłem na pokaz od A do Z. Ale i tak wykop bo naszła mnie ochota na smażony boczek. ;)

  •  

    to, już widziałem i nawet trochę "umiem". Zastanawiało mnie za to zawsze jak w niektórych "restauracjach" kroją mięso, że go potem ugryźć nie można

  •  

    @Klekot500: "A wiecie że ptactwo wszelakie lubi sobie pobiegać po odcięciu głowy?"
    Tak... U dziadka była szklarnia i kurka po dekapitacji popierniczał zawsze tak, że całe szkło było czerwone. W sumie całkiem sprawnie biegają ;)
    A co do szoku to mi najbardziej utkwił we obie ten rozpaczliwy kwik,głuche łup i cisza. Ostatni raz dziadek załatwił wieprzka jak miałem ze 12 lat czyli dobre ćwierć wieku temu

  •  

    Po pół roku pracy w masarni nie moge juZ nawet na to patrzec. Poaz tym to strasznie okrojone to rozbieranie.

  •  

    Ostrzenie noża nad mięsem? Jak sądzicie, kto będzie jadł opiłki?

  •  

    a gdzie schabowe?

  •  

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    czysto i sterylnie

  •  

    i tak bez znieczulenia? ; ) Bardzo fajny filmik, nigdy nie miałem okazji zobaczyc jak to wygląda. Jedyne co pamiętam za małolata to jak dziadek z ojcem latali za świniakiem z siekierą i zawsze szkoda mi było świniaczka jak dostał soczyście po łbie ; ( Broń boże nie jestem wegetarianinem czy coś. Tylko miękkie serce mam ot co ; )

  •  

    Mi ojczulek opowiadał jak to on zabijał świniaka.
    Najpierw bęc w głowę, aby ogłuszyć, potem podcinał gardło. Osobiście tego nie widziałem, za to widziałem bicie kur. Nie jest to może zbyt 'fajne', ale mięso nie bierze się z drzewa :)

  •  

    Wujek z dziadkiem pokazywali mi kiedyś jak się "ubija" świniaka. Wystarczy mi tego widoku do końca życia...
    Ale kaszanka była dobra.

  •  

    Gorzej jak się takiemu powie, żeby się pomógł rozebrać a on to weźmie dosłownie.

  •  

    A mógł sobie żyć i spacerować po zagrodzie biedak.

Dodany przez:

avatar muuzyk dołączył
261 wykopali 16 zakopali 31.8 tys. wyświetleń