•  

    A kto czytał "władce pierścieni" w tłumaczeniu Jerzego Łozińskiego?

  •  

    Nie lubię poezji, ale wykopię
    żeby nikt mnie nie brał za idiotę.

  •  

    Ha! Zgadzam się. Też najbardziej lubię to tłumaczenie. Ale przetłumaczyć poezję, i to jeszcze w ten sposób to jest niesamowita sztuka.

  •  

    No proszę, po angielsku jedna wersja, a po polsku aż sześć!

  •  

    Żeby tłumaczyć poezję nie wystarczy być tłumaczem. Nie wystarczy znakomita znajomość języka obcego - tłumacz musi być w całości, lub też po części, poetą. W przekładzie wiersza nie chodzi o dosłowne tłumaczenie - ba, nie chodzi nawet o niezbyt dosłowne przekazanie treści. Chodzi o przekazanie emocji i przesłania - co jest najtrudniejszą sztuką.
    Samo nazwanie przekładu wiersza "tłumaczeniem" jest poniekąd błędne. Jest to bardziej odtworzenie, a często nawet napisanie dzieła na nowo. Stąd takie różnice w powyższych przekładach.

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    Sześć tłumaczeń - sześć różnych odbiorów tekstu. Dwa pierwsze by mnie naprawdę wciągnęły, a czwarte by mnie odrzuciło.
    Dlatego uczę się angielskiego i kiedyś osiągnę poziom pozwalający na czytanie w oryginale.

  •  

    "The Garden of Proserpine"
    Końcówka wiersza.

    Zygmunt Glinka

    Z ziemi, gdzie ufność i strach podły
    Z miłością życia, zbyt nam drogą
    rządzą – dziękczynne ślemy modły
    Bogom, co gdzieś tam istnieć mogą
    Za to, że życie nie trwa wieki,
    Że nikt nie wraca z mgieł dalekiej
    Krainy śmierci, a nurt rzeki
    Zawsze na morza spocznie progu.

    Gdybym zobaczył wiersz w tej formie to z miejsca bym go odrzucił.
    A teraz tłumaczenie zdecydowanie lepsze:

    Wilam Horzyca

    I porzuciwszy gniew, nadzieję, pychę,
    Wolni od pragnień i wolni od burz,
    Dziękczynnych westchnień ślemy modły ciche,
    Ktokolwiek jest tam pośród gwiezdnych głusz,
    Za to, że minąć dniom żywota dano,
    Za to że nigdy raz zmarli nie wstaną
    i rzek gwałtownych nurt zmącony pianą,
    Zawinie kiedyś w głąb wieczystą mórz.

    •  

      @venomik: Dla porównania oryginalna wersja tej końcówki, autor to Algernon Charles Swinburne

      From too much love of living,
      From hope and fear set free,
      We thank with brief thanksgiving
      Whatever gods may be
      That no life lives for ever;
      That dead men rise up never;
      That even the weariest river
      Winds somewhere safe to sea.

    •  

      Wilam Horzyca

      @venomik: Ja się naprawdę na tym nie znam, ale Wilam Horzyca to napisał zupełnie inny tekst !! Porównując do oryginału jaki przesłał @venomik, to jednak najlepiej zrobił to Glinka. Według mnie poezji chyba nie da się "przełożyć" na inny język, tak by słowa były te same, rymy te same i sens ten sam...

    •  

      @kolgreen: Jak to mówią, tłumaczenie jest albo wierne, albo piękne. Dla mnie wersja Horzycy ma dużo większą "moc".

  •  

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jabberwocky

    Jeszcze jeden przykład, ale tutaj to tłumacze mogli puścić wodze fantazji. Jedno z tłumaczeń by JKM ;)

  •  

    A tutaj siodme tlumaczenie od Gogle (tylko pierwsza zwrotka):

    Once upon a midnight dreary, while I pondered, weak and weary,
    Over many a quaint and curious volume of forgotten lore,
    While I nodded, nearly napping, suddenly there came a tapping,
    As of some one gently rapping, rapping at my chamber door.
    ‘'Tis some visitor,’ I muttered, ‘tapping at my chamber door-
    Only this, and nothing more.’

    Dawno północy ponury, natomiast rozmyślałem, słaby i zmęczony,
    Przez wiele objętości zapomnianej tradycji uroczej i ciekawy,
    Podczas I skinął głową, prawie drzemki, nagle zjawił się stukanie,
    Jak niektóre jeden delikatnie rapowanie, rapować do moich drzwi komory.
    '' Tis trochę gościa ", mruknąłem," stukanie w moim komory drzwi-
    Tylko to i nic więcej. "

  •  

    A nie lepiej by było przeczytać tłumaczenie dosłowne kolejnych słów, nierymowane i przeczytać potem oryginał?
    Z tym tłumaczeniem to trochę jakby kopiować obraz olejny innymi technikami: ołówkiem, płaskorzeźbą albo kolażem fotografii. Inne narzędzia, więc wychodzi coś innego

  •  

    Tłumaczenie Barańczaka jako jedyne zachowuje rytm oryginału, a to w poezji bardzo ważna rzecz.

  •  

    Tłumacznie poezjii wymaga znacznie wiecej niż dobrej znajomości języka obcego, dobry warsztat językowy to nie wszystko. To ciekawe , że angielski oryginał jest często krótrzy niż poslkie tłumaczenie. Czasami pomaga znajomość biografii autora.

  •  

    Ciężka sprawa z tym tłumaczeniem.

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    Ja stoję murem za tłumaczeniem Jolanty Kozak.

  •  

    ja np Jacka Kerrouac`a On the Road wole czytac po czesku niz po polsku ,polski przeklad jest bezkresny

  •  

    Chociaż był @Limeryk pierwszy
    Koment ten napiszę wierszem
    Bo po tej lekturze
    Się mi zaburzył
    Tok myśli moich - nie zdzierżę!

  •  

    Tlumaczenie poezji dla mnie zupelnie mija sie z celem, chyba, ze mowimy o powstaniu zupelnie nowego utworu. To bardziej interpretacja. Z proza az takich problemow nie ma.

  •  

    Noc wieczoru babcia siwa, przy kominku głową kiwa, nos jak haczyk, okulary, coś p$!#@%#i babsztyl stary, snuje bajki niestworzone o królewnie $%$$olonej, o 3 braciach i o matuli ich z burdelu.

Dodany przez:

avatar GraveDigger dołączył
331 wykopali 3 zakopali 19.9 tys. wyświetleń