...
  •  

    pokaż komentarz

    Znałem kiedyś zaprzyjaźnionego żula, który był posiadaczem 17 samochodów. Ponoć kiedyś policja go pytała gdzie je ma, odpowiadał, że nie pamięta gdzie zostawił. Powodem była prosta sprawa: ktoś kto chciał pozbyć się samochodu pisał z nim umowe za flaszke wina. Nie musiał sie martwić co zrobi z wrakiem samochodu, wystarczy go gdzieś postawić i nie miał papierkowej roboty.

    •  

      pokaż komentarz

      @rtgn: Dość często spotykane :) Kumpel robił podobnie. Kupował jakieś rozbite auto, na którym wiedział, że sporo zarobi > sprzedawał żulowi (ten oczywiście auta nigdy nie widział, właściwie udostępniał tylko swoje dane osobowe) > rozbierał na części i sprzedawał ;) W ten sposób nie było problemów z ubezpieczeniem, wyrejestrowaniem, itp. a gość robił to za 20zł od sztuki. Taki kraj niestety, gdzie nadal 3/4 obywateli kombinuje, jak tylko może.

    •  

      pokaż komentarz

      @mmarekkk: Nie byłoby kombinowania gdyby nie złodziejstwo państwa, które w majestacie prawa kradnie człowiekowi samochód, który zwykle jednak więcej jest wart niż można dostać za złomowanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @blublub: Gdbyby nie to złodziejstwo państwa to wszystkie wraki by zalegały na ulicach a nie tylko te kombinowane.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: Ale co za problem znaleźć właściciela i dowalić wtedy odpowiednią karę? Tylko oczywiście w tym państwie łatwiej prewencyjnie dowalić wszystkim niż ścigać winnych nadużyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @blublub: te auta już dawno nie mają właściciela,bo wątpie że ktoś za nie płaci składki OC,

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: aha, czyli jak na parkingu ktos rozgniotl mi caly przod motocykla, na ktory placilem od momentu kupna, przez OC po wszelakie drobne naprawy, to na koniec jeszcze mam doplacic by wyzlomowac? a jak nie wyzlomuje to oplata OC do konca zycia?

      dlaczego nie moge przerwac na np 3 lata oplacania OC bo stwierdzilem ze nie stac mnie na natychmiastowa naprawe calosci tylko po kawalku?

      aha, poniewaz lubie majsterkowac i do lodzi na rzeke taki silnik 55 konny bylby jak znalazl, ale zlomiarz bez silnika nie chce mi wyzlomowac - chyba ze oddam reszte za darmo

      dlaczego w tym kraju za wszystko trzeba placic zamiast wprowadzic jeden podatek 50% od dochodu i jeszcze by to sie nam oplacalo....

    •  

      pokaż komentarz

      @mmarekkk: Bo mamy poj!!%ne przepisy i z autem czasem nie można zrobić nic. Ani zezłomować ani wyrejestrować, ani zarejestrować. Sprzedajesz dla żula, a auto stoi i gnije pod blokiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @KtosKtoSamNieWiesz: Zdecyduj się, albo dopłacasz do złomowania albo oddajesz całość za darmo i zostawiasz sobie silnik.
      Ja wcale nie mówię że podatki są dobre, ale problem jest taki że ludzie są źli i gdyby złomowanie nie było wymagane to sporo wraków by gdzieś lądowało po parkingach i lasach, zwłaszcza po wsiach gdzie nie ma tylu firm zajmujących się złomowaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: zadziwia mnie twa logika

      psuje mi sie pojazd i nie oplaca mi sie go naprawiac, zamiast zrobic dwa tel - jeden do ubezpieczyciela ze auto zepsute i nie bede bral wiecej OC, ubezpieczyciel sam informuje urzad drogowy czy skarbowy czy kogo tam, drugie do zlomiarza - panie zabierz mi samochod (dostalbym w reke cene samochodu na zlomie pomniejszona o koszty transportu)

      i po sprawie, a tak to latam po urzedach...

      na wsiach by sie zlom walal? jako gimnazjalista marzylem by sasiad sprzedal mi ten zlom ktory rdzewieje u niego na podworku, pobawilbym sie w mechanika i go ozywil, zrobil mini lazik z klatka bezpieczenstwa, poszalalbym po polach a po zajezdzeniu sprzedalbym kolejnemu wariatowi ktory zechce znow ozywic...

      mozesz stwierdzic zaraz ze to niebezpieczne i na pewno bym wyladowal w rowie i sobie cos zrobil, po pierwsze zrobic sobie cos moge skaczac na glowke na plytka wode i zlomu do tego nie trzeba wystarczy brak piatej klepki, a tak poznam konstrukcje silnika, dowiem sie wielu praktycznych rzeczy, mlody czlowiek zajmie sie czyms ciekawym zamiast pic z kolegami w parku

      do rozbitego samochodu moge doplacac by go przewiesc na zlom, ale te poczucie ze urzednicze oko na mnie patrzy jakos jest niewygodne, to tez rodzaj kontroli

    •  

      pokaż komentarz

      @KtosKtoSamNieWiesz: Robisz problemy i zbaczasz z tematu. U mnie w mieście działają firmy które płacą za złom i same po niego przyjeżdżają, a latanie po urzędach? Czy to moja wina że musisz parę papierków podbić? Osobiście to nawet jeśli ubezpieczyciel by oferował że zadzwoni to wolałbym to zrobić sam bo on w tym interesu nie ma żadnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @KtosKtoSamNieWiesz: Wyrejestrować czasowo możesz, a co za tym idzie zawiesić płacenie OC.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: jak zadnego interesu nie ma??? ma - podwyzszenie standardu obslugi klienta.... czy to nie piekne byloby gdyby ubezpieczyciel ktoremu placisz czasem ciezkie pieniadze sam zalatwial sprawe papierkowa?

      jak masz wszystko pod nosem to dla ciebie podbic pare papierkow, a jak mam zarejestrowane w innym miescie to poswiec caly dzien (pociagami busami) na zalatwienie sprawy, urzedy w weekend nie dzialaja wiec wez dzien urlopu na to...

      nie widzisz mnogosci zalet tych rozwiazan?

      @cyberzebracy:
      z tego co pamietam to mozna czasowo wyrejestrowac pojazd powyzej 3,5tony i to na okres 6 miesiecy z przedluzeniem do 9 miesiecy, w dodatku raz na rok, czyli zostaja 3 miesiace w ktorych musisz miec ubezpieczenie, w praktyce wyglada to tak ze lepiej zaplacic te OC i nie biegac po urzedach i ubezpieczycielach

    •  

      pokaż komentarz

      @KtosKtoSamNieWiesz: No to w ramach podwyższenia tego standardu obsługi może ci jeszcze dzieci odebrać z przedszkola i okna umyć. Podwyższanie standardu obsługi klienta poprzez wyświadczanie usług klientowi którego się traci jest takim trochę luksusowym pomysłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @rtgn: Taa. Sam spotkałem się z podobnym procederem. Pewnego dnia dostałem list z PZU z informacją, że niedługo kończy mi się polisa OC. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nigdy klientem PZU nie byłem, a tym bardziej nigdy nie byłem właścicielem Skody Favorit (silnik 1.3). Troszkę zdziwiony zadzwoniłem do PZU z prośbą o wyjaśnienia. PZU dość szybko się spięło i kolejnego dnia otrzymałem telefon z regionalnego oddziału. Pani tłumaczyła przez telefon, że ma przed sobą kserokopię umowy, zgodnie z którą ja ten samochód nabyłem. Poprosiłem o przesłanie kopii na swój adres (adres z umowy). Po otrzymaniu udałem się z kserokopią umowy na komisariat policji. Trzeba przyznać, że w miarę szybko uwinęli się ze śledztwem. Potem listy z prokuratury, z sądu i na koniec wyrok skazujący w sprawie karnej za fałszowanie dokumentów. (Z PZU nadal wymieniam korespondencję, czekam na wyrok w formie pisemnej i wtedy dopiero będzie w pełni po sprawie.)

      PS. Dane pan fałszerz wziął z umowy kupna-sprzedaży samochodu, którego byłem współwłaścicielem, a sprzedawała była już wtedy dziewczyna (umowę podpisałem in blanco i pana na oczy wcześniej nie widziałem).

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: gdzie chcialbys byc ubezpieczony - w towarzystwie w ktorym zaplacisz niewiele wiecej ale odwala za ciebie mase roboty i zaoszczedzony czas poswiecasz na chodzby zarobienie wiecej pieniedzy niz doplaciles, czy tez jezdzic po polsce bo trzeba zlozyc jakis papierek osobiscie? malo tego, u jednego ubezpieczyciela jestem zwiazany i jak swoich szanownych 4 liter nie rusze to automatycznie moga mi przedluzyc oc na nastepny rok i nierzadka jest sytuacja podwojnego ubezpieczenia, wolalbym byc u ubezpieczyciela u ktorego w kazdej chwili moge umowe zerwac telefonicznie i wszystko zrobic z miejsca, bo po prostu sobie tego zycze - potwierdzenei mojej tozsamosci mogloby sie odbywac przez podanie hasla, ktory mi dali w momencie ubezpieczania, cos jak kody-zdrapki

      by klient nie wydzwanial codziennie ze zmiana decyzji mozna przeciez w umowie dac kilka podpunktow ograniczajaca ilosc zmian i towarzystwo wcale sobie duzo roboty nie dolozy

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Warszawa ul. Józefa i Jana Rostafińskich (Pola Mokotowskie) , może nie kilka lat ale od kilku miesięcy stoi tam rozbity 2-3 letni lexus ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @jarudzik: i to twoim zdaniem jest porzucony lexus ?

    •  

      pokaż komentarz

      @jarudzik: podobno prawdziwego Warszawiaka od przyjezdnego można odróżnić po drobnych smaczkach, jednym z nich jest fakt, że Ci przyjezdni mówią Pola Mokotowskie a miejscowi Pole Mokotowskie. Pole Mokotowskie jest jedno, a nie dwa.
      Dziękuje za uwagę, idę tropić dalej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tdriver: ;)
      Głupia sprawa bo ja nie jestem przyjezdnym ;)

      Hint: Zacznij od róg Wawelska i Grójecka w kierunku Hali Banacha. Najlepiej podwórkami. Dojdź do Korotyńskiego. Blokami przejdź na Racławicką i dalej wzdłuż Racławickiej do Żwirki i Wigury. Chodzenia 45 min maks + materiał na na nowy odcinek. Tylko uważaj na aparat bo to wesołe podwórka ;)

      @baksio: Czy on jest porzucony to nie wiem. Wiem, że trawka zaczyna kwitnąć pod jego kołami, a goła blacha - lakier odskoczył w kilku miejscach - nieźle już zrudziała ;) W zeszłym tygodniu jak stałem w korku można go było jeszcze podziwiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @jarudzik: w takim razie co sprytniejsi Ci, którzy są przyjezdnymi wyłapują te smaczki, uczą się ich a potem wytykają innym przyjezdnym :-)
      Miejscowi mają to zwyczajnie gdzieś :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @jarudzik: to może warto byłoby zadzwonić i powiadomić o tym straż miejską/policję? Być może auto jest kradzione (i dlatego porzucone)? Jak całkiem niezła beemka stała rozwalona przez kilka tygodni niedaleko mojego domu, to dzwoniłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @baksio: tak. przechodzę tamtędy ok ponad pół roku i ciągle stoi w tym samym miejscu nie ruszony.

    •  

      pokaż komentarz

      to może warto byłoby zadzwonić i powiadomić o tym straż miejską/policję? Być może auto jest kradzione (i dlatego porzucone)? Jak całkiem niezła beemka stała rozwalona przez kilka tygodni niedaleko mojego domu, to dzwoniłem.

      @rss: A co? Dzielnicowego tam nie ma że nie wie że to auto stoi? Patrol policji powinien się przynajmniej raz w miesiącu przejść każdą uliczką i popatrzeć co jest grane.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: ale widać tego nie robi. Poza tym - gdyby Tobie ktoś gwizdnął auto to myślę, że byś docenił taki telefon.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tdriver: To chciałem właśnie napisać. Kolejna sprawa to plac Wilsona przez przyjezdnych nazywany placem Łilsona (którzy dla przekoru mówią Rondo Waszyngtona a nie Łoszingtona :P)

    •  

      pokaż komentarz

      @rss:

      to może warto byłoby zadzwonić i powiadomić o tym straż miejską/policję? Być może auto jest kradzione (i dlatego porzucone)? Jak całkiem niezła beemka stała rozwalona przez kilka tygodni niedaleko mojego domu, to dzwoniłem.

      Znaczy kapuś ;)
      Nothing personal. Żart ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @SGajusz: Prawdziwi Warszawiacy nie mówią ani Wilsona ani Łilsona tylko Plac Komuny Paryskiej ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Tesseract: Jeżeli to taki Warszawiak przywieziony do miasta za dobre notowania/ poglądy to nadal tak mówi, na Plac Bankowy nadal mówi feliksplatz :P

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    bez przesady w części trzeciej almera i laguna wyglada po prostu na brudną nikt nie porzuca takich samochodów nawet jeśli silnik ze skrzynią wymagałby remontu...

    •  

      pokaż komentarz

      @crejzus: Zdziwiłbyś się. A jak właściciel zmarł?

      Kiedys był wykop o porzuconych autach w Arabii Saudyjskiej alb ZEA - to dopiero było coś :)

    •  

      pokaż komentarz

      @JokerBonifacy: jeśli właściciel zmarł to albo ktoś dostaje to w spadku albo przechodzi na urząd miasta (z tym drugim pewności nie mam) - tak czy inaczej jeśli nikt nie ma nic przeciwko to mogę zabrać oba te samochody w ciemno na własny koszt ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @crejzus: na początku stycznia sprzedano na aukcji Mercedesa E, który został porzucony w Wawie...było w mediach :)

    •  

      pokaż komentarz

      jeśli właściciel zmarł to albo ktoś dostaje to w spadku albo przechodzi na urząd miasta

      @crejzus: Załóżmy że dostałeś auto w spadku po wujku, wujek pojechał tym autem, gdzieś zaparkował, potem trochę po mieście pochodził i zszedł na zawał. Powodzenia w szukaniu auta które nie wiadomo gdzie stoi.

      No i jeszcze często porzucone auta należą do emigrantów, siedzą zagranicą i nie mają czasu by się takimi głupotami jak auto przejmować, a autka sobie powoli w asfalt wrastają.

    •  

      pokaż komentarz

      @crejzus: U mnie pod blokiem stało Volvo 240 kombi w dieslu. Miało złamany tylny słupek, bo ktoś w zimę nie zapanował nad samochodem. Wkrótce potem właściciel zmarł, a córka nie brała po nim spadku. Dopiero po około roku pojawiła się karteczka, żeby właściciel się zgłosił, a po miesiącu samochód odholowali.
      Zastanawiam się jak zgłosić taki porzucony pojazd, bo jeszcze niedaleko mnie stoi od około roku Ford Transit, a miasto samo z siebie raczej nie interesuje się takimi pojazdami.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blastboy: Wybić szybę i zgłosić, że chyba ktoś się włamał do czyjegoś samochodu.

    •  

      pokaż komentarz

      Wybić szybę i

      @kamikazee: ... pójść siedzieć na 10 lat za włamanie ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wykopię z jednego powodu - za formę prezentacji. Trzeba było te zdjęcia wrzucić jeszcze w powerpointa i dopiero dać na You Tube.