•  

    To jakbym naciskał skórkę na kości policzkowej, to by go te kości kłuły od środka?

  •  

    ale najbardziej przej$@%ne, że rośnie też w środku czaszki.

  •  

    zdjecie to powoduje we mnie uczucie conajmniej niepokoju i dyskomfortu

  •  

    No i co? Eutanazja czasem może mieć sens pozytywny? Jedno z wielkich pytań etyczno-moralnych. Czy lepiej zmusić człowieka do ogromnego cierpienia przez miesiące czy lata w takim przypadku, czy tez go zabić w celu skończenia cierpienia?
    Świat niestety nie jest dwukolorowy: czarno-biały. Są też odcienie szarości i sytuacje niejednoznaczne. Co wtedy? Trudny wybór, ale na pewno istnieje problem, bo z drugiej strony jest chowanie głowy w piasek i zostawianie ciepiącego człowieka samemu sobie. Szufladkowanie nie pomoże.

    •  

      @dzikiknur: Po prostu człowiek powinien mieć możliwość decydowania o swoim losie i ewentualnym skróceniu go.

    •  

      @dzikiknur: Chyba nie do końca rozumiesz na czym polega eutanazja. Eutanazja to skrócenie czyjegoś życia i jako taka powinna być zakazana. Patologie holenderskie wskazują, że lekarze zaczynają decydować kto ma życ a kto nie. Ideałem jest jedna ze szwajcarskich klinik gdzie sam bierzesz środek i kończysz SWOJE życie. Żadne inne osoby w tym nie uczestniczą. I jestem za takim rozwiązanie sprawy. Lewica natomiast uparcie stara sie nam wcisnąć kit, że potrzebna jest eutanazja bo z tego co widzę chodzi im chyba o przymusowe usuwanie jednostek starych.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @benzene: Zgadzam się że człowiek sam powinien o tym zadecydować. Niedopuszczalne jest wykonanie tego na zasadzie wyroku. Ale dopuszczenie podania leków też ma charakter eutanazji, aczkolwiek nie będę się spierał co do semantyki.

    •  

      @indukcja: Człowiek ma możliwość decydowania o własnym losie, może strzelić sobie w takim wypadku w głowę lub odejść dzięki środkom chemicznym.

      Co jednak nie zmienia faktu, że presja społeczna na przetrwanie przy życiu jest ogromna (patrz katolickie "cierpienie ma sens"), odebranie sobie życia jest przez wielu potępiane (bez choćby próby empatii) jako oznaka słabości. Samobójstwo jest też grzechem w czarno-białym świecie religii monoteistycznych.
      Co więcej, jeśli uznasz, że należy popełnić samobójstwo i ci się to nie uda, zostaniesz uznana automatycznie przez państwowe instytucje za osobę niepoczytalną i skierowana na badania. Dochodzą jeszcze czynniki osobiste, niegasnąca nadzieja na cud, czy też świadomość postępu technologicznego - dzięki któremu warto np. wytrzymać jeszcze kilka miesięcy, być może pojawi się jakaś eksperymentalna terapia.

      Wobec tego wszystkiego wyobraź sobie teraz lekarza, który zgodnie ze swoją wiedzą, powinien ci z miejsca powiedzieć, że mając takiego raka umrzesz w okrutnych cierpieniach do tego balansując na granicy świadomości - jednak tego nie zrobi, albo z powodu własnych uprzedzeń, albo ze strachu, że właśnie postanowisz odebrać sobie życie.

    •  

      @dzikiknur: Idąc tym tropem sprzedaż żyletek i noży kuchennych ma także charakter eutanazji. Dopóki decyzja o śmierci jest autonomiczna nie można mówić w żaden sposób o eutanazji. Pozdrawiam.

    •  

      @benzene: a ja z tego co widzę to prawice jest przeciwko bo tak powidział bóg

    •  

      @bartekgej: Sam widzisz, że prawica jest mądrzejsza od lewicy. Będąc prawicowcem masz wybór: możesz się sam zabić łamiąc przykazania Pana bądź cierpieć słuchając Jego głosu. Lewica natomiast zadecyduje za Ciebie czy masz żyć czy nie. Wydaje mi się, że pozycja prawicowca jest o NIEBO lepsza!

    •  

      @benzene: Skąd masz takie informacje o holenderskich lekarzach - mordercach?

    •  

      @Markosek: szybki gugiel: http://www.pro-life.org.pl/2010/01/wzrost-przypadkow-eutanazji-w-holandii.html

      Kilka lat temu w TV był także film dokumentalny o tym co tam się wyprawia.

    •  

      @benzene: Początek całkiem w porządku: 2500 eutanazji, stanowiący 80% rzeczywiście wykonanych, po czym reszta tekstu o mordowaniu dzieci i niepełnosprawnych, już bez liczb, ale sugerująca, że takich morderstw jest dużo.

    •  

      Chyba nie do końca rozumiesz na czym polega eutanazja. Eutanazja to skrócenie czyjegoś życia i jako taka powinna być zakazana. Patologie holenderskie wskazują, że lekarze zaczynają decydować kto ma życ a kto nie. Ideałem jest jedna ze szwajcarskich klinik gdzie sam bierzesz środek i kończysz SWOJE życie. Żadne inne osoby w tym nie uczestniczą. I jestem za takim rozwiązanie sprawy. Lewica natomiast uparcie stara sie nam wcisnąć kit, że potrzebna jest eutanazja bo z tego co widzę chodzi im chyba o przymusowe usuwanie jednostek starych.
      @benzene:
      Co Ty człowieku p@@!!%@isz? Na tym polega eutanazja - na legalnym SAMOBÓJSTWIE przy wiedzy innych osób, a czasem także ich pomocy. Ty próbujesz wyciągnąć jej ODMIANY, trudne przypadki jako główną domenę, a esencję zepchnąć całkiem na bok do czegoś, co nawet nie ma określenia.
      Potem tacy jak Ty krzyczą, żeby zakazać eutanazji i zostajemy z gównem, czyli niczym.

      Kolejna sprawa, to jak zwykle winienie lewicy jako źródła wszelkiego zła - co już o Tobie wiele mówi.

    •  

      Sam widzisz, że prawica jest mądrzejsza od lewicy. Będąc prawicowcem masz wybór: możesz się sam zabić łamiąc przykazania Pana bądź cierpieć słuchając Jego głosu. Lewica natomiast zadecyduje za Ciebie czy masz żyć czy nie. Wydaje mi się, że pozycja prawicowca jest o NIEBO lepsza!
      @benzene:
      Rzeczywiście sam widzę, że "prawica" (jak to lubisz generalizować) żyje w świecie fantazji i sama sobie wybiera, co myśli strona przeciwna, żeby jej to było łatwo skrytykować.

    •  

      @wojtek858: No przykro mi bardzo ale to raczej Twój post jest stekiem bzdur. Zacznijmy nazywać rzeczy po imieniu. Eutanazja to śmierć zadana człowiekowi przez innego człowieka. Samobójstwo nie wymaga żadnych wyjaśnień. Gdyby eutanazja była samobójstwem nie można byłoby oskarżać innych o ten czyn. Dzieje się jednak inaczej. Oczywiście będę zawsze krzyczeć precz z eutanazją pozwólmy dokonywać samobójstw.
      Nie wiem co o mnie mówi fakt, że obwiniam lewicę za wszelkie zło. To nie moja wina, że tak jest w istocie.

  •  

    coś cholernie niemiłego dzieje się z moim układem nerwowym jak na to patrzę. Torturuje mnie ta fota niczym dźwięk skrobania po szkle :/

    •  

      @Shotaro: Najgorzej, że jak każde ciekawe zdjecie obiega caly internet i już od przedwczoraj widziałem to z 5 razy. ;/

    •  

      @Blackbull: dla ukojenia spójrz na avatar pani która ten wykop wstawiła - świetne usta mmmmniam :P

      skoro to taki trochę medyczny wykop to może jakaś romantyczna dusza mi podpowie jakimi komplementami obsypać śliczną pielęgniarkę, bo mnie tylko przychodzi do głowy: "połamałbym się chętnie żeby tylko być przez chwilę pod Twoją opieką" i boję się że uzna to za suchar ;(

  •  

    Wie ktoś może, czy ta czaszka uległa skruszeniu, czy kości zaczęły się rozrastać niczym choinki w tundrze?

  •  

    Musiałeś wp@@$#%!ić to zdjęcie do miniatury? Nie mogę się teraz pozbyć uczucia, że coś mi rośnie na mordzie.

  •  

    Nie wiem czy coś ze mną nie tak, ale wygląda to... ładnie. Przechodzi dreszcz po plecach, czuję niepokój, lekkie obrzydzenie, ale to jest piękne w swej brzydocie.

  •  

    Czy ktoś też ma takie uczucie że chciałby tą narośl zniszczyć ? jak widzę takie coś to mam ochotę to np zdrapać

  •  

    Może to banalne, ale właśnie dotarło do mnie czemu tak ciężko znaleźć lek na raka. Tu nie ma choroby, całe ciało jest chorobą, i jak z tym można walczyć ? Ludzie wygrywają z nowotworem jak jest coś mniej poważnego, to da się to wyciąć, zamęczyć organizm i odciąć raka od jedzenia, aby nie mógł się namnażać, ale w tym przypadku, człowiek nie ma szans :(

  •  

    to nie rak bo rak jest nowotworem tkanki nabłonkowej a znalezisko jest o mięsaku czyli nowotworze tkanki łącznej, kostnej, tłuszczowej
    sarcoma
    rak

  •  

    Czy tylko ja uważam, że to jest ładne? o.O

  •  

    Chcę żeby jakiś naukowiec zbadał to czemu to zdjęcie tak bardzo traumatycznie działa na ludzi. Przy tej fotce fotka rozjechanego przez pociąg człowieka nie robi na mnie wrażenia. Odkąd zobaczyłem to zdjęcie jest mi niedobrze jak tylko sobie je przypomnę chce to zdrapać. Cały dzień mnie męczyło. Teraz jak napiłem się drinka to mi przeszło.

    •  

      @serczi: może to jakiś mechanizm obrony organizmu żeby usuwać z ciała jakieś obce obiekty lub nie jeść takich dziwnych rzeczy.

    •  

      @serczi: > Kiedyś na zajęciach patomorfologii (a patomorfolodzy mają "specyficzne" poczucie humoru) jeden dr zaczął opowiadać historię: "No i mówię wam - patrzę na preparat, a tam śliczne komórki tarczycy, aż się ciepło robi na serduszku jak się widzi takie ładne komórki tarczycy. Szkoda, że na kręgosłupie".

      To zabrzmiało jakby w ciele zachodził proces klonowania narządów, hodowanie tarczycy na kręgosłupie, albo wątroby na stopie, można by wyciąć i przeszczepić w razie uszkodzenia oryginalnego narządu.

    •  

      @plat1n: Nie klonowania narządów, tylko rozsiewania komórek.

  •  

    To wy se czytajcie wykop, a ja idę na badania.

  •  

    masakra, mam nieodparte uczycie chęci zdrapania tego, spiłowania czy zdarcia...

  •  

    Śliczny. Wygląda jak kryształki jakiegoś minerału układające się w kształt przypominający ludzką czaszkę.

  •  

    Oglądałem wszelkie twogirlsonecup, mnóstwo filmików z sadistica, flaki i latające kończyny, a to zdjęcie działa na mnie bardziej niż wszystko inne razem wzięte...

  •  

    jak z rafy koralowej...

  •  

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    Wygląda trochę jak fraktal...

  •  

    Jak na to patrzę to aż mnie mrowi w każdej części ciała... Czy to normalne?

  •  

    Wow, nigdy bym się nie domyślił, że tak to wygląda przy raku kości, trochę groteskowo.

  •  

    Zakop- okropne! :/

  •  

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    Tutaj jest dużo innych przykładów i zdjęć nowotworów kości http://www.manual-of-surgery.com/content/0109-Tumours-of-Bone.html

  •  

    Ciekawe dlaczego chirurdzy nie opalili szlifierki i nie spiłowali tego.

    •  

      @plat1n: nie sądzisz, że taka operacja na żyjącym człowieku byłaby "dość" trudna?
      poza tym samo spiłowanie by nie wystarczyło, zwłaszcza jeżeli był to nowotwór złośliwy.
      a po śmierci taki "obiekt" anatomiczny jest ciekawy i ważny.

    •  

      @plat1n: Jakby to mieli zrobić w oczodole?

    •  

      @gufno93: Oczodół musieliby raczej pominąć, a właśnie, nie wiadomo czy poza tym coś takiego nie urosło w środku czaszki, pewnie uszkodziłoby mózg.
      @Krissmon: Nie jestem lekarzem, ale myślę że atrakcyjność kości jako "obiektu" anatomicznego, po śmierci powinna być dla lekarzy ostatnią rzeczą o jakiej powinni pomyśleć. Samo szlifowanie tego, pomijając oczodół chyba nie powinno być trudne tak mi się wydaje jako laikowi, nacięcie na skórze i jazda, ale nie wiadomo co to by dało.

    •  

      @plat1n: Musiałbyś odseparować od kości całe fragmenty ciała, a nie zrobić nacięcie.

    •  

      @gufno93: Jak to jest, że chirurdzy potrafią poskładać połamane na kawałeczki kości, poskręcać śrubami, wstawiają metalowe płytki w głowę?

    •  

      @plat1n: To twarz, tu jest trudniej, bo musi to zachować po operacji jakąś estetykę, poza tym to rak nie ma sensu takie coś. To rośnie też do środka i to by był największy problem tego człowieka a nie wygląd. Po spiłowaniu by odrosło. A operacja trudna, bo trzeba by było oddzielić ciało od tych szpileczek.

    •  

      @gufno93: Czy taki rak kości prowadzi do śmierci? Pewnie tak, jak każdy rak, ale w jaki sposób dokładnie, bo chyba nie tymi szpileczkami, no chyba że uszkodzą mózg.

    •  

      @plat1n: No właśnie mogą wrastać w mózg i conajmniej wywoływać straszny ból. Ale pytaj się lekarzy, ja nie mam wykształcenia medycznego. :)

    •  

      @plat1n: złośliwy nowotwór kości może prowadzić do śmierci - przerzuty do innych organów np. płuca, wątroba itd.

    •  

      @plat1n: Samo "zeszlifowanie" tych szpileczek nic nie da, bo nowotwory złośliwe mają to do siebie, że naciekają podłoże (czyli "wrastają") w przeciwieństwie do nowotworów łagodnych, które są zazwyczaj wyraźnie odgraniczone od tkanek i mają gładkie, regularne brzegi.
      Jeśli chodzi o oczodół - jeśli nowotwór jest w oczodole i jego usunięcie będzie rokować przeżycie, to wyłuszcza się zawartość oczodołu. Niestety.

    •  

      @Farrahan: Znaczy, to wrastanie się nowotworu powoduje powolne zastępowanie zdrowego organu chorą tkanką? tak ze zdrowy organ znika i przestaje w końcu spełniać swoją funkcję i organizm nie możne wtedy działać i chory umiera?

    •  

      @plat1n: W dużym uproszczeniu mniej więcej tak. Do tego dochodzi ucisk na sąsiednie struktury, przerzuty, krwawienia, owrzodzenia, perforacje itd.
      Problemem przy nowotworach złośliwych jest m.in. to naciekanie podłoża i przerzuty. Bo nigdy nie wiadomo, czy wycięło się to w całości. Nowotwory łagodne są regularne i zazwyczaj da się je wyciąć bez marginesu zdrowych tkanek. A złośliwy jest jak pleśń w chlebie. Nie wiem czy to jasno wytłumaczyłem :)

    •  

      @Farrahan: Nieco to mi wyjaśnia, ale nadal zastanawiam się czym są właściwie te komórki nowotworowe. Rozumiem że to są komórki, które są pozbawione kontroli, rosną jak chcą i nie umierają, ale jak to jest że na zdjęciu te komórki wyglądają zupełnie jak normalna kość, a później jak jest przerzut na przykład do wątroby (przez krew?) to ten nowotwór staje się komórką wątroby ale zmutowaną? Chodzi mi o to że, wspominasz ze przypomina to pleśń, a tutaj rak przyjmuje postać komórki każdego z organów które zaatakuje? Czyli czym jest? Czymś co jest jakby (wirusem?) jakimś pasożytem, który wchodzi w komórkę i wprowadza do niej swoje komendy sterujące i przejmuje kontrolę?

      Przy okazji, czy to jest tak że nowotwór złośliwy i niezłośliwy są jakby identyczne, ale ten niezłośliwy ma jakaś otoczkę która trzyma go z dala od zdrowych tkanek, ale na przykład jest operacja, lekarzy wycinając go uszkadza tą granicę i kilka komórek przedostaje się miedzy zdrowe tkanki i wtedy nowotwór staje się złośliwy, znaczy wnika miedzy tkanki i je psuje?

    •  

      Rozumiem że to są komórki, które są pozbawione kontroli, rosną jak chcą i nie umierają, ale jak to jest że na zdjęciu te komórki wyglądają zupełnie jak normalna kość, a później jak jest przerzut na przykład do wątroby (przez krew?) to ten nowotwór staje się komórką wątroby ale zmutowaną?

      @plat1n: Przez krew, limfę, przez ciągłość itp. I nie staje się komórką narządu do którego daje przerzuty. Kiedyś na zajęciach patomorfologii (a patomorfolodzy mają "specyficzne" poczucie humoru) jeden dr zaczął opowiadać historię: "No i mówię wam - patrzę na preparat, a tam śliczne komórki tarczycy, aż się ciepło robi na serduszku jak się widzi takie ładne komórki tarczycy. Szkoda, że na kręgosłupie".

      Czymś co jest jakby (wirusem?) jakimś pasożytem, który wchodzi w komórkę i wprowadza do niej swoje komendy sterujące i przejmuje kontrolę?
      Nie. Komórka się odczepia i rośnie gdzieś indziej. Nowotwory złośliwe są zazwyczaj mało zróżnicowane (czyli nie mają cech charakterystycznych narządu) w przeciwieństwie do komórek nowotworów łagodnych.

      Przy okazji, czy to jest tak że nowotwór złośliwy i niezłośliwy są jakby identyczne, ale ten niezłośliwy ma jakaś otoczkę która trzyma go z dala od zdrowych tkanek,
      Nie. Nowotwór złośliwy jest mało zróżnicowany, nacieka tkanki, daje przerzuty, rośnie szybko, przenika do naczyń krwionośnych i limfatycznych i nie ma torebki. A w nowotworze łagodnym jest odwrotnie. Czasem nowotwory łagodne mogą zezłośliwieć.

      ale na przykład jest operacja, lekarzy wycinając go uszkadza tą granicę i kilka komórek przedostaje się miedzy zdrowe tkanki i wtedy nowotwór staje się złośliwy, znaczy wnika miedzy tkanki i je psuje?

      Tak się może strać, jeśli operuje się nowotwory złośliwe i nie zachowa się zasady aseptyki onkologicznej (wycina się tak, żeby nie rozsiać).

      Jest też pojęcie nowotworów półzłośliwych / miejscowo złośliwych, które posiadają cechy obu ww grup. Tzn. zwykle nie mają torebki, naciekają podłoże, dają częste wznowy, ale nie dają przerzutów, np. guz mieszany ślinianki albo szkliwiak.

  •  

    no to pocieszę was, w naszch czasach każdy z nas w którymś momencie życia wyhoduje sobie raka - zbyt zanieczyszczone mamy środowisko, żywnośc...a zamieszanych w sól drogową jak nie podali tak nie podali...a co tam niech sie ludzie trują..

    •  

      @thuia: Myślę że w historii ludzkości, tak czystego wręcz sterylnego jedzenia ludzkość nigdy nie miała, jesteśmy przystosowani do odrobiny brudu. Na pewno zepsute, przeterminowane jedzenie jest tutaj niezdrowe, różne pleśnie. Poza tym do raka pewnie prowadzi też stres, brak ruchu na świeżym powietrzu, otyłość, niezdrowa dieta, palenie zbyt duże ilości papierosów, picie alkoholu w nadmiarze, pewnie też wirusy.

    •  

      @plat1n: czyste może ono i jest..ale nie w tym rzecz, owszem, pleśń JEST rakotwórcza ale to mały pikuś w porównaniu do tego co do żarcia się obencnie dodaje (konserwanty koloranty siarczany pestycydy spulchniacze wzmiacniacze posypka drogowa...etc..) i to jest największe zagrożenie... A te rzeczy co wymieniłeś dalej jak otyłość dieta fajki brak ruchu - owszem to tylko wspomaga ten przykry efekt...a więc w sumie przyznałeś mi racje:) rak czeka na każdego powyżej 60r życia (mowa o urodzonych po 89....)

    •  

      @thuia: Przesadzasz z tym zanieczyszczeniem, na pewno wciagniesz szkodliwe substancje do pluc z jednym papierosem a jedzac bochenek chleba z maslem i szynka przez tydzien watpie zeby moglo bych ich chociaz 1% tego, chyba ze w piekarni palilo sie przy pieczeniu. Wciagasz szkodliwe substancje idac ulica, czyli spaliny z aut. Masz przesadzone mylenie na temat chemii - chemia = trucizna, a to na pewno nie tak. Nawet picie czystej krystalizcnie wody moze doprowadzic do smierci, sa przypadki ludzi ktorzy zmarli po tzw. przedwodnieniu. Sa pewne granice dla wszsytkiego, a jesli sie ich nie przekracza nie powinno byc zle. Co to wedlug ciebie za substancje podaj nazwe chociaz jednej, olow, rtec? gdzie ? ile? w czym? Nie bronie producentow zywnosci, na pewno masowa produkcja psuje jakosc. Poza tym wspomnialem o plesni, bo ludziom wydaje sie ze konserwat szkodzi, ok ale kupujac na przyklad ketchup bez konserwantow jest lepszy niz z konserwatnatmi ale nie zawsze, taki ketchup powinno zjesc sie np. w ciagu 48 godzin po otwarciu, bo pozniej namnazaja sie w nim szkodliwe mikroby i zjedzenie takiego ketchupu po tygodniu moze byc szkodliwe, a zjedzenie ketchupu z konserwantami ktory stal tydzien, nie bedzie szkodliwe bo nie ma tam tych mikrobow. Jestesmy zbudowani z atomow, takie same atomy sa tez dookola nas, wchlaniamy je, wydalamy, kiedys znow sie w nie rozsypiemy, jestesmy czescia swiata chemii. Bagatelizujesz za to cos co jest na prawde szkodliwe, chociazby stres, czy otylosc. Szodliwe jest to co oslabia uklad odpornosciowy, niszczy kod genetyczny DNA, powoduje niekontrolowane mutacje.

    •  

      @thuia: Jeszcze coś, ludzie tak rzucają słowami że chemia nas zabija, ale to niej jest takie proste, zależy co to jest, w jakim stężeniu. Samo takie twierdzenie bez konkretnego dowodu, to jest jak strach przed nieznanym, ale to naturalne że człowiek się boi rzeczy których nie rozumie, chociaż u mnie górę nad strachem bierze ciekawość ;p

      Aha, jeśli już mówisz o jedzeniu, to zauważ że przez wielki ludzie jadali kompletne rzeczy, np, jabłko, w takim znaczeniu że zjada się je razem ze skórką Produkcja żywności na masową skale powoduje to, że wytwarza się wysoko oczyszczone produkty, np. biała mąka, cukier. Z tego produkuje się czysty chleb, według mnie jest to jedzenie niekompletne, bo oczyszczone z potrzebnych nam dodatków. Według mnie jedzenie powinno odżywiać organizm , czyli dostarczać niezbędnych elementów jak witaminy, białka oraz dostarczać energii przez tłuszcze, czy węglowodany. Więc dobry jest chleb ale pełnoziarnisty, nieprzetworzone owoce, warzywa, mięso też. itd. chodzi też o urozmaicenie. To długi temat, ale np. cukier, jest on kompletnie zbędny w diecie, nie ma wartości odżywczej, a przez to że jest bardzo oczyszczony powoduje po spożyciu wyrzut do organizmu dużej dawki insuliny, która szybko przetwarza go w potrzebną energię a nadmiar odkłada w postaci tłuszczu. Po czym następuje szybki spadek poziomu cukru we krwi i człowiek jest głodny, znów je batonik czy coś innego z cukrem i znów jest wyrzut insuliny, odkładanie tłuszczu, uczucie głodu itd. To nie jest odzywanie się, to jest tłuczenie się. Jeśli je się produkt jak chleb pełnoziarnisty, jest tam błonnik, który dodatkowo oczyszcza jelita, poziom insuliny wzrasta znacznie wolniej (produkty mają przypisany indeks glikemiczny, dobrze jest się tym zainteresować), człowiek dłużnej czuje się najedzony, później sięga po kolejny posiłek. temat jest długi ;)

  •  

    Piękna kalka z reddita.

  •  

    "You're idiots" - dr House

  •  

    wygląda na bardzo mięciutką :-)

Dodany przez:

avatar R...a dołączyła
524 wykopali 11 zakopali 46.9 tys. wyświetleń