:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawy wykład, gdy zobaczyłem, że trwa godzinę troszkę się zniechęciłem, ale do tej pory 20 minut zleciało w 30 sekund. Sporo ciekawych informacji i twierdzeń, szczególnie z wybuchającymi, znikającymi gwiazdami. Niedokładnie cytując (z pamięci):
    - Powstaliśmy w wyniku wybuchu wielu gwiazd, supernowych. Atomy w twojej lewej ręce pochodzą prawdopodobnie z innej gwiazdy niż te w ręce prawej. Czyż to nie piękne? Zapomnij o Jezusie, jakaś gwiazda umarła żebyś ty mógł żyć!

    :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Bardias-Kukurydziak: Obejrzałem ten wykład przy okazji wykopu "Something from nothing" z Dawkinsem i szczerze mogę polecić obydwa nagrania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bardias-Kukurydziak: prawdziwie inteligentny człowiek nie trzyma się kurczowo żadnej ideologii bo zna albo przynajmniej ma świadomość że posiada ograniczenia w percepcji, scio me nihil scire, dla mnie tu kryje się prawdziwa pokora i godność człowieka.
      Reszta to przykład różnego typu uwarunkowań, które dotyczą tak samo ateistów, tych od upartej wojującej naukowości jak i religijnych dogmatyków, wierzących z dziada pradziada bo tak i już.
      I na co dzień spotykamy się najcześciej własnie z tymi dwoma ekstremami. Z jednej strony scientific skepticism, materializm, modernizm, filozofia płaskiej ziemi. Przedstawiciele takiego nurtu okreslili sobie wygodnie co jest naukowe a to co im się nie podoba wrzucają do wora nazywając pseudonaukowością.
      Z całkiem drugiej strony są ci niby uduchowieni, religijni. Kapłani ich wystraszyli, rodzice wystraszyli to się boją i wierzą w nie swoje rzeczy, i szukają takich co podobnie mówią bo stado utwierdza ich w przekonaniu że znają prawdę i bedzie bonus po śmierci. C.hvj będzie bo nic w co wierzą o sobie nie zostanie.
      Ja sobie czasem używam takiego trochę niewybrednego podziału na trzy grupy: 1. tych co chcą się nachapać w życiu (materializm, władza, prestiż, szacunek, itp) 2. na tych co chcą zasłużyć ( na życie wieczne, bo się boją o własną dupę, egoizm, dogmatyczne uwarunkowania, pseudoreligia) i 3 grupa to ci którzy chcą po prostu Żyć prze duże ż.

      Czyż to nie piękne? Zapomnij o Jezusie, jakaś gwiazda umarła żebyś ty mógł żyć!
      Po co zapominać o Jezusie, to jeden z bardzie zajebistych ludzi jacy po swiecie chodzili. Wystarczy zapomnieć o tym co mówią ci którzy go sobie zagarneli robiąc z niego swojego boga bo coś tłumaczą a mało rozumieją i zrobili z tego co mówił religijna papkę dla naiwnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnemonic007:

      Przedstawiciele takiego nurtu okreslili sobie wygodnie co jest naukowe a to co im się nie podoba wrzucają do wora nazywając pseudonaukowością.
      Istnieje coś takiego jak metoda naukowa. Nie wybiera się tego co komu wygodne. Z resztą jakbyś obejrzał ten wykład to byś sam zobaczył kilka przykładów. Wybiera się to, na co są jakieś przesłanki, lub co da się udowodnić, a nie tylko coś co fajnie brzmi w niestrawnym nju ejdżowym sosie. Z resztą to Ty właśnie wywaliłeś cały wykład znanego fizyka poparty dowodami i obliczeniami jako nieprawdziwą informację, bo tak ci wygodnie. Nie ładnie być takim hipokrytą.

      Poza tym Twój podział jest bzdurny. Uważam się za osobę, dla której sfera duchowa jest ważna. Staram się doskonalić samego siebie według instrukcji Buddy Gotamy, ale nie przeszkadza mi to w szanowaniu nauki. Nie odrzucam jej tylko dlatego, że mi tak wygodnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnemonic007: Ja jestem zdania, iż poszukiwać prawdy należy poprzez naukę, matematykę, badania i obserwację, a nie szukać w gąszczu świętych ksiąg pisanych przez tysiące "tych najprawdziwszych" proroków. Krauss swoje teorie popiera czymś więcej niż słowami "bo tak przemówił przeze mnie Ten Jedyny", więc jest bardziej wiarygodny od zgrai łasych na władzę i pieniądze kapłanów setek istniejących religii.

      Gdy jestem chory słucham zaleceń lekarza, a nie idę do szamana, który czarami wypędzi ze mnie bakterie. Mimo, że nie znam się za bardzo na biologii to zdrowy rozsądek nakazuje posłuchać się wykwalifikowanego specjalisty. Oczywiście istnieje jakaś szansa na to, że czary szamańskie działają lepiej od leków, aczkolwiek jest to tak mało prawdopodobne, iż myślący człowiek nie weźmie na poważnie tego typu oferty. Tak samo jak nie skusi się na ofertę piewców religii X czy Y.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: uwielbiam naukę! szanuję ją nie lubię wojującej nauki
      czym jest metoda naukowa? - tak zawsze się coś wybiera nie masz absolutnego postrzegania, jak o tym zapominasz robią się przkłamania
      nie odrzucam modernizmu, warto go poważać, daje dużo ale jako część nie całość
      z zakopem to impuls, @#@$ z tym
      co do mojego podziału , to przecież nie jest wyznacznikiem czegokolwiek, mam milion podziałów i w żaden nie wierze w absolutny sposób, ale coś mi mówią, podzieliłem się ideą, wiem że słowa to tylko słowa dlatego mało pisze komentarzy, słowa to koncepcje, w życiowej praktyce niezbędne, ale znów to pamiętanie o konceptach jest niezbędne
      Co do buddy to tu jestem pweniem mało kumasz z tego co mówił, mówię to na podstawie twoich komentarzy, budda nigdy nie mówi o doskonaleniu samego siebie to jest całkiem sprzeczne z tym o czym mówił, nie chodzi mi o dogmat, nie chcę wierzyc w żaden choć to trudna sztuka, budda mówił o porzuceniu ego, nie ma nic co mógłbyś doskonalić, możesz się tylko obudzić

    •  

      pokaż komentarz

      @mnemonic007:

      uwielbiam naukę
      Jasne

      budda mówił o porzuceniu ego, nie ma nic co mógłbyś doskonalić, możesz się tylko obudzić
      Fajnie jest mieszać poziom względny z absolutnym, fajnie. Oczywiście, że chodzi o porzucenie ego, ale widzisz, porzucenie ego to jeden z wielu elementów na drodze do Przebudzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnemonic007: wojującej nauki? O ile "wojujący katolik", ewentualnie "wojujący ateista" jestem w stanie zrozumieć, to wojujący naukowiec jest twoim zdaniem... kimś, kto się dzieli ze światem swoimi teoriami? Chce do nich przekonać ludzi? Przecież to chyba cel każdego naukowca. Odkrycia są po to, żeby się dzielić nimi ze społeczeństwem, uświadamiać, że 2+2=4, a nie 5, nawet, jeżeli inni WIERZĄ, że wynikiem jest 8.

      Gdy lekarze ogłoszą "substancja XXX na 99,99% leczy raka, potwierdzone badaniami" będą świetnymi naukowcami, lecz gdy fizycy ogłoszą "boga na 99,99% nie ma, a wszechświat powstał bez udziału siły wyższej, mamy dowody" będzie to przejaw "wojującej nauki"? Bo tyczy się dziedziny, w której spora część populacji jest ignorantami?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: mówisz o relative bodhicitta i absolute bodhicitta?
      uwielbiam naukę, powtarzam:)
      napisz mi o elementach na drodze do oświecenia, chciałbym zweryfikować ze swoim doświadczeniem?
      i nie chodzi o wojenkę na argumenty kto wygra, to debilizm, chociaż potrafię się w to złapać, czekam

    •  

      pokaż komentarz

      @Bardias-Kukurydziak: no offence albo offence jak chcesz, sorry co to za dziecinne argumenty z 2+2 i wierzeniem, i z tym fizycy ogłoszą, w ogóle nie wiesz o chodzi bo patrzysz z całkiem innego poziomu logicznego
      rozumiem co chcesz powiedzieć, ale właśnie absolutna wiara w to co piszesz, jesli taką ją masz, prowadzi ma manowce.
      nie pisałem co to wojująca nauka, dobierz sobie definicję która pozwoli ci się rozwinąć jesli mozesz coś z tego wziąć jeśli nie tez luz,

    •  

      pokaż komentarz

      @mnemonic007:
      Mówiłem o tym:
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Dwie_prawdy

      napisz mi o elementach na drodze do oświecenia
      Ty pisałeś o porzuceniu ego, czyli o anatta. Oprócz tego rzeczywistość ma jeszcze dwie podstawowe cechy. Anicca, czyli nietrwałość i dukkha czyli stres (cierpienie). A drogą do przebudzenia jest Szlachetna Ośmioraka Ścieżka.

      nie pisałem co to wojująca nauka, dobierz sobie definicję która pozwoli ci się rozwinąć
      Język to rodzaj kodu. To TY pisałeś o wojującej nauce, więc to TY próbowałeś za pomocą tego kodu coś przekazać i to TY powinieneś w takim razie wytłumaczyć co miałeś na myśli

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: widzisz piszesz o jakichś anatta, to nie ma wartości jesli nie pochodzi z doświadczenia, i nie wiem czy to co piszesz to twoja nabyta intelektualna wiedza (relatywnie ma jąkąś wartość, w ujęciu absolutnym nie ma), czy doświadczenie (świadomość, o to chodzi), czy skrót bo tak zrozumiałeś moje pytanie itd. Brzmi to dla mnie jak dogmat który się powtarza, to nic ludziom nie da, tu nie ma punktu zaczepienia.
      Nie potrafię wytłumaczyć, potrafię wskazać na coś i szukać, dlatego piszę o dobraniu indywidualnej "definicji" która wskazuje przynajmniej w kierunku absolutnej prawdy. Co do nauki, już więcej nie będę Cię męczył...Jeśli byś miał znaleźć coś co byłoby wojującą nauką to co by to było...? pytam na poważnie, odpowiedz, uważam że to ciekawe doświadczenie dla każdego, szukasz sam sam coś znajdujesz, można w ten sposób ominą swoje tunelowe myślenie.
      Jesli mi coś w moim uznaniu trafnego przyjdzie do głowy to napiszę. Nie lubię Cię bo jesteś lewakiem ale mimo to pozdrawiam hehe:)

    •  

      pokaż komentarz

      @mnemonic007: Dobra. Dalsza rozmowa nie ma sensu. Cześć

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: właśnie to dopiero tu teoretycznie mogła by zacząć mieć jakiś sens! Każdy krzyczy ale jak co do czego to kończy się na podaniu swoich już i tak ugruntowanych argumentów a nie na szukaniu., bez sensu.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnemonic007: Bez sensu to jest to, że ja Ci konkretnie odpowiadam na Twoje pytanie korzystając z konkretnych terminów, a Ty do mnie, że to w ogóle nie ma wartości i nie odnosisz się do niczego co napisałem.

      Co do nauki, już więcej nie będę Cię męczył...Jeśli byś miał znaleźć coś co byłoby wojującą nauką to co by to było...?
      Nie ma czegoś takiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bardias-Kukurydziak: No bez jaj, "zapomnij o Jezusie" a niby dlaczego ? Dlatego że naukowcy zaobserwowali że materia powstaje dzięki temu że umierają gwiazdy ? To tak jakby powiedzieć "zapomnij o Jezusie, to nie Bóg kształtuje człowieka w łonie tylko jest on poczęty w trakcie stusunku" Chyba jako wierzący mogę przyjąć że w taki spsób Bóg stworzył wszechświat, z możliwością prokreacji i mikroewolucji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bardias-Kukurydziak: Chyba jako wierzący mogę przyjąć...

      @CyberAngel: Możesz sobie założyć jakiekolwiek bzdury, do wyboru, do koloru.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bardias-Kukurydziak: a ja mam jedno pytanie, cholerne pytanie, ktore od prawie zawsze mnie neka i trapi, jak na razie niestety nie znalazlem na nie nigdzie odpowiedzi, ok niby powstalismy z wybuchu gwiazd itp itd a ja sie pytam skad sie wziela pierwsza czastka, skad sie wzial pierwszy atom zeby potem mogla jakas gwiazda wybuchnac i zeby to wszystko zaczelo istniec? Jak cos powstalo z niczego, a jesli z niczego to jakim cudem i skad to niczego sie wzielo?

    •  

      pokaż komentarz

      @porque:

      Około 10−35 sekund po erze Plancka przemiana fazowa spowodowała, że Wszechświat wszedł w fazę inflacji kosmologicznej, podczas której rozszerzał się wykładniczo. Kiedy ta inflacja zatrzymała się, materialne składowe Wszechświata były w stanie plazmy kwarkowo-gluonowej, w której cząstki składowe poruszały się relatywistycznie. W miarę jak Wszechświat dalej rozszerzał się i stygł, aż w określonej temperaturze zaszła przemiana zwana bariogenezą, podczas której kwarki i gluony połączyły się w bariony - protony i neutrony.
      To za Wiki (Wielki Wybuch). W wykładzie z tego znaleziska Krauss mówi, że 100.000 lat po wielkim wybuchu wszechświat na tyle wystygł, że zaczęły się z protonów, neutronów i elektronów tworzyć atomy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: no ok rozumiem, ale skad sie to wzielo? ze potem zaczelo sie cos z tego ukladac? skad te plazmy kwarkowo-gluonowe sie pojawily i te elektrony,protony, neutrony, etc? skad to sie wszystko do cholery wzielo? i pozniej skad to cos sie wzielo co stworzylo te rzeczy?

    •  

      pokaż komentarz

      @porque: Prof. Krauss w tym wykładzie właśnie opowiada m.in. o tym, że właśnie z niczego. :)

      A teorii jest mnóstwo. Najuczciwszą odpowiedzią jest, że nie wiemy. Nie mamy zielonego pojęcia. Na razie nie jesteśmy w stanie nawet do końca dojść cofając się w czasie do punktu wielkiego wybuchu, a co dopiero do tego co byŁo "przed" nim. Tym bardziej, że czas, taki jakim go my rozumiemy powstał dopiero od wielkiego wybuchu, więc nie jesteśmy w stanie mówić o jakimś "przed"

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: no i niestety moje pytanie chyba dlugo pozostanie jeszcze bez odpowiedzi, jezeli w ogole jakas sie znajdzie, bo skad to niczego sie zwielo, nagle wyskoczylo a zrobie psikusa bede czasteczka plazmy kwarkowo-glunowej i zobaczymy co z tego wyewoluuje :) oczywiscie to jest zart to z ta czasteczka, ale jednak na dal nie wiem skad sie to wszystko wzielo i skad to niczego jest :)

      Edit:
      A co do naukowcow swoja droga nie mowie o tym, lecz ogolnie: twierdza np ze Boga nie ma, bo nie moga tego udowodnic, tego zobaczyc itp,itd, ale np w to ze cos powstalo z niczego to juz jest ok, np wiara dla nich jest nie wygodna wiec po prostu mowia ze tego nie ma, ze to nie istenieje, ale inne rzeczy ktore nie moga udowodnic czy po prostu nie mozna zobaczyc albo cos to juz tego nie neguja i nie mowa ze tego nie ma, nie istnieje, po prostu to co im wygodniej i lepiej dla nich

    •  

      pokaż komentarz

      @porque: W wersji "z niczego" odpowiedzi musisz szukać w fizyce kwantowej. Krauss używa tam jakiegoś konkretnego terminu do tego zjawiska, wygoogluj sobie i poczytaj. Nie zrozumiesz w całości (kto twierdzi, że rozumie fizykę kwantową naprawdę nie rozumie fizyki kwantowej), ale będziesz chociaż troszkę bliżej.

    •  

      pokaż komentarz

      A co do naukowcow swoja droga nie mowie o tym, lecz ogolnie: twierdza np ze Boga nie ma, bo nie moga tego udowodnic, tego zobaczyc itp,itd, ale np w to ze cos powstalo z niczego to juz jest ok,

      @porque: A to ty wolisz isc w druga strone i twierdzic ze skoro czegos jeszcze do konca nie rozumiemy to musi to byc wola boska?
      powstawanie czegos z niczego to tzw fluktuacje kwantowe http://pl.wikipedia.org/wiki/Fluktuacje_kwantowe, a jak krauss tlumaczyl w wykladzie, wszechswiat ma sumaryczna energie rowna 0 wiec dlatego mogl powstac z niczego.

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80: nie,chodzi o to ze oni wykluczaja jedno, a majac tyle samo informacji na drugie to tego juz nie wykluczaja, a po drugie jak to moglo cos powstac z niczego, to nie takie latwe do wytlumaczenia, a zawsze mozna powiedziec jak sie nie wie, ze powstalo z niczego? Ogolnie uwazam ze sie tego nie dowiemy, przynajmniej za naszego zycia jak to bylo naprawde o ile cos sie dowiemy, a o niektorych rzeczach za co sie teraz daje nobla naukowca to juz podobno pradawni pisali, a teraz fizyka jest to odkrywane drugi raz, tak uwazaja co niektorzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @porque: To nie wygląda do końca tak przyjemnie jak byś chciał. :)

      chodzi o to ze oni wykluczaja jedno, a majac tyle samo informacji na drugie to tego juz nie wykluczaja
      Na istnienie Boga mają mniej informacji. Ba! Nie mają ŻADNYCH. Kiedyś prymitywni ludzie nieumiejący wyjaśnić różnych rzeczy przypisywali ich istnienie woli nadprzyrodzonych istot. I teraz wymagasz, żeby naukowcy brali takie rzeczy na poważnie i bez dowodów rozważali istnienie bytów, które są całkowicie sprzeczne z tym co wiemy o ograniczeniach tego wszechświata. Natomiast fluktuacje kwantowe mieszczą się spokojnie w tym co już wiemy, że jest we wszechświecie możliwe.
      Poza tym to prosta matematyka jest. Jest wszechświat i przed wszechświatem było "nic." Mamy teorię, która w zgodzie z nauką tłumaczy jak coś powstało z niczego i mamy hipotezę o tym, że zrobił to Bóg, bo nie umiemy tego przyjemniej wytłumaczyć, a o Bogu kiedyś ktoś na jakiejś pustyni napisaŁ.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: ok z tym wszechswiatami i wszystkim zeby pojac, to nie na moj rozum jak narazie :D Bo za chiny ludowe nie moge pojac jak z niczego cos jest ale ok, ten temat juz zostawiam, bo jestem uparty jak osial i ciezko abym zmienil w tej kwesti zdanie. Rozumiem co chcesz powiedziec i nie mowie ze, tak naprawde nie jest to mozliwe, ze tak naprawde powstalo cos z niczego, ale jakos tak nie moge w to uwierzyc i pojac. Jak to mawia zawsze moj dziedek: Rozumiem, ale pojac nie moge.

      Co do wiary w Boga, to nie chodzi mi o to zeby byli wierzacy itp, itd, ale o to zeby nie mowili ze nie ma Boga napewno, nie raz juz sie mylili(Nie chodzi mi teraz o kwestie wiary). Nie moga tez udowodnic, ze napewno nie ma, tak samo jak nie moga udowodnic, ze napewno jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @porque:

      Co do wiary w Boga, to nie chodzi mi o to zeby byli wierzacy itp, itd, ale o to zeby nie mowili ze nie ma Boga napewno
      Za nieistnieniem Boga przemawia tyle samo co za nieistnieniem jednorożców. Oczywiście, możemy też się upierać by naukowcy mówili, że jednorożce może istnieją, bo przecież nie mają dowodu na to, że ich nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: tu mnie zagiales:P Hehe ale dzieki za dyskusje, czegos sie jednak nowego i ciekawego przynajmniej dla mnie dowiedzialem:)

  •  

    pokaż komentarz

    Kilka uwag:
    1. Religia od samego początku głosi, że wie wszystko i z czasem szuka usprawiedliwienia dla faktu, że nie wie zbyt wiele i nie potrafi wiele.
    2. Nauka cały czas głosi, że nie wie zbyt wiele (np. wiemy cokolwiek tylko o 4% materii wszechświata), a mimo to z czasem wie coraz więcej i potrafi coraz więcej.

    Porównajcie wzrost w czasie skuteczności medycyny i skuteczności modlitw o uzdrowienie.

    3. Wszechświat nie ma celu, tylko po prostu istnieje.
    4. Życie człowieka nie ma sensu (poza przekazywaniem genów), dopóki człowiek sam nie znajdzie i nie nada swojemu życiu takiego sensu.
    5. Niezrozumienie znaczenia zwrotu 'teoria naukowa' nie znaczy, że masz silne argumenty w dyskusji.
    6. Żadna z setek religii nie wpadła nawet na ślad prawdy o budowie i pochodzeniu świata. Nauka znalazła potwierdzone doświadczeniami teorie zupełnie inne od wszystkiego co proponują religie, które w zakresie opisu świata mylą się bez wyjątku.
    7. Wszechświat jest wielki, pusty i nieprzyjazny. Mikroświat jest obcy, dziwny i nieludzki. Wolna wola jest złudzeniem. Nieśmiertelna dusza czy karma - nie istnieją.

    Świadome stanięcie twarzą w twarz z rzeczywistym światem jest przerażające i nie daje nadziei. Prawda jest okrutna. Pozostańcie przy religii, będzie wam przyjemniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @srajfon:

      1 . Bzdura .Zobacz katolicyzm a nauka.
      2. Nie wie wiele ale coraz więcej. Ale za to wie ,że Boga nie ma .A jeśli jakiś naukowiec powie ,że jest to banicja (np. Tesla)

      3. Dogmat religijny.
      4. Dogmat religijny.
      5. Czytaj ze zrozumieniem - pizałem o NAUKOWEJ REGULE.
      6. patrz punkt 1.
      7 .Dogmat religijny.

      Zaczni mysleć a nie chować się za dogmatami.

    •  

      pokaż komentarz

      @srajfon: 7 przykazań Meursaulta - srajfona :) Nie idź bracie tą drogą, bo smutny los cię czeka.
      Poza tym Wszechświat nie jest taki pusty (wykład). Przynajmniej nie tak pusty jak mogłoby się wydawać (ciemna energia, materia). Także, wiesz srajfonie, nie ma sensu się nakręcać, to w końcu tylko przekonania. W dodatku takie, które wyjątkowo trudno zweryfikować (dusza, karma, twoja prababka w piekle, itd.)

    •  

      pokaż komentarz

      @ibacim: > 3. Dogmat religijny .4. Dogmat religijny. 7 .Dogmat religijny.

      Dogmat – twierdzenie w religii lub szkole filozoficznej przyjęte bezwarunkowo i niepodlegające dyskusji.

      Możesz łaskawie wyjaśnić gdzie ty tu widzisz dogmat skoro to nie religia tylko wnioski wyciągnięte z najlepszej dostępnej wiedzy i podlegające dyskusji ?

    •  

      pokaż komentarz

      to tylko wnioski wyciągnięte z najlepszej dostępnej wiedzy i podlegające dyskusji
      @nawon: Jedziesz brylant. Oto zadanie: Wolna wola jest złudzeniem. Nieśmiertelna dusza czy karma - nie istnieją.
      Zademonstruj przebieg wnioskowania opartego na najlepszej... ble, ble, ble... dyskusji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krynica_Madrosci: Wolna wola w większości jest złudzeniem, mózg nawet sam się oszukuję dając ci wrażenie kontroli. Nie jestem w stanie dobrze ci tego teraz wytłumaczyć, najlepiej zainteresuj się neuronauką.

      Nieśmiertelna dusza czy karma - nie istnieją.

      bo nie mamy dowodów na ich istnienie a w takim wypadku obowiązek dowodu spoczywa na tobie.

    •  

      pokaż komentarz

      Wolna wola w większości jest złudzeniem
      @nawon: Co oznacza sformułowanie "w większości"?

    •  

      pokaż komentarz

      @Krynica_Madrosci: to znaczy że nie wiem jeszcze wszystkiego i nie boję się tego przyznać. Oznacza też że neuronauka jest tylko moim małym hobby gdy nie fizykuję nad światem i nie jestem w stanie tego idealnie wytłumaczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @nawon: Aha, czyli zgodnie z tym co napisałeś, twój punkt widzenia pozwala traktować stwierdzenie: "Wolna wola jest złudzeniem" jako dogmat, ponieważ to zdanie przesądza, jest kategoryczne i nie zostawia miejsca na dyskusję. A więc zgadza się z definicją, którą sam przytoczyłeś: ...lub szkole filozoficznej przyjęte bezwarunkowo i niepodlegające dyskusji. Wow, chyba udało nam się odnaleźć dogmat w 7 przykazaniu Meursaulta - srajfona. Super :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Krynica_Madrosci: to nie jest założenie filozoficzne, zresztą co to twoje bujanie ci daje ?

    •  

      pokaż komentarz

      @Krynica_Madrosci: Wolna wola jest złudzeniem, bo aby wola była wolna musiałaby być w jakimś stopniu niezależna, a tak nie jest. Za podejmowanie decyzji odpowiada mózg, wszystko działa w oparciu o chemie w tym mózgu i jest uwarunkowane zewnętrznymi czynnikami. Odpowiednio stymulując Twój mózg możemy sprawić, że staniesz się człowiekiem niesamowicie agresywnym, albo że zaczniesz czuć szczęście czy miłość. Naukowcy stworzyli nawet hełm boga. Zakładasz go na głowę i większość ludzi zaczyna mieć wrażenie jakby poczuli kontakt z jakimś absolutem, a to po prostu fale wpływające na działanie mózgu. Aha, a jak mózg podczepisz do sprzętu, to ten Ci pokaże, że w mózgu pojawia się impuls abyś podniósł rękę na chwilę zanim Ty masz iluzję tego, że właśnie podjąłeś decyzję, że podniesiesz rękę.

      Nieśmiertelna dusza czy karma - nie istnieją
      Przede wszystkim co masz na myśli jako karma? Bo w buddyzmie karma może być pojęciem stricte naukowym i odnosić się do tego, że każde zdażenie ma swój skutek.
      Dlaczego nie istnieje nieśmiertelna dusza? Bo to wymysł pochodzący z bajki, który nie znajduje ŻADNEGO potwierdzenia w rzeczywistości, więc nie ma żadnego powodu, by w ogóle rozważać możliwość jej istnienia. Tak samo z hinduską karmą. I teraz możesz się czepiać, ze to nie jest stuprocentowa pewność i nie możemy powiedzieć, że to "wiemy." Ale to jest dzielenie włosa na czworo. Pewność co do nieistnienia wiecznej duszy mam w dokładnie takim stopniu jak pewność co do tego, że cały otaczający mnie świat nie jest iluzją stworzoną przez mój mózg, bo tylko ja jestem jedyną myślącą istotą we wszechświecie.

      Aha, czyli zgodnie z tym co napisałeś, twój punkt widzenia pozwala traktować stwierdzenie: "Wolna wola jest złudzeniem" jako dogmat, ponieważ to zdanie przesądza, jest kategoryczne i nie zostawia miejsca na dyskusję
      Oczywiście, że zostawia miejsce na dyskusje! Jest to wersja jaką sugeruje dzisiejsza nauka, ale jeżeli masz opracowania, albo badania, które sugerują, że wolna wola istnieje to śmiało! Przedstaw je, a nauka zmieni zdanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Ty jesteś bardzo niekonsekwentny. Wyżej dopuściłeś istnienie wolnej woli określając siebie jako kompatybilistę, tutaj natomiast stajesz w opozycji. Próbujesz poprzez zabranie wolnej woli (sztuczna stymulacja, działanie na układ nerwowy) dowieść, że wolna wola nie istnieje. To nie ładne :) U Nietzschego można znaleźć refleksję dotyczącą tego, czy jesteśmy w ogóle władni do stwierdzenia, że to my myślimy. Bywa przecież tak, że myśl pojawia się jakby znikąd, nieplanowana - to chyba ukłon w twoją stronę :) Bywa też tak, że sami potrafimy doskonale kierować własnymi myślami (logika)...
      Karma - to co dajesz, to do ciebie wraca. Ale to trzeba srajfona (podoba mi się ten nick :) zapytać, co miał na myśli.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krynica_Madrosci:

      Ty jesteś bardzo niekonsekwentny. Wyżej dopuściłeś istnienie wolnej woli określając siebie jako kompatybilistę, tutaj natomiast stajesz w opozycji
      Kompatybilizm zakłada coś takiego jak wolna wola, ale zjawisko opisywane tym terminem to nie jest taka wolna wola o jakiej się mówi zazwyczaj, bo to rodzaj wolnej woli jednocześnie kompatybilny z tym całkowitym determinizmem.

      Próbujesz poprzez zabranie wolnej woli (sztuczna stymulacja, działanie na układ nerwowy) dowieść, że wolna wola nie istnieje. To nie ładne
      Nie. Pokazuję Ci, że nie jesteś duszą, która siedzi za oczami Twojego ciała, jest jakaś niezależna i ma wolną wolę, a Twój mózg podejmuje decyzje. Mózg, który jest tylko organem, biochemicznym komputeem. Jak możesz mówić o posiadaniu wolnej woli, jeżeli kwestia genów, albo drobnego błędu, ewentualnie obecność guzka w mózgu może mieć gigantyczny wpływ na to jaki masz charakter?

      Bywa też tak, że sami potrafimy doskonale kierować własnymi myślami (logika)...
      Sęk w tym, że to, że teraz myślisz o logice to wynik nieskończenie wielu czynników zewnętrznych, które sprawiły, że akurat teraz jesteś w tym miejscu i akurat miałeś potrzebę w tej chwili pomyśleć o tym, a nie o bananowym budyniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Rozwiń myśl. Czym jest wolna wola jednocześnie kompatybilna z tym całkowitym determinizmem. Brzmi trochę jak masło maślane, ale klucz w definicji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: W drugim mieszasz wolny wybór z omnipotencją i zakładasz, że skoro nie jestem w stanie ułożyć własnej helisy, to znaczy, że wolna wola nie istnieje. Tak samo nie powstrzymam śmierci, ale mogę wybrać czy zawisnąć na sznurze, czy otworzyć żyły :) Wolna wola jest ograniczona przez wiele czynników, głównie biologię. Gdyby nie było ograniczeń bylibyśmy bogami.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krynica_Madrosci:
      http://en.wikipedia.org/wiki/Compatibilism#Defining_free_will
      Zerknij proszę na oba podpunkty. Nie jestem filozofem i lepiej Ci tego nie wytłumaczę pewnie. :)

      zakładasz, że skoro nie jestem w stanie ułożyć własnej helisy, to znaczy, że wolna wola nie istnieje
      Yyy... Nie. O niczym takim nie powiedziałem. Powiedziałem, że drobna mutacja jakiegokolwiek genu sprawi, że Twój mózg będzie minimalnie inny i dzięki temu Twoja osobowość będzie się diametralnie różniła od tej, jaką byś miał w innym wypadku. Jak można mieć wolną wolę i jednocześnie być w pełni zależnym od tego co się dzieje w mózgu? To mózg tworzy iluzję wyboru.

    •  

      pokaż komentarz

      Kilka odpowiedzi :) W zasadzie nie ma miejsca w komentarzach na jakieś długie wywody, więc argumenty na kolejne rzeczy pominę, zwłaszcza, że to głównie oskarżenia o dogmatyzm. Przede wszystkim, to były moje uwagi i opinie, a nie dogmaty - nie prezentuję ich do powszechnej wiary i nie straszę, że coś czeka złego tych co mają inne zdanie. Przeciwnie, jak widać - dyskutuję :)

      Co do wolnej woli: nie ma żadnych, ale to żadnych poszlak, że podejmujemy decyzje gdziekolwiek indziej, niż w mózgu. Mózg zaś jest pewną strukturą komórek nerwowych i prądów na tych komórkach (można dodać efekty kwantowe, nie ma problemu). Stąd też mamy wejście: sygnały z receptorów + pewną strukturę decyzyjną. Struktura daje na wyjściu decyzję, która po pewnym czasie (co zbadano, ok. 300 ms) pojawia się w naszym ŚWIADOMYM strumieniu myśli.

      Czy osoba mająca tę samą strukturę neuronów i ich połączeń w mózgu, w tej samej sytuacji mogłaby podjąć inną decyzję? Nie - bo CO podjęłoby decyzję - nie ma ŻADNYCH śladów czegoś poza mózgiem. Być może decyzja jest częściowo losowa - to też nie jest wolna wola, tylko determinizm + element losowy.

      Oczywiście nie ma dwóch identycznych sytuacji i dwóch identycznych sieci neuronowych, a w strumieniu świadomym decyzja pojawia się PO jej obliczeniu, stąd ILUZJA wolnej woli. Jesteśmy jako jednostki unikalni, ale nie mamy cudownej wolnej woli. Automat ze skopiowanym naszym mózgiem podejmowały analogicznie decyzje (+/- ewentualnie drobny element losowy).

      Karma (w charakterze dowcipu) - można wymyślić odwrotne prawo karmy. Im jesteś gorszy, tym masz gorszą karmę, co po śmierci sprawia, że trafiasz do LEPSZEGO wcielenia. Obserwacja świata pasuje i do prawa karmy, i do prawa odwróconej karmy :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Krynica_Madrosci: Wolna wola - nie ma żadnych poszlak, że podejmujemy decyzje poza mózgiem, a mózg działa np. jak rodzaj anteny. Mózg, chociaż wiemy wciąż daleko mniej niż "wszystko", jest pewną biologiczna struktura decyzyjną, np. mózgi bezkręgowców już mamy rozpracowane. Decyzja musi więc zostać "obliczona" w mózgu na bazie informacji ze zmysłów (i części mózgu przechowującej doświadczenia). Być może jest część losowa, np. w sytuacjach gdzie nie da się podjąć decyzji mózg może losowo lub pseudolosowo wybrać jedną z opcji. Losowość to też nie wolna wola.

      Ważne: struktura podejmuje decyzję, ale nie mamy meta-struktury, obserwującej podejmowanie decyzji (tak jak nie obserwujemy przeliczania bodźców świetlnych na znaki drogowe itd.).

      Badania pokazują, że powyższe rozumowanie jest w dobrym kierunku. można wpływać na decyzje, np. stymulując określone części mózgu polem magnetycznym (ciekawa dyskusja o tym była w podcaście "Nauka XXI wieku"). Można bardzo dokładnie kontrolować decyzje, odpowiednio dobierając środowisko i presję (np. eksperyment Milgrama). Przeskok z nieświadomego procesu decyzyjnego do informacji o decyzji też jest mierzalny i trwa ok. 300 ms. Jest mnóstwo, naprawdę mnóstwo badań pokazujących, że idę w dobrym kierunku, prezentując pogląd "nie ma wolnej woli". Jesteśmy unikalnymi jednostkami i mamy skomplikowane mózgi oraz ILUZJĘ wolnej woli, podobnie jak iluzję świadomości (albo np. tzw. obserwatora w tradycjach wschodnich).

      Pomiędzy obiadem a sprzątaniem nie wzniosę się na wyżyny pisarskie, więc wybaczcie skrótowość i przeskoki w tych zdaniach :) Mam nadzieję, że wiadomo, co mi chodzi.

  •  

    pokaż komentarz

    A ja mam jeszcze dwa pytania, których zapomniałem wcześniej zadać. @Ardai: Pozwolę sobie Ciebie przywołać, bo nie wiem czy ktoś zorientowany jeszcze tutaj trafi, a poza Tobą jakoś nikt mi kompetentny nie wpada do głowy (sorry, ze tak Ci dzisiaj non stop tyłek zawracam)
    1. Czy z tego co tam jest powiedziane dobrze rozumiem, że skoro nasz wszechświat jest płaski to nie ma ŻADNEJ możliwości by w pewnym momencie doszło do zjawiska przeciwnego do Wielkiego Wybuchu? (nie ma na przykład według teorii strun na to jakiegoś "haczyka?")
    2. Jeżeli stworzony nowy wszechświat od zewnątrz wyglądałby jak powiększająca się czarna dziura to czy jest możliwe, że istniejące czarne dziury są właśnie nowymi wszechświatami?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu:
      1. Żadna konkretna nie przychodzi mi do głowy. Przy czym, przy prawie żadnej wiedzy o naturze ciemnej energii, trudno powiedzieć co ona będzie sobie robić w przyszłości.
      2. http://blogs.discovermagazine.com/cosmicvariance/2010/04/28/the-universe-is-not-a-black-hole/
      Krótko, bo udaję, że się uczę. Ale zawołam ludzi kompetentnych @biohumus @rycerz_ktory_mowi_ni

    •  

      pokaż komentarz

      @Ardai: @Ryu:

      Na szybko bo nie miałem czasu zajrzeć do wykładu prof. Kraussa.
      Przez "zjawisko przeciwne Wielkiemu Wybuchowi" rozumiem, że masz na myśli osobliwość "wielkiego zgniecenia"?
      Wdg. naszej obecnej najlepszej wiedzy nawet gdyby całkowita gęstość energii wszechświata była większa od gęstości krytycznej, to niestety na skutek istnienia pokaźnej ilości tzw. Ciemnej Energii (CE) (bądź niezerowej stałej kosmologicznej) ekspansja Wszechświata powinna trwać wiecznie i co gorsza powinna zachodzić coraz szybciej. Możliwa jest teoretycznie inna osobliwość na końcu, tzw. "Wielkie rozerwanie". Jeżeli CE ma ujemny parametr równania stanu (to znaczy, że ujemne ciśnienie na jednostkę, które wytwarza jest większe od jednostki gęstości energii) to w odległej przyszłości Wszechświat dosłownie zostanie rozerwany na strzępy przez olbrzymią rozpychającą siłę CE i każda cząstka materialna będzie otoczona bąblem pustej przestrzeni rozszerzającej się z szybkością światła.

      Co do czarnych dziur, to z równań OTW wynika, że obszar pod horyzontem zdarzeń jest na zawsze odłączony od naszej części czasoprzestrzeni. Teoretycznie może tam więc istnieć osobna czasoprzestrzeń, niejako równoległą do naszej. A zatem inny Wszechświat. teorie na ten temat są jednak bardzo spekulatywne i raczej nieweryfikowalne empirycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @rycerz_ktory_mowi_ni: @Ardai:
      Dziękować panowie :)
      Powiedziałbym, że warto żebyś w wolnym czasie obejrzał, ale nie mam pojęcia czy usłyszysz coś, czego byś już nie wiedział.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @rycerz_ktory_mowi_ni: czyli istnieje możliwość, że cały czas trwa Wielki Wybuch?

      ekspansja Wszechświata powinna trwać wiecznie i co gorsza powinna zachodzić coraz szybciej. Możliwa jest teoretycznie inna osobliwość na końcu, tzw. "Wielkie rozerwanie". Jeżeli CE ma ujemny parametr równania stanu (to znaczy, że ujemne ciśnienie na jednostkę, które wytwarza jest większe od jednostki gęstości energii) to w odległej przyszłości Wszechświat dosłownie zostanie rozerwany na strzępy przez olbrzymią rozpychającą siłę CE i każda cząstka materialna będzie otoczona bąblem pustej przestrzeni rozszerzającej się z szybkością światła.

  •  

    pokaż komentarz

    Bóg jest dobry ale i sprawiedliwy. Po to masz mózg i wolną wole abyś sam to odkrył.TO sie nazywa nauka.

  •  

    pokaż komentarz

    Co to znaczy NAUKOWA reguła? Nauka nie tworzy reguł tylko je obserwuje ,opisuje , odkrywa. Krótko o co mi chodzi : Żadnej prawdy nikt nie może zmienić - może tylko szukać jej znaleźć ją i uznać , by do niej życie dostosować. Maksymilian Kolbe.
    Zawsze będzie tak ,że im głębiej w las to więcej drzew . Nauka nigdy nie wyjaśni wszystkiego. Może zaobserwować jak wszystko do siebie pasuje i jak jest skomplikowane - ale bez Boga nie wyjaśni nawet sensu życia człowieka. Bo bez boga człowiek to naiwne zwierze a z Bogiem to bóg. To dlatego całe stwożenie łasi się gdy zachowujemy się jak Bóg a warczy gdy od Niego odchodzimy. Problem polega na tym ,że reakcja jest dla nas " wydłużona" (np. 5 lat) i trudno nam skojarzyć akcji z reakcja. Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @ibacim:

      ale bez Boga nie wyjaśni nawet sensu życia człowieka
      Ale ja nie potrzebuję żadnego okrutnego władcy absolutnego, który narzuca mi stertę absurdalnych nakazów i grozi mi wiecznym potępieniem jeżeli nie będę mu bezdyskusyjnie posłuszny i nie będę mu oddawał czci. Żaden normalny rodzic nie wymaga od dzieci bezdyskusyjnego posłuszeństwa i oddawania sobie czci, bo ja KOCHA.
      Jestem człowiekiem, istotą myślącą, a nie otwieraczem do butelek, żebym miał jakiś jeden odgórny cel życia. My żyjemy i sami decydujemy o tym co jest dla nas w życiu najważniejsze i czemu chcemy się oddawać.

      To dlatego całe stwożenie łasi się gdy zachowujemy się jak Bóg a warczy gdy od Niego odchodzimy
      Bzdura. Nic takiego nie ma miejsca.

    •  

      pokaż komentarz

      Żadnej prawdy nikt nie może zmienić - może tylko szukać jej znaleźć ją i uznać, by do niej życie dostosować(...) Zawsze będzie tak, że im głębiej w las to więcej drzew. Nauka nigdy nie wyjaśni wszystkiego.
      @ibacim: Taki jest świat, czy Ci się to podoba, czy nie. To nie jest ani argument przeciw nauce, ani argument za istnieniem Boga. Im głębiej w las, tym więcej drzew - to logiczne, w końcu zdobywamy coraz większą wiedzę o świecie, o którym na początku prawie nic o nie wiedzieliśmy. To, że boli Cię, że jest tak dużo drzew i że nauka o nich jest trudna nie sprawi, że drzewa te nagle znikną. One tam są, a Twoje protesty tego nie zmienią. Nauka to odkrywanie i opisywanie kolejnych drzew, co przynosi nam wymierne korzyści. Religia to gotowa odpowiedź na wszystko, mówi: "nie wchodź w las, wierz w Wielkiego Leśniczego, którego podobno widzieli Twoi przodkowie". Ludzkość wchodzi jednak w ten las coraz głębiej i tego Leśniczego niestety nie widzi.
      I błagam, nie stawiaj spacji przed kropką i przecinkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @ibacim:
      @Ryu:
      Oto cała bieda: głupi są tak pewni siebie, rozsądni tak pełni wątpliwości. - Bertrand Russell

    •  

      pokaż komentarz

      @forlog: Ja tylko nie ubieram tego co tam macie zapisane w Biblii i KKK w propagandę i ładne słówka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Nieznajomość faktów nie jest nieubieraniem w ładne słówka.

  •  

    pokaż komentarz

    Mnie w przeciwieństwie do wielu z Was taki film tylko jeszcze bardziej (o ile to możliwe) przekonuje o tym, że nasz Bóg-Stwórca jest WSZECHmogący.

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta: Czyli widzisz, że co raz więcej pytań, na których wcześniej odpowiedzią było "Bóg to zrobił" znajduje swoje odpowiedzi i jednocześnie nie pojawia się żaden dowód za istnieniem jakiegoś stwórcy, a to Cię bardziej do niego przekonuje? Czemu? Jak to, że teraz możemy wytłumaczyć jak wszechświat może powstać z niczego przekonuje Cię do tego, że za tym stoi Bóg?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Wszechświat owszem - powstał z niczego. Tzn. najpierw nie było nic, a potem nastąpiło dzieło stworzenia( moment Stworzenia - Wielki Wybuch). Tylko ktoś wszechpotężny mógł tego dokonać. To jest jedyne LOGICZNE wytłumaczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta: No właśnie, a badanie świata na poziomie kwantowym pokazuje, że to coś może samo powstać z niczego bez żadnej pomocy świadomej istoty.

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko ktoś wszechpotężny mógł tego dokonać. To jest jedyne LOGICZNE wytłumaczenie.
      @longinus_podbipieta: "Nie wiem, nie rozumiem, dlatego Bóg" - rzeczywiście bardzo logiczny tok rozumowania:) Istnienie Boga to pozorne wytłumaczenie, bo zawsze można zadać pytanie, kto stworzył Boga, co było przed Bogiem?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Ktoś musiał sprawić, że ta cała pprzestrzeń, materia, czas miało swój początek. Jak to się dokładnie odbyło- możemy póki co się mniej więcej orientować. Nawet Ci naukowcy, co w tym siędzą. Coś może powstać z niczego- dobra- ale kto sprawił, że takie coś jest możliwe, kto tym steruje? Odp. jest tylko jedna.A że się jej naukowo dowieść nie da, to cóż, tak miało być. Może być tak, że aż do końca świata naszego nie dowiemy się prawdy, tzn. naukowcy nie znajdą odpowiedzi popartej dowodami na pytania o Bogu i Wszechświecie. To logiczne. Czym by była wtedy wiara, pobożność gdybyśmy mieli naukowe dowody? Jak wyglądałoby życie ludzi na Ziemii? Możemy sobie wyobrazić to i jestem przekonany, że Bóg nie chce czegoś takiego. Teraz jest autentyczność, ludzie są za dobrem albo za złem, z Bogiem albo odrzucają Jego miłośc. A wtedy? A wtedy świat taki kłóciłby się z 'planami' Boga wobec ludzi. Dlatego moim zdaniem zajdziemy daaaaaleko w nauce jeszcze, jak wszystko dobrze pójdzie (i przybędzie niedowiarków, takich jak Ty) ale 'prawdy' naukowo nie odkryjemy. Prawdą jest Bóg ps. jak masz odpowiadać to proszę o konkretne, 'filozoficzne' można rzec ,zarzuty odnośnie tego co napisałem, bo jaki masz stosunek do religii chrześcijańskiej, do Kościoła św. (czyli wszystkich wiernych) to ja już wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Endis: BOga nikt nie stworzył, bo to On jest tą mocą najwyższą, który dał początek wszystkiemu. Nie pisz o Bogu jak o człowieku.

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta:

      Nie pisz o Bogu jak o człowieku.
      On pisze o Bogu jak o CZYMKOLWIEK, bo WSZYSTKO, co wiemy, że może istnieć ma jakąś swoją przyczynę. Nie wiemy do końca jaka jest przyczyna powstania wszechświata i wtedy religijni mówią, że to musi być Bóg, bo NIC nie może powstać bez przyczyny samo z niczego, ale Bóg już bez przyczyny może być, tak? Jaka jest różnica? Dlaczego jesteśmy w stanie zaakcpetować to, że Bóg jest poza czasem i przestrzenią, oraz że jest zawsze i nie ma przyczyny, ale nie możesz zaakceptować tego, że być może to wszechświat nie ma przyczyny.

      Ktoś musiał sprawić, że ta cała pprzestrzeń, materia, czas miało swój początek
      Sęk w tym, że nie musiał. A jeżeli uprzesz się, że musiał to ja się uprę, że to coś wtedy tym bardziej będzie musiało mieć swoją przyczynę i swój początek. W końcu musi być czymś bardziej skomplikowanym od wszechświata, a jeżeli wszechświat musi mieć twórcę, to tym bardziej to coś bardziej skomplikowanego od niego.

      Czym by była wtedy wiara, pobożność gdybyśmy mieli naukowe dowody?
      Wtedy byłaby czymś normalnym. Nie teraz. Teraz to jest objaw poplątania z pomieszaniem, że wierzysz w to, że ktoś taki jak Bóg z jednej strony nie chce byś wiedział, że on istnieje, a z drugiej kazał Ci go wielbić i czcić, a za nieposłuszeństwo ześle Cię na wieczność do piekła. To się nie trzyma kupy. Albo Bóg nie chce byśmy o nim wiedzieli i chce zobaczyć jak się zachowujemy sami z siebie, albo chce żebyśmy byli mu posłuszni i go czcili. Wtedy sprawia, że wszyscy o nim wiemy. Nie ma niczego lepszego w tym, że w istnienie czegoś wierzysz bez dowodów. Nie ma. Wmawiali Ci to od dziecka, ale tak nie jest.

      Teraz jest autentyczność, ludzie są za dobrem albo za złem, z Bogiem albo odrzucają Jego miłośc
      Nie ma różnicy. Jest Biblia, jest ewangelizacja i mamy powiedziane "słuchaj się mnie, albo gnij w piekle." Autentyczność byłaby wtedy gdyby nie było religii. To ja mogę powiedzieć, że jestem dobry, bo uważam, że tak powinno być. Ty jako chrześcijanin czerpiesz swoją moralność z Biblii. Znajdź mi tam wyjaśnienia jakiejkolwiek moralnej zasady. Wszystkie są takie same - Masz tak robić, bo Bóg tak chce, a jak nie zrobisz to idziesz do piekła. Człowiek, który robi dobrze, bo liczy na nagrodę, albo boi się kary nie jest człowiekiem dobrym.

      A wtedy? A wtedy świat taki kłóciłby się z 'planami' Boga wobec ludzi
      Dziwne, bo odkąd Bóg rzekomo stworzył Ziemię kilka tysięcy lat temu (tak wynika z Biblii, a to wiemy na cztery miliardy procent, że to bzdura) aż do momentu jakieś 2 tysiące lat temu Bóg był strasznie aktywny i jakoś ludzie nadal potrafili się z nim nie zgadzać. Pamiętasz jak Mojżesz rzekomo walczył z faraonem? (swoją drogą fajna historia: Faraon nie chciaŁ wypuścić Izraelitów, ale Bóg nie zabił faraona, tylko niewinne dzieci ze wszystkich rodzin w Egipcie) Siedem plag Bóg zesłał, a ludzie jak nie chcieli to i tak się go nie słuchali.

      jak masz odpowiadać to proszę o konkretne, 'filozoficzne' można rzec ,zarzuty odnośnie tego co napisałem
      Niby się rozpisałem, ale tak naprawdę jest jeden sensowny argument i nie potrzeba żadnego innego - Są setki religii na Ziemi i każda z nich niby wie jak to powstał świat i co nas czeka po śmierci, ale nie ma ŻADNEGO powodu by wierzyć w którąkolwiek z nich. Żadnego po prostu. To tylko życzeniowe myślenie. Chciałbyś by tak było, chciałbyś żebyw kamieniu wyryty był sens Twojego życia byś nie musiał sam go sobie stworzyć. Chciałbyś nie umierać i istnieć wiecznie i dlatego uznajesz bajkę o tym, że masz w sobie jakąś duszę i jak niby umrzesz, to tak naprawdę nie umrzes, bo Twoja dusza pójdzie do nieba, a tam czekają wszyscy Twoi bliscy. Ale to tylko myślenie życzeniowe.

      jaki masz stosunek do religii chrześcijańskiej, do Kościoła św. (czyli wszystkich wiernych) to ja już wiem.
      Nie myl mojego stosunku do wszelkiej maści teizmu jako ideologii, ze stosunkiem do ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: różnimy się odnośnie postrzegania Absolutu, to raz. A dwa- odnośnie wizji świata z Bogiem 'jawnym', z dowodami itd... -na świceie istnieje zło i dobro, mamy wolnśa wolę(!!!)- i wybieramy jedno z nich. Jakby Bóg się 'ujawnił' to by wszyscy klęczeli, niezależnie od tego jacy są naprawdę. Bóg, jak widać, nie chce czegoś takiego i dlatego nigdy moim zdaniem nie poznamy 'odpowiedzi' naukowej. Trzy- skoro różnimy się odnośnie postrzegania Absolutu, to oczywiśćie Syn Boży, śmierć, Zmartwychwstanie, odkupienie win, zbawienie to dla Ciebie bujdy urojeńców o jakimś tam niby wszechpotężnym Bogu. .. btw. nikt mi nie 'wmówił' bujd za dziecka, tylko przekazał wiedzę o Jezusie Zmartwywstałym, którego moi przdkowie widzieli na własne oczyi opisali to w Ewangeli. Tu właśnie trzeba uwierzyć. A ogólnie chciałem pod tym znaleziskiem napisać to, że wg mnie właśnie 100% 'dowodów' mamy nie poznać, nigdy ich nie zdobyć, TAKI JEST PLAN BOGA! I teraz wszystko zależy od nas- co wybierzemy?- tak to jest urządzzone. Tu nie kwestia nauki Ryu - tylko oddania się Bogu, kwestia wiary. Twój wybór- twoje życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta:
      Tak, tylko ty przyjmujesz, że naprawdę istnieje, a ja wysuwając tezę, że np. czajnik lata wokół słońca to mam taką samą szansę na to, że to będzie prawdziwe jak teorie o bogach przeróżnych etc. Zapytasz dlaczego? Już odpowiadam, ja nie mam na to żadnych dowodów, ale mogę w to wierzyć, ty też nie masz żadnych dowodów na swoją teorię i tez musisz wierzyć, ale pod względem logicznym, prawdopodobieństwa moja teoria jest tak samo prawdopodobna jak twoja, bo na obie nie ma żadnych dowodów, a to, że ty powiesz, że czajniczek jest nieprawdopodobny, to jest już twoja SUBIEKTYWNA opinia, ale pod względem logicznym jest tak jak mówię. Nie ma dowodów - każda teoria, która nie ma dowodów ma takie samo prawdopodieństwo wystąpienia (np. twoja i moja).

    •  

      pokaż komentarz

      @Neoven: ale to LOGIKA podpowiada, że świat powstał dzięki Absolutowi, takiemu jak ja tu wyżej piszę! Dzięki Bogu.Logika, która jest nieodłącznym towarzyszem naukowca. Ci ludzie, którzy byli przy Jezusie gdy umierał na krzyżu i 3+ dni później - oni to wszystko widzieli na własne oczy. Oni mieli dowód namacalny. Przekazali Dobrą Nowinę dalej i my mamy uwierzyć. To jest to o czym piszę, dowodów mamy nie znać! Ale brak dowodów nie dowodzi, że to nie jest nieprawda. ! Jak ja ci powiem, że miałem zawał serca w zeszłym roku, nie mam jak tego udowodnić, to jest to nieprawda od razu? Nie. Czy jest to niedorzeczność, ' nie ma sensu' jak wiara w Latającego Potwora Spaghetti?- nie. Potwierdzą to moi bliscy, nawet to spiszą dokładnie o moim zawale co i jak. To jest tylko opis, pieczątki od lekarza nie ma. Możesz uwierzyć, ale jak nie wierzysz, to nie znaczy, że to się nie stało. Zagmatwane to, ale ma sens! btw. czajnik jako śmieć kosmiczny krążacy wokół Ziemii, czyli wokół Słońca to bardzo prawdopobna rzecz, wystarczy że ktoś go wywiózł na orbite;) btw2. Zapomniałem o milionach czajników na Ziemii, które wokół Słońca krażą;)

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta:
      1. Nie logika, a intuicja, logika opiera się na dowodach, eksperymentach, doświadczeniu, intuicja na przeczuciach
      2. Kto wie czy tak było, skąd wiesz, że naprawdę widzieli, to, że zostało to spisane nie mówi, że jest to prawda, tak samo mitologia grecka i mit o Prometeuszu, to, że jest to spisane, nie znaczy, że jest to prawda.
      3. Wiara pozostanie wiarą, bo nie opiera się na dowodach, a to, że Ty sądzisz, że to jest prawda, nie znaczy, że nią jest, zresztą absurd religii wyszedł wraz z rozwojem nauki i poznaniem wszechświata. Oczywiście, że można tłumaczyć, że te 7 dni to tylko symbolika, ale jak rozróżnic symbolikę od prawdy - sami ją sobie wybieracie, a może bóg to też symbolika? Myślałeś nad tym? Czy wybierasz sobie własną "prawdę", która Ci pasuje?

    •  

      pokaż komentarz

      @Neoven: 1Logiczne myślenie, może niech tak to nazwę ("jakie jest (jedyne zresztą) logiczne wyjaśnienie, że cośtam coś....?") 2,3- wierzę im- masz rację, wiara nie opiera się na dowodach naukowych, (bo jak tu takie zdobyć? ) i jak wyżej pisałem, ma to sens. Odnośnie- jaki to absurd tej religii wyszedł? Czyżby naukowcy UDOWODNILI, że Boga nie ma? Może coś przegapiłem... Rozwijamy się dzięki temu co na tej planecie mamy, jesteśmy istoty rozumne i coraz więcej o tym świecie wiemy na pewno, z dowodami naukowymi, a reszta? Wiara? O co w niej chodzi napisałem wyżej. Napiszę na koniec, że przekonamy się po śmierci kto miał rację. Amen.

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta:
      Nie przekonamy się, bo aby się przekonać trzeba mieć sprawny mózg (procesy myślowe nie zachodzą w "duszy", a w mózgu), a niestety podczas śmierci mózg przestaje funkcjonować i też zaczyna się rozkładać, tym samym nie ma jak odbierać bodźców, bo już nie działa. Dla Ciebie widzę to pewnik, że staniesz gdzieś tam w raju i powiesz "Ha! A nie mówiłem?" Nie zakładasz w ogóle, że nie będziesz miał jak ocenić stanu swojego po śmierci (będzie tak jak przed narodzinami - według mnie opierając się na dowodach, badaniach na mózgu, kojarzysz tę piękne czasy, gdy Grecja walczyła z Persami i modlili się do Zeusa i prosili Posejdona o obfite połowy? Ja też nie. Tak, tak, wiem, że w twojej teorii byliśmy koło "boga", ale mówiąc, przekonamy się mówisz o rzeczach przyziemnych i o takich rzeczach mówię, bo procesy myślowe zachodzą na ziemi)

    •  

      pokaż komentarz

      @Neoven: aż gadasz... też pomyślałem, o tym o czym piszesz, ale sądziłęm, że zrozumiesz o co chodzi z tym przekonaniem się- że wyjdzie na moje albo na twoje. Mitologie typu grecka się kupy nie trzymają, ale wiara chrześciajńska tak. (jest jeden Bóg, stworzyciel wszystkiego, wszechwiedzący, kochający, zesłał Syna na Ziemię ...- ma to sens). To normalne- coś co jest prawdą zazwyczaj ma sens, a coś co nie jest prawdą raczej się kupy nie trzyma, takie to fantasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta:

      Jakby Bóg się 'ujawnił' to by wszyscy klęczeli, niezależnie od tego jacy są naprawdę
      Czytałeś co Ci pisałem? W Starym Testamencie masz pełno sytuacji, w których Bóg się ujawniał i nie wszyscy klęczeli.

      moi przdkowie widzieli na własne oczyi opisali to w Ewangeli.
      Twoi przodkowie? Jesteś Żydem? Poza tym mylisz się. Żadna z Ewangelii nie została napisana przez ludzi, którzy widzięli Jezusa. Co więcej między Ewangeliami są wyraźne różnice co do życia Jezusa. Choćby dotyczące tego kiedy się urodził (!)

      Tu nie kwestia nauki Ryu - tylko oddania się Bogu, kwestia wiary
      Nie jestem w stanie czegoś takiego zaakcpetować. To w ogóle logiczne nie jest. Nie mieście się to w mojej głowie, że Bóg byłby taki głupi.

      ale to LOGIKA podpowiada, że świat powstał dzięki Absolutowi, takiemu jak ja tu wyżej piszę
      Niczego takiego logika nie podpowiada. To jest wręcz NIElogiczne, bo nie ma żadnych dowodó na ten Absolut, Absolut jest całkowicie różny od wszystkiego co wiemy, że istnieje i mogłoby istnieć, a przede wszystkim wpadasz w pułapkę wiecznego regresu. Jeżeli wszechświat MUSIAŁ mieć stwórcę, to co stworzyło tego stwórcę? On też musiał mieć stwórcę, bo NIC nie może istnieć bez stwórcy.

    •  

      pokaż komentarz

      ale to LOGIKA podpowiada, że świat powstał dzięki Absolutowi

      @longinus_podbipieta: bzdura. To jest alogiczne i wcześniej zostało ci to wyjaśnione. Lepiej porzuć ten "argument".

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Absolut nie musi miec Stwórcy i dlatego właśnie Absolutem jest... Odnośnie pierwszego mojego zdania, które teraz skomentowałeś, oczywiście domyślić się nie mogłeś o co mi chodzi, jak ten świat by wyglądał z Bogiem, na którego istnienie ludzkość ma naukowe dowody/Bóg im się pokazuje choćby codzień na niebie? Naprawdę nie wiesz o co mi chodzi w tym??? Cóż - ja jestem cywil, a nie kształcony duchowny, to piszę jak potrafię... Zresztą już nie mam cierpliwości dzisiaj dalej tłumaczyć... Żegnam.

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta:
      No wiesz, ani na Zeusa, ani na Twojego Boga nie ma dowodów i przez to są tak samo absurdalni i historyjka o Jezusie rozsuwającym morza, zmarchwystającym i kochającym bogu są tak samo absurdalne jak wykradanie ognia od bogów. Nie koniecznie co jest logiczne jest prawdą. Ludzie są ograniczeni. Dzisiejsza fizyka pokazuje, że jest o wiele bardziej skomplikowana i wiele "absurdalnych" rzeczy sa przyjęte obecnie w fizyce za teorie. To, że czegoś ktoś nie ogarnia, nie znaczy, że jest nie prawdą. To, że ty byś chciał żeby tak było nie znaczy, że tak jest, ten sens, o którym mówisz jest subiektywny i zaufałeś LUDZIOM, to inni ci powiedzieli, że masz ich słuchać, zaufałeś teorii innych, tak jak kiedyś Grecy ufali kapłanom, ze naprawdę dostali widzenia od Apolla. Też mogę wymyślić coś "sensownego" i co, to sprawi, że będzie to prawdą? Nie uwierzyłeś "bogu", uwierzyłeś ludziom w ich dogmaty, czemu niby Jezus był wiarygodniejszy od dzisiejszych wysłanników boga? Oczywiście wszyscy wiemy gdzie większość z nich się znajduje. Biblia też kupy się nie trzyma, 7 dni tworzenia świata, bóg w trzech postaciach etc. Zresztą chrześcijaństwo nie różni się od innych religii zbytnio, teraz zamiast do kilku bogów ludzie modlą się do świętych odpowiedzialnych np. za morze, albo kierowców. Nie wiem co tu jeszcze napisać, bo to dla mnie oczywiste i i tak cię nie przekonam, dobrze, że przynajmniej szanujesz ateistów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Neoven: ludzie nawet modląc się do świętych to się modlą o ich wstawiennictwo u Boga, czyli w zasadzie modlą się do Boga. Zawsze. No i Biblię trzeba umieć czytać. Zaufałem Bogu. To, że ty nie ogarniasz Bożego Planu, to nie oznacza, że nie jest on prawdą, prawda?;) Prawda jest też taka, że powiedzeiliśmy co wiemy/co nie wiemy i na tym już zakończmy. bo jak Wy mi odpowiecie, to mi ciężko też nie odpowiedzieć, tak już mam. Trzymam kciuki za Wasze nawrócenie! Nie dziękujcie!

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta:
      1. Jeżeli chcesz twierdzić, że coś jest logiczne to wykaż to za pomocą logiki. Nawet to nie musi być logika formalna, ale opisz w jaki sposób to jest logiczne.
      2.

      oczywiście domyślić się nie mogłeś o co mi chodzi, jak ten świat by wyglądał z Bogiem, na którego istnienie ludzkość ma naukowe dowody/Bóg im się pokazuje choćby codzień na niebie?
      No to Ci piszę, że w ST nie raz ludzie mieli dowód na to, że Bóg istnieje, a i tak się mu sprzeciwiali. Nawet nie tylko ludzie! Najsłynniejszy buntownik historii, Lucyfer też wiedział, że istnieje Bóg, a jakoś się sprzeciwił.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: bo tu chodzi o ukazanie się Boga całej ludzkości, powszechne takie, już ci podpowiem, resztę już sam sobie dopowied, się domyśl.. Cześć

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu:
      Wiesz, rozmawianie o religii za pomocą logicznego myślenia (zachowanie przyczyny i skutku, opieranie się na dowodach, odrzucenie intuicji (emocji) etc.) nie ma sensu, bo jest z góry zdana na skreślenie, zresztą nawet wierzący to potwierdzają. Wiara to wiara, logika to logika. Zresztą trudno teoretyzować logicznie o czymś czego nie ma, bo prowadzi to do stwarzania przez ludzi nowych prawd o bogu, bo przecież jak nie ma na nic dowodów, to równie dobrze można coś dopisać/ dopowiedzieć etc. i będzie tak samo się nie trzymało kupy jak wcześniej i będzie wymagało wiary jak wcześniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @longinus_podbipieta:

      bo tu chodzi o ukazanie się Boga całej ludzkości, powszechne takie, już ci podpowiem, resztę już sam sobie dopowied, się domyśl
      Nie ma różnicy! Ludzie go widzieli i mu się sprzeciwiali, więc tak samo by było jakby o nim wiedzieli wszyscy. Jedni by mu się kłaniali, inni nie. Na mnie na przykład nie ma co liczyć. Barbarzyńskiemu despocie kłaniać się nie zamierzm.
      @Neoven:

      Wiara to wiara, logika to logika
      Ale to nie ja twierdziłem, że jedynym logicznym rozwiązaniem jest to, że Bóg stworzył wszechświat. Jeżeli ktoś tak twierdzi, to niech tę logikę pokaże.

  •  

    pokaż komentarz

    Twierdzenie wszystko z niczego jest logicznie sprzeczne :P
    Tylko Bóg tak potrafi :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Soren: Jakbyś obejrzał, to zwróciłbyś uwagę, że to właśnie nie jest nielogiczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu:
      Jest. Przecież mówił, że na początku była zupa :D
      Na początku byłą energia. I wszystko jest energią.
      A energia nie bierze się z niczego.
      Przed wielkim wybuchem energia istniała tylko w innej formie, w innym układzie.
      To nie było kompletne nic, które to nic sobie cudownie wybuchło ;)
      Biblia mówi, że na początku było słowo.
      Słowo to dźwięk czyli fala, a fala jest energią.
      Energia jest wieczna :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Soren: Obejrzyj do końca. Później właśnie mówi o tym, że plaski model wszechświata umożliwia to aby wszechświat powstał dosłownie z niczgo, bo z jednej strony jest właśnie cała ta energia, a z drugiej mówił o ujemnej wartości grawitacji (czym to jest i na czym polega - nie mam pojęcia) i że właśnie jedno z drugim skraca się do zera. W takim modelu nie potrzebne jest nic, albo raczej potrzebne jest tylko nic i już jest coś.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu:
      To są oczywiście wszystko teorie. Nie wiemy tak na prawdę czym jest ta czarna energia i materia.
      Nie wiemy czy istnieją inne równoległe wszechświaty i jak funkcjonują.
      Nie wiemy co jest poza naszym wszechświatem.
      Mogę uwierzyć w to, że wszechświat jest płaski, ale zastanawiam się czy także nie jest zanurzony razem z innymi w innej zupie :)
      Tak na prawdę nauka to ciągle jeden wielki znak zapytania.
      Jeśli nawet ten wszechświat zaczął się od momentu zero, to nadal nie ma pewności co było przed stanem zero.
      Jeśli wszechświat ma się rozszerzać z prędkością światła to co dalej? Będzie się w nieskończoność rozszerzał z tą prędkością? ;) Wiem, że światło i energia mogą się poruszać szybciej (czy też teleportować albo przemieszczać między uniwersami ), więc ludzkość sobie poradzi.
      A modele są modelami i się zmieniają.
      Nauka się zmienia.
      Człowiek jednak by się rozwijać potrzebuje paru trwałych elementów, drogowskazów dla równowagi, bo inaczej łatwo się gubi i staje się wyalienowany w nowym świecie, którego nie rozumie. Ludzie zawsze porządkują sobie świat. Wszyscy. Każdy wedle swojego uznania :)
      Jeśli jednym pomaga wizja, że wszystko powstało z niczego i dąży do niczego (śmierć) to spoko.
      Grunt by dalej trzymali pion i kierowali się wartościami uniwersalnymi.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Soren:

      Jeśli jednym pomaga wizja, że wszystko powstało z niczego i dąży do niczego (śmierć) to spoko.
      To nie jest kwestia tego co komu odpowiada. To kwestia tego co w danym momencie wiemy, a czego nie wiemy. Nie wiemy niczego co sugerowałoby, że możliwe jest istnienie jakiegoś stwórcy sprzecznego ze wszystkim co wiemy o rzeczywistości.

  •  

    pokaż komentarz

    dosc stare to ale wcia nadal aktualne

  •  

    pokaż komentarz

    Właśnie skończyłem oglądać. Szczerze polecam, godzina zleciała błyskawicznie. Prawdziwy przykład na to jak przedstawić pewną wiedzę w sposób, który sprawi, że będziesz po 60 minutach czuł niedosyt i chciał dowiedzieć się jeszcze czegoś nowego.

    Niezwykle przekonująca, rzeczowa argumentacja, humor... Wytłumaczone naprawdę świetnie to, iż żyjemy w płaskim wszechświecie, który mógł powstać z niczego, który ciągle się rozszerza i w dalekiej przyszłości nie będzie możliwości udowodnienia tego, co możemy udowodnić dzisiaj.

    Oczywiście, w dalszym ciągu to teorie naukowe które mogą się okazać nieprawdziwe, aczkolwiek na chwilę obecną jest to najbardziej racjonalne i prawdopodobne wyjaśnienie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Bardias-Kukurydziak: Wykład jest o nauce, czy o religii? Czego się dowiedziałeś (jakie zagadnienia zostały poruszone)? Pytam, bo jak widzę Ryu i naukę obok siebie, to mój racjonalny umysł podpowiada, że prawdopodobnie będzie kupa :) Póki co, oprócz zbiorowego podniecenia tym niesamowitym wykładem, nie widzę kontynuacji w komentarzach. Biorąc pod uwagę, że wykład trwa ponad godzinę, jest po angielsku i dotyczy astronomii... tam musi być coś prostego, jakiś cyngiel, wyzwalacz uwagi :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Krynica_Madrosci: Jest fajnie opowiedziany, nawet kiedy mówi o skomplikowanych rzeczach. Krauss jest ateistą, wykład zapowiada nawet Richard Dawkins, ale sam wykład jest o astronomii i fizyce, o tym jest wygląda wszechświat i w jaki sposób mógł powstać. Znajdzie się w trakcie kilka przytyków do religii.

      jak widzę Ryu i naukę obok siebie, to mój racjonalny umysł podpowiada, że prawdopodobnie będzie kupa
      No, już widzę jak racjonalny...

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: To już wiem, ale jako człowiek słabej wiary doszukuję się w tym - z pozoru niesztampowym - znalezisku czegoś głębszego. Ale to tylko dlatego, że zauważyłem zestawienie Ryu z nauką :) Nie kojarzę cię z tą akurat branżą. Jawisz mi się jako seryjny komentator, którego główne zainteresowania to "sprawy społeczne" - szeroka kategoria. Pytam, bo podstawy z astronomii są mi znane, ale jeśli ma to być tło i pretekst do kilku przytyków do religii to słabo. No więc, czego się dowiedziałeś (jakie zagadnienia zostały poruszone)?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Dobra, namówiłeś mnie :) Obejrzę, jest to pewnie ciekawsze, niż wzajemne grzanie się wykopowej wspólnoty refleksjami o kierowcach autobusów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bardias-Kukurydziak: I czego się dowiedziałeś i na ch** ci to, jak i tak umrzesz, zanim tajemnica i złożoność tego świata materialnego nie zostanie wyjaśniona i poznana do końca? Czy nauka rzeczywiście może stanowić wartość, nadającą sens naszemu życiu?

      Edit: Nie zrozum mnie źle. Mówi się że religia to "opium dla mas", że jest bzdurna i niepotrzebna ale czy nie jest ona bardziej "uczciwa" od nauki, która i tak nie będzie w stanie odpowiedzieć Ci na wszystkie pytania, podczas gdy religia, oprócz tego że niesie nadzieję - sprawia że jesteśmy lepszymi ludźmi, bogacimy się duchowo ale i kulturalnie?

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple:

      Czy nauka rzeczywiście może stanowić wartość, nadającą sens naszemu życiu?
      Nie, ale nikt tak nie twierdzi

      @Krynica_Madrosci:

      jest to pewnie ciekawsze, niż wzajemne grzanie się wykopowej wspólnoty refleksjami o kierowcach autobusów.
      Myślę, że tak. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple: > I czego się dowiedziałeś i na ch** ci to, jak i tak umrzesz, zanim tajemnica i złożoność tego świata materialnego nie zostanie wyjaśniona i poznana do końca?

      Dowiedziałem się tego co jest prawdą, nie ważne czy ci się podoba czy nie. Nie ważne czy znajdę ostateczną odpowiedź - najprawdopodobniej taka nie istnieje, ale będę się starał najlepiej jak potrafię. Sam nadaję swojemu życiu sens. Richard Feynman najlepiej to określił

      Czy nauka rzeczywiście może stanowić wartość, nadającą sens naszemu życiu?

      Musiałbyś sprecyzować, nie napiszę po prostu tak bo mi się tak wydaje. Na pewno może odpowiedzieć już na większość pytań jakie zadasz np. skąd się wzięła moralność

      podczas gdy religia, oprócz tego że niesie nadzieję - sprawia że jesteśmy lepszymi ludźmi, bogacimy się duchowo ale i kulturalnie?

      Nawet hipotetycznie zakładając że masz rację i religia ma tylko dobry wpływ to jest nadal fundament zbudowany na nieprawdzie i nie mogę go zaakceptować. Zwłaszcza że jej "uczciwość" wyjaśniania, która była początkiem nauki, obecnie robi z ludzi ignorantów którym może łatwiej żyć ale nie są to ludzie którzy będą szukać więcej bo już wszystko im poustawiano w życiu. Filozofia to miejsce gdzie powinni przenieść się teolodzy, równie pokręcona ale nie ingerująca. A na pytanie jak żyć każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

    •  

      pokaż komentarz

      . Mówi się że religia to "opium dla mas", że jest bzdurna i niepotrzebna ale czy nie jest ona bardziej "uczciwa" od nauki, która i tak nie będzie w stanie odpowiedzieć Ci na wszystkie pytania, podczas gdy religia, oprócz tego że niesie nadzieję - sprawia że jesteśmy lepszymi ludźmi, bogacimy się duchowo ale i kulturalnie?

      @sheeple:

      Być może łatwiej jest żyć z wiarą w Boga. Ale szczerze mówiąc gdyby zdradzała mnie żona wolałbym znać prawdę, niźli żyć w niewiedzy (mimo, że tak byłoby łatwiej). Kwestia podejścia. Ja po prostu nie jestem w stanie uwierzyć "na siłę" w coś, co może przyniesie mi pewne ukojenie ale jest bzdurą. Wolę przyjąć z bólem to, że jestem tu przez przypadek i w obliczu wielkiego wszechświata jestem nikim, bytem bez większego celu. Oczywiście w obliczu mojego najbliższego otoczenia jestem kimś ważnym (m.in. dla bliskich) i na tym staram się skupiać w życiu, nie na wymysłach o aniołkach i diabełkach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bardias-Kukurydziak: Krauss nawet o tym mówi w tym wykładzie. Religie przychodzą i mówią Ci "my wiemy wszystko" podczas gdy rzeczy, których można wiedzieć jest tak cholernie wiele i człowiek najprawdopodobniej nigdy nie będzie w stanie wiedzieć wszystkiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: wiekszosc religii nie mowi "my wiemy", tak robi tylko jedna religia - ateizm. normalne religie przychodza i mowia: "my wierzymy"
      pozdrawiam ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @stefan-kowalski:
      1. Ateizm nie jest religią. Łysa głowa nie jest kolorem włosów, niezbieranie znaczków to nie hobby, a wyłączony telewizor nie jest filmem.
      2. Ateizm mówi tylko jedno „Nie ma żadnych dowodów na istnienie Boga, a twierdzenie, że skoro nie wiemy jak coś się stało to Bóg jest głupie, więc nie ma sensu zakładać, że Bóg w ogóle może istnieć"
      3. Bardzo możliwe, że popełniasz częsty błąd i utożsamiasz ateizm ze współczesną nauką i metodą naukową. Dziękuję za komplement i utożsamianie ateistów z ludźmi zainteresowanymi wiedzą. Jeżeli tak jest to nauka nie mówi, że wszystko wie. Za kadym razem powtarza, że tak nie jest.
      4. Tobie każe się wierzyć bez dowodów, ani powodów do wierzenia innych od myślenia życzeniowego i strachu przed śmiercią, natomiast sama religia rzekomo wie wszystko, zna wszystkie odpowiedzi. Koran to najdoskonalsze dzieło Boga idealne w każdym miejscu. Bhagavadfgita wie jak to było podczas wielkie wojny między bogami. Religie to "wiedzą" i ludziom każą w to wierzyć, bo nie mają najmniejszego dowodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @stefan-kowalski:

      tak robi tylko jedna religia - ateizm

      Ateizm jest religią, tak jak celibat jest pozycją seksualną.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: po pierwsze: na jakiej podstawie oceniasz jaki jest moj swiatopoglad ("Tobie kaze sie wierzyc..")?
      powtarzam jescze raz bo znowu powtarzasz nieprawde (4pkt): religie nie mowia ze wiedza tylko przedstawiaja jakas wizje w ktora nalezy uwierzyc aby moc sie nazywac przedstawicilem (wierzacym) danej religii.
      co do ateizmu.. napewno sie ze mna zgodzisz ze sa pytaniana na ktore nie mozna odpowiedziec obecnymi instrumentami naukowymi, na niektore z tych pytan nigdy nauka nie bedzie w stanie odpowiedziec (zagadnienia filozoficzne). religia jest proba odpowiedzi na niektore z tych pytan na innym gruncie niz nauka - ale tak jak pisalem nie twierdzi ze wie tylko podaja cos do wierzenia (dlatego nie ma obowiazku niczego udowadniac). napisalem ze ateizm jest rowniez religia dlatego ze sporo osob uwazajacych sie za ateistow tak do niego podchodzi - tzn. wierzy (!) w nieudowodnione teorie i hipotezy naukowe, stad wlasnie wynika problem ze mimo tego ze WIERZA sa swiecie przekonani ze WIEDZA.

      pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @stefan-kowalski:

      po pierwsze: na jakiej podstawie oceniasz jaki jest moj swiatopoglad
      Nie oceniam go w tym miejscu, a opisuję jak działa religia. Religia twierdzi, że wie jakie są odpowiedzi na fundamentalne pytania rzeczywistości I nie wkręcaj, że jest inaczej, bo w Biblii jest wszystko napisane jako fakty, a nie, ze może jezus umarł na krzyżu, a może nie. Religie mówią, że coś jest takie i tkie i każą swoim wierzącym w to wierzyć.

      nie mowia ze wiedza tylko przedstawiaja jakas wizje
      Która rzekomo jest prawdziwa i to ty masz w nia uwierzyć.

      na niektore z tych pytan nigdy nauka nie bedzie w stanie odpowiedziec (zagadnienia filozoficzne)
      Nie wiem co tam robią te zagadnienia filozoficzne. Nauka pewnie nie będzie w stanie odpowiedzieć na wiele pytań nigdy, ale to nie czyni z nich zagadnienia filozoficzne.

      religia jest proba odpowiedzi na niektore z tych pytan na innym gruncie niz nauka
      Nie. Religia jest próbą zapchania dziur niewiedzy myśleniem życzeniowym.

      dlatego nie ma obowiazku niczego udowadniac
      Oczywiście, że jest taki obowiązek. Religie się bronią twierdząc, że nie muszą niczego udowadniać, bo one są inne, ale to bzdura.. Każdy musi udowodnić swoje tezy, żeby ktoś inny zaczął brać je poważnie.

      tzn. wierzy (!) w nieudowodnione teorie i hipotezy naukowe, stad wlasnie wynika problem ze mimo tego ze WIERZA sa swiecie przekonani ze WIEDZA.
      1. Samo wierzenie w jakiś element nie czyni z całości religii.
      2. Ateizm to brak wiary w Boga. Jeżeli ktoś spełnia tę zasadę to jest ateistą, oprócz tego może być diametralnie innym człowiekiem niż stojący obok ateista. Nie upoważnia to nikogo do wmawiania ludziom bzdury, że ateizm jest religią.
      3. W jakie nieudowodnione teorie wierzą ateiści? Nie mylisz czasem wiary z uznaniem czegoś za najbardziej prawdopodobne w oparciu o zebrane dane? Spytaj się największych ekspertów od teorii strun co o niej myślą. Żaden z nich w nią nie "wierzy" (no dobra, czasami środowisko naukowe narzeka, że niektórzy fizycy zajmujący się tą teorią niemalże zaczynają w nią wierzyć, ale to dowód anegdotyczny), a jedynie twierdzą, że matematycznie teoria strun w piękny, idealny sposób wpisuje się w to, co już naukowo wiemy o wszechświecie, ale nie mają na nią dowodów, więc jutro mogą się przekonać, że to nieprawda i tyle. To nie jest wiara, a na pewno nie ślepa religijna wiara.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: czy religia ktora mowi ze bylo tak albo siak nadal mozna nazwac religia? to jakas schizofrenia..

    •  

      pokaż komentarz

      @stefan-kowalski: Jaka znowu schizofrenia? Każda religia twierdzi, żę zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Chrześcijaństwo twierdzi, że jest Bóg, który jako człowiek zstąpił na Ziemię i umarł za nasze grzechy ba krzyżu. To jest rzekomy fakt i my w niego mamy wierzyć (oczywiście mimo braku dowodów i ignorując dowody i przesłanki przeciwko)

    •  

      pokaż komentarz

      @stefan-kowalski: Ktoś kiedyś powiedział, że filozofia, to szukanie czarnego kota w ciemnym pokoju, metafizyka, to szukanie w ciemnym pokoju kota, którego tam nie ma, a religia, to szukanie czarnego kota w ciemnym pokoju, którego tam nie ma i krzyczenie "Znalazłem!".
      Sensem religii nie jest szukanie odpowiedzi (tak postepuje nauka) tylko ich dawanie. Bez względu na ich zgodność z rzeczywistością, a to już jest nieuczciwe.

      Do tego mam wrażenie, że źle stosujesz słowo "wierzyć" w kontekście religijnym. W przypadku religii, to nie jest potoczne "Wierzę, że dostane podwyżkę." (ale mogę nie dostać), tylko raczej (definicja ukuta ad hoc) wiara, to jak najbardziej pewna wiedza, tym różniąca się od wiedzy potocznej, że nie zdobyta empirycznie, ani na drodze dedukcji, czy indukcji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zorax:

      Do tego mam wrażenie, że źle stosujesz słowo "wierzyć" w kontekście religijnym
      Pod tym względem brakuje nam w j.polskim słowa. Po angielsku masz faith jako ta ślepa wiara "pomimo" dowodów, wiara religijna, oraz belief jako dzięki dowodom i przesłankom. Zaufanie takie.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawe ,że ateiści smieja się z wieżących przyznając jednocześnie ,że " o kosmosie wiecej nie wiedza niż wiedzą.'
    Pasteur napisał "Trochę nauki oddala od Boga.Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem." Troszke pokory.

    •  

      pokaż komentarz

      @ibacim: Co ma niewiedza na temat wszechświata wspólnego z Bogiem? Bóg miał rzekomo stworzyć ten wszechświat, a tutaj masz całkiem sensownie opisane możliwości jak on mógł dosłownie powstać z niczego. (Nie wspominając już o tym, że wszechświat nie musiał powstać z niczego, a jednocześnie nie być stworzonym przez inteligentną istotę) .

      Nie ma ŻADNYCH powodów by wierzyć w Boga. Kiedyś ludzie jak nie znali odpowiedzi na nurtujące ich pytania to przypisywali wszystko czarom. Najbardziej transcendentalne pytania potrzebowały największych czarów, więc bogowie. Czym się różni dzisiejszy człowiek, który mówi, że nie wie jak powstał wszechświat, więc Bóg od człowieka, który kilka tysięcy lat temu mówił, że nie wie jak powstają pioruny, więc Zeus?

      Nawet w świecie nauki wielu ludzi padło ofiarom religii. Newton jak nie wiedział dlaczego planety krążą wokół takich orbit jak teraz zamknął się na jakiś czas w domu i wymyślił rachunek różniczkowy (sic!), ale później gdy stanął w miejscu, w którym ówczesna technologia nie pozwalała na spojrzenie dalej i dokładniej uznał, że za resztę niewyjaśnionych rzeczy w układzie słonecznym odpowiada Bóg i co? Później wymyślono lepsze teleskopy i okazało się, że Boga tam nie ma tylko jest fizyka i matematyka. Bóg przeskoczył do kolejnej dziury, bo obrona Boga dziur jest jedyną obroną, której wierzący są jeszcze w stanie się trzymać. A co by było jakby Newton nie wierzył w Boga? Co by było jakby się patrzył dalej w niebo szukając odpowiedzi? Nigdy się nie dowiemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Czyli coś z niczego i wszystko przypadek to twoja religja? A czy nie widzisz ,że wszystko jest upozadkowane ? Nawet twoje zycie podlega prawom. I to prawom zapisanym w Biblii. Przemyś życie swoje i swoich bliskich bez wiary w przypadek. Pomyśl ,że to co siejesz to zbierasz. I to o czym myślisz - dostaniesz. Nie ma przypadków.

    •  

      pokaż komentarz

      @ibacim: I jeszcze jedno. Wrzuciłeś informację nieprawdziwą w powiązane. Wzięli starego, schorowanego człowieka, książkę napisał ktoś inny, a on później się przyznał, że nie ma pojęcia co tam jest napisane i nie znał większości osób, na których ta książka się rzekomo powołuje. Obrzydliwa manipulacja teistów, która wywołała burzę w internecie.
      http://www.nytimes.com/2007/11/04/magazine/04Flew-t.html?_r=1

      Nawet po latach urabiania schorowanego człowieka, ten dał się przekonać do DEIZMU. Dalej uważał, że wsystkie religie to ściema.

    •  

      pokaż komentarz

      @ibacim:

      Ciekawe ,że ateiści smieja się z wieżących przyznając jednocześnie ,że " o kosmosie wiecej nie wiedza niż wiedzą.'

      Śmieszne jest to dlatego:

      Naukowiec: Obserwując przesunięcie ku czerwieni supernowych udało nam się ukonstytuować, że wszechświat cholernie szybko się rozszerza i nie mamy zielonego pojęcia, skąd bierze do tego energię. Ogólnie zrozumieliśmy dopiero ok 1% Wszechświata.

      Teista: Wykminiłem to.

    •  

      pokaż komentarz

      @ibacim: Weź sobie zainwestuj w słownik. Nie jest to moją religią. Powiedziałem Ci, że nauka jest w stanie już wykazać powoli jak to jest możliwe, że coś może powstać z niczego, oraz pokazała już, że nasz wszechświat jest tak skonstruowany, że móg`l powstać z niczego (o tym wszystkim w wykładzie)

      A czy nie widzisz ,że wszystko jest upozadkowane ? Nawet twoje zycie podlega prawom. I to prawom zapisanym w Biblii
      Nie. Prawom zapisanym w naturze, prawom fizyki. W Biblii poza zatrzęsieniem barbarzyńskich nakazów i zakazów masz co najwyżej powtórzenie oczywistych prawd znanych na całym świecie i podstawy moralności, które w tym momencie są w stanie wyjaśnić psychologowie ewolucyjni.

      Pomyśl ,że to co siejesz to zbierasz. I to o czym myślisz - dostaniesz.
      Oczywiście, ze istnieje NAUKOWA reguła przyczyny i skutku. Wszystko co robimy ma wpływ na otaczający nas świat i wynika z nieskończenie wielu czynników, które nastąpiły wcześniej. Na moje życie gigantyczny wpływ miał fakt, że w pierwszej klasie szkoły średniej pewnego dnia rozładował mi się telefon i następnego dnia zaspałem. Byłbym teraz zupełnie innym człowiekiem gdybym tamtego dnia nie spotkał ludzi, których spotkałem. Ale to nie jest dar od jakiegoś Boga. Tak samo jak darem od Boga nie jest to, że kiedyś przyjaciółka mojego przyjaciela jechała autobusem i w pewnym momencie zamieniła się miejscami z koleżanką. Chwilę później nastąpił wypadek i przyjaciółka przyjaciela została zmiażdżona, a tamtej dziewczynie niemal nic się nie stało.

      Nie ma przypadków.
      Wiem, że nie ma. Jestem deterministą (dla dokładności kompatybilistą), ale tak samo nie ma czegoś takiego jak wolna wola w potocznym tego słowa znaczeniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Nie sądziłem, że nadejdzie taki dzień, ale zgadzam się z Tobą. Wizja, że gdzieś wśród chmur siedzi białobrody dziadek i codziennie mnie uważnie obserwuje czy aby nie łamię jego zakazów i wypełniam nakazy i jeśli dopuszczę do przewinienia to z miłości wyśle mnie do miejsca pełnego bólu, ognia i siarki wydaje się, delikatnie mówiąc, naiwna.

      @ibacim: Sorry, wyrosłem z bajek dawno temu. Wolę filmy s-f.

  •  

    pokaż komentarz

    Jedno, co mi się rzuciło na myśl słuchając tego wykładu. Co jeśli my też mamy obraz jedynie kawałka wszechświata? Tak jak potomni będą widzieć tylko jedną galaktykę.(Jeśli gadam głupoty, a na sali jest kosmolog, to niech mnie uświadomi)

    •  

      pokaż komentarz

      @Krever:
      No poznaliśmy tylko kawałek wszechświata, bo jest to nie możliwe, żeby poznać do końca, bo primo trudno wysłać dalej niż obecnie sondy, po drugie świat się nieustannie rozszerza (podczas pisania tego postu zapewne rozszerzył się o miliardy galaktyk, oczywiście to teoria, przybliżenie, ale faktem jest, że mimo tak zawrotnej prędkości świat jeszcze bardziej przyspiesza, przez to galaktyki oddalają się od siebie). Zresztą nie wiadomo, czy świat jest skończony, znaczy się czy materia się kończy, może tak, może nie, może występuje w pewnym momencie tylko antymateria etc. za głęboko w temacie nie jestem, więc więcej nie napiszę.

    •  

      pokaż komentarz

      Drugie co wymyśliłem: Zakładając, że istnieje nieskończenie wiele wszechświatów, to wszystko jest możliwe. Ergo wsród nieskończonej ilości wszechświatów istnieje nieskończenie wiele wszechświatów w których istnieje Bóg. Bóg jako istota absolutna nie miałaby problemów z zaistnieniem we wszechświatach których go "naturalnie" nie było. Podświadomie wyczuwam w tym rozumowaniu jakiś błąd ale go nie widzę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krever: Tam to nawet pada. 5k lat temu przez teleskopy być może widzielibyśmy coś innego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krever:

      Podświadomie wyczuwam w tym rozumowaniu jakiś błąd ale go nie widzę.
      Bóg byłby istotą, która jest poza wszechświatem i go stworzyła. Jeżeli jest nieskończenie wiele wszechświatów (w ogóle to a propos nieskończoności polecam ten film dokumentalny z bbc Rozwala móżg) to jest w nich wszystko co może być we wszechświatach, ale nie może być czegoś, czego nie może w nich być. Boga we wszechświecie nie ma jeżeli nie było go "przed" tym wszechświatem.

    •  

      pokaż komentarz

      Boga we wszechświecie nie ma jeżeli nie było go "przed" tym wszechświatem.

      @Ryu: Czyli istnieją wszechświaty w których istnieją istoty, które są nieskończenie zbliżone do absolutu, ograniczone jedynie rpzez wszechświat w którym istnieją.

      Idźmy dalej. Istnieje nieskończenie małe prawdopodobieństwo, że taka "Bóg" istnieje w naszym wszechświecie. Dołączmy do tego zakład Pascala. Kolejne nieskończenie małe prawdopodobieństwo, że "Bóg" ten wynagrodzi nas za określone czyny. Każdy w tym momencie powinien ocenić co mu się bardziej opłaca: czy wróbel w garści(życie doczesne) czy nieskończenie mało prawdopodobne życie wieczne. Ja nadal wybieram to drugie. Można uważać to za głupotę, ale wszystko zależy od wagi życia wiecznego dla każdego z nas.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krever:
      skąd wiesz, że to nie jedzenie klopsików jest drogą do wieczności (małe prawdopodobieństwo, ale jest, tak jak mówisz)?

    •  

      pokaż komentarz

      @Krever:

      Czyli istnieją wszechświaty w których istnieją istoty, które są nieskończenie zbliżone do absolutu, ograniczone jedynie rpzez wszechświat w którym istnieją.
      Na tyle bliskie absolutowi na ile umożliwia to rzeczywistość. Jak dużo to jest, to tego nie wiem. Będzie to musiała być istota, która jest stworzona w tym wszechświecie i w zgodzie z prawami panującymi w tym wszechświecie.

      Kolejne nieskończenie małe prawdopodobieństwo, że "Bóg" ten wynagrodzi nas za określone czyny
      Myślę, że to jest już poza możliwościami istoty wewnątrz wszechświata.

  •  

    pokaż komentarz

    przecież to ma już kilka lat i każdy to widział...

  •  

    pokaż komentarz

    Ja pierdziele, przestańcie zaśmiecać komentarze swoimi arcyinteligentnymi dyskusjami.

  •  

    pokaż komentarz

    Świetny wykład, jasno wykładać taki temat, posypując w dodatku całość humorem, to sztuka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Endis: To się przygotowuje (prezentacja) i ćwiczy (np. mowa do lustra, żony, psa ... whatever).

      BTW: Dla mnie to stek bzdur. Naukowcy zabrnęli w ślepy zaułek i wymyślają coraz bardziej idiotyczne teorie a jedyne co mogą nam zaoferować to coraz to nowsze rodzaje procesorów bo nawet z głupią bateria do laptopa mają problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple:

      Dla mnie to stek bzdur
      Która z przedstawionych informacji i na podstawie jakch danych jest według Ciebie bzdurą? Czy to tak "na chłopski rozum" Ci się nie podoba?

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple: Niestety dla Ciebie, wiele z tych teorii jest potem potwierdzana empirycznie. Zacznijmy może od tego, że naukowcy najpierw tę głupią baterię stworzyli wykorzystując ten "stek bzdur", o którym mówisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Endis: Tak naprawdę cały czas mam na myśli ważniejsze rzeczy niż bateria, procesor czy nawet prom kosmiczny ... Te rzeczy są fajne, ułatwiają nam często życie ale nigdy nie dadzą nam nadziei, nie sprawią że będziemy lepsi czy szczęśliwsi. Ciekawość świata jest naszą cechą wrodzoną i w takim aspekcie nie jej nie krytykuje. Jednak uważam że nie powinna nam przesłaniać naszej tęsknoty do poznania prawdziwej prapryczyny - absoutu - Boga.

      A że jest ona u nas także wrodzona niech świadczy chociażby szamanizm i rozwój wielu religii (nie tylko chrześcijańskiej)

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Nie zgadzam się z jedną, dla mnie najważniejszą: że Boga nie ma a religia nie jest potrzebna. Co do pozostałych to ani mnie ziębią ani grzeją. Ot, teorie ... no właśnie: teorie.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple: Ależ sprawiają, że jesteśmy lepsi i szczęśliwsi, choćby przez to, że dzięki nauce jesteśmy zdrowsi i dłużej żyjemy.

      Jednak uważam że nie powinna nam przesłaniać naszej tęsknoty do poznania prawdziwej prapryczyny - absoutu - Boga.
      Trochę bez sensu to zdanie, bo z jednej strony piszesz o "tęsknocie" (chyba raczej pragnieniu) poznania prawdziwej praprzyczyny, a z drugiej podajesz gotowe rozwiązanie, czym ta praprzyczyna jest. Chyba, że czegoś w tym zdaniu nie zrozumiałem? I nie "naszej", tylko "Twojej", ewentualnie "niektórych ludzi". Wybacz, ale nie wszyscy wierzą w Boga.

    •  

      pokaż komentarz

      jesteśmy zdrowsi i dłużej żyjemy
      @Endis: Po co? Dlaczego? Naprawdę uszczęśliwi Cię to, że będziesz mógł pożyć 10 czy 20 lat więcej? Jeśli, tak to mamy inna wykładnię szczęścia.

      Trochę bez sensu to zdanie, bo z jednej strony piszesz o "tęsknocie" (chyba raczej pragnieniu) poznania prawdziwej praprzyczyny, a z drugiej podajesz gotowe rozwiązanie, czym ta praprzyczyna jest. Chyba, że czegoś w tym zdaniu nie zrozumiałem? I nie "naszej", tylko "Twojej", ewentualnie "niektórych ludzi". Wybacz, ale nie wszyscy wierzą w Boga.

      Może rzeczywiście do Ciebie powinienem napisać "pragnieniu" - dla mnie to już "tęsknota" bo są chwile w moim życiu gdy Jego absolutu doświadczam. Co do dalszej części - pierwsza już wszystko tłumaczy. Widzisz, ja już jestem "skażony" wiarą (ale nie narzekam ;) Niestety "danych empirycznych i równań" Ci nie przedstawię :)

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple: Tak, uszczęśliwi. Poza tym podałem przykład pierwszy z brzegu. Dobre zdrowie, uprawianie sportu, miłość, czy różne formy rozrywki mogą być wg mnie równorzędnymi źródłami szczęścia, co złudzenie, że obcuje się z bóstwem. "Twoje" zawężone pojęcie szczęścia zawiera się w mojej wykładni:)

      Ale o Bogu możemy dyskutować godzinami, wróćmy więc może do nauki. Odnośnie tego, co napisałeś do Ryu:

      Ot, teorie ... no właśnie: teorie.
      Nie możesz całej nauki wrzucać do jednego worka z napisem (niepotwierdzone) "teorie", bo część z nich została potwierdzona i ma się dobrze. Obejrzałeś chociaż ten wykład? Masz tam jasno wyłożone, jak obserwacyjnie niektóre hipotezy potwierdzono. Jeśli coś pozostaje niesprawdzoną hipotezą, również jest to podkreślone. To jest właśnie piękno nauki, daną hipotezę trzeba potwierdzić, sprawdzić, udowodnić. To, co sprawdzone odróżnia się od tego, co niepotwierdzone. Tu cnotą jest sceptycyzm, a nie przyjmowanie na wiarę prawd objawionych.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple:

      Po co? Dlaczego? Naprawdę uszczęśliwi Cię to, że będziesz mógł pożyć 10 czy 20 lat więcej? Jeśli, tak to mamy inna wykładnię szczęścia.
      Jesteśmy niczym. My się w ogóle nie liczymy. Wszystkie gwiazdy, planety, obserwowalna materia to około 1% energii w całym wszechświecie. 1%! Wszystko co my jesteśmy w stanie na dzisiaj nazwać "czymś" mogłoby zniknąć ze wszechświata i nie miałoby to żadnego wpływu na nic. Ale wśród tego co widzimy nawet i tak jesteśmy niczym. Setki miliardów gwiazd istnieje tylko w naszej galaktyce, a ona wcale nie jest taka duża. Największe są wielokrotnie większe od naszej, a ile jest galaktyk? Równie wiele. Nasza planeta powstała 10 miliardów lat po tym jak powstał wszechświat i jest sobie jakąś tam jedną zwykłą planetą krążącą wokół całkiem zwyczajnej gwiazdy i tutaj na jej powierzchni od zaledwie tysięcy lat żyją homo sapiens. Nawet w historii tej naszej planety jesteśmy tylko przelotną modą. Taka jest rzeczywistość. Nie jest to ani dobre, ani złe, a po prostu prawdziwe. To o czym piszesz nie jest jedynym źródłem szczęścia człowieka, ale żebyś wiedział, że się cieszę, że to moje nic nieznaczące, niezauważalne z perspektywy wszechświata życie dzięki nauce trwać będzie z dwa razy dłużej niż życia moich przodków. Dwa razy więcej czasu na życie z moimi ukochanymi, dwa razy więcej czasu na pomaganie w przyszłości moim dzieciom, dwa razy więcej czasu by zrobić coś fajnego dla innych.

      Te rzeczy są fajne, ułatwiają nam często życie ale nigdy nie dadzą nam nadziei, nie sprawią że będziemy lepsi czy szczęśliwsi
      Nadziei na co? Lepsi w jakim sensie? Szczęścia same w sobie też nie dają, ale cholernie ułatwiają nam szansę na zdobycie go.

      są chwile w moim życiu gdy Jego absolutu doświadczam
      Tak? W jaki sposób? Na czym to odczuwanie jego absolutu polega?

      Nie zgadzam się z jedną, dla mnie najważniejszą: że Boga nie ma a religia nie jest potrzebna
      Sęk w tym, że to nie jest temat tego wykładu. W powiązanych masz wersję z napisami, obejrzyj sobie. Odróżnisz tam hipotezy od POTWIERDZONYCH teorii (semantyka naukowa. Będą coś nazywać teorią jeżeli nie mogą tego czegoś powtórzyć w laboratorium, ale to nie znaczy, że takiej teorii nie da się potwierdzić) i od jego osobistych wniosków/komentarzy. Nieistnienie Boga nie jest tezą naukową, którą tam broni. Jedynie zauważa, że to co pokazuje starczy samo w sobie do powstania świata i Bóg nie jest potrzebny.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple: ta nauka, w ktorej wartosc watpisz, podwazyla wiekszosc faktow, o ktorych mozna przeczytac w swietych ksiegach. Powstanie swiata wygladalo zupelnie inaczej niz nam to 'bog objawil'. Wiemy o tym dzieki czemu? Ciezkiej pracy naukowcow, stosujacych logiczny system myslenia, ktory pozwala posuwac sie naprzod. O masie historyjek w biblii mowi sie teraz jako o mitach, ktore nie wydarzyly sie naprawde. Jednak przez 3 tysiace lat wszyscy byli pewni ze bylo inaczej. Oczywiscie ostnieja, trzeba nazwac ich po imieniu, idioci, ktorzy wierza ze swiat ma tylko 6 tysiecy lat, adam i ewa to postacie historyczne, a noe faktycznie plywal swoim statkiem. Gdybys w zyciu codziennym stosowal logike, ktora rezerwujesz dla wiary, nie przetrwal bys tygodnia. wierzyl bys we wszystko bez dowodow, bo "czulbys w srodku, ze to wlasciwe". Wybacz, jak mozesz stawiac na wewnetrzne odczucia, ktore sa czesto wynikiem bledu w mozgu? Wiesz o tym, ze padaczka skroniowa jest wyjasnieniem na wiekszosc objawien? Ci ludzie przez swoja chorobe byli by gotowi zginac za boga ktory im sie objawil, ale chyba nie powiesz, ze tylko dzieki ich odczuciu mieli faktycznie przyjemna rozmowe z najwyzszym, ktorym nie zawsze okazuje sie byc Jahwe? Mowisz o tym, ze nauka nie da nam nadziei jaka niesie ze soba religia. Wg tego zalozenia, heroinista, ktory czuje sie po narkotyku lepiej niz kiedykolwiek czlowiek bedzie sie w stanie czuc, ma racje? Otoz istnieje roznica pomiedzy smutna prawda (nie taka znowu smutna, dla ludzi z wyobraznia) a pocieszajacym klamstwem, Twoj argument ze skoro nauka nie daje Ci takiego pocieszenia jak religia, to religia musi byc z automatu prawdziwa jest, wybacz, smieszny i zaprzecza zdrowemu rozsadkowi, ktory jeszcze nigdy nie zawiodl.

    •  

      pokaż komentarz

      @niektov:
      mistrzu prowadź ! a wszechświat który we mnie istnieje będzie podąrzać za twym słowem !

    •  

      pokaż komentarz

      @aktywny_obserwator: zaprawde, zaprawde, powiadam Wam, aktywny obserwator w mym krolestwie ironii zasiadzie po mej prawicy, jako pierwszy ktory uwierzyl w ma wielkosc!

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple: No właśnie, te wspaniałe teorie naukowe, jakieś zarzuty? Nie bądź pacanem mylącym teorie z hipotezą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: sorki ze sie wtrace, ale tak z ciekawosci, mowisz o tym wszechswiecie interesujace rzeczy, ogolnie twoje wypowiedzi sa ciekawe i mozna z Toba normalnie podyskutowac, a co jesli wszyscy sie myla? a co jesli wszechswiat tak naprawde jest ograniczony? Nie mozna powiedziec po prostu ze wszechswiat jest nieskonczony, nieograniczony tylko dlatego ze nie potrafimy go zmierzyc, dla ludzi kiedys ziemia pewnie tez sie wydawala olbrzymia, albo nieskonczona bo mogli wedrowac przez kilka lat i moze jeszcze by nie doszli do jakiegos ocenanu nie do przebycia, czy tak samo uwazali kiedys ze ziemia jest plaska bo nie potrafili tego zbadac itp, a co jakby sie okazalo ze wszechswiat ma pryliard kilometrow a potem jest cos innego, powiedzmy ze wszechswiat jest kwadratem w ktorym wszystko jest zamkniete a pozniej jest nastepny kwadrat w ktorym wszystko jest zielone zamiast np czarnego koloru jak we wszechswiecie jest po prostu zielony itp itd?

    •  

      pokaż komentarz

      @porque: Kształt wszechświata akurat jest znany. A z tym ograniczoym wszechświatem to pojawia się pytanie jeżeli jest ograniczony, to co jest na końcu?
      Chociaż popularna jest hipoteza multiświata

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: o tym ze ksztalt wszechswiata jest znany to akurat ja nie wiedizalem, a jesli mozna wiedziec jaki jest ten ksztalt? A jesli jest to normalny ksztalt typu kwadrat, kula, etc to jak oni to zbadali, skoro uwazaja ze jest nieograniczony?

      Ok juz nie bede cie zameczal moim gradobiciem pytan, bo dzisiaj wynajduje jakies glupoty, no moze nie glupoty, ale wiadomo ze ciezke pytania na ktore raczej nie ma pewniej odpowiedzi o ile jest, no i ostatnio chyba wczoraj tez akurat duzo debatowalismy :)

      Pozdrawiam:)

    •  

      pokaż komentarz

      @sheeple: Twój tępy umysł zamknął się w jakiejś bajeczce o bogu którego ni widu ni słychu.. No właśnie, którego boga? bo ludzie nawymyślali ich wiele..

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @qweq3: Dopiero zacząłem tę jego książkę, więc trudno mi powiedzieć coś więcej. Pamiętaj, że wykład ma charakter popularnonaukowy, a nie stricte naukowy.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora