Maturzyści protestują

Niedawno skończyły się próbne matury, ich wyniki są mało ważne w porównaniu w maturą właściwą. A co gdy ktoś się pomyli przy sprawdzaniu twojego arkusza? Co gdy twój wynik jest dużo mniejszy od tego, który sobie wyliczyłeś wcześniej. Co wtedy możesz zrobić? Nic. Akcja ze strony ma na celu umożliwienie maturzystom skopiowanie swojego arkusza.

  • Reklamy Google

  • Sh1eldeR +4  

    Jak najbardziej popieram ten pomysł. Choć ja maturę zdawałem już dawno (jeszcze w starej wersji), za absurd uważam to, że maturzyści nie mogą nawet skopiować swojej pracy, czy komukolwiek jej pokazać.

    Mam gdzieś to, że dzięki obecnym przepisom sprawdzający mają mniej roboty i w ogóle mniej problemów. Rozumiem, że można się przy sprawdzaniu nawet czegoś tak (stosunkowo) ważnego jak matura pomylić -- ale nie można zamykać ścieżki do naprawy tej pomyłki. A tak to teraz, z tego co się orientuję, wygląda.

    Dla mnie to nie do pomyślenia -- przepis dla maturzystów ewidentnie niesprawiedliwy i bezmyślnie, w niedopuszczalny sposób działający na ich niekorzyść (bo teraz ktoś może napisać maturę dobrze, a uzyskać słaby wynik i już -- praktycznie nie ma możliwości, by to sprawdzić i się odwołać od nieprawidłowej oceny).

    Chociaż nad samą stronką mogliby trochę popracować... Jak to w Internecie: przydałoby się zamiast niepotrzebnego biadolenia (jak zgrabne by ono nie było) wyłożyć same konkrety i zwieńczyć to jakimś call2action, i tyle.

    Z racji tego że bezpośrednio mnie to już nie dotyczy i tego, że jestem zbyt leniwy żeby się zajmować wszystkim, co mi się nie podoba (a może za dużo rzeczy mi się nie podoba ;-)), sam petycji raczej nie wydrukuję i nie będę zbierał podpisów, ale jak ktoś do mnie z nią przyjdzie, to bardzo chętnie podpiszę.

    Zwiększanie trudności matury, zmniejszanie czasu i inne tego typu rzeczy -- to mogę jeszcze zrozumieć. Ale niepozwalanie na udowodnienie swojej racji i wyegzekwowanie sprawiedliwej oceny... to już zakrawa dla mnie na skandal, a nie nadużywam tego słowa.

    pokaż komentarz
    Sh1eldeR
  • wermik 0  

    ale można poprosić o przysłanie kopii matury i o ponowne sprawdzenie i onastęny termin... wszelkie protesty robią tacy, dla których jeden punkt to życie albo śmierć, a więc nieuki, które chcą coś, oburzeni, wyciągnąć od państwa. Zdawałam maturę w tym roku i nikt się nie oburzał że z sali wyleciała dziewczyna z komórką a niektórzy nie zdali. Nie każdy musi miec maturę.

    pokaż komentarz
    wermik
  • smyq +1  

    jak ktos ma niezdac, ze wzgledu na brak wiedzy to chocby 100 razy sprawdzali ten sam arkusz to i tak nic to nie da.
    Dobrze wermik pisze, nie kazdy musi miec mature.

    pokaż komentarz
    smyq
  • Sh1eldeR 0  

    Ale co ma ten protest do braku wiedzy? Ktoś (może ja) tu chyba nie rozumie istoty tego protestu.

    Oni biją do tego (poprawcie, jeśli się mylę), żeby sposób oceniania pracy maturalnej był jawny dla zdającego, tj. żeby -- po napisaniu matury i sprawdzeniu przez komisję -- można było przejrzeć ocenioną maturę w towarzystwie wybranej przez siebie, wykwalifikowanej osoby. Dzięki temu dałoby się wreszcie "wykłócić" o należne, a z jakichś (błędnych) powodów nieprzyznane punkty.

    To, co wy piszecie -- że nie każdy może zdać i że to walka o sprawę "nieuków", jest zupełnie błędne i nie stosuje się do tego protestu.

    Czemu? Bo jak ktoś jest nieukiem i napisze np. maturę z Polaka słabo, to mógłby mu ją przeglądać zaprzyjaźniony prof. Miodek i i tak i tak matura będzie napisana SŁABO. Wszystko byłoby na piśmie i nie dałoby się tego zmienić, więc słusznie obcięte punkty pozostawałyby obcięte.

    ALE, jeśli komuś urąbano choćby parę punktów niesprawiedliwie, tj. odjęto mu je, mimo że się należały, to wtedy zaproszony przez maturzystę ekspert mógłby wskazać te miejsca i wtedy można by złożyć (może i opatrzony taką opinią) wniosek o ponowne sprawdzenie matury i przyznanie należnych punktów.

    NALEŻNYCH, a więc UCZCIWIE zdobytych, a NIEUCZCIWIE odebranych.

    Nie ma tu nic o nieukach. Jeśli "nieuk" nie napisze czegoś, za co dają 5 punktów, to nie będzie miał tych 5 punktów, koniec i kropka -- o nic się nie wykłóci, bo punkty (słusznie!) mu odejmą. Ale jeśli ktoś (nieuk, czy uk) spełni kryterium i powinien za to dostać 5 punktów, a dano mu za to 2 punkty lub 0, to wtedy miałby znacznie większe szanse na wywalczenie NALEŻNYCH mu punktów, gdyby mógł skopiować pracę, czy wejść z kimś do sali i poprosić go opinię.

    Nie wiem, po jaką cholerę piszecie o tych nieukach, bo tu jest mowa o znacznym zwiększeniu szansy otrzymania należnych, a nieprzyznanych punktów -- aż tyle i tylko tyle.

    Choćby i ktoś był nieukiem, jeśli punkty mu się należały, powinien je dostać i nikt nie może powiedzieć, że to tylko parę pkt i że dobry uczeń powinien mieć to gdzieś -- nie, każdy powinien dostać tyle punktów, na ile zasłużył, a nie mniej (lub więcej, skoro już o tym mowa) tylko dlatego, że ktoś w komisji się pomylił (co się ma prawo zdarzyć, ale co powinno być naprawiane).

    Ja tu czegoś nie rozumiem i piszę od rzeczy, czy wy, czy co? ;-) Pisaliście, że nieukowi i 1000 sprawdzeń nie pomoże... Ale to nie powód dla tego, by uznać protest za bezsensowny. Bo proponowane zmiany nieukowi -- jak zauważyliście -- nie pomogą, ale z dużym prawdopodobieństwem pomogą tym, co się nauczyli, a zostali niesprawiedliwie pokrzywdzeni.

    pokaż komentarz
    Sh1eldeR
  • wermik +1  

    jeśli ktoś nie jest nieukiem to z pewnością należne sobie 5 punktów otrzyma. Zasady oceniania są jasne - jest klucz.

    pokaż komentarz
    wermik
  • Sh1eldeR 0  

    Uważasz wermik, że błędy w ocenianiu się nie zdarzają, czy że czasem się jednak zdarzają?

    pokaż komentarz
    Sh1eldeR
  • wermik +1  

    jak można mówić o błędach w ocenianiu ? Jeśli praca jest spójna i logiczna, zawiera treści, które należało wypisać to jak można źle to ocenić ? W kluczu jest wypisanych kilkanaście przykładów jak uczeń może opisać to, na czym im zależy, jest też pewna doza pobłażliwości. Żeby nie zdać 20 pytań testowych i jednego wymagającego jedynie czytania ze zrozumieniem i przepisania kilku fragmentów tekstu to NAPRAWDĘ się człowiek nie nadaje na maturzystę i nie powinien marnować porządnym ludziom czasu jakimiś protestami. Lepiej ten czas wykorzystać na naukę. Naprawdę się da dostać 70-80 procent z polskiego, o który się rozchodzi. Cała moja klasa mat-fiz uzyskała takie wyniki.

    pokaż komentarz
    wermik
  • Sh1eldeR 0  

    wermik, normalnie! Błędy popełnia każdy człowiek. Zrób 1000 zadań z matmy, a na pewno gdzieś się rypniesz (tyle że możesz poprawić błąd na czas, bo zobaczysz, że pod koniec obliczeń uzyskujesz dziwne wyniki). Najlepszy programista na świecie robi błędy w kodzie. Geniusze z NASA też popełniają błędy, choć robią to bardzo rzadko (ale za to każdy ich błąd jest bardzo kosztowny).

    Tak samo sprawdzający maturę są ludźmi i popełniają błędy. Zaryzykuję stwierdzenie, że nie ma osoby, która popracowałaby jakiś dłuższy czas i nie zrobiła ani jednego błędu.

    Mi o zdanie/nie zdanie akurat nie chodzi, bo jeśli ktoś ma problemy ze zdaniem, to musi mu pójść naprawdę słabo. Dla niektórych jednak nawet te 70-80 proc z polaka to mało, za mało. 83% -- dostają się (choćby z odwołania) na wymarzoną uczelnię, 80% -- już nie.

    Jak powiedziałem, samo skopiowanie pracy, czy przedstawienie jej wybranemu ekspertowi nie jest niczym złym i powinno być możliwe. Nikt nie przyzna sobie tym sposobem punktów, które mu się nie należą. Ale mogą mu zostać przyznane punkty, na które uczciwie zasłużył.

    Jeśli komuś ucięto niesprawiedliwie te 3%, dzięki którym by się dostał, to błąd ten powinien zostać naprawiony. Jeśli praca zaś została oceniona bezbłędnie, a delikwentowi nadal brakuje 3%, no to nie ma zlituj... nie dostanie się na uczelnie.

    W proteście chodzi o uczciwą i sprawiedliwą ocenę, a nie o przyznawanie nienależnych punktów.

    pokaż komentarz
    Sh1eldeR
  • wermik -1  

    ale w tym momencie dochodzi do paranoi w której blokowałoby się proces rekrutacji na uczelniach przez brak wiary ucznioww fachowość oceniających. To naprawdę nie są ziejące ogniem paskudne smoki, które myślą tylko o tym, by kogoś ulać. A klucz jest ten sam więc dość bezczelna byłaby prośba aby kto inny sprawdził, czy nie dałoby się dodać 3 procent na wymarzoną uczelnię. Rodziłoby to może nowe ogniska korupcji.
    Rozumiem, że czlowiek moze popełnić błędy, ale od tego matura trwa trzy godziny do jasnej ciasnej ! Robi się przeciętnie wszystkie zadania w dwie i ma się naprawdę sporo czasu żeby pomyśleć jeszcze nad swymi odpowiedziami.

    pokaż komentarz
    wermik
  • Sh1eldeR 0  

    @wermik:
    Twoje argumenty zdają się być mało racjonalne, a bardziej subiektywne... może znasz kogoś w komisji sprawdzającej? Jeśli tak, to weź na to poprawkę i zdystansuj się do tego.

    Wszyscy wiemy, że sprawdzający to nie potwory, tylko ludzie. I dlatego mogą popełniać błędy.

    To, że można na maturze całą godzinę poświęcić na jej dopracowanie naprawdę nie ma tu znaczenia! Na pewno rozumiesz, o co tu chodzi? O błędy SPRAWDZAJĄCYCH, nie błędy PISZĄCYCH maturę! Możesz sobie znaleźć i poprawić 10 błędów, przemyśleć 500x swoje odpowiedzi, ale jeśli ktoś Ci to sprawdzi i czegoś po prostu nie zauważy (nie dlatego, że jest potworem, tylko dlatego, że jest człowiekiem), to niesprawiedliwie tracisz parę punktów!

    Korupcja? Ten argument też nie wydaje mi się trafiony! I tak odwoływałbyś się do komisji, tak jak jest teraz. Ale zaproszony przez Ciebie ekspert mógłby Ci podpowiedzieć, że tu należy Ci się punkt, ale nie został Ci on przyznany. Tylko tyle. Jasne, że nie mógłby Ci samemu przyznać punktów, bo wtedy faktycznie śmierdziałoby to korupcją!

    W proteście chodzi tylko o to, byś mógł się upewnić, że praca została dobrze sprawdzona. Skopiować sobie ją, nawet sprawdzić z kluczem. W kluczu jest, że za wspomnienie czegoś są 2 punkty? A Ty o tym wspomniałeś, ale masz zero? Najwidoczniej sprawdzający się pomylił!

    Po sprawdzeniu swojej pracy samodzielnie, w domu, albo z pomocą wspomnianego eksperta, jeśli zobaczyłbyś, że ucięto Ci niesprawiedliwie punkty -- mógłbyś iść do komisji i się o nie kłócić, miałbyś do tego prawo. Punkty ostatecznie przyznawałaby nadal komisja oczywiście, więc o żadnym (nowym :P) ognisku korupcji nie ma tu mowy.

    pokaż komentarz
    Sh1eldeR
  • wermik +1  

    nie znam nikogo kto sprawdza prace maturalne bo jedyna nauczycielka jaką znam, matka mojego chłopaka, uczy w klasach 1-3 podstawówki ;)

    ALE ! nareszcie rozumiem o co Ci chodzi ;) sugerujesz, że pracę maturalną sprawdza tylko jeden egzaminator i ziuu, ląduje to do wysyłki. A właśnie że nie bo po pierwsze siedzą oni przy sprawdzaniu w wydzielonej sali i doradzają sobie nawzajem w sprawie oceny (nie mogą oceniać sobie w domu) a po drugie mają oprócz tego dwóch czy trzech ludzi, którzy nadzorują jak ocenili prace. Jeśli nie trzymali się klucza a więc dodali lub odjęli niesłusznie punkty to mogą stracić koncesję na następny rok a nie warto bo jeden arkusz maturalny daje im 13 złotych.

    pokaż komentarz
    wermik
  • Szedi -1  

    Jaki protest? co jest w ogole grane? Ja w tym roku szkolnym pisze mature i moim zdaniem takie protesy sa ...(tu kazdy wstawi odpowiednie slowo sam :) ) Btw nie sadzicie ze ludzie ktorzy sprawdzaja matury takze sa sprawdzani? Jak dlamnie cala ta akcja jest wrecz "idiotyczna" o.O

    Wermik - tylko dziewczyna? czy wszyscy z sali? :)

    pokaż komentarz
    Szedi
  • wermik 0  

    tylko dziewczyna bo to jej komórka zaczęła grać :P a to była matma a to było z pól godziny po rozpoczęciu więc ała.

    pokaż komentarz
    wermik
pokaż 

Wykopali i zakopali (28 / 5)