...
  •  

    Świetny pomysł, ale trochę przekombinowany. Nauka jazdy na rowerze to nie jest jakiś wielomiesięczny proces, nawet zakładając że nie każdy uczy się w tym samym tempie, to po 1-2 dniach umie się już jeździć. Jaki jest sens inwestowania w taki zaawansowany sprzęt, skoro nie ma różnicy w działaniu pomiędzy nim, a zwykłymi doczepianymi kółkami?

    •  

      @bohemot44: bo 4 kółka przy rowerze to obciach ;)

    •  

      @Emtebe: Jak masz 20 lat na przykład, to zdecydowanie ;)

    •  

      @bohemot44: Po zdjęciu dodatkowych kółek uczysz się od nowa. Mechanika jazdy na 4 kółkach ma z dwoma tyle wspólnego, co jazda samochodem do jazdy motocyklem.

    •  

      @vervurax: Chyba miałeś źle założone dodatkowe kółka. Montuje się je tak, żeby rower nie jechał na wszystkich 4 kołach jednocześnie. Dziecko musi jechać na 2 kołach, a jak się przechyli za bardzo na którąś stronę to dodatkowe kółko ratuje sytuację.

    •  

      @vir: Wiem co masz na myśli. Ja jeździłem bez kółek, ale chodzi o to, że najczęściej kółka są montowane niepoprawnie przez co są bezużyteczne (w nauce). Wydaje mi się, że te żyroskopowe koła są lepsze od bocznych jako ochrona przed zdartymi kolanami, ale tak naprawdę to kwestia wyboru. Raczej nikt nie ginie przy nauce, a ostatecznie każdy umie jeździć. No prawie ;)

      edit: http://www.wykop.pl/link/1238245/swietny-sposob-by-nauczyc-dziecko-jezdzic-na-rowerze/11412385/#comment-11412427
      Każde rozwiązanie ma swoje wady. Moje dzieci będą miały pozdzierane kolana, tak jak tata, trudno ;)

    •  

      @vervurax: kółka boczne - 15 zł
      koło żyroskopowe - ?

    •  

      @Radus: Wybacz, ale nie wiem ile kosztują,

    •  

      @vir: Wiem co masz na myśli. Ja jeździłem bez kółek, ale chodzi o to, że najczęściej kółka są montowane niepoprawnie przez co są bezużyteczne (w nauce).

      @vervurax: równie dobrze można kupić te kółko żyroskopowe i włożyć je dziecku do plecaka. Też nie zadziała bo zostało źle zamontowane.

    •  

      @vervurax: Nie zgadzam się, nie jest tak drastycznie. Pamiętam jak dziś (a żeby nie było - minęło jakieś 20 lat), że kiedyś chciałem iść na rower po jakimś czasie jeźdźenia na 4 kółkach, ale okazało się, że dodatkowe były w bagażniku samochodu, rodzice w pracy, więc cóż - trzeba było spróbować jazdy bez nich i okazało się, że umiem. Nie uczyłem się "od nowa".

    •  

      @Radus: 115 funtów za 12'' lub 229 funtów za 16''. W amerykańskim sklepie "out of stock"
      W przeliczeniu na złocisze - 600 zł i 1189 zł

    •  

      @Emtebe: ja niedługo, na szczęście, musiałem wozić się 4kółkiem. jak rodzina wspomina, to rano sadzano mnie na rowerze, a wieczorem wracałem już z własnym, prywatnym żyroskopem ;)

    •  

      @bohemot44:
      bo boczne kółka oddają profit w wysokości 5-10zł, a żyroskopowe koło daje profit ok. 400zł (dla producenta)

    •  

      @vervurax: skad masz informacje ze "najczesciej kolka sa montowane niepoprawnie"
      p##%!%$isz pan straszne glupoty, ot sobie k$#!a z nieba wzial statystyki ze ludzie nie potrafia prawidlowo montowac kolek w rowerku dzieciecym i do tego dobudowales cala teorie o wyzszosci kolek zyroskopowych nad innymi.
      Co za bzdury...
      Byleby brzmiec jak ekspert.

    •  

      @bohemot44:
      Kupujesz -> uczysz dzieciaka jeździć -> sprzedajesz lub oddajesz znajomym.

    •  

      @Radus:

      Zgadzam sie i rozwine:

      1. Kij od miotly - 0 zl
      2. Kolka boczne - 15 zl (poprawnie zamontowane)
      3. Kolo zyroskopwoe - od 600-1200 zl
      4. Nauka jazy - pare dni do paru tygodni
      5. Kij wraca do miotly
      6. Kolka oddeje sie znajomym za darmo
      7. Kolo zyroskopowe oddaje sie znajomym za darmo lub sprzedaje komus obcemu za 200-300 zl (strata)
      8. Jazda na sucho bez niczego (jedna wywrotka, bol i efekt Pawlowa) 1,5 godziny - 0 zl
      9. Zdaza sie raz w zyciu
      10. ...
      11. Profit?

      PS. ja zaczynalem na REKSIO (bialy), pozniej byl PELIKAN i WIGRY 3 i 5 - pozniej nic w zasasdzie z rowerow :)

  •  

    E tam. Kija i rodziców biegnących z tyłu nic nie zastąpi ;) "trzymam cie, tylko się nie oglądaj do tyłu, no nie oglądaj się naprawdę cie trzymam. O obejrzałeś się-patrz sam jechałeś taki kawałek " . Ech.

    •  

      @thewickerman88: Ja się nauczyłem sam jeździć. Bez kija, bez kółeczek i bez wynalazków. Po prostu zjeżdżałem na rowerze z niewielkiej górki, a jak się już rozpędziłem to pedałowałem szybko, co by się nie zatrzymać i nie wywalić.

    •  

      @Emtebe: Ja z kijem... ale to i tak tylko pare dni. Za to już przy pierwszej jeździe zacząłem triki robić :D zacząłem machać jedną ręką do mamy krzycząc "Mamo, patrz!"... i gleba :) miałem 5 lat

    •  

      @Grzesiek4: ja robiłem "triki" już jak umiałem jeździć... Rozpędzałem się na małym "składaku" i zeskakiwałem z niego w czasie jazdy.

    •  

      @thewickerman88: Miałem tak samo! Jak mi tata powiedział, żebym się obejrzał to się tak przeraziłem, że jadę samodzielnie, że się przewróciłem :o

    •  

      @thewickerman88: Ja tak koleżankę uczyłam jeździć. Miałyśmy po 6-7 lat ale ja dość wcześnie zaczęłam jeździć na rowerze a ona dopiero się uczyła - miałam jej w tym pomagać. Na początku biegłam za nią i trzymałam kijka żeby nic się nie stało, ale po którymś z kolei razie puściłam ją samą. Dopóki nie wiedziała, że zjeżdża sama to szło jej całkiem dobrze, dopiero później usłyszałam od niej pytanie "trzymasz mnie", po czym zobaczyłam tylko jej przerażony wzrok i lecący na ulicę rowerek. Akcja skończyła się wielkim płaczem i rozwalonym kolanem, a ja dostałam opiernicz od jej rodziców, którzy zabronili mi się zadawać z ich córką - i gdzie tu sprawiedliwość, przecież chciałam dobrze!

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @thewickerman88: Ja kiedyś pamietam, jak pozyczyłem składaka (pierwszy raz na takim jezdzilem), rozpedzilem sie, zacząłem hamowac, a tu !@@@a... nie ma hamulców na kierownicy. Skończyłem na drewnianej ścianie, bo akurat przy bloku była budowa.

    •  

      @Mister_Fantastik: Kiedyś na składaka weszliśmy jednocześnie z kilkoma kuzynami i postanowiliśmy zjechać z górki. ( o ile pamiętam dało się upakować 4 osoby) Złamał się na pół w połowie trasy. Po zespawaniu jednak "wigry3"nadal nadawał się do użytku :) A z kół od starego Reksia który był pierwszym rowerem do nauki mieliśmy obręcze do kosza :)Ech wspomnienia z dzieciństwa.
      Z hamulcami to miałem problem gdy dostałem pierwszego górala-początkowo myliłem się który jest przedni i który tylny i parę razy wywinałem orła przez kierownicę.
      @Emtebe: Z górki to mnie kuzyni kiedyś puszczali na ich BMX-ie(kurde to był szpan czymś takim się przejechać) ale nie byłem w stanie pedałować bo nie sięgałem nogami. Sadzali na zmianę mnie i ich brata który był w podobnym wieku i robili zakłady który z nas dalej dojedzie zanim się wywali :(

    •  

      @thewickerman88: Ja szybko nauczylem sie jeździć ale z hamowaniem i zsiadaniem z roweru był problem. Po prostu zwalniałem i przewracałem się na bok :)

    •  

      @thewickerman88: A mnie jazda z kijem niczego nie nauczyła. Dziadek próbował, to tylko skończyło się złością na dziadka (nawet nie pamiętam dlaczego, ale pamiętam że byłem zły). Kilka miesięcy później ojciec odkręcił kółka, powiedział "Jedź". Kilka razy się wypierdzieliłem, trochę popłakałem, ale jeździć nauczył, i to w jeden dzień.

    •  

      @thewickerman88: nooo dosłownie, bez kija nie podchodź

    •  

      @arekz: Też tak robiłem :)
      Nic nie zastąpi kijka, a u wymagających rodzicach ojciec nie tylko trzyma kij podczas jazdy, ale i po jeździe, kiedy leje po dupie.

    •  

      @arekz: ja tak miałem, ale z nartami ;)

    •  

      @thewickerman88: A ja nadal nie umiem :( Ojciec probowal mnie uczyc puszczajac na duzym rowerze do garazu. Skonczylo sie kilkudniowym pobytem w szpitalu.

    •  

      @Mister_Fantastik: miałem dokładnie tak samo :) Kuzyn miał rowerek identyczny, z tym, że miał hamulec na kierownicy. Po czasie człowiek się przyzwyczaił, i pamiętam jak dziś jak się moim rozpędziłem i panicznie szukałem tego hamulca, ale nie zdążyłem i przywaliłem w płot :)

  •  

    TRZYMAM CIE, PEDAŁUJ MOCNIEJ!

  •  

    Ja znam inny, lepszy i darmowy sposób. Potrzebny jest tylko odpowiedni klucz nasadowy. A mianowicie:

    Należy odmontować od roweru oba pedały, ale nie tylko końcówki, lecz także te uchwyty... Generalnie chodzi o to, żeby sprowadzić rower mniej więcej do czegoś takiego:

    http://nokautimg2.pl/p-ab-53-ab53a805bec0df192bea0d26104c3952500x500/rower-bez-pedalow-speedy-10-kettler.jpg

    W tym momencie dziecko powinno korzystać z rowera jak z "hulajnogi z siadełkiem". Odpychać się powinno nogami, raz jedną, raz drugą.. jak tam mu się podoba. Dziecko cały czas ma dwie nogi do podparcia gotowe. Po kilku dniach takiej jazdy dziecko załapuje jak balansować ciałem, by utrzymać równowagę. Wystarczy z powrotem domontować pedały i już :)

    Podpatrzyłem ten sposób na moim osiedlu.. i teraz wszystkie dzieciaki uczą się tutaj tak jeździć na rowerze. Polecam!

  •  

    Nauka jazdy na rowerze bez wypierdzielania się to żadna nauka. Ten wynalazek zabierze dzieciom ich dzieciństwo i strupy na nogach.

  •  

    Nareszcie będzie można bezpiecznie wracać z imprezy rowerem. Nie ma szans na wywrotkę.

  •  

    masakra.. wszystko żeby się tylko mały bękart nie przewrócił.
    niech się przewraca, niech kopie dziury w ziemi rękami, niech łazi po drzewach/płotach/trzepakach, niech zedrze kolana, niech zwichnie kostkę.. od tego się nie umiera..
    a tak to potem rośnie nam pokolenie upośledzonych ruchowo z alergiami na wszystko co możliwe. zostawcie dzieciństwo w spokoju i dajcie dziecku poznawać świat po swojemu!

    •  

      @Kargaroth: niech się napije kwasu

    •  

      @kinlej: błyśnij przykładem :)

    •  

      @Kargaroth: Ja właśnie właśnie czytam książkę Snajper. Ogólnie wspomnienia snajpera z SEAL Team Six. Jak opowiedział swoje dzieciństwo, to nie dziwi mnie, dlaczego skok z 8500 metrów, do tego celowanie do kolesia oddalonego 500metrów z pontonu z hipotermią poziomu drugiego...

    •  

      @loczyn: to co on takiego robił w dzieciństwie? :D

    •  

      @Ranger: Miał starego pijaka. Lał go pasem/kijem jak coś przeskrobał, jak nie to również. Ojciec był kierowcą. Na podjeździe mieli drzewo - orzech. Kazał młodemu zbierać te orzechy z podjazdu, bo jeśli wrócił z pracy i jakiś orzech zgrzytnął mu pod kołami to młodego bił do nieprzytomności i nie było wymówki, że orzech spadł, 5min przed samym przyjazdem i młody nie zdążył. Przykładów było mnóstwo. Ogólnie wspomina, że w podstawówce jak szedł zrobić kupę w szkole, to majtki odrywał od dupy, ze strupów i zaschniętej krwi. Kiedyś medyk szkolny chciał sprawdzić co mu się stało (jakiś wypadek na WFie) jak zobaczył rany od prawie samych lędźwi po połowę uda to zwątpił, ale nic nie zrobił. Inne czasy były, nie to co teraz.

      Później gdy ich relację się "polepszyły" młody pracował u niego w firmie która handlowała arbuzami. W wieku 8 lat targał po kilkadziesiąt arbuzów 15 kilogramowych dziennie (jak nie lepiej).

      Dzięki temu był odporny na ból fizyczny, oraz miał mocną psychikę, no i był drobiazgowy, nauczył się tego przy orzechach ;)

      Później jak opowiada, na szkoleniu BUD/S czyli takie wstępne do SEALów. To inni, chociaż bardziej wysportowani, nawet z osiągami w sporcie, ale z dobrych domów, płakali na szkoleniach, a dla niego to była dobra zabawa. Gdy oni mdleli on tylko opadał z sił ;)

    •  

      @loczyn: podziękował! niezły hardkor :O

    •  

      @Ranger: Polecam książkę. Kieszonkowa wersja to tylko 15zł, a czyta się całkiem przyjemnie :)

    •  

      @loczyn: Zalezy od czlowieka, mnie leja a nie uwazam sie za osobe o mocnej psychice i duzej odpornosci.

    •  

      @vshila: Wiadomo. U niego to było hartowanie stali za młodu, było widać w tym chłopcu taką chęć do przeżycia tego piekła. Wiedział, że szybko się nie wyrwie, więc zacisnął zęby i przeszedł przez to. Dał radę.

      Btw. jak Cię leją to może gdzieś myknij?

    •  

      @vshila: nie daj sie! jak coś, to Wykop pójdzie z dywizją na odsiecz

  •  

    Wydaje mi się, że skoro wirująca tarcza utrzymuje rower w pionie, to jednocześnie utrudnia też skręcanie kierownicą (taka 'stabilizacja' działa we wszystkie strony).

  •  

    <Cool story>
    Jechałem na rowerku z bocznymi kółkami i wjechałem między śmietnik, a murek. Wyj%%@łem się, ale że byłem twardym sk@@%ielem wsiadłem i pojechałem dalej, ale nie zauważyłem że kółka odpadły. Tak się nauczyłem jeździć
    </Cool story>

    •  

      @j2kub: ja nie zauważyłem, że tata puścił kij. i nie wyobrażam sobie życia bez siniaków, za kilkanaście lat cały ten świat będzie nadęty komercją i nowoczesnymi trendami, mi już sie brzydzi życ w plastikowym świecie

  •  

    I za to cenię wykop. Zobaczyłem filmik i pomyślałem: "Genialne, dziwne, że nikt wcześniej na to nie wpadł.", przeczytałem wasze komentarze i myśle na co to komu :).

  •  

    Jak sie nie przewrocisz, to sie nie nauczysz. Tyle w temacie. A to koło z żyroskopem będzie tylko utrudniać skręcanie moim zdaniem.

  •  

    Lepsze jest wrogiem dobrego. Bez sensu zmieniać coś, co działa.

  •  

    A wystarczy wstawić element pośredni w postaci rowerka bez pedałów (tzw. biegowy) - np. używany, za 50 zł. Mój syn ma cztery i pół roku i jeździ lepiej ode mnie :)

    •  

      @jucio: potwierdzam. mój ma 4.2 i też śmiga... ale na co dzień i tak woli rowerek bez pedałów

    •  

      @FlasH: A jakiś tip jak przekonać 3-latka do przesiadki z 3-kołowca na biegowy? Argument, że bez pedałów jest lepiej nie działa i rodzi ryzyko, że za rok będę musiał powiedzieć "synku, duzi chłopcy jeżdżą z pedałami"

    •  

      A wystarczy wstawić element pośredni w postaci rowerka bez pedałów (tzw. biegowy)

      @jucio: Zgadzam się. Ludzie są leniwy - dziecko będzie chciało jak najmniej się odpychać i w rezultacie nauczy się trzymać równowagę.

    •  

      @brmstufldigart: nie mam pojęcia... ja młodemu kupiłem rowerek biegowy zanim skończył 2 lata i uniknąłem takich problemów.
      Szybkość to jest argument... na takich rowerkach dzieciaki naprawdę szybko pocinają.

      Aha... przy kupowaniu rowerka biegowego zwracajcie uwagę na siedzenie - ruchy nóg na biegowym są trochę inne niż przy pedałowaniu. Te z kawałkiem deski do siedzenia są moim zdaniem całkiem do dupy.
      No i opony - mój młody zaliczył kilka gleb, bo ma takie gówniane piankowe kółka... więc teraz kupowałbym z normalnymi pompowanymi kołami.

    •  

      @jucio: również mam dobrą opinię o tych rowerach biegowych (laufrad). Dzieciaki nauczyły się jeździć w wieku 3 lat, przy przesiadce na rower kilka godzin nauki pedałowania i umiały. Najstarsze uczone jazdy z kijem opanowało sztukę dopiero ok 6go roku życia.

  •  

    No pain no gain :) Ja do dziś pamiętam jak mnie starsze siostry wzięły przed blok, na chodniku pełno kałuż po deszczu, i kazały jechać i nie oglądać się do tytułu twierdząc, że będą mnie trzymać. Przy którymś upadku do kałuży z kolei zauważyłem, że coś tu nie gra, bo za każdym razem moje siostry były dość daleko od miejsca upadku. Wyobijany, mokry, z obitymi kolanami, ale za którymś razem się spiąłem i zaskoczyło, a poza tym zawsze jakieś wspomnienia są, a teraz wszystko byle szybciej, prościej i bezboleśnie ;)

    •  

      @Tortex:
      Na mnie nie działały ani boczne kółka, ani żadne kije. Przekonała mnie dopiero obietnica brata, że dostanę od niego rożka jak przejadę cały chodnik przed blokiem. Przejechałam. Rożka wypomniałam w wieku lat około 10 i... dostałam ;) A prawda jest taka, że to ja powinnam jemu dziękować, bo gdyby nie to, nigdy nie przejechałabym przez tyle pięknych widoków, nie zobaczyła dolinek podkrakowskich z perspektywy dwóch kółek, nie posmakowała jazdy 70km/h z górki, a dzisiaj nie wróciła na wpół żywa do domu po rowerze w upał :)

  •  

    Ja tam pamiętam ze byłem na wakacje na wsi na dwa tygodnie. Ojciec przyjechał ze mną, po czy, pojechał do domu by za dwa tygodnie mnie zabrać. Przed odjazdem powiedział że jak nie bede umiał jeździć jak wróci to do domu biegne przed samochodem. (80 km) Jakoś umiałem już po kilku dniach jeździć. :D

  •  

    Ja mam lepszy pomysł na wykorzystanie tego wynalazku. Tyle ludzi w Polsce siedzi za jazdę po pijaku na rowerze, a gdyby to mieli, policja by się nimi nie zainteresowała:)

    •  

      @twoj_guru: Jak to nie? Statystyka sama się nie nabije. ;)

    •  

      @twoj_guru: Policja się interesuje rowerzystami dlatego że jest ładny dzień lub późny wieczór a nie dlatego że krzywo jadą.

    •  

      @plushy: to się zgadza, łapią za byle co lub za nic.. Ojca kolega był 2 dni temu i mówił, że dzień wcześniej 3 razy łapali go ci sami policjanci, a dziś już 2 razy ... Dodam tylko, że wyjeżdża z podwórka ma ~50m i jest już prawie na polnej drodze na której nigdy nie stoją ( fakt za 3 razem gdzieś go w środku wioski sprawdzali) ... Dobrze, że mu tego alkomatu na stałe nie wsadzili ...
      Wszystko aby poprawić statystykę.

  •  

    dzieciństwo bez siniaków, zadrapań, potłuczeń już nie jest takie samo.

  •  

    Dupa tam. Nic nie zastąpi strupów w skutecznej nauce jazdy, a żyroskop nie dość że ogłupia to jeszcze utrudnia skręcanie.

  •  

    Mnie ojciec uczył na kiju jeździć. Do tego stopnia, że moja pierwsza samodzielna jazda po oderwaniu kija zakończyła się na drzwiach czyjegoś garażu. Wkurzyłem się i powiedziałem ojcu, żeby sobie poszedł. Po 5 minutach samodzielnych prób, analiz i błędów, jeździłem sam ;)

  •  

    Kiedyś nie było takiej technologi, a ja miałem w rowerku trzecie boczne kółko i bez niego nie chciałem jeździć. Była jednak inna technologia, dostałem 2 klapsy i już umiałem jeździć na rowerku, więc potwierdzam że działa ta metoda.

  •  

    Teraz dzieci quadami jezdzą xD

  •  

    mnie nikt nie uczył. Nauczyłem się sam jeździć bez kółek mając niecałe 3 lata. A chodzić zacząłem mając 9 miesięcy.

  •  

    Wynalazek ciekawy, ale po co dziecku hendicap...

  •  

    no właśnie, że to bardzo głupi pomysł, wsiądzie na normalny rower i :shock: :O
    od razu glebę zaliczy :)
    zapewne jeszcze ciężej będzie się nauczyć jeździć :)

  •  

    Mnie ojciec nauczył jeździć w dość brutalny sposób. Posadził mnie na duży rower (wtedy mi się duży wydawał), tak, że ledwo sięgałem do pedałów i przez chwilę asekurował, a potem puścił. Jeździłem w kółko dobre pół godziny, żeby się nie wywrócić, płacząc i krzycząc, by mnie zdjął z tej bestii... Jednak skończyło się bez urazów, a ja następnego dnia już śmigałem bez problemów.

  •  

    Pomysł świetny, ale cena pewnie zabija.

  •  

    Mój synek zaczynał na takim rowerku do odpychania na dwóch kółkach (bez pedałów) a w wieku 2 lat i 5 miesięcy jeździł już na normalnym rowerku dwukołowym.

    •  

      @qrii: A ja moj pierwszy rowerek mialem bez kontry. Nie wiem czy ktos tu ma pojecie co to jest. To taki rowerek ktory nie mial chamulcow a pedala krecily sie tak szybko jak szybko sie jechalo. To byl hardcore, w sandalkach nie dalo sie chamowac. To bylo gdzies 81'-82 rok ubieglego wieku.

    •  

      Nie wiem czy ktos tu ma pojecie co to jest.

      @mateyoo: Tzw. ostre koło ;)

  •  

    Kolejny niepotrzebny gadżet. A co będzie jeśli po tygodniu jazdy na takim rowerze maluch wsiądzie na zwykły rower? Wypierdzieli się i powie: O matko bosko,, co.. co to się stanęło ? :)

  •  

    Kiedyś nie było takich wynalazków i jakoś wszyscy się nauczyli.

    •  

      @CJzSanAndreas: nie wszycy, nie zapomnę jak mój kolega nie zdał karty rowerowej bo nie potrafił ruszyć. Zwyczajnie siadał na siodełko i jak już miał kręcić pedałami to spadał ;) Robił to trochę nie pokolei. Ale chyba z czasem mu było wstyd bo później chyba już jeździł.

  •  

    Moje dzieciaki nauczyły się jazdy na rowerze w ciągu 15 minut, bez kija, kółek i żyroskopowego koła droższego od całego roweru.

  •  

    moja "jazda" na rowerze początkowo wyglądała tak, że biegłam prowadząc rower obok i krzyczałam "zobaczcie jak jadę" :D

  •  

    Mnie oraz pozniej ja sam kilkoro dzieciakow nauczylem, gdy juz pewnie z kolkami jezdzily, prostym bardzo sposobem - puscic dziecko na rowerku z krotkiej gorki do ok 30stopni nachylenia w dol. 100% skutecznosci, natychmiastowo i jak na razie zero wypadkow. Swoja tez tak naucze jak podrosnie.

  •  

    Najlepszy sposób to rower biegowy (kiedyś podobno nazywany drezyną) lub hulajnoga
    https://www.google.pl/search?q=rower+biegowy&hl=pl&safe=off&client=firefox-beta&hs=ACF&rls=org.mozilla:pl:official&biw=1436&bih=748&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=X54yUIurHcyVswazgIH4BA&sqi=2&ved=0CGgQsAQ
    Dziecko błyskawicznie uczy się o co chodzi z zachowaniem równowagi i do czego służy kierownica.
    Polecam, przetestowane.

  •  

    Zabijają dzieciństwo...

  •  

    Niestety efekt żyroskopowy powoduje, że dziecko musi przyłożyć większą siłę do pochylenia roweru w skręcie. Później po przesiadce będzie zaskoczone, że nowy rowerek lepiej się składa w zakrętach i jakoś tak się gleby zalicza zbyt łatwo...

  •  

    Jeszcze pozostaje kwestia jak takie kółka które utrzymują rower w pionie wpłyną na naukę jazdy rowerem. Czy nie będzie tak ,że o umie jeździć na 2 kółkach ale tylko na rowerze z kółkami ze wspomaganiem a jak wejdzie na normalny rower to będzie gleba.

    Jak są boczne kółka przy rowerze to i tata przypomina sobie ,że dziecko trzeba nauczyć jeździć i żona suszy mu głowę a i junior się pyta tato nauczysz mnie ?
    I według mnie jest jeszcze jedna ważna rzecz : podczas nauki jazdy na rowerze mocno zawiązuje się więź na linii ojciec-syn i nauka rowerem przez tatę to jedno z moich pierwszych wspomnień jakie pamiętam do dziś

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      I według mnie jest jeszcze jedna ważna rzecz : podczas nauki jazdy na rowerze mocno zawiązuje się więź na linii ojciec-syn i nauka rowerem przez tatę to jedno z moich pierwszych wspomnień jakie pamiętam do dziś

      @kolanin: Mnie się nie udało z tatą, sam się nauczyłem na rowerku mojej siostry ciotecznej na wakacjach ;) Pamiętam jak się denerwowałem, rzucałem rower w kąt i po 10 minutach znowu wracałem i próbowałem naparzać w kółko. Jak dostałem pierwszy rower (Jubilat 2 na Komunię, takie były czasy) to już umiałem jeździć.
      Potem pytanie się mamy 'mogę już rower spróbować?' co 5 minut i pierwsza przejażdżka. Skończyła się 20 metrów od domu. Rozpędziłem się i chciałem wypróbować przedni hamulec (u siostry go nie było). Nie wiem jak, ale ja wylądowałem przed rowerem na jezdni i nic mi się nie stało. Potem powrót pieszo z rowerem obok do domu. Od tamtej pory nie hamowałem nigdy więcej w życiu hamulcem ręcznym i do tej pory się zastanawiam po co one były przy takim rowerze ;)

    •  

      @vssa: Ten koszt żyrokioła to skąd wziąłeś? Uważasz, że uda się takie używane koło odsprzedać 5zł taniej niż kosztuje nowe? Powodzenia.

Dodany przez:

avatar Emtebe dołączył
443 wykopali 18 zakopali 23 tys. wyświetleń