•  

    pokaż komentarz

    O patencie Gulaka było głośno pare lat temu.. co rok ciągle to samo i nikt tego nie rozwinął. Co rok ten sam mesiek

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież to jest bzdura. Para wodna w wysokiej temperaturze nie zamienia się w wodór i tlen. Aby zaszła taka reakcja, należałoby włożyć w to więcej energii, niż potem ze spalenia tego wodoru da się uzyskać. Woda to produkt spalania wodoru. Równie dobrze można by opowiedzieć bajkę "panie, zrobiłem silnik na spaliny, w wysokiej temperaturze dwutlenek węgla zamienia się w ropę i silnik mniej pali".

    Dodaje się czasem w autach, np. rajdowych, sprężoną parę wodną do mieszanki paliwowej, ale nie służy ona jako paliwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @jankotron: Znalazłem coś działającego na podobnej zasadzie ale dot. CO:
      Proces spalania przebiega w trzech etapach. W pierwszym z masy organicznej powstaje tlenek węgla (C + 1/2 O2 = CO), który w drugim etapie jest spalany do dwutlenku węgla (CO + 1/2 O2 = CO2). Na tym etapie zachodzi najważniejsza reakcja rozkład wody zawartej w paliwie (a właściwie już pary wodnej) na wodór i tlen. Powstały wodór spala się w trzecim etapie, wytwarzając bardzo wysoką temperaturę – do 1600°C. Ważny element całego procesu, rozkład wody na wodór i tlen (etap drugi), w normalnych warunkach, czyli pod ciśnieniem atmosferycznym, wymaga wysokiej temperatury – rzędu 1400°C. Jeśli jednak obniży się ciśnienie, wówczas temperatura może być znacznie niższa. W piecu pana Majchrzaka zainstalowany jest wentylator osiowy, wytwarzający podciśnienie około 1000 hPa (poniżej 1 atm), co znacznie ułatwia rozkład pary wodnej. Oczywiście do rozkładu pary wodnej na wodór i tlen trzeba było zużyć energię zawartą w paliwie, którą odzyskujemy podczas spalenia wodoru - uzyskując wysoką temp. spalania, co przyczynia się do dokładnego spalenia i nie zanieczyszczania powietrza w takim stopniu, jak z normalnych pieców, jak również nie trzeba suszyć paliwa - np. wilgotnego drewna, słomy itp.
      Resztę wrzucam w powiązane.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix: Ja bym chciał jeszcze dodać od siebie, że na wykopie zawsze jak jest mowa o takich wynalazkach to zaraz znajdzie się ktoś kto powie że to bzdura i rozpatruje sytuację jako silnik doskonały. A wiadomo że duża ilośc energii wytwarzanej podczas spalania ucieka do atmosfery (przez spaliny, chłodzenie silnika i promieniowanie) a można ją zagospodarować.

    •  

      pokaż komentarz

      @mrmydlo:
      w artykule wyraźnie napisano, że w silniku woda pod wpływem temperatury zamienia się w wodór i tlen, i jest spalana - co jest bzdurą, i do tego się odniosłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @jankotron: A może zwyczajnie reakcja czerpie energię z marnowanego ciepła?

    •  

      pokaż komentarz

      Jeszcze znalazłem krótkie wytłumaczenie pracy tego silnika:
      Nurkujemy pod maskę, gdzie widać wszystko jak na dłoni. Woda jest doprowadzana pomiędzy rurę wydechową a jej obudowę. Z obudowy wychodzi kręty miedziany przewód, który oplata kolektor wydechowy. W kolektorze woda się nagrzewa i zamienia w parę, a ta przy temperaturze 130 stopni doprowadzana jest do kolektorów ssących po drugiej stronie silnika. Para dostaje się do cylindrów z powietrzem (choć lepiej byłoby bez), a gdy pompa wciśnie olej na świece żarowe, rozkłada się na tlen i wodór i jako mieszanina piorunująca zwiększa siłę wybuchu w cylindrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @jankotron: Chodzi o chłodzenie cylindrów, woda (lepiej) czy też para wodna wtryskiwana zaraz po cyklu spalania chłodzi cylindry a jak wiadomo silnik cieplny uzyskuje najlepsze efekty przy jak największej różnicy temperatur np. niemiecka instalacja MW-50 instalowana w lotniczych silnikach Daimler-Benz

    •  

      pokaż komentarz

      w artykule wyraźnie napisano, że w silniku woda pod wpływem temperatury zamienia się w wodór i tlen, i jest spalana - co jest bzdurą, i do tego się odniosłem

      @jankotron: Pewien jesteś ? A o termolizie wody słyszałeś?

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix: termoliza przy 130 stopniach Celsjusza? Para o takich parametrach jest poniżej lini nasycenia, nie mówiąc o przegrzaniu czy termolizie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mietek_001: 900-1000 °C otwierałeś odnośnik? A świece żarowe dają 130° czy więcej? Do tego jeszcze ciśnienie w cylindrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix: nie chce mi się teraz wnikać w chemię i marketing jakiegoś niedouczonego wynalazcy. Całkiem możliwe, że jego wynalazek obniża zużycie paliwa - fajnie. Wątpię jednak, aby działo się to na skutek rozbijania wody na wodór i ponowne jego spalanie. (notabene aby to zrobić przy niższej temperaturze potrzeba niższego, a nie wyższego ciśnienia). Nieważne, jakoś to tam może i działa. Ale ogólnie, odnośnie tytułu, opisu i treści artykułu tego wykopu:
      - nie da się zrobić samochodu na wodę
      - jeśli ten wynalazek działa, a mimo to nie jest produkowany, to coś z nim jest nie tak. Sorry, ale gdyby chodziło o "niezaburzanie wpływów z podatków", to wciąż jeździlibyśmy furami z V8 pod maską palącymi 22 l na setkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @jankotron: Tytuł znaleziska faktycznie mylący. Wspomaganie wodą a w zasadzie parą wodną było by bardziej na miejscu.
      W każdym razie jest patent a auto jeździ.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix: Owszem czytałem odnośnik, sama para doprowadzona ma temperature 130°C, świeca da góra 800-900°C, potrzebujemy 900-1000°C. Załóżmy że udało się zdysocjować te cząstki wody, ale zauważ ze w dalszym ciągu dostarczasz więcej energii niż otrzymujesz(trzeba podnieść dość znacznie parametry pary dostarczonej), więc bilans jest ujemny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix:
      im więcej o tym czytam, tym bardziej się przekonuję, że facet to zwykły oszust.
      W tym patencie, który podałeś nie ma ani słowa o rozkładzie wody na wodór, jest tylko para wodna.
      W artykule z tego wykopu koleś twierdzi, że woda rozkłada się na wodór i tlen pod wpływem temperatury.
      W tym filmiku:
      http://www.youtube.com/watch?v=Ku06FJFRTpo&feature=related
      z kolei przekonuje, że dzieje się to pod wpływem sekretnego związku chemicznego.

    •  

      pokaż komentarz

      @mietek_001: Dlaczego dostarcza więcej energii niż otrzymuje?
      Wstępna temp. pary - odzysk z kolektora wydechowego - darmo
      Ciągła praca świec żarowych - jedynie obciążenie alternatora.
      Temperatura termolizy może być niższa niż 1000°C ze względu na to, że proces odbywa się w cyklu "ssania" czyli niższym ciśnieniu niż atmosferyczne.
      Teoretycznie powinno działać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix: Niestety ani ty ani ja bez badań nie udowodnimy sobie wzajemnie kto ma racje, ale zawsze pozostaje teoria :). Masz racje jeśli chodzi o obniżenie temperatury dysocjacji cząstki wody - niższe ciśnienie = niższa temp. termolizy. Niestety reakcja termolizy następuje dopiero w czasie gdy podgrzejemy pare świecą żarową - a tam panuje ciśnienie znacznie wyższe od ciśnienia otoczenia,a co za tym idzie temperatura potrzebna do dysocjacji rośnie.

      Jak dla mnie bilans jest ujemny(to tylko moja teoria), ale jak już wspomniałem nie sposób tego udowodnić bez badań czy chociażby liczb, więc teoretycznie może działać, ale nie musi.

    •  

      pokaż komentarz

      @mietek_001: Najprostszą metodą było by dorwanie starego diesla. Choćby nawet traktor i potestowanie metody. Koszty takiej instalacji niewielkie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix:

      To ja może skończę dyskusję (jeżeli jeszcze tego nie zauważyliście) ;)

      http://en.wikipedia.org/wiki/Water_injection_%28engines%29

      Proces znany i stosowany od lat, niestety obarczony poważnymi wadami

    •  

      pokaż komentarz

      @tmb28: tyle że to zupełnie inny proces niż ten o którym mowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix: A czytałeś chociaż artykuł który wrzuciłeś w powiązane?

    •  

      pokaż komentarz

      @tmb28: Dałeś link do procesu (ogólnie ujmując) wtrysku wody celem schłodzenia komory spalania.
      Natomiast "dziadek" wyraźnie mówi o parze wodnej w pierwszym procesie i tlenie z wodorem w drugim. Czyli termolizie

    •  

      pokaż komentarz

      @biadolique: Tak. A co z tym nie tak? Mówi o możliwości wytworzenia wodoru z pary wodnej i przybliża warunki jego uzyskania. Pomimo innego zastosowania i technologii.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix: Nie chce mi się wklejać całego rozdziału pt. "samochód na wodę" z tego artykułu ale jest tam napisane dokładnie to o czym pisze tmb28 i dwukrotnie jest wzmianka że nie następuje jej rozkład na wodór i tlen

    •  

      pokaż komentarz

      @biadolique: to chyba czytamy różne artykuły.

      W wysokiej temperaturze para zamienia się w tlen i wodór. Z ropą daje to mieszaninę piorunującą — wyjaśnia Jan Gulak.

      Dzięki temu samochód zużywa — jak twierdzi wynalazca — co najmniej o jedną trzecią mniej paliwa i zwiększa moc silnika. — To samochód na ropę, tlen i wodór — mówi Jan Gulak.

    •  

      pokaż komentarz

      @biadolique: Przytoczyłeś tę część która odnosi się się tylko do wypowiedzi gazet. W samym znalezisku jest to inaczej opisane.
      Ja dodając powiązane, miałem na myśli tę część o której pisałem tu czyli o technicznej możliwości uzyskania wodoru z pary.

    •  

      pokaż komentarz

      @mietek_001: Pisałem o powiązanych a nie o wykopywanym materiale...

    •  

      pokaż komentarz

      @biadolique: teraz widze że odniosłeś się do innego artykułu, dlatego też potraktuj mój komentarz wyzej jako nieważny ;).

      Edit:

      Wyprzedziłeś mnie zanim zdążyłem się poprawić :(.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix:

      Zrozum - w silniku nie ma warunków do termolizy. Termoliza z dobrą wydajnością zachodzi przy temperaturze 3000-4000 stopni, kiedy np. będziemy gasić termit wodą.

    •  

      pokaż komentarz

      @tmb28: Wiki podaje inną wartość. Ale ok nie będę się spierał bo nie eksperymentowałem tego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix: tyle że jak wpakujesz w termolize energię, to czerpiesz energię z otoczenia. Jeśli spalisz powstała mieszankę to uzyskasz max tyle co pobrales. Wlał wylał i tyle. Gada chłop głupoty o rozpadzie wody i spaleniu i tyle. Tym tropem wpuszcze dwutlenek węgla do pieca i mi się będzie taniej palić, bo przecież utworzy się czad i tlen, a czad w tlenie się utleni do co2 i mam energię. Bzdury i tyle.

      Ale jest drugie dno. Trzeba by zaprzadz kilka znanych równań, założyć że para w dolocie ulega wykropleniu i powstaje mgielka wodna. Po spaleniu ropy mgielka odparowuje dając dodatkowe ciśnienie. Wtedy teoretycznie zwiekszymy pracę a zmniejszymy straty na cieple. Ale tak jak mówię, to wymaga przeliczenia, a i tak jestem sceptycznie do tego nastawiony, tym bardziej ze miałem okazję z gościem gadać i coś kręcił strasznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipix:

      Wiki podaje "At the very high temperature of 3000 °C more than half of the water molecules are decomposed".
      Dodając do tego fakt, że jest to proces silnie endoenergetyczny (a więc w tym przypadku pobierający ciepło z otoczenia) nawet jeżeli rozpad zajdzie w silniku to temperatura mieszanki i otoczenia zostanie drastycznie zmniejszona. Skąd to ciepło odzyskamy? Perpetum mobile?

    •  

      pokaż komentarz

      Prędzej zdechniemy wszyscy ze starości niż lobby ropne pozwoli na wprowadzenie tej czy jakiejkolwiek innej podobnej technologii do produkcji masowej i na rynek.

    •  

      pokaż komentarz

      @jankotron:
      Jest jeszcze jedna kwestia: Jeśli rzeczywiście w silniku powstaje wodór i tlen z wody, aby później dać "piorunujący efekt", temperatura i ciśnienie w komorze spalania byłyby o wiele wyższe. Przecież przez taką mieszankę, w najlepszym wypadku wydmuchałoby uszczelkę pod głowicą, z powodu ciśnienia, lub wypaliło przez temperaturę. Mało tego, praca układu chłodzącego byłaby zaburzona, przez co, np. przez cały czas jeździłby na otwartym termostacie i kręcącym się wiatraku, a i tak to mogłoby nie wystarczyć.

      Prędzej wziąłbym pod uwagę teorię o chłodzeniu cylindrów od wewnątrz, rozprężaniu się pary wodnej, lub może lepszym uwarstwieniu mieszanki

    •  

      pokaż komentarz

      @mietek_001: świeca słuzy w silnik ZS do pomocy w rozruchu , w normalnym trybie pracy nie działa , w nowych silnika nie włacza sie wogóle jeżeli temperatura otoczenia jest powyzej zera .

    •  

      pokaż komentarz

      @gumon: Dzięki za informacje, szczerze powiedziawszy nie byłem pewien jak to wygląda.

    •  

      pokaż komentarz

      @jankotron: "jeśli ten wynalazek działa, a mimo to nie jest produkowany, to coś z nim jest nie tak. Sorry, ale gdyby chodziło o "niezaburzanie wpływów z podatków", to wciąż jeździlibyśmy furami z V8 pod maską palącymi 22 l na setkę."

      hahaha ale z ciebie niekumaty ekonomista, przeciez lepiej zrobic samochody ktore mniej pala ale za to podniesc ceny ropy, niz robic dalej takie ktore duzo pala i utrzymywac jeden poziom ropy...

      proste jak budowa cepa.

    •  

      pokaż komentarz

      @jankotron: no zgadza się ale pseudo-ekolodzy i inne lewaki cię zminusowały co tam nauka :D

  •  

    pokaż komentarz

    Ja tam sie nie znam ale chyba niemcy używali wtrysku wody do cylindrów w silnikach lotniczych w celu chwilowego podniesienia mocy.

  •  

    pokaż komentarz

    skupiacie się na tym co jest mnie ważne w artykule.

    Gościu jest domorosłym majstrem-wynalazcą i jeśli nie ściemnia ze spalaniem to z pewnością wynalazł COŚ co zmniejsza znacząco zużycie paliwa. Może sam tego do końca nie rozumie, bo wygląda raczej na samouka niż inżyniera po polibudzie. Nieważne.

    Ważne jest to, że wszyscy mają go w dupie, bo nikomu nie zależy na mniejszym spalaniu, mniejszym smrodzeniu atmosfery. No dobra, kogo ja oszukuję, wiadomo że chodzi tylko i wyłącznie o spalanie, bo naiwne baranki (ze mną włącznie rzecz jasna) im więcej zaleją paliwka do baków i im szybciej je spalą, tym więcej pieniędzy z podatków politycy i ich pociotki będą w stanie ukraść. Rodzina na swoim!

  •  

    pokaż komentarz

    Sprawa jest o wiele prostsza i nie trzeba do tego żadnej technicznej wiedzy tylko zdrowy chłopski rozum. Jeśli możesz obniżyć zużycie paliwa o 30% zwiększając przy tym moc, nie ma żadnego problemu żeby zarobić na tym tony hajcu. Idziesz do pierwszego lepszego warsztatu, który potrafi robić różnego rodzaju przeróbki i tuning. Pożyczasz właścicielowi swoją prototypową furę. Gość jeździ nią tyle czasu, żeby zauważył, że faktycznie fura pali mniej i ma większą moc (moc sobie sprawdzi na hamowni). Aha, wcześniej oczywiście trzeba zgłosić patent. A później - oferuje się warsztatowi spółkę. Za magiczny sposób - działka z zysku. Warsztat dopisuje to do oferty i w ten sposób na ulicach zaczynają pojawiać się dziesiątki takich podrasowanych fur. Potem setki. W miarę popularności rośnie popyt. Trzeba zwiększyć podaż, więc konkurencyjne warsztaty zaczynają zgłaszać się po nową technikę. Krótko po tym zaczynają się tym także interesować producenci aut.

    Ten scenariusz jest zbyt prosty i oczywisty, żeby nie działać. To musi działać. Nie działa? Czyli to wszystko bujda na resorach. Jeśli do dziś jest wyłącznie jeden egzemplarz tego auta i żadnych wyników testów przeprowadzonych przez niezależne firmy - to LIPA. I nie ma co tu się rozdrabniać na jakieś wodory srory. Jak coś działa i daje zysk, ludzie to kupują. Wierzę w różne "teorie spiskowe" - generalnie takie, w których ktoś robi coś brzydkiego żeby zyskać. Ale żeby kombinować w kierunku niezyskiwania? Zbyt absurdalne jak dla mnie. Być może państwu może się nie spodobać pomysł na oszczędniejsze silniki. Z całą pewnością sprzedawcom paliw to się nie spodoba. Ale właścicielom warsztatów czy po prostu kierowcom? Nie ma bata, coś takiego by się musiało sprzedawać jak świeże bułeczki, tym bardziej że konstrukcja jest banalnie prosta i tania.

Dodany przez:

avatar madmat dołączył
396 wykopali 48 zakopali 28.2 tys. wyświetleń