•  

    @myk7: nie za wcześnie to znalezisko? Bez urazy, ale jeszcze nic nie zdziałałeś.

    •  

      @DOgi: O to właśnie chodzi. Chcę żeby ludzie na bieżąco śledzili (i przy okazji mnie motywowali) do zrobienia tego.

    •  

      @myk7: p$$@#$! to. Co sobie żałował będziesz.

    •  

      @myk7: Po pierwsze warto by było podać wagę przed i po.
      Bez tych danych cały eksperyment jest tyle wart co AMA bez podanych zarobków :)

    •  

      @myk7: http://kuchniakryzysowa.blogspot.com/ bylo chyba kiedys na wykopie, ale masz tu inspiracje czym sie zywic ;)

    •  

      @myk7: Proponuję wykonać badania biochemiczne przed i po: morfologia, elektrolity, badanie moczu. Ciekaw jestem jak ten eksperyment obije się na Twoim zdrowiu.

    •  

      @DOgi: To agent Tuska!!!! A za miesiąc Tusk powie: "Na naszej zielonej wyspie może zarobki są nieco niższe niż na Zachodzie, ale u nas za średnią pensję można wyżywić 30 osób!!!

    •  

      @myk7: I oczywiście stawiając tezę, że nie zapożyczasz się u rodziców czy znajomych oraz że nie jadasz u nikogo innego, tylko na własny koszt.

    •  

      @scape: z tym, że takie badania to około 50zł ;p

    •  

      @myk7:
      Jak jesteś gruby to prawda jest taka, że przezyjesz bez jedzenia. Organizm zje twoj organizm

      1. dzień Kup mąke, pij lód z lodówki
      2. dzień kup jajko i zrób naleśniki.
      3. dzień zjedz naleśnika i kup pomidora żeby czymś innym popić. itd

    •  

      Wiem, ze pewnie już nikt tego nie przeczyta ale taka ciekawostka : średnio człowiek wydaje na artykuły spożywcze 700zl/ miesiecznie. Pewnie połowa z Was krzyknela teraz "w życiu!"... Policzcie sobie i zobaczycie ;) oczywiście jest to średnia więc uwzględnia dzieci, osoby starsze, studentów itd. Nieco niższe wydatki maja rownież rodziny ( łatwiej zarządzać jedzeniem zeby sie nie zmarnowalo). Co z tego wynika ? Ano to, ze warto optymalizowac wydatki na jedzenie - nie musimy jeść za 50zl ale można na bogato za 400 ;) i już mamy prawie 4000 odłożone rocznie. Warto zgłebic temat wartości odżywczych , czytać fora odnośnie konkretnych produktów i analizować swoje wydatki.

    •  

      @krupek: 700 zł na miesiąc to już na bogato :) Minimum to 300 zł, średnio około 550 zł (2 dorosłe, 1 dziecko).

    •  

      @myk7: you will fail . http://5plnnadzien.wordpress.com/ juz probowali i to za wiecej niz ty i porazka. Powodzenia itd itp ;) masz teraz zapal ale 30 dni to sporo. Tak czy siak nie uda Ci sie ;)

    •  

      @myk7: Jak w Big Brotherze!

    •  

      @myk7: ja rozumiem, że chcesz bieżącej aprobaty i aplauzu, ale mogłeś napisać coś więcej. Podstawowa metryczka + zdjęcie i opis kondycji, ogólny biznesplan, miasto!, freeganizm?, brat Albert, caritas, żebranie o jedzenie itd.

    •  

      @myk7: Donald - kombinatorze, nie damy się nabrać na tę prowokację!

    •  

      @krupek: Do tego wszystkiego dodałbym planowanie jadłospisu. Dzięki temu nawet mieszkając samemu lub w dwójkę można zoptymalizować wydatki na jedzenie.

      Najgorszą zmorą dla budżetu jest właśnie "co dzisiaj robimy na obiad" i odstawianie w połowie wykorzystanych produktów "na potem".

      Do jadłospisu trzeba jeszcze zrobić sobie dokładne listy zakupów i trzymać się ich kurczowo podczas zakupów, a wydatki spadną i to znacznie.

      Co do życia za 50 zł ekstremalnie trudne, ale nie jest nierealne. Najlepiej żywić się "po wojskowemu" czyli wszelkiego rodzaju eintopfy.

      Za 2 zł można kupić mięso rosołowe i ugotować na nim "bazę", a potem robić z niej pomidorową albo kapuśniak. Grochówka czy fasolowa też nie powinny wyjść zbyt drogo.

      Na pewno będziesz musiał zrezygnować z kolacji, bo wtedy już finansowo nie wyrobisz.
      W innej konfiguracji po prostu wielki garnek zupy za 10 zł / tydzień i jeszcze Ci 10 zł zostanie na śniadania. Tylko zaoszczędzonej kasy nie wydaj na głupoty!

    •  

      @DOgi: chyba bedzie lepiej jak nie udowodni ze da sie za 50zl miesiecznie przezyc. Jeszcze to zabaczy jakis polityk i podatki znowu w gore pojda.

    •  

      @myk7: Wyobraź sobie teraz pysznego Twistera z KFC albo Kebaba z pyyysznym mięskiem :) A tak de facto, ja w Warszawie jak mieszkałem to co trzeci dzień 50zł szło w sklepie niestety (dziewczyny za to nie żywiłem - tylko siebie) - więc jestem ciekawy wyniku tego. Acz faktycznie, żebyś nie zasłabł po paru dniach (tj. dostarczał odpowiednio dużo kalorii organizmowi) to 200zł byłoby odpowiednią kwotą, co i tak jest dużo niższe od standardowych wydatków na żywność.

    •  

      @myk7: Oczywiście 50zł dotyczy tylko jedzenia? Bo w naszej cywilizacji wiadomo jak jest: nie licząc mieszkania, to: trzeba mieć za co się myć, coś przeprać, mieć rezerwę na ew. lekarstwa itp, więc śmiało można powiedzieć, że "pełne przeżycie" kosztuje conajmniej kilkanaście razy więcej niż 50zł, no chyba że mamy jakiś dupochron w postaci rodziny czy współmałżonka.

    •  

      @Bylek: Tak, tylko jedzenia. Zresztą jest o tym informacja we wpisie na blogu.

    •  

      6-7 złotych dziennie na osobę (we wrześniu ubiegłego roku) było stawką graniczną, w której mieściły się obiady, śniadanie i kolacja dla dwóch osób. Skupię się na obiadach: włoszczyzna na targu + kość + kostka rosołowa = 6zł i mamy z tego dość smaczny i pożywny rosołek. 2,5 za 250g mięsa mielonego, 100g pieczarek za 1,20, kilogram ziemniaków za 1zł, 3 pomidory za 1,70zł, mąka tarta, jajko i olej - 1,20zł, co razem daje nam około 8zł za 8-9 kotletów mielonych , ziemniaki i surówkę z pomidora (co daje nam skromne dwa obiady dla dwóch osób) razem już mamy 14 złotych na 2 dni. śniadanie to mleko (pół litra) i garść słodkich płatków marki własnej (razem 2zł) plus kanapki z serkiem/salami z biedronki/żółtym serem, liczmy za kanapki 2złote, kolacja podobnie. razem daje nam to 7zł za obiad i 7 złotych za kolację. Na śniadanie bywały także parówki lub ryba wędzona a na obiad zamiast mielonych - grillowana pierś z kurczaka,spaghetti lub pieczone skrzydełka. Mimo wszystko nie chciałbym tak żyć raz jeszcze, bo po pierwsze, gotowanie obiadów zajmuje trochę czasu, po drugie, jedzenie było za tłuste a z drugiej strony za mało białka.

      W celu określenia minimalnej kwoty, za którą można przeżyć i przy tym odżywiać się pełnowartościowo proponuję rozwinąć dziennik posiłków VitalMax o cenę i gramaturę jednostkowego opakowania danej pozycji a następnie wyliczyć cenę za 100g, a następnie odnieść tą cenę do wartości odżywczych (ile zapłacić, by dostarczyć np. 100g białka/węglowodanów/tłuszczy).

    •  

      @myk7: Stawiam że przeżyjesz, ale ze spadkiem wagi. Polecam kaszę gryczaną prażoną :D da się na niej długo pociągnąć i daje uczucie sytości. Trzymam kciuki, powodzenia! :D

    •  

      @myk7: zgodnie z twoją ostatnią notką, to do dyspozycji masz 50zł + jedzenie o wartości około 7złotych, więc 14% więcej :)
      Zakopałem, bo uważam, iż robisz głupotę a także wielką krzywdę swojemu organizmowi. Chyba że przygotowałeś witaminy, których nie będziesz uwzględniał w kosztach "diety"

    •  

      @DOgi: W czerwcu udało mi się za około 100 zł. Ale miałem nielimitowany dostep do mąki i ryżu tzn. spory zapas. ;) Nie było to miłe, dobre ani fajne. Od tamtej pory zakładam, że muszę zarabiać więcej a nie oszczędzać bardziej ;) No i miałem spory zapas kawy ;)

      Powodzenia ;)

      PS Najbardziej w takich eksperymentach wkur... jak szczypiesz się zkażdą złotówką, idziesz do marketu i wracajac rzucasz okiem na paragon a tam łajzy nacięli ciebie na produktach z 2-3 zł ;)

    •  

      @gregu-: Tylko koleś wcinał bułki, serki wiejskie i gotowe produkty z biedronki (krokiety). Jakby jadł chleb, twaróg i sam gotował to by było znacznie taniej.

    •  

      miałem nielimitowany dostep do mąki
      @jakubz: to ja bym sobie ciągle pierogi robił ;D

    •  

      @krupek: ja wydaję 700 zł razem z czynszem i rachunkami za pokój :P

    •  

      Minimum to 300 zł, średnio około 550 zł (2 dorosłe, 1 dziecko).
      @angello: 2 dorosłe osoby i przede wszystkim - dziecko, żywi się za 300 złotych miesięcznie? 10 złotych dziennie na jedzenie? W jaki sposób takie dziecko ma się zdrowo rozwijać?

    •  

      @kainel: http://kuchniakryzysowa.blogspot.com/2012/05/kaszanka-weganska.html#comment-form

      Zacząłem przeglądać i te sztuczne flaki po taniości trochę mnie przeraziły ;)

    •  

      @gregu-: Parę lat temu dwóch posłów: Paweł Poncyliusz i Paweł Graś próbowali za 500zł przeżyć miesiąc. Żadnemu się nie udało. http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/kraj/40-lat-minelo-a-jest-500-zl-na-zycie,1,4436041,wiadomosc.html

    •  

      @Bylek: wystarczy przeczytac co napisal autor wykopu, a nie zadawac pytania, jakbys nie rozumial, co przeczytales.

    •  

      @hermetyk: > W 50 zł nie wliczam kosztów mieszkania, abonamentu za telefon i biletu miesięcznego.

      Powyżej przytoczyłem co autor wykopu napisał na temat tego co wlicza w te 50zł. Jeżeli czytałeś mój post i czytałeś ze zrozumieniem (podobno starają się to teraz egzekwować nawet na maturze ;-/ ) to zauważyłeś pewnie, że napisałem "nie licząc mieszkania, to: trzeba mieć za co się myć, coś przeprać, mieć rezerwę na ew. lekarstwa itp" Więc jak widzisz zrozumiałem co przeczytałem, dlatego napisałem "nie licząc mieszkania", ale ciekaw byłem pozostałych kosztów niezbędnych do życia o których autor nie wspomniał, a są dość istotne. Nie lubię takiego czepialstwa jak to w Twoim wykonaniu, bo nic merytorycznego do dyskusji nie wnosi poza wywoływaniem nie do końca pozytywnych emocji.

    •  

      @Bylek: to nie jest czepialstwo. Skoro, to sprawozdanie, to dodatkowe info jest w komentarzach. Od autora wlasnie.
      Pozostale koszty raczej beda identyczne, skoro kazdy sie myje, uzywa pradu czy czasem zachoruje.
      btw: na maturze (egzaminie dojrzalosci) juz niczego nie ucza, bo jak sama nazwa wskazuje, jest to egzamin a nie lekcja czy wyklad.

    •  

      @kainel: ta kaszanka ma coś podejrzana osłonkę...

      http://kuchniakryzysowa.blogspot.com/2012/05/kaszanka-weganska.html

      Może to nie kaszanka !!!!!

    •  

      @mihusky: wegańska ponoć. tak więc widać, że to co wegańskie jest ch***we ;)

  •  

    Przeżyć za 50zł tzn. co? Jedzenie za 50zł na miesiąc? Wodę z kranu do popicia także jakoś policzysz?
    To nie jest możliwe. Chyba, że chcesz jednocześnie strasznie schudnąć. A może będziesz żywić się na jabłkach z sadu i podkradać coś z lodówki współlokatora?
    Wytłumacz więcej.

    •  

      @jestemRoman: Myślę, że jadłodajnie dla ubogich załatwią sprawę. W większych miastach także w klasztorach przygotowuje się posiłki dla ubogich praktycznie na cały dzień.

    •  

      @DOgi: to ja widywałem takich, którzy przeżywają za 0zł dziennie, ale chyba nie o to tu chodzi? A w sklepie nie możliwe jest w tym kraju, kupienie czegoś co dostarczy mu wystarczającej liczby kalorii po tej cenie.

    •  

      @jestemRoman: Jak napisałem na blogu, wszystkie opłaty za mieszkanie (w tym woda) odpadają, więc wody z kranu wliczać nie będę.
      Nie mam zamiaru w żaden sposób łamać prawa(czyli podkradanie współlokatorom odpada :( ).
      A to czy jest to możliwe, to przekonamy się za 30 dni :)

    •  

      @myk7: wykopię dopiero przy rezultatach, bo nie wierzę w to kompletnie. Myślałeś o tym coś więcej, czy nagle na taki genialny pomysł wpadłeś? Masz dostęp do jakiejś tańszej żywności? Bo co do cholery można zjeść za 1,66zł ? 500 kalorii z tego będzie?

    •  

      @myk7: makaron z carrefour 99 groszy. Bułka 19 gr. 1kg jabłek 3zł. 1kg pomidorów 3 zł.
      Margaryna 3 zł.Najtańsza kiełbasa 6 zł / kg (można jakieś ogony świńskie i resztki wędliniarskie też taniej dostać).
      Opakowanie kostek rosołowych 4 zł.
      Kostka białego sera 3zł.
      1 taki makaron starcza na 2 obiady dla 1 osoby.
      30 dni więc kupujesz:

      15 makaronów ~ 15 zł
      60 bułek ~ 12 zł
      1 Margaryna ~ 3zł
      1kg jabłek - 3 zł
      1kg pomidorów - 3 zł
      2 kostki białego sera - 6 zł
      4 kostki rosołowe - 4 zł
      2kg kiełbasy - 12 zł

      razem: 58 zł. Myślę, że jak nie będziesz burżujem to może wyjdzie nawet mniej.
      Na śniadanie i kolacje po 1 bułce z margaryna, serkiem lub 4 plasterkami kiełbaski.
      Bierzesz kawałeczek kostki rosołowej na obiad i w kubeczku robisz zupkę.Nie jest to szczyt ale dzięki przyprawom i spożywaniu na ciepło można się posilić.
      Na drugie makaron z serem lub kiełbaską.Warzywko to 2 plasterki pomidorka.
      Deserek to np. połówka jabłuszka.
      Oczywiście deserek jak znajdziesz miejsce. Makaron puchnie i jest to jego niewątpliwa zaleta.

      Na śniadania możesz też standardową bułkę zamienić na płatki z mlekiem.
      Najtańsze płatki kukurydziane 6 zł
      Litr mleka 2zł.

      1 karton starczy na 2 lub 3 śniadania.

      Gdybyś limit zwiększył do 100 zł to myślę, że można byłoby nawet puścić wodze fantazji.

    •  

      @kosmo1989: fajnie to wygląda. Tylko jak od strony wartości odżywczych? Bo wiesz czasem można dla zabicia głodu zapchać się puchnącym makaronem, ale na dłuższą metę, nawet już po miesiącu, może to się odbić na zdrowiu.

    •  

      @kosmo1989: W Carrefourze można kupić za 2 zł z hakiem całkiem dobre płatki pszeniczne z miodem (nie Kids, które są o potęgę droższe, tylko niepozorne, w czerwonym opakowaniu). Smakują bardzo podobnie do 'kangusów'.

    •  

      @jestemRoman: jesli ktos ma zapas tluszczyku to zaden problem dla zdrowia lepiej :D

    •  

      @kosmo1989: Załóżmy, że dla średniego faceta dzienne zapotrzebowanie kalorii aby utrzymać wagę to 1800 tychże. Twoja dieta to jakieś 1100kcal, co dość szybko odchudzi naszego śmiałka. Ogólnie, cokolwiek nie kupi za te 50zł, to chyba jednak się odchudzi strasznie ;)

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @jestemRoman: dlatego umieściłem też tutaj jakieś warzywa i owoce oraz nabiał i mięso.
      Nic nie stoi na przeszkodzie aby zamiast pomidorów 1 dnia zjeść parę rzodkiewek, ogórka itd. Ważne aby jeść w miarę różnorodnie.

    •  

      @Mruvek: to zależy. Nawet od tego jak grubo bułe będzie smarował :). Ciężko mi tutaj cokolwiek mówić ale sam niewiele jadam na śniadanie i kolację a wagę utrzymuje. W sumie bardzo ciekawy eksperyment. Kusi mnie trochę aby samemu spróbować.
      Najgorsze jest to, że jestem typem dojadacza tj. cały dzień nie zjem a na wieczór się objadam.
      Trzeba by było wyszukać w necie informacji o kaloryczności produktów (warzywa, owoce, mięso, nabiał, produkty zbożowe itd) i wybrać te objętościowo największe, najbardziej kaloryczne i najtańsze.Nie znam się ale pewnie takich tabeli kilka się znajdzie.

    •  

      Nie kumam.

      Jak napisałem na blogu, wszystkie opłaty za mieszkanie (w tym woda) odpadają, więc wody z kranu wliczać nie będę.

      @myk7: Czyli nie chcesz wcale przeżyć za 50 złotych miesięcznie, tylko jeśli za 50 złotych miesięcznie.

    •  

      @binprogrammer: jabol na cały tydzień??? ach, ta dzisiejsza młodzież...

    •  

      @jestemRoman: @myk7: Kiedyś bardzo musiałem zacisnąć pasa i zacząłem oszczędzać na wszystkim, m.in. na żarciu. Przeszedłem do stawki żywieniowej ~1,20pln/dobę i żyłem tak przez pół roku. Żyłem dobrze, nie narzekałem, nie schudłem, nie chorowałem, nic mi się złego nie stało. Co jadłem? Na początku jakieś makarony, bo mi się wydawało, że tanio wychodzą. Gówno prawda, człowiek zje i po chwili głodny. Suchy makaron za smaczny nie jest, a dodatki do niego tanio nie wychodzą. Potem odkryłem ryż, to był strzał w dziesiątkę. wypatrzyłem sklep, w którym kg ryżu wychodzi najtaniej, jakieś 1,20 czy coś. Taki kg woreczek ryżu wystarczał mi na jakieś 3 dni. Suchy ryz też nie jest za smaczny (ale lepszy niż makaron), więc musiałem jeszcze coś do niego dokupować. No i tu się zaczynała zabawa. Do ryżu pasuje absolutnie wszystko! Najczęściej kupowałem dżemy, słoiczek na 2 -3 dni; na drugim miejscu znajdował się pasztet - taki najtańszy a'la Podlaski. Czaiłem się też na sezonowe owoce po parę groszy/kg, wszelakie promocje (w soboty jeździłem do kerfura - tam się za darmo najadałem na stoiskach z promocjami), różnorakie okazje (na targu owoce z datą ważności do wczoraj, np. duży ananas za 1pln). Jak był biedniejszy dzień to jadłem suchy ryż, albo z keczupem, albo z musztardą, innymi słowy, z tym co znalazłem w lodówce jako pozostałość tłustych lat.
      Co dzień rozliczałem siebie z przejedzonych pieniędzy i czasem okazywało się, że mam nadwyżkę budżetową! Wtedy sobie dogadzałem i nadzaoszczędzone pieniądze przepuszczałem na lewo i prawo. Np piwo z kerfura Donner. Bywał na promocji za 97gr - wtedy mogłem sobie kupić jednego czy dwa. Czasem jakiś batonik albo kiełbasa.
      Po pół roku stołowania się w ten sposób jedynym mankamentem było znudzenie ryżem.

    •  

      @myk7: w takim razie zmień tytuł tutaj i na swoim blogu. Przeżyć to nie tylko kupić sobie jedzenie. Pomijanie wody, gazu, elektryczności jest wielkim błędem - bo bez tego nic nie ugotujesz, nie ogrzejesz się, nie zadbasz o zakupione produkty (lodówka jest na prąd), nie umyjesz się, nie wypierzesz, nie napijesz się herbaty.
      Więc to Twoje "przeżyć" wygląda jak gadanie dzieciaka mieszkającego u mamy, która przygotowuje mu jedzenie, rachunki - taki za 50zł da radę przeżyć.

    •  

      @jestemRoman: Szaszetka Whiskas Junior to chyba top co można dostać za taką cenę :D

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @jestemRoman: Dlatego głodne dzieci w Polsce nie zawsze są szczupłe. Faszerowane ryżem i makaronem z Caritasu mogą wyglądać dorodnie, ale witaminek i białka to już nie dostają.

    •  

      @myk7: nie to żebym siał defetyzm, ale ... nie dasz rady

    •  

      @myk7: No ale sam powiedz, zapewne masz jeszcze jakies bonusy w postaci uprzednio kupionych produktow, lub np. jakies mrozonki w zamrazarce ktore bedziesz wykorzystal, czy sie myle ?

    •  

      @jestemRoman: Wystarczy wejść do biedronki w grubszej kurtce, kupić marsa w przecenie i nie dać się złapać. Sposób sprawdzony, Bear Grylls approved.

    •  

      @jestemRoman: Herbatę można zaparzyć z wody po pierogach.

    •  

      @plemnik_w_piwie: A nie lepiej było 1-2-3 dni w miesiącu pójść gdzieś do byle jakiej roboty (weekend, noc - czas by się znalazł) i mieć te 50-200 zł więcej na jedzenie? Czyli kilka razy więcej.

    •  

      @plemnik_w_piwie: Może nie do końca wypada mi zadać to pytanie, ale... co Cię zmusiło do takich radykalnych kroków? W jakim wieku wtedy byłeś?
      Mam znajomego, który przez swoją głupotę wyleciał z domu na bruk, przez rok był bezdomnym i musiał sobie w podobny sposób radzić. Ogarniał mnie szok jak widziałem w jaki sposób można zdobywać całkiem niezłe pieniądze i jak dobrze czasem można zjeść za jakieś śmieszne grosze. Stanęło to w niezłej opozycji do mojej osoby, której pieniędzy nigdy nie brakuje i nie brakowało, a moja racja żywnościowa wraz z alkoholem dziennie to minimum 30zł... A on za to potrafił 3 tygodnie przeżyć - szok.

    •  

      @plemnik_w_piwie: Kiedyś - to znaczy? Jednak inflacja swoje robi.

    •  

      @kosmo1989: Mięso? W którym miejscu umieściłeś mięso? "Najtańsza kiełbasa 6 zł / kg" - to nie jest mięso przecież. Taka kiełbasa to skóry, chrzęści, kości, skrobia, karagen, soja, glutaminian i cała masa innych śmieci, ale mięsa w tym nie ma. Podobnie jest w większości pasztetów o których autor wspomniał na blogu. Żywienie się czymś takim przez miesiąc prawdopodobnie odbije się na zdrowiu. Już lepiej zrezygnować w ogóle z wyrobów "mięsopodobnych" i ten miesiąc przeżyć jako wegetarianin. Tak czy inaczej - dieta za niecałe 1,66zł będzie się wiązała ze znacznym obniżeniem poziomu życia i konsekwencji zdrowotnych.

    •  

      @jestemRoman:

      To nie jest możliwe.
      1 kg mąki w tesco kosztuje 1,79 zł, ale pewnie można dorwać taniej. Robisz sobie naleśniki. Ale zamiast mleka - woda. Zamiast jajek też woda. Olej też kosztuje, ale zgadnij czym można go z powodzeniem zastąpić? :) Oczywiście wodą!

      Zabełtaj wodę z mąką, odstaw na godzinkę, usmaż na teflonie+wodzie i będzie git. Jak ktoś jest burżujem to możesz posypać cukrem.

      W Polsce takim podstawowym 'wypełniaczem' zawsze jest makaron, ryż, mąka i ziemniaki. Wystarczy nauczyć się czarować cuda z tych składników. Jestem w stanie podjąć się przeżycia np. tygodnia za 15 zł. Więcej nie dam rady bo p!#%!%$ca dostanę, ale na krótką metę dałoby radę.

    •  

      @applicative_functor: Nie bardzo miałem czas na jakąkolwiek pracę, a wiedziałem że to tylko chwilowe braki w kasie. Mogłem żebrać po znajomych o pożyczki, ale to nie w moim stylu, od rodziców nie miałem sumienia wyciągać więcej bo i tak już się żyłowali by mnie na studia posłać. Szukałem innych rozwiązań, cięcie kosztów poszło na pierwszy rzut, a po jakimś tygodniu zaczęło mi sprawiać przyjemność i traktowałem je jako swego rodzaju sport. Dlatego poprzestałem przy nim.

      @Lysy_z_Oporowa: Zbierałem na kompa, na pierwszym roku studiów. Brzmi śmiesznie, ale komp mi był BARDZO potrzebny :]

      @kemek: to było jakieś 7 lat temu. Tak, inflacja ma znaczenie. Ale jednocześnie uważam, że dziś łatwiej jest taniej wyżyć, bo wtedy jeszcze nie było tylu dobrych dyskontów. Tanie sklepy takie jak leaderprice czy biedronka oferowały wówczas najgorszy syf, nienadający się do codziennego spożywania. Dziś spokojnie można się w nich zaopatrywać. Wtedy polowałem na tanie artykuły w sklepach osiedlowych i promocje w lokalnych supermarketach. Wtedy 1,20pln było bardzo skromną stawką, ale jak widać możliwą. 1,66pln w dzisiejszych czasach jest chyba większym wyzwaniem, ale nie wiem, bo nie muszę i nie chcę się o tym przekonywać:]
      Chociaż... jest coś takiego jak freeganizm, filozofia żarcia za darmo. Fajna sprawa, tylko czasochłonna i wymaga dobrej organizacji.

    •  

      @plemnik_w_piwie: Dzięki. Tak właśnie myślałem nad makaronami, ale po tym co napisałeś, to biorę się za poszukiwania taniego ryżu.

    •  

      Gdybyś limit zwiększył do 100 zł to myślę, że można byłoby nawet puścić wodze fantazji.

      @kosmo1989: Tym tekstem rozj!%#łeś system, padłem :D

    •  

      @myk7: Moja rada, zacznij najpierw łazić po targach i "zaprzyjaźniaj" się ze sprzedawcami, potem pod koniec dnia mogą ci odpalić za darmo coś co im zostanie, a nie opłaca im się zabierać z powrotem. Nawet jak to będzie pomidor czy ogórek, to już masz podkład na posiłek. Nie szukaj konkretnie ryżu, on mi wtedy ratował tyłek, ale ceny mogły się pozmieniać, może teraz kukurydza/soja jest tańsza? Po prostu szukaj, patrz i oglądaj. Pewnie na początku nie zamkniesz się w 1,66pl/dzień, ale jak już wyrobisz taktykę i się obeznasz, to może ci się udać. W każdym razie miłej zabawy i zdrowia Ci życzę.

    •  

      @plemnik_w_piwie: Ło! Ale przy pracy fizycznej to raczej ryż ze dżemem nie zdałby egzaminu :P

    •  

      @plemnik_w_piwie: Skoro miałeś nadwyżkę przy takim budżecie, to może zostań ministrem finansów :D

    •  

      @Przemysluaw: Kumpel jest kurierem ups i zjada codziennie makaron z jogurtem i ewentualnie tosty :D
      Czasami poszaleje i kupi kociołek :D

    •  

      @JestemKaspi: a oczy Ci nie zeskośniały od tego ryż?

    •  

      @plemnik_w_piwie: Tak z ciekawości - jak można się "zaprzyjaźnić" ze sprzedawcą na targu? Bo kto wie, może sam kiedyś też będę w potrzebie :P

    •  

      @leone: ten Twoj komentarz wyglada jak gadanie dziecka, ktore nie jest w stanie zrozumiec przeczytanej lektury. Autor wykopu napisal, ze chodzi o przezycie w sensie zywieniowym, wylaczajac ze stawki dziennej koszty mieszkania czy mediow typu prad lub Internet. Geniuszu.

    •  

      @hermetyk: geniuszu drogi, ale ja to przeczytałem. Tylko autor zapomina, że woda która leci 'za darmo' z kranu też kosztuje. Że jedzenie podgrzane na kuchence jest lepiej przyswajalne niż surowe, a to kolejny koszt.
      I raczej nikt nie będzie oszczędzał tylko na jedzeniu (w dodatku tak drastycznie), nie oszczędzając na innych rzeczach - np. na mediach.
      No, chyba że to ktoś inny (np. rodzice) płacą czynsz za mieszkanie itd.

  •  

    Wrzucaj codzienne przypomnienia na mikrobloga koniecznie

  •  

    Powodzenia.Teraz mamy wysyp grzybów skorzystaj z darów lasu.

  •  

    Polecam chleb z musztardą. Przy odpowiednim racjonowaniu ten magiczny zestaw wystarczy Ci na tydzień.

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @FFFUUU: Takie testy powinno się robić w grudniu

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @FFFUUU: pewnie ze za datmo wkoncu nikt tego nie doglada,nie pielegnuje ,nie opryskuje itd same rosna tak jasne ...

    •  

      @drugclubber: Tym już pewnie zajmuje się mama.

    •  

      @drugclubber: To niepokojące jak myślisz, że żeby rosło trzeba od razu czymś opryskiwać.

    •  

      @drugclubber: Jedyna pielęgnacja drzewek w ogrodzie to wybielenie wapnem i przycięcie po zbiorach.

      Więcej nic a nic nie robię i mam u siebie piękne jabłka - 3 odmiany, wczesna, normalna i późna. Gruszki, żółte i fioletowe śliwki, wiśnie, czereśnie, jeżyny, truskawki, maliny i borówki.

      Do tego - to już wymaga ciut większej pielęgnacji, ale o opryskach nie ma mowy - stoją sobie dziarsko pomidory, wiją się ogórki, a pomiędzy sałata, kapusta, buraki i co kawałek koper. Pod płotem rosną sobie lubczyk, chrzan (by do kiszeniaków było) i pomidorki koktajlowe. Od czasu do czasu zagości też papryka.

      Koszta poniesione na to wszystko to koszt nasion i wody do podlewania w czasie gdy sadzonki jeszcze nie były w gruncie. Reszta to koszt pracy własnej, ale setek godzin to nie zajmuje :)

      O żadnych opryskach nikt nawet słyszeć nie chce. Nawóz produkuje gromadka kur z pobliskiej zagrody.

      To wszystko znajduje się na małej 17 arowej działce, ale w ciągu roku można dzięki temu zaoszczędzić naprawdę ogromne pieniądze. Do tego wiem, że odżywiam się zdrowo i smacznie (jak człowiek w grudniu otworzy słoik z pomidorami z własnego ogródka to aż ślinka cieknie ;) )

    •  

      @valdo: Ale drzewko też potrzebuje kilku lat, by zacząc owocować - nasz eksperymentator na pewno nie zdąży

    •  

      @valdo: czyli nie sa za darmo wklad pracy jest,wszystko o czym wspominasz pośrednio czy bezpośrednio kosztuje ,za darmo nawet nie oddychasz żeby oddychać trzeba żyć ,a żeby życ itd..

    •  

      @drugclubber: Ale wkładasz pracę własną, której zwrotem jest plon.
      Pracę liczę jako darmową bo to wykorzystanie czasu wolnego, który w innym wypadku by się zmarnował.

      Praca w tym wypadku nie jest kosztem, bo masz za nią realnie zapłacone w postaci plonów.

      Pracę można by policzyć jako koszt w przypadku gdybyś miał całe 16h dziennie zaplanowane i zapłacone i musiałbyś część z tego czasu poświęcić by zająć się ogródkiem.

    •  

      @valdo: liczysz jako darmową choć darmowa nie jest. wg mnie ewentualnie możesz mież\ć niski koszt pozyskania ale nie jest to za darmo!

    •  

      @drugclubber: Dlaczego nie jest za darmo?

      Ogródek to jakby dodatkowy etat. Zamiast siedzieć na dupie przed TV idziesz pielić grządki. Za co zapłatę dostajesz w postaci plonu. Dlatego czasu nie możesz liczyć jako koszt bo go nie poświęcasz tylko inwestujesz.

    •  

      @valdo: sugerujesz zatem ze masz patent na perpettum mobile minimum wyciągasz tyle ile wsadzisz ciekawe

    •  

      @drugclubber: O czym Ty piszesz człowieku? Potrafisz rozróżnić co jest kosztem, a co inwestycją?

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @FFFUUU: a duch świety je u Ciebie zasadzil i zebrał plony, Praca ,inwestycja to wszystko wiąże się z kosztami co za tym idzie nic nie ma za darmo,a ziemia na ktorej stoi dane drzewo zapewne nie płacisz podatku za grunt itd tak czy siak sa to koszta i powiem jeszcze raz niema nic za darmo!!

    •  

      @FFFUUU: największy koszt to.. ogródek! bo skądś go trzeba mieć

    •  

      @drugclubber:

      pewnie ze za datmo wkoncu nikt tego nie doglada,nie pielegnuje ,nie opryskuje itd same rosna tak jasne ...
      Tak jak zauważył @pawzub niepokojące jeśli myślisz że trzeba opryskiwać, do drzew trzeba jedynie cierpliwości. Znam jeden opuszczony 50 lat temu sad w środku lasu. Zdziwiłbyś się jak wiele jabłek i śliwek można tam znaleźć, choć jest to malutki sad to spokojnie wystarczyłoby na konfitury dla całej rodziny.

      Poza tym chciałbym dodać że czas poświęcony na działkę nie powinno się liczyć do kosztów czy do pracy. To tak jakby liczyć wypad na grzyby czy na ryby. Dla wielu to sama przyjemność i rekreacja. Jedni bulą na siłownie, fitnes i solarium inni mają to samo na ogródku za free, a przy okazji mają zbiory których nie przelicza na pieniądze (bo i tak owoce i warzywa z działki będą smakować lepiej niż te kupne)

  •  

    A pamiętacie to http://www.wykop.pl/link/842701/czy-da-sie-przezyc-za-5-zl-dziennie/ ?
    O ile dobrze pamiętam to tam było ciężko i waga ostro leciała w dół.

    •  

      @jestemRoman: autor pisze, że jednak nie "Co do skutków ubocznych – nie odnotowałem. Jakoś specjalnie nie odczułem też ‘zrzutu’ z wagi…"
      nieraz jadał nawet frytki i gotowe produkty jak krokiety więc tam było realnie. Tutaj kolega chce bardziej hardkorowo coś a'la rencista.

    •  

      @jestemRoman: No wlansie wyzej tez zacytowalem ten link , i tam bylo 5 pln a sie nie dalo, wiec szczerze watpie , takie cos po prostu nie ma szans. 7 dni no jeszcze rozumiem ale 30 ? po prostu nie ma takiej opcji

    •  

      @jestemRoman: tylko że tam sobie przywozili niektórzy z rodziny obiady na tydzień, więc co to za 5 zł dziennie.

  •  

    Było spróbować w lutym, więcej by wystarczyło na jeden dzień.

  •  

    Chleb posypany solą i polany olejem. Skutecznie hamuje uczucie głosu. Chleb "pewniak" w Tesco 1,2zł - najtańszy jaki znam.

    Podaj więcej informacji (np. obecna waga). Później mogą wyjść ciekawe wyniki. Przydałby się też opis odczuć i efektów (wypadające włosy, złe samopoczucie itd)

    Za 1,66zł na dzień - może być ciężko. Bez czegoś "znalezionego" daję góra 2 tygodnie. Po tym czasie poczujesz pierwsze oznaki głodu, o ile cała ta akcje nie jest elementem Twojej diety.

    •  

      @Vorland: Tak się właśnie zastanawiam... Chodzi tu o wydawanie dokładnej kwoty 1,66zł dziennie? Można by pierwszego dnia zrobić zakupy za 10zł, a potem przez kilka dni nic nie kupować. Jak to planujesz zrobić @myk7?

    •  

      @tomtom44:
      @Vorland: Ok, będę też dawał takie opisy. Kwota 1,66 zł, to średnia kwota na dzień, to że raz wydam 10 zł, a przez najbliższe parę dni nic, jak najbardziej się do tego zalicza.

    •  

      @Vorland: Po 2 tygodniach? Daje jemu maks 5-7 dni i będzie się tak źle czuł że wspomni o wyrzucanych przez siebie kromkach chleba ; ]

      PS Ostatni posiłek o ile był porządny wystarczy mu na 2-3 dni później kiszki będą grały mu marsza. Chyba że od zawsze niedużo jadł to wytrzyma bo ciało zahartowane ciągłą głodówką ; ]

    •  

      @myk7: Przede wszystkim eksperyment powinien być zaczęty z pustą lodówką i z założeniem że żadnego jedzenia nie przyjmujesz za darmo. Jak mi się kończy kasa to zawsze wzbogacam swoje życie towarzyskie, nagle jeżdżę pomagać rodzicom itd. Aż szkoda że nie mam już babci, wtedy w ogóle mógłbym żyć za darmo.

  •  

    Takimi akcjami pokazujesz tylko rządzącym, że się da. Jak ci się uda, to zaraz trafisz do telewizji i okaże się, że Polska to cudowny kraj - przecież można przeżyć za 50zł.

    •  

      @detektor_szczescia: dlatego trzeba zakopać ;)

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @detektor_szczescia: ale jezeli bedziemy mieli szczescie to moze umrze z glodu i premier tusek znowu nam obieca ze bedzie lepiej

    •  

      @detektor_szczescia:
      Bardziej mnie zastanawia, dlaczego jest tak, że niektórzy muszą się uciekać do tego typu akcji. Człowiek pracujący w pełnym wymiarze godzin powinien mieć zaspokojone chociaż podstawowe potrzeby. W moim wypadku gdyby nie ostatni "gratis" od szefa to nie miałbym nawet za co opłacić rachunków. Wypłatę za sierpień miałem na koncie dosłownie 2 godziny - 500zł rata mieszkanie, 400zł rata samochód, 100zł prąd, 50zł woda+śmieci, 40zł telefon, 120zł internet, 400zł różne długi za poprzedni miesiąc, 200zł paliwo na 1/2 miesiąca i zostało mi na koncie 180zł. Z tego stówka do koperty bo na wesele trzeba było iść i tym oto pięknym sposobem zostało 80zł na przeżycie miesiąca przy całkiem dobrej wypłacie. Chore, k%!!a, CHORE!

    •  

      @smk666: To po $@$ kupiłeś auto na które cię nie stać, zamiast czegoś tańszego? Rata zżera Ci 1/5 pensji, ale co tam. Podstawowa potrzeba jego mać.

    •  

      @detektor_szczescia: Zakładając, że ceny będą takie same w najbliższych miesiącach/ latach. Raczej się nie uda, pewnie podkoloruje wynik całej akcji.

    •  

      @lisek1256:
      Auto jest mi potrzebne w pracy, kosztowało 5,5 tys. (Astra F 1,4 60KM z 2001 roku z gazem, pali mi 8l LPG/100km). Rata jest wysoka, bo wziąłem pożyczkę na 18 miesięcy jak mieszkałem jeszcze z rodzicami i dodatkowo dojeżdżałem z zadupia 30km. Gdyby nie to, że potrzebne jest mi w pracy to już dawno bym się go pozbył i kupił dobry rower ;).

    •  

      @detektor_szczescia: do tego 1600 zł na mieszkanie, 150 zł. na paliwo i wychodzi 1800 zł :) Bo chyba pan z eksperymentu nie mieszka na dworcu.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

  •  

    Teraz pojęcie "Będę winna grosik" zmienia swoje znaczenie...

  •  

    Kup ziemniaki za 48 zł, podziel na 30 i jedz codziennie. Za 2 zł kup paczkę herbat.
    Schudniesz ale przeżyjesz. Niektórzy tak potrafią kilka miesięcy żyć.

  •  

    A tyłek czym będziesz wycierał? ;p

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    najesz sie konkretnie. 1,22zl to z 6kg ziemniakow kupisz ;)

    •  

      @getfakof: Gdzie takie tanie ziemniory? :P

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @khubas: hahaha, pamietam ze zmienilem go z pol roku temu na potrzeby jakiegos komentarza pod artykulem o macdonalds i tak zostalo. Zapomnialem kompletnie o tym

    •  

      @AvantaR: Jak podrepczesz do rolnika i kupisz na metry a nie kilogramy to tak będzie. Swoją drogą można za 4.50 kupić olej w Lidlu.
      - Gotowane ziemniaki , obsmażone dla smaku na patelni
      - Obsmażany chleb
      - Z ziemniaków mozesz wyskrobać frytki i usmażyć
      - pieczywo polane olejem i posypane lubczykiem i solą - naprawdę dobre!
      - Olej wymieszany z ostrą papryką i suszonym czosnkiem + pieczywo, albo w formie polewki do ziemniaków
      - talarki z ziemniaków posypane papryką ostrą i solą
      - jak się chleb zeschnie to można skruszyć i obsmażyć na patelni i jako zasmażka do ziemniaków
      - z ziemniaków i cebuli można zrobić całkiem przyzwoitą zapiekankę - cebula ~1.2 zł /kg
      - gotowane ziemniaki z pociętą na plasterki zeszkloną na patelni cebulą.
      - gotowana cebula opieczona z zewnątrz lekko nad płomieniem z kuchenki gazowej + pieczone ziemniaki

      Koszty:

      3 kg ziemniaków = 350gr=1.5zł
      2 cheb=2*1,20=2.40zł
      olej=4.50zł
      papryka ostra=80gr
      sól = 1zł
      lubczyk = 80gr
      2 kg cebuli = 2 * 1.2zł=2,40zł

      w sumie: 13.40zł, a żarcia na myślę że ponad tydzień.

      Się kiedyś studiowało :D

    •  

      @javaman: Ano, kartofle to zdecydowanie fantastyczne warzywo! Gorzej jak ktoś nie lubi ... a i tacy się zdarzają o_O

  •  

    Rozumiem, że po miesiącu jak nie napiszesz czy można przeżyć za 50 zł znaczyć będzie, że test się nie udał?

    •  

      @mblack:

      Rozumiem, że po miesiącu jak nie napiszesz czy można przeżyć za 50 zł znaczyć będzie, że test się nie udał?
      Dlaczego nie udał? Będzie to oznaczało, że test z pewnością się udał, ale odpowiedź na postawioną tezę jest negatywna.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

  •  

    właśnie jest promocja w kauflandzie na kasztelana 1,19 zł, do tego dwie kajzerki i to co upolujesz
    powodzenia

  •  

    Nie imponujesz mi.

  •  

    Przeżyć się da. Pytanie: po co? Oszczędzanie oczywiście jest dobre, ale zdrowie jest przecież ważniejsze. A za 50 zł nie kupisz tyle warzyw, owoców itp. żeby zdrowo się odżywiać. Moim zdaniem 150 zł to i tak bardzo ostry reżim finansowy, ale wtedy miałbyś jakieś szanse nie rujnować sobie zdrowia. Tak czy siak - powodzenia, mam nadzieję, że się nie wykończysz ;)

  •  

    Wszyscy tak jadą po człowieku, że nie da rady, że niezdrowo etc.

    A taki eksperyment powinien zrobić każdy z nas. Nie po to by głodować, tylko po to by popatrzeć czy naszych nawyków żywieniowych nie można zmienić. Czy czegoś co aktualnie kupujemy nie można zastąpić czymś innym równie pożywnym ale tańszym przez co w dłuższej perspektywie zaoszczędzi się sporo pieniędzy.
    Ot taka optymalizacja wydatków na żywienie.

    To właśnie na najdrobniejszych wydatkach powstają największe dziury w domowym budżecie.

    Mam specyficzną pracę, większość czasu spędzam w trasie i nierzadko pracuję po 12-14 godzin. W trasie jak to osoba, która o finanse zbytnio dbać nie musi żywiłem się różnie. Przekąski w postaci cheeseburgerów z McDonalds, czy hotdog + kawa z orlenu to była norma.

    Aż podliczyłem, że na same kawy (Orlen / McDonalds) miesięcznie wydaję 250 zł. Reszta przekąsek i napoi kupionych przy okazji (zazwyczaj na stacji) to kolejne 350 zł miesięcznie a i tak wpadając do domu byłem głodny i szukałem normalnego obiadu.

    Teraz kawka do termosa, cztery kanapki + butelka wody mineralnej i mogę wyruszać. Wystarcza mi na cały dzień, a w portfelu zostaje około 450 zł.

    Paradoks jest taki, że teraz jem smaczniej i lepiej (kanapki na bogato :D) oraz piję lepszą kawę, a do tego rocznie oszczędzam kasę na dobre wakacje dla dwóch osób.

  •  

    Rób zdjęcia potrawom, które będziesz sobie przygotowywał i jadł i opisuj co tam ciekawego zużyłeś do danego dania :)

  •  

    w akademiku nie takie rzeczy się robiło ;) bede Cie dopingował

  •  

    @myk7: dzisiaj rano tez obudzilem sie z dziwnym postanowieniem ze zaczynam trening i przestaje pic... mysle ze dopadla nas ta sama choroba :(

  •  

    mi sie udawało tak przezyc jedynie przy pomocy innych ludzi. no jedynie owoce i warzywa sam zbierałem z jakis zapomnianych drzew itd.
    a tak to jak mieszkałem w akademiku czy w wynajmowoanym mieszkaniu gdzie było 3 pokoje po 4 soby w pokoju i jedna lodówka to zawsze pozyczałem troche małsła, plasterek wędliny cienkui plasterek serka, łyk mleka tak żeby si enikt nie zorientował. W londynie tez tak zyłem na początku potem znalazłem dobrą robotę , teraz w polsce tez dobrze zarabiam i spłacam dług pomagam biednym studentkom.

  •  

    Proponuje głodówkę i jazdę na samej wodzie. Po kilku dniach uczucie głodu zniknie, a po 30 będziesz miał przynajmniej 50zł w kieszeni ;)
    A tak poważnie to idiotyczny pomysł. Nie wiem co ma niby udowodnić? Że można przeżyć jedząc odpadki albo suchary z musztardą? Opanuj się i nie niszcz sobie zdrowia.

    •  

      @Ch_K: Jeszcze jak pomysle ze chlopak tak sie bedzie glodowal dla ~12.5 E to po prostu no nie wiem, czy to juz plakac czy jeszcze sie smiac , masakra 12 Euro...

  •  

    Po co? Nie chce Cię krytykować, ale to zwyczajna głupota. Mówisz, że chodzi o wyzwanie? Wyzwaniem jest przejechanie trasy na rowerze z Krakowa do Warszawy (lub na odwrót) w 24h. Życie za 50 złotych miesięcznie to nie wyzwanie, ale zwyczajna głupota, bo nie dasz rady jeść zdrowo i tanio. Jeżeli nie chcesz przekroczyć 50 zł/miesięcznie na jedzenie to wszystko, co będziesz kupował, będzie zwyczajnie śmieciami a to prędzej czy później odbije się na Twoim zdrowiu. Rozumiem, gdybyś był w sytuacji patowej i musiał przeżyć za 800 złotych miesięcznie w dużym mieście, ale raczej w takie sytuacji nie jesteś. Druga rzecz, to do takiego trybu "życia" trzeba się przestawiać powoli, napisałeś "Zjadłem właśnie ostatnią pizzę, wypiłem piwo i od dzisiaj przełączam się na tryb maksymalnego oszczędzania." Jak Ty jednego dnia zjadasz 3000 kcal a drugiego kilka razy mniej to długo nie wytrzymasz. Organizm powinno się odzwyczajać powoli, czyli co dwa dni wyrzucasz z jadłospisu inny składnik-powiedzmy mięso, dwa dni później węglowodany i tak dalej, a nie wypiłem piwko, zagryzłem pizzą to teraz głodówka.

    •  

      @motowidelko: Jednak Ci co przeżyli obozy koncentracyjne dożywają nawet i 95-100 lat, do tego w całkiem niezłym zdrowiu.
      Miesiąc to nie tak dużo na prawdę. Mamy np post miesięczny, więc wiesz.
      Umrzeć nie umrze, organizm sam się doprosi jak będzie trzeba. Przyda mu się na wypadek kolejnej wojny :D

      Btw. ciekaw jestem krytykujących, jak tam wasze miażdżyce od siedzenia przed kompem i wcinania rzeczy z wartością 3000 kcal na dzień :)

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      Jednak Ci co przeżyli obozy koncentracyjne dożywają nawet i 95-100 lat, do tego w całkiem niezłym zdrowiu. Poza tym popadasz w skrajność, wojna to inna bajka, Ci ludzie nie mieli wyboru a dodatkowo podasz w skrajności.

      @loczyn: Muchy jedzą gówno i żyją, rozumiem że też powinienem, przecież im nic się nie dzieje.

      Btw. ciekaw jestem krytykujących, jak tam wasze miażdżyce od siedzenia przed kompem i wcinania rzeczy z wartością 3000 kcal na dzień :)

      Skąd wniosek, że każdy kto wytyka głupotę i brak jakiegokolwiek sensownego działania autorowi wykopu musi "mieć" miażdżyce? Rozumiem, że jak mechanik Ci powie, żebyś nie żyłował nierozgrzanego silnika to mu odpowiesz, że jest głupi i wiesz co robisz?

    •  

      @motowidelko:
      Jesteś dietetykiem? Z resztą jak wszyscy go krytykujący, hmmm? :)

    •  

      Jesteś dietetykiem? Z resztą jak wszyscy go krytykujący, hmmm? :)

      @loczyn: Widzisz co napisałem w pierwszym poście? "Nie chce Cię krytykować, ale to zwyczajna głupota" Istnieje różnica między krytyką a wytykaniem głupoty. Od kilku dobrych lat ćwiczę na siłowni, byłem trenerem indywidualnym, rozpisywałem ludziom na siłowni diety, kilku znajomym pomogłem dosyc dużo zrzucić sadła-myśle, że to wystarczająco, żeby orientować się w temacie. Chyba, że oczekiwałeś ode mnie ukończenie Harvard Medical School to sory, ale źle trafiłes.

    •  

      @motowidelko: Myślałem tylko, że masz więcej ode mnie doświadczenia, stąd jesteś aż tak bardzo tego pewny, ale teraz dziwie się Twojej pewności, bo "trener fitness" to niestety o wiele za mało by nazywać się dietetykiem. To jak programista AS/Flash który wypowiada się na temat Asemblera czy C++, niby to też programowanie, ale jednak gówno prawda :)

    •  

      @motowidelko: akurat kalorie są dość tanie i te 3000 spokojnie mógłby utrzymać. Gorzej z białkiem, ale jak nie zależy mu na smaku i będzie kupował np. hurtowe ilości soi, to pewnie nawet makroskładniki może mieć w normie. Dalej grożą mu różne problemy związane z brakiem urozmaicenia w diecie… Ale po fast-foodach to sensowne makro-składniki to i tak byłaby poprawa.

      A po co? Bo może. Na pewno mądrzejsze niż robienie dokumentu o tym, co się stanie po miesiącach jedzenia tylko w McDonald's :-)

  •  

    Już to widzę jak ty przeżyjesz za tyle, 50 zł to ja dziennie wydaję.

    •  

      @LubieRZca: Czemu go minusujecie, jak ma rację? Obecnie jak chce się oszczędnie nawet kupować to te 30-50 zł dziennie to absolutne minimum. Przy kupowaniu w tanich sklepach i tanich wędlin. Paranoja, ale ludzie dalej siedzą w domach i nikt nie narzeka, a takie opinie są minusowane, więc rząd nas rucha dalej.

    •  

      Obecnie jak chce się oszczędnie nawet kupować to te 30-50 zł dziennie to absolutne minimum.

      @Mercuror: Trochę przesadzasz. U mnie na 4 osobową rodzinę wychodzi jakieś 1200 - 1500zł miesięcznie za produkty spożywcze. Czyli 10 - 12zł dziennie na osobę. I nie są to jakoś szczególnie oszczędne wydatki. Wiadomo, że obiad dla większej ilości osób wychodzi taniej ale i tak sam bym spokojnie za 15 zł wyżył.

    •  

      @Mercuror: E tam gadasz, policzyłem i na jedzenie dziennie wydaję średnio 15, maksymalnie! 20 zł. Nie jem jakoś szalenie wykwintnie, ale też nie oszczędzam, nie szukam najtańszych produktów tylko kupuję to, co mi smakuje. Przy budżecie 30-50 zł to musiałbym codziennie jadać w knajpach chyba, żeby to wydać (albo zacząć palić ;)).

    •  

      @maqs7: potrafisz kupować niema co...

    •  

      @Kartofelek:
      @Mercuror: W ogóle mam wrażenie, że niektórych stąd rząd mógłby wysiedlić na śmietnik a i tak by zacisneli zęby i "jakoś żyli"

    •  

      @maqs7: Na osobę, ja mówię ogólnie, czyli mam rację, bo to będzie te 40-50 zł. A w czteroosobowej rodzinie często zarabiają jedna, góra dwie osoby.

      @Nosane: Ale mieszkasz sam, nie? Ja mówiłem o takiej przeciętnej rodzinie. Samemu to wiadomo, że je i pije się mniej.

    •  

      @Mercuror: No spoko, nie uściśliłeś, że chodzi o całą rodzinę - wykop jest o jednej osobie. Skoro tak, to trudno się nie zgodzić, ok. 50zł to minimum.

    •  

      @maqs7:

      1200 - 1500zł miesięcznie za produkty spożywcze

      Ale produkty spożywsze to nie wszystko co się kupuję w ciągu miesiąca. Od czasu o czasu trzeba też kupić chemię użytkową i kosmetyki, a to też kosztuje.

    •  

      @LubieRZca: Wykop dotyczył tylko jedzenia więc myślałem, że o tym piszesz.

    •  

      @maqs7: Na swojej stronie myk7 napisał, że w koszt 50 złotych nie wlicza kosztów mieszkania, abonamentu za telefon i biletu miesięcznego, więc chyba nie tylko dotyczy jedzenia, bo innaczej ten test nie ma praktycznego sensu.

    •  

      @LubieRZca: Zakładam, że ma w domu wszystkie środki czystości. "Jak przeżyć za..." Czyli nie chodzi tu o zwyczajne życie. Mniejsza z tym zresztą;)

  •  

    Mi tam 100zł to by na tydzień nie starczyło, rozrzutny jestem czy co, nie wiem. Ale jakoś ze sportów ekstremalnych to bym wolał poskakać na spadochronie jednak.

    •  

      @Lk_hc: Po co ci różowa kreska i kot a avatarze skoro jesteś facetem?

    •  

      @detektor_szczescia: Bo lubię różowy i koty :)

    •  

      @polip: Tia, pedał - z @gej się miziamy w wolnych chwilach :D Co złego w kotach i różowym - fantazji trochę k%@@a :D

    •  

      @Lk_hc: Można zaoszczędzić na jedzeniu, nie kupując produktów, które są drogie i generalnie w sumie zbędne - np. płatki do mleka za 6 zł, rzeczy typu nutella, gotowe mrożone frytki, gazowane napoje, słodycze.

    •  

      @katinka: Pewnie że można zaoszczędzić. Ale rozróżnijmy pojęcie zaoszczędzić (czyli wydać ileś tam, -naście, -dziesiąt, procent mniej) od wydać 3% kwoty potrzebnej na normalne żywienie człowieka.
      Sorry ale ja wchodząc do biedronki żeby zaopatrzyć lodówkę i kupić podstawowe rzeczy jak papier toaletowy, mydło, to mam poważne problemy z wydaniem mniej niż 35zł, a takie wejścia do biedy musze w tyg. zrobić z dwa i co cholernie istotne: nigdy nie kupuje składników na obiady bo zajmuje się tym moja, nomen omen :D dziewczyna. I co? Wychodzi że jestem rozrzutny?! Litości!

    •  

      Już nie mówię o alkoholu bo wiadomo że każdy się oburzy że to przecież nie jest niezbędne i w ogóle wszyscy święci z ciałem świątynią

    •  

      @Lk_hc: To ja cię dodałem kiedyś do obserwowanych, bo myślałem że jakaś fajna dupa z ciebie a ty jesteś po prostu facetem co lubi różowy i koty? Ja p$@!##%ę. Czuję się, jak bym trafił do łóżka z shemale.

    •  

      @detektor_szczescia: lol - nie ma to jak szukać lasek na wykopie, ludzie no nie załamujcie mnie, bordo zobowiązuje widzę :D
      Mam wrażenie, że sobie za bardzo do serca wzięliście tą "społecznościowość" wykopu. Na laski to se idź na czaterie. Fajna dupa po pasku i avatarze?! Ja pier.... dobra, już nic, nie rób z siebie idioty kolego.
      Chyba napisze do administracji o zmianę tego paska, który mi kompletnie zwisa, bo już mnie wkurzacie. Idźcie se podupczyć czy coś.

    •  

      No jeszcze żebym jakąś dupę miał w avatarze... czy chociaż fragment... k$!%a - jest na sali ktoś kto myśli że jestem kotem? Takim normalnym według klasyfikacji gatunkowej? Piszącym na klawiaturze przed komputerem?
      http://goo.gl/7w3WN

    •  

      @Lk_hc: Ale p!%$@!%isz. Przecież ja żartowałem.

    •  

      @detektor_szczescia: A to przepraszam bo już mi tu paru takie wyrzuty robiło ze świętym oburzeniem że nie wyczajam.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

  •  

    Życzę powodzenia! Jeszcze dodaj z jakiego jesteś miasta, żebyśmy mieli punkt odniesienia.

  •  

    Chłopie tylko nie pozwól, żeby ktoś Cię buchem poczęstował, jedno dobre gastro i przejesz racje żywieniowe na 2 tygodnie.

  •  

    Przez ostatni rok, zylem wydajac ok 100-120zl na jedzenie miesiecznie. Zejscie do 50 moze byc dosc trudne do osiagniecia, ale zapewne nie niemozliwe.
    glowne skladniki:
    - tanie piersi kurczaka (14zl/kg)
    - ryz (duzo ryzu, ten w opakowaniach kg a nie w workach - jest tanszy)
    - makaron (niecale 2zl/kg)
    - tanie warzywa i owoce (cebula, marchew itp)
    - przyprawy w duzych opakowaniach (curry, papryka, sol)
    - platki kukurydziane (opakowania 1kg/3zl) + mleko (najlepiej od kolegi ze wsi)
    22 lata, waga w granicach 50-55kg. wzrost w granicy 170-175cm.

  •  

    i tak Ci się znudzi po 3 dniach, zakop

  •  

    Przestańcie z tymi zupkami chińskimi. Nikt się tym na serio nie nasyci, a tylko zniszczy sobie zdrowie. Nie można się tak odżywiać codziennie. Ale możliwe jest, żeby żywić się zdrowo, jeść pyszne domowe jedzonko i nie wydawać dużo pieniędzy. Jak ktoś chce, to sobie ugotuje pyszną zupę za niewielkie pieniądze.
    Podstawą jest pół paczki włoszczyzny i korpusik drobiowy. Można to kupić za 3 zł.
    Żeby zasilić zupę węglowodanami, przyda się pół kilo ziemniaków albo pół szklanki kaszy lub ryżu albo 1/3 paczki niedrogiego makaronu. Można też nadrobić zacierek z mąki i wody, są bardzo smaczne. Załóżmy, że to kosztuje około 50 groszy.
    Dodatki do zupy - można się zamknąć w 2 zł. Słoiczek koncentratu pomidorowego lub przecieru ogórkowego albo szczawiu, albo buteleczka żuru, może być też pół paczki mrożonej mieszanki wiosennej na zupę jarzynową czy mały kalafior w sezonie. Wszystkie te produkty powinny kosztować po 2 zł w przybliżeniu.
    Duży kubek śmietany 18% kosztuje 2 zł, nam wystarczy pół kubka. Czyli złotówka. Oczywiście nie każdy lubi śmietanę, więc można z tego zrezygnować, ale zupa wyjdzie smaczna i pożywniejsza.
    Wychodzi około 6 zł i 50 groszy, nie licząc przypraw. Można z tego ugotować 3-litrowy gar pożywnej, zdrowej zupy zaciągniętej śmietaną. Na ile komu starczy taki gar zupy, to już inna sprawa, ale mogę założyć, że wychodzą z tego 4 porcje zupy z dokładką, akurat tyle, żeby para mogła się solidnie najeść przez 2 dni.

    Dania mięsne też nie są takie drogie. Pół kilo mięsa mielonego z łopatki wieprzowej to około 8 zł. Do tego 1 jajko (50 gr), 1 cebula (50 gr), trochę bułki tartej (paczka 400 g kosztuje 3 złote, do kotletów nie zużyje się nawet 1/3 więc załóżmy że też 50 gr), przyprawy, odrobina oleju. Niech będzie że koszt potrawy to 10 zł. Wychodzi z tego około 10 kotletów przyzwoitej wielkości. Zakładając, że na obiad zjemy po 2, do tego trochę ziemniaczków (kilogram 80 gr- 1 zł) - wychodzi za jedną porcję około 1,50. Resztę kotletów można sobie zamrozić i odgrzewać potem. Jest mnóstwo innych tanich dań z wykorzystaniem ziemniaków, kaszy, kapusty kiszonej, warzyw. Wystarczy tylko chcieć czegoś poszukać ;)
    Oczywiście obiady to nie wszystko, trzeba jeszcze zjeść coś na śniadanie i kolację. Ale w 100 zł na miesiąc można się jak najbardziej zamknąć jeśli tylko nie je się jakichś wymyślnych dań z drogich składników albo słodyczy.

  •  

    Pamiętaj, że chcąc przeżyć faktycznie za 50zł nie możesz używać rzeczy, które posiadasz w domu, typu masło/margaryna, herbata, kawa itd albo odliczyć je od tych 50zl

  •  

    Alternatywna wersja blogu:
    "9 wrzesień 2012:
    Witajcie, postanowiłem przeżyć cały miesiąc za kwotę 50 zł, czyli za 1.66 zł dziennie. [...]

    "10 wrzesień 2012:
    [...] Jak na razie wydałem 0 zł, na śniadanie zjadłem płatki z mlekiem, obecnie przeglądam strony w poszukiwaniu jakichś fajnych promocji w marketach."

    "11 wrzesień 212
    Mam dość! Tęsknie za pizzą i browarami. Przerywam eksperyment. To koniec! "

  •  

    Przeżyć da się na pewno (zakładając, że jest to na chwilę, nie na stałe) – o wiele istotniejsza byłaby odpowiedź na pytanie, w jakim stanie zdrowia i ducha. Myślę, że kupując warzywa na targu, jedząc kasze czy płatki owsiane można przetrwać miesiąc za naprawdę niewielkie pieniądze, choć nie mam pewności, czy akurat 50 zł wystarczy. Trochę zależy, jaką masz figurę, tryb życia, ile się ruszasz itp.
    (Abstrahując od innych wydatków niż żywność, np. kosmetyki, środki czystości itd.)

    Pytanie: co spowodowało, że postanowiłeś to przetestować?

    Edit: Jeszcze jedno pytanie – czy masz jakiś plan, czy dopiero w trakcie będziesz sprawdzał, co i jak?

    •  

      Myślę, że kupując warzywa na targu, jedząc kasze czy płatki owsiane można przetrwać miesiąc za naprawdę niewielkie pieniądze

      @typoagrafka:

      Można objeździć wszystkie targi i supermarkety i wybierać najtańsze produkty, ale tu wchodzi w grę jeszcze koszt benzyny lub biletów. @myk7 nie uwzględnia tych kosztów, co sprawia, że eksperyment jest niemiarodajny.

    •  

      @qdlatyxes: Mam bilet miesięczny, a w pierwszym wpisie na blogu jest informacja, że tego nie wliczam w te 50 zł. Zresztą zawszę się mogę przejść, czy przejechać rowerem, ale czy wtedy nie powinienem wliczyć kosztów roweru, czy butów?

    •  

      @myk7: Czytałem informację, wiem jakie masz założenia, po prostu piszę, że nieuwzględnianie kosztów transportu sprawia, że koszty jedzenia są odrealnione.

  •  

    Ja ostatnio zaszalałam z obiadem :D zrobiłam pierogi
    1 ćwiartka kurczaka 2,50
    4 ziemniaki 0,80
    1 marchew 0,50
    1 cebula 0,20
    2 szklanki mąki na ciasto około 1zł
    Na tej ćwiartce kurczaka, marcheweczce, cebuli i przyprawach ugotowałam rosołek. Ziemniaczki ugotowałam osobno.
    Ugotowane ziemniaki, marcheweczke, cebule i mięsko z kurczaka przemielilam. Zrobiłam z tego farsz do pierogów.
    Wyszło z tego 24 sztuk :) za kwote w przybliżeniu 5 zł. Taka liczba piergów starczyła na 3 obiady dla mnie.
    Rosołku nie wylewać. Można go zjeść razem z pierogami, lub zamrozić by mieć bazę na inną zupke.

  •  

    Pierwszy wpis wczoraj, brak drugiego wpisu. Wniosek? Koleś nie przeżył... Wniosek wniosku? Nie da się przeżyć za 50zł miesięcznie*

    * nie wliczając kosztów mieszkania, abonamentu za telefon, biletu miesięcznego, innych opłat stałych, podatków i składek.

  •  

    RSSy na stronie poprosimy!

  •  

    jeżeli już robisz takiego bloga to proponowałbym raczej "jak tanio i zdrowo przeżyć miesiąc" lub coś w tym stylu zamiast "jak przeżyć za 50zł", bo to bez sensu, a studentom by się przydało ;-) sam chciałem zrobić coś takiego ale nie wiem czy ktoś by to oglądał :P

  •  

    polecam makaron z polewą z ryżu, świetne danie tylko trochę monotonne.

  •  

    Rostowski jest dumny z tego pana.

  •  

    A na dzień przed rozpoczęciem wyzwania wielkie zakupy że lodówka się nie domyka ;-p

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    @myk7 szkoda ze nie bedzie cie stac na orzechon, ale i tak zycze powodzenia! ;-)

  •  

    Przecież to jest chore. I smutne.

  •  

    W 50 zł nie wliczam kosztów mieszkania, abonamentu za telefon i biletu miesięcznego.
    Najlepiej odlicz jeszcze żarcie i okaże się, że można przeżyć za 0 złotych na miesiąc.

  •  

    Tylko pytanie po co? Kolejny eksperyment będzie się nazywał "jak zamienić się w żebraka / menela" lub "jak popaść w anoreksję lub problemy żywieniowe"?

    Tu nie chodzi przecież o to za ile kto może przeżyć, tylko o to co zrobić by godnie zarabiać i żyć na jakimś konkretnym poziomie.

    Takie właśnie AMA było by tutaj bardziej na rzeczy, bo zaciskać pasa to większość z nas umie, ale ogarnąć się w życiu już nie koniecznie.

  •  

    jakbym miał limit 50zł/miesiąc na piwo to raczej bym nie dał rady, a chłop chce jeść za tyle. Powodzenia życzę w każdym razie

  •  

    Ba, da się nawet za 0zł. Ale wtedy obiadki u rodziców, a jedzenie podbierane rodzeństwu / znajomym ;).

    Trochę zaszalałeś z minimum cenowym. Lepiej kwotę zwiększyć do 100zł. I wiesz, grunt to nie kupować takich dań, które rozwalą Ci żołądek - stąd przed taką zabawą trzeba było poszukać alternatywnych form dostaw jedzenia.

    Wiem, że niektóre zakony oferują bezpłatne jedzenie w zamian za Twoją pracę, ale w takiej kwestii warto się wcześniej przygotować :).

  •  

    Polecam zakupy w Kauflandzie. Wybieraj najdłuższą kolejkę. Jak stoisz ponad 5 minut, to do POK idziesz i prosisz o 5zł za ten fakt - od kilku lat promocje mają i korzystam z tego. A najlepsze - jak Ci odmówią dania tego, to dzwonisz na infolinię i 15zł przysyłają w bonie! :)

  •  

    Daję Ci tydzień do wykończenia kasy, a potem już możesz przerywać eksperyment...
    To jest survival - jak przetrwać w miejskiej dżungli, może czas jechać, iść na ryby?!
    Nie zapomnij o handlu wymiennym, np. naprawa samochodu za obiad!!!

  •  

    @myk7: zważ się przed i po eksperymencie ;D

  •  

    50zł na miesiąc, człowieku... przeraża mnie myśli że to może być możliwe bo wyjdę na strasznie rozrzutnego człowieka. A poza tym to czy warto ryzykować własne zdrowie i kondycję.

    •  

      @Lk_hc: To tylko eksperyment. Jeśli ktoś pracuje i zarabia to niby dlaczego ma sobie żałować? W imię jakiś idei? Niby jakich :) ?

    •  

      @AvantaR: No generalnie dla mnie taką nazwijmy to ideą jest oszczędzanie - staram się zawsze coś odkładać. I to wymaga trochę żałowania sobie w konsumpcji.

    •  

      @Lk_hc: No i super, odkładaj sobie. Nie widzę jednak powodu, żeby ktoś miał mieć wyrzuty sumienia, że "używa" sobie życia :)

    •  

      @AvantaR: Tyle że przy polskich wynagrodzeniach nieco ciężko "używać" życia i jednocześnie odkładać. A jak ludzie sobie jeszcze fundują dzieci i mieszkania (na kredyt) to już w ogóle chyba praktycznie niemożliwe.

    •  

      @Lk_hc: Dlatego ja póki co używam życia i nie odkładam. Może mało odpowiedzialne, ale jest w tej komfortowej sytuacji, że przynajmniej mieszkanie mam, więc żaden kredyt na mnie nie ciąży. A odkładać tylko po to, żeby na starość żałować zmarnowanych lat młodości ... nie, chyba jednak wolę wyjść do tej restauracji, pojechać w te góry, albo napić się dobrego wina z ładną dziewczyną :)

    •  

      A odkładać tylko po to, żeby na starość żałować zmarnowanych lat młodości

      @AvantaR: Nie odkłada się po to żeby na starość liczyć cyfry na koncie tylko żeby mieć zabezpieczenie, na wypadek utraty pracy, żeby móc sobie kupić auto czy laptop bez kredytu, jak przyjdzie mi taka ochota, żeby mieć fundusz na wypadek końca środków na koncie przed "pierwszym" jak się trafi "kosztowny" miesiąc, czy też żeby mieć pieniądze na nieprzewidziane a palące wydatki: choroba. Odkłada się też po to aby ewentualnie mieć kasę na inwestycje, w coś lub w siebie, jak np. trzeba będzie wyjechać z kraju z tej czy innej przyczyny. Postrzeganie odkładania w kategorii "umrzeć z jak największą ilością punktów na koncie" jest infantylne.

      To tyle ad odkładania, ale oczywiście cieszenie się owocami własnej pracy jest też człowiekowi potrzebne, bo popadnięcie w jakąś paranoje i życie dwie klasy poniżej swoich przychodów to zwykłe sknerstwo. Generalnie to złoty środek trzeba znaleźć między korzystaniem z życia i zapewnianiem sobie poziomu egzystencji a oszczędzaniem, które wbrew pozorom też zapewnia poziom życia tylko że w bardziej subtelny sposób. Lepiej się żyje komuś kto ma 50000zł na koncie oszczędnościowym, nawet jak ma niższą pensję niż ten co na oszcz. nie ma nic. Taki komfort psychiczny.

    •  

      @Lk_hc: To jest niestety problem współczesnego świata, że nie żyje tu i teraz tylko cały czas martwi się o przyszłość. O pracę, o zdrowie, o nowy samochód, laptopa czy inne rzeczy. Ja wiem, że tak życie w teraźniejszości może wydawać się nieodpowiedzialne i nierozsądne, ale wiele lat zjadałem nerwy na tym co będzie i na tym co było, nie ciesząc się w ogóle daną chwilą. Teraz to zmieniło i powiem Ci - o wiele lepiej :)

      A złoty środek trzeba znaleźć, ale zawsze jakoś wyskakuje coś innego - a to wyjazd, a to co innego i jakoś tak wychodzi, że konto chudnie :) To jeszcze zależy od ludzi, niektórzy siedzą cały czas na tyłku, nic nie robią to i kasy nie wydają na nic innego niż żarcie. Ja jestem zdecydowanie osobą aktywną (co może dziwić na wykopie) - w naturalny sposób kasy mi szybciej ubywa :P

    •  

      To jest niestety problem współczesnego świata, że nie żyje tu i teraz tylko cały czas martwi się o przyszłość.

      @AvantaR: Nie postrzegałbym tego w taki sposób. Ja po prostu chce mieć forsę na swoje potrzeby. Te tu i teraz również. Dlaczego posiadanie zapasu kasy miałoby wykluczać dla mnie życie tu i teraz? Warunkiem aby żyć tu i teraz jest konieczne pustoszenie konta? Nie wydaje mi się. Wręcz przeciwnie to właśnie zapas kasy pozwala na stwierdzenie: mam ochotę w ten weekend polecieć do Londynu na zakupy :) albo do Norwegii zobaczyć fiordy. Bez tej kasy mógłbym co najwyżej na spontanie pójść na piwo pod sklep. I kiedy moje życie jest pełniejsze i ciekawsze? Z możliwościami czy bez nich? Bo to o nie się sprawa rozbija. Bo dla mnie pieniądze to właśnie możliwości.

      Jakbym się martwił przyszłością to bym, przykładowo, tę kasę w mieszkanie wpakował i w nim dzieci wychowywał żeby się miał kto mną na starość opiekować. Zakup auta, komputera, wyjazd z kraju to martwienie się przyszłością? Nie sądzę. Dlaczego tak z tym polemizuję? Bo patrząc na moich rówieśników to ja jestem chyba ostatni w kolejce do statkowania się i martwienia przyszłością - te pojęcia się łączą. Mylisz pojęcia jak dla mnie: zabezpieczenia finansowego ze stabilizacją. Zabezpieczenie finansowe tak na prawdę przyda się każdemu - również temu któremu niepotrzebna przesadna stabilizacja.
      No może na wypadek choroby, o której wspomniałem, to trochę martwienie się na zapas (ale ja też już nie mam 20 lat), ale przede wszystkim to na pewno kasy z myślą o szpitalu nie odkładam :D

      w naturalny sposób kasy mi szybciej ubywa :P

      Hehe, z kasą tak jest że tak naturalnie to jej właśnie zawsze ubywa. Żeby było odwrotnie trzeba się już postarać ;)

    •  

      @Lk_hc: Ale powiedzmy sobie szczerze, że żeby móc żyć godnie i nie żałować sobie zanadto, a prócz tego odkładać, to trzeba zarabiać już konkretniejszą kasę. Nie wiem jaki masz przychód, ale ja mam prosty wybór - albo korzystam z życia, albo nie korzystam i odkładam. Na wszystko mi nie starczy (nie mówię tutaj o odkładaniu 100 pln co miesiąc, tylko o konkretnych kwotach).

      Ale nie ma co smęcić widać zarówno mi jak i Tobie jest dobrze, także nie ma co narzekać :D

    •  

      Ale nie ma co smęcić widać zarówno mi jak i Tobie jest dobrze, także nie ma co narzekać :D

      @AvantaR: Dobrze... :) no na pewno zawsze może być lepiej, szczególnie że pracuje w PL, w każdym razie na pewno nasz "spór" jest czysto akademicki

      żeby móc żyć godnie i nie żałować sobie zanadto, a prócz tego odkładać, to trzeba zarabiać już konkretniejszą kasę.

      Na pewno w PL za najniższą krajową się nie da, szczególnie jak się narobi dzieciorów i weźmie kredyt na 30 lat :D

  •  

    Mieszkałem z kumplem kilka tygodni w Londynie, w którym on mieszkał od 2 lat. Jego żywienie wyglądało w ten sposób:

    Rano bez śniadania, pobudka i od razu do roboty. W pracy 2 może 3 angielskie trójkątne kanapki z tesco, do tego redbull. Po 9 godzinach pracy wracając do domu obowiązkowa wizyta w wykwintnej restauracji typu McDonalds, tam parę hamburgerów i frytki. Po powrocie, na kolację, kanapki z gumowatego angielskiego chleba z dodatkiem majonezu, na popicie redbull, czasem nawet 2. Na koniec dnia browar.... i tak 2 lata + kolejny rok zanim wrócił.

    Wtedy stwierdziłem, że jednak wcale aż tak źle się nie odżywiam.

  •  

    Czytajcie ten wykop. Może być niedługo wskazówką dla większości społeczeństwa :P

  •  

    @myk7: czym w ogóle zajmujesz się na co dzień? Pracujesz, uczysz się?

  •  

    To ja idąc teraz na studia chciałem przeżyć za 150-200zł miesięcznie, żeby sobie odkładać trochę na przyszłe wakacje, a tu widzę, że ludzie bardziej ambitne plany mają :D

  •  

    Burżuj! Kupuje parówki warte 10.29zł za kilogram!

  •  

    Jeżeli będziesz jadł bardzo mało i to produkty śmieciowe, to pewnego ranka możesz wstać i zęby ci się będą ruszały. To już w sumie w takim momencie kryzysowym, ale zwracaj uwagę na tego typu objawy, bo o awitaminozę niestety bardzo łatwo. Znajomy co się odchudzał głodując coś o tym wie.
    Powodzenia :)

    •  

      @pgmek: pewno masz racje, ale akurat jest sezon, za 1,5-2 zł można kupić kilo pomidorów czy cukinii, cebula jest zawsze tania, po promocji znajdzie paprykę za 2-3zł. Z takim arsenałem warzyw nie powinno być żadnych problemów z witaminami. Do tego można robić proziaki, pizze jeść ryż i ziemniaki.

  •  

    A gdzie miejsce na jakieś witaminy? Nic zdrowego z tego nie wyjdzie, mój rekord to były 3 zł dziennie, ale tylko przez tydzień przed wypłatą. Starczyło 8 bułek i jakiś tani serek, dobrze że miałem wtedy dużo roboty i jakoś o jedzeniu nie myślałem. Absorbujące zajęcie przy takich wyzwaniach to podstawa. :-)

  •  

    Zupki amino to kluczowe jedzenie aby przetrwać ten miesiąc!

  •  

    co ten paskudny kraj robi z ludzmi...

  •  

    Rób sobie każdego dnia zdjęcie i wrzucaj. Ciekaw jestem jak zareaguje Twój organizm na 30 dni takiej diety. Zmiany powinny być... dostrzegalne.

  •  

    rozkmin może jakaś wycieczke na ryby ,albo wizyte w opiece spolecznej bo moze byc ciezko.

  •  

    Kiedyś oglądałem program, w którym mówili, ze hurtownie odkupują od rolników ziemniaki po 10gr za kilogram. Znajdź sobie jakiegoś rolnika i kup, powiedzmy, 45kg ziemniaków po 25 groszy, nawet 30gr. Na kartofle wydasz ok. 15 zł, a jedząc 1,5kg dziennie dostarczas sobie ok.1200kcal (50g białka). Do tego 1,5 l oleju słonecznikowego = 12 zł, 50ml dziennie to ok 400 kcal. Zostaje 23zł - kupiłbym za to twarogu, gdyby się udało zejść poniżej ceny 8zł/kg - można by kupić 3kg twarogu, codziennie po 100g (20g białka) = 100 kcal. Dziennie dostarczasz sobie 1700 kcal, 70 g białka reszta kalorii z węgli i tłuszczu. Da się przeżyć, trochę zrzucić z wagi.

    •  

      @lukasz-chala: Lepiej od rolnika kupić mleko a twaróg zrobić sobie samemu. Potem odrobina kminku, przesmażyć i jeszcze mamy ser domowy, który śmiało na zmianę z twarogiem można jadać do kanapek ;)

      Chleb także można wypiec samemu i wyjdzie 50% tego co w sklepie. Lub w jakimś małym sklepiku kupować wczorajszy.

  •  

    Za 50 zł to raczej wegetacja niż życie.

  •  

    już nie żyjesz!

  •  

    Wrzesień ma 30 dni, idziesz na łatwiznę :)

  •  

    Ja ostatnio wydałem 3.37 na jeden dzień to dużo? Przy tym kupiłem sałatkę śledziową i 2 rogale i najadłem się i to bardzo.

  •  

    Tylko po co? Nie szkoda Ci zdrowia?

  •  

    Spokojnie dasz radę - tak sądzę. Polecam [jeśli masz gdzieś obok siebie] sklepy typu selgros. Kupuję tam nieraz jedzenie z krótką datą ważności, a są za grosze. Od hurtownika kupuję też przeterminowane słodycze - paczka 5 kg czekolad goplana za 12 zł, z datą z czerwca/lipca. Poszperać, pochodzić i można odłożyć trochę grosza.
    Albo przeznaczyć na papierosy...
    Albo na wódkę i zapić niezdany egzamin. Ech...

  •  

    Nie ma tego sporo i nie powinno to mieć jakiegoś wielkiego wpływu na cały eksperyment.

    @myk7
    Nie ma lekko musisz te równowartość tych produktów odjąć. W przeciwnym razie eksperyment z dupy. I zdjecie zawartości lodówki mógłbyś zrobić.

    Swoją drogą parę razy wspominałeś, że źle się przed eksperymentem odżywiałeś, więc dla Ciebie lepszym rozwiązaniem byłaby stała zmiana nawyków żywieniowych. Takie przyciskanie pasa w jakimś określonym terminie sprawia tylko, że człowiek czeka na upływ tego terminu, aby po jego zakończeniu znów się nieodpowiednio odżywiać.

  •  

    Masz jakąś rozpiskę co i jak będziesz robił, aby przeżyć, fajnie by było coś więcej na ten temat poczytać :-)

  •  

    Pewnie i mozna na jakichs smieciach i chlebie - tylko po co? Nie wiem co chcesz udowodnic, bo jak ktos musi to sobie poradzi za 50zł, albo pojdzie grzebac w smieciach. A Ty postanowiles przez miesiac sobie szkodzic, bo jestem pewien ze juz masz zapas zupek chinskich i Cool-Coli tanszej od wody.

  •  

    Polecam zupke pomidorowa "by biedronka"
    Kosztuje 50gr a mozna sie najesc. Nawet jedzac ja na 3 posilki dziennie przez miesiac - empirycznie sprawdzone...

  •  

    Ja znam takiego pasożyta co codziennie chodzi najedzony i nadupcony, a nie robi nigdzie i nie wydaje ani złotówki.

  •  

    @myk7:
    W niektórych sklepach można tanio kupować ścinki z wędlin (jak kroją wędlinę to ta końcóweczka zostaje, której nikt nie kupuje). Z takich ścinek możesz wyłuskać trochę mięska (i to w różnych smakach) i zrobić z tego bazę np. do jajecznicy.

  •  

    zakop - wrzuć za miesiąc

  •  

    Myślę, że warto to zakopać chociażby dlatego, że zniszczysz sobie niepotrzebnie zdrowie. A jak nie będziesz miał czytelników, to myślę, że zrezygnujesz po max 3 dniach :).
    Pozdrawiam i życzę szukania atencji w bardziej zdrowy sposób :).

  •  

    Zrob sobie badania, chocby poziom masy miesniowej, tluszczowej i wody w organizmie. Oblicz sobie zapotrzebowanie na kalorie spoczynkowe. I dobrze by bylo zrobic badania ogolne morfologiczne. Bo czy da sie przezyc za 50zl przez miesiac? Pewnie sie da. Tylko czy da sie przezyc za 50zl/miesiac przez rok? Moze byc gorzej i nawet skladki na ZUS Cie nie uratuja ;-)
    Jak czlowiek ma w perspektywie, ze to 1 miesiac, to spoko. Jak masz w perspektywie, ze to na dluzej - to jednak ten limit moze byc zabojczy.

    Jakis czas temu robilem sobie dziennik cen i spozywanych wartosci odzywczych - bo mniej-wiecej po wyciagach wiedzialem, ze wydaje jakies 600-700zl/miesiac na sama spozywke - mieszkam sam i wcinam sprawdzone produkty (niestety jakosc jest w cenie), zeby mojego Crohna nie draznic.

    Po oszacowaniu tego co potrzebuje do przezycia i faktu, ze i tak musze zrzucic pare kg, po przebadaniu sie - gdy okazalo sie, ze moje zapotrzebowanie na kalorie spoczynkowe to ok 2200kcal, to generalnie udalo mi sie zejsc z zyciem do 350-400zl na miesiac. Po prostu racjonalizacja kupowania.

    •  

      @Zenobius:

      To co zrobi i jak będzie wyglądał da się przewidzieć(obliczyć). kupować powinien produkty wysokokaloryczne w niskiej cenie. Weigle i tłuszcze..Na białko dobrej jakości nie ma co liczyć gdyż 2 jajka kosztują jego dzienny limit i tylko 260 kcal.Na jego miejscu wybrał bym ryz i np słoninę.Z przykładowego zapotrzebowana 2500 kcal.zszedłbym do ok 1000-1200.Zupki chińskie daruj sobie bo to woda z przyprawami a kosztują tyle co 200 g ryżu czyli ok 700 kcal.czyli wybór prosty.

    •  

      @aryanek: ze sie da obliczyc, to wiem. Ale moze niech poczyta i przemysli decyzje :-) bo jeszcze sobie gosciu krzywde zrobi no.

    •  

      @Zenobius:
      Dlatego to mu napisałem wyżej,ze ten wybryk zwany szumnie eksperymentem jest idiotyzmem.nic nie odkrywa nic nie udowodni.Przy takich założeniach tego doświadczenia to zwykłe kretyństwo i strata czasu nie mówiąc jiuz o destrukcji własnego organizmu z widza jaką posiada ten osobnik.

  •  

    po tygodniu będziesz miał dość. W dodatku można się nabawić różnych powikłań związanych z żołądkiem i nie tylko.

  •  

    a wydatki na alkohol? Chyba, że nie będziesz pił przez miesiąc, ale nie wiem czy organizm to wytrzyma..

  •  

    Z racji postępującej biedy w kraju, takie eksperymenty powinny być przeprowadzane przez instytucje państwowe, a później ich rezultaty publikowane w bezpłatnych broszurach dla obywateli pt "Jak żyć?" ew. "Tanio w państwie"

  •  

    Z tańszych rzeczy polecam porcje rosołowe. Kosztują gdzieś 2,40 za kg, a mozna na nich rosołu nagotowac na parę dni i obgryźć mięsko. Wcale nie takie złe żarcie za taką cenę.

  •  

    treść nieodpowiednia. Grozi trwałym uszczerbkiem na zdrowiu.

  •  

    @myk7: piszesz na blogu że kupujesz chleb :P Z taką rozrzutnością daleko nie zajedziesz ;-) kup mąkę i drożdże i sam sobie zrób chleb, pizze lub bez drożdży podpłomyki albo naleśniki :P

    Nadal nie ma funkcji komentarzy !

  •  

    Nie wiem czy ktos już zadał to pytanie
    @myk7: czy ty pracujesz fizycznie czy umysłowo?

    •  

      @misiafaraona: Bardziej to się zalicza pod pracę umysłową, jednak lubię sobie pojeździć rowerem, czy pobiegać. Zdaję sobie jednak sprawę, że teraz będę musiał to dość znacznie ograniczyć.

  •  

    A czy w tym eksperymencie bierzesz pod uwage zachowania freegańskie? Bardzo czesto male sklepy spozywczo-warzywne wystawiaja pod wieczor skrzynki z przedojrzalymi owocami badz warzwami, ktore mozna sobie wziasc bo w sklepie juz nikt tego nie kupi.

  •  

    to co masz w lodówce też powinieneś od tych 50 zł odjąć...tak to ja se mogę nakupwać całą zamrażarkę żarcia i przetrwać za 0 zł. bez sensu

    •  

      @vokus: Na blogu jest info co jest w lodówce, jest tego maksymalnie za parę złoty, a szkoda żeby się zepsuło(może i pasztetom to nie grozi, ale np mozzarella już za parę dni będzie do wywalenia).

    •  

      @myk7: nie no to trzeba iść do sklepu sprawdzić ceny i poodejmować od tych 50 zł...nie ma lekko, nikt nie mówił, że będzie....

  •  

    1,66 zł/dzień, yhy jasne. Szkoda że nie 50 gr/dzień.
    "Codziennie będę wrzucał zdjęcia paragonów"-tylko wrzucaj zdjęcia wszystkich paragonów, nie jednego.
    Większej bzdury chyba nikt nie wymyslił.

  •  

    @myk7: bardzo ciekawy wykop, ludzie którzy myślą że możesz sobie zaszkodzić chyba jedyne co potrafią samodzielnie zrobić to kromka z margaryną.

    W dawnych czasach podstawą żywieniową były ziemniaki, kapusta, cebula, mleko i własny chleb. Produkty zbożowe są podstawą a jednocześnie są najtańsze i najbardziej kaloryczne. Ludzie żyli praktycznie bez mięsa i sera które było dostępne od święta i byli zdrowi.

    W tej granicy warto robić własne chlebiki, albo robić pizze z różnymi warzywami pomidory, cukinia, cebula (pomidory i cukinie można kupić na targowiskach za 1,5-2zł), smażona cukinia też jest bardzo dobra, rano ryż lub płatki owsiane z owocami. Frytki na obiad wychodzą bardzo tanio.
    Tak bez przygotowania to trochę ciężko, ale gdybyś wcześniej posadził sobie kilka rodzajów ziół (np. rukola, bazylia) byłoby całkiem znośnie. Kosztów nasion można nie liczyć bo w końcu można je samemu zbierać. Można zbierać z jakiejś łąki szczaw (na zupę) i mniszka na sałatki. Gdybyś znał się na grzybach mógłbyś przejść się do lasu bo jest wysyp, za jednym wypadem miałbyś kilka dni smacznego dodatku. Zupy grzybowe i smażone grzyby są pyszne. Nieprawdą jest że nie mają wartości odżywczych. W moich stronach łatwo jest znaleźć dawno opuszczone sady z jabłoniami i śliwami. Można też zrobić wypad na ryby.
    Ogólnie to da się wyżyć biednie ale bez żadnego uszczerbku na zdrowiu.

    PS: Na tej stronie nie działa funkcja komentarzy.
    PS2: Nie zniechęcaj się nawet gdybyś miał przekroczyć tą sumę.

  •  

    Co tam wykop, chciałbym zobaczyć reakcję @myk7: jak kasjerka w biedrze mu powie że będzie winna grosik :-)

  •  

    A teraz zobaczymy pana, który tylko przy użyciu własnych zębów będzie gryzł i konsumował średniowieczną katedrę. Właśnie umył zęby, i przygotowuje się do pierwszego gryza...

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=Qvk2wNWmB20#t=226s

  •  

    @myk7: ja Cię proszę, nie dawaj inspiracji kochanemu rządowi...

  •  

    Możesz podjadać w inny sposób. W pizzeriach, które mają plener patrz kto nie dojada i odchodzi ;) Na studiach czasem w kryzysie się tak robiło. Godzinka do pizzerii i leżenie 3 z przejedzenia. Nie mówię, byś dojadał z talerza, ale jak zostają np 2 całe kawałeczki, za pazuchę i szamaj. Nie kradniesz, bo i tak wyrzucą.

  •  

    raczej ciężko przeżyć. Na tydzień na jedzenie ale na miesiąc?!?!?!?!?!?!?

  •  

    Dwa dni minęły, a zostało już tylko 31zł. Czyli do wykorzystania 1,10zł dziennie. Biorąc pod uwagę, że "kiepskie" obiady masz zapewnione, to myślę że i tak zabraknie Ci na jakiekolwiek śniadania/kolacje, a na samych obiadach zbyt wiele nie pociągniesz.

  •  

    Cóż...to chyba już koniec całej akcji. Nie da się przeżyć miesiąca mając 50zł.

  •  

    @myk7
    przyznaj się, że się nie udało :)

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    To możliwe jak będziesz chodził na obiady z bezdomnymi do caritas jadłodajni brata alberta.

  •  

    Powodzenia. Zastanawiamsię nad zakopem bo jak Rudy to zobaczy. ..

  •  

    ryz z ryzem i da sie przezyc.

  •  

    na początku stycznia postanowiłem ze swojego menu wykluczyć mięso. Wytrzymałem jakieś 5 miesięcy, gdy teściowa przygotowała mi placki po węgiersku - ich smak pamiętam do dzisiaj :D

    Sądzę, że każde wyzwanie jest dobre, bo wprowadza urozmaicenie w naszym życiu. W tym przypadku pojechałeś trochę po bandzie, bo zrezygnowałeś z kilku ulubionych rzeczy, a zarazem wprowadziłeś sobie limit pieniężny. Trzymam kciuki, ale wątpię, że dasz sobie radę, nawet poprzez mobilizację :) Na początku zawsze powinno się zacząć od małych rzeczy.

  •  

    Zawstydź tych kapitalistycznych emerytów co za 8 stów nie mogą dać sobie rady.Tych reakcyjnych wywrotowców,którzy za 1200 nie potrafią utrzymać rodziny.

    PS ten "eksperyment" to zwykła popierdółka nie hardcore live !!Dalej płacisz czynsz wodę ,prąd,net itd...gdzie unikanie komornika,prąd na lewo i miejska WIFI?
    Pociągnij chociaż kwartał bo po miesiącu oprócz utraty wody z organizmu i początkach anemii nic nie udowodnisz.Daj sobie spokój albo zrób coś konkretnego bez tych dziecinnych wybryków.

  •  

    @myk7: Gdybyś jakimś cudem miał nadwyżkę budżetową to przypominam wykop, w którym podświadomie chłop wyciągnął do Ciebie pomocną dłoń :)
    http://www.wykop.pl/link/1258585/cos-dla-piwoszy/

  •  

    Wykopu w ciemno nie dostaniesz ale wrzuciłem bloga w czytnik. No i ogarnij na to jakiś tag na mikro.

  •  

    Jakaś bzdura....
    Koszty zakupu ubrań też w to wliczasz? Koszty mieszkania? Mediów?
    To taka sama głupota jak niegdysiejszy eksperyment Superaka, który chciał pokazać posłom, jak to jest żyć za 500 pln/m. Problem tylko w tym, że koszty życia to nie tylko jedzenie.

    •  

      a mylem zeby kilka razy dziennie i nic nie pomagalo. Zapaszek prosto z zoladka. A po tygodniu dodatkowo zaczela leciec krew z dziasel i juz na sile wpychalem w siebie jedzenie.

      @beeko:

      Przecież napisał, że tylko jedzenie się w to wlicza, więc o co Ci chodzi?

  •  

    Daj adres.
    Jak przestaniesz wrzucać posty to znaczy, że umarłeś z głodu.

  •  

    Kompletny bezsens, zakop. Co niby chcesz tym udowodnić? Że bogato tak naprawdę żyjemy?

  •  

    Zanim zaczniesz jeść, to przejdź się po sklepach, zrób listę tanich rzeczy z cenami i spróbuj ułożyć z tego dwutygodniowy jadłospis, a potem zsumuj składniki odżywcze, witaminy oraz mikroelementy i porównaj je do zalecanego dziennego spożycia.
    Inaczej to tanie jedzenie może Cię słono kosztować w przyszłości - zastanów się.
    Co do zakupów, to możesz próbować kupić zapas ziemniaków i innych warzyw na giełdzie warzywnej.

    EDIT: Zostaw jakieś namiary, bo w razie gdybyś przestał się meldować ktoś wezwie karetkę ;)

  •  

    czynszu nie płacisz? za wodę i prąd tez nie ?
    jak tylko za żarcie to ukradnij coś i idź co wiezienia.

  •  

    ha, student bankowo :D

  •  

    W sumie do dzisiaj myślałem że nic mnie już w Polsce nie zdziwi.. Powodzenia i smacznego. Przepis na dobry poczatek dnia

  •  

    Fakt, za 50zł miesięcznie na jedzenie to był miał 30kg. 50zł to ja na samego siebie dziennie na jedzenie prawie wydaje.

  •  

    @myk7: Rób sobie jak chcesz, ale imho największą głupotą to oszczędzanie na jedzeniu. Można odpuścić sobie używki, atrakcje, rzeczy bez których możesz się obejść. Tylko nie oszczędzaj na jedzeniu. Nie musisz jeść na bogato, ale jedz co chcesz, a nie rób jakiś popieprzonych limitów i diety organizmowi. Robienie coś by komuś udowodnić, to kolejna głupota. Jeśli robisz coś, to rób dla siebie.
    Dlatego zakopuję, po pierwsze sprułeś się z tego co robisz, a po drugie nie robisz tego dla siebie, ale dla innych - aby się pokazać. GET OUT!

  •  

    Będziesz musiał kraść, bądź wyjadać resztki ze śmietników...

  •  

    Produkty które masz już w lodówce kosztowałyby ~15 - 20 zł. Zatem w stosunku do założonych 50zł miesięcznie jest to tak naprawde znacznie więcej (30-40%). Jak 50 to niech będzie 50, albo zmień tytuł bloga na "jak przeżyć za 66,6 zł miesięcznie" :p

  •  

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    no ! świetny pomysł :D

    niech ktoś jeszcze zrobi eksperyment jak chlać przez miesiąc za 50 zł to wtedy życie w Polsce będzie całkiem możliwe ; )

  •  

    Chcesz przeżyć miesiąc za tyle, ile przeciętny aparatczyk z PSL wydaje na 1 lampkę wina do lunchu ?
    Good luck

  •  

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    W lipcu przez tydzien prawie nic nie jadlem (pol paczki platkow do mleka na sucho, 2talerze "rosolu" z kostki z makaronem). Nie chcialo mi sie jesc po prostu, prawdopodobnie skutki alkoholu. Po 3 dniach takiej diety smierdzialo strasaznie mi z ust, a mylem zeby kilka razy dziennie i nic nie pomagalo. Zapaszek prosto z zoladka. A po tygodniu dodatkowo zaczela leciec krew z dziasel i juz na sile wpychalem w siebie jedzenie.
    Pisales, ze normalnie zyjesz na coli, piwku i fast foodach. Podejrzewam wiec, ze brzuszek tez masz. Nie jestes przyzwyczajony do glodowania i nie masz szans na przezycie miesiaca za 50zl.

  •  

    z serii "cool story bro": Mniej więcej 10 lat temu znajomy z akademika wydał całą kasę na komputer i zostało mu tak 10zł na tydzień. Pociągnął w ten sposób 2 miesiące. Podstawa to ryż w opakowaniu hurtowym z makro, z dżemem + kanapki z poczęstunku, z odwiedzania pokoi zaprzyjaźnionych koleżanek. Nawet na jedno albo dwa piwa najtańsze z biedronki tygodniowo mu wystarczało. Idź w maksymalne półprodukty i duże opakowania to może nawet Ci kasa zacznie zostawać.

  •  

    Po pierwsze, nie "przeżyć za 50 zł", a "jeść za 50 zł" - nikt ci cudownie rachunków nie obniży.

    Po drugie, pomysł abstrakcyjny, musiałbyś jeść sam suchy chleb, a i tak balansowałbyś na granicy, jeśli w ogóle znalazłbyś chleb po 1,66zł/sztuka. Na dłuższą metę zagłodziłbyś się i zrobił poważną krzywdę, bo pozornie byłbyś nawet najedzony.

  •  

    Jak pracujesz w restauracji jako kucharz to się nie dziwię, że jesteś w stanie przeżyć cały miesiąc za 50 zł ;)

  •  

    Jeszcze kilkanaście lat (jeśli dołączymy do strefy Euro to kilka) i takie życie nie będzie niczym zaskakującym.

  •  

    ale to pownino nosić tytuł :

    jak zjeść za 50zł miesiecznie
    albo
    dieta cud 50zł

    bo bez prądu/gazu i wody to nawet ziemniaków nie ugotujesz

  •  

    w sumie jest to do zrobienia.

    Warzywa możesz pozyskiwać za darmo na targach. Idź do sprzedawców jak się zwijają i popytaj czy mają coś niepotrzebnego do wyrzucenia.
    Można uzbierać wielki wór żarcia! I nie koniecznie przyczyni się to do schudnięcia:P

    Ja tak robię od kilku lat i na warzywa nie wydaje żadnej kasy. Niektóre markety mają też osobne kontenery na warzywa, gdzie jak masz paczkę np. pomidorów i jeden jest zepsuty to wyrzucają całość. Mimo że cała reszta jest idealna.

  •  

    Pięknie zarżniesz sobie metabolizm ;)

    •  

      @Skurek: Fajnie jakbyś powiedział czemu...póki będzie jadł odpowiednio to czemu miałby cokolwiek zażynać?

    •  

      @Faja: logiczne, że za 1,66 zł dziennie niezbyt będzie mógł utrzymać sensowną kaloryczność (nie mówię o zapchaniu) a i proporcje ww/tł/b/ to już bajka ;)
      Jeśli @myk7 nie ma problemów z bębnem piwnym itd. to luz, gorzej jak jednak ma bo taka głodówka nie dość, że nie pomoże to jeszcze zaszkodzi - organizm przełączy się maksymalnie na tryb oszczędnościowy i po skończonym eksperymencie jak rzuci się nawet na normalne jedzenie wszystko pójdzie mu w fat.

  •  

    Hmm, widzę, że i telewizja się zainteresowała Twoim "eksperymentem"!
    No, no, gratulacje!

  •  

    Obiad bez mięsa to nie obiad.

  •  

    Podbij sobie stawkę przynajmniej do 100zł. 50zł to Ci nie starczy na codzienne najedzenie się tostami z najtańszego chleba i sera. Przy tych 3zł będziesz miał chociaż na jakąś zupkę chińską.

  •  

    31wPortfelu
    Tutaj podobny eksperyment, filmiki wideo, gość próbuje przeżyć za 31zł w październiku, czyli 1zł dziennie ;)

  •  

    50 zeta to za mało, ja rozumiem np za 5 zł dziennie to juz jest możliwe, chyba że zapełniłeś wcześniej lodówkę

  •  

    Oszukujesz. Na śniadanie 10.09 zjadłeś płatki, na kolację jajka, a te produkty nabyłeś jeszcze przed rozpoczęciem eksperymentu. Pisałeś, że masz jeszcze pasztety, zupy błyskawiczne i ser. Paczka płatków to śniadania przez 2 tygodnie, 2 paczki zupek to 4 obiady.
    PS: włącz możliwość komentowania wpisów na blogu.

  •  

    Ale beznadziejny eksperyment...

  •  

    Jak Ci braknie kasy to możesz wypróbować to: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bretarianizm :)

  •  

    Przeżyć można i miesiąc bez jedzenia, ale jeśli nie musisz żyć za 50zł na miesiąc to sobie odpuść, nic nie udowodnisz i szkoda zdrowia.

  •  

    To nie jest przeżycie za 50 PLN tylko kupowanie jedzenia. To jest duża różnica, przekonasz się pewnie kiedyś ;)

  •  

    Ten test będzie przypominał program "Człowiek, który zawsze przetrwa" gdzie Les Stroud głodzi się dniami i mówi, że cierpi nic nie jedząc. Sam nieraz już mówił, że od takiego oszczędzania na jedzeniu bolała go głowa i jęczał do kamery.

    Wyżej napisałem o kupowaniu chleba tostowego za 60 groszy w hipermarketach. Wiem, że tyle kosztuje bo sam nieraz kupowałem. Można kupić 1-2 bochenki i przeżyć cały miesiąc na takim "chlebie" i zaoszczędzić dużo gotówki z tej puli 50zł.

    Natomiast ja znam pewnego człowieka (zresztą, kto go nie zna? to znana postać), który co miesiąc jedzie do piekarni, idzie na zaplecze i kupuje cały wór zeszłodniowego pieczywa różnego rodzaju - chleby, bułki, pączki z cukrem, pączki z czekoladą, jakieś rogale z makiem itd. itp. Nie wiem ile waży cały worek z tym, ale pewnie z kilka kilogramów. Płaci za to 1zł i później to zepsute pieczywo je przez cały miesiąc. Gdy stwardnieje to rozgotowuje je w gorącej wodzie w garnku. Jak widać można przeżyć miesiąc nawet za 1zł! Jednak bardzo poważnie odbija się to na zdrowiu, bo ten człowiek miał już jakąś operację żołądka.

  •  

    pasztet - 2 zł
    mleko 1/2 l - 1,25 zł
    6 jaj 4,50 zł
    płatki kukurydziane - 5 zł
    mozarella - 2,50
    zupka x2 - 3,40 zł

    Zostało Ci 33,35 zł do 10 października

    •  

      @vokus: chyba dawno na zakupach nie byłeś...
      pasztety w biedronce są po 0,69 zł z tego co pamiętam
      6 jaj za 4,5 ? o_O to chyba w piotrze i pawle z chodu ściółkowego
      płatki kukurydziane za 5 zł? - kilogram na wagę to ze 3 zł
      zupki chińskie w biedronce są również po 0,69 zł

    •  

      @tr00ci0: ceny są ze sklepu internetowego, którego nazwy tutaj nie będę podawał. Ja nie kupuje takiego badziewia jak pasztet gdzie jest może 10% mięsa a reszta to woda i soja czy zupek chińskich, gdzie jest makaron i troche dodatków smakowych i wzmacniaczy smaku, więc nie wiem ile coś takiego kosztuje. Jajka kupuje też przynajmniej dwójki. Płatki kukurydziane corn flakes kosztują około 5 zł generalnie wszędzie, wątpie żeby kupował je na wagę (btw. tym to najgorszy śmieć z wyżej wymienionych, sam cukier ). Po za tym nie wiadomo gdzie zakupy były robione, a ceny w Biedrze w Warszawie i w koziej wólce też się od siebie różnią. Mam nadziej, że rozwiałem Twoje wątpliwości. Pozdrawiam

    •  

      @vokus: niestety, ani trochę ich nie rozwiałeś a jeszcze bardziej się pogrążyłeś. Pozdrawiam również :)

  •  

    Nie zapomnij odliczyć od tych 50zł rachunku za internet.

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    Ale nie będziesz "przygarniał" bezpańskich piesków i kotków?

    Jeśli to większe miasto, to możesz też zainwestować w bułkę tartą lub suche pieczywo, a następnie rozsypać je na balkonie.
    Mięsko będzie, a i ludziom pomożesz, których gołębie denerwują.

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    Czym ty sie podniecasz dla mnie 50-100zl na miesiac to norma

  •  

    Mnóstwo ludzi tak żyje... Tym wykopem co chcesz udowodnić?

  •  

    Nie da się. Ktoś będzie cię dokarmiał, lub będziesz jadł ze śmietnika.

  •  

    1kg makaron muszelki -TANI ok.4zł + 1KG cukru + cynamon =życzę powodzenia.sezon na grzyby sie zaczyna

  •  

    W 50 zł nie wliczam kosztów mieszkania, abonamentu za telefon i biletu miesięcznego. - więc tytuł jak przeżyć za 50zł miesięcznie ma nie wiele wspólnego z prawdą ;p Dużo osób pisało o ziemniakach, dam tobie małą podpowiedź, kup ziemniaków za 50zł bezpośrednio u rolnika i staraj się je sprzedać pod osiedlową biedronką za 55zł, możesz też pozbierać trochę grzybów i jagód a następnie sprzedawać przy drodze... wiem wiem nie o to chodzi ;) życzę powodzenia ;)

    •  

      @Pchelek: więc tytuł jak przeżyć za 50zł miesięcznie ma nie wiele wspólnego z prawdą ;p

      Dlaczego nie? Po odliczeniu czynszu i rachunków niektórym zostaje jakaś śmieszna kwota za którą muszą się wyżywić żeby dociągnąć do kolejnego miesiąca.

  •  

    Wstaw rachunek za gaz, prąd, miekszanie, wodę, etc. Jak włączając te opłaty uda Ci się zejść poniżej 50pln będzie nieźle.

  •  

    2 kajzerki z biedry + zupka chińska
    makaron+sos z biedry obiad na dwa dni
    2xbulka z lidla + watrabioanka = 3 dni

    da sie

  •  

    Wielki wyczyn, kupować wszystko w promocji lub z biedro. Spróbuj wyżywić się sam jedząc martwe zwierzęta lub robaki i pijąc wodę którą sam sobie będziesz brał z rzeczki obok i filtrował. Zrób to wszystko pracując na co dzień w mieście, a nie mieszkając na wsi. To będzie wyczyn.

  •  

    Chory pomysł, ale rób co chcesz. Ja miesięcznie na jedzenie wydaje 400-600zł :/

  •  

    Strona padła, kolega nie dał rady ;]?

  •  

    1. odstaw zupelnie nabial. Jest i tak bezuzyteczny i jedynie szkodzi.
    2. Do minimum zredukuj przyjmowanie miesa albo i calkowicie zastap je roslinami straczkowymi: grochem i fasola.
    3. Zacznij korzystac z dobr natury powszechnie dostepnych: swiezy szczaw, grzyby, jagody, jerzyny, nasiona szyszek, kasztany, sa za darmo i sa przepyszne.

    50 zlotych jest troche ekstremalne, ale powinno Ci wyjsc na zdrowie, jesli ograniczysz dzieki temu przyjmowanie nabialu, miesa, tluszczow i cukrow prostych.
    Powodzenia!

    •  

      @dzikireks: Nabiał bezużyteczny, kolejny ortodoks od tego że krowy to zło?! Wapń, witaminy i dobre tłuszcze to wszytko bezużyteczne jest. Całkowicie. Rewelacyjne na większości diet białka kurzych jaj to też gówno, dobry cholesterol żółtek tak samo. Bezużyteczne i szkodliwe wszystko. Eksperci k#$#a z Internetu, ja p!#!$!$e.

    •  

      @Lk_hc:
      http://www.youtube.com/watch?v=0O-ehIkwGME
      http://www.youtube.com/watch?v=yfsT-qYeqGM
      http://www.youtube.com/watch?v=TJvrlwnEqbs

      Najwyzszy czas, by przestac sluchac lobby mleczno-miesnego i siegnac po statystyki. Tych sie nie oszuka. A one wyraznie mowia, ze nabial szkodzi.

      A njawiekszy juz mit, to ten, ze picie mleka daje czlowiekowi wapn. Gdyby tak bylo, to w narodach o najwiekszym spozyciu mleka powinno byc najmniej osteoporozy, a jest dokladnie odwrotnie!!! Im wyzsze spozycie mleka, tym wieksza osteoporoza. Dlaczego? Ano dlatego, ze aby ten wapn przyswoic koneiczna jest obecnosc witaminy D, bez ktorej po prostu wapn przeleci przez nasz uklad pokarmowy, konczac sie sraczka. A pech chce, ze bialka zawarte w mleku i ogolnie dieta wysokobialkowa dziala hamujaco zarowno na wychwyt wapnia jak i na produkcje witaminy D. W zwiazku z tym mamy paradoks, polegajacy na tym, ze ludzie z chorobami kosci opijaja sie mlekiem, a choroba jedynie im sie pogarsza. Dopiero odstawienie nabialu i zastapienie diety wysokobialkowej dieta glownie warzywno-owocowa przywraca naturalnie wysoka przyswajalnosc wapnia, ktorego moze byc od tej pory wielokrotnie mniej w pokarmie, ale za to bedzie on w calosci wychwytywany.
      Eskimosi pijacy ciagle mleko i jedzacy tluszcze i bialka zwierzece maja najwyzszy na swiecie odsetek osteporozy. Nie przez przypadek.
      Natomiast chinczycy w rejonach wiejskich, spozywajacy glownie warzywa i owoce, nie wiedza co to osteoporoza az do smierci.

      A co do witamin, to szukac ich w nabiale, to jak szukac dziewicy w burdelu: chcesz witamin, jedz owoce. Nigdzie nie ma ich az tyle.

    •  

      @dzikireks: A daj spokój - mam jakimś fletom z YT wierzyć bardziej niż certyfikowanym dietetykom, których spotkałem w życiu osobiście, bo oni przecież z lobby mleczno-mięsnego pewnie. No weź. I trzymają sztamę z reptilianami - chcą nas wykończyć przy pomocy nabiału.

    •  

      @Lk_hc: Ci "fleci" jak ich nazwales z YT, sa wykladowcami na szanujacych sie wydzialach medycznych.
      Owszem, w czesci podrecznikow nadal powtarzane sa mity z lat 40tych na temat zywienia, bo niestety trwa cale wieki, zanim cokolwiek jest zmieniane w podrecznikach. Dlatego dietetycy nie sa tu wclae dobrym autorytetem: raczej popytaj ludzi pracujacych w instytutach badawczych, zajmujacych sie metabolizmem.
      Poprzegladaj baze opracowan medycznych na pubmedzie - swego rodzaju zestawieniu obecnych wynikow badan z calego swiata. Bedziesz zaskoczony.
      A i wielu lekarzy, o ile maja stopien naukowy, a nie tylko dyplom, powie Ci, ze mleka czlowiek w ogole nie powinien przyjmowac o ile nie jest to mleko jego matki, a on sam ma mniej niz dwa lata.
      A ten twoj tekst z reptilianami zignoruje, bo jest zwyczajnie durny.

      A tak na marginesie, dzieci karmione mlekiem krowim maja o ponad dziesiec jednostek nizsze IQ niz te, ktore owego mleka nie przyjmuja, za to dwukrotnie bardziej narazone sa na otylosc w wieku mlodzienczym. Dlaczego? Ano dlatego, ze mleko krowie ma za zadanie w jak najkrotszym czasie wyprodukowac duze bydle, a tylko mleko czlowieka jest dostosowane do jego potrzeb, czyli zadbania o rozwoj odpornosci i centralnego ukladu nerwowego. A i wieksozsci alergii u niemowlat mozna uniknac, jesli nie podaje sie im w ogole nigdy mleka krowiego.

    •  

      @dzikireks: Wiedza z filmików z youtube? Daj namiary na konkretne wyniki badań :)

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      A tak na marginesie, dzieci karmione mlekiem krowim maja o ponad dziesiec jednostek nizsze IQ niz te

      @dzikireks: To już mi zakrawa na wierutną bzdurę. Wydaje mi się że naczytałeś i naoglądałeś się jakiś szarlatanów.

    •  

      @Lk_hc: ci "szarlatani" jak ich nazywasz, pracowali w wydziale zywieniowym i pediatrii na uniwersytecie Cambrigde (Nutrition Unit and University Department of Paediatrics, Cambridge, United Kingdom) i opublikowali wyniki badan porownawczych mleka krowiego i dzieci karmnionych wylacznie mlekiem matki w 1992 roku w brytyjskim "The Lancet". Jak masz ochote, to znajdziesz pewnie w google. Wszylo jak byk, ze dzieci karmiome mlekiem krowim maja IQ nizsze o 10 jednostek.
      Podobne wnioski uzyskali badacze w artykule opublikowanym w pazdzierniku 1999 w American Journal of Clinical Nutrition.
      Dziekuje, do widzenia.

    •  

      @dzikireks:
      A tutaj juz wprost (fragment opracowania z magazynu "Paediatrics - Official Journal of American Academy of Paediatrics":
      http://pediatrics.aappublications.org/content/101/1/e9.abstract

      "Increasing duration of breastfeeding was associated with consistent and statistically significant increases in 1) intelligence quotient assessed at ages 8 and 9 years; 2) reading comprehension, mathematical ability, and scholastic ability assessed during the period from 10 to 13 years; 3) teacher ratings of reading and mathematics assessed at 8 and 12 years; and 4) higher levels of attainment in school leaving examinations."

      Wlasnie dlatego JEDYNE mleko, jakie czlowiek powinien przyjmowac, to mleko wlasnej matki i to przez dosc dlugi okres, nawet do dwoch lat. Potem, po przejsciu na pokarmy stale mleka W OGOLE nie powinno sie przyjmowac. A juz na pewno nie krowiego, szczurzego, czy psiego. Nie bez powodu zadne inne zwierze po okresie niemowlecym nie wysysa samic innych gatunkow.

      U ludzi nawyk spozywania mleka wzial sie z potrzeby przezycia ostrej zimy, gdzie nie bylo dostepnego zadnego innego pokarmu. Majac wiec do wyboru albo smierc glodowa, albo wydojenie krowy, oczywiscie wybierzemy to drugie, ale pamietac nalezy, ze jest to pokarm wylacznie survivalowy, gdy nie mamy zadnego innego zrodla kalorii. Ale przyjmowanie go z wlasnej woli jest chore, niezdrowe i glupie.

    •  

      @dzikireks: Gdzie w tym cytacie mowa o 10 punktach IQ? Jakoś nie ufam niczemu co ma "nutritions" w nazwie. Taki ze mnie prostak. Amway mi psychikę skrzywił.

    •  

      W reszcie artykułu też nic o IQ nie widzę. Tym bardziej aż 10 punktach rzekomej różnicy.

  •  

    Super cel, myślę że się uda! :-) Choć na pewno nie będzie łatwo!

  •  

    Zakopię, bo raz, że nie ma pewności ze po 5 dniach zrezygnujesz, dwa że to beznadziejny i wtórny pomysł (było już o 5zł/dzień), a trzy, że co tu udowadniać? Że będziesz przecoolzajebisty bo wyżywisz się dwoma bułkami i pasztetem?

  •  

    Nie wykopywać! Jeszcze Tusk to zobaczy i zmniejszy zarobki!

  •  

    Zastanawiam się co chcesz udowodnić? Pewnie jesteś spaśony jak świnia to i trzy miesiące przeżyjesz za 50zł wystarczy, że wodę będziesz pił i suchy chleb, tylko co z tego? Skończy się miesiąc i nażresz się za 10, a niektórzy pewnie za niewiele więcej muszą rzeczywiście żyć i to jest ich codzienność.

  •  

    poczułem się jak bogacz zapłaciwszy dziś za obiad 80zł

  •  

    Jak przeżyć za 50 zł miesięcznie?

    @myk7:
    bardzo prosto: kołek w dupę i nie sramy!

  •  

    ja przeżyję miesiąc za 0 zł... mam w domu 30 słoików dżemu, 10 worków makaronu, 3 kilo ryżu, 10 kilo mąki, 20 jaj, wszelkiego rodzaju soki, całą masę przypraw i mniejszych dodatków

    przecież wszystko już było... więc nic mnie nie kosztuje xD

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

Dodany przez:

avatar myk7 dołączył
843 wykopali 128 zakopali 91 tys. wyświetleń