:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Sęk w tym że umowa o dzieło, to przykrywka osoby zatrudnionej na czarno to raz, a dwa niech taka osoba dozna wypadku, albo zachoruje i co?
    Po prostu niech koszta pracy zaczną być wiele mniejsze (bo wg mnie te koszta są po prostu chore) i nie będzie trzeba kombinować.

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: Od skutków wypadku można się ubezpieczyć komercyjnie na wiele lepszych warunkach niż oferuje ZUS za duuużo mniej (dodatkowo, takie ubezpieczenie będzie Cię chronić także poza pracą). Dodatkowo, tak jak pisałem umowa o dzieło jest negocjowalna i można tam zawrzeć zabezpieczenia na okoliczność zdarzeń losowych w tym choroby. Oczywiście nie było by tematu gdyby koszty pracy były na rozsądnym poziomie - ale nie są.

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: mozna sie ubezpieczyc w NFZ nazwijmy to prywatnie
      stawka 250zl miesiecznie

    •  

      pokaż komentarz

      @trebeter: ale ja takie rzeczy wiem :P sęk w tym że jest to zgrozo masakrująco za drogo, bo to na rok 3000zł (!!!!), w efekcie mało kto wykupi, bo go po prostu nie będzie stać.

      Rżną na kosztach pracy o wiele za wiele i co się dziwić że jest jak jest. Niewolnictwo - tak bym to nazwał. Przeciętny Kowalski ponad pół roku pracuje na podatki, potem na siebie?! Absurd. Za czasów feudalnych oddawało się "dziesięcinę" czyli 1/10 urobku, a nie 5/10 !!
      W zależnie od pracy i podatków potrafi się tracić nawet 7-8/10 kosmos......

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack:
      Na ZUS płacisz więcej?
      I nie masz najmniejszego pojęcia o tym co piszesz. Dziesięcina to był podatek płacony na kościół płacony początkowo tylko przez feudałów. Niemniej jednak to był tylko jeden z podatków, nie zaś ich całość.

    •  

      pokaż komentarz

      @trebeter: pewny jesteś że 250 czy tylko tak słyszałeś ?

    •  

      pokaż komentarz

      @luqas87: http://nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=2&dzialnr=1&artnr=1443

      Składka na ubezpieczenie zdrowotne za miesiące: lipiec, sierpień i wrzesień 2012 r. wynosi miesięcznie nie mniej, niż 331, 37 zł

      @trebeter trochę się rypsło o te 81,37pln ale co tam :P

      Na biednego pewnie nie trafiło ...

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: Co Ty człowieku wygadujesz? A ile płacisz na NFZ pracując na umowie o prace? Płacisz tak samo. Różnica polega na tym, że w przypadku umowy zlecenie masz WYBÓR.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: wybór masz, ale nie mniej niż 331,37 :P

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack:
      Byłem ubezpieczony prywatnie pracując na umowy o dzieło. I to wcale nie na czarno. Z resztą, co za różnica czy robię w domu czy w biurze? Wolałbym w biurze nawet, ale nie zawsze się ma co się chce. Oczywiście ubezpieczenie prywatne było tańsze i lepsze. Ok, brak składki emerytalnej - tu jak już zapłacisz prywatnie, to nie wyjdzie taniej. Ale wyjdzie lepiej. To już problem rządu a nie mój, żeby rozkradzione pieniądze emerytów oddawać. Wystarczyłoby, żeby trochę mniej kradli z publicznej kasy - przy tak rozpasanych podatkach spokojnie starczyłoby z tego co jest dla obecnych emerytów.
      No i oczywista sprawa - jak się obu stronom opłaca taka umowa, to nazywanie jej śmieciową jest ohydną manipulacją językową. Jeśli zniszczy się taką opcję zatrudnienia, to po prostu zniszczy się część zatrudnienia w ogóle. Bo jak się obydwu stronom przestanie opłacać, to po prostu wyjadą - chyba, że o to chodzi.
      Nikt kto nie jest kompletnym idiotą nie będzie przecież robić czegoś, co mu się zupełnie nie opłaca. Biznes musi mieć zysk, pracownik wynagrodzenie. Za darmo, w imię fałszywej solidarności ludzie robić nie będą. A ci co dają radę na umowach o pracę? A ich to nie dotyczy w ogóle. Problem w tym, że przy takich kosztach pracy musi być bezrobocie to raz, i muszą być inne formy zatrudnienia - dwa. A jak się je zniszczy, to zostaną zastąpione jedną z 3 opcji: bezrobociem, zatrudnieniem na czarno lub wyjazdem zainteresowanych za granicę. W każdej z tych opcji państwo traci. W pierwszym wypadku - maksymalna strata - trzeba wypłacać zasiłki. W drugim - traci podatki. W trzecim - pracownika (i opcjonalnie pracodawcę). Dziwię się, że to trzeba w ogóle komuś tłumaczyć - to jest tak oczywiste że bardziej być nie może. Gdyby zainteresowanym bardziej opłacała się umowa o pracę, to na takiej umowie właśnie by pracowali. No nie wierzę, że ktoś tego nie rozumie. Umowa o pracę ma swoje plusy. Szczególnie dla pracownika. Dla pracodawcy też - weźmy chociażby możliwość posiadania stałej kadry, pracownika zmotywowanego, żeby zostać w firmie dłużej (co daje możliwość realizacji bardziej długoterminowych planów).
      I jeszcze jeden drobiazg - przy tym wieku emerytalnym co jest - płacenie składki emerytalnej jest wyjątkowo mało atrakcyjne. Zastanawiam się jeszcze - w jaki sposób ma być możliwe, żeby osoba pracująca obecnie na umowę o dzieło (najczęściej młody, kreatywny, dynamiczny) robiła swoją robotę po 60-tce. Przecież to praca dla młodych. Nie czarujmy się, niewiele z tych ludzi po 50-tce będzie się nadawać do roboty. Znacznie atrakcyjniejsze będzie dla pracodawcy zatrudnienie kogoś młodszego. Świeża głowa i tak dalej. I co ten gość ma zrobić? Zacząć pracować fizycznie? Będzie w świetnej formie, zważywszy na siedzący tryb życia, stresy, nienormowany czas pracy. Ale emeryturka, na którą bulił ciężką kasę - w wieku lat 67. O ile dożyje. Jest sens? Jak dla mnie nie ma żadnego.
      Lepsza opcja - wyjechać, i wspomagać swoich staruszków dewizowo zza granicy. Nie mówiąc już, że i dla siebie tylko za granicą się odłoży. Z resztą, praca tam też trochę inaczej wygląda. Większą uwagę przykładają do tego, żeby pracownik pozostawał wydajny. U nas liczy się tylko szybki zysk, jak się pracownik wykończy (wypali zawodowo) to następny proszę. Niby logiczne i sensowne, tylko że zachodnie firmy rosną w siłę, a polskie... raczej rzadko, częściej padają.
      BTW, alternatywa dla obecnego systemu emerytalnego - zlikwidować wiek emerytalny. Na emeryturę przechodzisz kiedy chcesz - ale dostajesz tylko tyle, ile uzbierałeś. Przy założeniu dożycia do powiedzmy średniej oczekiwanej długości życia. Zarabiałeś grubą kasiorę? Idź wcześniej. Twój wybór - tyrasz ciężko na 2 etatach, ale krócej, albo pracujesz lżej, mniej, ale dłużej. Za mało? Odkładaj więcej. Wysokość składek też powinna być elastyczna. I różna w czasie. Na początku nie masz z czego ich płacić - nie płacisz. Później płacisz coraz więcej, tym więcej, im bliższa staje się wizja pójścia na emeryturę. No i nie czarujmy się - pracownik z doświadczeniem zawodowym zawsze będzie zarabiał więcej. Dlatego elastyczne składki miałyby sens. A obecni emeryci? Od tego są właśnie podatki. Gdyby nie były rozkradane, nie byłoby problemu. Dalej - wpływ z podatków może być większy. Wystarczy je obniżyć (więcej podmiotów będzie płacić i to od większych zysków).

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Ta alternatywa na system emerytalny świetna i zgadzam się z nią 90%. Ma ona taki minus, ze duża część ludzi nie myśli poważnie o przyszłości, nie zabezpiecza jej, nie potrafi odkładać. Koleś dostanie 3000 zł do ręki i zamiast skrupulatnie odłożyć z tego małą cześć to roztrwoni na zbędne rzeczy. Potem wyjdzie taki na ulice, zacznie gadać ile on to w przeszłości miał wydatków i nie miał z czego odkładać na emeryturę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu:
      No jak ktoś chce zostać kloszardem, to nie zabraniajmy mu. Ale człowiek się nie boi, jak państwo opiekuńcze czuwa. Gdyby przestało - zaraz by ludziom odpowiedzialność wróciła.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: jest jeszcze jeden problem - związany z wszystkimi punktami i zapisamu umów cywilnoprawnych - nazywają się "znamiona umowy o pracę", których umowa cywilnoprawna mieć nie może, gdyż - będzie traktowana jak umowa o pracę (i w każdym sądzie da się to wygrać (już nawet PIP ma możliwość wskazania tego w wypadku kontroli i ukarania)).
      Podbnie jak np. umowa dzierżawy - gdy abonament jest niewspółmierny do wartości sprzętu (np 1PLN na 24 miesiące, gdzie sprzęt jest warty 1000 PLN), jest umową użyczenia - a w tym wypadku - obowiązują automatycznie mniejsze prawa. Stąd:
      to jak zatutujemy umowę wcale nie oznacza czym ona jest

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: praca na czarno to najbardziej wolnorynkowa forma pracy, daje największą swobodę

      mam wielu znajomych którzy zrezygnowali z pracy gdzie byli zarejestrowani na rzecz pracy na czarno, głownie chodziło im jednak o kasę, nie każdemu się podoba, że musi świnie karmić

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: no wyobraź sobie, że większość, która pracuje na takich umowach ma ubezpieczenie w ZUS.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiesmag: nie "zatutujemy" tylko "zatytułujemy"

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: oplacajac prywatne ubezpieczenie zdrowotne i tak masz obowiazek oplacania skladek do NFZ. Gdy sie przeziebisz to faktycznie korzystajac z prywatnego ubezpieczenia bedzie wygodnie i szybko. Gdy jednak bedziesz mial wypadek, raka lub jakakolwiek powazniejsza chorobe to wyladujesz w szpitalu i wtedy twoje prywatne ubezpieczenie tego nie obejmie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mixerro:
      Moje obejmowało. Poważne choroby, operacje i pobyt w szpitalu. Mówisz o najtańszych opcjach, które są faktycznie sensowne tylko jako doubezpieczenie. Jeśli nie płacisz składki NFZ (a nie było to wymagane przy umowach o dzieło) - należy wykupić pełne ubezpieczenie. Nawet pełne (porównywalne zakresem z NFZ-em) ubezpieczenie jest tańsze u prywatnych ubezpieczycieli, a jakość świadczeń bez porównania wyższa.
      I właśnie zakres szpitalny (z operacjami) uważam za najważniejszy i konieczny do wykupienia, pozostałej diagnostyki i opieki medycznej może się nie opłacać wykupywać, bo w razie czego będzie Cię stać na pokrycie kosztów z zarobków, więc po co płacić za niewykorzystane usługi.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: na 100% kazdy ma obowiazek oplacania skladek do NFZ. Jesli nie oplacasz skladek, a bedziesz w przyszlosci chcial sie ubezpieczyc w NFZ, zaplacisz kare.

    •  

      pokaż komentarz

      @mixerro:
      Już nie będę chciał :) Właśnie dzięki temu. Jeden z dziesiątek a może setek powodów, dla których nie zostanę tu, pomimo całkiem dobrej pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: na prezydenta! Stary zgadzam się z Tobą w każdym calu! I czy ku... tak ciężko to wprowadzić? eh...

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: a najlepszą opcją podobno jest brak ubezpieczenia, bo ubezpieczyciel nie ma możliwości wybierania najtańszej i dobrej oferty usługi lekarza, to pacjentowi musi zależeć, przez co ceny leczenia są sztucznie zawyrzone, a ewentualne ubezpieczenie wykupuje się tylko na poważne choroby np powyżej 10 tys zł bo nie oszukujmy się nawet przy obecnych cenach taniej jest iść kilka razy prywatnie w roku niż tracić 12x331zł na ZUS, podobnie jak z lekarswami refunowanymi po zaprzestaniu obserwuje się spadek cen mimo braku refundacji.
      http://www.youtube.com/watch?v=eDTQ67cH9po

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: A tak w ogóle trzeba być idiotą, żeby zakładać, że pracodawca wypłaci Ci różnicę pomiędzy jedną umową a drugą. To tak jakbyś twierdził, że po podwyżce vatu o 1% ceny rosną o 1% albo po podwyżce składki rentowej pensje spadają o 2%. Najgorsze, że ludzie to łyknęli.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: A co mnie ma obchodzić czy ktoś roztrwoni czy też nie. Jego pieniądze, jego wybór. Albo traktuje się z szacunkiem czas i pieniądze drugiego człowieka albo traktuje jak gówniarza.

      Nas wszystkich traktuje się jak gówniarzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: popieram. Tym bardziej, że mało kto (czego nie krytykuję) zna prawo pracy na tyle, aby wziąć pod uwagę nie tylko to, że pracodawca to ten co do zasady zły i stara się pracownika wykorzystać i oszukać.
      Po pierwsze: Umowa o pracę to tylko "kodeksowo" daje ochronę praw pracowniczych - w praktyce wiemy, jak jest. Przykład - jedna z głównych zasad prawa pracy - zasada godziwego wynagrodzenia za pracę - czy minimalne w wysokości 1111,86 netto jest godziwe? Przykład 2 - pracownik w ewidencji czasu pracy ma urlop, a de facto siedzi w pracy, ale urlopu trzeba udzielić, więc pracodawca udziela, żeby się w tej ewidencji zgadzało na potrzeby kontroli PiP. Przykład 3 - na umowie pensja minimalna, a dorobimy dietami w podróżach służbowych, bez składek ZUS i podatku.
      Po drugie - trzeba wyraźnie wspomnieć o kosztach pracodawcy, które nie są tylko kwotą brutto umowy pracownika - badania lekarskie, szkolenia BHP, składki ZUS w części finansowanej przez pracodawcę - przykład - pensja 2000 brutto na umowie - pracownik na rękę ma 1459,68 - pracodawca płaci za niego łącznie 2414,80. Tysiąc złotych przepadł - owoc żywota twojego je ZUS
      Po trzecie:
      Umowa o pracę 2000 brutto - netto to 1459,80
      Umowa zlecenia ze składką zdrowotną 2000 brutto - 1687 netto
      Umowa o dzieło bez składek: 20000 brutto - 1712 netto.

      Jeszcze na koniec - kiedy jeszcze byłem pracownikiem z pensją 5600 brutto, poszedłem raz do lekarza. Samej składki zdrowotnej za cały rok podatkowy odprowadzili mi około 3.000 zł. A lekarz mi mówi, że skierowanie na badania u neurologa to może mi dać, ale czeka się na NFZ jakieś 6 miesięcy. Tymczasem prywatnie płacę za to badanie 200 i mam je od ręki. Nie twierdzę, że składka zdrowotna jest zła, bo mogą się zdarzyć jakieś raki itp, których leczenie jest megadroższe, ale system nie działa i koniec, bo od takich trudniejszych przypadków też są ubezpieczenia, które o dziwo działają.
      Składki na ubezpieczenie emerytalne? Śmiech. Zgodnie z przepisami wypłatę emerytur gwarantuje państwo. To państwo waloryzuje emerytury nie procentowo, ale w konkretnych kwotach - np. emerytura w wysokości 626 zł netto (czyli na granicy biologicznego przetrwania) wzrasta o 70 zł.

      Jedyny argument przeciw zmianom systemu, jaki decydenci mają, jest następujący: polak jest za głupi, żeby sam odkładał na emeryturę. My musimy z niego zdzierać, żeby dać mu potem ochłapy na koniec życia, bo sam nie odłoży, tylko przepije. A poza tym trzeba teraźniejsze emerytury finansować.

      Zaznaczam, że mam świadomość, że na umowach cywilnoprawnych nie ma urlopów, nadgodzin itp. Tych kwestii w wypadku zlecenia czy dzieła nie reguluje prawo. A doświadczenie mówi mi, że to, czego nie reguluje prawo, jest sprawniej i efektywniej normowane przez same strony umowy. To nie reguła, ale kodeks pracy (notabene z 1974 roku, a więc z zupełnie innych realiów) i jego pochodne nie pasują do dzisiejszych realiów.

    •  

      pokaż komentarz

      @trebeter: Więcej, trzeba się ubezpieczyć w NFZ. Ubezpieczenie dla każdego obywatela jest obowiązkowe. Jeśli składki są nieopłacone od 3 miesięcy w górę NFZ może przysolić piękną karę (coś chyba ok 2500 zł).

      Czyli:
      a) masz pracę -> płacisz NFZ,
      b) nie masz pracy (bezrobotny) -> NFZ płaci ZUS
      c) nie masz pracy (bez statusu bezrobotnego) -> musisz płacić sam, ewentualnie poprosić OPS o zapłacenie
      d) nie masz pracy (umowy o dzieło) -> płacisz sam i nikt cię nie wyręczy (bo masz dochody)
      e) jesteś studentem do 26 roku życia -> jesteś zwolniony z opłat (czyli płaci państwo)

      Jest na ten sytem pro tip:

      Swego czasu miałem działalność w inkubatorze przedsiębiorczości. Wygląda to tam tak, że masz niby działalność, ale wszystkie faktury są rozliczane poprzez fundację. Wypłaty sobie przedsiębiorcy wypłacają za podstawie umów o dzieło (zwykle). Zaczął się problem gdy nie miałem już statusu studenta i wyczytałem że muszę w ciągu trzech miesięcy zacząć płacić sobie sam NFZ (250 zł), albo spotkać się z karą NFZ.

      Wymyśliłem więc, że będę sobie wypłaty dzielił na dwie umowy. Śmieszną umowę - zlecenie (kiladziesiąt złotych, składka NFZ wychodziła jakoś kilkanaście, czy kilka złotych) i resztę na umowę o dzielo (brak składki). Aby nie utopić, mój plan zweryfikowałem mailowo w samym NFZ. Przedstawiłem wprost co chcę zrobić, zapytałem czy nie jestem przypadkiem w błędzie.

      Otrzymałem w krótkim czasie odpowiedź, że nie i jest to całkowicie zgodne z prawem. Tzn. jeżeli jakaś składka (nie ma limitu) jest opłacana z tytułu umowy o pracę lub umowy zlecenie, składki są zapłacone. Jeśli są zapłacone (nawet gdyby była to złotówka) to nic już więcej nie trzeba dopłacać (no bo są zapłacone w ramach umowy - zlecenia).

      Disclaimer:
      Nie jestem osobą która unika płacenia podatków. Często płacę takie podatki o których panie z urzędu skarbowego tylko słyszały bo nikt tego nie płaci.

      NFZ to trochę inna bajka. Teraz, gdy mam już własną działalność muszę płacić składki NFZ, a jak ostatnio zachorowałem to mogłem pójść do lekarza za dwa miesiące. Musiałem zapłacić z własnej kieszeni bo inaczej dolegliwości nie pozwalałbyby mi normalnie pracować. Sytuacja kretyńska. Płacę ubezpieczenie, a jak muszę z niego skorzystać okazuje się, że owszem mogę ale nie teraz...

      To trochę jakby ktoś komuś zrobił kuku na drodze. Poszkodowany zadowolony bo przecież obie strony mają OC. Ale nie, okazuje się, że limit na przednie części samochodu w tym roku już wykorzystany i trzeba poczekać do stycznia na wymianę maski.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: Tacy ludzie pełnili by również funkcję edukacyjną dla przyszłych pokoleń.... Widzisz synku jak nie będziesz odkładał na zapas to zostaniesz takim kloszardem jak ten pan i będziesz zbierał puszki... Dzięki temu społeczeństwo uczyłoby się same na własnych błędach i niepotrzebne do tego żadna instytucja.

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: Od skutków wypadku można się ubezpieczyć komercyjnie na wiele lepszych warunkach niż oferuje ZUS za duuużo mniej (dodatkowo, takie ubezpieczenie będzie Cię chronić także poza pracą).

      @trebeter: odliczane od podatku w zeznaniu rocznym PIT

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: odliczane od podatku w zeznaniu rocznym PIT
      chyba, że ktoś płaci mniej niż te 3000 podatku

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: odliczane od podatku w zeznaniu rocznym PIT

    •  

      pokaż komentarz

      nie wiem dlaczego minusujecie tę wypowiedź. loopack. Facet ma absolutnie rację. Przejście całego kraju na umowy cywilnoprawne nie jest żadnym rozwiązaniem problemu.

  •  

    pokaż komentarz

    Problem z umowami cywilno-prawnymi jest taki, że pracownicy nie wykonują dla pracodawcy zleceń lub dzieł, a świadczą normalną pracę. Przychodzą na 8, wychodzą o 16 i są traktowani jako pracownicy etatowi - z tym, że nie przysługuje im za to żadne przywileje etatowego pracownika (urlop, ubezpieczenie zdrowotne itp.). Tu leży problem, a nie w tym, że takie umowy istnieją. Sam od zawsze pracuję na umowę zlecenie albo o dzieło, bo taką mam specyfikę pracy i nie przekszkadza mi to.

  •  

    pokaż komentarz

    Stop śmieciowym politykom !

  •  

    pokaż komentarz

    Głównym minusem umowy o dzieło jest to, że ciężko z kredytem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: I dobrze, przynajmniej nie będziesz musiał spłacać pół życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: wcale nie! banki doskonale wiedza jaka jest sytuacja w kraju i jezeli chca dalej zarabiac na kredytach musza sie od niej dostosowac. i np. w alior banku, aby otrzymac kredyt musisz miec udokumentowane wplywy z umowy o pracy przez minimum pol roku, lub jakiejkolwiek innej umowy przez minimum 12 miesiecy. zatem tragedii nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: Zależy od banku. Tam gdzie ja mam konto nie ma większego problemu z kredytem. W przypadku umowy o dzieło jest tylko dłuższy okres do liczenia średniej dochodów - 12 miesięcy. W przypadku umowy o pracę są to 3 miesiące.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: A nie lepiej oszczędzać przez 2 lata w tym czasie wynajmując tanie mieszkanie a później coś wybudować, niż wiązać się smyczą z bankiem na 30 lat i spłacać 200% zaciągniętej kwoty?

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22: No lepiej, lepiej. Jeśli się jest np. celebrytą i właśnie podpisało się umowę na nowe show. Bo inaczej trudno przez 2 lata odłożyć na wybudowanie czegoś.

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22: Średni koszt budowy domu to ok. 3000 za metr. Nie wiem, czy w tej cenie mieści się wykończenie, ale nawet jeśli, to 100 m2 wyniesie 300 000, a do tego dochodzi jeszcze działka. Jak chcesz to zrobić bez kredytu?

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff: wybudowanie do stanu surowego takiego domu to ok 100 000 ale to w dalszym ciągu dużo, bardzo dużo.
      jedyna szansa to developerskie mieszkania pod wynajem, które zaczynają powstawać.

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22:
      Tu się zgodzę: bez kredytu tego nie zrobisz.. Realia niestety. Mało tego: bardziej się opłaca kupić ze 3 mieszkania na kredyt na 20 lat (jeśli Cię stać oczywiście) i wynajmować dwa żeby potem były Twoje.
      Żeby odłożyć 200 tyś. w 2 lata musiałbyś odkładać ok 8tyś miesięcznie..

    •  

      pokaż komentarz

      @mojwa: możliwe, znalazłem na jakimś forum taką suchą informację, więc założyłem, że obejmuje wykończenie - żeby w razie czego zaniżyć, a nie zawyżyć kwotę, o której rozmawiamy :)

      @losiul: to chyba do mnie było, więc odpiszę. Kupujesz w Warszawie niecałe 40 metrów za jakieś 300.000 na rynku wtórnym i wynajmujesz studentom za ratę kredytu, a później na emeryturze masz ładny pasywny dochód. Tyle, że łatwiej powiedzieć, a trudniej zrobić :)

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff: Jedziesz do normalnego kraju (UK na przykład)... o pracę za 3k funtów/miesiąc nie trudno. Żyjesz za 1k resztę odkładasz, po 2 latach przywozisz do kraju 240k PLN + odsetki. Tylko trzeba CHCIEĆ.

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22: ale my rozmawiamy o Polsce, a nie o UK. Jak już masz robotę za 3k funciaków i wytrzymałeś dwa lata, to równie dobrze możesz się tam urządzać, a do Polski latać na weekendy.

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff: zgadzam się, jaki jest sens wracać do Polski mając taką robotę w UK.
      no i jeszcze jedna rzecz - po wybudowaniu domu trzeba jeszcze mieć za co go utrzymać.

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff: No dobra, ale ludzie pytają jak zbudować dom bez kredytu / mówią, że się nie da. No to ja mówię jak. Lepiej się na 2 lata ruszyć i trochę świata zwiedzić, czy biedować spłacając kredyt do końca życia?

      No i przecież nikt wracać nie każe. Można tam sobie spokojnie żyć, bez dylematów pod tytułem "jak to ten wredny prywaciarz mnie wyzyskuje" i się nieźle urządzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: to chyba do mnie było, więc odpiszę. Kupujesz w Warszawie niecałe 40 metrów za jakieś 300.000 na rynku wtórnym i wynajmujesz studentom za ratę kredytu, a później na emeryturze masz ładny pasywny dochód. Tyle, że łatwiej powiedzieć, a trudniej zrobić :)

      @grfff: No wiem, ale to miał być przykład na wykorzystanie kredytu, który nie jest złem sam w sobie ; ).

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Rozumiem, chciałem tylko rozwinąć tę myśl i zaznaczyć, że takie posunięcie wymaga trochę odwagi - zawsze może się zdarzyć, że najemcy zdewastują mieszkanie, nie będą płacić czy też jakiś inny wypadek losowy, a spłacanie kredytu spadnie nam na głowę :)

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22:

      o pracę za 3k funtów/miesiąc nie trudno

      Dobry żart. Docenią go chyba tylko dobrzy programiści albo finansiści, którym i u nas nie jest najgorzej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: A nie lepiej oszczędzać przez 2 lata w tym czasie wynajmując tanie mieszkanie a później coś wybudować, niż wiązać się smyczą z bankiem na 30 lat i spłacać 200% zaciągniętej kwoty?

      @slawek22: A ile odłożysz w dwa lata? Bo większość ludzi nawet nie uzbiera na samochód.

  •  

    pokaż komentarz

    @x-odus: no to czemu nie przejdziesz na umowe o dzielo?

    •  

      pokaż komentarz

      @Hiera: Ostatni raz na um. o pracę byłem zatrudniony jakieś 10 lat temu... Odkąd zacząłem się interesować prawem pracy/ubezpieczeń zacząłem proponować pracodawcom umowę o dzieło w zamian za 25-30% wyższe uposażenie netto.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hiera:
      Umowa o pracę to luksus. Nie każdego na taki luksus stać, a nakładanie takiego obowiązku na wszystkich najbardziej godzi w najbiedniejszych.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: A przez te 10 lat ile razy na urlopie byłeś? bądź ile razy zachorowałeś?
      I to podajesz na swoim przykładzie u ilu pracodawców?

      Jeżeli jeden się taki zgodził to fajne - ale większośc pracodawców widzi w tym cięcie kosztów pracowniczych :-)

      Pracownik dalej dostaje 1500 netto (albo czasem i mniej), a pracodawca nie płaci składek.

      Sytuacja o której Ty mówisz trafia się na polskim rynku pewnie tak często jak szóstka w totka :P

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: W sumie czterech pracowawców. Z urlopem żadnych problemów - po prostu się dogadywaliśmy że mnie obowiązuje tak jak wsyzstkich. Z chorobowym bywało różnie: raz było umówione tak, że jak będę chory to pracuję w domu. Raz miałem normalnie płacone 80% (tak się umówiłem), a raz miałem tak, że nikogo nie obchodziło co i jak będę robił byle były efekty (w firmie bywałem średnio 2x w tygodniu). Znam naprawdę wielu ludzi, którzy tak funkcjonują i są zadowoleni.

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl:
      Dokładnie tak: pracownik dostaje pracę (której na umowę by nie dostał), albo więcej kasy (Jeśli jest inaczej, to sam sobie szkodzi, ale tego ludziom nie zabronisz), a pracodawca ma mniej kosztów.
      Obie strony są zadowolone, może poza ZUSem i NFZem.. Wait, gdzie Ty pracujesz ; )?

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: no tak, żadnych problemów z uzyskaniem urlopu jak mniemam, ale jak z płacą za ten urlop sprawa wyglądała - bo to mnie interesuje :P

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: Dostawałem normalne wynagrodzenie za urlop. Zobacz moją pozycję negocjacyjną:
      Zaczynamy tak:
      Umowa o pracę: chorobowe, urlopy, koszt utrzymania stanowiska = X
      Ja proponuję coś takiego:
      Umowa o dzieło: chorobowe, urlopy, koszt utrzymania stanowiska = 95%*X
      Więc każdy się zgadza bez mrugnięcia okiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: gdzie? Mogę powiedzieć że na umowie o pracę. Ale temat wydaje mi się intrygujący bo z powodu trudnego rynku lokalnego pracodawcy którzy tutaj zatrudniają no niestety proponują albo minimum albo umowa zlecenie na dziwnych stawkach godzinowych. Suma suma sumarum wychodzi tyle samo na reke - tylko koszty pracodawcy są inne... no i te urlopy i chorobowe ;S

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl:
      Więc problemem tutaj nie jest sama forma umowy, tylko to że pracodawca ma trudną sytuację na rynku. Zmiana w formach umów niczego nie zmieni w jego sytuacji, a skończy się tym, że będzie musiał:
      a) płacić wszystkim wszystkie składki i w końcu pójść z torbami
      b) zredukować załogę i próbować przetrwać
      W obu sytuacjach najwięcej tracą na tym pracownicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Są jeszcze dwa warianty:
      c) pośle wszystkich na samo-zatrudnienie
      d) podniesie ceny tak jak i wszyscy inni w jego branży, co w efekcie zaowocuje podwyżkami cen detalicznych, co zaś w obliczu spadku siły nabywczej pogorszy ogólny standard życia nam wszystkim.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus:
      c) no niezupełnie, na samozatrudnieniu musisz się samemu ubezpieczyć i opłacić ZUS - obowiązkowo, może wyjść na to że nikt nie będzie się w stanie tego opłacić. Chyba że źle mówię : /?
      d) tja, albo po prostu w wyniku konkurencji wypadnie z rynku, co z grubsza skończy się tym samym

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: naprawdę każdy się zgadza bez mrugnięcia okiem? ja na miejscu twojego pracodawcy bym się zastanowił czy warto zaoszczędzić te 5% i później przez 10 lat mieć świadomość że jak przyjdzie PIP lub ZUS na kontrolę lub przypadkiem coś wyjdzie, to te składki za te wszystkie lata to właśnie pracodawca (jako płatnik) ma obowiązek i tak odprowadzić do ZUS.
      No bo jeśli jesteś zatrudniony na umowę o dzieło, a de facto przychodzisz na konkretną godzinę do pracy, robisz to pod kierownictwem pracodawcy i jeszcze urlop ci przysługuje to każdy kontroler uzna to za świadczenie pracy które powinno być oskładkowane na zasadach umowy o pracę.

      Jeśli zaś nie świadczysz takiej pracy, a twoja praca i płaca uzależniona jest tylko od wyników, nie ma znaczenia gdzie i kiedy ją wykonasz a masz tylko deadline, to może warto by sprawdzić czy nie podpadasz wg przepisów pod świadczenia usług jako działalność gospodarcza?

      Moim zdaniem lepiej jest ozusować wszystkie rodzaje umów (z wyłączeniem tych gdzie zleceniobiorcami są studenci) i nie zatrudniać armii pracowników do weryfikacji czy ktoś oszukuje czy nie, i przy tym obniżyć o zauważalny % składki niż pozostawiać część umów bez składek gdzie wiadomo że spora grupa pracodawców będzie zatrudniać pracowników na właśnie tych "umowach śmieciowych" żeby sobie obniżyć koszty.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: A w jakiej branży pracujesz i czy jesteś specjalistą? Bo jeśli wydaje Ci się, że sprzątaczka albo pracownik fizyczny dostanie podwyżkę 300 zł za przejście na umowę śmieciową to się grubo mylisz i nie ma pojęcia o wolnym rynku.

    •  

      pokaż komentarz

      @karol3wr: A Ty licząc że dzięki ozusowaniu zarobią więcej albo że nikt nie straci pracy to jesteś ekspert :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kwesoly: A gdzieś tak napisałem?

  •  

    pokaż komentarz

    Dodam jeszcze, że w naszej firmie pracuje kilka osób na umowę o dzieło i ich standard życia jest nieporównywalny z resztą załogi: te kikaset (lub czasem ponad tysiąc) złotych więcej, naprawdę robi różnicę w poziomie życia. A jak będziemy redukować załogę to i tak według klucza przydatności dla firmy a nie rodzaju umowy...

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: to ty 1 polecisz bo w godzinach pracy masz czas na pisanie chorego artykułu.

      A jak będziemy redukować załogę to
      co ty k$%$a? prezes?

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: Widzę że wypadki przy pracy się nie zdarzają zatem, ludzie nie chorują generalnie to sielanka i utopia. Jak nie tajemnica to Twoja umowa jest jaka? o pracę czy o dzieło?

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: A jak myślisz? Zajmuję się m.in. sprawami kadrowymi, umiem liczyć...

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: nie wiem jak to się ma do zadanego przezemnie pytania ale ok, zakładamy zatem że jesteś panią kadrową na umowie o dzieło - swoją drogą ciekawe jak taka umowa wygląda.

      To w tej utopii jeszcze jest tak że jak pracodawca ma powiedzmy XY pracowników na umowie o dzieło i się skończy praca (różne okresy, różne branże różne nasilenia - nie mam info o branży waszej firmy) to wszystkim ten pracodawca znów podpisuje umowy? I jest kolorowo, i stabilność zatrudnienia, i kredyty w bankach extra. A urlopy też mają ?

      Swoją drogą dziwne że tak firma mieszana jest (pracownicy na umowie o prace i o dzieło). Przecież może mieć wszystkich po 1500 netto na umowie o dzieło. I koszty pracodawcy będą wtedy w przedziale 1700? 1800? a nie 2500 :)
      Czemu ten pracodawca tak nie robi? :D

      Wszyscy zarobią tyle samo. Ah nie zaraz, przeciez to tutaj sie objawia śmieciowość tych umow :D
      Ludzie robią za minimalną stawkę, ledwie za to wyżyć idzie, nie mają praw pracowniczych (chorobowe / urlop) ale pracodawcy się przecież kalkuluje :P

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: bedziecie redukowac zalogę a z jakiego powodu?

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: Na razie nie planujemy, ale mamy trochę klientów w budowlance i kto wie co to będzie w 2013... Jak mawiał Kogut Leghorn "trzeba mieć ponumerowane pióra na każdą okazję".

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl:
      Brak urlopów na umowach innych niż umowa o pracę to mit. Myślisz że każdy pracodawca traktuje Cię jak śmiecia? Normalny pracodawca wie że jak ludzie odpoczną to lepiej pracują.
      Tak jak pisałem gdzieś niżej, nie każdego stać na umowę o pracę, bo to pewien luksus. Po drugie wielu firmom potrzebni są pracownicy dorywczy, którzy są związani z jakimś konkretnym zadaniem.

      Ludzie robią za minimalną stawkę, ledwie za to wyżyć idzie, nie mają praw pracowniczych (chorobowe / urlop) ale pracodawcy się przecież kalkuluje :P
      Ok, odpowiedz teraz na pytanie co będzie po ozusowaniu umów cywilnoprawnych? Jestem ciekaw Twojej teorii.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Zatem proszę Cię powiedz mi jak wygląda urlop na umowie zleceniu? Nie ma cie w pracy - nie dostajesz pensji tak? Czy może kolejny utopijny przykład w którym pracodawca płaci na umowie zleceniu / o dziełko pracownikowi za to że nie wykonuje dla niego pracy.

      Odpowiadając na Twoje pytanie:
      Nie wiem co będzie - nie twierdze że to jest dobre rozwiązanie, ja tylko mówię że pracodawcy zwyczajnie używają tego typu umów do obniżania kosztów. Nasz rząd ma dziwne rozwiązania - a właściwie tylko jedno - podnieść podatki, koszty. Nigdy nie jest to cięcie wydatków i wprowadzanie porządnych reform.

      W swoich wypowiedziach zaznaczam dysproporcje jakie są miedzy tymi umowami i ich wady. Chciwość pracodawców jaką widuję.

    •  

      pokaż komentarz

      Zatem proszę Cię powiedz mi jak wygląda urlop na umowie zleceniu? Nie ma cie w pracy - nie dostajesz pensji tak? Czy może kolejny utopijny przykład w którym pracodawca płaci na umowie zleceniu / o dziełko pracownikowi za to że nie wykonuje dla niego pracy.

      @pwl: Są dwie możliwości:
      dostaje albo nie, to zależy od tego co wynegocjował : D. Jeśli ludzie nie dostają w tym okresie pensji, to prawdopodobnie nie dostaliby legalnie pracy w ogóle.

      Nie wiem co będzie - nie twierdze że to jest dobre rozwiązanie, ja tylko mówię że pracodawcy zwyczajnie używają tego typu umów do obniżania kosztów. Nasz rząd ma dziwne rozwiązania - a właściwie tylko jedno - podnieść podatki, koszty. Nigdy nie jest to cięcie wydatków i wprowadzanie porządnych reform.
      @pwl: To teraz wyjaśnij mi co jest złego w tym że pracodawcy obniżają koszty : )? Ale przekrojowo, nie tylko hasełka. Bo to oczywiście nie jest czarno-białe, ale w dłuższej perspektywie statystyka jest nieubłagana.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: To że obniżaniem owych kosztów zajmują się pracodawcy a nie nasz rząd. Koszty umów o pracę powinny być zmniejszone.
      http://www.wykop.pl/ramka/1285627/jakie-sa-koszty-pracy-u-naszych-sasiadow/

      Dlaczego wg tych danych u nas wychodzi 41% a u sasiadow 34% ?

      Skoro pracodawca nie chce mieć pracownika na umowie o pracę to powinno się szukać przyczyny. I nie wydaje mi się aby umowy zlecenia/o dzielo wg ustawodawcy miały zastepowac umowy o prace przy zatrudnieniach.

      do tego wszystkiego dochodzi ustalanie płacy minimalnej, jak i podawanie średniej płacy w kraju (która wyciągana jest z kapelusza, powinna być zastąpiona medianą z 10 lat temu)

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl:
      Zgadzam się, poza tym że obniżaniem kosztów w ogóle powinni się pracodawcy - interes ma być jak najbardziej efektywny.

      Skoro pracodawca nie chce mieć pracownika na umowie o pracę to powinno się szukać przyczyny. I nie wydaje mi się aby umowy zlecenia/o dzielo wg ustawodawcy miały zastepowac umowy o prace przy zatrudnieniach.
      To co sobie ustawodawca myśli to jedno, a to że te umowy służą obniżeniu kosztów pracy to rzeczywistość. I całkowicie się z Tobą zgadzam, że koszty pracy mamy zbyt wysokie i to nad tym powinien przysiąść rząd, a nie nad zusowaniem wszystkiego co się da.

      Co do płacy minimalnej: imo, z nią jest ten sam problem co ze śmieciowością umów, kogo na nią stać ten zatrudnia, kogo na nią nie stać, zatrudnia na czarno itd. Ale to temat na inną dyskusję : ).

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: Pozwolę sobie napisać jak wyglądał u mnie taki "urlop".

      Otóż: wynegocjowałem z pracodawcą miesięczną stawkę. Pracodawca pomnożył to sobie przez 12 (ile bym go kosztował przez cały rok), po czym policzył ile jest dni roboczych w roku, odjął od tej liczby 20 dni (na urlop) i podzielił całą roczną kasę, przez ilość dni roboczych minus 20 dni aby wyliczyć stawkę dzienną.

      Co to dało? Otóż pracując przez rok i mając 20 dni urlopu - dostaje tyle ile wynegocjowałem. Najlepsze jest to, że jeśli wykorzystałbym tylko 10 dni urlopu, to w danym roku zarobiłbym więcej :)

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: Cześć. Czy od umowy o dzieło trzeba odprowadzać składki do ZUS? Mam ukończone 26, studiuję dziennie i uczelnia mnie ubezpiecza. Dzięki z góry za odpowiedź, bo nie wiem czy w tym kraju w ogóle można cokolwiek dobrze i przy tym legalnie zrobić..

    •  

      pokaż komentarz

      @magik69: Nie trzeba, o ile dzieła nie zlecił Ci aktualny pracowadawca (wtedy całość wynagrodzenia um. o dz. + um. o pracę podlega ozusowaniu).

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: Dziękuję za odpowiedź.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elven: W przypadku przewlekłej choroby jaką będziesz miał stawkę dzienną na "zwolnieniu lekarskim" ?

    •  

      pokaż komentarz

      @agilu: Możesz zawsze ubezpieczyć się prywatnie, możesz też zawsze zostać zwolnionym z umowy o pracę i wtedy dostać przewlekłej choroby - wtedy nikt Ci nie pomoże.

    •  

      pokaż komentarz

      @agilu: Prowadzę działalność gospodarczą i opłacam składkę zdrowotną, więc bodajże 80% tego co dostawałem przed zachorowaniem?

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl @losiul
      Pracowałem w dość sporej i znanej fimie przez kilka lat na comiesięczne umowy o dzieło. Urlopu nie musiałem negocjować, ponieważ w firmie była zasada, że "urlop" się pracownikom należy niezależnie od formy współpracy. Każdy miał normalnie 26 płatnych wolnych dni w roku. O ile dobrze pamiętam, można też było płatnie chorować, choć szczegółów nie znam - L4 odpada, więc nie wiem, jak przebiegała weryfikacja stanu zdrowia. Nie było żadnych magicznych zwolnień, opóźnień w wypłatach, problemów w wypłacaniu nadgodzin, itp. Nie jesteśmy przecież dziećmi, żeby się nie umieć dogadać, czy wzajemnie szanować. I na koniec: można też było pracować na podstawie umowy o pracę, ale zasada była jedna: ta sama kwota brutto, nie netto (co i tak oznacza większe koszty dla firmy w przypadku UoP). Muszę w ogóle dodawać, co wybierała większość pracowników?

      Jest wiele takich firm. Wsparcie ze strony państwa nie jest nam koniecznie potrzebne, aby pracownik miał swoje prawa. Problem się zaczyna tam, gdzie wartość pracy pracownika jest realnie poniżej płacy minimalnej, więc pracodawca będzie miał do wyboru albo "dopłacać" do pracownika, albo kombinować, aby jakoś obniżyć koszty. I wtedy atmosfera się psuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: > Zatem proszę Cię powiedz mi jak wygląda urlop na umowie zleceniu? Nie ma cie w pracy - nie dostajesz pensji tak? Czy może kolejny utopijny przykład w którym pracodawca płaci na umowie zleceniu / o dziełko pracownikowi za to że nie wykonuje dla niego pracy

      Przez pewien czas tak pracowałem. Miałem umowę - zlecenie na stałą kwotę. Jak chorowałem, dzwoniłem że jestem chory i zostawałem w domu. Jak miałem urlop to po prostu miałem urlop. Wypłata była taka sama każdego miesiąca.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elven: 80% tego co zadeklarowałeś jako podstawe składek czyli szału nie ma... O ile w ogóle płacisz składke chorobową.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwesoly: A fakt - tam się liczy kwota od której płace ZUS - na tym się przecież opiera przekręt z kobietami w ciąży co zakładają firmę, płacą przez jeden miesiąc maksymalną stawkę, a potem idą na chorobowe i dostają 6k miesięcznie z ZUSu :)

  •  

    pokaż komentarz

    od 8 do 16 to jeszcze spoko - znam ludzi którzy na takich umowach pracują od 10-20 , 5 dni w tygodniu za 1600 zl/mc Problem z tymi umowami jest taki, że są wykorzystywane niemiłosiernie przez większość pracodawców. No i najważniejsze - nie ma urlopu ani chorobowego. Zachorowałeś - nici z kasy a leki kosztują...

    •  

      pokaż komentarz

      @elineusz:
      Bez tych umów, a zwłaszcza niższych kosztów z nimi związanych, ludzie w ogóle mają kasę. Moja żona, jeśli Tusk ozusuje umowy, może wylecieć z roboty. Jak myślisz, cieszymy się na tą okazję oboje, żebyś mógł uratować kilka niewinnych dusz od "wyzysku" w ten sposób?
      Jeśli Ci się wydaje, że tego typu umowy sprawią że jakikolwiek pracodawca znajdzie nagle dodatkowe pieniądze żeby za ten ZUS zapłacić, to się mylisz. Zatrudni ludzi na czarno, a wtedy nie dość że nielegalnie, to żadne świadczenia Ci nie przysługują.

    •  

      pokaż komentarz

      @elineusz: Jeżeli ktoś się na takie warunki zgadza, to znaczy że woli w ten sposób zarabiać na życie niż nie mieć w ogóle pracy. A myślisz, że na umowę o pracę to ile ten cały wyzyskiwacz byłby w stanie zatrudnić osób?

    •  

      pokaż komentarz

      @elineusz: Dziwne bo ja pracowałem 10 miesięcy na umowie zlecenie, i jak zachorowałem to dostałem chorobowe(trzeba pracować 3 miesiące żeby dostać)

    •  

      pokaż komentarz

      @BillHickok: Ale nie dostajesz tego chorobowego z automatu tylko płacisz dodatkową składkę. Jest to opcjonalne - mnie zaproponowano coś takiego i jeśli bym się zdecydował to miałbym dodatkowo około 50 złotych miesięcznie odprowadzanych od wypłaty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Boski_Szymon: No ja się tym nie musiałem przejmować bo pracodawca wszystko płacił, tak czy inaczej mi się to opłaciło bo chorowałem 5 miesięcy :D

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Wiesz bo ty wyglądasz na dorosłego gościa, który ma mózg... a gadasz z bandą dzieciaków, którym wszystko się "należy". I im się chyba na prawdę wydaje, że "Wujaszek tuskar da".

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22:
      Nie, to złe podejście.
      Wbrew pozorom jest tu dużo dorosłych ludzi, którzy też mają mózgi i rozumują logicznie (choć zdarza się że nie wszystko naraz ; P) - ale czasem ciężko pewne rzeczy przyjąć za prawdę bez głębszego zastanowienia i do tego takie wykopy i dyskusje służą. Dlatego cieszę się że się zgadzasz, ale to nie powód żeby wyzywać wszystkich od tuskolubów ; )

    •  

      pokaż komentarz

      @BillHickok: Mowa jest o umowach o dzieło. Od umowy zlecenie płacisz składkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: I nagle jaśnie pan biznesmenel sam będzie wykonywał to co robiła Twoja żona.

    •  

      pokaż komentarz

      @LDevil:
      Tak, w tym wypadku dokładnie tak.
      Alternatywą jest zamknięcie interesu, co w wypadku szefowej mojej żony, nie wchodzi w rachubę. Firma będzie po prostu pracować wolniej, a ona będzie pracować więcej.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wiem na jakiej podstawie są te wyliczenia w tym wykopie.

    Ale dla założenia 2500 brutto wg poniższego kalkulatora wychodzi:

    http://www.bankier.pl/narzedzia/kalkulatory/placowy/
    pensja netto pracownika 1808,12
    składtki pracownika (społ, rent, chor, zdrow, zaliczka) 343,25 + 38 + 61,25 + 194,11 + 154,52
    w sumie pensja brutto wg kalkulatora to 2599,25

    składki pracodawcy (emeryt, rent, FP, FGŚP) 244 + 162,50 + 61,25 + 2,5
    sumarycznie koszt pracownika który zarabia 2500 pln brutto to 3018,50 (jak to dodałem to mi wyszło 3069,5)

    Więc skąd to wyliczenie 1530 netto wg @x-odus ?!

    Czy ew. ktoś z Was zna lepszy kalkulator online ?

    @x-odus - wyjaśnij prosze skąd z kwoty 2500 brutto zrobiło ci się 1500 netto

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: Zauważ, że celowo nie napisałem płaca brutto a "stanowiska opłacanego w wysokości 2500zł".
      Korzystaj proszę z kalkulatora w wersji dla pracodawcy a nie pracownika.
      Pracodawca ma na stanowisko określony budżet i nie ma tutaj znaczenia czy formalnie nazwiesz to „pozapłacowym kosztem pracy”, „dużym brutto” czy „budżetem stanowiska”. To że nie masz wszystkich opłat wyszczególnionych na RMUA to nie znaczy, że ktoś tego nie zapłaci do ZUS za TWOJĄ pracę.

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: Odpowiem za x-odus: Licząc jako całkowity koszt 2500 zł, masz brutto 2070 i netto 1508 zł.

      edit: x-odus mnie ubiegł o kilka sekund

      Swoją drogą podawanie pensji brutto jest zupełnie bez sensu, bo ani tyle nie dostaniesz na konto, ani tyle nie kosztujesz pracodawcy, to tylko taki myk, żeby pracownicy nie widzieli ile zabiera nasze opiekuńcze państwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: dzięki, to właśnie było dla mnie niejasne :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: Zwróć uwagę na sformułowanie: "stanowiska opłacanego w wysokości 2500 zł". Chodzi nie o pensję brutto, a o całkowity koszt zatrudnienia osoby na umowę o pracę (koszt ponoszony przez pracodawcę). Pracodawca za daną pracę jest w stanie zapłacić 2500, wtedy ktoś na umowie o pracę dostanie do ręki 1500 zł plus ubezpieczenie w ZUS, a ktoś na umowie o dzieło 2200 zł.
      Jak chcesz rozpatrywać 2500 zł brutto, to koszt dla pracodawcy wynosi 3000 zł (co wyliczyłeś) i w przypadku pracy na umowę o dzieło za 3000 zł dostanie się do ręki ponad 2500 zł.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mmilosz: Już mi to 2 powyższe posty wyjaśniły ;-)
      Zakładam że ich nie widziałeś dodając swoją odpowiedz.

  •  

    pokaż komentarz

    Dlaczego większość komentujących to ludzie, którzy uważają, że mają prawo odebrać innemu wolność? To moja i TYLKO MOJA sprawa, na jakich zasadach chcę pracować. Czy na umowę o pracę czy na umowę zlecenie lub o dzieło. Wara wam od mojego życia. Ja się nie wtrącam w wasze, wy się nie wtrącajcie w moje.

  •  

    pokaż komentarz

    APEL!!! Drogi ludu pracujący i niepracujący!!!

    Bardzo proszę, weźcie do łapki kodeks pracy albo wyguglajcie na wikipedii definicję umowy o dzieło, umowy zlecenia i umowy o pracę.

    Umowy cywilnoprawne są nazywane śmieciowymi tylko i wyłącznie dlatego, że polscy byznesmeni wymyślili, że będą mieli głupich niewolników, którzy będą robić i nie będą domagać się przestrzegania swoich praw, nie będą brać urlopu itp. Umowy cywilnoprawne są doprawdy świetne - ale nie mogą występować ZAMIAST umowy o pracę. A ponieważ w Polsce rządzą i władzę trzymają złodzieje i oszuści, wynaleźli sobie lukę prawną i zastępują umowy o pracę umowami cywilnoprawnymi.

    Dla tych, którzy nie chcą szukać:
    Umowa o dzieło - umowa REZULTATU - musi powstać coś wymiernego i liczy się efekt końcowy - przydatna w przypadku np. tworzenia stron www, robót budowlanych, działalności wytwórczej, sztuki itp.
    Umowa zlecenie - umowa STARANNEGO DZIAŁANIA - nie liczy się efekt końcowy, a jedynie przedsięwzięcia, które były podejmowane w celu realizacji zlecenia. Przydatne w przypadku prac, gdzie nie da się określić końcowego efektu, a da się określić wykonywane czynności. Przykład: zamiatanie liści, informowanie ludzi, hostessy, pomoc techniczna przy organizacji imprezy, prowadzenie imprezy itp.
    Umowa o pracę - umowa regulująca STOSUNEK PRACY, czyli: określony czas i miejsce pracy, określony zakres obowiązków, określona podległość służbowa i kierownictwo. I teraz uwaga - w umowach cywilnoprawnych w/w elementy NIE MAJĄ PRAWA wystąpić. Czyli na zleceniu NIE MA MOŻLIWOŚCI PRAWNEJ narzucania godzin pracy ANI narzucania podległości. Pracownikom należy się urlop wypoczynkowy, płatne zwolnienie lekarskie, przestrzeganie przepisów BHP oraz wiele innych przywilejów, o których można zapomnieć na innych umowach.

    •  

      pokaż komentarz

      @krpablo: Wymyślona sytuacja:
      Mam mikrofirmę i ale sam nie wyrabiam więc zatrudniam pierwszego pracownika - ciebie.
      Mogę na ciebie wydać 2000zł miesiąc
      wg tego kalkulatora http://www.kalbi.pl/kalkulator-wynagrodzen

      Na umowę o pracę dostaniesz 1250 netto - całkowity koszt 2000zł
      Na umowę zlecenie/dzieło bez składek ZUS dostaniesz ponad 1700zł netto.
      500zł różnicy - prawie połowa pensji na umowę o pracę!!

      i co teras?

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner:
      1. Czy udzielisz mi urlopu wypoczynkowego, urlopu na żądanie, zapłacisz mi, kiedy zachoruję?
      2. Czy zagwarantujesz mi brak podległości służbowej, określonych godzin pracy?
      3. Czy zagwarantujesz mi to, co powyżej zapisane w umowie?
      Tylko, gdy w 1, 2 i 3 odpowiedź będzie twierdząca, rozważyłbym możliwość umowy cywilnoprawnej. W każdym innym przypadku wybiorę etat.

      Gdybym jednak wybrał umowę cywilnoprawną, dochodzi jeszcze jedno:
      4. Czy będziesz gotowy zapłacić zaległe składki do tyłu + odszkodowanie, gdy pójdę do sądu pracy i będę mieć 90% szans na wygranie i udowodnienie, że jednak łączył nas stosunek pracy?

    •  

      pokaż komentarz

      @krpablo: > Umowy cywilnoprawne są nazywane śmieciowymi tylko i wyłącznie dlatego, że polscy byznesmeni wymyślili...

      Umowy ciwilnoprawne są nazywane śmieciowymi tylko i wyłącznie dlatego, że mniej więcej od roku są tak systematycznie nazywane w TV. 10 czy 15 lat temu nie było takiego pojęcia choć warunki na rynku pracy były dużo gorsze. Na każdym rodzaju umowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @krpablo:

      Czy udzielisz mi urlopu wypoczynkowego, urlopu na żądanie?
      A czemu nie?

      zapłacisz mi, kiedy zachoruję?
      Nie, płacę ci o 1/3 więcej po to, żebyś sobie sam odłożył.
      Na umowie o pracę urlop płatny masz "wliczony w koszty" ;)

      2. Czy zagwarantujesz mi brak podległości służbowej, określonych godzin pracy?

      Co to jest brak podległości służbowej?
      Nienormowane godziny pracy? Jak chcesz to przychodź sobie nawet o północy i pracuj do ósmej rano jeśli ci tak wygodnie. Praca ma byc wykonana i tyle.'

      3. tak

      4) A po co chcesz tam iść? Nie pasuje ci coś?

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: no tak, ale media z jakiegoś powodu stworzyły takie pojęcie. A obecnie jest to prawdziwa plaga. Ciągle słyszę wśród znajomych o tym, że ktoś stracił pracę, dostał wypowiedzenie, lub zaproponowali mu samozatrudnienie... To jest kolejna próba wyzysku człowieka przez człowieka po prostu, i to już niezależnie od tego, czy robi to rząd, czy owi byznesmeni.

      @lerner: no niestety, wypadki chodzą po ludziach... Może to państwowe ubezpieczenie jest drogie, ale jak tam wyżej gdzieś w komentarzach udowodnili, państwo ma monopol. Niemniej jednak brzmiałoby bardzo ciekawie, ale mimo wszystko wybrałbym etat. Jakbyś na tym zleceniu z 10 tysięcy dał, to wtedy to rzeczywiście pokrywa mi wszelkie ryzyko. Przy niższych wynagrodzeniach jednak dalej obstaję przy etacie :).

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: Fajnie, ale jak zatrudniasz studenta poniżej 26 roku życia. Jeśli ta osoba nie jest studentem lub ukończyła 26 lat i nie posiada ubezpieczonego małżonka to musi sama się ubezpieczyć. 1700 - 335 = 1365 netto. Trochę więcej jak 100 złotych więcej to już nie jest tak dużo. Za tą stówkę nie nabijamy sobie świadczeń emerytalnych i rentowych (to, że te świadczenia będą w przyszłości śmiesznie niskie to inna sprawa). Do tego dochodzą kwestie opisane przez @krpablo.

    •  

      pokaż komentarz

      @krpablo: > no tak, ale media z jakiegoś powodu stworzyły takie pojęcie

      Obawiam się, że jest to robione na polityczne zamówienie... Ozusowanie um. o dz. i zleceń będzie miało dosyć duże konsekwencje społeczne (dużo ludzi straci pracę całkiem, wielu zmniejszy się stopa uposażenia, ceny w pewnych sektorach pójdą w górę) i dlatego potrzebny jest najpierw odpowiedni podkład.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus:
      Jak cytujesz to daj enter i wyrzuć cytat do linijki niżej. Jeśli ">" jest w tej samej linijce co nick, nie będzie

      tej ramki

    •  

      pokaż komentarz

      @zzzZZZzzz: Oczywiście, ale mowa o raczkującej minifirmie, więc wiadomo, że oferta nie dotyczy bardzo doświadczonych pracowników.

    •  

      pokaż komentarz

      Umowy cywilnoprawne są nazywane śmieciowymi tylko i wyłącznie dlatego, że polscy byznesmeni wymyślili, że będą mieli głupich niewolników, którzy będą robić i nie będą domagać się przestrzegania swoich praw, nie będą brać urlopu itp

      @krpablo: jesteś w błędzie. Pracodawcy korzystają z umów bo dają im więcej swobody. Nazywasz te umowy niewolnictwem, bo najwidoczniej jako socjalista nigdy nie prowadziłeś własnej firmy. Nie rozumiesz, że przedsiębiorcy może sytuacja zmienić się z tygodnia na tydzień i 3 miesiące odprawy mogą stanowić o upadku firmy.

      nie liczy się efekt końcowy, a jedynie przedsięwzięcia, [..]określony czas i miejsce pracy, określony zakres obowiązków [...] Czyli na zleceniu NIE MA MOŻLIWOŚCI PRAWNEJ narzucania godzin pracy ANI narzucania podległości

      No więc umowa zlecenie od umowy o pracę pod względem praktycznym niewiele się różni. Zleceniobiorca musi wykonywać swoje działania zgodnie z wymaganiami zleceniodawcy z zleceniodawca może w celu nadzoru wyznaczyć dowolną osobę - ergo ma przełożonego. A godziny narzucone są w różny inny sposób: przez godziny otwarcia biura lub godziny trwania np. imprezy.

      BTW. Case Gadu-Gadu:
      Ciekaw jestem jakby teraz zachował się Łukasz Foltyn, gdyby teraz przyszło mu nadal prowadzić Gadu-Gadu. Przede wszystkim jak chętnie by utrzymywał zatrudnienie w firmie idącej w kierunku południowym.

    •  

      pokaż komentarz

      @krpablo: Zgadzam się w 100 procentach, ale mimo wszystko moim zdaniem likwidacja umów śmieciowych jest zła. Większość ludzi, którzy teraz pracują na zlecenie albo dzieło, prawdopodobnie w innym wypadku nie miała by pracy, albo płaca byłaby na tyle niska, że wybraliby zatrudnienie na czarno. Ten wykop jest głupi, bo próbuje udowodnić wyższość śmieciówki nad umową o pracę w jakiś utopijnych warunkach, dostępnych nielicznym szczęściarzom.

      @lerner: ubezpiecz się w NFZ (bo jednak raka możesz dostać mimo wszystko, a w LuxMedzie Ci tego nie wyleczą) - 300 pln. Odłóż coś na emeryturę - 200 pln. 500 złotych znikło, a wywalić Cię mogą z dnia na dzień z byle powodu (na umowę o pracę mniejsza szansa, są sądy pracy), nie masz okresu wypowiedzenia, nie masz zagwarantowanych urlopów.

      co teras?

    •  

      pokaż komentarz

      @krpablo: Hehe kolejny wielki pokrzywdzony "wykluczony", który do pracy idzie, żeby wypoczywać i chorować. No to pracuj za połowę mniej na umowie o pracę, tylko nie każdy jest takim roszczeniowym LENIEM, żeby tydzień wolnego w miesiącu GRATIS to było dla niego zbyt mało.

      W każdym innym przypadku wybiorę etat.
      I kogo to obchodzi, rób sobie jak chcesz... na razie to ja bym chciał zauważyć że z takim podejściem to raczej pracy w ogóle nie znajdziesz i możesz sobie nawet różowego kucyka zażyczyć.

      Czy będziesz gotowy zapłacić zaległe składki do tyłu + odszkodowanie, gdy pójdę do sądu pracy
      To trzeba było w pierwszej kolejności tej pracy nie brać a nie płakać jak cię zwolnią jak cię tam "krzywdzili".

      Nie, płacę ci o 1/3 więcej po to, żebyś sobie sam odłożył.
      Ale tacy ludzie tego nigdy nie zrozumieją. Ktoś po prostu musi odkładać za nich bo sami wszystko przepuszczą od razu.

      Nazywasz te umowy niewolnictwem, bo najwidoczniej jako socjalista nigdy nie prowadziłeś własnej firmy.
      I prawdopodobnie jak górnik czy inny leser nie jest zdolny do normalnej pracy (to znaczy, nie potrafi sobie wyobrazić miesiąca bez choć tygodnia chorobowego).

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff:

      Ten wykop jest głupi, bo próbuje udowodnić wyższość śmieciówki nad umową o pracę w jakiś utopijnych warunkach, dostępnych nielicznym szczęściarzom.
      No więc nie: nie próbuje tego udowodnić, próbuje raczej pokazać, że są pewną alternatywą a nie "śmieciem". Nikt nie twierdzi, że umowy o pracę są bez sensu, czy po prostu gorsze, po prostu dostajesz coś więcej, ale za konkretne pieniądze.

      wywalić Cię mogą z dnia na dzień z byle powodu (na umowę o pracę mniejsza szansa, są sądy pracy),
      O ile mniejsza? Jesteś w stanie to udowodnić? Dlaczego boisz się utraty pracy, jeśli zostaniesz wyrzucony z winy pracodawcy, jesteś pewien że chciałbyś u niego pracować? Jeśli z kolei to wyrzucą Cię z Twojej winy, pretensje powinieneś mieć do siebie. Umowa o pracę niczego nie zmienia w tej kwestii tak naprawdę, chyba że tak jak napisałem, nieuczciwy jesteś Ty albo Twój pracodawca.

      nie masz okresu wypowiedzenia,
      3 miesiące okresu wypowiedzenia masz po 3 latach pracy. Jeśli pracujesz gdzieś 3 lata, nie wyrzucą Cię z dnia na dzień bez konkretnego powodu, chyba że mają nierówno pod sufitem. Wcześniej jest to miesiąc, czy to jest rzeczywiście dużo? Nie wydaje mi się.

      nie masz zagwarantowanych urlopów.
      To proste: nie potrzebujesz mieć zagwarantowanego urlopu : ) - z każdym pracodawcą podpisując umowę możesz to ustalić. Dobry przykład podał @Elven TU

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Co do zasady te umowy nazywają się śmieciowymi, bo umożliwiają zatrudnianie pracowników z ominięciem przepisów gwarantujących im prawa pracownicze. Jasne, że jeżeli jesteś w stanie wynegocjować z pracodawcą warunki urlopów, wypowiedzenia itp itd., to umowa cywilnoprawna może okazać się bardziej korzystna - tak jak jest z tzw. kontraktem menedżerskim. Ale rzeczywistość wygląda inaczej, i pracownik zatrudniany na zlecenie stoi zazwyczaj przed wyborem: zlecenie albo bezrobocie. To są nisko płatne stanowiska, niewymagające szczególnych umiejętności, gdzie pracownika łatwo zastąpić innym.

      O ile mniejsza? Jesteś w stanie to udowodnić? (...)

      O tyle, że istnieje coś takiego jak sąd pracy, w którym to pracodawca musi się tłumaczyć i udowadniać swoje racje w razie sporu. Łatwiej wypowiedzieć zlecenie, niż umowę o pracę, naruszanie przepisów prawa pracy też kosztuje pracodawcę więcej, niż łamanie postanowień umowy zlecenia. Ktoś mógłby powiedzieć, że można zastrzec w takiej umowie karę umowną - może i tak, jak pracodawca prosi Cię, żebyś zechciał dla niego pracować. W innym wypadku to są mrzonki.

      Dlaczego boisz się utraty pracy, jeśli zostaniesz wyrzucony z winy pracodawcy, jesteś pewien że chciałbyś u niego pracować?

      Myślę, że nikt by nie chciał. Co innego jednak chcenie, a co innego rzeczywistość, w której często znajdzie się jeszcze kredyt i małe dziecko.

      Jeśli pracujesz gdzieś 3 lata, nie wyrzucą Cię z dnia na dzień bez konkretnego powodu, chyba że mają nierówno pod sufitem.

      Nie takie rzeczy widziałem, ale nie w tym rzecz. Okres wypowiedzenia nie jest po to, żeby nachapać się na do widzenia, ale żeby mieć czas na znalezienie innej pracy, nie tracąc przy tym środków na utrzymanie. Cały czas mówię o nisko płatnych pracach, w których łatwo kogoś zastąpić. Uważasz, że idąc do pracy w telemarketingu umowa zapewni Ci jakąś ochronę? Jeśli tak, to chyba nigdy w takiej pracy nie byłeś.

      To proste: nie potrzebujesz mieć zagwarantowanego urlopu : ) - z każdym pracodawcą podpisując umowę możesz to ustalić

      A pewnie jeśli nie możesz, bo pracodawca nie chce (albo możesz mieć najwyżej urlop bezpłatny), to znajdź inną pracę? Łatwo powiedzieć. Nie wszyscy mają komfort przebierania wśród ofert pracy, a już na pewno nie mają jej ci zmuszeni do pracowania na zlecenie.

      Nie twierdzę, że umowa cywilnoprawna jest gorsza od umowy o pracę. W pewnych sytuacjach może być bardziej korzystna, ale przykład z wykopu nie jest taką sytuacją. Pracując na stałe w takiej formule, te kilkaset złotych różnicy rozejdzie się na ubezpieczenie w NFZ i odkładanie na emeryturę (300 zł ubezpieczenie + zakładam ok. 200 zł oszczędzania), a do tego dochodzi brak praw pracowniczych.

      Podsumowując: umowa cywilnoprawna jest ok, ale tylko, gdy jesteśmy w stanie wynegocjować sobie podobne albo lepsze warunki niż na etacie. W przeciwnym wypadku jest umową śmieciową, bo pozbawia praw pracowniczych, a dodatkowe pieniądze w rzeczywistości i tak rozejdą się na ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale rzeczywistość wygląda inaczej, i pracownik zatrudniany na zlecenie stoi zazwyczaj przed wyborem: zlecenie albo bezrobocie. To są nisko płatne stanowiska, niewymagające szczególnych umiejętności, gdzie pracownika łatwo zastąpić innym.

      @grfff: To ja Cię zapytam: jakie widzisz rozwiązanie dla takiego pracownika z punktu widzenia rządu?

      O tyle, że istnieje coś takiego jak sąd pracy, w którym to pracodawca musi się tłumaczyć i udowadniać swoje racje w razie sporu. Łatwiej wypowiedzieć zlecenie, niż umowę o pracę, naruszanie przepisów prawa pracy też kosztuje pracodawcę więcej, niż łamanie postanowień umowy zlecenia. Ktoś mógłby powiedzieć, że można zastrzec w takiej umowie karę umowną - może i tak, jak pracodawca prosi Cię, żebyś zechciał dla niego pracować. W innym wypadku to są mrzonki.

      @grfff: To ciekawe co piszesz, z iloma przypadkami które otarły się o sąd pracy się spotkałeś? Z drugiej strony - jeśli na dane stanowisko jest duży popyt, powinieneś się przebranżowić. Jeśli nie - pracodawca nie będzie się z dnia na dzień pozbywał ludzi. W każdego trzeba zainwestować, ta inwestycja musi się zwrócić.

      Nie takie rzeczy widziałem, ale nie w tym rzecz. Okres wypowiedzenia nie jest po to, żeby nachapać się na do widzenia, ale żeby mieć czas na znalezienie innej pracy, nie tracąc przy tym środków na utrzymanie. Cały czas mówię o nisko płatnych pracach, w których łatwo kogoś zastąpić. Uważasz, że idąc do pracy w telemarketingu umowa zapewni Ci jakąś ochronę? Jeśli tak, to chyba nigdy w takiej pracy nie byłeś.
      Jeśli nie jesteś w stanie przeżyć 3 miesięcy bez źródła dochodu to jest to poważny problem, ale przede wszystkim mentalności pracownika - życie z miesiąca na miesiąc na styk.. To co może to zmienić to nie wydłużanie czy regulowanie tego okresu, tylko mniejsze obciążenia podatkowe.

      umowa cywilnoprawna jest ok, ale tylko, gdy jesteśmy w stanie wynegocjować sobie podobne albo lepsze warunki niż na etacie. W przeciwnym wypadku jest umową śmieciową, bo pozbawia praw pracowniczych, a dodatkowe pieniądze w rzeczywistości i tak rozejdą się na ubezpieczenia.

      @grfff: Nie jest to prawda : )! Po pierwsze, jeśli ubezpieczasz się sam, to jest to zawsze, a na pewno statystycznie lepsza decyzja niż ubezpieczenie się państwowo. Po drugie, prawa pracownicze nie zawsze są Ci do czegokolwiek potrzebne (patrz: kiedy wykonujesz faktyczne zlecenie, lub dzieło, i szereg zbliżonych wypadków).

      Po trzecie jest grupa ludzi której płaca jest zbyt niska, żeby byli w stanie być zatrudnieni na umowę o pracę. Zwróć uwagę na to że to szeroka grupa najbiedniejszych, którzy zapłacą machinacjami polityków własną pracą i wylądują na czarno albo na bezrobotnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul:

      To ja Cię zapytam: jakie widzisz rozwiązanie dla takiego pracownika z punktu widzenia rządu?

      Rozwiązanie znamy wszyscy - bardziej przyjazne prawo, które umożliwi pracodawcom szybszy rozwój, co pociagnie za sobą potrzebę zatrudniania pracowników. Czyli uproszczenie przepisów podatkowych, obniżka stawek, zmniejszenie kosztów pracy, ukrócenie rozpasanych przywilejów niektórych grup. Tak, aby pracodawca walczył o pracownika, a nie na odwrót. Przede wszystkim należy zadbać o pracodawców, ale ponieważ to nie oni stanowią większość wyborców, działania na ich rzecz są mniej medialne i dają mniejszą szansę na reelekcję.

      Z drugiej strony - jeśli na dane stanowisko jest duży popyt, powinieneś się przebranżowić. Jeśli nie - pracodawca nie będzie się z dnia na dzień pozbywał ludzi.

      Do pracy fizycznej, na taśmie w fabryce, na kasie, w telemarketingu, w magazynie i w wielu innych nie są potrzebne żadne kwalifikacje, nie licząc konieczności opanowania kilku prostych czynności. A w przypadku takich osób mówimy o umowach śmieciowych. Dużo osób roznosi ulotki, więc zatrudnię się przy rozwożeniu pizzy skuterem - to nie jest przebranżowienie. To co piszesz, to oczywiście prawda, ale w przypadku lepiej płatnych stanowisk wymagających szczególnych umiejętności czy wykształcenia, a na takim poziomie raczej problem umowy śmieciowej nie występuje.

      Jeśli nie jesteś w stanie przeżyć 3 miesięcy bez źródła dochodu to jest to poważny problem, ale przede wszystkim mentalności pracownika - życie z miesiąca na miesiąc na styk.. To co może to zmienić to nie wydłużanie czy regulowanie tego okresu, tylko mniejsze obciążenia podatkowe.

      Nigdzie nie pisałem, że należy regulować okres wypowiedzenia, tylko wskazałem na jego cel. Zgadzam się, że życie na styk to problem, przy czym nie musi wynikać on z tego, że ktoś całą wypłatę przepija w pierwszy weekend - może być tak, że liczy każdy grosz, aby wystarczyło do pierwszego. W obu przypadkach jednak okres wypowiedzenia jest jakimś komfortem, który co do zasady nie występuje w śmieciówkach. I tak też o tym pisałem, jako o przewadze etatu nad zleceniem.

      Nie jest to prawda : )! Po pierwsze, jeśli ubezpieczasz się sam, to jest to zawsze, a na pewno statystycznie lepsza decyzja niż ubezpieczenie się państwowo.

      Ktoś w komentarzu podał, że koszt samodzielnego ubezpieczenia w NFZ to ponad 300 złotych miesięcznie. Jasne, możesz ubezpieczyć się w Medicoverze, może nawet zapłacisz mniej i do specjalisty nie będziesz zapisywał się kilka tygodni wcześniej. Wszystko pięknie, dopóki jedyne, co Ci dolega, to przeziębienie jesienią. Gorzej, jak zachorujesz na coś poważniejszego, będziesz potrzebował refundowanych leków itp. itd. Dlatego uważam, że skoro porównuje się obie umowy, to trzeba je porównywać uczciwie - żadna prywatna firma nie daje takiego zabezpieczenia, jak NFZ, mimo tego, że doskonale wiem o stanie polskiej służby zdrowia.

      Po trzecie jest grupa ludzi której płaca jest zbyt niska, żeby byli w stanie być zatrudnieni na umowę o pracę. Zwróć uwagę na to że to szeroka grupa najbiedniejszych, którzy zapłacą machinacjami polityków własną pracą i wylądują na czarno albo na bezrobotnym.

      Ale ja nigdzie nie pisałem, że należy te umowy zlikwidować albo ozusować! Lepiej, żeby ludzie pracowali na zleceniu, niż na czarno albo wcale. Jedynie nie zgadzam się ze zdaniem autora wykopu, że "Jeżeli zatem jakaś umowę w ogóle można nazwać śmieciową, to właśnie umowa o pracę". W żadnym wypadku nie należy ruszać śmieciówek. To tani, populistyczny chwyt wysuwany przez związkowców i polityków, żeby przypodobać się masom. Rozwiązanie leży gdzie indziej, ale niestety nie zapewni tylu głosów, więc o nim się nie mówi. Dobrze, że na tyle rozumu jeszcze mają, że nie postulują podniesienia do 4000 płacy minimalnej - wybory wygraliby w cuglach :)

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff:
      No dobra, przemyślałem to i wychodzi na to, że się zgadzam : ).

      Jestem fanem tego typu wykopów pomimo tego, jak zwróciłeś uwagę, populistycznego chwytu, bo to działa, jak widać, prowokując dyskusje. Może ktoś poczyta, zrozumie więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Ja również, miło czasem rozsądnie pogadać, zamiast obrzucać się wyzwiskami od lewaków, prawaków, komuchów, moherów itd.

  •  

    pokaż komentarz

    A niech usuną wszystkie umowy insze niż o pracę. Szara strefa już zaciera rączki.

  •  

    pokaż komentarz

    a co jak poważnie zachoruję? albo będę miał wypadek? wystawią rachunek za pobyt w szpitalu? Bo na umowie o dzieło nie płaci się zdrowotnych.
    dla mnie jedyny plus umowy o dzieło to większa kasa do ręki... poza tym zero zabezpieczeń.

    •  

      pokaż komentarz

      @tamdolicha: Możesz się ubezpieczyć prywatnie, uwierz, na o wiele wyższym standardzie, za to za mniejsze pieniądze niż NFZ. Pozostałą kasę odkładaj na czarną godzinę i uwierz że lepiej na tym wyjdziesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: przeglądałem oferty ubezpieczeń prywatnych, ale w żadnym nie znalazłem opcji z operacjami chirurgicznymi i długotrwałym leczeniem. Z reguły dotyczą one tylko wizyt u specjalisty i drobne zabiegi. Przeszczepu nikt Ci nie zrobi.

    •  

      pokaż komentarz

      @tamdolicha: jeśli jesteś zatrudniony na umowie cywilnoprawnej, od której pracodawca nie ma obowiązku odprowadzać za Ciebie ZUSu to możesz dobrowolnie sam opłacać takie składki. Jeśli więc boisz się zachorowania czy pobytu w szpitalu to łatwo możesz się zabezpieczyć. Decyzja należy do Ciebie i to kolejny plus tych umów.

    •  

      pokaż komentarz

      @tamdolicha:
      W ofercie LiMu miałem podstawowe operacje: wyrostka, złamania itd. Oczywiście - na pozostałe operacje/choroby właśnie powinieneś odkładać. To nie są sytuacje, które zdarzają się każdemu przed 40stką (do tego czasu zbierzesz spokojnie na jakiegoś bardzo złośliwego raka ; ) ).

    •  

      pokaż komentarz

      @tamdolicha: A nic. Masz Wybór, mozesz sam sobie opłacić składkę, ubezpieczyć się prywatnie lub liczyć na szczęście. Tak jak powinno być.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: i gdzie wtedy się pójdą j%!!ć te twoje zaoszczędzone na umowie o dzieło pieniądze? wiesz ile kosztuje chemioterapia albo naświetlanie? to co? mam przez 40 lat odkładać i liczyć na to że mi się nic nie stanie?
      po to jest NFZ żeby zabezpieczało mnie w każdej sytuacji. Być może nie działa najlepiej i część pieniędzy się marnuje ale to nie powód żeby to z dymem puścić. Poprawiać trzeba.
      Poza tym NFZ to bardzo niewielka część składki którą płacimy - 9% odciągają od pensji i 7,75 pkt% z tego zmniejsza kwotę podatku. Więc tak naprawdę to na zdrowie płacimy 1,25% wynagrodzenia brutto.
      To wszystkie pozostałe ZUSy typu rentowe, wypadkowe, Fundusz Pracy, Fundusz gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (?) powinno się ostro zredukować!
      P.s. taki mały sondaż: czy ktoś kiedyś dostał jakąś kasę z wymieniowych wyżej funduszy? albo chociaż zna kogoś kto dostał?

    •  

      pokaż komentarz

      @shaqqal:
      Nie, oczywiście, lepiej wziąć z podatków.
      Łatwo jest psioczyć i liczyć na innych. Zrób coś dla siebie i innych i zacznij liczyć przede wszystkim na siebie.

      Nie, nie po to jest NFZ. A właściwie inaczej: po to miał być w teorii. Spróbuj zapisać się na niektóre zabiegi: na niektóre są np 5 lat. Marnuje się znacznie więcej niż myślisz.
      Nikt nie mówi o puszczaniu z dymem wszystkiego co z NFZem związane. Wystarczy to sprywatyzować i pozwolić konkurencji działać. Tak się dzieje w prywatnych szpitalach i zakładach zdrowotnych - i uwierz, niebo a ziemia. Mam na to pęczki przykładów z własnego życia.

      Co do pozostałych świadczeń - zgadzam się w 100%, koszty pracy w Polsce są chore.

    •  

      pokaż komentarz

      @shaqqal:

      Chłopie, o czym Ty mówisz???? Wczoraj była w GW informacja o pacjentach onkologicznych, którym państwowe szpitale odmówiły operacji, bo nie ma kasy. Dzisiaj jest informacja o kolesiu, który miał operację w państwowym szpitalu, mało go nie zabili, a sąd stwierdził, że odszkodowanie mu się nie nalezy, bo lekarz był zatrudniony przez szpital na umowę-zleceni.
      Czyli: opisywani powyżej ludzie płacili składki, a nie otrzymali świadczenia lub otrzymali jej takiej jakości, że mało nie stracili życia. I co? Przymusowe opłacanie składek w czymkolwiek pomogło? Nie.
      Jeśli ubezpieczyciel ma mnie oszukać, to wolę, żeby oszukał mnie prywatny. Bo po prostu przestanę płacić mu składki. Jak usłysze, że oszukał kogoś innego, tez mu przestanę płacić składki. Albo pieniądze zachowam dla siebie, albo ubezpieczę się gdzieś indziej.
      W przypadku państwowego przymusu nie masz takiej możliwości. Nawet jak Cię państwo oszuka, czy wiesz, że oszukuje innych, to i tak dalej musisz płacić składki.

      Podam Ci inny przykład:
      - obowiązkowo płacisz składki na ZUS. Po wielu latach "masz odłożone" dziesiątki tysięcy pln. I zachorujesz. Państwo "nie ma pieniędzy" więc Cię nie leczy. Umierasz, mimo, że odłożyłeś na emerturę dziesiątki tysięcy pln. Ale, dla Twojego dobra, nie można ich przeznaczyć na Twoje leczenie. One są przeznaczone na Twoją emeryturę. Której, dla swojego dobra, nie dożyjesz.

      - a gdybyś mógł na tę emeryturę oszczędzać sam? To po prostu wziąłbyś odłożoną kasę z banku i uratował życie.

      Ot, dobrodziejstwa państwowego przymusu.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: Zapominasz tylko o jednej sprawie - taka chemioterapia plus naswietlanie plus np wyciecie guza potrafi kosztowac i po 500 tys pln, i więcej - i jak to się ma do tych twoich oszczędności życiowych? już nie mówiąc że powiedz szczerze sam: o ile pracujesz na umowę o dzieło i nie płacisz zus - ile z tej zaoszczędzonej kwoty zbierasz i odkładasz na "czarną godzinę"? jeśli już cokolwiek odkładasz to na: ładniejszy samochód/ wakacje w turcji/ pierścionek dla (przyszłej) żony, czy cokolwiek sobie wymyślisz. Nie zapominaj o tym że nie istnieje coś takiego jak homo oeconomicus w realnym świecie - to tylko koncept teoretyczny :P

      I jeśli już uważasz że prywatne to wszystko załatwi i będzie jeszcze 100 razy lepiej to powiedz mi dlaczego niemal całkowicie prywatna służba zdrowia w stanach (do niedawna nie było obowiązkowych ubezpieczeń) jest wg wszelkich danych jedną z najdroższych na świecie?

      Przy okazji polecam też film Johny Q z Denzelem Washingtonem, jeśli już podajemy takie z dupy przykłady żeby uogólnić je na całe społeczeństwo jak to ty zrobiłeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @shaqqal:

      I jeśli już uważasz że prywatne to wszystko załatwi i będzie jeszcze 100 razy lepiej to powiedz mi dlaczego niemal całkowicie prywatna służba zdrowia w stanach (do niedawna nie było obowiązkowych ubezpieczeń) jest wg wszelkich danych jedną z najdroższych na świecie?
      Bo ma darmową konkurencję. Tak samo jest z prywatnymi uczelniami w Polsce. Mają publiczną konkurencję, która powoduje mniejszy popyt na takie usługi, przez co same są droższe.
      W USA koszty leczenia wzrosły kilkanaście razy uwzględniając inflację, od czasu wprowadzenia publicznej służby zdrowia (choć nie w takim rozumieniu jak u nas) w latach 70'. I nie, to nie wina postępu medycyny.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: czyli twierdzisz że uługi medyczne w stanach są takie drogie przez te biedne dziesiątki milionów (nie pamiętam dokładnie ale chyba 21 mln osób przed reformą obamy nie było ubezpieczonych) amerykanów korzystają z publicznej służby zdrowia? I wg ciebie oni by mieli kasę żeby się ubezpieczyć prywatnie gdyby tylko nie mieli wyboru między mierną public service z kolejkami a lśniącymi nowością szpitalami prywatnymi?
      Otóż zapewniam cię że sytuacja nie zmieniłaby się ani na jotę.

    •  

      pokaż komentarz

      @shaqqal:
      Mówię o Medicare, bo ten z Obamą ma niewiele wspólnego - chyba tyle, że urodził się w okolicach jego wymyślenia.
      Bieda w USA to trochę inne pojęcie niż u nas, bo u nich biednego stać na duży telewizor z satelitą i jakieś lokum. Biedne dziesiątki milionów amerykanów korzystają z publicznej służby zdrowia z tego samego powodu z którego korzysta się u nas z publicznego szkolnictwa. Bo jest za darmo. A właściwie i tak już zapłacili za to z podatków, więc czemu mieliby z tego nie korzystać?

      wg ciebie oni by mieli kasę żeby się ubezpieczyć prywatnie gdyby tylko nie mieli wyboru między mierną public service z kolejkami a lśniącymi nowością szpitalami prywatnymi?
      Dokładnie tak : )!

      Otóż zapewniam cię że sytuacja nie zmieniłaby się ani na jotę.
      A niech to, chyba jednak Ty masz rację a ja się mylę ; )
      Jakieś coś na ten temat znalezione w necie:
      http://www.kardiologiapolska.pl/artykul.phtml?id=65&indeks_art=1646&VSID=90ffd21c53043d5ec019533db4287c42

    •  

      pokaż komentarz

      w żadnym nie znalazłem opcji z operacjami chirurgicznymi i długotrwałym leczeniem. Z reguły dotyczą one tylko wizyt u specjalisty i drobne zabiegi. Przeszczepu nikt Ci nie zrobi.

      @tamdolicha: Racja. Ale jak będziesz płacił składki z umowy o pracę nadal nie masz żadnej gwarancji, że taki przeszczep ktoś Ci zrobi. Możesz być 500. w kolejce, albo najbliższy termin na diagnozę mieć za 2 lata. Teraz i tak jeśli chcesz mieć zrobione coś w miarę szybko i porządnie musisz wziąć swoją kasę, która została Ci po zabraniu składki zdrowotnej i iść prywatnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @shaqqal: Jesteś kolejnym, który wypowiada się na temat, o którym nie ma zielonego pojęcia.
      1. "reforma" Obamy nie weszła jeszcze w życie
      2. w USA ubezpieczenia zdrowotnego nie ma około 50 milionów osób. Na takiej samej zasadzie, jak w Polsce pewnie 20-30 milionów ludzi nie ma rowerów. Po prostu nie są one obowiązkowe.
      3. z tych około 50 milionów osób bez ubezpieczenia, około 10 milionów to ludzie o dochodach powyżej 75 000 USD rocznie. Czyli znacznie powyżej średniej. Kolejne około 20 milionów to ludzie, którzy mają od nieco poniżej średniej do tych 75 000 USD.
      Brak ubezpieczenia nia wynika przeważnie z biedy (biedni mogą liczyć na rozbudowaną sieć prywatnej pomocy społecznej) ale ze świadomego wyboru - nie ubezpieczam się, bo uważam, że mi się nie opłaca.

    •  

      pokaż komentarz

      @shaqqal: pytasz dlaczego prywatna służba zdrowia w USA jest jedną z najdroższych na świecie? Bo za jakość się płaci. Jednocześnie amerykańskie szpitale są jednymi z najlepszych na świecie. Porównaj sobie np. statystyki przeżywalności różnych chorób w USA (prywatna dobrowolna opieka medyczna) i w Polsce (państwowy przymus). W USA masz wybór - masz kasę, idziesz do jednego z najlepszych szpitali świata. Nie masz kasy - idziesz do zwykłej przychodni. W Polsce masz taki wybór?

      Kilka lat temu znajomy kardiochirurg, z którym niejednokrotnie rozmawiałem i nie narzekał na wyposażenie polskich szpitali, brał udział w konferencji zorganizowanej przez amerykańską Cleveland Clinic. Opowiadał mi, że szczęka mu opadła. Przede wszystkim jeśli chodzi o techniki, to, co oni tam są w stanie zrobić.

      Zajrzyj tutaj (http://hospitals.webometrics.info/en/World). Masz ranking najlepszych szpitali świata stworzony przez oficjalną agencję analityczną rządu Hiszpanii. Popatrz na trzecią kolumnę, tę pt. "country" i powiedz mi, jakie tam flagi głównie widzisz? Którego kraju? Polski?

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: no właśnie potwierdziłeś mi fakt, że prywatna służba zdrowia jest w stanach cholernie droga- jeśli nawet osobom zarabiającym około 75000 dolarów rocznie jak twierdzisz "się nie opłaca" - to niby komu w Polsce by się ta prywatna służba zdrowia opłacała?

    •  

      pokaż komentarz

      @shaqqal: Nie rozumiesz pojęć, którymi się posługujesz. Młody człowiek może nie chcieć się ubezpieczać, bo nie choruje. Woli odłożyć i za 20-30 lat zapłacić samemu. Więc "nie opłaca się" nie musi oznaczać "jest za droga".

      Droga jest raczej w PL. Bo płacisz kilkadziesiąt lat, a potem nie otrzymujesz świadczenia. Zatem za wiele tysięcy składki otrzymujesz 0. Jest więc nieskończenie drożej niż w USA.

  •  

    pokaż komentarz

    Wszystko fajnie, tylko że pracodawca chcący mieć jak najniższy koszt podpisze umowę o dzieło na 1530 i pracownik dostanie gówno więcej jak to wygląda z wyliczeń.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzoker: Płaca jest dobra dopóki ktoś o odpowiednich kwalifikacjach chce się jej podjąć. Taka jest niestety brutalna prawda.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzoker: Poszerz sobie ram w głowie do poziomu "kapitalista", bowiem socjalistyczny ram nie mieści tego, że wskutek obniżenia płac można, na konkurencyjnym rynku, obniżać ceny... Świta?

      Jak nie, to zapisz sobie pojęcie niższej ceny wskutek zmniejszenia płac i odwołując się do tego jako do jednego pojęcia idź do sklepu. Nie ma znaczenia, czy możesz kupić więcej swoich ulubionych jogurtów wskutek podniesienia pensji, czy zmniejszenia cen.

      Jeżeli zaś ceny są podniesione przez podatek, który zostanie wydany na nowe sportowe auta dla "swoich" partii rządzącej, to wybacz, ale wielkiego pożytku z tego mieli nie będziemy. Już wystarczy, że państwo wydaje nasze ZUSy i VATy na kościół i kampanie kierowane do 6-ciolatków o sile perswazyjnej zdechłego kraba na dnie oceanu. Niech płacą emerytury z tych środków, które wydają na te bezsensowne wydatki - koniec końców i tak są to nasze pieniądze, oni sami nic nie zarabiają, tylko zabierają.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzoker: tylko ze poniżej tej kwoty nie mógłby zgodnie z prawem zatrudnić nikogo i zamiast tej umowy możesz iść po zasiłek

    •  

      pokaż komentarz

      tylko ze poniżej tej kwoty nie mógłby zgodnie z prawem zatrudnić nikogo

      @witekkij: ale na umowę o dzieło może i dać z 200 zł i będzie to zgodne z prawem

    •  

      pokaż komentarz

      @dzoker: jeżeli ta kwota Ci nie odpowiada to nie bierz tej roboty, jeśli komuś to życie uratuje przed śmiercią głodową to nie widzę powodu dla którego ktoś miałby zakazać innej osobie pracować za kwotę za która pracy się podejmie

    •  

      pokaż komentarz

      @witekkij: sorry ale za stworzenie wieszaczka na klucze w 30 min 200 zł to w #@#% kasy,. kto Ci powiedział, że nie wezmę tej roboty? umowa o dzieło/zlecenie nie równa się zap#!@$%$aniu 8 godzin dziennie. przynajmniej nie powinna.

  •  

    pokaż komentarz

    Wychodzę z założenia, że to moja sprawa na jakich warunkach pracuję. Przez myśl by mi nie przeszło, że jakaś umowa może być "śmieciowa".
    Problem jest rozwiązywany jak zawsze od dupy strony. Gdyby koszt pracy był niższy (i to nie tylko po stronie pracownika, a także, albo nawet głównie, pracodawcy), to nikt by się nie zastanawiał nad formą zatrudnienia, bo nie miałoby to większego znaczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamtojest: Wiesz, ale są też cioty(nie mylić z gejami), które z głębin swej paranoi nie są w stanie przetrawić, że nie tylko oni będą mogli się zwolnić z roboty jak będą niezadowoleni z pracodawcy, ale też pracodawca miałby móc zwolnić ich, gdyby nie był happy z ich produktu(pracy). Osobna sprawa to głąby kapuściane, które wierzą w emerytury z ZUS... Dla nas już tych emerytur nie będzie. ZUS upadnie. jutro lub za kilkanaście lat. Nie znasz dnia ani godziny.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamtojest: Tylko wtedy trzeba by zamknąć szpitale.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamtojest:

      CH... mnie strzela jak ktoś pisze takie bzdety... jak autor wykopu...

      walić te wszystkie pierdy o wypowiedzeniach, o tym ile to pracodawcę kosztuje pracownik i na co idzie kasa z podatku. Niestety, ale powinien liczyć się człowiek.

      Firmy nadużywają umów śmieciowych i wcale nie jest w Polsce tak, że umowa o dzieło jest umową o "dzieło". Najzwyczajniej w świecie pracując na umowę o dzieło ma się "stały stosunek pracy" tzn. np. regularne dyżury, nadgodziny itd. a przy tym kompletny brak praw.

      umowa o dzieło = brak prawa do urlopu
      umowa o dzieło = brak prawa do zwolnienia lekarskiego = praca podczas choroby, bo nie stać cię na chorowanie w domu
      umowa o dzieło = brak emerytury
      umowa o dzieło = brak szans na normalne życie...

      Pracuję od 3 lat w jednej z największych firm w Polsce, u "pracodawcy roku" itd. tylko właśnie problem jest taki, że firma ta w większości wypadków zatrudnia pracowników na umowę o dzieło i uwierzcie mi nie jest to fajne...
      Poza tym najgorsze jest to wmawianie, że właśnie taka umowa będzie dla Ciebie lepsza... Może fajnie by było gdybym to ja mógł sobie wybrać co jest dla mnie najlepsze...

    •  

      pokaż komentarz

      @kollataja123: No i tu jest sedno - wybrac. Jesli pracodawca daje o dzielo i zadnego wyboru, to znaczy ze raczej kombinuje, czyli wlasnie chce uniknac spraw tych przyslugujacych urlopow itd. Uczciwy pracodawca moze dac wybor - dostaniesz 2000 zl na umowe o prace, albo 3000 zl na umowe o dzielo (kwoty z dupy, nie liczone). Masz wybor i wtedy mozesz stwierdzic co wolisz. Pracodawcy majacemu czyste zamiary powinno byc to obojetne, bo kosztuje go tyle samo.

      Ja mam doswiadczenia wlasnie z tej drugiej strony - pracodawcy maja budzet na pracownika i daja mu wybor. Przy czym nawet majac umowe o dzielo, dodatkowo dookreslaja kwestie urlopow itd., tak ze pracownik na pewno nie jest stratny, a wrecz zyskuje. Ale zawsze moze zadecydowac, ze woli zarabiac mniej i miec umowe o prace.

    •  

      pokaż komentarz

      @kollataja123: Racja. Ale tutaj jak widać spora część nie myśli o takich rzeczach, bo wizja kilku stówek więcej miesięcznie w portfelu przesłania wszystkie minusy. Bo kto by tam myślał o przyszłości. Każdego będzie stać na długotrwałe leczenie, niczyjej żony pracującej na umowę o dzieło nie wykopią z pracy z dnia na dzień jak zajdzie w ciążę i każdy co miesiąc odłoży kilkaset złotych, żeby żyć godnie na emeryturze. Chciałabym w to wierzyć :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @kollataja123:

      A najbardziej rozwala mnie wniosek nr 4 "Przy umowie o dzieło pracownik sam kształtuje swój czas pracy i rozlicza się tylko z efektów."

      No chyba sobie kpisz...

      Twoje wszystkie mądrości mają sens jeśli pracodawca pozwoli Ci wybrać rodzaj umowy, bądź jak piszą niektórzy poniżej pozwoli zawrzeć umowę o pracę od podstawy pensji, a resztę wynagrodzenia na umowę o dzieło.

      Niestety większość firm "kształtuje Twój czas pracy" na umowę o dzieło i nie "rozlicza Cię tylko z efektów".
      A jak coś nie pasuje to stosuję prostą technikę psychologiczną "jak się nie podoba do wypierd..."

      :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kollataja123: Widzisz, ja też zatrudniam na umowy o dzieło i płacę miesięcznie bez względu czy jest urlop czy choroba. Nawet nie liczę dni wolnych, a chyba się wszystko zgadza.

      Więc nie jest to kwestia umowy.

      Jakie będą efekty - porządni pracodawcy dalej będą porządni, pozostali dalej będą kombinować i żadna umowa czy przepisy tego nie zmienią.

    •  

      pokaż komentarz

      @fobi: no niestety masz rację...

    •  

      pokaż komentarz

      umowa o dzieło = brak prawa do urlopu
      umowa o dzieło = brak prawa do zwolnienia lekarskiego = praca podczas choroby, bo nie stać cię na chorowanie w domu
      umowa o dzieło = brak emerytury
      umowa o dzieło = brak szans na normalne życie...


      @kollataja123: nie wiem jak często chorujesz w ciągu roku i czy masz jakiś magiczny urlop przekraczający te 4 tygodnie w roku ale z całą pewnością wiem że ZUS nie da Ci gwarancji emerytury...

    •  

      pokaż komentarz

      @witekkij:

      Ziom... o jakim magicznym urlopie przekraczającym "te 4 tygodnie" mówisz? O tym magicznym CO GO NIE MAM ani jednego dnia, na umowie o dzieło? Nosz kurde...

      Poza tym co za różnica ile razy choruje w ciągu roku? Nawet jak choruję raz w roku jeden dzień, to mam 1 dniówkę mniej później na koncie... a ludzie z umową o pracę w tej samej firmie, leżąc w chorzy łóżku dostaną 80 % dziennej stawki.

      Wiem, że ZUS nie da gwarancji emerytury, ale umowa o dzieło nie daje jej tym bardziej... No chyba, że masz jakieś przecieki że się zmieni? (yyyyyyyyyyy...)

      A jak się jeszcze dowalisz do "normalnego" życia o którym pisałem w ostatnim punkcie - to na umowę o dzieło nawet nie weźmiesz kredytu na własne mieszkanie... chyba, że zarabiasz na UD z 10 tysi miesięcznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kollataja123: Znajdź po prostu lepiej płatną pracę i uczciwszego pracodawcę, Twoje problemy znikną bez względu na rodzaj umowy. Ja pracując na dzieło miałem 10dni dogadane z szefem płatnego urlopu i nigdy nie było problemu jak coś nagłego wypadło.

      Oczywiście rozumiem że przy płacy minimalnej różnica 150zł to nie jest może dużo, ale przecież nie każdy dzieło-wiec tyle zarabia. Zobacz że np 3000 na dzieło to 2568,00 netto a ten sam koszt dla pracodawcy na UOP to (mniej więcej), 1828,87netto - te 700 robi różnicę, przynajmniej można odłożyć coś na starość

  •  

    pokaż komentarz

    Cieszę się, że ktoś podziela moje zdanie i protestuje przeciwko nazywaniu tych umów "śmieciowymi". To na nich stoi gospodarka. Gdybyśmy zmusili pracodawców do zatrudniania wszystkich na umowę o pracę to dopiero zobaczylibyście co to znaczy bezrobocie i szara strefa!

    •  

      pokaż komentarz

      @Creder: problem jest gdzie indziej że takie osoby nie mogą korzystać z sądu pracy a to juz nie fir i są traktowane gorzej niż etatowcy czy firmy jednoosobowe

    •  

      pokaż komentarz

      @Misieq84: ale ze zwykłego sądu korzystać mogą, nie są poza prawem. Poza tym najważniejsze - jeśli coś im nie pasuje nikt ich do tej pracy nie zmusza, mogą poszukać innej. Gorzej jeśli państwo będzie zmuszało pracodawców do tylko jednego rodzaju umów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Creder: zgadzam się ja tylko uważam że ci ludzie powinni ównież podlegać kodeksowi pracy może w uproszczonej wersji i mieć możliwość korzystania z sądu pracy ta instytutcja jest efektywniejsza niż sądy cywilne - wiem co mówię mam doświadczenie

    •  

      pokaż komentarz

      @Misieq84:
      Pytanie, jakich konkretnie praw chciałbyś dochodzić w sądzie? Biorąc umowę cywilnoprawną sam postanowiłeś zrezygnować z określania Twoich relacji z szefem jako regularna praca i tak naprawdę, to nie macie względem siebie za wiele zobowiązań ponad to, co na umowie. Poza sytuacjami typu: niezapłacona umowa, itp. nie widzę tutaj za bardzo miejsca na sąd pracy.

      Mnie przede wszystkim martwi, że nie mogę od tak dobrowolnie zrezygnować z tych wszystkich "przywilejów", jednocześnie rezygnując z dodatkowych kosztów. Umowa o pracę to dla mnie chory, przeładowany absurdami twór. Szef mnie nie może od tak zwolnić - WTF? Co za chory umysł to wymyślił?

      Ostatnio zmieniałem pracę i nowego pracodawcę jeszcze na rozmowie wstępnej pytałem, czy istnieje możliwość zatrudnienia na "śmieciową umowę". Niestety się nie udało, wylądowałem na umowie o pracę. Stąd śmieszy mnie i wkurza nieco, gdy po raz kolejny słyszę w TV o "śmieciowych umowach". Ci politycy są zupełnie oderwani od rzeczywistości.

    •  

      pokaż komentarz

      @Brut_all: ale niepłacenie jest powszechne tak jak łamanie zasad BHP
      ja też uważam że przywileje powinny być dobrowolne chce płacisz nie chcesz olewasz

  •  

    pokaż komentarz

    Umowy śmieciowe wykorzystywane są po to, żeby pracodawca zaoszczędził a nie pracownik więcej zarobił. Powyższe porównanie jest czystą głupotą. Wiadomo jak to u nas wygląda. Dostać na rękę 1500 zł mając w miarę stabilne godziny pracy, urlop, ubezpieczenie, możliwość wzięcia kredytu itd. a to samo na rękę nie mając nic ponadto, to WIELKA różnica.

    •  

      pokaż komentarz

      @sciana: Dokładnie, @x-odus wychodzi z założenia, że pracodawca będzie chciał dać więcej. No niestety ale nie są skorzy do tego.

    •  

      pokaż komentarz

      @sciana:
      - stabilne godziny pracy? Umowa o pracę nie musi tego gwarantować - dalej możesz pracować w nadgodzinach itp. Ile razy robiłem to za darmo (sic!)
      - brak urlopów przy umowach cywilnoprawnych to mit
      - ubezpieczenie - przepraszam, nie można się samemu ubezpieczyć?
      - możliwość wzięcia kredytu - można wziąć kredyt pracując na umowę cywilnoprawną.. Banki dostosowują się do rzeczywistości szybciej niż rząd..

      Będę to powtarzał jak mantrę: Nie każdego stać na luksusy związane z umową o pracę. Pracodawcy nie zaczną zatrudniać ludzi na ozusowaną umowę tylko dlatego, że rząd im kazał, tylko wywalą ich na pysk, albo zatrudnią na czarno.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: a pewnie że można się prywatnie ubezpieczyć. Tylko, że wtedy pracownik i tak tych pieniędzy nie zobaczy. Wtedy zacznie kalkulować, że i tak lepiej ma na etacie, bo jednak państwo ten gówniany NFZ oferuje...

    •  

      pokaż komentarz

      - stabilne godziny pracy? Umowa o pracę nie musi tego gwarantować - dalej możesz pracować w nadgodzinach itp. Ile razy robiłem to za darmo (sic!)

      @losiul: Człowieku, to ci gwarantuje Kodeks Pracy - w przypadku kiedy podpisujesz umowę gwarantującą ci mniej niż KP, niekorzystne punkty umowy sa uchylane przez korzystniejsze przepisy Kodeksu Pracy. Tak więc - nie znasz swoich praw i dałeś się sfrajerzyć.

      - ubezpieczenie - przepraszam, nie można się samemu ubezpieczyć?

      @losiul: Można, jak pracujesz na umowę o pracę to też sam się możesz ubezpieczyć.

      - możliwość wzięcia kredytu - można wziąć kredyt pracując na umowę cywilnoprawną.. Banki dostosowują się do rzeczywistości szybciej niż rząd..

      @losiul: Wychodzi na to, że nigdy nie próbowałeś wziąć kredytu w banku. Proszę cię, znajdź mi bank, który na korzystnych dla ciebie warunkach da ci kredyt długoterminowy, powiedzmy na 30k, kiedy ty pokażesz mu świstek z umową cywilnoprawną ; ).

    •  

      pokaż komentarz

      Człowieku, to ci gwarantuje Kodeks Pracy - w przypadku kiedy podpisujesz umowę gwarantującą ci mniej niż KP, niekorzystne punkty umowy sa uchylane przez korzystniejsze przepisy Kodeksu Pracy. Tak więc - nie znasz swoich praw i dałeś się sfrajerzyć.

      @WinyI: Ty mi mówisz o ideach ja Ci mówię o rzeczywistości. Nie, nie sfrajerzyłem się bo wiedziałem co robię. Zdobyłem dzięki temu niepowtarzalne doświadczenie i szacunek przełożonego i wbrew pozorom - opłaciło mi się, choć niekoniecznie finansowo.

      Można, jak pracujesz na umowę o pracę to też sam się możesz ubezpieczyć.
      @WinyI: To po co przepłacać z umową o pracę? ; )

      @losiul: Wychodzi na to, że nigdy nie próbowałeś wziąć kredytu w banku. Proszę cię, znajdź mi bank, który na korzystnych dla ciebie warunkach da ci kredyt długoterminowy, powiedzmy na 30k, kiedy ty pokażesz mu świstek z umową cywilnoprawną ; ).

      @WinyI: Próbowałem - część banków wymaga umów, to fakt. Część z pozostałych, wymaga stałego dopływu gotówki na Twoim koncie, wystarczy do tego wyciąg z Twojego konta z ostatniego pół roku - 2 lata temu to był np Deutche Bank, słyszałem, że Alior ma podobne wymagania, a to nie jedyne.

      @losiul: a pewnie że można się prywatnie ubezpieczyć. Tylko, że wtedy pracownik i tak tych pieniędzy nie zobaczy. Wtedy zacznie kalkulować, że i tak lepiej ma na etacie, bo jednak państwo ten gówniany NFZ oferuje...

      @krpablo:
      Zgadza się, ale nie chodzi o to żeby wszyscy mieli tak samo, chodzi o to żebyś miał wybór. Są tacy ludzie których na umowę o pracę z ubezpieczeniami i fajerwerkami po prostu nie stać, mają wtedy do wyboru: pracować za cokolwiek, pracować na czarno albo wylądować na bezrobotnym. Jak myślisz co jest najgorszą opcją?

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: najgorsza opcja to praca na czarno... Jakbym miał do wyboru robić na czarno (no OK, sumy pięciocyfrowe może by mnie do tego przekonały, szara strefa poniżej sum pięciocyfrowych się nie opłaca) a iść na bezrobocie - zarejestrowałbym się w GUP. No ale to moje zdanie, może ktoś woli ryzykować...

    •  

      pokaż komentarz

      @krpablo:
      I tu się nie zgadzam : ) - rozumiem że nie masz rodziny na utrzymaniu?
      Po drugie: iść na bezrobocie to jakiekolwiek rozwiązanie wg Ciebie? Bo możesz się zarejestrować w GUP?.. Nie dość że jest to demoralizujące (bo dostajesz głodowe za nic) i demotywujące (bo nie masz pracy, choć jakoś żyjesz za głodowe), to jeszcze tak naprawdę marnujesz czas.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: no jeszcze nie mam rodziny na utrzymaniu, i nieprędko ją będę miał... Wiadomo, że GUP/PUP płaci prawie nic, ale w zamian za to przynajmniej można odpocząć od kieratu. I uwierz, przez pewien czas to naprawdę pomaga...

    •  

      pokaż komentarz

      @krpablo:
      Powiedz mi, za czyje pieniądze w takim razie możesz odpocząć? Lepiej się chowaj, zanim wykopowi haterzy się na Ciebie rzucą za to, że "wyszła prawda o bezrobotnych" ; D.. Wiem, że to pomaga, sam mam na to ochotę ostatnio, ale zanim to zrobię, nazbieram kasy na taki "urlop"..

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: ja nazbierałem i musiałem odpoczywać pół roku, bo nic nie mogłem znaleźć na normalnych, zdrowych warunkach :P.

  •  

    pokaż komentarz

    pracuje ktoś od 8 do 16 na umowę zlecenie , tyrając jak inni bez urlopu,chorobowego itd, i che mi powiedzieć, że to lepsza umowa niż o prace?
    Czy czytam tylko superlatywy od studentów zatrudniających się webmasterką

    •  

      pokaż komentarz

      @memory: nie ma to jak mierzyć wszystkich jedną miarą. Można mieć umowę zlecenie i dogadywać się z kierownikiem, kiedy potrzebuje się wolnego. Centrala nie musi wiedzieć, więc pensja nie jest uszczuplana.

    •  

      pokaż komentarz

      @memory: Jakoś zawsze jak pracowałam na umowie zlecenie/o dzieło to miałam takie same prawa co do urlopu, czy chorobowego jak pracownik "o pracę" - kwestia dogadania się z pracodawcą. Nie wszyscy zatrudniający są nieludzcy, więc nie zabraniajmy tym w porządku zatrudniania pracowników na bardziej elastycznych warunkach.

    •  

      pokaż komentarz

      @memory: racja, dodam, że jeżeli przy umowie zlecenie pracodawca nie wypłaci wynagrodzenia to musisz go ciągać po sądach z cywilnego powództwa, a przy umowie o pracę jest Inspektorat Pracy gdzie może nakazać wypłacenie wynagrodzenia oraz odszkodowanie z odsetkami i dodatkowo nałożyć mandat na pracodawcę do 30 000 zł. Dodatkowo umowa o pracę chroni pracownika przed nagłym zwolnieniem, co w pewnym stopniu zapobiega przed straceniem ciągłości w dochodach.

    •  

      pokaż komentarz

      @memory: raczej liberalnych gimbusów, co mają 130 pln kieszonkowego i myślą, że 2 patyki to full kasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @memory: To nie jest wina istnienia takich umów, tylko durnego systemu gospodarczego. Mamy tak wysokie podatki i opłaty, że naprawdę ciężko zatrudnić czasem pracownika w inny sposób.
      Niszczenie tych umów niczego dobrego nie przyniesie. Pracownicy będą zarabiać jeszcze mniej, bo pracodawca musi jakoś opłacić składki. A jeśli będzie miał ambicję je płacić, to będzie musiał kilka osób wywalić z roboty. Tak więc nie podawaj takich durnych przykładów, bo skutki tego kroku będą jeszcze ostrzejsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @memory: Też mam umowę o dzieło, i prawda jest taka, że gdyby założył sobie własny fundusz na wakacje, na chorobę itp. to wychodzę na tym lepiej. Na wszystkie takie potrzeby które opisałeś wystarczy odłożyć ok. 300zł miesięcznie i masz za to płatny urlop, chorobowe itp.

      Ja takiego funduszu sobie nie założyłem ale też nie narzekam, bo wiem, że gdybym chciał przejść na etat i w ten sposób dać innym odkładać na swój fundusz to będzie to składka ok 600zł, a we własnym zakresie jesteś w stanie się zabezpieczyć za 300zł miesięcznie.

      Krótka matematyka, możemy narzekać tylko dlatego, że chcemy aby ktoś nam zabezpieczył przyszłość, a sami możemy to zrobić o wiele niższym kosztem.

    •  

      pokaż komentarz

      @memory: Ale za to za lepsze pieniądze w większości przypadków. Lepsze chyba to niż siedzenie na bezrobociu?

    •  

      pokaż komentarz

      @Skomber: świat idzie do przodu, ja dostawałem 50 pln i musiało mi starczyć :)

    •  

      pokaż komentarz

      @memory: Jeśli wszystkich na umowach o dzieło wrzucasz do "studentów zatrudniających się webmasterką" to pokazujesz jak ograniczonym jesteś człowiekiem.
      Dziwię się, że ktoś Ci dał w ogóle plusa za te brednie.

    •  

      pokaż komentarz

      @memory: nie ma to jak mierzyć wszystkich jedną miarą. Można mieć umowę zlecenie i dogadywać się z kierownikiem, kiedy potrzebuje się wolnego. Centrala nie musi wiedzieć, więc pensja nie jest uszczuplana.

      @Chudy_: Jasne, że można się dogadywać. Tylko, że rzadko jest na to szansa. Ludzie zejdźcie na ziemię. Umowa śmieciowa nie oznacza wyższej pensji.

    •  

      pokaż komentarz

      @karol3wr: a czy ja mówię, że oznacza? Ja twierdzę, że brak płatnych urlopów nie jest jakąś wielką rzeczą. A ubezpieczenie chorobowe można jak najbardziej mieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chudy_: Urlopy to jest wielka rzecz. Weź np taką ciężarną która przez kilka miesięcy albo nawet rok nie może pracować. Fajnie jest pomarzyć ale życie nie jest takie jak mówi Korwin.

    •  

      pokaż komentarz

      Weź np taką ciężarną która przez kilka miesięcy albo nawet rok nie może pracować. Fajnie jest pomarzyć ale życie nie jest takie jak mówi Korwin

      @karol3wr,
      @Chudy_:
      Powinni wprowadzić regułę podobną do Reductio ad Hitlerum: Reductio ad Korwinum.
      Czytaj: Przegrałeś : P

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Ale ja podałem rzeczowy argument którego nie może obalić. Na dodatek jest on sprzeczny ze skrajnym liberalizmem więc nie możesz napisać Reductio ad Korwinum. Do tego temat dotyczy liberalizmu więc Korwin jest bardzo związany z tematem.

    •  

      pokaż komentarz

      @karol3wr:
      Tjaa : P...
      Gdzieś tam na dole nazwałeś nas idiotami, których nie jest Ci żal, więc w zasadzie to ryba, przegrałeś anyway ; P..

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Wygrałem bo wasze pojmowanie świata na poziomie 4 klasy szkoły specjalnej jest dość tragicznie. Powinno się takim zabierać czynne prawo wyborcze.

    •  

      pokaż komentarz

      @loczyn: dajcie mu plusa bo mnie rozbawił :)

  •  

    pokaż komentarz

    dawać gimbusy! wykopywać! bo ku**a jest narzekanie na umowy. ale trzeba wykopać chociaż i tak nie wiecie o co chodzi.

  •  

    pokaż komentarz

    Pytanie do zorientowanych. Czy pracujący na tych umowach mogą być członkami związków zawodowych? Czy założenie związku jest uzaleznione od liczby pracujących na umowę o pracę?

  •  

    pokaż komentarz

    Jedna wielka pomyłka:
    - Vincentowi pomyliło się myśląc, że wzrosną wpływy do ZUS i odciąży budżet. Wpływy do ZUS nie wzrosną, spadną wpływy z PIT. Nauczka z VAT nic go nie nauczyła.
    - Wyborcom i tłumowi klakierów pomyliło się, że dla ich dobra. To nie dla ich dobra tylko po ich dobro.
    - "Rządowi" pomyliło się bo szukają oszczędności w naszych kieszeniach a nie w swoich wydatkach.

  •  

    pokaż komentarz

    tylko dla ludzi zarabiajacych malo z braku kwalifikacji, wyksztalcenia, czynnikow losowych, zamieszkiwania w dziurze, problemem sa umowy o dzielo. cala reszta ma sie dobrze i nie narzeka. ale jak sie nie ma mozliwosci, to mowi sie trudno. co lepsze - umowa o dzielo czy bezrobocie?

    czestym argumentem jest wlasnie to ze mozna szybko stracic prace. nikt nie rozumie ze to wlasnie dzieki temu oni maja ta prace w ogole. np sasiad ma przetworstwo, potrzebuje sezowo pracownikow, czesto na krotko. wiec on zatrudnia na miesiac/dwa i koniec. i co slysze pod budka z piwem? ze cham i prostak, roboty ludziom normalnie na rok nie da tylko wyzysk w miesiac i koniec. ale nie skuma pacan z drugim, ze tak dziala jego biznes. on przez reszte roku nie ma co robic, wiec za co ma placic ludziom?

    teraz o rotacji. rozumiem iz kazdy z was to pracownik roku i pracodawcy sie bija o was? bo z doswiadczenia powiem ze wiekszosc pracownikow to smierdzace lenie i robia wszystko co sie da byleby tylko nie pracowac (facebook, wykop, przerwy po godzince, wychodzenie na papierosa co 15 minut, toalety co godzine po 10 minut, sciemnianie w kacie, kradzieze (bo przeciez placi malo!, nalezy mi sie!). wiec powiedzcie mi jak ma byc dobrze?

    nie bronie wszystkich, bo tez spotkalem w zyciu mendy co sie dorobily i wykorzystuja. ale jeden to nie sto. wiec nie ma co generalizowac.

  •  

    pokaż komentarz

    Weźcie pod uwagę tych co zarabiają najmniej, daje im się umowy zlecenie, a zysk netto i tak nie wzrasta, jest to dobra opcja dla pracodawcy. Słyszę tutaj ja "pracuje w domu", "ja wynegocjowałem to i tamto", ale wiele osób nie może k!$!a jego mać negocjować. Dlatego daje im się umowy zlecenie, a do łapy i tak dostają ochłapy. Nie jestem przeciwnikiem umów zlecenie etc. Ale pracodawcom brzuchy rosną od tego typu praktyk.

    •  

      pokaż komentarz

      @inferi: jedynym sposobem na to, by ludzie dobrze zarabiali jest spowodowanie, by było więcej pracy. By to pracodawcy szukali pracowników, a nie pracownicy pracodawców. A to można osiągnąć tylko i wyłącznie poprzez liberalizację.
      Wiesz, że w tym strasznym XIX-wiecznym liberalizmie w USA i Wielkiej Brytanii w latach 1880-1920 średnie bezrobocie wynosiło mniej niż 5%? Wiesz, że w XIX wieku płaca realna wzrosła o 400% przy 4-krotnym wzroście liczby ludności? Wiesz, że w XIX wieku gwałtownie zwiększyła się konsumpcja (w tym towarów luksusowych), wzrosły oszczędności robotników, długość życia, spadła śmiertelność..... ludzie się mocno bogacili. Właśnie dzięki liberalizmowi.

    •  

      pokaż komentarz

      liberaliz

      @beeko: Czy ja napisałem, że liberalizm jest zły? Nie neguje soku jakiego dokonała Wielka Brytania i USA w tamtych latach dzięki liberalizmowi! Ale mamy rok 2012. Tak więc wróć szybciutko myślami do naszej rzeczywistości, w której bezrobocie ma więcej jak 12%, płaca realna nie wzrasta, przy spadku liczby ludności. Nie wiem jak wygląda konsumpcja towarów luksusowych, ale bez jachtu i mercedesa się obędzie, bo chyba nie nazywasz towarem luksusowym 42 calowy tv czy jeansy za 120 zł. U nas oszczędności przeciętnego obywatela raczej diametralnie nie wzrastają?

      Chodzi mi o to, żeby podchodzić na spokojnie do wykopowego spustu nad umowami zlecenie etc. Rozumiem, ze ozusowanie tych umów odbije się negatywnie na pracownikach, jak również uważam, ze lepiej zarabiać 1180 na rękę niż nic. Ale wydaje mi się, ze ludzie tutaj myślą, ze właściciele firm to uosobienie dobra, a tak nie jest, pracodawcy doją swoich podwładnych jak tylko mogą, a przykładem są umowy zlecenie, a płaca netto i tak nie wzrasta.

      Wiele wykopowiczów to konformiści, którzy powiedzą wszystko, byle tylko zostać zaakceptowanym przez główny nurt ideowy tego portalu. Pewnie wielu tutaj jeszcze nie przepracowało dnia, a inni zarabiają na tyle dużo, ze dla nich to bez znaczenia czy zarabia dużo na umowie o prace czy zlecenie. Ale zapominacie, że jest własnie wielu zwykłych słabo zarabiających Kowalskich dla, których umowa zlecenie to nic dobrego i raczej trudno im się dziwić.

    •  

      pokaż komentarz

      @inferi:
      Zwykły Kowalski ma najczęściej wybór na jaką umowę chce pracować. A jeśli ten wybór jest ograniczany, to przez lewicowych pożytecznych idiotów. Bo albo domagają się likwidacji lub ograniczenia umów cywilnoprawnych, albo też powodują, że opodatkowanie pracy jest tak wysokie, że pracodawca mówi Kowalskiemu "albo cywilnoprawna, albo nie zatrudnię Cię".
      Więc jesli ktoś wpędza Kowalskiego w nędzę i ogranicza mu wybór, to lewica. Nie przedsiębiorcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: dlatego XIX wiek to był raj na ziemi. Amen.

    •  

      pokaż komentarz

      @inferi: jedynym sposobem na to, by ludzie dobrze zarabiali jest spowodowanie, by było więcej pracy. By to pracodawcy szukali pracowników, a nie pracownicy pracodawców. A to można osiągnąć tylko i wyłącznie poprzez liberalizację.
      Wiesz, że w tym strasznym XIX-wiecznym liberalizmie w USA i Wielkiej Brytanii w latach 1880-1920 średnie bezrobocie wynosiło mniej niż 5%? Wiesz, że w XIX wieku płaca realna wzrosła o 400% przy 4-krotnym wzroście liczby ludności? Wiesz, że w XIX wieku gwałtownie zwiększyła się konsumpcja (w tym towarów luksusowych), wzrosły oszczędności robotników, długość życia, spadła śmiertelność..... ludzie się mocno bogacili. Właśnie dzięki liberalizmowi.


      @beeko: Problem zaczął się wtedy kiedy zabroniono pracy dzieciom i wprowadzono przepisy bhp i wzrost płac. Kiedyś ludzie mieszkali po 10 osób na 30m2 i nie było bezrobocia. Potem przyszli lewacy i teraz dzieci nie pracują w kopalniach, podniósł się standard życia a bezrobocie wynosi 12%

    •  

      pokaż komentarz

      @karol3wr:
      I tu się mylisz. Przepisy dotyczące pracy dzieci nie mają NIC wspólnego z lewicą. Wręcz przeciwnie. W Wielkiej Brytanii pierwsze przepisy regulujące pracę dzieci wprowadził rząd Wigów. Ze współczesnych ruchów najbliżej im do... liberałów. Wigowie byli przeciwnikami monarchii absolutnej, zwolennikami osłabienia władzy królewskiej (a więc podobieństwo do minimalnego państwa), popierali prywatną przedsiębiorczość, byli przeciwnikami narzucania religii, z czasem Wigowie stworzyli brytyjską Partię Liberalną.
      W latach 30. XIX wieku to właśnie rząd Wigów skrócił czas pracy w ogóle, określił, jak długo mogą pracować dzieci w jakim wieku, zakazał zatrudniania dzieci poniżej 9. roku życia (wcześniej do pracy brano nawet 3-letnie dzieci). Pierwsze prawodawstwo dotyczyło dzieci pracujących w przemyśle tekstylnym. Później, za kolejnych rządów Wigów, zaczęto jeszcze bardziej ograniczać pracę dzieci.
      Jak widzisz, to liberałowie zaczęli dbać o to, by nie eksploatowano dzieci. Dorosłych zresztą też. W 1847 roku rząd Wigów skrócił czas pracy dla wszystkich do 10 godzin na dobę.
      A co robiła lewica? Ano w 100 lat po tym, jak w kapitalistycznej Wielkiej Brytanii zaczęto wprowadzać pierwsze prawa ograniczające przymusową prace dzieci, w komunistycznym ZSRR zmuszano dzieci do pracy na plantacjach bawełny.

      Pamiętaj też, że w biednych społeczeństwach praca dzieci stanowi bardzo istotny wkład do budżetu domowego. Innymi słowy, im społeczeństwo bogatsze, tym mniej dzieci pracuje. A, jak wiesz z poprzedniego mojego posta, XIX-wieczny liberalizm doprowadził do olbrzymiego wzbogacenia się społeczeństw. Zatem liberalizm działał tutaj dwukierunkowo. Po pierwsze poprzez liberalne rządy, które ograniczały wykorzystywanie dzieci (i dorosłych), po drugie, poprzez wzbogacanie społeczeństwa, dzięki czemu rodzina mogła utrzymać się z pracy samych rodziców. Nie było już potrzeby wysyłania dzieci do pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: Nie można powiedzieć, że regulowanie pracy to liberalizm. To reformy o charakterze socjalistycznym a kto je wprowadza to inna sprawa.

    •  

      pokaż komentarz

      @karol3wr: no i znowu nie wiesz, o czym mówisz.
      Po 1. nie możesz mówić w odniesieniu do rządu Wigów o socjalizmie, bo on jeszcze nie istaniał.
      Po 2. liberalizm nie zakłada braku regulacji.

  •  

    pokaż komentarz

    obstawiam ze wiekszosc ludzi ktorzy mogliby dostawac 2500zl na reke przy umowie smieciowej zamiast 2000zl na reke przy umowie o prace, nie odlozyla by na emeryture nic. Za 40lat umierali by z glodu na chodnikach i trzebaby bylo z budzetu im wyplacac zapomogi. Tak to przynajmniej bedzie trzeba mniej dotowac do zusu..
    Koszty pracodawcy przy 2000zl netto na umowie o prace to ponad 4200zl (same skladki emerytalne to 680zl). Pracujac na umowie zlecenia za 30% netto, nie ma sie zadnego socjalu, ubezpieczen a pracodawca tylko zaciera raczki. Zeby bylo uczciwie to rezygnujac z etatu, trzeba sie upomniec o koszty pracodawcy.

    Bardzo dobrze sie stalo, ze wprowadzono ustawe ktora zabrania zatrudniac pracodawcy na smieciowa/dzialanosc tego samego pracownika ktory wczesniej pracowal na etacie. Wiekszosc pracodawcow wyzyskiwaczy przed wprowadzeniem tej ustawy, dawala pracownikom ulitmatum przejscia na smieciowke. A oni sie musieli zgodzic, pomimo iz pracowali za minimum krajowe :/

    •  

      pokaż komentarz

      @mixerro: no i sam potwierdzasz, że dobrowolny system emerytalny jest lepszy. Bo piszesz "większość ludzi"... czyli jakaś część by odłożyła. Czyli z budżetu trzebaby utrzymywać mniej niż 100%. Obecnie z budżetu utrzymywanych jest 100%. To chyba lepiej, żeby utrzymywać mniej niż więcej, prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: akurat ja jestem za tym, zeby panstwo wyplacalo minimalna emeryture. Skladki powinny byc niewielkie, ale obowiazkowe.
      Idealne rozwiazanie jest teraz w przypadku przedsiebiorcow. Oplacaja minimalne skladki, ale ciagle maja mozliwosc odkladania samemu. Do tego calkiem rozsadnie wyglada sytuacja w przypadku 3go filaru. Jest mozliwosc zalozenia konta maklerskiego w takiej formie i inwestowania bez placenia podatku.

    •  

      pokaż komentarz

      @mixerro: Tak poza tym ludzie zapominają, że pracodawca wcale nie wypłaci pracownikowi różnicy. Czy ktoś dostał obniżkę wynagrodzenia w związku ze zmianą składki rentowej?

  •  

    pokaż komentarz

    Określenie "umowy śmieciowe" to kolejny przykład na to, jak bardzo socjaliści gardzą ludźmi. To właście środowiska lewicowe (przede wszystkim Krytyka Polityczna) rozpropagowały okreslenie "umowy śmieciowe". A kim jest ktoś, kto podpisuje "umowę śmieciową"? Ano śmieciem. Pozwala się traktować jak śmieć, jest zatem śmieciem. Tym właśnie są ludzie dla lewicy. Albo śmieciami, bo podpisują "umowę śmieciową" i przez to unikają haraczu, na którym lewica żeruje (vide: dotacje państwa dla Krytyki Politycznej, która, nota bene, sama zatrudniała ludzi na umowy "śmieciowe"), albo niezdolnym do myślenia bydłem, które musi oddawać olbrzymią część zarobków po to, by rząd mógł o nich "zadbać", decydując jak ubezpieczają swoje zdrowie i jak odkładają na emeryturę.

    •  

      pokaż komentarz

      @beeko: Porozmawiaj może nie z informatykami na kontraktach tylko ze sprzątaczką albo kasjerką pracującą na umowie zlecenie i zapytaj czy czuje się jak śmieć. Będziesz miał odpowiedź.

    •  

      pokaż komentarz

      Porozmawiaj może nie z informatykami na kontraktach tylko ze sprzątaczką albo kasjerką pracującą na umowie zlecenie i zapytaj czy czuje się jak śmieć. Będziesz miał odpowiedź.
      @karol3wr: A jak ta sprzątaczka czułaby się w ogóle bez pracy?

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo słuszny wykop. Zabrakło tylko w zestawieniu umowy o dzieło i ewentualnie 1-osobowej działalności.

    Od dawna pisałem, że jeśli ktoś stosuje propagandową nowomowę narzuconą przez rząd, to przynajmniej powinien stosować cudzysłów, o w ten sposób: "umowy śmieciowe". A najlepiej w ogóle tego określenia nie używać, gdyż jest ono celową manipulacją i posługując się nim, ułatwiamy zadanie manipulantom.

    Temat został już wysmażony na tyle, że tera tusek-chytrusek p#!$%$%nie gadkę a'la dobry mąż stanu, że w ramach walki z tymi złymi "umowami śmieciowymi" dojebiemy wszystkim ZUS, a lemingoza jeszcze go poprze i słupeczki pójdą w górę pomimo, że to działanie ewidentnie na niekorzyść obywateli.

    PS. starczy pomyśleć, z którego rodzaju umowy najwięcej kasy idzie "do śmieci", aby sobie odpowiedzieć na pytanie, która umowa faktycznie jest śmieciowa.

  •  

    pokaż komentarz

    ja pracuję głownie na umowy o dzieło i dla mnie prawdziwym śmieciem jest umowa o pracę

  •  

    pokaż komentarz

    Ja swoim pracownikom przy każdej podwyżce daję wybór. Płacę kwotę brutto-brutto albo jako umowa o pracę albo dzieło. Większość chce mieć pensje minimalną na umowę o pracę a wszystko ponadto na umowę o dzieło.

    •  

      pokaż komentarz

      @iceb: :)

      Jak pracowałem w pewnej firmie to pracowdawca sam mi powiedział ze mam sobie wybrać : umowa o prace za 3k brutto (i odkłada mi na emeryturę której pewnie nikt z pracowników nie dostanie + inne duperele państwowej) czy daje mi 3200 zł brutto na umowie zlecenie + prywatne świadczenia zdrowotne bo jak sam twierdził woli dać więcej pracownikom niż Państwu (napomnę tez ze sam jako współwłaściciel nie był w firmie zatrudniony tylko był udziałowcem).

      A w umowie zlecenie tez możesz się dogadać ze chcesz mieć wpisany płatny urlop bo większość pracodawców na to by poszło bo i tak płacąc na zleceniówkę i tak oszczędzają (ale to są nieliczni porządni)

  •  

    pokaż komentarz

    Tak. Wielki bohater, broni umów śmieciowych. A teraz pomyśl
    1. że mnie jako studenta zaocznego nie chcą praktycznie nigdzie przyjąć w systemie pracy na umowę o pracę od PN do PT. Oferowane umowy o pracę to w 90% system pracy od PN do ND (4 zmianowy).
    2. Zarobki moje na umowie zlecenie to 6.5zł/h brutto (netto 5.56zł bo jako student mają ulgi w podatkach) w tym:
    - nie mam składki emerytalnej, rentowej, chorobowej, wypadkowej i na GFŚP
    Na dobrą sprawę na umowie zlecenie mogliby płacić nawet 4zł/h (a co tam) bo przecież nie reguluje tego prawo pracy
    3. Jeśli jest jakaś praca w systemie od PN do PT to bez znajomości (mniejszych bądź większych) Cię nie przyjmą. No chyba że na czarno

    Teraz powiesz że ja jako student powinienem się cieszyć że mam pracę. No niby tak, tylko że muszę liczyć sam na siebie. Nie wywodzę się z bogatej rodziny. Jestem zdany tylko na siebie. Emerytura... pffff... mogę zapomnieć.... stanie mi się coś w pracy.... pffff.... mogę zapomnieć o odszkodowaniu. Normalnie same zalety.

    Brawo szerloku

    •  

      pokaż komentarz

      @bulwaa7:
      Rzeczywiście, może w takim razie powinni jeszcze bardziej podnieść pensje minimalne?
      Myślisz, że jeśli by usunąć "śmieciowe" umowy, nagle ta praca się dla Ciebie znajdzie : )?

    •  

      pokaż komentarz

      @bulwaa7: Nie chcę Cie martwić, ale na umowie o pracę też możesz zapomnieć o emeryturze.

    •  

      pokaż komentarz

      @bulwaa7: Ciekawe, po co Ci składki emerytalne, skoro studiujesz - każdy rok nauki wlicza się do stażu pracy przy liczeniu emerytury. Jeśli dodatkowo nie masz ukończonych 26 lat, ubezpieczenie zdrowotne przysługuje Ci przy rodzicach.

    •  

      pokaż komentarz

      @bulwaa7: nie warto gadać z tymi korwino liberałami co sami mają firmy i nie pojmują specyfiki pracy u takich potworów jak oni. Płacą najniżej jak się tylko da po to by dla swoich dzieciaków głupich mieć więcej, żenujące potwory ludzkie. Niech ich ZUS ostro leje bo zasługują na ostre wpierrrdol:)

  •  

    pokaż komentarz

    Ostatnio byłem na rozmowie o prace, która trwała ponad godzinę. Pracodawca miał opracowaną technikę najpierw zrównać mnie z ziemią, zaniżyć moją wartość i potem zaproponować według niego niebotycznie świetne warunki pracy.
    2300 brutto więc na rękę niewiele ponad 1400 do tego praca na 4 zmiany (nocki itp), do tego dojazdy (mnie 23 dni takich dojazdów wyniesie 425 zł) więc na czysto po kosztach zostanie mi niecałe 1000 zł, do tego doliczmy eksploatację auta jakieś dodatkowe koszty to moje zarobki wyniosą ok 700 zł :D.

    Przedstawiłem swoje wymagania, tak by te 1400 zostało mi już po odliczeniu kosztów czyli 1850 na rękę.

    Pracodawca się nie zgodził, ale namawiał mnie bym przyszedł na jego warunkach bo to poważna firma a po 3 latach może dostanę awans :)

    Powiedział, że są też premie ale premia jest tylko za dodatkowe rzeczy czyli rozumiem, że za pracę jaką wykonam sam a miałyby docelowo wykonać to 2 lub 3 osoby wtedy dostanę 100 zł premii :D.

    Druga sprawa to to, że mam pracę ok 3-4 godziny dziennie czasami krócej (godziny nocne od 2 do 5 max 6) za którą dostaję 1550 zł na rękę co prawda bez umowy ale zakład mam 300m od domu i szukałem czegoś dodatkowo na te 8 godzin, ale w ciągu dnia by mieć jakąś umowę i dodatkowe pieniądze, no ale sorry za 700 zł robić 23-24 dni w miesiącu mi się nie uśmiecha. Zwłaszcza że weekendami sobie dorabiam ale tez bez umowy i też praca bardziej hobby za które płacą i to wcale nie mało.

    Kolejna oferta to kierowca w pizzerii, 7,5 na godz. + zwroty za paliwo, jak obliczyłem jazda autem które pali 13 w mieście się nie opłaca, bo zwroty nie pokrywają kosztów i ok 12-18 zł codziennie muszę dokładać, auto wiadomo ciągle odpalane itp itd wiec zużycie częstsze niż sama jazda. Aha i praca po 12 godzin z tym że zawsze trzeba być przed otwarciem ok 20 minut a po zamknięciu 30 min najkrócej trzeba zostać a czasami i godzinę bo liczy sie jakiś ser, pieczarki itp. W soboty i niedziele po 13 godzin otwarcia + j/w.

    Praca jest i łatwo znaleźć tak jak niektórzy mówią ale po pierwsze jaka to praca, po 12-13 godzin po drugie jakie pieniądze.
    A praca 8 godzin po kosztach wychodzi 700 zł i nocki, nie nocki.

    Co do umów to w pizzerii wiadomo jedna wielka lewizna jeździsz swoim autem a faktury się bierze na nowe wozidło własciciela, które służy mu tylko do wożenia dupy.

    Co do umowy w poważnej firmie to ok są zusy i podatki i chorobowe itp. ale na ręce zostaje niewiele.

    Praca bez umowy po 3-4 godziny a czasami po 2,5 godziny już smacznie zasypiam w domu i 1550 bez żadnych kosztów a są jeszcze dodatkowe profity, ale to już nie chodzi o to tylko o same realia.

  •  

    pokaż komentarz

    ta cala krucjata z umowami ma cel zwiększenie wpływów do budżetu z tytułu podatków na zus etc, nic innego.

  •  

    pokaż komentarz

    Gdy zobaczyłem wykop to się ucieszyłem, chciałem napisać to samo.
    Gdy poczytałem komentarze to się załamałem.
    Młode, wykształcone społeczeństwo, a tak zmanipulowane.

    Każdemu kto jest tak przeciwny umowie o dzieło, proponuje założyć własną firmę.
    Wtedy będziecie mieć same prawa.
    Będziecie mogli zrobić sobie 365 dni urlopu.
    Będziecie mogli zatrudnić całą rodzinę na umowę o prace.

    •  

      pokaż komentarz

      Każdemu kto jest tak przeciwny umowie o dzieło, proponuje założyć własną firmę.

      @abiszaj:

      Moze nie chodzi o przeciwienstwo umow o dzielo, bo niektorym sa one potrzebne, ale o traktowanie tych umow przez pracodawce w kazdym przypadku jako zastepstwo umowy o prace. Tak, umowy tego typu sa zle postrzegane wlasnie przez naduzywanie ich przez pracodawcow.

      Nie oklamujmy sie. Chetnie takie umowy (zlecenie/o dzielo) podpisuja studenci - dla nich to zysk. (obustronny). Ale pozostali, ktorzy w przypadku umow zlecen sa zobligowani i tak do oplacania skladek ZUSowskich? Juz nie tak bardzo.

      A czy pracodawcy faktycznie pozwalaja samodzielnie decydowac (w przypadku umow o dzielo) kiedy to dzielo 'pracownik' wykona, czy jednak narzucaja mu sztywne, dzienne ramy czasowe? No wlasnie :]

    •  

      pokaż komentarz

      @sylwek2k: Chętnie bym podyskutował, ale niestety nie jestem zatrudniony na umowę o prace, i muszę pracować po godzinach.

    •  

      pokaż komentarz

      @abiszaj:

      Piszesz tak, jakby osoby zatrudnione na UoP nigdy nie robily charytatywnych nadgodzin...

    •  

      pokaż komentarz

      @abiszaj: Człowieku, ja mam umowę zlecenie i muszę parcować po 12h dziennie, nie pasuje to wypierd... Pracodawca zrobił sobie miesięczny urlop, a ja musiałem razem z nim, tylko nikt mi za niego nie zapłacił, nie wspomnę o telefonach o godzinie 20 z rozkazem przyjścia do pracy, albo "obowiązkowe" weekendy z dniówką 14h, niby plus dla mnie, że mam więcej h=większa wypłata, ale jak zobaczą, że mam pow. 150h to każą mi siedzieć w domu, bo za dużo zarobię, paradoks, jebię w firmie cały etat, nie mam prawa do urlopu, na chorowanie mnie nie stać, z zapaleniem zatok czy bolącym gardłem biegałem do firmy, a za co? Za frajer, bo teraz jestem na lodzie, bez pracy, bo oni mi nie muszą gwarantować zatrudnienia. Za późno to zrozumiałem.
      Kolejna sprawa, przez pracę w firmie zajeździłem sobie serce, okazało się, że pozostało mi się leczyć prywatnie, bo moja umowa mi zagwarantowała mi ubezpieczenia zdrowotnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @sh2dov:
      Pytanie, czy powinieneś to wiązać z formą współpracy, czy z tym, że takiego pracodawcę sobie sam wybrałeś? Nie brakuje ani przykładów uczciwych pracodawców zatrudniających na dzieła, ani nieuczciwych zatrudniających na etat. Wszystko się i tak sprowadza do kwestii nieformalnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @sh2dov: Mam tylko jedno pytanie:
      Dlaczego tam pracowałeś, skoro było tak źle?
      Jeśli byleś zmuszany do pracy wbrew swej woli to zgłoś to na policję ;)

      A tak na serio to proponuje Ci założyć własną firmę. Wtedy każdy urlop będziesz miał płatny.

    •  

      pokaż komentarz

      @sylwek2k: Jestem krótko po zatrudnieniu na umowę o prace stąd mój pogląd na ta sprawę.
      Firm po prostu nie stać na to aby dawać umowę o prace.
      Nie wszystkie koszta zostały podane w powyższym wykopie.
      Do kosztów pracodawcy należy doliczyć: badania lekarskie, szkolenia bhp i poz, urlop pracownika (cały miesiąc, wszystkie składki plus wynagrodzenie), zwolnienia lekarskie (tego tez nie rozumiem, dlaczego płaci pracodawca a nie zus).
      Dla dużych firm z wielkimi obrotami to może nie problem, ale jeżeli ktoś ma małą firmę, zatrudnia jedną lub dwie osoby, to już tak pięknie nie jest.

      Niestety jeśli nie prowadziłeś nigdy firmy to ciężko będzie Ci to zrozumieć.

    •  

      pokaż komentarz

      zwolnienia lekarskie (tego tez nie rozumiem, dlaczego płaci pracodawca a nie zus).
      Dla dużych firm z wielkimi obrotami to może nie problem, ale jeżeli ktoś ma małą firmę, zatrudnia jedną lub dwie osoby, to już tak pięknie nie jest.


      @abiszaj:

      No widzisz... jak zatrudniasz do 20 pracownikow (20 pelnych etatow), to od pierwszego dnia zwolnienia, calosc placi bezposrednio ZUS.
      Jezeli zatrudniasz powyzej 20 pracownikow, to wtedy, za pierwsze 35 dni zwolnienia placi pracodawca, a pozniej juz ZUS.

      Dlatego jest rozrozniany ZASILEK CHOROBOWY (placi ZUS) i WYNAGRODZENIE CHOROBOWE (placi pracodawca).

      Firm po prostu nie stać na to aby dawać umowę o prace.

      @abiszaj:

      Pod warunkiem, ze nie zatrudnia sie ludzi do robienia za tzw 'malpe'. Tam gdzie rotacja pracownikow jest duza, i gdzie potrzeba niewykwalifikowanej sily roboczej, tam najczesciej pojawia sie umowa zlecenie/o dzielo.

      Jezeli patrzysz na wszystko z jednej perspektywy, czyli pracodawcy, to i owszem, te wszelkie skladki sa bez sensu. Ale patrzac od strony pracownika, gdyby chcieli miec podobny 'socjal' co na umowie o prace, to nawet ubezpieczajac sie prywatnie, i odkladajac prywatnie kase, suma sumarum wyszliby bardzo podobnie. I jak chce sie po prostu szybko zarobic, a nie potrzeba socjalu (jest sie studentem) - to i na taka oferte sie przystaje.

      Jak nie chce sie zamykac na wspolprace z jednym pracodawca, a ma sie cos do zaoferowania, to sie zaklada wlasna dzialalnosc. I rozliczaja sie firmy na zasadzie rachunkow.

    •  

      pokaż komentarz

      @sylwek2k: Po twoich wypowiedziach wnioskuje, że nie masz problemów ze znalezieniem dobrej pracy. Więc nie rozumiem w czym widzisz problem. Naprawdę wierzysz w to że panom walczącym o to aby zniknęły "umowy śmieciowe" zależy na naszym dobru?

    •  

      pokaż komentarz

      @abiszaj: bo początkowo, było okej, ale póżniej z dnia na dzień nowe obowiązki, pracowałem do czasu znalezienia nowej pracy

  •  

    pokaż komentarz

    Moim zdaniem głównym problemem jest to że pracodawca mógł by ponosić koszty w wysokoćci 2500 zł ale wykorzystują to i płacą w sumie pensje podobną do minimalnej i zmniejsza sobie koszty. I w tym leży problem. Nie mam nic do tych umów jeżeli faktycznie są to zlecenia , ale pracowanie na nich jak na etacie jest przesadą.

    Rozumiem że autor wykopu ma takie kalifikacje że to on stawia warunki , i chwał mu ze takiego czegoś sie dorobił . Ale np. pracownicy o niższych kalifikacjach nie mają takiej możliwości , tym bardziej np. w mniejszych miejscowościach gdzie jest kilka ofert miesięcznie pracy . Pytanie czy powinniśmy tych ludzi w taki sposób chronić. A dywagacje że pracodawca nie zatrudni pracownika, to też marny powód ponieważ jak go potrzebuje to i tak go zatrudni a czy będzie płacił mu do ręki 2500 zł czy też 1600 i haracz do państwa tonie robi mu w sumie różnicy.

  •  

    pokaż komentarz

    Wszystko pięknie i ładnie. Problem w tym, że pracodawcy zatrudniają na umowę zlecenie/dzieło, a pracownik w rzeczywistości pracuje na warunkach umowy o pracę, bo przecież musi siedzieć w pracy od-do i być na każde skinienie pracodawcy. Umowa zlecenie i umowa o dzieło są potrzebnym tworem, ale pracodawcy nie korzystają z niej zgodnie z definicją i przepisami prawa.

  •  

    pokaż komentarz

    A jak wygląda sprawa z samozatrudnieniem? Koszty są podobne do Umowy o Dzieło, czy większe, czy jak?

  •  

    pokaż komentarz

    Wyrwałeś mi to z ust, ale... nazwa się przyjęła, dlatego będzie ciężko z nią walczyć... ja za to proponuję wprowadzenie nazwy "umowa złodziejska" dla umowy o pracę.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak gdzieś czytam/słyszę o umowach śmieciowych to zawsze mi się nasuwa na myśl ten czerwony Bogusław Ziętek.

    Ingerencja w relacje pracodawca-pracownik, tworzenie niepotrzebnej biurokracji pomiędzy kupującym, a sprzedającym, podatek dochodowy, kara za pracowanie i nagradzanie bezrobotnych, związki zawodowe, płaca minimalna, przymus ubezpieczenia, ZUS, uregulowany wiek emerytalny i można by tak wymieniać w nieskończoność...

    To wszystko czerwoni tworzą po to by zniechęcić ludzi do pracowania, do zarabiania pieniędzy. Ludzie myślą O matko, tak ciężko pracuję i nic z tego nie mam! i myślą o pracy jako o ciężkim obowiązku, bo żyją z dnia na dzień. Tworzy się taki system, by na pracodawcę patrzono jak na potwora czy pijawkę. Zamiast tego wystarczy przecież zlikwidować te wszystkie socjale, przymusy i "prawa pracownicze", znieść niepotrzebne podatki, a ludzie w końcu sami zaczną myśleć O kurczę, ciężko pracuję, ale jest warto. Państwo się w to nie wtrąca, zarabiam ile chcę, wydaje pieniądze na co chcę i czuję się wolnym człowiekiem. Człowiek powinien odczuć chęć wydawania pieniędzy, ale rząd tego zabrania, bo nie miałby takiej kontroli nad obywatelami. Wyobraźcie sobie, że to nie wasz pracodawca płaci za was podatki tylko wy sami. Można oczywiście być tego świadomym, ale jestem przekonany, że gdyby ludzie tylko poczuli jak bardzo są okradani, na pewno zmienili by obecny system. Nie ważne na jakiej umowie jesteś - ważne, że nie masz za wiele wyboru, bo albo pracujesz na umowie takiej jakie zmusza ciebie do tego państwo, albo pracujesz na czarno i jesteś przestępcą.

    Każda ingerencja przez państwo w naszą sferę prywatną, jaką jest praca czy konsumpcja, to nic innego jak ograniczanie wolności i zniewolenie społeczeństwa. Czy politycy robią to świadomie czy nie to zostawiam wam do myślenia. Ja uważam, że robią to celowo.

  •  

    pokaż komentarz

    Kolejna narodowa dyskusja o umowach śmieciowych kolejny raz pokazuje mi, że większość ludzi to idioci bez szczątkowej chociaż zdolności analitycznego myślenia... Zgadzam się z autorem wykopu. Czy naprawdę ktokolwiek o zdrowych zmysłach myśli że uZUSowienie umów o dzieło spowoduje polepszenie sytuacji w kraju? To takie idiotyczne twierdzenie jak to, że zdelegalizowanie prostytucji, aborcji / czegokolwiek spowoduje zanik tego zjawiska. Politykom polecam zapoznać się z terminem Szara Strefa i zrozumieć, że obłożenie kolejnym podatkiem to nie rozwiązanie i wpłynie na MNIEJSZE ZATRUDNIENIE pracowników i jeszcze mniejszą ilość pieniędzy w potfelu pracownika. http://www.youtube.com/watch?v=qshm7_zv_h0

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawe co zrobisz gdy poważnie zachorujesz (wypadek, przeszczep, nowotwór itp) lub gdy będziesz chciał zaciągnąć kredyt na mieszkanie/samochód. Poza tym nie każdy jest programistą/grafikiem/księgowym aby w czasie niedyspozycji pracować w domu przed kompem.

    •  

      pokaż komentarz

      @marwro: Ale nikt nie twierdzi, że umowa o dzieło jest dobra dla każdego i w każdej sytuacji.
      Poza tym szukając pracy (z umową o pracę) jesteś o wiele poważniejszym kandydatem jeśli możesz się pochwalić stosem umów o dzieło + dobrymi referencjami (à propos ubezpieczenia i/lub kredytu)

    •  

      pokaż komentarz

      @marwro: a nie wolałbyś mieć decyzji jak, gdzie na ile się ubezpieczać od takich wypadków ? nie wolałbyś oddać swoich pieniędzy w ręce specjalistów tak jak Ci się podoba a nie w bandę urzędników, którzy chcą mieć monopol na Twoje pieniądze. Zauważ, że gdy działają mechanizmy rynkowe (przede wszystkim konkurencja i walka o klienta) to wszystkim wychodzi na dobre. Popatrz na OC samochodowe, popatrz na prywatne ubezpieczenia zdrowotne typu złota karta.

      Da się ? Oczywiście że się da, ale wyborcy lubią jak im się obiecuje, bo ich boli myślenie, podejmowanie decyzji i odpowiedzialność za te decyzje

    •  

      pokaż komentarz

      @pietere: Jak mówił W. Churchill: Demokracja to najgorszy system, ale nie wymyślono nic lepszego.

      Bo czy głos kolesia z pod budki z piwem jest warty tyle samo co profesora akademickiego?

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomasz_T: wymyślono, wymyślono, ale nie wprowadzono - normalność

  •  

    pokaż komentarz

    Likwidacja umów śmieciowych na pewno nie polepszy sytuacji tylko na pewno ją pogorszy. Nasza kraina mlekiem i miodem płynąca ściąga z nas przecież większe pieniążki od umowy etatowej niż na zlecenie/ o dzieło. A ponadto jak takie umowy się zlikwiduje to murzyńska praca będzie się rozwijać i będzie jeszcze większe bezrobocie: jeśli pracodawca zatrudniał 2 osoby na umowe zlecienie/o dzieło do wykonywania tej samej roboty, to teraz pracodawca będzie musiał zaoszczędzić na składkach itd, więc 1 pracownik poleci a drugi będzie harował jak wół za 2, więc robisz za niewolnika a jak będziesz miał sapy to won.

  •  

    pokaż komentarz

    Dość dziwne, za 2100 brutto dostawałem 1500, za 2500 powinno być 1800+/-

    •  

      pokaż komentarz

      @Tarant: dokładnie 1808 zł :) a co do określania umów takimi czy innymi epitetami..moim zdaniem patrząc na to co dzieje się na rynku pracy powinniśmy cieszyć się, że w ogóle mamy jakieś źródło dochodu..sam pracowałem, długi czas na umowę zlecenie a potem o dzieło i cieszę się, że w ogóle przynosiłem jakiś pieniądz do domu.fakt, że pod względem socjalnym umowa o pracę jest korzystniejsza dla pracownika, np. urlopy, chorobowe, zwolnienie na opiekę nad dzieckiem etc. najważniejsze to nie poddawać się.pracowałem w oparciu o umowę o dzieło więcej kasy zostawało mi w portfelu, podszkoliłem się zrobiłem parę kursów, zdobyłem doświadczenie i zacząłem szukać innej pracy.po roku udało się znaleźć i teraz umowa o pracę..na razie na 3 lata ale jest wystarczy się wykazać, ciężko pracować i ciągle uczyć się, podnosić kwalifikacje, jeżeli nie za pieniądze pracodawcy to za swoje własne.taka inwestycja zwróci się szybciej niż myślicie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tarant: bo to nie jest 2500 brutto, tylko 2500 w całkowity koszt pracodawcy

  •  

    pokaż komentarz

    To ja, człowiek-śmieć ze śmieciowego państwa jakim jest Polska. Skończyłem śmieciowy (humanistyczny) kierunek na śmieciowej (prywatnej) uczelni. Pracuję w sortowni (zgadnijcie czego) na śmieciowej umowie (o dzieło). Nie płacę składek emerytalnych, bo i tak dostałbym śmieciową emeryturę. No cóż, przynajmniej sobie teraz pojem i popiję (śmieciowe żarcie ze śmieciowych składników typu sól drogowa czy inny susz) oglądając śmieciowe programy (Trudne Sprawy) w śmieciowej telewizji, mając nadzieję, że zdechnę przed 60-tką. Jeżdżę autem-śmieciem przywleczonym zza Odry, które za sam wygląd zostałoby zatrzymane przez tamtejszą policję. Z resztą Polska policja czy inna straż miejska też traktuje mnie jak śmiecia. W urzędzie też potraktowano mnie jak śmiecia, a moje podanie o posprzątanie w moim mieście wylądowało w śmietniku. Mam dosyć, więc na weekend jadę na za miasto - niestety ktoś znowu wyrzucił śmieci do lasu i do jeziora. Kiedy to widzę to siarczyście przeklinam, bo na co dzień używam śmieciowego języka. Wróciłem i wreszcie poszedłem wyrzucić własne śmieci do kontenera - patrzę, a tam w śmieciach leży biały orzeł w koronie.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeśli mówimy o umowach o dzieło jako normalnych umowach i chcemy uwzględnić fakt, że z takich umów wywiązujemy się wg własnego widzi mi siei gdzie mi się to podoba, to dlaczego dostaje się tego typu umowy np na produkcji, jako kierowca, jako przedstawiciel handlowy ? Na każdym tym stanowisku miałem: określone: miejsce pracy i godziny jej wykonywania, ba nawet potrafi się znaleźć punkt mówiący o nienormowanym czasie pracy za sztywną pensję, odpowiedzialność materialną. W samochodach np montowane są GPS żeby pracownik sztywno trzymał się trasy a w zakładach karty do odbicia. Najśmieszniejszy warunek jaki widziałem to 3 miesięczny okres wypowiedzenia - c'mon ! Jak chcesz zmienić pracę to albo starasz się o dyscyplinarkę, albo idziesz chorować ile się da, bo tacy najczęściej nie chcą rozwiązywać umowy za porozumieniem stron.

    •  

      pokaż komentarz

      @jarek-mazur: Autor wykopu mówi o sytuacji kiedy to pracownik proponuje pracodawcy, że będzie pracował na umowie o dzieło, ale tak żeby stanowił dla pracodawcy taki sam koszt jakby był na umowie o pracę (no może 5% niższy). Jeśli w ten sposób podejdziemy do sprawy i znajdziemy pracodawcę który faktycznie by na to poszedł to wszystko ok.. Może to wyjść nam na dobre chociaż ma swoje zalety i ma też wady. Jednak to musi być pracodawca który na dzień dobry chce nam dać umowę o pracę, żebyśmy mieli punkt odniesienia do rozmowy.
      Niestety, ale w nazywaniu tych umów "śmieciowymi" chodzi bardziej o innych pracodawców - o tych którzy minimalizują w ten sposób własne koszty nie płacą tych wszystkich podatków, ale nie wypłacają tego pracownikowi w żaden sposób. O nie! oni o tę kwotę obniżają jego pensję tak, aby dostawał tyle lub mniej co pracownik zatrudniony na umowie o pracę, który stanowi dla nich jednak większy koszt, ale jednak czasem muszą kluczowym pracownikom taką umowę dać. Poza tym na umowach "śmiecowych" często nie masz normalnego urlopu. Przykład z życia: Pracowałem na studiach w call center i byłem zatrudniony na umowie o zlecenie, jako student byłem niewielkim kosztem dla pracodawcy. Dostawałem 7.5zł na rękę za godzinę i ile zarobiłem było uzależnione tylko i wyłącznie od ilości przepracowanych godzin. Mogłem przepracować ponad 160h w miesiącu, ale oczywiście nie dostałem z tego tytułu bonusu za nadgodziny. Coś takiego tam nie istniało. Urlop polegał na odpowiednim ułożeniu sobie grafiku żeby mieć kiedyś tam wolne, a innego dnia pracować więcej byle wyrobić tyle godzin ile trzeba lub ile pieniędzy musimy zarobić. Więc nie było urlopu w ogóle tak na prawdę. Z chorobą było tak, że jak jesteś chory to nie przychodzisz to pracy = nic nie zarabiasz. To właśnie ludzie nazywają umowami "śmieciowymi". Dla kontrastu teraz już po studiach pracuję na umowie o pracę, gdzie koszty pracodawcy są znacznie większe, ale ja też więcej dostaję nawet jakbym pracował za 7.5. Dostaję wynagrodzenie za nadgodziny (50% w dni pracy i 100% w pracę w dniu wolnym i w nocy), dostaję wynagrodzenie za pracę w nocy, bo pracuję w systemie czterozmianowym i jak o tym mowa to za to też dostaję dodatek. I tak moja pensja netto jest wyższa od podstawowej (niewysokiej zresztą) pensji brutto. Pytanie tylko czy mógłbym zaoferować mojemu pracodawcy przejście na umowę o dzieło tak jak pisał autor wykopu, by pensja netto była 25-30% wyższa. Jak by się to odnosiło do specyfiki pracy? Pracy zmianowej z dużą ilością nadgodzin? Jak z urlopami? Co z chorobowym? @x-odus: byłbym wdzięczny gdybyś się wypowiedział, ew. wskazał źródło takich informacji, bo temat mnie zaciekawił.
      A podsumowując to czy umowę o dzieło, czy zlecenie możemy nazwać "śmieciowymi" zależy od... pracodawcy. Jeden zrobi to w interesie pracownika, by ten więcej zarobił, a drugi w swoim, by miał minimalne koszty. No i jakich przywilejów płynących z prawa pracy się wyrzekamy przechodząc na umowę o dzieło? To pewnie też zależy od naszej umowy z pracodawcą... a nie zawsze pracujemy w małej firmie i nie zawsze jest to takie łatwe. Czy w korporacjach w ogóle chcą się zajmować takimi petentami? Widzę, że znacznie bardziej ogarniasz temat ode mnie, więc byłbym wdzięczny jakbyś rozwiał tych kilka wątpliwości. Jak mam coś doprecyzować to doprecyzuję :)

      Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @Agonia: Chodziło mi o fakt, że jednak pracodawcy często a nawet bardzo często umowy o dzieło bez naszych próśb, po prostu składając CV, będąc zaproszonym na rozmowę kwalifikacyjną, dostajemy umowy właśnie tego kalibru o którym wspominałem wyżej. Jestem w stanie zrozumieć kiedy ktoś chce, powiedzmy pracować na 2 etaty - zrozumiałe, ale istnienie umów śmieciowych jest wykorzystywane na niekorzyść pracownika w większości przypadków.. Zauważ, że umowy o dzieło są już obecnie regulowane prawnie a mimo to pracodawcy nadal zawierają w nich punkty które nie mają nic wspólnego z ww. umową. Regulacji powinno poddac się przede wszystkim kontrole tych nieuczciwych którzy wykorzystują aspekty różnych umów i tworzyć z nich umowy cywilno prawne, które dodatkowo nie podlegają pod sąd pracy. Sam przeszedłem już piekło w sądzie, na własny koszt z kolesiem który chciał ode mnie wyłudzić koszty naprawy, już uszkodzonego wcześniej pojazdu. W kwestii dodatków, urlopu, chorobowego itp. są to i ile się nie mylę kwestie regulowane w kodeksie pracy, który jednocześnie nie reguluje umów cywilnoprawnych na tych samych warunkach, często jest tak (jak ju z wspomniałem wcześniej), umowa regulowana jest nieokreślonymi normami godzinowymi, co wiąże się z niepłatnymi nadgodzinami, i bardzo nieelastycznym urlopem, często brak urlopu na żądanie a przynajmniej jest negatywnie widziane, chorobowe wiążące się z niemal natychmiastowym zwolnienie, itp, itd. Regulowanie opłatami umowy zlecenia nadal jest bardziej korzystne dla pracodawcy, bo że tak powiem, może więcej. Jestem za ich istnieniem ale tylko wtedy, gdy są one z definicji faktycznie umowami o dzieło, a nie umowami o pracę opisanymi w nagłówku: "Umowa o dzieło".

  •  

    pokaż komentarz

    Może sprawdźmy jaki jest w ogóle rozkład takich umów wśród wykopu. W głupim facebookowym stylu - umowa cywilnoprawna +, umowa o pracę - ?

  •  

    pokaż komentarz

    Nareszcie ktoś to jasno i klarownie napisał!

  •  

    pokaż komentarz

    Rząd chce dodać obowiązek opłacania ZUS-u od "umów śmieciowych" hahahahah KPINA! Dlaczego nie wprowadzą obowiązek pełnego wymiaru urlopu od "umów śmieciowych"???? Aaaaa bo wtedy by nie uratowali ich chorego wymysłu jakim jest ZUS a tak przedłużą mu życie na czas swojej kadencji gratulacje Panie Tusk. Jak w tym kraju można być apolitycznym to ja nie wiem. Nie da się mieć w dupie tego syfu jak się widzi że co każdy kolejny rząd to gorszy

  •  

    pokaż komentarz

    a wszystkooo tooooo... idzie na socjal ;P

  •  

    pokaż komentarz

    409 zł – na emerytów (w tym wszystkie „wcześniejsze” emerytury i inne emerytury zawodów uprzywilejowanych np. pań pracujących w kasach PKP…)

    Pań na kasach PKP? Nie w Leżajsku... http://www.wykop.pl/link/1234413/dworzec-pkp-w-lezajsku-bez-kasy-biletowej/ ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Jeszcze lepszy proceder z umowami o prace jest taki, że zatrudniają dwa podmioty jednocześnie po połowę etatu, a w rzeczywistości pracuje się cały dzień przy jednym biurku i wykonuje to samo zadanie w ramach tej samej firmy. Jak przychodzi co do czego to zwalniają i tak bez konsekwencji bo w żadnym z tych dwóch podmiotów nie pracuje się na pełen etat. I co z tego że umowa na czas określony np. 2 lata?? To my polacy...

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Platforma Obywatelska tonie i jestem pewien że utonie. Pomysły tego typu jak likwidacja umów o dzieło , albo zaostrzenie prawa aborcyjnego pokazują , że rząd jest kompletnie odrealniony. Pamiętam debatę kiedy Tusk pytał Kaczyńskiego o cenę ziemniaków i ten drugi nie wiedział , jednak jak widać po 5 latach to Tusk przeniósł się do krainy fantazji i kompletnie nie zna realiów. Źle się dzieję w tym kraju , nie mówiąc już o reformach Kudryckiej...

  •  

    pokaż komentarz

    @x-odus: tutaj bardziej chodzi o umowę zlecenie niż o dzieło.
    Częstym zjawiskiem w naszym kraju jest przecież podpisywanie umów zlecenie które mają znaki umów o pracę. Na umowie zlecenie sam podporządkowujesz sobie pracę, nie masz zwierzchnika. A zleceniodawca może dawać Ci jedynie wskazówki. Przy umowie zlecenie masz wykonać określoną czynność w określonym terminie, nie masz godzin pracy tak jak przy umowie o pracę. Czy jest tak przy wszystkich umowach zlecenie?

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    2. Umowa o dzieło również może zawierać warunki wypowiedzenia/rozwiązania, również korzystne dla pracownika.
    3. Umowa o dzieło może zawierać klauzule zabezpieczające przed okolicznościami losowymi typu choroba wykonawcy/pracownika.
    4. Przy umowie o dzieło pracownik sam kształtuje swój czas pracy i rozlicza się tylko z efektów.


    2. z reguły nie zawiera - czyli zwolnienie z dnia na dzień
    3. ta, jak masz porządny zawód to może tak
    4. jasne - pracuje 8 godzin, 5-6 dni w tygodniu, nie ma urlopu - wspaniałe kształtowanie czasu pracy

    W wielu przypadkach jest tak jak piszesz, ale większość stanowią sytuacje gdzie taką umową wykorzystuje się pracownika
    Co oznacza - najniższą krajową, 8 godzin na dzień, 5-6 dni w tygodniu, brak urlopu, brak okresu wypowiedzenia.
    Powiesz wina ludzi. Jasne, tylko jak ktoś ma rodzinę to weźmie każdą pracę bo każdy grosz jest ważny.
    A wiesz gdzie się to najczęściej dzieje? W firmach w których prezio chce mieć komfort jak preziowie na zachodzie europy, ale Polakom chciałby płacić jak Chińczykom.

    podpisano,
    pracownik z normalną umową i stawką trochę większą niż minimalna krajowa

    •  

      pokaż komentarz

      @enigma20: popieram. Sam mam stawkę o 200 zł wyższą niż minimalna krajowa i za nic w świecie nie zgodziłbym się na pracę na umowę cywilnoprawną. A już na pewno nie za taką stawkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @enigma20: ok, ale dlaczego cokolwiek zakazywać ? ja tam wole mieć wybór, anie iść jak wszystkie owieczki. Co to ma być ? zrozumcie że aparat państwowy to nie wasi rodzice. Hazardu NIE, papierosów mentolowych NIE, umów cywilnoprawnych NIE. Zostawcie naturze wszelkie regulacje

      Jaki pracownik taka praca, nie na odwrót. Jak się ktoś daje dymać - umiera smutna prawda. A jak ktoś przyjmuje pracę na takich warunkach to się daje dymać. Dopóty dopóki nikt nikogo nie zmusza do pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @pietere: Podejrzewam, że po prostu większość ludzi chce ozusowania umów dlatego rząd chce to zrobić. Obecny stan jest dobry ale mamy demokrację więc najważniejsze jest utrzymanie władzy stąd takie reformy.

  •  

    pokaż komentarz

    dla mnie spieranie się o to czy umowy cywilnoprawne są śmieciowe czy też nie to rozmowa na czas pokryzysowy, teraz dotyka nas kryzys i ci co mają zatrudnienie i umowe niech się cieszą a nie narzekają, jak zatrudnienie wzrośnie to będzie czas na takie dyskusje

  •  

    pokaż komentarz

    W takim razie gdzie się dobrze ubezpieczyć?

  •  

    pokaż komentarz

    Przekaz tego wykopu jest nieźle zmanipulowany, bo w większości przypadków wygląda to tak, że zarówno przy umowie o pracę jak i przy umowie o dzieło można liczyć na te same pieniądze, więc na takich umowach zyskują tylko pracodawcy. Na dodatek autor wliczył koszty pracodawcy związane z zatrudnieniem prcownika do pensji, a tak się przecież tego nie liczy. Umowa o dzieło jest zawierana w sytuacjach, w których powinny być zawierane inne umowy. Umowa o dzieło jak sama nazwa wskazuje jest to umowa o wykonanie jakiegoś działa. Wtedy zleceniodawcy nic nie obchodzi. Problem w tym, że takie umowy często są zawierane za wymuszoną przez pracodawcę zgodą "pracownika" zamiast umowy o pracę, bo w rzeczywistości praca wygląda tak samo z tą różnicą, że "pracownik" jest pozbawiony swoich praw ponieważ umowa o dzieło zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem nie jest umową pracowniczą. Nikt nie jest w stanie sprawdzić jak to wygląda w rzeczywistości i nikt tego nie sprawdza, a zatrudnienie na umowę o dzieło jest tańsze niż zatrudnienie na umowę o pracę. Mimo wszystko zawsze lepiej mieć umowę o dzieło niż pracować na czarno.

  •  

    pokaż komentarz

    ja mam o dzieło 1280

  •  

    pokaż komentarz

    @x-odus: Widze, ze sie znasz na rzeczy wiec czy moglbys (lub ktokolwiek) zrobic taka rozpiske dla umowy zlecenie?

    Inna sprawa to ubezpieczenie zdrowotne kosztuje 331 zl miesiacznie http://nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=2&dzialnr=1&artnr=1443 , a w Twojej rozpisce przy umowie o prace nic takiego nie widze.
    Ktos mnie oswieci?

    •  

      pokaż komentarz

      @lubiezeberka: Masz rację, zgubiłem 164zł na NFZ (nie chcę napisać na leczenie, bo to w tym kraju niestety nie to samo...). 331zł dotyczy dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego. Obowiązkowe jest wyliczane jako procent od kwoty bazowej.

      Przy um. zlecenie jest podobnie jak przy um. o pracę (o ile nie jesteś studentem) tylko chorobowe jest dobrowolne. Najlepiej wejść na jakiś kalkulator płacowy.

    •  

      pokaż komentarz

      331

      @lubiezeberka:
      ponadto większość z tych 331/miesiac na koniec roku odpisujesz od podatku i wraca to do Ciebie.

  •  

    pokaż komentarz

    Popieram w 100% taki apel. Nie mogę już słuchać jak trąbi się w mediach o "umowach śmieciowych" tak jakby UMOWY CYWILNOPRAWNE były największym złem. Szczerze mówiąc z pewnej przekory czekam, aż umowy te zostaną ozusowane albo najlepiej zlikwidowane całkowicie, bo może w końcu ludzie się zjednoczą przeciwko tym, którzy naprawdę nas wyzyskują (i nie mam na myśli pracodawców).

  •  

    pokaż komentarz

    Umowa o dzieło również może zawierać warunki...
    Umowa o dzieło może zawierać klauzule...


    Słowo klucz: MOŻE. Natomiast w umowie o pracę MUSI. Amen.

    •  

      pokaż komentarz

      @WinyI: Amen, Alleluja i w ogóle. Ja mam wielką nadzieję, że jednak ozusują te umowy cywilnoprawne. Wtedy przynajmniej taka umowa będzie się liczyć do stażu pracy :). I to jest jedna z niewielu rzeczy, w których zgadzam się z tym rządem.

  •  

    pokaż komentarz

    Weźcie pod uwagę tylko to, że w przypadku umowy o pracę dostaje się chociaż minimalną stawkę czyli jakieś tam 1500 zł brutto miesięcznie. A przy umowie o dzieło robisz za 5 zł za godzinę i tyle. Tak było w biurze z którego odeszłam. Poszliśmy (pracownicy na umowie o pracę) do pracodawcy po podwyżkę, to odprawił nas z kwitkiem, twierdząc, że naszą robotę wykonają prędzej czy później studenci za 5 zł. Ciekawe jak autor wykopu opłaciłby ubezpieczenie, odłożył na emeryturę, etc. za 800 czy 900 zł miesięcznie.

  •  

    pokaż komentarz

    Pracowałem przez kilka lat na umowę zlecenie całe szczęście, że opłacali mi z tego jeszcze składki i przysługiwał mi urlop i chorobowe. Fakt umowa była na 3/4 a pracowałem jak cały etat albo i więcej. Wszystko zależy od tego jak umowa jest zapisana. Niestety zwykle pracodawcy dają bardzo słabe warunki na tych umowach i ciężko o kredyt.

  •  

    pokaż komentarz

    Sama możliwość zatrudniania ta tego typu umowy powinna moim zdaniem pozostać, bo nie przeczę, ze są sytuacje ,kiedy zatrudnia się pracownia np. na jeden dzień w tygodniu. Prostym wyjściem byłoby za to kontrolowanie i surowe(baaardzo surowe) karanie nadużyć. Takie umowy które są wyłącznie przykrywką normalnej etatowej pracy to największe zło. Ja sama pracuję na umowę o dzieło w jednej firmie od prawie 9 lat i praca ta nosi wszelkie znamiona pracy etatowej. Od 9 lat nie miałam urlopu, od 9 lat nie mogłam zachorować (znaczy chorowałam i chora przychodziłam do pracy) Mój mąż pracuje tak samo. Dodam, że nasi pracodawcy to nie biedni mali przedsiębiorcy a olbrzymie bogate firmy, które każdy zna. Jestem w stanie zrozumieć pana który prowadzi sklepik z zatrudnia na 3 dni kogoś do pomocy, ale nie gigantyczne, bogate firmy, które jeszcze bardziej bogacą się na naszej krzywdzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @nakoniecswiata: Każda (powtarzam KAŻDA) kontrola kosztuje. Trzeba opłacić osobę, która kontroluje. Im więcej kontrolerów, tym koszty pracy są większe (ktoś za to musi płacić) + robi się państwo policyjne. Lepiej robić prawo PROSTE, które łatwo sprawdzić. A to, że nie masz prawa do urlopu, to chyba sama sobie w umowie załatwiłaś. Zawsze możesz zmienić pracę lub pogadać z pracodawcą o zmianie umowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Socek: umowa jest prosta pracuje- zarabiam, nie pracuję- nie zarabiam. A tak na marginesie..pierdzielisz aż przykro słuchać, a może jeszcze nigdy nie szukałeś pracy. Bo ja kolego mam naprawdę dobre wykształcenie, przy okazji spora charyzmę a mimo to pracy nie ma- a przynajmniej nie ma takiej, gdzie zarabiałabym godne pieniądze z umową o pracę.
      Znam się na procesach rekrutacji ( nawet mogłabym je przeprowadzać więc nikt mi nie powie, ze w kwestii poszukiwania pracy robię cokolwiek źle. Po prostu ludzie są zachłanni i jeśli mogą czegoś nie zapłacić (czytaj danina dla państwa) to tego nie zrobią.

    •  

      pokaż komentarz

      @nakoniecswiata: Tak, miałem już okazje szukać pracę. I fakt, szukałem długo. Ale nie dlatego, że ludzie są zachłanni, tylko dlatego, że to państwo jest zachlane. Koszta pracy są zbyt duże, aby móc zatrudniać jak się chcę. Co z tego, że potrzebuję zatrudnić pracownika, dzięki któremu zarobię 10 tys, jak i tak w ciągu 6 miesięcy zapłacę za niego 8 tysięci, a on dostaje tylko 6 tys, a 2 tys. zjedzą podatki nakładane na firmę, a nie bezpośrednio na pracownika. To się nie opłaca. Dlatego tak trudno z pracą, bo firmą małym (których jest najwięcej) bardzo ciężko być na tyle rentownym aby sobie pozwolić na zatrudnianie kogokolwiek. Dlatego prawo powinno być proste, a kontroli jak najmniej. Aby koszty pracy obniżyć.

  •  

    pokaż komentarz

    Pol biedy, jak ktos mieszka w duzym miescie, gdzie z ubezpieczenia prywatnego moze skorzystac z uslug lekarskich. A im mniejsze miasto, tym o taka opieke z prywatnych zrodel ciezej.

    Po drugie, piszecie, ze nie trzeba placic na ZUS. Owszem. Tylko ilu z Was juz teraz odklada na emeryture (ale faktycznie odklada)? Smiejecie sie z ZUSu, ze pozera te pieniadze.. a jaka macie gwarancje, ze Wasz III filar (lub bank - jezeli odkladacie pieniadze w banku), lub gielda (jezeli pieniadze inwestujecie na gieldzie) za 20-30 lat nie strzela, i po prostu ich calkowicie nie stracicie?

    Tylko nie piszcie, ze pieniadze gwarantuje panstwo (III filar) czy cokolwiek innego, skoro koniec koncow, sprowadzic sie to moze do jednego: marnej emeryturki :]

  •  

    pokaż komentarz

    Ale jesteście idiotami :D ale nawet mi was nie szkoda.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak, tylko pracownik mówi ile chce netto i ma wyj!@@ne ile płaci pracodawca. Ten wpis jest więc intencyjny.

  •  

    pokaż komentarz

    Sam pracuję na tzw. śmieciowej i póki studiuję, jest mi z tym dobrze, ALE:
    - spójrzcie prawdzie w oczy - ile wyjdzie z tego "na emeryturę sobie odkładaj na własną rękę". Wy na serio? Jakiś czas temu był wykop, który pokazywał, że coś takiego nie ma racji bytu i było to udowodnione w prosty sposób. Nie mogę tego znaleźć, ale jeśli ktoś wie gdzie szukać, niech podrzuci.
    - umowa o dzieło nie zapewni pomocy w przypadku poważnych operacji i długotrwałego leczenia. Prywatne ubezpieczanie nie daje takiej możliwości. Jeśli ktoś znajdzie prywatną ubezpieczalnię, która ma to w swojej ofercie, proponuję oddzielny wykop.
    - można mieć urlop, okres wypowiedzenia itd. - owszem, ale pod warunkiem, że pracodawca jest w porządku i da się z nim dogadać przy podpisywaniu papierów. Niestety niewielu jest chętnych do dawania płatnego urlopu osobie na ww. umowie.

    Reasumując - "śmieciówki" są dobre, ale dla młodego człowieka, który sam jest elastyczny i tego też wymaga od swojej pracy. Każdy dojrzały człowiek, który ma pod opieką rodzinę będzie oczekiwał stabilności i bezpieczeństwa, którą zapewnia umowa o pracę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziekan5: > Prywatne ubezpieczanie nie daje takiej możliwości. Jeśli ktoś znajdzie prywatną ubezpieczalnię, która ma to w swojej ofercie, proponuję oddzielny wykop<

      Nikt takiego nie znajdzie. Na tego typu ubezpieczenia MONOPOL ma NFZ. Nie masz prawa wykupić pełnego ubezpieczenia za własne pieniądze, takie jest nasze piękne i wspaniałe prawo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziekan5: Ale kto ci broni wykupić sobie ubezpieczenie w NFZ za 300zł?

    •  

      pokaż komentarz

      @sprawcarzepaku: Ja nie twierdzę, że to dobre, bo NFZ to dziwka. Piszę tylko w uproszczeniu o realiach kraju, w którym żyjemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziekan5: Plus:
      - przewlekła choroba = żegnaj pracowniku, nawet jeżeli byłeś taki świetny
      - ciąża = żegnaj pracownico, szkoda czasu na Ciebie i Twoje dziecko
      - kredyt - wskażcie mi proszę bank, który daje kredyty mieszkaniowe pracownikom zatrudnionym na umowę o dzieło

      Wszystkie te pochwalne peany na temat umów cywilno-prawnych piszą chyba tylko osoby, które nie potrafią przewidywać i liczy się dla nich wyższa kwota co miesiąc na koncie. Nie rozwiązuje ona jednak problemów o których napisałeś i do których i ja piję. Nie mam nic przeciwko umowom o dzieło i zlecenie o ile są wykorzystywane w prawidłowy sposób.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska:
      Nikt nie mówi, że to zbawienie na wszystko. Są po prostu alternatywą, nazywanie ich "śmieciowymi" jest nadużyciem. Inna sprawa, że:
      a) nie każdy ma przewlekłą chorobę, przez którą nie może pracować
      b) nie każdy jest kobietą (około połowa społeczeństwa ; P!)
      c) Alior, Deutche Bank bodaj

    •  

      pokaż komentarz

      spójrzcie prawdzie w oczy - ile wyjdzie z tego "na emeryturę sobie odkładaj na własną rękę". Wy na serio? Jakiś czas temu był wykop, który pokazywał, że coś takiego nie ma racji bytu i było to udowodnione w prosty sposób. Nie mogę tego znaleźć, ale jeśli ktoś wie gdzie szukać, niech podrzuci.

      @Dziekan5:
      Sam jestem ciekaw : >. Emerytury nie będziesz miał, bo system emerytalny, jeśli się nie zawali, to na pewno da Ci coś śmiesznego. A pieniądze które masz na koncie możesz wykorzystać na cokolwiek: czy to inwestycję, czy leczenie raka, czy wyjazd do Australii, ważne, że masz te pieniądze na pewno.

      Być może masz na myśli wykop o procencie składanym, który obnażał prawdę na temat 6% lokaty przy 4% inflacji - ale jeśli myślisz o przyszłości na poważnie, to już to wiesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Nie każdy - użycie tego odnośnie powyższej wypowiedzi oznacza, że można to zastosować również w przypadku tezy podanej w treści tego wykopu. Idąc dalej w tę stronę - nie można tu przyjąć reguły, że coś jest dobre, bądź niedobre. Dla jednych umowa o pracę jest śmieciowa, natomiast dla innych to o dzielo itp. nadaje się do podtarcia tyłka. Dlatego ten wykop nie ma sensu. Ile ludzi, tyle potrzeb. Nie ma reguły.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dziekan5:
      Dokładnie, ale ten wykop został skierowany przeciwko takiej regule, która panuje w mediach ostatnio. Te umowy nie są "śmieciowe" - mogą być, jak wszystko w życiu, ale nie są bezkontekstowo śmieciowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: a) ale każdy może na nią zapaść
      b) to kobiety są gorszym rodzajem pracownika, tak? I mają spadać na zbity pysk, kiedy ośmielą się zajść w ciążę?
      c) na bardzo określonych warunkach, nie ma co w ogóle porównywać z umową o pracę :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska:
      a) to znaczy, że każdy zawsze, niezależnie od wszystkiego musi być ubezpieczony zdrowotnie?
      b) nie. Chodzi o to, żeby był wybór. Kobietom powinno zależeć bardziej na umowie o pracę, czy świadczeniach. Albo na dobrze zarabiającym mężu ^^
      c) możesz rozwinąć? Spieram się z tezą że czegoś się nie da, nie twierdzę, że jest to tak samo proste.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: a) Logika podpowiada, że lepiej, żeby był. Chcesz bulić kupę kasy (i nie, nie odłożysz tego ze swojej wypłaty) za chemioterapię czy wolisz mieć to od NFZ? Skąd weźmiesz pieniądze bez ubezpieczenia?
      b) Dlaczego niby kobietom ma bardziej zależeć? Z racji płci? I dlaczego mają żerować na mężu? A co z samotnymi matkami? Co z rozwódkami? W ich przypadku Twoja teoria o dobrze zarabiającym mężu się sypie. Pracownik to pracownik, nie wartościuj na podstawie płci.
      c) Wystarczy link? Dać się może i da, ale zdecydowanie trudniej niż przy umowie o pracę na czas nieokreślony.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska:
      a) Logika? W każdej hipotetycznej sytuacji? I nawet jeśli akurat chcę być ubezpieczony, skąd NFZ będzie miał na to pieniądze? Pieniądze można odłożyć, naprawdę. Jeśli masz zamiar zbierać na emeryturę własnymi sposobami, to będziesz w stanie w wieku 40 lat spokojnie zapewnić sobie hemioterapię.
      b) "Żerować na mężu"? Słucham? Przecież małżeństwo to wspólnota, chyba że podchodzisz do związku przedmiotowo. Nie ma czegoś takiego jak "moje" i "twoje" w małżeństwie, więc nie jest to żadne żerowanie.
      c) O to mi dokładnie chodziło, o to o ile trudniej to inna kwestia, subiektywna zresztą

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Tak, bo rak dopadnie Cię akurat po 40. Poczeka, aż będziesz miał odłożoną kasę i będzie Cię stać. Bullshit, wiele młodych osób też zapada na poważne choroby. Lepiej hipotetycznie zakładać, ze każdemu może się przytrafić coś poważnego, niż żałować po fakcie.

      Owszem, małżeństwo to wspólnota, ale nie zawsze będzie układało się idealnie, związek może się rozpaść, mąż może umrzeć i skończy się wykorzystywanie jego zasobów finansowych. Może i brzydko to określiłam, ale obydwie strony w związku powinny mieć zagwarantowaną możliwość opieki medycznej bez konieczności "podpinania się" pod współmałżonka. Kobieta nie może być zdana tylko męża. Nie wiem dlaczego tutaj każdy zakłada najidealniejszą wizję. Przypadki i wypadki przecież nie chodzą po ludziach.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska:

      Tak, bo rak dopadnie Cię akurat po 40. Poczeka, aż będziesz miał odłożoną kasę i będzie Cię stać. Bullshit, wiele młodych osób też zapada na poważne choroby. Lepiej hipotetycznie zakładać, ze każdemu może się przytrafić coś poważnego, niż żałować po fakcie.
      Wait, posuwasz się za daleko. Do samochodu też nie wsiadasz, bo boisz się, że się rozbije? Nie przechodzisz przez ulicę?
      Jaki jest odsetek chorych na raka przed 40 rokiem życia? I kto ma decydować kiedy nadszedł jego czas na ograniczenie ryzyka? Bo, widzisz, ja chcę o tym decydować sam. I mam poważne podstawy żeby stwierdzić, że przed 40tką jest nikła szansa że coś mi się stanie. Jakby coś, odkładam na czarną godzinę, nie wiadomo na pewno jak będzie, ale ubezpieczanie się nie jest mi w tej chwili potrzebne.

      Owszem, małżeństwo to wspólnota, ale nie zawsze będzie układało się idealnie, związek może się rozpaść, mąż może umrzeć i skończy się wykorzystywanie jego zasobów finansowych. Może i brzydko to określiłam, ale obydwie strony w związku powinny mieć zagwarantowaną możliwość opieki medycznej bez konieczności "podpinania się" pod współmałżonka. Kobieta nie może być zdana tylko męża. Nie wiem dlaczego tutaj każdy zakłada najidealniejszą wizję. Przypadki i wypadki przecież nie chodzą po ludziach.

      @gaska:
      Jeśli wchodzisz z kimś w związek małżeński zakładając, że może się rozpaść i broniąc się przed tym, to podchodzisz do małżeństwa przedmiotowo i wyrachowanie : ). Tak, mąż może umrzeć, ale jeśli Cię kocha to powinien Cię przed tym jakoś zabezpieczyć. I nie łudź się, po jego śmierci będzie Ci ciężej tak czy inaczej.
      "Zagwarantowany" - w jaki sposób mają działać te gwarancje?
      Kobieta jest zdana tylko na męża - a jej mąż tylko na nią, oczywiście, w innych płaszczyznach. Każdy ma w związku swoją rolę, oczywiście, co związek to inna historia, ale to kobieta wydaje na świat potomstwo, nie facet. W związku z tym, na niego spadają problemy które mogą z tego wyniknąć: obniżone dochody przez pewien czas itd. Zwalanie wszystkiego na "system" to pomyłka dziejów : ).

      Nikt nie zakłada żadnych idealnych wizji - po prostu, ze względu na interes różnych ludzi, np najuboższych, których praca jest najtańsza, dajmy ludziom wybór.

      Wracając do tematu: nie twierdzę że umowa o pracę powinna zostać zlikwidowana, jak ktoś chce, proszę bardzo, ale nie każdego stać na ten luksus. Mało tego, niektórzy mogą mieć inny pomysł na swoje życie i w Twoim interesie powinno leżeć to by to uszanować.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: A jaka to różnica jaki jest odsetek? Tak naprawdę każdy może zachorować i o ile myśli logicznie to będzie dążyć do tego, żeby zminimalizować ryzyko negatywnych konsekwencji. Tak, mam na myśli negatywne konsekwencje finansowe. Bo kto będzie płacić za takiego przysłowiowego Kowalskiego, który zachoruje a cały czas robił na umowę o dzieło? Prywatne ubezpieczenie tego nie pokrywa, jego na to nie stać, bo z tego co odłożył nie wystarcza. Spoko, niech sobie wybiera umowę o dzieło i brak zabezpieczeń, ale niech nie waży się nawet płakać, że czegoś mu brakuje. Dostał w końcu te kilkaset złotych więcej, POŻYŁ.

      Nie, nie wychodzę z założenia, że od razu coś się rozpadnie, ale głupio jest zakładać, że wszystko poukłada się idealnie. Nie lepiej myśleć wcześniej niż po fakcie?

      Jak napisałam - proszę bardzo, wybieraj - jakże świadomie - umowy cywilno-prawne. Ale nie płacz i nie narzekaj, jak nie będzie za co opłacić lekarzy, spłacić rachunku ze szpitala czy z powodu innego nieszczęścia.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska:

      A jaka to różnica jaki jest odsetek?
      Jak to jaka : )? Ogromna!
      Chcesz mi przez to powiedzieć, że nie wychodzisz z domu, bo istnieje ryzyko że wpadniesz pod samochód? A właściwie, że siedzisz w piwnicy, bo nigdy nie wiadomo czy nie spadnie na Ciebie meteoryt...?
      Życie to kalkulacja ryzyka i podejmowanie decyzji. Każdy ma swój własny algorytm. Nie narzucaj nikomu swojego podejścia, bo na razie wygląda na to że jesteś trochę przewrażliwiona..

      Nie, nie wychodzę z założenia, że od razu coś się rozpadnie, ale głupio jest zakładać, że wszystko poukłada się idealnie. Nie lepiej myśleć wcześniej niż po fakcie?
      Ujmę to tak: gdyby tak mi powiedziała moja żona, to bym się z nią nie ożenił. Jesteś z kimś na niby, czy naprawdę? Rozumiem, że ze swoim partnerem podpisałaś intercyzę "na wszelki wypadek"? Głupio? Na tym polega miłość dwojga ludzi!

      Jak napisałam - proszę bardzo, wybieraj - jakże świadomie - umowy cywilno-prawne. Ale nie płacz i nie narzekaj, jak nie będzie za co opłacić lekarzy, spłacić rachunku ze szpitala czy z powodu innego nieszczęścia.
      Dziękuję, nie mam zamiaru płakać, ani obarczać moimi słabościami innych ludzi : ). Jestem gotów na to co przyniesie mi życie, nawet jeśli to będzie jakaś tragedia. Mówię to w pełni świadom tego co piszę ; ).
      Na tym właśnie polega pełna odpowiedzialność za własne życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Prawda jest taka, że nieszczęście w postaci nowotworu może spotkać każdego. Młodego czy starego. Mądrzy ludzie wolą przewidywać i zabezpieczać się przed takimi wypadkami. Nie chcesz? Twoja sprawa. Dla Twojej informacji: nie siedzę w piwnicy i nie boję się meteorytu, myśl racjonalnie. Odróżniaj wymyślone zagrożenia (meteoryt? stary, nie przesadzaj) od realnych.

      Ujmę to tak: gdyby tak mi powiedziała moja żona, to bym się z nią nie ożenił. Jesteś z kimś na niby, czy naprawdę? Rozumiem, że ze swoim partnerem podpisałaś intercyzę "na wszelki wypadek"? Głupio? Na tym polega miłość dwojga ludzi!

      A cóż to za bzdury? Miłość miłością, związek związkiem, ale w kwestiach zdrowotnych lepiej mieć własne zabezpieczenie w postaci ubezpieczenia zdrowotnego. Prywatne nie zagwarantuje Ci tego co NFZ-owskie (jakie by nie było).

      Ciekawe czy będziesz wstawiać do wypowiedzi tyle uśmieszków, kiedy okaże się, że Twoja fantastyczna, wybrana umowa o dzieło nic Ci tak naprawdę nie dała. Ciekawe też czy będziesz prawić morały o odpowiedzialności, jak przyjdzie mierzyć Ci się z ciężką chorobą, a prywatne ubezpieczenie tego nie pokryje. Nie mówiąc o pozostawieniu rodziny w najgorszym przypadku - to dopiero odpowiedzialność.

      Tak jak pisałam - umowy cywilno-prawne mają swoje plusy (więcej kasy), mają i minusy (cała reszta). Nie powinno zastępować się nimi umowy o pracę. O ile Twoje zadania kwalifikują się do tej o dzielo czy zlecenia - spoko. Problem lezy w tym, że pracodawcy chętnie zastępują umowy o pracę tymi cywilno-prawnymi, bo dają im większe możliwości i mniej musza przez to płacić pracownikowi - któremu NALEŻY się umowa o pracę. I tu jest problem, a nie w bajdurzeniu o odpowiedzialności, możliwości wyboru itd.

    •  

      pokaż komentarz

      Mądrzy ludzie wolą przewidywać i zabezpieczać się przed takimi wypadkami.
      Oczywiście. Przewidywać - ale jeżeli widzisz tylko nieszczęścia, to masz smutne życie. Nie można żyć i martwić się każdą możliwą chorobą. Przypomina mi się Gorge Carlin na temat higieny : ).

      Odróżniaj wymyślone zagrożenia (meteoryt? stary, nie przesadzaj) od realnych.
      @gaska: Właśnie na tym to polega: rozróżniam wymyślone problemy, od realnych. Chwilę wcześniej napisałaś:
      "A jaka to różnica jaki jest odsetek? Tak naprawdę każdy może zachorować i o ile myśli logicznie to będzie dążyć do tego, żeby zminimalizować ryzyko negatywnych konsekwencji."
      No więc uświadamiam Cię: szansa że dostaniesz nowotwór będąc w Twoim wieku jest tylko trochę większa od meteorytu.

      A cóż to za bzdury? Miłość miłością, związek związkiem, ale w kwestiach zdrowotnych lepiej mieć własne zabezpieczenie w postaci ubezpieczenia zdrowotnego.
      @gaska: To było a'propos "Owszem, małżeństwo to wspólnota, ale nie zawsze będzie układało się idealnie, związek może się rozpaść, mąż może umrzeć i skończy się wykorzystywanie jego zasobów finansowych.". I wypraszam sobie bzdury.

      Ciekawe czy będziesz wstawiać do wypowiedzi tyle uśmieszków, kiedy okaże się, że Twoja fantastyczna, wybrana umowa o dzieło nic Ci tak naprawdę nie dała. Ciekawe też czy będziesz prawić morały o odpowiedzialności, jak przyjdzie mierzyć Ci się z ciężką chorobą, a prywatne ubezpieczenie tego nie pokryje. Nie mówiąc o pozostawieniu rodziny w najgorszym przypadku - to dopiero odpowiedzialność.
      Publiczna służba zdrowia zabiła mojego dziadka w wieku 50-kilku lat, choć praktycznie nie był chory. Mojemu wujkowi wykryto nieistniejący nowotwór, nie lecząc go z czegoś co go prawie zabiło - 2 miesiące w łóżku, schudł 20 kilo i wyglądał jak po Auschwitz.
      Wybacz, ale znam lepsze sposoby niż NFZ. Nie możesz uszczęśliwiać ludzi na siłę.
      Poza tym jesteś młoda a gadasz jak moja teściowa ; D.

      Tak jak pisałam - umowy cywilno-prawne mają swoje plusy (więcej kasy), mają i minusy (cała reszta). Nie powinno zastępować się nimi umowy o pracę.
      Forma zatrudnienia to też plus - możesz z takiej pracy uciec kiedy chcesz. Nie jesteś przywiązana do NFZ'ów, nie wydajesz kasy bez sensu na ZUS itp. Masz wolność wyboru.

      Problem lezy w tym, że pracodawcy chętnie zastępują umowy o pracę tymi cywilno-prawnymi, bo dają im większe możliwości i mniej musza przez to płacić pracownikowi - któremu NALEŻY się umowa o pracę
      Nikomu się nic nie należy. Należy się tylko temu kto zawarł umowę i oczekuje jej wypełnienia.

      nie w bajdurzeniu o odpowiedzialności, możliwości wyboru itd.
      Zgadzam się że jest to jakiś problem: ludzie są naciągani przez pracodawców na tańsze dla pracodawców umowy. Ale nie jest rozwiązaniem to co piszesz na temat tego co się ludziom należy - problem jest raczej w mentalności pracowników i państwa, które zmusza pracodawców do oferowania ludziom najtańszych i najgorszych umów. Nie twierdzę że wszyscy są czyści, ale koszty pracy w Polsce tą sprawę wyłącznie pogarszają. Konkludując: problem nie leży w formie tych umów, bo one nie są "śmieciowe", tylko w kosztach pracodawców, którzy chcąc nie chcąc muszą ludzi na takie umowy zatrudniać.
      I kto tu bajdurzy powiedz mi?..

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska:
      Moim zdaniem to, czy lepsza jest umowa o pracę, czy śmieciowa, to rzecz gustu oraz potrzeb danej osoby. Emerytura mnie nie interesuje z oczywistych względów. NFZ oraz rentowe mogę sobie opłacić sam, bez pomocy pracodawcy. Podatek dochodowy też opłacę bez narzekania. Przywileje pracownicze mnie nie interesują, bo wolałbym, aby o moich relacjach z szefem decydował mój szef oraz ja, a nie państwo. Ostatecznie w portfelu zostałoby mi o 20% więcej zarobionych przeze mnie pieniędzy w zamian za "korzyści", które są dla mnie praktycznie bezwartościowe.

      Podobnie z tym kredytem. Doskonale rozumiem, że z punktu widzenia banku mogę stwarzać większe ryzyko od kogoś z umową o pracę, ale to jest mój problem i to ja go powinienem rozwiązać. Mogę spróbować przekonać bank, mogę pokazać, że przez 5 lat mam stałe wpływy, mogę wrzucić coś pod zastaw, mogę zaproponować wyższy procent dla zrównoważenia podwyższonego ryzyka, wreszcie mogę podpisać umowę o pracę, jeśli zechcę. Mogę też nie brać żadnego kredytu. Mam wybór.

      Przy czym ta potrzeba wolności nie jest kształtowana jakąś formą buntu. Nie jestem dzieckiem, czy anarchistą, nie sprzeciwiam się dla samej zasady. Wręcz przeciwinie: jestem dorosły i odpowiedzialny, uważam, że nikt lepiej nie zadba o mnie oraz moich bliskich ode mnie samego. Problem w tym, że państwa to nie interesuje, przeciwdziała ono objawom odpowiedzialności oraz inicjatywy ze strony swoich obywateli.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: > Oczywiście. Przewidywać - ale jeżeli widzisz tylko nieszczęścia, to masz smutne życie. Nie można żyć i martwić się każdą możliwą chorobą.

      Napisałam, że widzę tylko nieszczęścia? Nie. Napisałam za to, że lepiej mieć ubezpieczenie i móc korzystać z NFZ w przypadku nieszczęśliwych wypadków, które charakteryzują się tym, że są nieszczęśliwymi wypadkami i mogą przytrafić się każdemu. Nie żyję z przeświadczeniem, że pewnie coś mnie dopadnie i umrę przed 30, ale jestem na tyle rozsądną osobą, żeby zadbać o to, żeby w takim przypadku nie zostać na lodzie.

      Publiczna służba zdrowia zabiła mojego dziadka w wieku 50-kilku lat, choć praktycznie nie był chory. Mojemu wujkowi wykryto nieistniejący nowotwór, nie lecząc go z czegoś co go prawie zabiło - 2 miesiące w łóżku, schudł 20 kilo i wyglądał jak po Auschwitz.
      Wybacz, ale znam lepsze sposoby niż NFZ. Nie możesz uszczęśliwiać ludzi na siłę.
      Poza tym jesteś młoda a gadasz jak moja teściowa ; D

      Widzisz, a mi i mojej rodzinie publiczna służba zdrowia pomogła kilkukrotnie. Owszem, mam wobec nich swoje zarzuty, ale dobrowolnie bym z tego nie rezygnowała w imię kilkuset złotych więcej. Lepsze sposoby? Jakie? Prywatne ubezpieczenia? Spoko, sama z takiego korzystam i nie czekam w kolejkach. Tyle tylko, ze to prywatne ubezpieczenie do niczego się nie przyda w poważniejszym przypadku, a Ty zostaniesz obciążony tak poważnymi kosztami, że nie będzie Cię na nie zwyczajnie stać. I dobrze rozumiem teściową, nie lubię takich lekkoduchów, którzy nie potrafią przewidywać.

      Forma zatrudnienia to też plus - możesz z takiej pracy uciec kiedy chcesz. Nie jesteś przywiązana do NFZ'ów, nie wydajesz kasy bez sensu na ZUS itp. Masz wolność wyboru.

      A pracodawca może okazać się mendą i wyrzucić Cię z dnia na dzień bez podawania przyczyny. I nagle zostajesz z dnia na dzień bez pracy.

      Nikomu się nic nie należy. Należy się tylko temu kto zawarł umowę i oczekuje jej wypełnienia.

      A jednak się należy. Jeżeli występuje stosunek pracy to pracownikowi NALEŻY się umowa o pracę. Tak stanowi prawo - Twoje słowo wobec tego niewiele znaczy.

      Z ostatnim akapitem w jakiejś części się zgadzam. Koszty pracy są wysokie i jest to jedna z przyczyn, dla których pracodawcy zatrudniają na takie umowy. Ale robią to też z innych przyczyn, o których pisałam. Nie oznacza to zatem, że możemy usprawiedliwiać każde działania, bo koszty pracy są wysokie.

      @Brut_all: Teoretycznie tak, ale dużo zależy ile zarabiasz. Miesięczna, dobrowolna składka wynosi ok. 339,40, co jednak jest sporym wydatkiem dla osób, które zarabiają przeciętną kasę w miesiącu. Poza tym w ogóle nie daje się im możliwości wyboru - mało kto proponuje umowa zlecenie albo o pracę - dostają cywilno-prawną i mają się cieszyć, że w ogóle mają pracę.

      Tyle, że przez te 5 lat mógłbyś już mieć w nawet tej drobnej części spłacony kredyt - a tak to raz, że tracisz czas, dwa, że dalej z tego może nic nie wyjść. Piszesz o zupełnie hipotetycznej sytuacji, ludzie przez kilka dobrych lat bujają się na umowach cywilno-prawnych i nic z tego nie wynika.

      Wiesz, to piękne słowa o odpowiedzialności i całej reszcie, ale jak możemy o tym w ogóle rozmawiać, skoro sytuacja jest teraz zupełnie odwrotna i tam, gdzie powinna być umowa o pracę jest odnawiana co miesiąc umowa o dzieło? Przy obecnych warunkach dla mnie to żadna odpowiedzialność, jeżeli dbamy o kilka stówek więcej niż o ważne - przynajmniej moim zdaniem - aspekty.

    •  

      pokaż komentarz

      jestem na tyle rozsądną osobą, żeby zadbać o to, żeby w takim przypadku nie zostać na lodzie.
      Ja też : ). Po prostu mam na to inne sposoby. Moja żona nie będzie głodować w przypadku czegokolwiek, zapewniam Cię.

      Widzisz, a mi i mojej rodzinie publiczna służba zdrowia pomogła kilkukrotnie. Owszem, mam wobec nich swoje zarzuty, ale dobrowolnie bym z tego nie rezygnowała w imię kilkuset złotych więcej. Lepsze sposoby? Jakie? Prywatne ubezpieczenia? Spoko, sama z takiego korzystam i nie czekam w kolejkach. Tyle tylko, ze to prywatne ubezpieczenie do niczego się nie przyda w poważniejszym przypadku, a Ty zostaniesz obciążony tak poważnymi kosztami, że nie będzie Cię na nie zwyczajnie stać. I dobrze rozumiem teściową, nie lubię takich lekkoduchów, którzy nie potrafią przewidywać.

      @gaska:
      To tylko dowód na to że nie można jej zaufać: czasem pomaga, czasem nie. Ryzyko rośnie, nie rozumiesz? (moja ciocia zapisała się na zabieg. Najbliższy termin: 2015.. : P!)
      Lekkoduchów : D! To Ci dopiero. Nie mam zamiaru wchodzić w moje życie prywatne tak głęboko, dlatego wybacz, że po prostu stwierdzę, że jestem bardziej rozgarnięty niż Ci się teraz wydaje. Co gorsza, moja teściowa jest straszliwie przewrażliwioną osobą ; )..

      A pracodawca może okazać się mendą i wyrzucić Cię z dnia na dzień bez podawania przyczyny. I nagle zostajesz z dnia na dzień bez pracy.

      @gaska: Na takie rzeczy też trzeba być przygotowanym - z tego co czytam, powinnaś to dobrze rozumieć. Wystarczy z reguły dobre rozeznanie na rynku pracy w którym Ty siedzisz i oszczędności pozwalające Ci przeżyć, dajmy na to, przynajmniej pół roku. To naprawdę wystarczy.

      A jednak się należy. Jeżeli występuje stosunek pracy to pracownikowi NALEŻY się umowa o pracę. Tak stanowi prawo - Twoje słowo wobec tego niewiele znaczy.
      Prawo prawem, a rzeczywistość rzeczywistością. Jakby w prawie było napisane że nie wolno być biednym, to też byś uważała, że nie ma ludzi biednych? Tak samo jest z "należnym" prawem do umowy o pracę. Pawo prawem, a rzeczywistość pisze swoje bajki. Bierzesz pod uwagę, że umowy o dzieło czy zlecenie, w sytuacji w której występuje stosunek o pracę, podpisują nie tylko pracodawcy : )? To jest umowa obustronna, na którą godzą się obie strony, pracownicy też. To że dają się "wykorzystywać" czyni ich tak samo winnymi tej "patologicznej" sytuacji "nadużycia" prawa. Cudzysłowy są nieprzypadkowo: takie umowy są potrzebne zarówno pracodawcom jak i pracownikom. Chcącemu nie dzieje się krzywda.

      Koszty pracy są wysokie i jest to jedna z przyczyn, dla których pracodawcy zatrudniają na takie umowy. Ale robią to też z innych przyczyn, o których pisałam
      Sprawa jest prosta i przydałoby się w Polsce trochę chińskiego pragmatyzmu: żadne prawo nie jest doskonałe, dlatego zamiast komplikować je i utrudniać życie ludziom uczciwym, pogódźmy się z tą niewielką częścią patologii, którą akurat w wypadku złych pracodawców wyeliminuje wolny rynek i statystyka: paru ludzi się nabierze, ale reszta będzie mądrzejsza i taki ktoś będzie musiał się zmienić.

      Pozdrawiam i kończę na dziś, bo wykop zabiera mi za dużo czasu. Dzięki za dyskusję i życzę powodzenia w życiu zawodowym (osobistym też ; ) ) - obyś nie stanęła kiedyś w sytuacji mojej żony (którą powtarzam tu po raz n-ty), która kocha to co robi, ale ze względu na chore podejście do pracodawców może stracić pracę, a o umowie o pracę może pomarzyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Fajnie, że masz inne sposoby, ale jestem niczym ten niewierny Tomasz - na słowo nie wierzę.

      Oczywiście, z NFZ bywa różnie, ale z drugiej strony jak mawiają - lepszy rydz niż nic. Zwłaszcza w poważnych wypadkach.

      Wystarczy z reguły dobre rozeznanie na rynku pracy w którym Ty siedzisz i oszczędności pozwalające Ci przeżyć, dajmy na to, przynajmniej pół roku. To naprawdę wystarczy.

      Powiedz to młodym po studiach pracującym za niewielkie kwoty na umowach cywilno-prawnych. Skąd mają mieć rozeznanie i oszczędności? Nie patrz tylko przez pryzmat swoich doświadczeń.

      Prawo prawem, a rzeczywistość rzeczywistością. Jakby w prawie było napisane że nie wolno być biednym, to też byś uważała, że nie ma ludzi biednych?

      Znow hipotezy?

      Tak samo jest z "należnym" prawem do umowy o pracę. Pawo prawem, a rzeczywistość pisze swoje bajki. Bierzesz pod uwagę, że umowy o dzieło czy zlecenie, w sytuacji w której występuje stosunek o pracę, podpisują nie tylko pracodawcy : )? To jest umowa obustronna, na którą godzą się obie strony, pracownicy też. To że dają się "wykorzystywać" czyni ich tak samo winnymi tej "patologicznej" sytuacji "nadużycia" prawa. Cudzysłowy są nieprzypadkowo: takie umowy są potrzebne zarówno pracodawcom jak i pracownikom. Chcącemu nie dzieje się krzywda.

      Podpisują je tez pracownicy, bo mają nóż na gardle i lepsze to niż nic. Nie przychodzi Ci to do głowy? Pisałam Ci - umowy te są okej same w sobie, ale są źle wykorzystywane. Tak - mam na myśli nieszczęsny stosunek pracy, który zdajesz się ignorować.

      obyś nie stanęła kiedyś w sytuacji mojej żony (którą powtarzam tu po raz n-ty), która kocha to co robi, ale ze względu na chore podejście do pracodawców może stracić pracę, a o umowie o pracę może pomarzyć.

      Cóż, mogła lepiej przemyśleć sprawę i zdecydować się na inny zawód. Szczerze mówiąc mało mnie obchodzą problemy Twojej żony - mogła przecież wybrać świetnie zarabiającego męża, jak sugerowałeś parę postów wyżej :-)

      Również pozdrawiam, zwłaszcza teściową, która przynajmniej stara się przewidywać przyszłość.

  •  

    pokaż komentarz

    Jestem ciekaw co w przypadku choroby?

    Rozumiem, abonament w Lux Med OK - też mam ale jako dodatek. Bo w przypadku poważnej choroby to w Lux Med już nie będzie tak wesoło.
    Poza tym ktoś kto choruje przewlekle i musi ciągle brać leki czasami jest zdany na refundację ...
    A to ogromne różnice kosztowe ...

    Wiem, wiem. Łatwo pokazywać plusy umów o dzieło. Więcej kasy do ręki.
    Mój kuzyn też tak miał i mnie wyśmiewał. Tylko, że gdyby coś mu się stało - zachorował to bez ubezpieczenia (którego nie miał) spłacałby pobyt w szpitalu być może latami ...

    •  

      pokaż komentarz

      @rydzo:
      To Twoja decyzja. Masz prawo uważać, że będziesz za 5 lat chory na raka. Wtedy szukaj pracy na umowę o pracę. Jeśli jesteś młody i możesz całkiem racjonalnie uważać, że najprawdopodobniej nie będziesz miał tego typu problemów.
      Weź też pod uwagę, czego nie robi większość z mądrali optujących przeciw, że kupa z ludzi którzy pracują na umowę "śmieciową" ma możliwość jakiejkolwiek pracy właśnie dzięki tym umowom. I nie stać ich na myślenie o ciężkiej przewlekłej chorobie za 10 lat, bo są biedni.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: tak się składa, że mam pewną chorobę i muszę brać refundowane leki. Dla mnie to minimum kilka stów różnicy miesięcznie ...

      Umowy śmieciowe może i fajne ale głównie dla młodych ludzi.

      A weź się teraz postaw w sytuacji głowy rodziny. Jednak stabilizacja jest przydatna.

    •  

      pokaż komentarz

      @rydzo:
      Jestem głową rodziny. Powtórzę się po raz 3ci, moja żona pracuje na "śmieciową" umowę, jeśli ją ozusują to możliwe że straci pracę.
      Co ma wspólnego umowa o pracę ze stabilizacją? Nie można Cię zwolnić czy coś?

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Żona dostanie np płatny urlop po urodzeniu dziecka. Niewspominając o opiece w czasie ciąży i ewentualnym urlopie chorobowym gdyby coś złego się działo. Umowa śmieciowa na prawdę sprawdza się tam gdzie jest teraz najcześciej stosowana czyli w przypadku studenciaków dorabiających na ulotkach. Na szczęście na szeroką skalę nikt jej nie chce. Nie znaczy to oczywiście, że należy ozusować umowy chociaż większość ludzi chyba właśnie tego chce.

    •  

      pokaż komentarz

      @karol3wr:
      To czego chcą ludzie, ma niewiele wspólnego z logiką zazwyczaj - a chcą tego Ci którym się wydaje, że nic nie stracą, a dostaną umowy o pracę.
      Moja żona nie ma wyjścia - nie jest w stanie w swoim zawodzie dostać pracy na umowę o pracę. Wóz albo przewóz.
      Nie chcesz, to po co zaglądasz tutaj w ogóle? Żeby ponabijać się z "idiotów" (c)?

  •  

    pokaż komentarz

    Tylko problem jest taki, że umowa o pracę zobowiązuje do wypłacenia MINIMUM 1500 zł brutto. Natomiast umowy ŚMIECIOWE nie zobowiązują do niczego - więc nie wiem skąd tam wziąłeś 2500 brutto - bo to raczej jest NIEREALNE.

    •  

      pokaż komentarz

      @spetz1987: Dla 1500 zł brutto na umowę o pracę w 2012: 1 111,86 zł – wypłata na konto reszta za ZUS, PIT i NFZ + jakieś 300 zł kosztów pracodawcy, co daje ~1800 zł. 1800 na umowę o dzieło/zlecenie (przyjmując te same warunki co w wykopie - 50% kosztów uzyskania przychodzów, bez żadnych składek): 1638.00 zł na konto, 162 zł podatek.

    •  

      pokaż komentarz

      @gekon: Tak, tylko że umowy śmieciowe nie są po to, żeby na nich wpisywać 1800 zł, a kwoty mniejsze, które w świetle prawa są zbyt niskie. A co pracodawcy zależy - czy on zapłaci Ci 1111 zł, a reszte na kraj, czy 1638 zł a reszte na kraj. On tak czy siak musi zapłacić 1800 zł - a jak da umowę o pracę, wtedy zawsze może dodać do ogłoszenia w internecie - "atrakcyjna forma zatrudnienia".

  •  

    pokaż komentarz

    Co za obrzydliwie kłamliwy artykuł;)
    Pracuje akurat na takiej umowie i dostaję 1200 zł , WOW! gdyby jeszcze kto dał 2500 zł:) ale nikt mi nigdy tyle nie dal na takiej umowie. A pracowałem kiedyś w firmie państwowej i miałem 1400 a do tego składki więc jakby 2600:) Co prawda olewam ZUS. Ale 100 razy wole umowę o pracę niż o dzieło bo pracodawca jak nie musi zapłacić zusu to nie zapłaci po prostu a mało da i tak i tak:) pracodawcy to potwory takie same jak urzędasy. Ten cały przykład optymistyczny 2500 zł to bzdura na kółkach. Pracodawca jak może oszczędza przede wszystkim na pracownikach i to pracodawcy są najbardziej szkodliwą społecznie grupą która jest skrajnie pazerna i po prostu cwana. Nie zależy mi ani na takiej umowie ani na takiej, zależy mi bym miał do ręki takie 2500 zł - ale żaden pracodawca w moim mieście mi nie da. Całe szczęście że mam spore zabezpieczenie materialne bo bym był na łasce tych potworów ludzkich. A tak kij im w oko. Niech ich zus tępi bo na to zasługują. I jak dojdzie do ostrej tyrki społeczeństwo nie wstawi się za nimi bo to chamy jakich mało. Pozdrawiam:*

  •  

    pokaż komentarz

    A ja chcę pracować przez kolejne 2-3 lata na umowie zlecenie, czy o dzieło bo tak mi jest wygodniej, elastyczniej a i pracodawca ma mniejsze koszty. Czy to znaczy, że jestem... jakim śmieciem, czy coś? Ta nazwa jest uwłaczająca.

  •  

    pokaż komentarz

    jeśli mamy bawić się w regułki to umowa zlecenie miała służyć jako umowa cywilnoprawna krótkotrwała na wykonanie zlecenia. Niestety większość debili bez szkoły zamieniła umowę o pracę na pełny etat w umowę śmieciową (zlecenie). Mam nadzieję, że dop%#!@#!ą podatkami te nędzne biznesiki, że zostaną tylko firmy jednoosobowe. Dość wyzyskiwania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Weeman86:

      jeśli mamy bawić się w regułki to umowa zlecenie miała służyć jako umowa cywilnoprawna krótkotrwała na wykonanie zlecenia. Niestety większość debili bez szkoły zamieniła umowę o pracę na pełny etat w umowę śmieciową (zlecenie). Mam nadzieję, że dop$%#$!!ą podatkami te nędzne biznesiki, że zostaną tylko firmy jednoosobowe. Dość wyzyskiwania.

      Radzę wam teraz zwrócić uwagę na ten komentarz. Oto widać jakie typowe polaczki popierają socjalistyczne prawo, a potem w imię swojego nieudacznictwa zajadą gospodarkę i cały kraj.

  •  

    pokaż komentarz

    Umowę o dzieło można mieć tylko na max 6 miesięcy i w razie zwolnienia nie przysługuje pracownikowi odprawa. W przypadku kredytu nawet przy dużych zarobkach są nikłe szanse na otrzymanie dużej pożyczki (mieszkanie, samochód). Jeśli nie płaciło się na NFZ przez jakiś czas i nagle zachce nam się korzystać z usług państwowej służby zdrowia, zanim zaczniemy opłacać miesięczną składkę, musimy zapłacić za zaległe miesiące. Nie wspomnę, że w przypadku zwolnienia będąc zatrudnionym tylko na umowę o dzieło nie przysługuje pracownikowi zasiłek dla bezrobotnych. I teraz poważnie, ile osób na umowach o dzieło otrzymuje więcej kasy niż 1500 zł?

  •  

    pokaż komentarz

    W mojej firmie na umowach śmieciowych pracują tylko sprzątaczki za 6 złotych za godzine. Ja akurat zajmuje się fakturowaniem i mam wgląd w finanse firmy. Mam zarobek brutto 2400 pln, przyjmijmy, ze ze składkami 6000. A co? Szef mówi, że mamy marże małą, zarobet też, ja widze, że kupujemy coś za 10 sprzedajemy za 24, dobra, niech tam koszta będą w tych 14 złotych marży 10 pln, I tak wychodzi, ze w ciągu dnia firma ma zysku czystego 8 tysięcy. Czyli w ciągu jednego dnia zarabia na moją pensje. Tak, pracuje w dużej zagranicznej korporacji. Tak, mam swoją prace w dupie. Tak, pracuje , bo gdzie indziej gorzej płacą.
    TAk, tak, jak dostane 2.5 do ręki to se odłoże na emeryture i kupie mieszkanie. Jajcarze.