•  

    pokaż komentarz

    Sęk w tym że umowa o dzieło, to przykrywka osoby zatrudnionej na czarno to raz, a dwa niech taka osoba dozna wypadku, albo zachoruje i co?
    Po prostu niech koszta pracy zaczną być wiele mniejsze (bo wg mnie te koszta są po prostu chore) i nie będzie trzeba kombinować.

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: Od skutków wypadku można się ubezpieczyć komercyjnie na wiele lepszych warunkach niż oferuje ZUS za duuużo mniej (dodatkowo, takie ubezpieczenie będzie Cię chronić także poza pracą). Dodatkowo, tak jak pisałem umowa o dzieło jest negocjowalna i można tam zawrzeć zabezpieczenia na okoliczność zdarzeń losowych w tym choroby. Oczywiście nie było by tematu gdyby koszty pracy były na rozsądnym poziomie - ale nie są.

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: mozna sie ubezpieczyc w NFZ nazwijmy to prywatnie
      stawka 250zl miesiecznie

    •  

      pokaż komentarz

      @trebeter: ale ja takie rzeczy wiem :P sęk w tym że jest to zgrozo masakrująco za drogo, bo to na rok 3000zł (!!!!), w efekcie mało kto wykupi, bo go po prostu nie będzie stać.

      Rżną na kosztach pracy o wiele za wiele i co się dziwić że jest jak jest. Niewolnictwo - tak bym to nazwał. Przeciętny Kowalski ponad pół roku pracuje na podatki, potem na siebie?! Absurd. Za czasów feudalnych oddawało się "dziesięcinę" czyli 1/10 urobku, a nie 5/10 !!
      W zależnie od pracy i podatków potrafi się tracić nawet 7-8/10 kosmos......

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack:
      Na ZUS płacisz więcej?
      I nie masz najmniejszego pojęcia o tym co piszesz. Dziesięcina to był podatek płacony na kościół płacony początkowo tylko przez feudałów. Niemniej jednak to był tylko jeden z podatków, nie zaś ich całość.

    •  

      pokaż komentarz

      @trebeter: pewny jesteś że 250 czy tylko tak słyszałeś ?

    •  

      pokaż komentarz

      @luqas87: http://nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=2&dzialnr=1&artnr=1443

      Składka na ubezpieczenie zdrowotne za miesiące: lipiec, sierpień i wrzesień 2012 r. wynosi miesięcznie nie mniej, niż 331, 37 zł

      @trebeter trochę się rypsło o te 81,37pln ale co tam :P

      Na biednego pewnie nie trafiło ...

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: Co Ty człowieku wygadujesz? A ile płacisz na NFZ pracując na umowie o prace? Płacisz tak samo. Różnica polega na tym, że w przypadku umowy zlecenie masz WYBÓR.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: wybór masz, ale nie mniej niż 331,37 :P

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack:
      Byłem ubezpieczony prywatnie pracując na umowy o dzieło. I to wcale nie na czarno. Z resztą, co za różnica czy robię w domu czy w biurze? Wolałbym w biurze nawet, ale nie zawsze się ma co się chce. Oczywiście ubezpieczenie prywatne było tańsze i lepsze. Ok, brak składki emerytalnej - tu jak już zapłacisz prywatnie, to nie wyjdzie taniej. Ale wyjdzie lepiej. To już problem rządu a nie mój, żeby rozkradzione pieniądze emerytów oddawać. Wystarczyłoby, żeby trochę mniej kradli z publicznej kasy - przy tak rozpasanych podatkach spokojnie starczyłoby z tego co jest dla obecnych emerytów.
      No i oczywista sprawa - jak się obu stronom opłaca taka umowa, to nazywanie jej śmieciową jest ohydną manipulacją językową. Jeśli zniszczy się taką opcję zatrudnienia, to po prostu zniszczy się część zatrudnienia w ogóle. Bo jak się obydwu stronom przestanie opłacać, to po prostu wyjadą - chyba, że o to chodzi.
      Nikt kto nie jest kompletnym idiotą nie będzie przecież robić czegoś, co mu się zupełnie nie opłaca. Biznes musi mieć zysk, pracownik wynagrodzenie. Za darmo, w imię fałszywej solidarności ludzie robić nie będą. A ci co dają radę na umowach o pracę? A ich to nie dotyczy w ogóle. Problem w tym, że przy takich kosztach pracy musi być bezrobocie to raz, i muszą być inne formy zatrudnienia - dwa. A jak się je zniszczy, to zostaną zastąpione jedną z 3 opcji: bezrobociem, zatrudnieniem na czarno lub wyjazdem zainteresowanych za granicę. W każdej z tych opcji państwo traci. W pierwszym wypadku - maksymalna strata - trzeba wypłacać zasiłki. W drugim - traci podatki. W trzecim - pracownika (i opcjonalnie pracodawcę). Dziwię się, że to trzeba w ogóle komuś tłumaczyć - to jest tak oczywiste że bardziej być nie może. Gdyby zainteresowanym bardziej opłacała się umowa o pracę, to na takiej umowie właśnie by pracowali. No nie wierzę, że ktoś tego nie rozumie. Umowa o pracę ma swoje plusy. Szczególnie dla pracownika. Dla pracodawcy też - weźmy chociażby możliwość posiadania stałej kadry, pracownika zmotywowanego, żeby zostać w firmie dłużej (co daje możliwość realizacji bardziej długoterminowych planów).
      I jeszcze jeden drobiazg - przy tym wieku emerytalnym co jest - płacenie składki emerytalnej jest wyjątkowo mało atrakcyjne. Zastanawiam się jeszcze - w jaki sposób ma być możliwe, żeby osoba pracująca obecnie na umowę o dzieło (najczęściej młody, kreatywny, dynamiczny) robiła swoją robotę po 60-tce. Przecież to praca dla młodych. Nie czarujmy się, niewiele z tych ludzi po 50-tce będzie się nadawać do roboty. Znacznie atrakcyjniejsze będzie dla pracodawcy zatrudnienie kogoś młodszego. Świeża głowa i tak dalej. I co ten gość ma zrobić? Zacząć pracować fizycznie? Będzie w świetnej formie, zważywszy na siedzący tryb życia, stresy, nienormowany czas pracy. Ale emeryturka, na którą bulił ciężką kasę - w wieku lat 67. O ile dożyje. Jest sens? Jak dla mnie nie ma żadnego.
      Lepsza opcja - wyjechać, i wspomagać swoich staruszków dewizowo zza granicy. Nie mówiąc już, że i dla siebie tylko za granicą się odłoży. Z resztą, praca tam też trochę inaczej wygląda. Większą uwagę przykładają do tego, żeby pracownik pozostawał wydajny. U nas liczy się tylko szybki zysk, jak się pracownik wykończy (wypali zawodowo) to następny proszę. Niby logiczne i sensowne, tylko że zachodnie firmy rosną w siłę, a polskie... raczej rzadko, częściej padają.
      BTW, alternatywa dla obecnego systemu emerytalnego - zlikwidować wiek emerytalny. Na emeryturę przechodzisz kiedy chcesz - ale dostajesz tylko tyle, ile uzbierałeś. Przy założeniu dożycia do powiedzmy średniej oczekiwanej długości życia. Zarabiałeś grubą kasiorę? Idź wcześniej. Twój wybór - tyrasz ciężko na 2 etatach, ale krócej, albo pracujesz lżej, mniej, ale dłużej. Za mało? Odkładaj więcej. Wysokość składek też powinna być elastyczna. I różna w czasie. Na początku nie masz z czego ich płacić - nie płacisz. Później płacisz coraz więcej, tym więcej, im bliższa staje się wizja pójścia na emeryturę. No i nie czarujmy się - pracownik z doświadczeniem zawodowym zawsze będzie zarabiał więcej. Dlatego elastyczne składki miałyby sens. A obecni emeryci? Od tego są właśnie podatki. Gdyby nie były rozkradane, nie byłoby problemu. Dalej - wpływ z podatków może być większy. Wystarczy je obniżyć (więcej podmiotów będzie płacić i to od większych zysków).

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Ta alternatywa na system emerytalny świetna i zgadzam się z nią 90%. Ma ona taki minus, ze duża część ludzi nie myśli poważnie o przyszłości, nie zabezpiecza jej, nie potrafi odkładać. Koleś dostanie 3000 zł do ręki i zamiast skrupulatnie odłożyć z tego małą cześć to roztrwoni na zbędne rzeczy. Potem wyjdzie taki na ulice, zacznie gadać ile on to w przeszłości miał wydatków i nie miał z czego odkładać na emeryturę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu:
      No jak ktoś chce zostać kloszardem, to nie zabraniajmy mu. Ale człowiek się nie boi, jak państwo opiekuńcze czuwa. Gdyby przestało - zaraz by ludziom odpowiedzialność wróciła.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: jest jeszcze jeden problem - związany z wszystkimi punktami i zapisamu umów cywilnoprawnych - nazywają się "znamiona umowy o pracę", których umowa cywilnoprawna mieć nie może, gdyż - będzie traktowana jak umowa o pracę (i w każdym sądzie da się to wygrać (już nawet PIP ma możliwość wskazania tego w wypadku kontroli i ukarania)).
      Podbnie jak np. umowa dzierżawy - gdy abonament jest niewspółmierny do wartości sprzętu (np 1PLN na 24 miesiące, gdzie sprzęt jest warty 1000 PLN), jest umową użyczenia - a w tym wypadku - obowiązują automatycznie mniejsze prawa. Stąd:
      to jak zatutujemy umowę wcale nie oznacza czym ona jest

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: praca na czarno to najbardziej wolnorynkowa forma pracy, daje największą swobodę

      mam wielu znajomych którzy zrezygnowali z pracy gdzie byli zarejestrowani na rzecz pracy na czarno, głownie chodziło im jednak o kasę, nie każdemu się podoba, że musi świnie karmić

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: no wyobraź sobie, że większość, która pracuje na takich umowach ma ubezpieczenie w ZUS.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiesmag: nie "zatutujemy" tylko "zatytułujemy"

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: oplacajac prywatne ubezpieczenie zdrowotne i tak masz obowiazek oplacania skladek do NFZ. Gdy sie przeziebisz to faktycznie korzystajac z prywatnego ubezpieczenia bedzie wygodnie i szybko. Gdy jednak bedziesz mial wypadek, raka lub jakakolwiek powazniejsza chorobe to wyladujesz w szpitalu i wtedy twoje prywatne ubezpieczenie tego nie obejmie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mixerro:
      Moje obejmowało. Poważne choroby, operacje i pobyt w szpitalu. Mówisz o najtańszych opcjach, które są faktycznie sensowne tylko jako doubezpieczenie. Jeśli nie płacisz składki NFZ (a nie było to wymagane przy umowach o dzieło) - należy wykupić pełne ubezpieczenie. Nawet pełne (porównywalne zakresem z NFZ-em) ubezpieczenie jest tańsze u prywatnych ubezpieczycieli, a jakość świadczeń bez porównania wyższa.
      I właśnie zakres szpitalny (z operacjami) uważam za najważniejszy i konieczny do wykupienia, pozostałej diagnostyki i opieki medycznej może się nie opłacać wykupywać, bo w razie czego będzie Cię stać na pokrycie kosztów z zarobków, więc po co płacić za niewykorzystane usługi.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: na 100% kazdy ma obowiazek oplacania skladek do NFZ. Jesli nie oplacasz skladek, a bedziesz w przyszlosci chcial sie ubezpieczyc w NFZ, zaplacisz kare.

    •  

      pokaż komentarz

      @mixerro:
      Już nie będę chciał :) Właśnie dzięki temu. Jeden z dziesiątek a może setek powodów, dla których nie zostanę tu, pomimo całkiem dobrej pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: na prezydenta! Stary zgadzam się z Tobą w każdym calu! I czy ku... tak ciężko to wprowadzić? eh...

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: a najlepszą opcją podobno jest brak ubezpieczenia, bo ubezpieczyciel nie ma możliwości wybierania najtańszej i dobrej oferty usługi lekarza, to pacjentowi musi zależeć, przez co ceny leczenia są sztucznie zawyrzone, a ewentualne ubezpieczenie wykupuje się tylko na poważne choroby np powyżej 10 tys zł bo nie oszukujmy się nawet przy obecnych cenach taniej jest iść kilka razy prywatnie w roku niż tracić 12x331zł na ZUS, podobnie jak z lekarswami refunowanymi po zaprzestaniu obserwuje się spadek cen mimo braku refundacji.
      http://www.youtube.com/watch?v=eDTQ67cH9po

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: A tak w ogóle trzeba być idiotą, żeby zakładać, że pracodawca wypłaci Ci różnicę pomiędzy jedną umową a drugą. To tak jakbyś twierdził, że po podwyżce vatu o 1% ceny rosną o 1% albo po podwyżce składki rentowej pensje spadają o 2%. Najgorsze, że ludzie to łyknęli.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: A co mnie ma obchodzić czy ktoś roztrwoni czy też nie. Jego pieniądze, jego wybór. Albo traktuje się z szacunkiem czas i pieniądze drugiego człowieka albo traktuje jak gówniarza.

      Nas wszystkich traktuje się jak gówniarzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: popieram. Tym bardziej, że mało kto (czego nie krytykuję) zna prawo pracy na tyle, aby wziąć pod uwagę nie tylko to, że pracodawca to ten co do zasady zły i stara się pracownika wykorzystać i oszukać.
      Po pierwsze: Umowa o pracę to tylko "kodeksowo" daje ochronę praw pracowniczych - w praktyce wiemy, jak jest. Przykład - jedna z głównych zasad prawa pracy - zasada godziwego wynagrodzenia za pracę - czy minimalne w wysokości 1111,86 netto jest godziwe? Przykład 2 - pracownik w ewidencji czasu pracy ma urlop, a de facto siedzi w pracy, ale urlopu trzeba udzielić, więc pracodawca udziela, żeby się w tej ewidencji zgadzało na potrzeby kontroli PiP. Przykład 3 - na umowie pensja minimalna, a dorobimy dietami w podróżach służbowych, bez składek ZUS i podatku.
      Po drugie - trzeba wyraźnie wspomnieć o kosztach pracodawcy, które nie są tylko kwotą brutto umowy pracownika - badania lekarskie, szkolenia BHP, składki ZUS w części finansowanej przez pracodawcę - przykład - pensja 2000 brutto na umowie - pracownik na rękę ma 1459,68 - pracodawca płaci za niego łącznie 2414,80. Tysiąc złotych przepadł - owoc żywota twojego je ZUS
      Po trzecie:
      Umowa o pracę 2000 brutto - netto to 1459,80
      Umowa zlecenia ze składką zdrowotną 2000 brutto - 1687 netto
      Umowa o dzieło bez składek: 20000 brutto - 1712 netto.

      Jeszcze na koniec - kiedy jeszcze byłem pracownikiem z pensją 5600 brutto, poszedłem raz do lekarza. Samej składki zdrowotnej za cały rok podatkowy odprowadzili mi około 3.000 zł. A lekarz mi mówi, że skierowanie na badania u neurologa to może mi dać, ale czeka się na NFZ jakieś 6 miesięcy. Tymczasem prywatnie płacę za to badanie 200 i mam je od ręki. Nie twierdzę, że składka zdrowotna jest zła, bo mogą się zdarzyć jakieś raki itp, których leczenie jest megadroższe, ale system nie działa i koniec, bo od takich trudniejszych przypadków też są ubezpieczenia, które o dziwo działają.
      Składki na ubezpieczenie emerytalne? Śmiech. Zgodnie z przepisami wypłatę emerytur gwarantuje państwo. To państwo waloryzuje emerytury nie procentowo, ale w konkretnych kwotach - np. emerytura w wysokości 626 zł netto (czyli na granicy biologicznego przetrwania) wzrasta o 70 zł.

      Jedyny argument przeciw zmianom systemu, jaki decydenci mają, jest następujący: polak jest za głupi, żeby sam odkładał na emeryturę. My musimy z niego zdzierać, żeby dać mu potem ochłapy na koniec życia, bo sam nie odłoży, tylko przepije. A poza tym trzeba teraźniejsze emerytury finansować.

      Zaznaczam, że mam świadomość, że na umowach cywilnoprawnych nie ma urlopów, nadgodzin itp. Tych kwestii w wypadku zlecenia czy dzieła nie reguluje prawo. A doświadczenie mówi mi, że to, czego nie reguluje prawo, jest sprawniej i efektywniej normowane przez same strony umowy. To nie reguła, ale kodeks pracy (notabene z 1974 roku, a więc z zupełnie innych realiów) i jego pochodne nie pasują do dzisiejszych realiów.

    •  

      pokaż komentarz

      @trebeter: Więcej, trzeba się ubezpieczyć w NFZ. Ubezpieczenie dla każdego obywatela jest obowiązkowe. Jeśli składki są nieopłacone od 3 miesięcy w górę NFZ może przysolić piękną karę (coś chyba ok 2500 zł).

      Czyli:
      a) masz pracę -> płacisz NFZ,
      b) nie masz pracy (bezrobotny) -> NFZ płaci ZUS
      c) nie masz pracy (bez statusu bezrobotnego) -> musisz płacić sam, ewentualnie poprosić OPS o zapłacenie
      d) nie masz pracy (umowy o dzieło) -> płacisz sam i nikt cię nie wyręczy (bo masz dochody)
      e) jesteś studentem do 26 roku życia -> jesteś zwolniony z opłat (czyli płaci państwo)

      Jest na ten sytem pro tip:

      Swego czasu miałem działalność w inkubatorze przedsiębiorczości. Wygląda to tam tak, że masz niby działalność, ale wszystkie faktury są rozliczane poprzez fundację. Wypłaty sobie przedsiębiorcy wypłacają za podstawie umów o dzieło (zwykle). Zaczął się problem gdy nie miałem już statusu studenta i wyczytałem że muszę w ciągu trzech miesięcy zacząć płacić sobie sam NFZ (250 zł), albo spotkać się z karą NFZ.

      Wymyśliłem więc, że będę sobie wypłaty dzielił na dwie umowy. Śmieszną umowę - zlecenie (kiladziesiąt złotych, składka NFZ wychodziła jakoś kilkanaście, czy kilka złotych) i resztę na umowę o dzielo (brak składki). Aby nie utopić, mój plan zweryfikowałem mailowo w samym NFZ. Przedstawiłem wprost co chcę zrobić, zapytałem czy nie jestem przypadkiem w błędzie.

      Otrzymałem w krótkim czasie odpowiedź, że nie i jest to całkowicie zgodne z prawem. Tzn. jeżeli jakaś składka (nie ma limitu) jest opłacana z tytułu umowy o pracę lub umowy zlecenie, składki są zapłacone. Jeśli są zapłacone (nawet gdyby była to złotówka) to nic już więcej nie trzeba dopłacać (no bo są zapłacone w ramach umowy - zlecenia).

      Disclaimer:
      Nie jestem osobą która unika płacenia podatków. Często płacę takie podatki o których panie z urzędu skarbowego tylko słyszały bo nikt tego nie płaci.

      NFZ to trochę inna bajka. Teraz, gdy mam już własną działalność muszę płacić składki NFZ, a jak ostatnio zachorowałem to mogłem pójść do lekarza za dwa miesiące. Musiałem zapłacić z własnej kieszeni bo inaczej dolegliwości nie pozwalałbyby mi normalnie pracować. Sytuacja kretyńska. Płacę ubezpieczenie, a jak muszę z niego skorzystać okazuje się, że owszem mogę ale nie teraz...

      To trochę jakby ktoś komuś zrobił kuku na drodze. Poszkodowany zadowolony bo przecież obie strony mają OC. Ale nie, okazuje się, że limit na przednie części samochodu w tym roku już wykorzystany i trzeba poczekać do stycznia na wymianę maski.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: Tacy ludzie pełnili by również funkcję edukacyjną dla przyszłych pokoleń.... Widzisz synku jak nie będziesz odkładał na zapas to zostaniesz takim kloszardem jak ten pan i będziesz zbierał puszki... Dzięki temu społeczeństwo uczyłoby się same na własnych błędach i niepotrzebne do tego żadna instytucja.

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: Od skutków wypadku można się ubezpieczyć komercyjnie na wiele lepszych warunkach niż oferuje ZUS za duuużo mniej (dodatkowo, takie ubezpieczenie będzie Cię chronić także poza pracą).

      @trebeter: odliczane od podatku w zeznaniu rocznym PIT

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack: odliczane od podatku w zeznaniu rocznym PIT
      chyba, że ktoś płaci mniej niż te 3000 podatku

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: odliczane od podatku w zeznaniu rocznym PIT

    •  

      pokaż komentarz

      nie wiem dlaczego minusujecie tę wypowiedź. loopack. Facet ma absolutnie rację. Przejście całego kraju na umowy cywilnoprawne nie jest żadnym rozwiązaniem problemu.

  •  

    pokaż komentarz

    Problem z umowami cywilno-prawnymi jest taki, że pracownicy nie wykonują dla pracodawcy zleceń lub dzieł, a świadczą normalną pracę. Przychodzą na 8, wychodzą o 16 i są traktowani jako pracownicy etatowi - z tym, że nie przysługuje im za to żadne przywileje etatowego pracownika (urlop, ubezpieczenie zdrowotne itp.). Tu leży problem, a nie w tym, że takie umowy istnieją. Sam od zawsze pracuję na umowę zlecenie albo o dzieło, bo taką mam specyfikę pracy i nie przekszkadza mi to.

  •  

    pokaż komentarz

    Stop śmieciowym politykom !

  •  

    pokaż komentarz

    Głównym minusem umowy o dzieło jest to, że ciężko z kredytem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: I dobrze, przynajmniej nie będziesz musiał spłacać pół życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: wcale nie! banki doskonale wiedza jaka jest sytuacja w kraju i jezeli chca dalej zarabiac na kredytach musza sie od niej dostosowac. i np. w alior banku, aby otrzymac kredyt musisz miec udokumentowane wplywy z umowy o pracy przez minimum pol roku, lub jakiejkolwiek innej umowy przez minimum 12 miesiecy. zatem tragedii nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: Zależy od banku. Tam gdzie ja mam konto nie ma większego problemu z kredytem. W przypadku umowy o dzieło jest tylko dłuższy okres do liczenia średniej dochodów - 12 miesięcy. W przypadku umowy o pracę są to 3 miesiące.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: A nie lepiej oszczędzać przez 2 lata w tym czasie wynajmując tanie mieszkanie a później coś wybudować, niż wiązać się smyczą z bankiem na 30 lat i spłacać 200% zaciągniętej kwoty?

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22: No lepiej, lepiej. Jeśli się jest np. celebrytą i właśnie podpisało się umowę na nowe show. Bo inaczej trudno przez 2 lata odłożyć na wybudowanie czegoś.

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22: Średni koszt budowy domu to ok. 3000 za metr. Nie wiem, czy w tej cenie mieści się wykończenie, ale nawet jeśli, to 100 m2 wyniesie 300 000, a do tego dochodzi jeszcze działka. Jak chcesz to zrobić bez kredytu?

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff: wybudowanie do stanu surowego takiego domu to ok 100 000 ale to w dalszym ciągu dużo, bardzo dużo.
      jedyna szansa to developerskie mieszkania pod wynajem, które zaczynają powstawać.

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22:
      Tu się zgodzę: bez kredytu tego nie zrobisz.. Realia niestety. Mało tego: bardziej się opłaca kupić ze 3 mieszkania na kredyt na 20 lat (jeśli Cię stać oczywiście) i wynajmować dwa żeby potem były Twoje.
      Żeby odłożyć 200 tyś. w 2 lata musiałbyś odkładać ok 8tyś miesięcznie..

    •  

      pokaż komentarz

      @mojwa: możliwe, znalazłem na jakimś forum taką suchą informację, więc założyłem, że obejmuje wykończenie - żeby w razie czego zaniżyć, a nie zawyżyć kwotę, o której rozmawiamy :)

      @losiul: to chyba do mnie było, więc odpiszę. Kupujesz w Warszawie niecałe 40 metrów za jakieś 300.000 na rynku wtórnym i wynajmujesz studentom za ratę kredytu, a później na emeryturze masz ładny pasywny dochód. Tyle, że łatwiej powiedzieć, a trudniej zrobić :)

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff: Jedziesz do normalnego kraju (UK na przykład)... o pracę za 3k funtów/miesiąc nie trudno. Żyjesz za 1k resztę odkładasz, po 2 latach przywozisz do kraju 240k PLN + odsetki. Tylko trzeba CHCIEĆ.

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22: ale my rozmawiamy o Polsce, a nie o UK. Jak już masz robotę za 3k funciaków i wytrzymałeś dwa lata, to równie dobrze możesz się tam urządzać, a do Polski latać na weekendy.

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff: zgadzam się, jaki jest sens wracać do Polski mając taką robotę w UK.
      no i jeszcze jedna rzecz - po wybudowaniu domu trzeba jeszcze mieć za co go utrzymać.

    •  

      pokaż komentarz

      @grfff: No dobra, ale ludzie pytają jak zbudować dom bez kredytu / mówią, że się nie da. No to ja mówię jak. Lepiej się na 2 lata ruszyć i trochę świata zwiedzić, czy biedować spłacając kredyt do końca życia?

      No i przecież nikt wracać nie każe. Można tam sobie spokojnie żyć, bez dylematów pod tytułem "jak to ten wredny prywaciarz mnie wyzyskuje" i się nieźle urządzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: to chyba do mnie było, więc odpiszę. Kupujesz w Warszawie niecałe 40 metrów za jakieś 300.000 na rynku wtórnym i wynajmujesz studentom za ratę kredytu, a później na emeryturze masz ładny pasywny dochód. Tyle, że łatwiej powiedzieć, a trudniej zrobić :)

      @grfff: No wiem, ale to miał być przykład na wykorzystanie kredytu, który nie jest złem sam w sobie ; ).

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Rozumiem, chciałem tylko rozwinąć tę myśl i zaznaczyć, że takie posunięcie wymaga trochę odwagi - zawsze może się zdarzyć, że najemcy zdewastują mieszkanie, nie będą płacić czy też jakiś inny wypadek losowy, a spłacanie kredytu spadnie nam na głowę :)

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek22:

      o pracę za 3k funtów/miesiąc nie trudno

      Dobry żart. Docenią go chyba tylko dobrzy programiści albo finansiści, którym i u nas nie jest najgorzej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: A nie lepiej oszczędzać przez 2 lata w tym czasie wynajmując tanie mieszkanie a później coś wybudować, niż wiązać się smyczą z bankiem na 30 lat i spłacać 200% zaciągniętej kwoty?

      @slawek22: A ile odłożysz w dwa lata? Bo większość ludzi nawet nie uzbiera na samochód.

  •  

    pokaż komentarz

    @x-odus: no to czemu nie przejdziesz na umowe o dzielo?

    •  

      pokaż komentarz

      @Hiera: Ostatni raz na um. o pracę byłem zatrudniony jakieś 10 lat temu... Odkąd zacząłem się interesować prawem pracy/ubezpieczeń zacząłem proponować pracodawcom umowę o dzieło w zamian za 25-30% wyższe uposażenie netto.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hiera:
      Umowa o pracę to luksus. Nie każdego na taki luksus stać, a nakładanie takiego obowiązku na wszystkich najbardziej godzi w najbiedniejszych.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: A przez te 10 lat ile razy na urlopie byłeś? bądź ile razy zachorowałeś?
      I to podajesz na swoim przykładzie u ilu pracodawców?

      Jeżeli jeden się taki zgodził to fajne - ale większośc pracodawców widzi w tym cięcie kosztów pracowniczych :-)

      Pracownik dalej dostaje 1500 netto (albo czasem i mniej), a pracodawca nie płaci składek.

      Sytuacja o której Ty mówisz trafia się na polskim rynku pewnie tak często jak szóstka w totka :P

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: W sumie czterech pracowawców. Z urlopem żadnych problemów - po prostu się dogadywaliśmy że mnie obowiązuje tak jak wsyzstkich. Z chorobowym bywało różnie: raz było umówione tak, że jak będę chory to pracuję w domu. Raz miałem normalnie płacone 80% (tak się umówiłem), a raz miałem tak, że nikogo nie obchodziło co i jak będę robił byle były efekty (w firmie bywałem średnio 2x w tygodniu). Znam naprawdę wielu ludzi, którzy tak funkcjonują i są zadowoleni.

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl:
      Dokładnie tak: pracownik dostaje pracę (której na umowę by nie dostał), albo więcej kasy (Jeśli jest inaczej, to sam sobie szkodzi, ale tego ludziom nie zabronisz), a pracodawca ma mniej kosztów.
      Obie strony są zadowolone, może poza ZUSem i NFZem.. Wait, gdzie Ty pracujesz ; )?

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: no tak, żadnych problemów z uzyskaniem urlopu jak mniemam, ale jak z płacą za ten urlop sprawa wyglądała - bo to mnie interesuje :P

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl: Dostawałem normalne wynagrodzenie za urlop. Zobacz moją pozycję negocjacyjną:
      Zaczynamy tak:
      Umowa o pracę: chorobowe, urlopy, koszt utrzymania stanowiska = X
      Ja proponuję coś takiego:
      Umowa o dzieło: chorobowe, urlopy, koszt utrzymania stanowiska = 95%*X
      Więc każdy się zgadza bez mrugnięcia okiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: gdzie? Mogę powiedzieć że na umowie o pracę. Ale temat wydaje mi się intrygujący bo z powodu trudnego rynku lokalnego pracodawcy którzy tutaj zatrudniają no niestety proponują albo minimum albo umowa zlecenie na dziwnych stawkach godzinowych. Suma suma sumarum wychodzi tyle samo na reke - tylko koszty pracodawcy są inne... no i te urlopy i chorobowe ;S

    •  

      pokaż komentarz

      @pwl:
      Więc problemem tutaj nie jest sama forma umowy, tylko to że pracodawca ma trudną sytuację na rynku. Zmiana w formach umów niczego nie zmieni w jego sytuacji, a skończy się tym, że będzie musiał:
      a) płacić wszystkim wszystkie składki i w końcu pójść z torbami
      b) zredukować załogę i próbować przetrwać
      W obu sytuacjach najwięcej tracą na tym pracownicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @losiul: Są jeszcze dwa warianty:
      c) pośle wszystkich na samo-zatrudnienie
      d) podniesie ceny tak jak i wszyscy inni w jego branży, co w efekcie zaowocuje podwyżkami cen detalicznych, co zaś w obliczu spadku siły nabywczej pogorszy ogólny standard życia nam wszystkim.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus:
      c) no niezupełnie, na samozatrudnieniu musisz się samemu ubezpieczyć i opłacić ZUS - obowiązkowo, może wyjść na to że nikt nie będzie się w stanie tego opłacić. Chyba że źle mówię : /?
      d) tja, albo po prostu w wyniku konkurencji wypadnie z rynku, co z grubsza skończy się tym samym

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: naprawdę każdy się zgadza bez mrugnięcia okiem? ja na miejscu twojego pracodawcy bym się zastanowił czy warto zaoszczędzić te 5% i później przez 10 lat mieć świadomość że jak przyjdzie PIP lub ZUS na kontrolę lub przypadkiem coś wyjdzie, to te składki za te wszystkie lata to właśnie pracodawca (jako płatnik) ma obowiązek i tak odprowadzić do ZUS.
      No bo jeśli jesteś zatrudniony na umowę o dzieło, a de facto przychodzisz na konkretną godzinę do pracy, robisz to pod kierownictwem pracodawcy i jeszcze urlop ci przysługuje to każdy kontroler uzna to za świadczenie pracy które powinno być oskładkowane na zasadach umowy o pracę.

      Jeśli zaś nie świadczysz takiej pracy, a twoja praca i płaca uzależniona jest tylko od wyników, nie ma znaczenia gdzie i kiedy ją wykonasz a masz tylko deadline, to może warto by sprawdzić czy nie podpadasz wg przepisów pod świadczenia usług jako działalność gospodarcza?

      Moim zdaniem lepiej jest ozusować wszystkie rodzaje umów (z wyłączeniem tych gdzie zleceniobiorcami są studenci) i nie zatrudniać armii pracowników do weryfikacji czy ktoś oszukuje czy nie, i przy tym obniżyć o zauważalny % składki niż pozostawiać część umów bez składek gdzie wiadomo że spora grupa pracodawców będzie zatrudniać pracowników na właśnie tych "umowach śmieciowych" żeby sobie obniżyć koszty.

    •  

      pokaż komentarz

      @x-odus: A w jakiej branży pracujesz i czy jesteś specjalistą? Bo jeśli wydaje Ci się, że sprzątaczka albo pracownik fizyczny dostanie podwyżkę 300 zł za przejście na umowę śmieciową to się grubo mylisz i nie ma pojęcia o wolnym rynku.

    •  

      pokaż komentarz

      @karol3wr: A Ty licząc że dzięki ozusowaniu zarobią więcej albo że nikt nie straci pracy to jesteś ekspert :)

1 2 3 4 5 6 7 ... 14 15 następna