A czy zamiast cały dzień dziadowania i zapieprzania po całym mieście dla jednego posiłku nie lepiej poświęcić trochę pracy na znalezienie nawet nie najlepszej pracy ?? Ja bym tak nie mógł, wolę mieć zajęcie i nie kombinować jak koń pod górę.
To nie na moje nerwy, choć zapewne od czasu do czasu nie zaszkodzi coś "upolować" to jednak nie wyobrażam sobie tak koczować.
k%%%a, jaka jest idea jedzenie ciepłej zupy przeznaczonej dla bezdomnych? może zabraknie miejsca dla kogoś dla kogo to jest jedyny sposób na ogrzanie się dzisiaj.
Bo to nie brzmi jak ironia i nie jest ironią. Gdyby to miał być jakiś żart to napisałby: "Zrozum - ci ludzie robią to z powodów ideowych".
@MastaDJMax -> "Właśnie, Prusi. Ale domyślam się że te idee to tylko żart ^^ " no właśnie, ironii i żartów nie trzeba się domyślać. Nawet jak pegasus_sis miał zamiar zażartować to mu to nie wyszło. Czyli wracamy do punktu wyjścia, że jego komentarz jest głupi.
na wykladzie prowadzacy opowiadal jak to kiedys studenci kupowali po 1 akcji na gieldzie i mieli prawo wtedy uczestniczyc w walnym zgromadzeniu inwestorow - oczywiscie z dobrym jedzonkiem :)
Mozna rowniez kupic akcje tuz przed walnym, zjesc i potem ja sprzedac :)
Nie lepiej popracowac w jakiejs restauracji ? Nie mowie o maku czy kfc, tylko o prawdziwej. Jezeli komus nie chce sie gotowac / nie ma pln to praca w kuchni wydaje sie najlepszą alternatywa dla dziadowania.
Ponieważ nie każdy lubi pracować a każdy sposób na życie ma swoje plusy i minusy. Takie życie musi być ciekawe, nowe miejsca, nowi ludzie. I dlaczego dziadować, co to w ogóle znaczy?
No nie wiem czy nie miałbyś konkurencji, kiedyś oglądałem program chyba na dwójce i pokzaywali jak w restauracjach się oszczędza, resztki warzyw wrzuca się do gara i na drugi dzień jest zupa dla klientów, zostawione resztki mięsa mieli się i robi lazanię, a więcej już nie będę opisywał :P
Tak się robi, wszystkie niewykorzystane resztki (niesprzedane) przerabia się na sałatki/sosy/zapieka z serem czy przyrządza się z nich inne nietypowe potrawy. Taka oszczędność nie oznacza, że kucharze nie może jeść.
No rozumiem jeszcze chodzenie na Catering, ale żeby potrzebującym wyjadać to już żerowanie na tych którzy tej pomocy udzielają, czyste wykorzystywanie. Się nie dziwie że osoba nie ma wyrzutów sumienia.Powinna w jakiś sposób odwdzięczyć się.
albo zakop dla leniwych co tyłka do kiosku nie ruszą. poza tym co ciekawszy artykuł ma być wykopywany? to nie "kopalnia artykułów" tylko miejsce na wyjątkowe treści... ech ech ech...
Prowadzono kiedyś badania nad wynalezieniem żywności w 100% przyswajalnej (tzn. takiej, z której nie zostają resztki). Okazało się, że jej stosowanie przez dłuższy okres czasu prowadziłoby do raka odbytu, ponieważ nie zachodziłaby wymiana bakterii w jelicie grubym. Także naprawdę, nie polecam :)
Pamiętam, że kiedyś był podobny materiał w jakimś programie TVN'u (chyba to była Uwaga). "Porady dla studenta. Jak przeżyc za 10 zł dziennie?"
A wykop naprawde godny uwagi.
Polska jest jeszcze trochę za biedna, żeby godnie wyżyć za darmo. Ale w dużych miastach Wielkiej Brytanii to jest sposób na życie dla wielu obcokrajowców. "Bezdomność" ma tam trochę inny wymiar niż klasyczny brudas pod mostem, no chyba, że na własne życzenie.
Ponadto życie za dramo w GB jest na prawdziwych pasjonatów takiego zajęcia. Najprostsza robota za najniższe wynagrodzenie po 8 godzin przez 5 dni w tygodniu, daje 900 funtów miesięcznie na rękę. Za to można wynająć pokój, wyżywić się i ubrać. A jeszcze jeśli się uda załapać na jakiś benefit, to dodatkowo kilkanaście procent ekstra do dochodu.
"Darmowe jedzenie można też ugotować sobie samemu. Wystarczy pójść na targ chwilę przed zamknięciem lub pojechać na giełdę owocowo-warzywną (znajdują się na większości przedmieść) i popytać sprzedawców, czy mają coś, czego już nie sprzedadzą i chętnie się tym podzielą. Mnie w ciągu kwadransa udało się zdobyć głąb białej kapusty, cały worek czerwonej, worek selera i worek drobnych ziemniaków. Potem wystarczy tylko lektura „200 potraw z kapusty” czy „Kuchni oszczędnej gospodyni” (do poczytania w empikach) i obiad gotowy"
Nie wiem dlaczego, ale jakoś... niesmacznie mi się zrobiło... nie ze względu na preferencje kulinarne, ale jakoś tak... Generalnie mam tak, że nie lubię, gdy coś, przeznaczone do jednego celu, zostaje użyte w innym. Fakt, że sam tak robię - spinacze do papieru po rozprostowaniu często się przydają do wielu rzeczy, ale jeśli chodzi o jedzenie...
Tak samo nie mogę patrzeć na testy zabawek, o których był kiedyś wykop. Ja wiem, że te testy są potrzebne, i naprawdę nie jest tak, że chcę żeby je przerywano, czy coś, broń Boże. Po prostu miś pluszowy jest do przytulania, a nie do rozrywania w maszynie testujacej.
Tak i tutaj, jedzenie dla ubogich jest przeznaczone dla ubogich, bo oni tego potrzebują, catering na konferencjach też nie jest dla darmozjadów (nie lubię tego słowa). Obiady dla studentów nie są dla ludzi którzy chcą oszczędnie żyć, tylko dla ciężko imprezu... tfu, uczących się studentów.
No ale jak ja czasem rozmawiam z postaciami z gier komputerowych albo obrazków...
Ps. Mam prośbę, niech mój komentarz przeczyta jakiś psycholog i powie, czy naprawdę ze mną jest źle ^^
Ps2. Ale poważnie, czasem te uczucia naprawdę bolą, gdy widzę jak coś jest źle używane...
niech mój komentarz przeczyta jakiś psycholog i powie, czy naprawdę ze mną jest źle
Biorąc pod uwagę uwagę o rozrywaniu pluszowego misia jest bardzo źle. Wskazuje to na traumatyczne przeżycie z dzieciństwa, a ściślej - na co wskazują badania kliniczne - na stłumiony silny pociąg do kosiarki sąsiada. Pragnąłeś by Tobą brutalnie zawładnęła, co stłumione przerodziło się w niechęć do rozrywanych zabawek. Zaraz mailem prześlę mój numer konta, na które należy wpłacić 50 złotych.
P.S. Dałem Ci plusa, bo z jedzeniem rozdawanym charytatywnie masz całkowitą rację.
Z dziadowaniem na imprezach część ludzi na pewno nie będzie miała oporów... mówię tu raczej o zachodnich "ideowcach" - w końcu to ludzie o raczej lewicowych poglądach (antykonsumpcjonizm) - tak więc korzystanie z dobrodziejstw zgniłego, imperialistycznego kapitalizmu nie będzie problemem :)
Choć pozyskiwanie jedzenia z giełd jest jak nabardziej na miejcu - pod warunkiem, że jedzenie trafi do ośrodków zajmujących się profesjonalnie pomaganiem potrzebującym. A nie do ideowców , którym od dobrobytu się poprzewracało na lewo...
Anarchia, antykonsumpcjonizm, antyglobalizm i pseudo-pacyfizm...Choć ci ostatni przynajmniej robią coś pożytecznego dla świata :)
Wystarczy minimalna znajomość powojennej historii Europy, aby wiedzieć z jaką opcją polityczną sympatyzują takie środowiska.
MastaDJMax
A kto powiedział że misie są do przytulania, może pierwotnie służyły do zabijania ludzi? :)
Oczywiście zgadzam się z tobą co do jedzenia więc +
zaradności? to pasożytnictwo, ja rozumiem jakieś cateringi, ale ktoś kto chodzi do franciszkanów lub po obiad dla bezdomnych (które to są dla na prawde potrzebujących) musi nie mieć za grosz godności.
w większości miast gdzie są jakieś uczelnie wyższe można się stołować b. tanio (np. 7zł za obiad).
szkoda że nie dodał jeszcze szpitala, tam można zjeść za darmo - wystarczy się troche pokaleczyć (ale i tak stawka żywieniowa w więzieniu jest wyższa).
Jeśli wejdziesz z odpowiednią dawką pewności siebie, nikt cię nie wylegitymuje. Że jest to popularny sposób stołowania się, świadczą licznie obecne na tego typu imprezach „leśne ludki”. To przeważnie osoby starsze, często podające się za dziennikarzy niszowych, czasem nieistniejących tytułów gazet.
Rzeczywiście bez uciekania się do oszustw. Świetną sprawą jest praca jako "sztuczny tłum" (klakier?). Firmy płacą za robienie pozoru zainteresowania na ich konferencjach a i najeść się można. Na liście mailingowej się zarejestrowałem. Zobaczymy, co dalej...
Warto spojrzeć na wydźwięk całego artykułu, z uwzględnieniem jego wstępu na pierwszej stronie (do której to przez pomyłkę nie podlinkowałem; napisałem maila, może poprawią - na edycję już za późno).
Artykuł prezentuje sporo wskazówek, jak można sobie radzić. Wskazówek różnego rodzaju i odnoszących się moim zdaniem do różnych sytuacji życiowych. I tak zatem ludzie, którzy chcą oszczędzać, mogą skorzystać na przykład z informacji o możliwości wysłuchiwania reklam przez telefon wzamian za dokładowanie konta. Mogą zdać sobie sprawę z istnienia akcji promocyjnych firm, które mogą przynieść obustronne korzyści. Natomiast zgadzam się, że korzystanie z darmowych obiadów dla bezdomnych przez tych, którzy chcą trochę zaoszczędzić, to zwyczajne draństwo. Takie porady mogą przydać się osobom, które kiedyś znajdą się w naprawdę trudnej sytuacji. Myślę, że na artykuł należy spoglądać właśnie w takim świetle.
A z tekstu można wysnuć moim zdaniem jeszcze jeden ważny wniosek - czasem warto jeszcze uwierzyć w ludzką życzliwość i umieć zwyczajnie poprosić.
ja rozumiem że w informacji nie ma nic złego, a te mogą sie komuś w potrzebie przydać ale jak ktoś mi pisze komentarz "Doskonałe na tani urlop w niepewnych czasach - choć wymaga mnóstwo samozaparcia, chęci i zaradności." to mnie krew zalewa...
ok rozumiem że duże miasto jak Warszawa to pomysł na zimę, na lato proponuję zamieszkać w namiocie promocyjnym, na wsi i kraść ludziom owoce i warzywa z pola :D
bez uciekania sie do oszustw :P
no ale zawsze znajdzie się ktoś chętny, kto odstąpi buraka albo garść kartofli. Jak sie postarasz to i frytki zrobisz....
fakt może iść do pobliskiej smażalni lub do Maka i poprosić o stary olej, jak w smażalni jest jeszcze możliwe tak w maku frytki smażą przez miesiąc w tym samym oleju z domieszką borygo
sknerus był pucybutem -> poszukiwaczem torfu -> pracowal na statku z bydłem -> na statku na misisipi -> cowboyem -> poszukiwaczem miedzi -> palaczem kolejowym -> poszukiwaczem złota -> biznesmenem -> okrutnie bogatą kaczką
tak się składa, że jestem "panem rezyserem".pracuję przy obsłudze konferencji, i wiem dobrze, co znaczą lumpy na kateringu.
trzeba było to ukrócić i wprowadziliśmy system identyfikacji uczestników konferencji. teraz lumpy są szybko wykrywane i usuwane przez ochronę... na chyba, ze konferencja jest ogólnie dostępna. wtedy trwa to nieco dłużej ;)
Wystarczyło, że przyszła Roma z koleżankami (wszyscy zamieszkują działki opodal). Syf, bród i smród intensywny do tego stopnia, że cały hall samoistnie dzielił się na dwie części. Roma zasiadała na szybko opuszczanej kanapie i miała właściwie cały stół do dyspozycji, bo tak od niej waliło, że nikt nie podchodził.
Fajnie? Strach potem w tym miejscu usiąść, że już nie powiem o przykimaniu. jak o tym myślę, to mi się przypomina punkt z regulaminu ZTM. ten o osobach cuchnących, odrażających itd.itp...
Nie ja ją tak nazwałem. Jej koleżanki tak ją nazywały.
Tak BTW to skąd niby miałbym wiedzieć jakie jej rodzice do chrztu dali.
Wiem tylko jak się toto wabi.
Jak to jak? Czarna wygrywa, czerwona przegrywa! Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może! (raz, dwa, trzy, niestety szanowny pan przegrał) >> zapętlić i jest
Reklamy Google