•  

    pokaż komentarz

    a ja i tak nadal będę jadł całe jabłka z ogryzkami bo są smaczne i tyle :)

  •  

    pokaż komentarz

    Cos mi tu nie pasuje. Jesli to takie dobre to dlaczego tak slabo popularne?

    •  

      pokaż komentarz

      Bo nie działa. I nie jest dobre. To pierdoły i brednie są.

    •  

      pokaż komentarz

      W tym roku w WOŚP jak do tej pory uzbierano 32 miliony złotych (10 milionów $)na wczesne wykrywanie raka u dzieci. Co oznacza że 90 % tej kasy (minimum statutowe - a może i więcej) pójdzie na wczesne wykrywanie raka - czyli do firm zajmujących się produkcją sprzętu i leków. Kasa IMHO nie do pogardzenia - a to jeden rzut w jednym kraju. Jeżeli by się okazało, że pestki brzoskwini wystarczą żeby zapobiegać ergo nie wydać na sprzęt ergo nie dać zarobić? Skutek zostawiam do osobistego rozważenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Elementarne - czemu służbie zdrowia i firmom farmaceutczynym miałoby zależeć na tym, by ludzie zdrowieli, skoro oni ciągną kasę z chorujących ludzi? ;]

    •  

      pokaż komentarz

      > Jeżeli by się okazało

      Istnieja ludzie ktorzy lubia, zeby wszystkie skomplikowane problemy rozwiazywalo sie prostymi metodami. Za bezrobocie odpowiada balcerowicz, na HIV pomaga modlitwa, a raka lecza pestki slonecznika.

      Do tego teoria spiskowa na temat mistyfikacji rzadow i jestesmy w domu.

    •  

      pokaż komentarz

      gandalf: Nie zapominaj o 11.09 jako dziele amerykańskiego rządu i końcu świata w 2012.

    •  

      pokaż komentarz

      @underley Że firmy farmaceutyczne ciągną kasę od chorujących to się jeszcze zgodzę ale że służba zdrowia?! W jaki sposób? NFZ-towi naprawdę nie opłaca się to że ludzie chorują ,zwłaszcza na przewlekłe choroby...

    •  

      pokaż komentarz

      l33ch86, jasne :] NFZetowi zależy, żeby wszyscy byli zdrowi => NFZetowi zależy, żeby nie było składek ubezpieczeniowych => NFZetowi zależy, żeby NFZ nie istniał.
      Mądrze to wymyśliłeś ;>

    •  

      pokaż komentarz

      "NFZ-towi naprawdę nie opłaca się to że ludzie chorują"
      Chłopie, jaki NFZ? NFZ to tylko w naszym pipdówku w publicznych szpitalach. Nawet polskie "prywatne" szpitale to maszynki do robienia grubej kasiory.

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko nie powinniśmy uważać, że prywatne szpitale są złe. Wszyscy chcą zarobić, publiczne także. Tylko, że między publicznym szpitalem a pacjentem jest NFZ. I to właśnie on zżera kasę ;/ Przynajmniej ja tak uważam.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawe podejście "piewców prawdy" na wykopie. Jeżeli coś pojawi się na eioba albo wolne-media z definicje jest prawdą, nieważne jakie bzdury zawiera.
    Pauling dostał nagrodę Nobla z chemii za badanie nad wiązaniami chemicznymi oraz pokojową nagrodę Nobla za walkę z bronią jądrową. Żadna z tych nagród nie było związana ani z medycyną, ani z onkologią. Rozumiem, że intencją autora miało być "Dostał Nobla, był mądry znaczy musi mieć rację w każdej dziedzinie".
    Tytuł sugeruje, że B17 jest panaceum na wszystkie nowotwory, co jest oczywistym kłamstwem. Zostało udowodnione, że amigdalina nie ma jakiegoś znaczącego działania przeciwnowotworowego, do tych badań jest link nawet na polskiej wikipedii.

    •  

      pokaż komentarz

      Lek na "raka" nie isnieje. Bo to, co ogólnie nazywamy nowotworem to po prostu uszkodzone komórki, które mają błedy w kodzie genetycznym i nadal się dzielą się. A powinny uaktywnić w sobie szlaki metaboliczne apoptozy (mitochondrialny i receptorów śmierci).
      Są dziesiątki różnych czynników i mechanizmów, które powodują takie zachowanie organizmu... Nowotwór trzustki i szyjki macicy mają zupełnie inne szlaki biochemiczne! Jeden związek nie może więc działać na obydwa!
      Do każdego trzeba podejść indywidualnie...

    •  

      pokaż komentarz

      pegasus_sis
      to wcale nie wyklucza że B17 niszczy te komórki.

      bucler
      a skąd wiesz że badania nie zostały sfałszowane??

      pewny bym był jakbym sam zbadał B17.

    •  

      pokaż komentarz

      @Morthgar

      pewny bym był jakbym sam zbadał B17

      To zbadaj
      Codziennie rano wcieraj sobie w jedno miejsce na skórze trochę sadzy a gdy nowotwór się rozwinie, lecz się pestkami!

    •  

      pokaż komentarz

      @Morthgar - jak będę miał czas to obejrzę udostępnione badania. Bo coś mi się wydaje, że B17 daje chwilową odporność na nowotwory (tak samo jak np. selen w dawce 600 mikrogramów) a nie niszczy komórek nowotworowych w organizmie. Zresztą co innego badanie wpływu jakiegoś związku na komórki w sztucznym środowisku in vitro a co innego "w realu".
      Najprawdopodobniej jakiś dziennikarzyna nie mający żadnego pojęcia o tym, co pisze zrobił "sensację"...

      Zresztą z tym selenem też jest ciekawa sprawa-dawki poniżej 10 mikrogramów (chyba tyle) powodują chorobę Keshan, niezbędna na dobę to 100 mikrogramów a optymalna to właśnie 600. W większych ilościach jest bardzo silną trucizną - oksydantem i powoduje śmierć. Dlatego pamiętajcie - przedawkowanie orzeszków ziemnych (rosną na glebach bogatych w Se) może być niemiłe ;)

    •  

      pokaż komentarz

      pegasus_sis:
      No nie wiem. Wszystkie nowotwory można leczyć po prostu wycinając je. Tak więc jest to jedna metoda działająca na wszystkie nowotwory (wiadomo, z większym lub mniejszym skutkiem). Jeśli przez leczenie farmakologiczne nazywasz zmuszenie komórki do "wyłączenia się" to się nie dziwię że to nie działa na wszystko. Ja jestem informatykiem i rozumiem to tak:
      Masz wyłączyć komputery z różnymi systemami operacyjnymi. Możesz szukać jednej komendy która zadziała na tych 3 maszynach, a jak wszyscy wiedzą, o taką trudno, ba - biorą pod uwagę różnorodność systemów operacyjnych wiadomo że takiej nie ma, ale można też wyciągnąć im wtyczkę z kontaktu: Ta sama metoda, a działa na wszystkie. Niebezpieczeństwo straty danych raptem trochę większe niż przy pierwszej metodzie, no ale jednak.
      Czytając o tym jak działa B 17, to kojarzy mi się ona bardziej z tą drugą metodą -> zatruwa i zabija komórkę, niż z pierwszą, czyli nakierowaniem jej na taki cykl żeby sama umarła. Jeśli tak jest naprawdę (dowodów nie widziałem - nikogo po takim leczeniu nie znam) to nie rozumiem dlaczego nie mogłoby to być naprawdę uniwersalnym lekiem na raka. Jest to całkiem logiczna metoda, trzymająca się kupy, więc nie odrzucałbym jej tylko dlatego że _tak się pewnie nie da_. Nikt nie wie tak naprawdę w 100% co w ludzkim organizmie można, a czego nie można. Założę się że osób które naprawdę mogą się wypowiadać w temacie _jak naprawdę działa witamina B17_ nie nie ma zbyt wielu na świecie, a wiadomo też że oficjalne informacje i badanie nie zawsze mają coś wspólnego z rzeczywistością i niestety USA jest prekursorem takich działań. :(

    •  

      pokaż komentarz

      Właśnie, że nie wszystkie. Jedne nowotwory się wycina, inne się naświetla, a jeszcze inne leczy się farmakologicznie. A najczęściej stosuje się terapię skojarzoną.

    •  

      pokaż komentarz

      wedi:
      Szkoda że nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem. Nie napisałem że wszystkie nowotwory się wycina, tylko że wszystkie można by leczyć tą metodą. Wiadomo że się tego nie robi bo często zagraża to życiu pacjenta, powoduje uszczerbek na zdrowiu bądź po prostu jest niepotrzebne bo są lepsze metody.
      Mój post był odpowiedzią na stwierdzenie że nigdy nie będzie jednego lekarstwa na raka. Chodziło mi o to że może być, tylko wymaga to spojrzenia z zupełnie innej perspektywy na problem. Może się kiedyś tego doczekamy.

    •  

      pokaż komentarz

      @remul
      może i jesteś dobrym informatykiem, ale z biologią daj sobie spokój ;)
      Słyszałeś o czymś takim jak przerzuty? Komórki rakowe w pewym stadium odrywają się i podróżują po organizmie krwią i limfą, aż znajdą się w miejscu, gdzie mogą się namnażać.
      Jak już tłumaczyłem każdy rodzaj raka jest inny - tak samo jak różne są komórki w obrębie całego organizmu, organu czy tkanki - . Mimo tego samego genomu mają inne szlaki metaboliczne. Z tego powodu jedna substancja nie może działać na różne nowotwory. Powiem więcej - nowotworów wątroby jest kilka rozajów - w zależności z jakich komórek powstały.

      Kwestia druga - każdy człowiek ma inny metabolizm i biochemię. A u ok. 1/4 populacji odstępstwa od normy są znaczne. To właśnie u nich pojawiają się tzw. działania niepożądane. Jeden związek dla jedej osoby może być leczniczy, a dla inne zabójczy. Bo jakiś podrzędny enzym działa trochę inaczej... i to wystarczy.

      Z przerzutami jest związana jesze inna sprawa, o której rzadko się mówi. Słyszy się, że można przeszczepiść organ z nowotworem i "zainfekować" zdrowego człowieka. Ale niewielu wie, że przez tranfuzję krwi też można zachorować! Takie przypadki są bardzo rzadkie (pomiędzy dawcą i biorcą musi być wysoka "zgodność" np. w predyspozycjach genetycznych), ale są odnotowywane.

      O przenoszeniu nowotworów przy przeszczepie :http://www.poltransplant.pl/Download/biul2007/nowotwory.pdf

      Tutaj bardzo ciekawy artykuł dotyczący wpływu wirusów i bakterii na powstawanie nowotworów (chwilami łopatologicznie)
      http://www.biotechnolog.pl/artykul-173.htm

    •  

      pokaż komentarz

      remul: dobrze wiem co napisałeś :) tak samo mozna leczyć zakażonych na HIV wysoką temperaturą - wystarczy podgrzać krew do 60*C i wirus ginie. Nowotwór nie zawsze ma postać guza, który można poprostu wyciąć. Myślisz, że onkolodzy nie próbują podchodzić do problemu z innej perspektywy? Całe zespoły ludzi nad tym pracują, ludzie życie poświęcają nad badaniem różnych możliwości leczenia. Nie kwestionuję artykułu, możliwe, że faktycznie przemysł farmaceutyczny zatuszował całą sprawę. Osobiście nie słyszałem nigdy, żeby glikozydy cyjanogenne były jakimś cudownym lekarstwem. Wiem też, że nie są specjalnie szkodliwe, ze względu na sporą różnicę między masą cząsteczkową całego glikozydu, a masą samego HCN. Temat jest kontrowersyjny, ale i warty zbadania przez niezależnych naukowców.

      A jak już jesteśmy w tym temacie, to może taka ciekawostka - najbardziej odporni na skutki uboczne leczenia cytostatykami są ludzie starsi, płci męskiej oraz osoby nadużywające alkoholu. Czyli idealnym pacjentem onkologicznym jest stary pijak.

  •  

    pokaż komentarz

    No to może wytłumaczę, o co mi chodziło. Zamiast słowa szkorbut można podać DOWOLNĄ inną chorobę. Specjalnie zaznaczyłem słowo "załóżmy". Może przedstawię tok rozumowania nieco inaczej.
    Jest choroba X. leczy się ją chemioterapią i naświetleniami (chociaż równie dobrze mogę napisać że leczy się je za pomocą sproszkowanej kości słoniowej, chodzi po prostu o sposób leczenia, który wymaga sporych nakładów pieniężnych i jakaś firma mogłaby na tym nieźle zarobić). Nagle pewien naukowiec odkrywa, że wystarczy podać choremu pewną witaminę (czy cokolwiek innego jak np. pierwiastek) jednak jest on mało dostępny w obecnej diecie większości ludzi. Chce to ogłosić, ale firmy farmakologiczne (czy jakiekolwiek inne organizacje, np. te, które w Afryce hodują słonie;P) przeprowadzają swoje badania, fałszują, przekręcają, ośmieszając tę tezę. Firmy te zrobią wszystko, by nie stracić źródła swojego (niemałego zresztą dochodu).
    O to mi właśnie chodziło.

    Znanych jest sporo przykładów przedkładania interesów pewnych grup nad ogólne dobro, jak np. dopuszczenie na rynek aspartamu, czy kupienie patentów na samochód z napędem elektrycznym (oczywiście nie na cały samochód, ale ja jakieś niezbędna rozwiązania technologiczne) przez koncerny naftowe.

    A co do szczepionki na gruźlicę, to myślę, że firmy, które ją produkują notują ogromne zyski, a jeśli by się okazało, że wit. B17 rzeczywiście jest w stanie leczyć raka, to nikt by nie zyskał (no może poza hodowcami owoców pestkowych i czy kasz). Więc jest to zupełnie inna sytuacja.

    •  

      pokaż komentarz

      a jeśli by się okazało, że wit. B17 rzeczywiście jest w stanie leczyć raka, to nikt by nie zyskał

      Tylko jak to sprawdzić? Każdy lek, który zostaje wymyślony przez f.farmaceutyczną przechodzi przez kolejne stadia badań. Ostatnie badanie jest kliniczne. Dociera do niego jakiś 1% leków. Z tego większość zostaje odrzucona.
      I teraz jeśli ktoś wynajdzie "lekarstwo na raka" to nie wie o tym. Dopiero przejście wszystkich faz badań może dać odpowiedź. A wtedy badania są już upublicznione po międzynarodowych analizach itditp.
      Nie da się ukryć takiego faktu.
      A jak ktoś chce przetestować B17 to droga wolna - wystarczy uzyskać zgodę komisji bioetyki i znaleźć sobie pacjentów, którzy będą to łykać. Tylko czy nikt już wcześniej tego nie zrobił?
      Pewnie utaił wyniki bo lubi farmaceutów i boi się sławy... taaa...

    •  

      pokaż komentarz

      Czytam komentarze i ręce mi opadają. adamwroo napisał jeden z nielicznych mądrych. czy naprawdę ludzie nie widzą jak wielkim biznesem jest przemysł farmaceutyczny? rządzą nim takie same prawa jak każdym innym, chodzi o sprzedaż. w porównaniu z niesamowitymi idącymi w parze z rozwojem technologicznym osiągnięciami w dziedzinach diagnostyki i chirurgii farmakogia jest w lesie. leczenie cytostatykami przypomina mi próbę wyeliminowania szczura-szkodnika poprzez zrzucanie na podwórko bomby. przez ślepego pilota. dziś zazdroszczę tym, którzy wyleczyli się np. metodą Gersona (która notabene też korzysta z B17), ja przeszedłem chemioterapię i jestem wyleczony ale mój organizm spustoszony. nie chcę nikogo przekonywać, że jest jedno panaceum (bo mnóstwo też szarlatanerii) ale - ludzie! - dopuście chociaż taką możliwość, że to co nam wciskają to taka sama napędzająca rynek propaganda jak w przypadku każdej innej branży. i to nie spisek lekarzy, oni korzystają z tych środków, które są dostępne i z tej wiedzy, którą im się serwuje. być może witamina B17 jest skuteczna, ale dlaczego mieliby dopuścić ją do obrotu ci, którzy by na tym stracili? nie sądzę, że promuję w tym momencie jakąś obłąkańczą teorię spiskową. chodzi mi tylko o to, żeby zastanowić się czy oskarżając kogoś o ignorancję i wiarę w bzdury tak naprawdę nie stajemy w obronie systemu, który wyprał nam mózgi tworząc specyficzną dialektykę i konstytuując dogmaty. oni ze swoich "bzdur" zrobili biznes, dorobili do tego ideologię a zatem w takim układzie sceptyk = heretyk.
      i w dupie mam plusiki czy minusiki za ten komentarz, zawsze myślałem, że fora są do wyrażania opinii i polemiki a nie do jakiejś śmiesznej zabawy na punkty.

    •  

      pokaż komentarz

      @sheslostcontrol: gratuluje mądrości i przenikliwości w wypowiedzi wyżej. Czytając kolejne komentarze nie miałem żadnej nadziei, że pod koniec trafie na taką wypowiedz - jakże wyważoną a jednak dającą zdecydowany odpór głupocie i zadufaniu. Pozdrawiam z nadzieją, że dziś "organizm spustoszony" jest w lepszym stanie.

      Warto było to napisać choćby i 16 miesięcy po czasie :)

  •  

    pokaż komentarz

    Dodam, że autor tego "artykułu", właściciel firmy Idea Contact Sp. z o.o., wydawca tygodnika Życie Kalisza, Arkadiusz Woźniak to typowy bucowaty aktywista ruchu przeciw szczepionkom. Nie ma się co zresztą dziwić, na przetłumaczonej przez siebie i wydawanej przez swoją firmę książce pt. Sczepienia - niebezpieczne, ukrywane fakty zarabia zapewne niezłą kasę.

    Poraża mnie łatwość z jaką dajecie wiarę w tego typu informacje. Dla waszej wiadomości - jeśli znaliście kogoś, kto zmarł na raka, zapytajcie jego rodziny ile cudownych nieoficjalnych leków, terapii, ziół i innych metod przetestowali i ile pieniędzy na to wydali. To wam może rozjaśni w deklach, bo na razie widzę tylko wasze emo o tym, jak mały Kazio wyobraża sobie spisek koncernów farmaceutycznych.

    Podsumowując - cały rynek "cudownych leków na raka" to żerowanie na chorych ludziach, na ich potrzebie nadziei, że to nie koniec.

    Ale jeśli chcecie się leczyć z raka wit. B17 - proszę was bardzo. Tylko róbcie to u siebie w domu i nie wprowadzajcie tych pierdół do służby zdrowia.

    •  

      pokaż komentarz

      nie widzę w jaki sposób autor tego tekstu miałby zarobić na tym, że ktoś zjada pestki z drzewek z własnego ogródka.

      ludzie chorzy na raka na pewno chwytają się każdej nadziei - czemu zatem nie mieliby skorzystać i z tej, darmowej?

    •  

      pokaż komentarz

      aktywista ruchu przeciw szczepionkom? to akurat jest bardzo na jego korzyść.

    •  

      pokaż komentarz

      @entrop
      Nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Nie dowieźli google'a? Zarabia w ten sposób, że sprzedaje książki o takich pierdołach jak "szkodliwość" szczepionek czy "cudowne właściwości B17".

      "ludzie chorzy na raka na pewno chwytają się każdej nadziei - czemu zatem nie mieliby skorzystać i z tej, darmowej?"

      Wiesz ilu ludzi, zamiast z pierwszym lepszym guzkiem pędzić do onkologa, bierze się za korzystanie z tego typu "cudownych metod"? Wiesz jak bardzo zmniejsza to ich szanse na przeżycie? Jako kraj jesteśmy w szarym ogonie wczesnego wykrywania raka (se pogooglaj, mi się nie chce), a takie pierdoły, że "żarcie pestek jabłka" uchroni nas przed rakiem, czy wręcz wyleczy wcale w tej trudnej sytuacji nie pomaga. Dlatego te treści są szkodliwe.

      @ultrax
      Zapytaj swoją babcię albo swojego dziadka, ile osób z jej najbliższej rodziny, wujków, cioć, rodzeństwa zmarło jeszcze przed II WŚ np. na gruźlicę. Albo zapytaj ilu powykręcanych, chorych na Heinego-Medinę można było zobaczyć na ulicach miast. To jest realna siła szczepionek. To, że nie jest to metoda w 100% bezpieczna - cóż, nic nie jest; jednak w ogólnym rozrachunku to ogromny skok cywilizacyjny, który pozwala dziś ogromnej ilości ludzi żyć w zdrowiu.

      Ja wiem, że teorie spiskowe, wszelkie niesamowitości są bardzo pociągające - jednak rzeczywistość jest szara i smutna. Nie ma kosmitów, nie ma spisku firm farmaceutycznych, nie ma cudownego lekarstwa na raka (ale -my-ludzkość- znajdziemy).

    •  

      pokaż komentarz

      open127:
      Cóż, może i tak, ale jednemu nie zaprzeczysz. Odżywiamy się inaczej niż kiedyś i z całą pewnością gorzej. W naszych dietach brakuje związków których kiedyś było pod dostatkiem, za to pojawiły się nowe, zupełnie inne i niestety wcale nie zdrowsze (np. metale ciężkie) w wodzie, powietrzu, żywności. Dzięki temu żyjemy inaczej niż kiedyś. Teraz zagrożeniem nie są już klasyczne choroby, ale związki które ingerują w nas samych, uszkadzając DNA itd.
      Pojawiły się choroby które nie wynikają z ingerencji wirusów czy bakterii, ale tych właśnie związków: alergie, rak, cukrzyca, astma itp. Dlaczego nie ograniczyć ich spożycia wracając do naturalnej diety? Ludzie kiedyś jedli pestki. Znam ludzi którzy robią to dalej, żadne z nich nie ma raka, ani objawów zatrucia itp. Dlatego bliżej mi do tej teorii spiskowej niż do oficjalnych badań które mówią że od jedzenia pestek umrę - zwyczajnie w to nie wierzę.
      Jak Ci ktoś powie że słońce nie świeci, gdy widzisz że świeci to mu uwierzysz? To że ktoś kto to mówi ma drogi garnitur i plakietkę rządową mnie o tym nie przekona. Co innego gdy ktoś nigdy nie widział słońca.

    •  

      pokaż komentarz

      @remul
      Oczywiście, że zaprzeczę. Odżywiamy się niewyobrażalnie lepiej niż jeszcze sto lat temu - zamiast żreć na okrągło ziemniaki z cebulą a suszone mięso od wielkiego dzwonu przez cały rok dostarczamy sobie niezbędnych witamin, mikroelementów i innych dupereli. Mamy też, dzięki tej różnorodności, możliwość jedzenia zupełnych paści - więc problem nie leży w tym, że "zeżrę pestki i będzie ok" tylko w tym, że ludzie mają generalnie złe nawyki żywieniowe.

      "Pojawiły się choroby które nie wynikają z ingerencji wirusów czy bakterii, ale tych właśnie związków: alergie, rak, cukrzyca, astma"

      No, sto lat temu jak byłeś uczulony i użądliła Cię pszczoła to szedłeś do piachu. Jeśli miałeś skórną alergię, to pojawiały się ropnie, od tych ropni gniła Ci skóra, wdawało się zakażenie i szedłeś do piachu. Na raka po prostu się umierało. A astmatycy po prostu się dusili.

      "Ludzie kiedyś jedli pestki"
      A niech sobie jedzą dalej, byle nie w ilościach przemysłowych (nie dam sobie głowy obciąć, gdzieś czytałem że ponad 100 pestek z jabłka może wywołać już jakieś przykre reakcje, ale o szczegóły trzeba zapytać jakiegoś chemika). Przecież nie o pestki się tu rozchodzi, ale o bredzenie, że jest "cudowny lek na raka", tylko że spisek koncernów farmaceutycznych w obawie przed utratą zysków nie dopuszcza go na rynek i do świadomości społeczeństwa.

      "latego bliżej mi do tej teorii spiskowej niż do oficjalnych badań które mówią że od jedzenia pestek umrę - zwyczajnie w to nie wierzę."

      Nigdzie to nie zostało powiedziane, więc z takim z tyłka wziętym argumentem idź się przespaceruj gdzie indziej.

      "Jak Ci ktoś powie że słońce nie świeci, gdy widzisz że świeci to mu uwierzysz?"

      W sensie, że co masz na myśli?

      "To że ktoś kto to mówi ma drogi garnitur i plakietkę rządową mnie o tym nie przekona."

      Jasne, bo przecież to nie badania naukowe i postęp medycyny umożliwia dziś przeżycie np. zapalenia wyrostka (które kiedyś kończyło się śmiercią) tylko jakieś cudowne hokus pokus albo Vilcacora.

      "Co innego gdy ktoś nigdy nie widział słońca."
      I z tego mam wywnioskować, że autor tego "artykułu" jest dzierżycielem jedynej prawdziwej prawdy o leczeniu raka? No chyba nie bardzo.

    •  

      pokaż komentarz

      @remul
      Pojawiły się choroby które nie wynikają z ingerencji wirusów czy bakterii, ale tych właśnie związków: alergie, rak, cukrzyca, astma

      Wiele nowotworów jest powodowane przez wirusy np:
      http://pl.wikipedia.org/wiki/HPV

      Teraz zagrożeniem nie są już klasyczne choroby, ale związki które ingerują w nas samych

      te związki to pewnie barek sodu :P
      http://www.nautilus.org.pl/?i=1172

      @open127
      o szczegóły trzeba zapytać jakiegoś chemika

      Jak już gdzieś tu wspomniałeś pestki zawierają glikozydy cyjanogenne (amigdalina również do nich należy), które hydrolizują do między innymi anionu cyjankowego, nie znam danych liczbowych odnośnie zawartości w pestkach i tego ile trzeba ich zjeść(pewnie dużo). Spożywanie czystej amigdaliny jest bardzo niebezpieczne gdyż 1 gram tej substancji stechiometrycznie odpowiada 59 mg cyjanowodoru (anion CN ma DL50 =3 mg/kg, czyli dla 100kg kolesia trzeba 300mg)

    •  

      pokaż komentarz

      open127 - to ze szczepionka na Heinego-Medinę jest skuteczna nie znaczy zaraz że wszystkie szczepionki są super i nie należy patrzeć na nie krytycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      "to ze szczepionka na Heinego-Medinę jest skuteczna nie znaczy zaraz że wszystkie szczepionki są super i nie należy patrzeć na nie krytycznie."

      Co więcej - należy patrzeć krytycznie na szczepionki, tak jak należy krytycznie patrzeć na zwykłą aspirynę (co się robi do tej pory, ciągle badając jej oddziaływanie na organizm). I ta idea przyświeca środowisku naukowemu, co od czasu do czasu skutkuje np. usunięciem leków z obrotu, kiedy okazują się niebezpieczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @open127
      primo - zawrzyj ryj, nie jestem Twoim kolegą. Gadki o googlu i czytaniu ze zrozumieniem zachowaj dla rówieśników. Nie nauczono Cię szacunku do innych?

      Moje zdanie jest proste - ktoś chce wp$#%!%!ać pestki, niech wp$#%!%!a pestki. Nigdzie nie napisałem, że ma to stosować zamiast reguralnej terapii, więc nie wiem jak głęboko we wlasnej dupie musiałeś grzebać, żeby wyciągnąć tą ideę z mojej wypowiedzi.
      Tak więc, Kolejny Imbecylu Internetowy - przeczytaj jeszcze raz co napisałem i nie odbieraj tego jako ataku w swoim kierunku, przestań wywnioskowywać jakieś niestworzone rzeczy których nie napisali, przestań zalewać mnie blokiem bezsensownego tekstu tylko po to, żeby było "dużo napisane", naucz sie znajdować rację w tym co piszą inni, przestań negować kazdy argument adwersarza.
      Jesli dalej nic, to przeliteruję Ci co miałem na myśli:
      Leczenie "u lekarza" powinno być obowiązkiem dla każdego chorego. Jeśli jednak, jak wiadomo, leczenie to ma niską skuteczność, a wysoką śmiertelność, to nie zaszkodzi skorzystać również z metod pomocniczych, bo czemu nie. Nie potrzebuję kupić książki, żeby wiedzieć jak się wyciąga pestki z jabłka. No ale pewnie Ty musisz, stąd to oburzenie.

      Dodatkowo powiem Ci, że tak, jakbym był chory na raka to pewnie bym kupił książkę tego "szarlatana", a zapewne i parę innych, żeby miec co czytać jak mi będę włosy z głowy wypadać po chemioterapii. Co mam do stracenia - zatruję się cyjankiem. Alternatywa niewyleczonego raka jest doprawdy bardzo kusząca.

      Myślisz bardzo nie-życiowo. Tonący brzytwy się chwyta. Ty zapewne wolałbyć umrzeć, ale za to zachować tą dumę, że nie dałeś się naciągnąć potencjalnemu oszustowi - Twój wybór.

    •  

      pokaż komentarz

      Tutaj to se jesteś jakiś entrop i głęboko gdzieś mam Twoje emo. Cieszę się, że nie jestem Twoim kolegą, bo z założenia nie zadaje się z ludźmi którzy nie potrafią czytać. Cała Twoja teza jest do obalenia dokładnie tym samym do czego się przyczepiłeś, więc czytaj aż zrozumiesz (obstawiam, że umiejętność czytania ze zrozumieniem to to, co odróżnia informatyków od administratorów sieci i sprzedawców części komputerowych).