:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    "Byli ajenci Żabki dzielą się na cztery grupy. Pierwsza to ci, którzy uciekli przed długami za granicę. Druga to pogrążeni w nałogu. Trzecia leczy się psychiatrycznie. Czwarta próbuje spłacić wierzycieli"

    Tak dramatycznego artykułu dawno nie widziałem. Już widzę jak pan redaktor pisze to gdzieś na poddaszu, a otaczające go ciemności rozjaśnia jedynie dopalająca się świeca. W tle słychać dramatyczną skrzypcową etiudę, a podmuchy wichru sprawiają, że okiennice trzaskają o obdrapany tynk. Blask błyskawicy na krótko wypełnia poświatą jego zmarszczki i oczodoły pełne bólu, gdy kończy już swój artykuł o Żabce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Biune: "Z parteru, gdzie miesci sie sklep Zabka slychac rytmiczne stukanie. To windykatorzy wala glowa ajenta o blat probujac wymusic splate kolejnej raty. Swieca dogasa, pora spac. Jeszcze tylko wrzut artykulu na wykop..."

    •  

      pokaż komentarz

      @Biune:

      Rodzina M. jeszcze przez 2,5 roku będzie spłacać jego długi.

      To ciekawe czemu nie przyjęli spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Wtedy spłacają tylko do wysokości aktywów otrzymanych w spadku... czyli w praktyce nic.

      Dramaturgia i ściema.

    •  

      pokaż komentarz

      @Biune: Newsweek to niestety szmatławiec. Jak jadę pociągiem, to kupuję jakiś tygodnik do poczytania. We wrześniu dwa razy kupiłem Newsweeka i pożałowałem. Próbowałem przeczytać artykuł np. o paraolimpijczykach, a tam opis jak to biedny niepełnosprawny stojąc na podium "nie myśli o tym że w kraju czekają windykatorzy, że potrzebuję nową protezę, że wózek mu się rozpada..." - no nic, rozumiem człowiek skrzywdzony przez los.

      Biorę kolejny artykuł i głośną w tym czasie sprawę Amber Gold. W pierwszych dwóch akapitach się dowiedziałem jak to bohaterkach chciała się powiesić (może nawet odnalazła boga). Reszta artykułów podobnie, już w pierwszym akapicie chcą "nastroić" czytelnika zamiast przedstawić fakty. W najbliższym czasie nie planuje kupować tego tytułu. Jak mam czytać artykuł w którym autor kreuje tak nieautentyczne opisy.

      Nie wiem czy poziom tygodników spadł, czy to ja stałem się wybredny i zrzędliwy.

  •  

    pokaż komentarz

    hmm na mojej ulicy są 3 żabki już od dobrych paru lat wszystkie 3 działają cały czas. Więc chyba nie wszystkie miewają się tak źle.

    Te które znam z dalszej okolicy również istnieją a teraz nawet otwierają na moim osiedlu już drugiego fresha.

  •  

    pokaż komentarz

    Kombinowałem sobie kiedyś wsiąść żabkę w ajencje ale po przeczytaniu kilku forów na ten temat. stwierdziłem że to nie ma sensu, za dużo można stracić.

  •  

    pokaż komentarz

    Żabka ma od ajenta weksel in blanco na wypadek, gdyby towar nagle wyparował ze sklepu.
    Zaczynanie prowadzenia własnego biznesu od podpisania weksla in blanco nie wróży sukcesu

    •  

      pokaż komentarz

      @phxx:
      No wiesz z tym różnie bywa, w niektórych branżach w zasadzie nigdzie nic nie kupisz z odroczonym terminem płatności bez wystawionego wcześniej weksla. Także to z zasady nie weksel jest tu problemem, a zwyczajne realne szacowanie możliwości zarobienia na takim interesie.

    •  

      pokaż komentarz

      weksel in blanco
      @phxx: jak takie coś może być legalne? Tzn. ktoś tam może wpisać np. sto milionów? Nie znam się w ogóle ale brzmi mafijnie...

    •  

      pokaż komentarz

      @PySMS: AFAIR w Samoobronie była z tym afera, że osoby chcące być na listach wyborczych podpisywały takie weksle, które później trzymały ich w ryzach. Technicznie wygląda to tak, że podpisujesz weksel na konkretną sumę, która później zostaje wpisana. Sąd chyba może unieważnić taki weksel, jak udowodnisz przekręt albo suma będzie z kosmosu, ale głowy nie dam.

    •  

      pokaż komentarz

      @PySMS: taki weksel jest ważny wyłacznie z deklaracją wekslową, określającą szczegółowo, co można do niego wpisać, czyli np. wszystkie niespłacone zobowiązania wobec kontrahenta+odsetki. Ten, który będzie taki weksel chciał realizować będzie mógł wypisać na wekslu kwotę wszystkich zaległych faktur+to co ustalicie w deklaracji wekslowej i nic poza tym. To nie jest tak, że może sobie wpisać kwotę z księżyca i sąd to klepnie i da tytuł wykonawczy.

    •  

      pokaż komentarz

      Zaczynanie prowadzenia własnego biznesu od podpisania weksla in blanco nie wróży sukcesu

      @phxx: a moim zdaniem problemem nie jest weksel (te są normą, trudno robić biznes wyłącznie za własne pieniądze - bez jakiegoś rodzaju kredytu, weksla, gwarancji czy depozytów zabezpieczających) - problemem jest model biznesowy.

      Z jednej strony zostając 'ajentem' stajesz się samodzielnym przedsiębiorcą, z wszystkimi konsekwencjami tego faktu.

      Z drugiej strony, w takim modelu jak model Żabki, jesteś de facto najemnym kierownikiem ich placówki. Jesteś w 100% zależny od ich decyzji biznesowych, Twoja inicjatywa i pomysły się nie liczą.

      Moim zdaniem to najgorszy z możliwych rodzajów biznesów. Masz wszystkie wady bycia przedsiębiorcą (koszty, odpowiedzialność całym majątkiem) i wszystkie wady bycia etatowcem (całkowite podporządkowanie pracodawcy, brak samodzielności).

    •  

      pokaż komentarz

      @slawek_s:
      Deklaracja wekslowa powinna istnieć przy wystawianiu weksla in blanco, jednakże nie jest ona warunkiem ważności takiego weksla.
      Co do zasady w wekslu in blanco można byłoby wpisać kwotę z księżyca- jednak powstałby potem problem z rzeczywistym wywalczeniem tejże wpisanej sumy w sądzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @PySMS: Może wpisać nawet 100 miliardów euro :) Tylko, że sam weksel in blanco nic nie daje ponieważ musi on być powiązany z jakimś realnym zobowiązaniem. Do weksla przeważnie sporządza się tzw. deklarację wekslową, która mówi w jakich warunkach i w jakiej kwocie można wypełnić weksel. Posiadacz takiego weksla może go wypełnić tylko w momencie gdy te warunki zostaną spełnione. W innym wypadku grożą mu spore konsekwencje prawne. Taka deklaracja istnieje zawsze choćby w formie ustnej.

      Co ciekawe kiedyś jeden prawnik uświadomił mi, że prawie każdy w życiu podpisał przynajmniej jeden weksel in blanco nawet nic o tym nie wiedząc. Jeśli nie wierzysz to przeglądnij sobie wszystkie umowy jakie kiedykolwiek podpisałeś i zobacz czy nie ma tam ani jednej umowy w której nad swoim podpisem zostawiłeś puste miejsce tak na 2-3 cm. Jeśli zrobiłeś coś takiego to podpisałeś weksel in blanco i osoba, której dałeś ten papier ma go u siebie. W mediach dużo się mówi o tym, żeby czytać co się podpisuje, ale już nikt nie mówi jak się podpisywać, żeby było ok :)

      Podpisałeś weksel in blanco ponieważ żaden przepis nie reguluje jaki musi być wymiar papieru, na którym jest weksel i jaki musi być rozmiar czcionki przy jego wypełnianiu. Kiedyś weksle to były takie małe bloczki papieru właśnie. Na początku może się to wydawać przerażające, ale nie ma obaw, bo w razie gdyby nawet ktoś to wykorzystał przeciwko Tobie to masz możliwość bronić się, a osobie która fałszuje dokumenty grozi odpowiedzialność karna - jeśli dobrze pamiętam do 10 lat pozbawienia wolności.

    •  

      pokaż komentarz

      @chaos23:
      Tylko, że sam weksel in blanco nic nie daje ponieważ musi on być powiązany z jakimś realnym zobowiązaniem.

      Musi? Podpisanie weksla powoduje powstanie zobowiązania abstrakcyjnego, które jest odseparowane od stosunku w ramach którego weksel został wystawiony. Bardziej obrazowo: jako ten ajent żabki wystawiasz weksel na poczet zabezpieczenia spłat za dostarczony towar. W tym momencie kiedy weksel będzie przesyłany do sądu nikogo nie interesuje umowa mówiąca o tym towarze itp. Badany jest sam weksel i jego ważność.
      Żeby być całkowicie szczerym to oczywiście jest możliwość podnoszenia zarzutów przez dłużnika wekslowego, gdyż mimo podręcznikowej abstrakcyjności zobowiązania wekslowego można podnosić zarzut iż np. my już swoje zobowiązanie wykonaliśmy, albo nie płacimy bo druga strona nie wykonała swojego zobowiązania. Przy okazji- w momencie przeniesienia weksla indosem na inną osobą tych zarzutów już raczej nie będziemy mogli podnosić.

      Posiadacz takiego weksla może go wypełnić tylko w momencie gdy te warunki zostaną spełnione. W innym wypadku grożą mu spore konsekwencje prawne. Taka deklaracja istnieje zawsze choćby w formie ustnej.

      Co do istnienia deklaracji w formie ustnej- no można by się zastanowić, ale chyba można by tu przyznać rację, bo zawsze jednak jakieś ustalenia stron przy wypisywaniu weksla istniały. Co do konsekwencji prawnych- no ok istnieje możliwość, że jak przesadzimy z wypisywaniem weksla to można by myśleć o wyłudzeniu, oszustwie, czy czymś takim. Ale zawsze sobie można w sądzie stanąć i uprzejmie poprosić wystawcę weksla (dłużnika) o udowodnienie, iż weksel został wystawiony nieprawidłowo.

      Co ciekawe kiedyś jeden prawnik uświadomił mi, że prawie każdy w życiu podpisał przynajmniej jeden weksel in blanco nawet nic o tym nie wiedząc. Jeśli nie wierzysz to przeglądnij sobie wszystkie umowy jakie kiedykolwiek podpisałeś i zobacz czy nie ma tam ani jednej umowy w której nad swoim podpisem zostawiłeś puste miejsce tak na 2-3 cm. Jeśli zrobiłeś coś takiego to podpisałeś weksel in blanco i osoba, której dałeś ten papier ma go u siebie. W mediach dużo się mówi o tym, żeby czytać co się podpisuje, ale już nikt nie mówi jak się podpisywać, żeby było ok :)

      No, ale tutaj trochę popłynąłeś. Nie wchodząc w dłuższe dywagacje- a co z wolą zaciągnięcia zobowiązania wekslowego? Dajesz do sądu umowę z tylko JEDNYM podpisem pod umową, nad którym to podpisem wciśnięty jest napis "Weksel, dnia tego i tamtego" i cała reszta wymaganych składników weksla. Podejrzewam, że jeżeli sama umowa nie ma zapisów o wekslu to nie dałoby rady utrzymać tego w sądzie. Nawet jak zapis by był to i tak mamy umowę bez podpisu (bo w końcu weksel był podpisywany) i weksel o wątpliwej "prawdziwości". Obrona takiego dłużnika w sądzie powinna być więcej niż prosta i chyba każdy student prawa po 3 roku powinien sobie z tym poradzić bez większego problemu. Chyba, że chodziło temu prawnikowi o coś innego- ale to już nie mogę się wypowiadać bo nie wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: No, ale tutaj trochę popłynąłeś. Nie wchodząc w dłuższe dywagacje- a co z wolą zaciągnięcia zobowiązania wekslowego? Dajesz do sądu umowę z tylko JEDNYM podpisem pod umową, nad którym to podpisem wciśnięty jest napis "Weksel, dnia tego i tamtego" i cała reszta wymaganych składników weksla. Podejrzewam, że jeżeli sama umowa nie ma zapisów o wekslu to nie dałoby rady utrzymać tego w sądzie. Nawet jak zapis by był to i tak mamy umowę bez podpisu (bo w końcu weksel był podpisywany) i weksel o wątpliwej "prawdziwości". Obrona takiego dłużnika w sądzie powinna być więcej niż prosta i chyba każdy student prawa po 3 roku powinien sobie z tym poradzić bez większego problemu. Chyba, że chodziło temu prawnikowi o coś innego- ale to już nie mogę się wypowiadać bo nie wiem.

      Dlatego właśnie napisałem, że sam weksel nic nie daje. Sam napisałeś, że żeby cokolwiek zrobić musisz dać do sądu weksel z umową ( a taka umowa jest już deklaracją więc weksel nie jest już wtedy abstrakcyjny). Weksla można się bać tylko jak się złamie warunki umowy i to wszystko. A to już kwestia czytania umowy, a nie podpisania weksla. Weksel pozwala po prostu szybciej i sprawniej dochodzić danego zobowiązania i to wszystko. Jak złamałeś warunki umowy to i tak jest problem tylko bez weksla trochę mniejszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @chaos23:
      Z tą umową to chodziło o to, że jak podpisujesz się pod umową to "wciskając tam" weksel musisz do sądu dać umowę.
      I jeszcze raz sam weksel coś daje. Wnosząc powództwa do sądu w zasadzie nigdy nie dołączam do nich umów, deklaracji wekslowych itp. tylko sam weksel. Przy wekslu indosowanym masz jeszcze mniej problemów.

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: Mi chodziło to, że ktoś może wziąć podpisaną przez Ciebie kiedyś zwykłą umowę i odciąć sam dół, dopisać co tam sobie chce - kwotę i resztę wymaganych do weksla rzeczy i zanieść to do sądu i dokładnie tak jak piszesz nie musi dawać żadnej umowy więc jeden Twój podpis na takim kawałku papieru wystarczy.

      Jeśli na jakiejkolwiek umowie lub nawet odczycie licznika prądu podpiszesz się tak, że podpis nie nachodzi na treść to już masz potencjalny problem.
      Była nawet ostatnio w Krakowie taka sprawa, że goście przebrani za tych co odczytują liczniki wyłudzali tak podpisy i robili weksle. Wszyscy wylądowali przed sądem. Tutaj inna podobna akcja: http://polskalokalna.pl/wiadomosci/zachodniopomorskie/szczecin/news/poczatek-procesu-ws-falszowania-weksli,1809050,3327
      Gość chciał sobie indosować weksel, który wypełnił niezgodnie z prawem.

      Ale żeby uniknąć potencjalnego stresu to lepiej zawsze podpisując cokolwiek albo najeżdżać na treść albo robić zetkę, ale z rozmów z moimi znajomymi wiem, że nikt o tym nie wie - oprócz prawników.

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: Jeśli wypełniasz weksel zgodnie z deklaracją (wolą obydwu stron) to wszystko jest ok, ale spróbuj wypełnić go lub indosować niezgodnie np. zawyżając kwotę i zobacz co się stanie jak trafisz na kogoś kto się na tym zna.

    •  

      pokaż komentarz

      @chaos23:
      a no chyba, że o takim czymś mówisz. to rzeczywiście mamy troszkę inną sytuacje, ale oczywiście i w takim przypadku da się z tym walczyć ;)
      Spoko, wiem co się wtedy dzieje, o to się martwić nie musisz. Aczkolwiek weksel wypełniony niezgodnie z deklaracją, nie jest nieważny, można jeszcze z niego trochę grosza wycisnąć. A i parokrotne indosowanie może troszkę pomóc.

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: Dokładnie :) Chodziło mi tylko o pokazanie, że nie taki weksel straszny jak go malują :) No chyba, że się na coś z kimś umówiliśmy i za złamanie umowy zobowiązaliśmy się zapłacić X złotych i nie dotrzymaliśmy umowy no to wtedy sprawa jest oczywista i weksel na pewno wierzycielowi pomoże dochodzić swoich roszczeń.

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: A miałeś już praktyczne doświadczenia w tym temacie ?:) W sumie sam jestem ciekaw jak to w praktyce wygląda. Moja wiedza to tylko teoria przekazana przez prawnika.

    •  

      pokaż komentarz

      @chaos23:
      Znaczy co do doświadczenia praktycznego w wekslach to troszkę go już tam mam. Zależy o co chcesz zapytać ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: Chodzi mi o to co się może stać w praktyce w momencie gdy ktoś wypełni weksel niezgodnie z deklaracją lub wypełni go podrabiając podpis? Jakie są formy obrony przed czymś takim ze strony dłużnika itp. Gdyby ktoś np. przyszedł do mnie z wekslem wypełnionym na np. 10k PLN, a wiedziałbym, że nic nie podpisywałem to bym pierwsze kroki skierował do prokuratury no i oczywiście do sądu złożył sprzeciw (chyba jest tylko tydzień na to). Wiele osób by się pewnie przestraszyło i zapłaciło.

    •  

      pokaż komentarz

      @chaos23:
      Gdyby ktoś np. przyszedł do mnie z wekslem wypełnionym na np. 10k PLN, a wiedziałbym, że nic nie podpisywałem to bym pierwsze kroki skierował do prokuratury no i oczywiście do sądu złożył sprzeciw (chyba jest tylko tydzień na to).

      Rzeczywiście w przypadku podłożenia weksla z podrobionym podpisem, lub takiego z podpisem "wyciętym" z innej umowy, najpierw prokuratura, zaś zaraz potem składamy zaskarżamy nakaz zapłaty wnosząc zarzuty (sprzeciw składa się od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym, zaś przy wekslach z reguły mamy do czynienia z nakazem zapłaty w postępowaniu nakazowym). No i tu oczywiście będzie się musiało trochę popracować, bo o ile z podrobionym podpisem można sobie poradzić dość szybko, to w przypadku takiego wyciętego trzeba będzie się pomęczyć- ale też nie uważam, by wygranie (tj. oddalenie powództwa) było w takiej sprawie niemożliwe.

      Co do weksla niezgodnego z deklaracją wekslową: zaskarżamy nakaz wnosząc zarzuty, w których powołujemy się na deklarację wekslową zgodnie z którą jesteśmy winni tyle i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: Ok super - dokładnie tak myślałem, ale wiedza praktyczna jest zawsze cenniejsza niż teoria i może się przydać wszystkim wykopowiczom :)

    •  

      pokaż komentarz

      @chaos23:
      @eaxene: dziękuję wam za wyczerpujące wyjaśnienie ale ciągle męczy mnie jedna kwestia... po co weksel skoro można podpisać umowę z zawartymi warunkami takimi jak kara pieniężna za niewywiązanie się z niej bądź wymóg spłaty różnicy pomiędzy towarem otrzymanym, a zwróconym, itp.? Czy kwoty w umowach muszą być podane liczbowo, nie mogą być przyszłym wynikiem jakiegoś wyliczenia? Skoro budzić on może obawy, a można go zastąpić czymś co tych obaw nie budzi - dlaczego istnieje taka możliwość?

      Dzisiaj podpisywałem umowę z bankiem i tam pomiędzy podpisem, a treścią umowy były szare kreseczki - teraz wiem po co. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @PySMS: Weksel in blanco według mnie jest najbardziej przydatny wtedy kiedy na dzień podpisywania umowy nie wiadomo czy w ogóle będzie istniało zobowiązanie i nie znamy jego dokładnej kwoty. Weksel sam w sobie ma na celu ułatwienie dochodzenia roszczenia - po prostu w sądzie można za jego pomocą wszystko dużo szybciej załatwić i mniej się płaci za postępowanie. Jeśli jednak potencjalny dłużnik podniesie zarzuty to i tak wszystko wraca na normalną drogę postępowania sądowego.

      Na przykład jak pożyczysz od kogoś kasę to możesz mu wystawić taki weksel jako zabezpieczenie i jak minie termin spłaty to on sobie to szybko może wyegzekwować. Obydwie strony wiedziały na co się zgodziły więc tu raczej sprawa będzie prosta i normalny sąd nie będzie potrzebny. Generalnie weksel jest przydatny w tym wypadku tylko dla wierzyciela :)

      Ale wszystko zależy od zobowiązania, bo jeśli np podpiszesz weksel pod umowę o zachowaniu poufności, w której jest wyraźnie zaznaczone, że
      weksel można wypełnić tylko w przypadku złamania postanowień umowy czyli jak np. wygadasz tajne informacje to i tak osoba, która posiada weksel będzie musiała Ci udowodnić, że to zrobiłeś, a tutaj się bez sądu i tak raczej nie obejdzie. Później jednak jeśli sąd uzna Twoją winę to weksel będzie mógł zostać wypełniony i będziesz musiał go wykupić albo czekaj na komornika :)

    •  

      pokaż komentarz

      @PySMS: Trzeba było tam w miejscu tych kreseczek zrobić zetkę - ciekawe co by na to powiedzieli ?:) Samego banku raczej nie ma się co obawiać, ale jak wszędzie tam pracują tylko ludzie więc różnie z tym bywa.

    •  

      pokaż komentarz

      @PySMS:
      po co weksel
      Kolokwialnie rzecz ujmując, mając prawidłowo wypełniony weksel, dużo łatwiej jest dochodzić nam swoich roszczeń. W pierwszej kolejności- mamy podstawę do wystąpienia z powództwem w trybie nakazowym. Płacimy dzięki temu jedynie 1/4 należnej opłaty sądowej od pozwu (tj. 1,25 % wartości przedmiotu sporu, nie zaś 5 %). Nadto pozwany, jeżeli wydano nakaz zapłaty w post. nakazowym, żeby się bronić to musi wnieść zarzuty(a np. od nakazu zapłaty w post. upominawczym wystarczyłby sam sprzeciw tj. "nie podoba mi się ten wyrok, więc składam sprzeciw"-to tak w gigantycznym skrócie).
      Po drugie przed wekslem jest się trudno bronić- wynika to z faktu, iż (podręcznikowo rzecz ujmując) zobowiązanie wekslowe jest abstrakcyjne i tym samym badana jest tylko treść weksla, nie zaś stosunki pomiędzy stronami wynikające np. z zawartych umów. Chociaż jak pisałem parę komentarzy wyżej to też nie jest tak do końca.
      Po trzecie: nakaz zapłaty wydany w post. nakazowym umożliwia nam już zabezpieczenie roszczeń wobec drugiej strony (np. z rachunku bankowego) nawet przed uprawomocnieniem. Zaś z par. 3 art. 492 kpc wynika, iż "nakaz zapłaty wydany na podstawie weksla, (...), staje się natychmiast wykonalny po upływie terminu do zaspokojenia roszczenia."

      Ale oczywiście to wszystko powyższe pomoże nam dopiero, gdy dłużnik i tak ma jakieś wartościowe składniki majątku.

      Co do kwot w umowach. Nie muszą być one podane konkretnie liczbowo. Mogą być wynikiem wyliczeń- np. ustalenie wynagrodzenia za usługę budowlaną w odniesieniu do cen materiałów budowlanych (np. wynagrodzenie= dziesięciokrotność średniej ceny tony cementu w okresie wykonywania pracy).

      @chaos23:
      _Ale wszystko zależy od zobowiązania, bo jeśli np podpiszesz weksel pod umowę o zachowaniu poufności, w której jest wyraźnie zaznaczone, że
      weksel można wypełnić tylko w przypadku złamania postanowień umowy czyli jak np. wygadasz tajne informacje to i tak osoba, która posiada weksel będzie musiała Ci udowodnić, że to zrobiłeś, a tutaj się bez sądu i tak raczej nie obejdzie. Później jednak jeśli sąd uzna Twoją winę to weksel będzie mógł zostać wypełniony i będziesz musiał go wykupić albo czekaj na komornika :) _

      Dużo prościej- wypisać weksel i dać go do sądu. Jak osoba uważa, że nie złamała postanowień umowy o zachowaniu poufności to niech składa zarzuty i się broni ;) Chyba, że w umowie wprowadzilibyśmy jakąś dziwną konstrukcję prawną typu: najpierw to dziwne ustalenie przez Sąd, że postanowienia umowne zostały niedotrzymane- ale tutaj moglibyśmy się trochę zastanowić.

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: Mógłbyś napisać coś jeszcze na temat realizacji samego weksla? Z tego co wiem to najpierw trzeba go okazać dłużnikowi, a dopiero później można iść do sądu. Jak to w praktyce wygląda?

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: "Dużo prościej- wypisać weksel i dać go do sądu. Jak osoba uważa, że nie złamała postanowień umowy o zachowaniu poufności to niech składa zarzuty i się broni ;) Chyba, że w umowie wprowadzilibyśmy jakąś dziwną konstrukcję prawną typu: najpierw to dziwne ustalenie przez Sąd, że postanowienia umowne zostały niedotrzymane- ale tutaj moglibyśmy się trochę zastanowić. "

      Zgadza się. Dokładnie wszystko zależy od sformułowań w umowie - np. "weksel zostanie wypełniony tylko w przypadku udowodnienia złamania umowy," a "weksel zostanie wypelniony w przypadku zlamania umowy" będzie miało moim zdaniem różne konsekwencje.

    •  

      pokaż komentarz

      @chaos23:
      o patrz zapomniałem Ci odpisać, jutro w pracy zeskanuję Ci kawałek książki, gdzie drobiazgowo opisano co i jak z tym wekslem jest;)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja bym się doczepił do tej rzekomo niskiej rentowności i byznesmenów co wpadali w długi przy 6 - 7 000 dochodu. Ja rozumiem, że to jest mało na opłacenie wszystkiego. Ale w żabce wystarczy mieć dwóch pracowników na pełnym etacie by to ogarnąć. Pensja minimalna ze strony pracodawcy to coś w okolicach 1850 zł

    Więc jak idzie ciężej wystarczy własną "szefowską" dupę posadzić za ladą i wtedy koszta pracownicze drastycznie spadają, bo ZUS za siebie samego płacić trzeba tak czy siak.

    Kokosów na tym się zarobić nie da i sprawa jest śliska, ale tutaj bardzo jednostronnie przedstawiona.

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: Masz pojęcie o czym mówisz w ogóle? 2 pracowników dla sklepu o dość sporym ruchu, który działa 7 dni w miesiącu od 6 do 23? Polecam w takim wypadku samemu spróbować :>

    •  

      pokaż komentarz

      @KikU: Tak wygląda moja ulubiona żabka, 2 pracownice na zmianę i czasem właściciel za ladą.

    •  

      pokaż komentarz

      , który działa 7 dni w miesiącu od 6 do 23?

      @KikU: tak to można żyć ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      Tak wygląda moja ulubiona żabka, 2 pracownice na zmianę i czasem właściciel za ladą.

      @plushy: to albo ostre nadgodziny placi, albo zatrudnia na umowy zlecenie -> co tez moze wpedzic w dlugi taka pracownica po paru latach pracy stwierdzi ze powinna miec umowe o prace, pojdzie da sadu i po kieszeni pociagnie niezle pracodawce. fakt ze pracy nie znajdzie juz zadnej.

      zabka otwarta 6-23 to 17h/doba. przy 30 dniach daje to potrzebe 510 godzin zakladajac ze tylko jeden pracownik siedzi w sklepie (na kasie) a towar magicznie krasnoludki wygladaja.
      podczas gdy normalny etat za minimum to jest 160h. to conajmniej 4 pracownikow potrzeba. chyba ze przy dwoch pracownikach wlasciciel sam siedzi 190 h/mc na kasie a do tego pewnie jeszcze drugie tyle wykladajac towar, wyrzucajac co przeterminowane, zamawiajac towar itd. to wtedy moze cos zarobi.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja bym się doczepił do tej rzekomo niskiej rentowności i byznesmenów co wpadali w długi przy 6 - 7 000 dochodu. Ja rozumiem, że to jest mało na opłacenie wszystkiego. Ale w żabce wystarczy mieć dwóch pracowników na pełnym etacie by to ogarnąć. Pensja minimalna ze strony pracodawcy to coś w okolicach 1850 zł

      @valdo: pensja minimalna != koszt pracownika. Płacą c minimalną, pracodawca na "jedną sztukę" tak naprawdę wyda około 3000zł, a sam co? Gruz będzie żarł? Dwoma pracownikami sklepu się nie obrobi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vein: On właśnie podał ten koszt pracodawcy już. Najniższa krajowa to 1500 zł(od przyszłego roku 1600 zł) brutto, więc doliczasz do tego ZUS od pracodawcy, wychodzi 1811 zł.

    •  

      pokaż komentarz

      @lukaszlew77: fakt, ale jak już i tak podliczymy, to tak czy inaczej, dwoma pracownikami sklepu nie obrobi. Minimum to 3-4 pracowników, co i tak się sprowadzi do tego, że nawet jak by sam na sklepie stał i zatrudniał tylko 3 pracowników to zostanie mu te 1000zł... Szaleństwo!

    •  

      pokaż komentarz

      @Vein: Jak dwoma pracownikami sklepu nie obrobi? Człowieku moi rodzice przez 12 lat prowadzili sklep dużo większy niż przeciętne żabki i dawali radę we dwójkę (tata do tego pracował na etacie) robiąc przy tym samodzielnie 70% zaopatrzenia.

      W żabce z kolei towar Ci dowiozą, wystarczy go tylko na półkach rozłożyć i na kasie stać. 1 osoba na zmianie wystarczy w 100% (zresztą tak też jest w większości żabek).

      Płacąc pensję minimalną pracodawca na pracownika wyda 1811 zł, do tego około 1500 zł za media, 500 zł strat w towarze i 1000 zł własnego ZUSu i mamy koszta na poziomie 4811 zł. Czyli przy przychodzie 7000 zł właścicielowi zostaje niewiele ponad 2 000 zł.

      Oczywiście kwota ta jest mikroskopijna, ale pokazuje, że nawet w tej wg dziennikarzy beznadziejnej sytuacji można wyjść "na zero" i wcale nie trzeba popadać w długi.

    •  

      pokaż komentarz

      >

      @valdo: jak Ty chcesz obrobić sklep dwoma pracownikami jak sklep jest otwarty 6-23 czyli masz sklep otwarty przez 17 godzin na dobę, i co? codziennie przychodzą ci sami pracownicy bo "dwoma pracownikami sklep się obrobi"? Bo "same przychodzą dostawy"? Ty mi nie wypisuj ile jest zysków czy strat. A w długi popadasz nie dlatego, że zadłużyłes się prowadząc, tylko zamykając Ropucha dowala Ci 60 000zł kary

    •  

      pokaż komentarz

      @Vein: Wpierw mi pokaż żabkę gdzie jest więcej niż 1. pracownik na zmianie, a potem pisz swoje mądrości.
      Mój błąd był taki, że nie doliczyłem weekendów, na które by trzeba kogoś na umowę zlecenie zatrudnić. To podniosłoby koszt o około 1500 zł.

      Gdybyś przeczytał artykuł to wiedziałbyś też, że większość z opisywanych nieszczęśników popadła w długi bo brali kredyty na prowadzenie działalności licząc, że "jakoś to będzie", a kara od żabki to zazwyczaj był gwóźdź do trumny.

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: zapraszam do Żabek w Gliwicach (może adresy podać?), bardzo często widziałem po dwie osoby, więc sorry, ale nie wiesz o czym piszesz
      Żabka Częstochowa - też widziałem dwie osoby

    •  

      pokaż komentarz

      @elczikeno: Są i takie co trzech pracowników non stop mają, ale to sklepy ze sporym ruchem, są takie gdzie idzie 250 tys. obrotu miesięcznie, co przy tych 9% marży daje ponad 22k i to nie licząc alko które sprowadza ajent na własną rękę. Wiem co mówię, bo mój ojciec zajmował się dla żabki obrotem nieruchomościami. Problemem wielu żabek było to, że jak je stawiano 10 lat temu, to konkurencja była sporo mniejsza, a potem nasrało wszędzie kefirków i groszków i musiał się ruch rozładować. Kto był mądry to ograniczył albo pozamykał interes, zamiast do niego dopłacać. A i jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, na początku żaba dawała ajentowi 5000 miesięcznie na prowadzenie sklepu, zanim się rozkręcił (5k to było 10 lat temu sporo kasy) niestety wielu jechało na tych 5 tys przez pół roku a potem trzeba było nowego ajenta szukać.

  •  

    pokaż komentarz

    „że Żabka narzuciła takie warunki współpracy, które wbrew obietnicom uniemożliwiały prowadzenie zyskownego biznesu”

    no nie no, jak sie slyszy od jakiegos grubasa w garniturze "paaani, pani to w miesiac zarobi 100 tys zlotych na czysto!" i podpisuje weksle i gowniane umowy to sie potem cierpni niestety. W banku jak wam szymon w TV powie ze tani kredycik to bedziecie walic tam drzwiami i i oknami? Pozatym sam artykul stronniczy, nie pokazuje co ma Zabka do powiedzenia, nie wspominajac juz o podziale na 4 strony.. zakop

  •  

    pokaż komentarz

    Agnieszka Pióro ..

    ...w ciągu kilkanastu miesięcy podkręciła obroty z 20 do 150 tys. zł. Wzięła drugi sklep. W gorszym miejscu, ale przychody i tak doszły do 100 tys. zł.

    .

    ...Na firmowych spędach wygłaszała prelekcje, jak zmotywować personel do uczciwej pracy za pensję minimalną.

    komus zal pani agnieszki ?

  •  

    pokaż komentarz

    Ostatnio w moim miasteczku pojawiła się żabka. Otwarta od 6 do 22, czyli nie oferuje nic więcej niż kilka innych sklepów w promieniu 400m, a ceny są większe niż na stacji benzynowej. Długo raczej nie pociągnie

  •  

    pokaż komentarz

    Możecie się śmiać, ale moja rodzicielka jest ajentem i śmiem twierdzić, że to co piszą w tym artykule pokrywa się co najmniej w 75% z rzeczywistością (o samobójstwach np. nie słyszałem). Wystarczy znaleźć w sieci forum byłych ajentów żabki i przeczytać kilka tematów, by uwierzyć co się w tej firmie dzieje. Lokalizacja? Nie wierzycie, bo żabka funkcjonuje super i ciągle jest ruch? No i co z tego, skoro ajent ma kupę kosztów w porównaniu do zarobków.

    •  

      pokaż komentarz

      @OrzechowyDzem:

      Wystarczy znaleźć w sieci forum byłych ajentów żabki i przeczytać kilka tematów, by uwierzyć co się w tej firmie dzieje.
      To akurat niczego nie dowodzi. Wystarczy znaleźć w sieci forum [WSTAW NAZWĘ], żeby zobaczyć, jak się wiesza psy na [WSTAW NAZWĘ]. Jesteśmy w Polsce :)

      moja rodzicielka jest ajentem i śmiem twierdzić, że to co piszą w tym artykule pokrywa się co najmniej w 75% z rzeczywistością
      No i jak sobie radzi?

  •  

    pokaż komentarz

    Bez urazu ale pani na pierwszym foto na rekina biznesu to nie wygląda :) prędzej by pasowała do kasjerki w sieci Społem :D

  •  

    pokaż komentarz

    "Nie wiadomo, ilu spośród ajentów Żabek ma zyski. Wiadomo, że tną koszty, jak mogą, m.in. nie płacąc składek do ZUS. Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że statystycznie w każdym sklepie jest jeden pracownik zatrudniony na czarno. Są też – praktycznie w każdym sklepie – „nieprawidłowości” przy wypłacie wynagrodzeń."

    Ja pracuję w Żabce, mam umowę o pracę, nikt nie pracuje na czarno i nie ma żadnych „nieprawidłowości” przy wypłacie wynagrodzeń.

  •  

    pokaż komentarz

    Tja, każdy by chciał robić biznes byle ryzyko było na kogoś innego. Owszem, Żabka może dawać niekorzystne umowy ale przecież biznes się nie może opierać na ciągłym zamykaniu sklepów więc przesadzają.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: ale oczywiście, że może kręcić się na ciągłym zamykaniu sklepów! A raczej na ciągłym rozwiązywaniu umów z ajentami. Sklep ma przestój 1-2 dniowy, a żabka na tym zarabia 30-60k pln, bo tyle "wyliczy" że towaru zniknęło, towar zostaje na półkach i zostanie sprzedany przez kolejnego ajenta, a kara będzie czekała na spłatę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vein: dokładnie. Wygląda to tak, że te 30k-60k to dla nich bonus za ew. parę dni przestoju po wyciśnięciu cytryny.

  •  

    pokaż komentarz

    Warszawa, żabka jedna z wielu na Grochowie, sklep jako żabka od 10 lat w tym czasie 6 ajentów. Każdy z długami odchodził podobno jeden się powiesił. Nie kupuje tam bo mam nadzieje że zrobi to wielu ludzi dzięki czemu wyeliminuje się ten twór z Polski.

  •  

    pokaż komentarz

    Najgłupszą postacią z tego artykułu jest ten facet, który się zabił. Zostawił rodzinę z długami, a sam wybrał egoistyczną i prostą drogę. Swoją drogą mógł wykupić jakieś ubezpieczenie wcześniej wysokie, żeby pokryło chociaż to zobowiązanie - i tak przecież rozbił się samochodem, więc może nie dopatrzyliby się znamion samobójstwa(chyba, że by 2 lata odczekał, wtedy nie musiałby się kamuflować - art. 833 KC).

    •  

      pokaż komentarz

      @lukaszlew77:
      To zależy czy wierzący i w co wierzył.
      Czekać mu się pewnie nie chciało a tam już ma te dziewice albo jest psem w kolejnym wcieleniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra: Dostałeś ode mnie minusa.Z szacunkiem,ale jak nie wiesz co napisać i nie wiesz,czym jest samobójstwo,to nie pisz nic nie znaczących głupot. Straciłem dwie bliskie mi osoby (w kwiecie wieku) w taki właśnie sposób i obie,notabene,nie miały żadnych długów,żadnych problemów(przynajmniej pozornie). I choć,podobnie jak @lukaszlew77 , uważam te osoby za głupie w swoim postępku,to nie mogę do dziś odżałować ich postanowienia. Tym bardziej,że tego nie rozumiem. W tym opisanym przypadku przynajmniej wiemy,że gość się zabił z powodu długów.Rodzina przynajmniej sobie może to jakoś próbować wytłumaczyć nad jego grobem.

    •  

      pokaż komentarz

      @killerpizza: A nie pomyślałeś, że jeżeli tyle osób w około Ciebie się zabija to może Ty jesteś przyczyną? ;) Ty nie zauważasz tego, a inni nie mają sumienia powiedzieć Tobie że to przez ciebie się bliscy zabili?

    •  

      pokaż komentarz

      @lukaszlew77: " Zostawił rodzinę z długami"

      rodzina nie musiała brać długów, skoro wzięła spadek, to najwidoczniej jego nieruchomości były bardziej wartościowe od zobowiązań

    •  

      pokaż komentarz

      @kdauksz: Niektórzy nie są tego świadomi. Ja wiem, że spadek można odrzucić, ale nawet gdyby miał jakieś mieszkanie, to i tak to nie byłoby mądre wyjście z tej sytuacji - bo stawia rodzinę przed wyborem - mieszkanie i dług, albo bruk.

  •  

    pokaż komentarz

    ogólnie to takie kioski i monopolowe z samoobsługą,spożywczym bym tego nie nazywał...

  •  

    pokaż komentarz

    Teraz Żabka się farbuje na "Fresh Market"

  •  

    pokaż komentarz

    Ale co jest tutaj odkrywczego? Na początku działalności ajentem mogła zostać tylko osoba z wykształceniem podstawowym i zawodowym. Nie ubliżając nikomu z takim wykształceniem (sam znam wiele inteligentnych osób z takim wykształceniem) istnieje duża szansa na trafienie niezbyt ogarniętej osoby. Przed podpisaniem umowy trzeba było poddać się praniu mózgu w specjalnie do tego przygotowanym ośrodku. Jest to dobry pomysł na biznes ale jak człowiek nie da sobie wmówić wielu rzeczy i uważnie przeczyta umowę. W artykule jest napisane, że długi dostali przez naliczenie im kosztów po zamknięciu sklepów ale czemu te sklepy padały? Aby Żabka dawała dobrą kasę trzeba otworzyć ją w ściśle określonym miejscu. Biorąc Żabkę bierze się na siebie duże ryzyko i trzeba się z tym liczyć.

  •  

    pokaż komentarz

    Pamiętam tylko jedną żabkę, która padła ... to było zaraz po tym jak się wyprowadziłem z akademika ;)

  •  

    pokaż komentarz

    No ja to nie wiem. Znam 2 ajentów (2 różnych Żabek) i radzą sobie świetnie (wybudowane domy, nowy samochód co rok, wakacje w Wenezueli). Umowę podpisali jak wszyscy inni, a jak ktoś sobie nie radzi z prowadzeniem biznesu, to niech podaje cegły na budowie i skończy jęczeć.

    •  

      pokaż komentarz

      @franaa: jeżeli wszyscy podpisali te same umowy, a jedni "radzą sobie" a inni nie. To jak to jest-ci co sobie radzą grą i śpiewem zapraszają klientów, a ci którzy nie - odstraszają klientów zapachem z ust? Bo przecież ani na marże ani na asortyment wpływu nie mają. Chyba Cię pogięło. To co zabija ajentów to po prostu kiepska lokalizacja i działania konkurencji. W takim np. Karpaczu Żabka była jedynym sklepem w którym można było zrobić w miarę kompleksowo zakupy typu piwo+chipsy+konserwa na śniadanie i mimo wysokich cen ludzie walili drzwiami i oknami. A dla odmiany czwarta Żabka na osiedlu w Pipidowie Górnym padnie choćby sam prezes spółki tam zarządzał.

  •  

    pokaż komentarz

    Fundacja LEX NOSTRA oskarża firmę „Żabka Polska” o oszukiwanie ajentów. W najbliższych dniach złoży do Prokuratora Generalnego wniosek o wznowienie prokuratorskiego postępowania. Zarzuty: Niekorzystne dla ajentów warunki współpracy. Należy do nich m.in. fakt, że istotne warunki współpracy określają tzw. Instrukcje i Wytyczne. Ajenci nie znają ich w chwili podpisywania umowy,brak możliwości decydowania o wysokości marż,brak możliwości ustalania asortymentu, obowiązek zaopatrywać się w hurtowni należącej do centrali sieci, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej innej niż prowadzenie sklepu żabka. Reasumując. Na ajentów została zatem przeniesiona odpowiedzialność prawna i skarbowa za prowadzenie sklepów, chociaż ich decyzyjność ogranicza się w zasadzie do wyboru personelu. Pełnią w „swoich” placówkach funkcję quasi-kierowników, ale przez instytucje państwowe traktowani są jak przedsiębiorcy, a przez spółkę Żabka Polska SA – jak pozbawieni przywilejów pracownicy, za których nie trzeba ponosić żadnej odpowiedzialności.

  •  

    pokaż komentarz

    Ktoś w ogóle kupuje w żabie cokolwiek innego niż alkohol po 10 gdy w pobliżu nie ma całodobowego? Ewentualnie jedzenie gdy jest święto.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak chcecie konkretów o żabce to na blogu ajentów jest analiza przychody/koszty plus info o obrotach sieci sklepów żabka aktualne bo z lutego 2012 info o marżach na towar. Po co tonąć w domysłach wszystko na temat żabek jest wiadome. Problem jest taki by umieć czytać te informacje. Ale żabka szuka już wszędzie ajentów nie ważne wykształcenie. A sklep to nie stragan. Można nieźle umoczyć. No i takich żabka szuka. I znajduje, niestety....