•  

    pokaż komentarz

    Kolega startował do Kfc. Po pół godziny, na rozmowie zapytali się dlaczego uważa, że do tej pracy się nadaje. Odpowiedział, że chyba każdy potrafi smażyć frytki i pracy nie dostał.

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr: Powinien odpowiedzieć że jest młody wykształcony z dużego miasta i zawsze marzył o pracy w międzynarodowej korporacji, w młodym dynamicznym zespole oraz europejskimi zarobkami. Nie bez znaczenia są również szerokie możliwości rozwoju i samodoskonalenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr:
      @Eternaltraces: To jest wlasnie chore... nie mozesz juz rozmawiac z pracodawca jak czlowiek z czlowiekiem, szczerze itd. bo pracodawca dostal ksiazke pod tytulem "jak sprawdzic kandydata na pracownika" i pracownik jak nie odpowie wg ksiazeczki "jak odpowiadac na pytania rekrutacyjne" to pracy nie dostanie. Rozumiem ze sa metody marketingowe wplywajace na ludzi ale po jakiego grzyba tak spradzac kandydata na zwyklego robola, czy tez biurwe ktora bedzie nawalac pieczatki caly dzien. Taka zabawa dla kadrowych...

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr:
      Zła odpowiedź z jego strony. Coś w stylu "nie nadaję się..." (lepiej niż inni). Prawidłowa odpowiedź - "nikt tak nie potrafi smażyć frytek jak ja", względnie "lubię smażyć frytki", względnie "lubię pracę w kuchni".

      Wyobraź sobie gościa który sprzedaje powiedzmy telefon. Kupujący pyta, dlaczego miałby wziąć akurat ten model? A sprzedający, że to jest model jak każdy inny i z każdego telefonu da się dzwonić.

      Przykład odpowiedzi - samobója. Inny autentyk - rekruter chwali ukończoną uczelnię. Kandydatka tłumaczy się umniejszając jej rangę. Pewnie ze strachu przed powiązanymi z wykształceniem wymaganiami. Nie muszę pisać, że pracy oczywiście nie dostała.

      Na marginesie - dobry artykuł - chociaż popełniłem więcej niż 1 błąd opisany w nim i dostałem pracę :) Ale przy innej rozmowie złe odpowiedzi mnie położyły. Zawsze wkurzały mnie te nieśmiertelne pytania: ile chciałbym zarabiać, gdzie siebie widzę za 5 lat i co jest moją największą wadą. Moją największą wadą okazywała się często szczerość, co mogło mnie łatwo kosztować oblanie rozmowy, tyle że albo miałem więcej szczęścia niż rozumu, albo ratowały mnie kwalifikacje.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Przyznaj, że jego odpowiedź była normalna, tylko teraz stosuje się jakieś chore zasady, trzeba powiedzieć, że:

      Jestem najlepszym opiekaczem frytek w mieście! Nikt tego nie robi tak dobrze jak ja, gwarantuję wam, że nie pożałujecie.
      A wszyscy wiedzą, że byle kto się do tej roboty nadaje. Nie lubię takiej sztuczności.

    •  

      pokaż komentarz

      @zajetylogin:
      @pies_harry:
      @cichy202: tym bardziej, że był to student, który chciał sobie dorobić tym czasowo;] to była cała sytuacja. Ja też pracowałam w KFC i rozmowa kwalifikacyjna mnie bardzo zaskoczyła - była długa, złożona i trzeba było mówić jak to jest się ambitnym i dla klienta zrobi się wszyyyystko. Ten mój kolega po prostu nie wyrobił i tak odpowiedział pół żartem pół serio, a skończyło się jak skończyło ;)
      Koleżanka szukając pracy tymczasowej poszła na rozmowę do jakiegoś hipermarketu (na kasę). Wróciła z tekstem na ustach "mogli mnie tylko jeszcze zapytać o głębokość pochwy i numer buta".

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr: Tak jest na każdej rozmowie o prace, gdzie to Ty chcesz pracować, a nie ONI chcą żebyś dla nich pracowała.

    •  

      pokaż komentarz

      @Writer:
      Nie prawda, że każdy. Widać koleś, który zadziera nosa się nie nadaje. Bosz, jacy ludzie są nadęci. Zero dystansu do siebie. Na każdym kroku muszą udowadniać, jacy oni są super. M. in. jak praca o jaką się ubiegają to w sumie hańbi i muszą na rozmowie pokazać swoją niezależność i fałszywie pojętą godność. Bo w sumie gość przychodzi zrobić wielką łachę pracodawcy, że się zgodzi robić u niego z wielkimi ambicjami. Jeśli chcę sobie dorobić sprzątaniem kibli, to nie będę się krygować, że sprzątanie kibli jest dla każdego, a ja jestem do wyższych celów przeznaczony, ale że ciężka sytuacja, to wicie rozumicie. Przełknę swoją "dumę" odpowiadając na takie pytanie, że kibel u mnie w domu lśni tak, że biel jest jeszcze bielsza, zamiast pieprzyć np, że jestem z wykształcenia elektronikiem.

      Bo powiedzmy sobie uczciwie - robota jest kijowa. Ale jak ktoś aplikuje, to chyba chce ją robić, nie? Jeśli to go w jego mniemaniu hańbi - no to trudno, albo będzie zhańbiony, albo niech oszczędzi wszystkim czasu i nerwów i nie aplikuje. Niestety na pytanie "czy chcesz tu pracować" większość kandydatów nieszczerze odpowie "tak". Czasem pytanie pomocnicze pozwala oszczędzić sobie późniejszego użerania.

      Byle kto się nadaje na stanowisko dla "niewykwalifikowanego" - to prawda. Ale z tych byle ktosiów są lepsi i gorsi. Lepsi, co faktycznie chcą robić, i gorsi, tacy, którym się nie bardzo chce, czy robią łachę. Robota kijowa, ale z drugiej strony niektórzy potrzebują nawet takiej. Nie fair jest im blokować miejsce, jeśli im lepiej pasuje niż Tobie. Nie lubisz sztuczności, a co powiesz na głodową pensję? To chyba gorszy problem. Bierzesz albo nie. Jak bierzesz, to nie marudzisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Według mnie człowiek który mówi szczerze - każdy umie smażyć frytki, nie jest właśnie nadęty. Nadęty jest ten, który rzuca sztucznymi formułkami na rozmowie o pracę w fastfoodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: czyli Twoim zdaniem odpowiedz w stylu "kazdy potrafi smazyc frytki" jest pokazywaniem swojej zajebistosci, a odpowiedz w stylu "smaze frytki najlepiej na swiecie, nikt mi nie dorowna, to jest moj cel w zyciu" jest jej przeciwienstwem? Cos chyba jest nie tak w Twoim rozumowaniu.

    •  

      pokaż komentarz

      Odpowiedział, że chyba każdy potrafi smażyć frytki i pracy nie dostał.

      @kasiek_pwr: Odpowiedział źle, więc nie ma co się dziwić. Wbrew pozorom przy każdej czynności trzeba myśleć i mieć chęć do pracy, nawet przy smażeniu frytek w KFC, a więc nie każdy to potrafi.

    •  

      pokaż komentarz

      @pwone: zgadzam się. Też bym mu tej pracy nie dała ;) Każdy pracodawca chce mieć pracownika zaangażowanego w to co robi, żeby nie stracić zaufania klientów np. poprzez złą jakość produktu/obsługi. To jest praca w zespole więc nie nadaje się do takiej pracy osoba, która będzie miała zbyt wysokie mniemanie o sobie. Do takiej pracy przychodzą zarówno studenci, którzy chcą dorobić jak i ludzie, którzy chcą z taką firmą związać swoją przyszłość, awansować i się rozwijać

    •  

      pokaż komentarz

      @Writer: Nie chodzi o sztuczność czy bycie nadętym, tylko o szacunek dla pracy i drugiej osoby. Ktoś to na dzień dobry rzuca "każdy umie smażyć frytki" pokazuje swój lekceważący stosunek do pracodawcy. Skoro taki jest na rozmowie kwalifikacyjnej, to jaki będzie później? Nikt nie chce problematycznych i aroganckich pracowników.

      Bzdurą jest też to, że trzeba klepać sztuczne formułki. Gdyby na pytanie "dlaczego nadaje się do tej pracy" odpowiedział choćby: jestem dyspozycyjny i lubię kontakt z ludźmi. To już by było sto razy lepsze od pierdnięcia pokazującego postawę "padnijcie na kolana i cieszcie się, że przyszedł do was tak uber zajebisty pracownik jak ja".

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: To są dwie skrajności - olewczość i sztuczne formułki. Z tym się zgadzam, odpowiedź " jestem dyspozycyjny i lubię kontakt z ludźmi" jest w porządku, pomiędzy tymi skrajnościami. Tylko wydaje mi się, że często oczekuje się tych sztucznych formułek a nie takich odpowiedzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Writer: Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że raczej oczekuje się przede wszystkim szczerości, ale takiej ubranej w odrobinę dyplomacji i dużą dozę kultury.

      Nawiasem mówiąc, kultura osobista to chyba coś co najbardziej kuleje wśród młodych ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: ja startowałem kiedyś do jakiejś fabryki to odpowiedziałem szczerze, czyli, że jestem punktualny, zaangażowany w poświęcone mi obowiązki i mam dwie ręce (uśmiechając się przyjaźnie)- przeszedłem
      rozmowę pozytywnie (;

    •  

      pokaż komentarz

      @sroka22: A mogłeś powiedzieć "każdy potrafi przykręcać śrubki" i potem siedzieć wygodnie w fotelu "bo roboty u nas nima" ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: odpadłem przy ostatnim etapie, nie mieli butów roboczych rozmiaru 47 );

    •  

      pokaż komentarz

      @cichy202: a to już zależy od okoliczności. Często bywa tak że to ONI dają ogłoszenie o poszukiwaniu pracownika a nie TY dajesz ogłoszenie o poszukiwaniu pracy. Ale to już temat na większą dyskusję, bo zasadniczo rynek pracy w Polsce jest postawiony na głowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr: ja natomiast dorabialem sobie w macu i cala rozmowa polegala na tym, ze kadrowa powiedziala, ze to dosc ciezka praca i czy nie zrezygnuje szybko. ja na to, ze nie, ustalila mi termin szkolenia i nara.

    •  

      pokaż komentarz

      Kolega startował do Kfc. Po pół godziny, na rozmowie zapytali się dlaczego uważa, że do tej pracy się nadaje. Odpowiedział, że chyba każdy potrafi smażyć frytki i pracy nie dostał.

      @kasiek_pwr: hehe widac inni odpowiadali lepiej.
      Wcale nie kazdy potrafi smarzyc frytki po 8-12h dziennie.
      Zbyt mało zaangarzowania z jego ust go spalilo.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry:

      "lubię pracę w kuchni".
      oczywisscie, ze masz racje. Nie rozumiem tych minósów.

    •  

      pokaż komentarz

      Na marginesie - dobry artykuł - chociaż popełniłem więcej niż 1 błąd opisany w nim i dostałem pracę :) Ale przy innej rozmowie złe odpowiedzi mnie położyły. Zawsze wkurzały mnie te nieśmiertelne pytania: ile chciałbym zarabiać, gdzie siebie widzę za 5 lat i co jest moją największą wadą. Moją największą wadą okazywała się często szczerość, co mogło mnie łatwo kosztować oblanie rozmowy, tyle że albo miałem więcej szczęścia niż rozumu, albo ratowały mnie kwalifikacje.

      @pies_harry: mysle ze ogólnie dobrze wypadałeś jako całokształt :}

    •  

      pokaż komentarz

      A wszyscy wiedzą, że byle kto się do tej roboty nadaje. Nie lubię takiej sztuczności.

      @Writer: uwierz mi ze nie wszyscy potrafia smazyc frytki przez 8-12h 5 dni w tygodniu.

    •  

      pokaż komentarz

      Koleżanka szukając pracy tymczasowej poszła na rozmowę do jakiegoś hipermarketu (na kasę). Wróciła z tekstem na ustach "mogli mnie tylko jeszcze zapytać o głębokość pochwy i numer buta".

      @kasiek_pwr: nie bierzcie tego tak do siebie. zeby prowadzic miedzynarodowa korporacje, wlasciciele/szefowie/rekrutanci musza do wszystkiego podchodzić z chirurgiczna prezycja i pedantyzmem, inaczej ich 'wielkie firmy' posypał by sie jak domki z kart.

    •  

      pokaż komentarz

      @cichy202: wcale nie, sprawdz wyzej koment o domku z kart.

    •  

      pokaż komentarz

      czyli Twoim zdaniem odpowiedz w stylu "kazdy potrafi smazyc frytki" jest pokazywaniem swojej zajebistosci, a odpowiedz w stylu "smaze frytki najlepiej na swiecie, nikt mi nie dorowna, to jest moj cel w zyciu" jest jej przeciwienstwem? Cos chyba jest nie tak w Twoim rozumowaniu.

      @Dabrus: to podam inny przyklad.

      Mam bardzo dobre wyniki z matury (wystarczajace zeby załapać sie na kazda dobra uczelnie) skladam aplikacje na studia studia (na ktore bez problemu moge sie dostac) wybieraja mnie na rozmowe kwalifikacyjna (teraz już w PL raczej niema takich rozmow, np. w USA, czy UK sa) i pytaja: "Dlaczego chce Pan u nas studiowac"

      moja odpowiedz: "Kazdy z takim wynikiem matury moze u was studiowac"

      buhahahahaha leże na ziemi i zwijam sie ze smiechu...
      wolałbym nie informowac ich o moim istnieniu, niz tak odpowiedziec.

      Czy juz rozumiesz?

      Tylko nie pisz mi że niema co porównywać studiów do frytek w KFC...
      bo sytuacja jest mimo złudzenia, identyczna...

  •  

    pokaż komentarz

    Rozmowy kwalifikacyjne prowadzone w taki sposób to największy kretynizm naszych czasów. To powinny być konkrety - potrzebujemy do tego tego i tego, potrafisz? Pokaż, jeśli potrafisz to Cię bierzemy, jeśli nie idź szukać gdzie indziej. A tak to takie mambo dżambo o niczym, zwłaszcza jeśli rekruter to cymbał, który nie ma zielonego pojęcia o danej pracy, ma tylko przejść przez kilka regułek i puścić dalej.

    •  

      pokaż komentarz

      A tak to takie mambo dżambo o niczym, zwłaszcza jeśli rekruter to cymbał

      @Eternaltraces:

      Jak to cymbał? Przecież skończył studia na kierunku "Rekrutacja do pracy".

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces:
      Nie do końca. Wyobraź sobie, że masz kilku kandydatów, którzy potrafią zrobić robotę. Jednego przyjmiesz, wypłacając mu rocznie całkiem sporą kwotę, do tego jeśli jest to niewielka firma - jakość pracy i współpracy z nim będzie rzutować na sukces firmy. Wtedy takie pytania dają podpowiedź. Weźmy np sprawdzenie przygotowania do samej rozmowy. Widać że jeden się bardziej angażuje niż inny. Już ma plusa, a pracodawca prostszy wybór. Przy odpowiedziach może wyjść też, który z tak samo spełniających wymagania odnośnie kwalifikacji kandydatów jest bardziej lotny. A bardziej lotny i kontaktowy pracownik da po prostu większy zysk. Łatwiej i szybciej ogarnie wymagania, lepsza komunikacja to mniej pomyłek i zastojów, mniej psujących robotę konfliktów. Tu nie tyle chodzi o prawidłowe czy jedynie słuszne odpowiedzi. Stresujesz gości żeby sprawdzić jak sobie poradzą, który zrobi lepsze wrażenie. Co pracodawcy po wysokich kompetencjach gościa, który jest np niekontaktowy, a pod obciążeniem stresem może się pogubić lub wymięknąć? Albo dajmy na to, ma niską motywację i sam odejdzie z pracy po paru miesiącach zostawiając rozgrzebaną robotę?

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: Od czasu do czasu zajmuję się rekrutacją. Musisz ocenić podejście kandydata do życia i pracy. Co z tego, że ma kwalifikacje skoro będzie się wykłócał, podważał decyzje, buntował zespół, albo postawiony przed czymś nietypowym nie spróbuje sobie z tym poradzić tylko rzuci wszystko w chorobę i to nawet nie zgłaszając, że ma problem. Albo przez chorobliwe ambicje dowali sobie pracą, nie przyjmie pomocy i położy projekt.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: "Albo przez chorobliwe ambicje dowali sobie pracą, nie przyjmie pomocy i położy projekt. "

      a skąd można mieć pewność, że gość A to zrobi, a gość B nie?

      bo na pytanie "dlaczego chce pan u nas pracować?"
      gość A odpowie: "ponieważ lubię pracę w dynamicznym zespole" a B: "ponieważ chciałbym się rozwinąć zawodowo"? są jakieś klucze z których po jakimś teście wychodzą takie bzdurne wyniki, że ten zrobi to, a tamten tamto? sprawdzają szczerość udzielonych odpowiedzi i ich losowość?

    •  

      pokaż komentarz

      @elczikeno: Po pierwsze pewności nigdy nie masz, ale ryzyko można zawsze zminimalizować.

      Po drugie - Twoje odpowiedzi:
      -A jest głupi albo rżnie cwaniaka
      -B pytasz jak widzi ten swój rozwój. Jeśli gość coś sensownego planuje i wie czego konkretnie chce się nauczyć to dobrze o nim świadczy. Można też ocenić, czy interesuje się w jakim kierunku idzie jego branża, czy czegoś tam się nauczył i liczy, że będzie odcinał kupony.
      -jest jeszcze C - dla pieniędzy - jeśli to jedyna motywacja, to za wiele nie ma co po człowieku oczekiwać. Dobre rezultaty mają tylko ludzie zainteresowani swoją pracą.

      To jest tylko wstęp do dłuższej rozmowy.

      Oczywiście to powyższe nie tyczy się stanowiska "młodszy składacz kebabów" - wtedy takie pytania to głupota.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: no ok, czy koleś jest głupi/mądry i inne prościzny, to rozróżnisz, ale czepiłem się konkretnie tego:
      "Albo przez chorobliwe ambicje dowali sobie pracą, nie przyjmie pomocy i położy projekt. "

      jak to rozpoznać? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @elczikeno: Przerośnięte ego, opowieści czego to oni nie dokonali, o cokolwiek nie spytasz jest banalne, nawet jeśli są w temacie totalnie zieloni. Nie potrafi realistycznie ocenić ile zajmie mu wykonanie jakiegoś zadania. Trafiały się wręcz przypadki, że koleś próbował zdominować rozmowę rżnąc cwaniaka i szukając na siłę dziur w całych pytaniach zamiast po prostu udzielić odpowiedzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur:

      >-jest jeszcze C - dla pieniędzy - jeśli to jedyna motywacja, to za wiele nie ma co po człowieku oczekiwać. Dobre >>rezultaty mają tylko ludzie zainteresowani swoją pracą.

      Czyli według ciebie koleś powinien pracować za darmo, a najlepiej jeszcze jakby ci płacił za przywilej pracy dla ciebie, tak?
      Sorki, ale kasa się liczy. Dobrymi chęciami i motywacją nie opłacisz mieszkania anie nie kupisz za nie jedzenia.
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Nie rozumiesz. To nie ma nic wspólnego z faktem wypłacania wynagrodzenia. Jeśli jest dobry dostanie pensję i wszystkie bonusy jakie normalnie oferuje firma - nikt na dobrych ludziach nie oszczędza(w granicach rozsądku oczywiście).

      Ale pracownik dla którego jedynym powodem do przywleczenia tyłka do biura jest tylko i wyłącznie kwitek przelewu, nie chce się rozwijać i nie lubi swojej pracy może co najwyżej sprzątać, albo siedzieć na portierni(a i to nie bardzo w końcu zacznie na wchodzących warczeć).

      I nie pracuje dla mnie - co najwyżej w zespole, którym ja kieruję, więc nie dolepiaj mi tu metki złego kapitalisty.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur:
      Ok, rzeczywiście zrozumiałem cię trochę opacznie.
      Pozdrawiam.
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin:

      Pozdrawiam.
      Tarrin


      Ahahahahah :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Cbatman:
      Sorki, nie załapałem. Mogę prosić jeszcze raz, tym razem powoli, wyraźnie i dużymi literami ;-> ?
      T.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: Gówno prawda.. są ludzie dla których pieniądze są wystarczającą motywacją do lepszej pracy niż u innych, którzy "chcą się rozwijać" i kij wie co jeszcze. To się nazywa profesjonalizm i tak działają kontrakty za granicą. W dupie masz pracodawcę, zespoły i cokolwiek innego - masz zadanie do wykonania (na kontrakcie często cuda wianki, bo tam pracują tylko naprawdę dobrzy ludzie) i liczą się TYLKO pieniądze, a te są 2 razy wyższe niż na etacie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: "tam" to znaczy gdzie? Co to za mityczna "zagranica", gdzie wymagają cudów-wianków? :] Podaj źródło tych rewelacji bo brzmi to jakbyś o czymś przeczytał i nie bardzo wiedział o co chodzi.

      Zależy nad czym pracujesz. W firmie w której pracuję też są ludzie "na kontrakt" do wydzielonych projektów. Robią od A do B i resztę mogą mieć w dupie. I jest zespół siedzący nad głównym produktem, który albo będzie się dogadywał, albo spieprzy wszystko w ciągu 2 tygodni. Wydaje Ci się, że "za granicą" są jacyś terminatorzy bez uczuć i nigdy nie trafisz na dupka, który rozwali Ci robotę?

      Gwarantuję Ci, że żaden człowiek, który umie robić "cuda-wianki" nie doszedł do tego motywowany tylko pieniędzmi.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: Źródłem jest mój osobisty znajomy, koder gier niskiego poziomu z Londynu, który zamierza rzucić robotę na etacie na rzecz kontraktu właśnie, bo ponieważ umie już wszystko czego może się nauczyć do wyjścia nowych technologii (koleś zna chyba z 10 języków programowania, robi silniki pod PC, konsole, Androida, iOS, koduje w pythonie, w assemblerze itd) i jedyną motywacją dla niego są pieniądze - większe pieniądze.

    •  

      pokaż komentarz

      robi silniki pod PC, konsole, Androida, iOS, koduje w pythonie

      @Eternaltraces: to robi silniki czy pisze assety w pythonie?

      Ja bym w życiu nie powiedział, że umiem wszystko czego można się nauczyć. Zwłaszcza w tak szerokiej dziedzinie jak informatyka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: Zamierza mówisz? Czyli jednak nie wszyscy pracują na wypasionych kontraktach i mają wszystko w dupie? :)

      Mówiąc wprost nie wiesz jak wygląda praca w IT tylko znajomy opowiadał Ci przy piwie? I uważasz, że gość pewnego dnia pomyślał "będę kosił kasę" siadł i nauczył się 10 języków na 10 różnych platformach? Tak tylko dla kasy?

      Inna sprawa, że jeśli mówisz, że koleś aktywnie pisze na tyle platform i z każdą jest na bieżąco do tego stopnia, że "nic więcej nie może się nauczyć" to zwyczajnie pierdzielisz. Nikt się nie specjalizuje we wszystkim, bo ani się to nie opłaca, ani nie ma poważnych prac w których każą Ci skakać z androida na PS3, a potem na chwilę na asma i jeszcze w przerwie na kawę napisać kilka tys linii skryptu w pythonie. Przestań wierzyć we wszystko co Ci mówią znajomi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: Bo branża IT jest kroplom w morzu innych branż, gdzie nie posiada się umiejętności które można zbadać podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: W mniejszej firmie nie widze sensu zatrudniania pracownikow inaczej, niz przez polecenie, za duze ryzyko.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: A tam nie ma. Sam znam takiego kolesia, znal wiele jezykow, pal szesc jakies tam Javy, czy Assemblery, on byl nawet licencjonowanym programista Nokii:))

    •  

      pokaż komentarz

      @Ortaldo_returned: można można ;) Kilka celnych pytań i widać wszystko ;) Problem tylko w tym, że rekruter musi umieć zinterpretowac odpowiedzi, wiec rekrutacją musi sie zajmować informatyk

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever: Znać można nie przeczę. Co innego wymiatać tak, że "nie ma się czego nauczyć". Samych manualów asma do procków intela można używać jako obciążenia na siłowni.

      Swoją drogą widzę, że wykopkom straszliwie nie w smak to co piszę - ja tu tylko przedstawiam fakty i z pozycji rekrutera mogę powiedzieć, że to po prostu działa, więc dalej będziecie słyszeć niektóre z tych pytań(niektóre faktycznie są durne). Szkoda, że nikt nie zdobył się na komentarz poza "a znajomy to mówił, że w jukej mają lepiej" :)

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: Ty w ogole czytasz to co pisze? Jestes chyba pierwsza osoba jaka znam, ktora potraktowala tego kolesia z certyfikatem programowania Nokii na serio:)

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever: Szczerze to pomyślałem, że mówisz o jakichś certyfikatach .NETowych i nowych Lumiach - to wyżej podniosło mi próg tolerancji :P

    •  

      pokaż komentarz

      Przestań wierzyć we wszystko co Ci mówią znajomi.

      @AltumVidetur: podsluchal rozmowe gimbusow w autobusie a nie zaden znajomy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      ponieważ umie już wszystko czego może się nauczyć

      @Eternaltraces: :D i dzieli przez zero :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: i przychodzi na rozmowę 20 takich jak Ty z identycznymi kompetencjami. Którego wybierzesz?

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: nonsens. Wybierasz takiego, który będzie bardziej pasował do firmy.

    •  

      pokaż komentarz

      Rozmowy kwalifikacyjne prowadzone w taki sposób to największy kretynizm naszych czasów. To powinny być konkrety - potrzebujemy do tego tego i tego, potrafisz? Pokaż, jeśli potrafisz to Cię bierzemy, jeśli nie idź szukać gdzie indziej. A tak to takie mambo dżambo o niczym, zwłaszcza jeśli rekruter to cymbał, który nie ma zielonego pojęcia o danej pracy, ma tylko przejść przez kilka regułek i puścić dalej.

      @Eternaltraces: to tylko mały fragment pytan...

      do tego dochodzi nawet 80-90% pytań (zalezy od specjalizacji) konkretnych i rzeczowych,
      wiec nie wiem czemu sie tak spinasz :)

  •  

    pokaż komentarz

    Wykop - oprócz umiejętności odpowiedniego ubrania się rozmowy kwalifikacyjne to sytuacje, w których najczęściej Polakom słoma z butów wychodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @ngdy:
      Nie zgadzam się.
      Na rozmowę kwalifikacyjną poszedłem w podkoszulku, spodniach bdu i butach pustynnych - Rektuterka zadzwoniła do mnie, gdy schodziłem niebieskim szlakiem ze Ślęży na przełęcz Tąpadła, nalegając żebym stawił się jeszcze tego samego dnia na rozmowie kwalifikacyjnej, bo jest to ostatni termin. Szczerze mówiąc, po dwóch miesiącach od wysłania CV gotów byłem postawić krzyżyk na firmie, ale stwierdziłem że co mi tam. Rzuciłem tylko szybkie "Dobrze, ale właśnie jestem na Ślęży, więc proszę się nie spodziewać, że w garniturze przyjadę. Będę za jakieś dwie godziny" i ruszyłem dalej.
      Dotarcie na miejsce zajęło mi półtora godziny. Wchodząc do pomieszczenia zostałem przywitany przez pełne pogardy spojrzenia ubranych w przepisowe, czarne garnitury towarzyszy niedoli. Najwyraźniej czekano na mnie. Ups...
      Dostaliśmy testy do wypełnienia. Mój trudny nie był, rozwiązałem go z marszu. Potem obowiązkowa rozmowa w dziale HR zakonczona standardowym "Odezwiemy się do Pana".
      Wyobraź zobie moje zaskoczenie, gdy na drugi dzień zadzwonili z pytaniem, od kiedy mógłbym zacząć.
      To było ponad 7 lat temu, a pracuję tam do dziś.
      A morał?
      Nie ważne, co masz na sobie i ile słomy ci z butów wyłazi. Ważne jest, co umiesz.
      Pozdrawiam.
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Tak powinno być. Wkurza mnie, że gdy szukam roboty na stanowisku z całkowitym brakiem kontaktu z klientami i w miejscu prywatnym a nie publicznym i slysze ,,to Pan tak na rozmowe kwalifikacyjna bez garnituru?''. Albo wypomnienie szefa, że nie założyłem krawatu.

      Juz wiem, że z tej pracy odejdę po kilku dniach.

      Zdaję sobie sprawę, że nałożenie garniaka to pokazanie też, że poważnie się traktuje pracodawcę. Ale dlaczego ma nie wystarczyc przyjscie na czas schludnie - ale nie nad wyraz dystyngowanie ubranym?

      Rodzynek - przychodzę na budowę pierwszego dnia w pełnym kombinezonie ochronnym, kaskiem i zestawem narzędzi za pasem (wszystko już używane więc zamiast jak nowicjusz wyglądałem na doświadczonego pracownika). Tego samego dnia przyjechał też pierwszy raz ojciec klienta i myślał, że ja jestem głownym ,,majstrem'', tamten mnie pyta jak postępy to pokazuje ,,o widzi Pan już fundamenty wysuszone i częściowo zasypane ale zostawione zostało 60 cm na docieplenie... ble ble ble'' (opowiadam co widze bez wymyslania)... prawdziwy szef to zauważył i za to, że nie skierowałem kolesia bezposrednio do szefa to tego samego tygodnia wyleciałem, a zanim mnie zwolnił powiedział bym ubrał się w stare dresy na budowie.

      A po co dobry pracownik w firmie... Szkoda, że nie zdążyłem zamurować jajka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mariusz_Drugi:
      Aplikacje w Javie. Aktualnie JPA2 + JSF2 + CDI.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Aplikacje nie w garniturze piszesz? Co za brak poszanowania dla odbiorcy tychże. Wstydź się.

    •  

      pokaż komentarz

      @kinlej: niech poda nazwę firmy, to będziemy wiedzieli gdzie nie kupować

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Opowieściom z bajkowego świata IT serdecznie już dziękujemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: tak przy okazji się podpytam: jest sens przechodzić na JSF2? JSF 1 miał strasznie złe opinie, zmieniło się coś na dobre?

      @Vielokon: IT jest bardzo specyficzny i o ile na rekrutację na menadżera przychodzą same garniaki to w IT już bywa z tym różnie. Dobrego programistę ciężko znaleźć na rynku i awersja do garnituru jest czymś akceptowalnym u nich. Tutaj nie selekcjonuje się po ubiorze, bardziej patrzy się na umiejętności.

      Swoją drogą nie wiem czy zauważyliście, że tarrin zdobył też pewnie u osób rekrutujących plusa za to że powiedział, że będzie u nich za 2h i przyjechał nie bawiąc się w jakieś ściemnianie (aby np. zdobyć jakąś godzinkę, aby pojechać do domu i się przebrać) itp. Jak powiedział tak zrobił.

    •  

      pokaż komentarz

      @rorschach:
      Jak dla mnie jak najbardziej jest sens. Chociażby dla Ajax-a i konwerterów. W końcu takie rzeczy jak częściowe przetwarzanie i odświeżanie formularzy działa jak należy i bez żadnych kombinacji. A jako konwertery stosujesz sobie ziarna CDI, do których jesteś w stanie wstrzyknąć co ci się tylko podoba za pomocą zwykłego inject, nie bawiąc się w podchody z FacesConverter i wydłubywaniem ziaren z kontekstu.
      EDIT:
      Zawsze pozostaje Primefaces, czy inny tego typu wynalazek. Primefaces jest ciekawe, chociaż potrafi miejscami zaskoczyć (np. w wersji 3.2 nie działał update komponentu p:dataTable ze środka tego komponentu - tzn. z nagłówków działał, z wierszy danych już nie).
      Pozdrawiam
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: ja siedzę na apache wicket, więc koncepcja konwerterów itp oraz frameworku komponentowego nie jest mi obca. Ostatnio spróbowałem CDI i jestem nim zachwycony (ogólnie duże oklaski Oraclowi należą się za całe JEE6). Zastanawiałem się czy JSF też tak poszedł do przodu.

      DI ciągle opieram na Springu, ponieważ mam tam taki miły projekt jak Spring Data JPA (do tworzenia generycznych repozytoriów), jest może jakiś stabilny (nie alpha jak http://ctpconsulting.github.com/query/1.0.0.Alpha3/index.html czy w apachowej inkubacji jak delta spikes) odpowiednik w CDI?.

      Korzystasz z PrimeFaces czy z RichFaces?

    •  

      pokaż komentarz

      @rorschach:
      Primefaces. Głownie dlatego, że przyjęliśmy je jako standard dla tworzonych aplikacji.
      Co do SDJ to nie wydaje mi się, a przynajmniej ja nie znam. Z drugiej strony JPA2, głównie dzięki JPQL, też daje radę. Jedyny minus to to, że zapytania piszesz jako tekst, więc niektórych błędów nie wyłapiesz na etapie kompilacji. Nie wyłapiesz na etapie automatycznych testów. Czasami nie wyłapiesz na etapie testowania. Dowiadujesz się o nich dopiero wtedy, gdy aplikacja wykrzaczy się użytkownikowi prosto w twarz...
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: zazdrosc "humanistow" nie zna granic :P

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: SDJ weryfikuje poprawność zapytań w deploy-u, więc rozwiązuje to problem literówek w zapytaniach. Ja czasami wykorzystuje criteria api, jednak zapytania pisane z palca u mnie dominują. Z criteria api jest tak, że "nowym" bardzo powoli przychodzi płynność w korzystaniu z tej technologii (sam ciągle ją rozpracowuje) oraz pisanie magicznych zapytań potrafi przyprawić o ból głowy. JPQL jest bardziej intuicyjny niż criteria API, która wcześniej pisała jakieś zapytania w SQL.
      Jesteś pierwszą osobą, która pracuje w JSF2 i nie psioczy na tą technologię :).

      Trzeba dopisać sobie do listy noworocznych postanowień pobawienie się JSF2 :). Dzięki za wyczerpujące info.

    •  

      pokaż komentarz

      @rorschach:
      Polecam się na przyszłość :).
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @hoody: Nie, po prostu czytanie o tym niedostępnym zwykłym śmiertelnikom świecie już mi się znudziło. Moja wypowiedź dostała nawet 2 plusy, więc wnioskuję, że nie tylko ja mam takie odczucia.

      @rorschach:

      IT jest bardzo specyficzny i o ile na rekrutację na menadżera przychodzą same garniaki to w IT już bywa z tym różnie. Dobrego programistę ciężko znaleźć na rynku i awersja do garnituru jest czymś akceptowalnym u nich. Tutaj nie selekcjonuje się po ubiorze, bardziej patrzy się na umiejętności.

      Tak, wiem o tym, tak samo jak każdy, kto czyta o tym już po raz pięćset trzydziesty pierwszy. Co jest kolejnym powodem mojej niechęci do wciskania opisów procesów rekrutacyjnych w tej branży jako punktów odniesienia czy porównania dla przypadków opisanych chociażby w tym znalezisku. Każdy już wie, że dobry Mr Computer Man może przyjść na rozmowę choćby nago, spóźniony o 3 dni i mówić do rekrutera per 'ty'.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: jestem ze "swiata IT" i jak slysze o sredniej pensji krajowej to nie dziwie sie skad sie wziela

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont:

      >Nie, po prostu czytanie o tym niedostępnym zwykłym śmiertelnikom świecie już mi się znudziło. Moja wypowiedź dostała nawet 2 plusy, więc wnioskuję, że nie tylko ja mam takie odczucia.

      Nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi z tym "niedostępnym zwykłym śmiertelnikom" - to samo możemy mówić lekarzach, prawnikach, księgowych, mechanikach czy panu Zbyszku, który tak dobrze kładzie glazurę że ma trzymiesięczne kolejki (przykład z życia wzięty). Praca jak każda inna. Są dni lepsze i gorsze. Są dni gdy praca jest przyjemnością i są dni, że chcesz to wszystko w cholerę rzucić.
      Nigdy nie patrzyłem na nikogo z góry kierując się zawodem, który wykonuje. Podejrzewam, że żaden normalny człowiek tego nie robi.
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @kinlej: programista w krawacie jest mniej awanturujący się

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: To wszystko prawda, jednak nie widziałem tutaj jeszcze nigdy opisów rozmów rekrutacyjnych w wykonaniu pana Zbyszka. Tak samo nie uświadczyłem jeszcze postów księgowych, którzy podczas testów tak świetnie potrafili zoptymalizować koszty w firmie do której aplikowali, że mimo iż przyszli na rekrutację w sandałach i hawajskiej koszuli, a w CV umieścili zdjęcia z pierwszej komunii, dostali pracę od ręki i dziwią się, że ktoś może zarabiać 2k miesięcznie.

      Nie piję tutaj do Ciebie, chodzi mi ogólnie o wydźwięk wpisów u tym, jak cudownie pracuje się w IT, dlaczego w ogóle ktokolwiek spina się na rozmowach oraz jak fajnie jest wysłać 3 odpowiedzi na ogłoszenia i zostać zaproszonym na 15 rozmów, w tym jedną w Dubaju.

      Z drugiej strony, być może ta branża jest ostatnim bastionem konkretnych procesów rekrutacyjnych, gdzie ani rekruter ani kandydat nie toczą pojedynku na formułki i nowości z portalów motywacyjnych i poświęconych karierze. Sam już nie wiem co o tym myśleć i cieszę się, że póki co mnie to nie dotyczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: pursuit of happiness? Jesteś Will Smith?

    •  

      pokaż komentarz

      @KrisCane:
      Sorki, ale nie chwytam aluzji/nawiązania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: to nie jest tak, że świat IT jest taki piękny. Pan Zdzisiek jeśli układa kafelki z pasją to zawsze będzie miał klientów i nikt mu nigdy nie podskoczy. To samo tyczy się dobrego cukiernika, piekarza, budowlańca. Można powiedzieć, że liczy się fach w ręku...ale nie tylko. Ja wolałbym np. na budowie spokojnego zrównoważonego pracownika, niż jakiegoś geniusza pieniacza, z którym nikt z firmy się nie dogada.

      IT wydaje się taki fajny, ale to też jest ciężki kawałek chleba. Trzeba kupę czasu władować w rozwój i samodoskonalenie. Programiści przestali być towarem deficytowym, znam takich co zarabiają 1,5k-2k, bo nie ma dla nich ofert pracy(u mnie nie ma za wiele firm programistycznych). Trzeba wiedzieć o tym, że dobry programista będzie się tak samo dobrze cenił jak dobry szklarz czy piekarz.

      http://www.youtube.com/watch?v=DQps6jh1maM

    •  

      pokaż komentarz

      @KrisCane: Tam było trochę na odwrót - to Will chodził za pracodawcą, żeby zdobyć wymarzoną pracę. Choć fakt, że zdarzył mu się podobny strój.

    •  

      pokaż komentarz

      Zdaję sobie sprawę, że nałożenie garniaka to pokazanie też, że poważnie się traktuje pracodawcę. Ale dlaczego ma nie wystarczyc przyjscie na czas schludnie - ale nie nad wyraz dystyngowanie ubranym?

      @KtosKtoSamNieWiesz: przecież garnitur to tradycyjny dzienny ubiór roboczy. Wieczorem, na kolację w towarzystwie, bal, przyjęcie nie powinno się zakładać garnituru ale smoking, ewentualnie frak. Garnitur nie zalicza się do ubiorów formalnych (czy tam... dystyngowanych).

    •  

      pokaż komentarz

      garnitur to tradycyjny dzienny ubiór roboczy

      @faxepl: Tradycyjny roboczy i koniecznie z krawatem - w biurze tak. Ale jak nie ma sie kontaktu z wieloma ludzm (np ciagle z tymi samymi pracownikami)i to po co na codzien?

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: w filmie Pursuit of happiness Will Smith który stara sie o prace w dużej korporacji dzień wcześniej zostaje aresztowany podczas malowania. Zjawił sie na drugi dzień cały uj%$%ny farba i po ukazaniu swojej perswazji dostał ten etat. Bardzo ciekawy film obejrzałem w te święta i jakoś mi sie z Tobą skojarzylo. Wszystkiego najlepszego w 2013

    •  

      pokaż komentarz

      @KrisCane:
      Dzięki, również wszystkiego najlepszego.
      A film obejrzę :D
      Tarrin

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Bas91: bo to (biuro zamiast pracy etc) to kolejny element który ma na celu utwierdzić "biurwy" w przekonaniu, że są lepsze od innych. Wiesz, jak to brzmi, jak ktoś pracuje w ołpenspejsie a samochód zostawił u robola - nie takie teksty słyszę od czasu do czasu na "lanczbrejkach", aczkolwiek głównie od kobiet.
      No i oczywista wyliczanka kto jest dla kogo w firmie, handlowcy po miesiącu są przekonani, że oni dają pracę reszcie firmy, księgowe, że bez nich to nic by nikt nie sprzedał bo wystawiają papiery, a technicy, że w oni utrzymują produkcje i to oni są najważniejsi.
      Jasne, nie każda jedna osoba tak myśli, ale bardzo często spotykam się z takim podejściem niestety. To chyba kwestia bardzo dużych kompleksów..

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: no w przypadku techników to troche racji mają, bo jak maszyna p!%@%%@nie to księgowa jej nie naprawi ;]

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: Dobry handlowiec musi mieć świadomość tego, że bezpośrednio jest odpowiedzialny za wynik firmy i pośrednio jest odpowiedzialny za to, że koledzy z produkcji i innych działów mają pracę.

      Jak handlowiec da dupy, to może się to szpetnie odbić na całej firmie.

      Oczywiście nie jest to powód do wywyższania się, tylko raczej forma automotywacji do sumiennej pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bas91:
      Jak padają podczas rekrutacji do korpo to ok - można uznać, że to wręcz część pracy, a lanie wody to podstawowa umiejętność jak wiązania krawata. Gorzej jak "prezes" 20 osobowej firmy chce błysnąć.

      Problemem wszystkich tych rozmów jest to, że osoba rekrutująca na co dzień tylko o pracy mówi, a nie ją wykonuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bas91: Czyli pomiatanie pracownikami fizycznymi jest smutne, ale pomiatanie podludźmi z korporacji jest w porządku? Skąd ten ból dupy, nie przyjęli cię do pracy?

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: no a co by handlowiec sprzedawał, jakby nie było produkcji? A jeśli wyroby psułyby się po tygodniu używania, to najlepszy handlowiec niewiele zdziała..
      @benethor: no niby tak, ale mało który technik potem rozliczy zakup częsci zamiennych (zwłaszcza przy pełnej księgowości), a jeszcze mniejsza szansa, że sprzeda owoce owej produkcji.

      A technicy (i zwłaszcza informatycy, którzy też często mają wysokie mniemanie o tym, jak wielkim filarem każdej firmy są), są potrzebni, tak samo jak wszyscy inni, a wyliczanie kto jest ważniejszy jest cóż...dla mnie przejawem naprawdę wielkich kompleksów..

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: Nie kumasz. Handlowiec bez produkcji nie ma co sprzedawać, to fakt. Ale jak handlowiec nie przyniesie zleceń, to produkcja z głodu zdechnie lub też mówiąc inaczej - rozmiar produkcji (często też pensje na tej produkcji) zależne są w dużej mierze od tego ile roboty załatwi handlowiec.

      I tu wcale nie chodzi o wyliczanie kto jest ważniejszy. Po prostu handlowiec ma ciut większą odpowiedzialność. Od niego w dużej mierze zależy to jak firma będzie prosperowała. Bo nawet jak przytoczona przez Ciebie produkcja zastrajkuje i nie będzie chciała produkować, to zawsze można zatrudnić podwykonawcę i to co handlowiec sprzedał wyprodukować gdzieś indziej.

      Z kolei jak handlowiec da dupy i zawali wielkie zlecenie, to już jest musztarda po obiedzie i generuje to konkretne problemy.

  •  

    pokaż komentarz

    Ile chcę zarabiać? Milion euro. No to pytanie ile chcę, czy ile według mnie muszę powiedzieć żeby wam odpowiadało?