:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Kolega startował do Kfc. Po pół godziny, na rozmowie zapytali się dlaczego uważa, że do tej pracy się nadaje. Odpowiedział, że chyba każdy potrafi smażyć frytki i pracy nie dostał.

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr: Powinien odpowiedzieć że jest młody wykształcony z dużego miasta i zawsze marzył o pracy w międzynarodowej korporacji, w młodym dynamicznym zespole oraz europejskimi zarobkami. Nie bez znaczenia są również szerokie możliwości rozwoju i samodoskonalenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr:
      @Eternaltraces: To jest wlasnie chore... nie mozesz juz rozmawiac z pracodawca jak czlowiek z czlowiekiem, szczerze itd. bo pracodawca dostal ksiazke pod tytulem "jak sprawdzic kandydata na pracownika" i pracownik jak nie odpowie wg ksiazeczki "jak odpowiadac na pytania rekrutacyjne" to pracy nie dostanie. Rozumiem ze sa metody marketingowe wplywajace na ludzi ale po jakiego grzyba tak spradzac kandydata na zwyklego robola, czy tez biurwe ktora bedzie nawalac pieczatki caly dzien. Taka zabawa dla kadrowych...

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr:
      Zła odpowiedź z jego strony. Coś w stylu "nie nadaję się..." (lepiej niż inni). Prawidłowa odpowiedź - "nikt tak nie potrafi smażyć frytek jak ja", względnie "lubię smażyć frytki", względnie "lubię pracę w kuchni".

      Wyobraź sobie gościa który sprzedaje powiedzmy telefon. Kupujący pyta, dlaczego miałby wziąć akurat ten model? A sprzedający, że to jest model jak każdy inny i z każdego telefonu da się dzwonić.

      Przykład odpowiedzi - samobója. Inny autentyk - rekruter chwali ukończoną uczelnię. Kandydatka tłumaczy się umniejszając jej rangę. Pewnie ze strachu przed powiązanymi z wykształceniem wymaganiami. Nie muszę pisać, że pracy oczywiście nie dostała.

      Na marginesie - dobry artykuł - chociaż popełniłem więcej niż 1 błąd opisany w nim i dostałem pracę :) Ale przy innej rozmowie złe odpowiedzi mnie położyły. Zawsze wkurzały mnie te nieśmiertelne pytania: ile chciałbym zarabiać, gdzie siebie widzę za 5 lat i co jest moją największą wadą. Moją największą wadą okazywała się często szczerość, co mogło mnie łatwo kosztować oblanie rozmowy, tyle że albo miałem więcej szczęścia niż rozumu, albo ratowały mnie kwalifikacje.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Przyznaj, że jego odpowiedź była normalna, tylko teraz stosuje się jakieś chore zasady, trzeba powiedzieć, że:

      Jestem najlepszym opiekaczem frytek w mieście! Nikt tego nie robi tak dobrze jak ja, gwarantuję wam, że nie pożałujecie.
      A wszyscy wiedzą, że byle kto się do tej roboty nadaje. Nie lubię takiej sztuczności.

    •  

      pokaż komentarz

      @zajetylogin:
      @pies_harry:
      @cichy202: tym bardziej, że był to student, który chciał sobie dorobić tym czasowo;] to była cała sytuacja. Ja też pracowałam w KFC i rozmowa kwalifikacyjna mnie bardzo zaskoczyła - była długa, złożona i trzeba było mówić jak to jest się ambitnym i dla klienta zrobi się wszyyyystko. Ten mój kolega po prostu nie wyrobił i tak odpowiedział pół żartem pół serio, a skończyło się jak skończyło ;)
      Koleżanka szukając pracy tymczasowej poszła na rozmowę do jakiegoś hipermarketu (na kasę). Wróciła z tekstem na ustach "mogli mnie tylko jeszcze zapytać o głębokość pochwy i numer buta".

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr: Tak jest na każdej rozmowie o prace, gdzie to Ty chcesz pracować, a nie ONI chcą żebyś dla nich pracowała.

    •  

      pokaż komentarz

      @Writer:
      Nie prawda, że każdy. Widać koleś, który zadziera nosa się nie nadaje. Bosz, jacy ludzie są nadęci. Zero dystansu do siebie. Na każdym kroku muszą udowadniać, jacy oni są super. M. in. jak praca o jaką się ubiegają to w sumie hańbi i muszą na rozmowie pokazać swoją niezależność i fałszywie pojętą godność. Bo w sumie gość przychodzi zrobić wielką łachę pracodawcy, że się zgodzi robić u niego z wielkimi ambicjami. Jeśli chcę sobie dorobić sprzątaniem kibli, to nie będę się krygować, że sprzątanie kibli jest dla każdego, a ja jestem do wyższych celów przeznaczony, ale że ciężka sytuacja, to wicie rozumicie. Przełknę swoją "dumę" odpowiadając na takie pytanie, że kibel u mnie w domu lśni tak, że biel jest jeszcze bielsza, zamiast pieprzyć np, że jestem z wykształcenia elektronikiem.

      Bo powiedzmy sobie uczciwie - robota jest kijowa. Ale jak ktoś aplikuje, to chyba chce ją robić, nie? Jeśli to go w jego mniemaniu hańbi - no to trudno, albo będzie zhańbiony, albo niech oszczędzi wszystkim czasu i nerwów i nie aplikuje. Niestety na pytanie "czy chcesz tu pracować" większość kandydatów nieszczerze odpowie "tak". Czasem pytanie pomocnicze pozwala oszczędzić sobie późniejszego użerania.

      Byle kto się nadaje na stanowisko dla "niewykwalifikowanego" - to prawda. Ale z tych byle ktosiów są lepsi i gorsi. Lepsi, co faktycznie chcą robić, i gorsi, tacy, którym się nie bardzo chce, czy robią łachę. Robota kijowa, ale z drugiej strony niektórzy potrzebują nawet takiej. Nie fair jest im blokować miejsce, jeśli im lepiej pasuje niż Tobie. Nie lubisz sztuczności, a co powiesz na głodową pensję? To chyba gorszy problem. Bierzesz albo nie. Jak bierzesz, to nie marudzisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Według mnie człowiek który mówi szczerze - każdy umie smażyć frytki, nie jest właśnie nadęty. Nadęty jest ten, który rzuca sztucznymi formułkami na rozmowie o pracę w fastfoodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: czyli Twoim zdaniem odpowiedz w stylu "kazdy potrafi smazyc frytki" jest pokazywaniem swojej zajebistosci, a odpowiedz w stylu "smaze frytki najlepiej na swiecie, nikt mi nie dorowna, to jest moj cel w zyciu" jest jej przeciwienstwem? Cos chyba jest nie tak w Twoim rozumowaniu.

    •  

      pokaż komentarz

      Odpowiedział, że chyba każdy potrafi smażyć frytki i pracy nie dostał.

      @kasiek_pwr: Odpowiedział źle, więc nie ma co się dziwić. Wbrew pozorom przy każdej czynności trzeba myśleć i mieć chęć do pracy, nawet przy smażeniu frytek w KFC, a więc nie każdy to potrafi.

    •  

      pokaż komentarz

      @pwone: zgadzam się. Też bym mu tej pracy nie dała ;) Każdy pracodawca chce mieć pracownika zaangażowanego w to co robi, żeby nie stracić zaufania klientów np. poprzez złą jakość produktu/obsługi. To jest praca w zespole więc nie nadaje się do takiej pracy osoba, która będzie miała zbyt wysokie mniemanie o sobie. Do takiej pracy przychodzą zarówno studenci, którzy chcą dorobić jak i ludzie, którzy chcą z taką firmą związać swoją przyszłość, awansować i się rozwijać

    •  

      pokaż komentarz

      @Writer: Nie chodzi o sztuczność czy bycie nadętym, tylko o szacunek dla pracy i drugiej osoby. Ktoś to na dzień dobry rzuca "każdy umie smażyć frytki" pokazuje swój lekceważący stosunek do pracodawcy. Skoro taki jest na rozmowie kwalifikacyjnej, to jaki będzie później? Nikt nie chce problematycznych i aroganckich pracowników.

      Bzdurą jest też to, że trzeba klepać sztuczne formułki. Gdyby na pytanie "dlaczego nadaje się do tej pracy" odpowiedział choćby: jestem dyspozycyjny i lubię kontakt z ludźmi. To już by było sto razy lepsze od pierdnięcia pokazującego postawę "padnijcie na kolana i cieszcie się, że przyszedł do was tak uber zajebisty pracownik jak ja".

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: To są dwie skrajności - olewczość i sztuczne formułki. Z tym się zgadzam, odpowiedź " jestem dyspozycyjny i lubię kontakt z ludźmi" jest w porządku, pomiędzy tymi skrajnościami. Tylko wydaje mi się, że często oczekuje się tych sztucznych formułek a nie takich odpowiedzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Writer: Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że raczej oczekuje się przede wszystkim szczerości, ale takiej ubranej w odrobinę dyplomacji i dużą dozę kultury.

      Nawiasem mówiąc, kultura osobista to chyba coś co najbardziej kuleje wśród młodych ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: ja startowałem kiedyś do jakiejś fabryki to odpowiedziałem szczerze, czyli, że jestem punktualny, zaangażowany w poświęcone mi obowiązki i mam dwie ręce (uśmiechając się przyjaźnie)- przeszedłem
      rozmowę pozytywnie (;

    •  

      pokaż komentarz

      @sroka22: A mogłeś powiedzieć "każdy potrafi przykręcać śrubki" i potem siedzieć wygodnie w fotelu "bo roboty u nas nima" ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: odpadłem przy ostatnim etapie, nie mieli butów roboczych rozmiaru 47 );

    •  

      pokaż komentarz

      @cichy202: a to już zależy od okoliczności. Często bywa tak że to ONI dają ogłoszenie o poszukiwaniu pracownika a nie TY dajesz ogłoszenie o poszukiwaniu pracy. Ale to już temat na większą dyskusję, bo zasadniczo rynek pracy w Polsce jest postawiony na głowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kasiek_pwr: ja natomiast dorabialem sobie w macu i cala rozmowa polegala na tym, ze kadrowa powiedziala, ze to dosc ciezka praca i czy nie zrezygnuje szybko. ja na to, ze nie, ustalila mi termin szkolenia i nara.

    •  

      pokaż komentarz

      Kolega startował do Kfc. Po pół godziny, na rozmowie zapytali się dlaczego uważa, że do tej pracy się nadaje. Odpowiedział, że chyba każdy potrafi smażyć frytki i pracy nie dostał.

      @kasiek_pwr: hehe widac inni odpowiadali lepiej.
      Wcale nie kazdy potrafi smarzyc frytki po 8-12h dziennie.
      Zbyt mało zaangarzowania z jego ust go spalilo.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry:

      "lubię pracę w kuchni".
      oczywisscie, ze masz racje. Nie rozumiem tych minósów.

    •  

      pokaż komentarz

      Na marginesie - dobry artykuł - chociaż popełniłem więcej niż 1 błąd opisany w nim i dostałem pracę :) Ale przy innej rozmowie złe odpowiedzi mnie położyły. Zawsze wkurzały mnie te nieśmiertelne pytania: ile chciałbym zarabiać, gdzie siebie widzę za 5 lat i co jest moją największą wadą. Moją największą wadą okazywała się często szczerość, co mogło mnie łatwo kosztować oblanie rozmowy, tyle że albo miałem więcej szczęścia niż rozumu, albo ratowały mnie kwalifikacje.

      @pies_harry: mysle ze ogólnie dobrze wypadałeś jako całokształt :}

    •  

      pokaż komentarz

      A wszyscy wiedzą, że byle kto się do tej roboty nadaje. Nie lubię takiej sztuczności.

      @Writer: uwierz mi ze nie wszyscy potrafia smazyc frytki przez 8-12h 5 dni w tygodniu.

    •  

      pokaż komentarz

      Koleżanka szukając pracy tymczasowej poszła na rozmowę do jakiegoś hipermarketu (na kasę). Wróciła z tekstem na ustach "mogli mnie tylko jeszcze zapytać o głębokość pochwy i numer buta".

      @kasiek_pwr: nie bierzcie tego tak do siebie. zeby prowadzic miedzynarodowa korporacje, wlasciciele/szefowie/rekrutanci musza do wszystkiego podchodzić z chirurgiczna prezycja i pedantyzmem, inaczej ich 'wielkie firmy' posypał by sie jak domki z kart.

    •  

      pokaż komentarz

      @cichy202: wcale nie, sprawdz wyzej koment o domku z kart.

    •  

      pokaż komentarz

      czyli Twoim zdaniem odpowiedz w stylu "kazdy potrafi smazyc frytki" jest pokazywaniem swojej zajebistosci, a odpowiedz w stylu "smaze frytki najlepiej na swiecie, nikt mi nie dorowna, to jest moj cel w zyciu" jest jej przeciwienstwem? Cos chyba jest nie tak w Twoim rozumowaniu.

      @Dabrus: to podam inny przyklad.

      Mam bardzo dobre wyniki z matury (wystarczajace zeby załapać sie na kazda dobra uczelnie) skladam aplikacje na studia studia (na ktore bez problemu moge sie dostac) wybieraja mnie na rozmowe kwalifikacyjna (teraz już w PL raczej niema takich rozmow, np. w USA, czy UK sa) i pytaja: "Dlaczego chce Pan u nas studiowac"

      moja odpowiedz: "Kazdy z takim wynikiem matury moze u was studiowac"

      buhahahahaha leże na ziemi i zwijam sie ze smiechu...
      wolałbym nie informowac ich o moim istnieniu, niz tak odpowiedziec.

      Czy juz rozumiesz?

      Tylko nie pisz mi że niema co porównywać studiów do frytek w KFC...
      bo sytuacja jest mimo złudzenia, identyczna...

  •  

    pokaż komentarz

    Rozmowy kwalifikacyjne prowadzone w taki sposób to największy kretynizm naszych czasów. To powinny być konkrety - potrzebujemy do tego tego i tego, potrafisz? Pokaż, jeśli potrafisz to Cię bierzemy, jeśli nie idź szukać gdzie indziej. A tak to takie mambo dżambo o niczym, zwłaszcza jeśli rekruter to cymbał, który nie ma zielonego pojęcia o danej pracy, ma tylko przejść przez kilka regułek i puścić dalej.

    •  

      pokaż komentarz

      A tak to takie mambo dżambo o niczym, zwłaszcza jeśli rekruter to cymbał

      @Eternaltraces:

      Jak to cymbał? Przecież skończył studia na kierunku "Rekrutacja do pracy".

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces:
      Nie do końca. Wyobraź sobie, że masz kilku kandydatów, którzy potrafią zrobić robotę. Jednego przyjmiesz, wypłacając mu rocznie całkiem sporą kwotę, do tego jeśli jest to niewielka firma - jakość pracy i współpracy z nim będzie rzutować na sukces firmy. Wtedy takie pytania dają podpowiedź. Weźmy np sprawdzenie przygotowania do samej rozmowy. Widać że jeden się bardziej angażuje niż inny. Już ma plusa, a pracodawca prostszy wybór. Przy odpowiedziach może wyjść też, który z tak samo spełniających wymagania odnośnie kwalifikacji kandydatów jest bardziej lotny. A bardziej lotny i kontaktowy pracownik da po prostu większy zysk. Łatwiej i szybciej ogarnie wymagania, lepsza komunikacja to mniej pomyłek i zastojów, mniej psujących robotę konfliktów. Tu nie tyle chodzi o prawidłowe czy jedynie słuszne odpowiedzi. Stresujesz gości żeby sprawdzić jak sobie poradzą, który zrobi lepsze wrażenie. Co pracodawcy po wysokich kompetencjach gościa, który jest np niekontaktowy, a pod obciążeniem stresem może się pogubić lub wymięknąć? Albo dajmy na to, ma niską motywację i sam odejdzie z pracy po paru miesiącach zostawiając rozgrzebaną robotę?

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: Od czasu do czasu zajmuję się rekrutacją. Musisz ocenić podejście kandydata do życia i pracy. Co z tego, że ma kwalifikacje skoro będzie się wykłócał, podważał decyzje, buntował zespół, albo postawiony przed czymś nietypowym nie spróbuje sobie z tym poradzić tylko rzuci wszystko w chorobę i to nawet nie zgłaszając, że ma problem. Albo przez chorobliwe ambicje dowali sobie pracą, nie przyjmie pomocy i położy projekt.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: "Albo przez chorobliwe ambicje dowali sobie pracą, nie przyjmie pomocy i położy projekt. "

      a skąd można mieć pewność, że gość A to zrobi, a gość B nie?

      bo na pytanie "dlaczego chce pan u nas pracować?"
      gość A odpowie: "ponieważ lubię pracę w dynamicznym zespole" a B: "ponieważ chciałbym się rozwinąć zawodowo"? są jakieś klucze z których po jakimś teście wychodzą takie bzdurne wyniki, że ten zrobi to, a tamten tamto? sprawdzają szczerość udzielonych odpowiedzi i ich losowość?

    •  

      pokaż komentarz

      @elczikeno: Po pierwsze pewności nigdy nie masz, ale ryzyko można zawsze zminimalizować.

      Po drugie - Twoje odpowiedzi:
      -A jest głupi albo rżnie cwaniaka
      -B pytasz jak widzi ten swój rozwój. Jeśli gość coś sensownego planuje i wie czego konkretnie chce się nauczyć to dobrze o nim świadczy. Można też ocenić, czy interesuje się w jakim kierunku idzie jego branża, czy czegoś tam się nauczył i liczy, że będzie odcinał kupony.
      -jest jeszcze C - dla pieniędzy - jeśli to jedyna motywacja, to za wiele nie ma co po człowieku oczekiwać. Dobre rezultaty mają tylko ludzie zainteresowani swoją pracą.

      To jest tylko wstęp do dłuższej rozmowy.

      Oczywiście to powyższe nie tyczy się stanowiska "młodszy składacz kebabów" - wtedy takie pytania to głupota.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: no ok, czy koleś jest głupi/mądry i inne prościzny, to rozróżnisz, ale czepiłem się konkretnie tego:
      "Albo przez chorobliwe ambicje dowali sobie pracą, nie przyjmie pomocy i położy projekt. "

      jak to rozpoznać? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @elczikeno: Przerośnięte ego, opowieści czego to oni nie dokonali, o cokolwiek nie spytasz jest banalne, nawet jeśli są w temacie totalnie zieloni. Nie potrafi realistycznie ocenić ile zajmie mu wykonanie jakiegoś zadania. Trafiały się wręcz przypadki, że koleś próbował zdominować rozmowę rżnąc cwaniaka i szukając na siłę dziur w całych pytaniach zamiast po prostu udzielić odpowiedzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur:

      >-jest jeszcze C - dla pieniędzy - jeśli to jedyna motywacja, to za wiele nie ma co po człowieku oczekiwać. Dobre >>rezultaty mają tylko ludzie zainteresowani swoją pracą.

      Czyli według ciebie koleś powinien pracować za darmo, a najlepiej jeszcze jakby ci płacił za przywilej pracy dla ciebie, tak?
      Sorki, ale kasa się liczy. Dobrymi chęciami i motywacją nie opłacisz mieszkania anie nie kupisz za nie jedzenia.
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Nie rozumiesz. To nie ma nic wspólnego z faktem wypłacania wynagrodzenia. Jeśli jest dobry dostanie pensję i wszystkie bonusy jakie normalnie oferuje firma - nikt na dobrych ludziach nie oszczędza(w granicach rozsądku oczywiście).

      Ale pracownik dla którego jedynym powodem do przywleczenia tyłka do biura jest tylko i wyłącznie kwitek przelewu, nie chce się rozwijać i nie lubi swojej pracy może co najwyżej sprzątać, albo siedzieć na portierni(a i to nie bardzo w końcu zacznie na wchodzących warczeć).

      I nie pracuje dla mnie - co najwyżej w zespole, którym ja kieruję, więc nie dolepiaj mi tu metki złego kapitalisty.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur:
      Ok, rzeczywiście zrozumiałem cię trochę opacznie.
      Pozdrawiam.
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin:

      Pozdrawiam.
      Tarrin


      Ahahahahah :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Cbatman:
      Sorki, nie załapałem. Mogę prosić jeszcze raz, tym razem powoli, wyraźnie i dużymi literami ;-> ?
      T.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: Gówno prawda.. są ludzie dla których pieniądze są wystarczającą motywacją do lepszej pracy niż u innych, którzy "chcą się rozwijać" i kij wie co jeszcze. To się nazywa profesjonalizm i tak działają kontrakty za granicą. W dupie masz pracodawcę, zespoły i cokolwiek innego - masz zadanie do wykonania (na kontrakcie często cuda wianki, bo tam pracują tylko naprawdę dobrzy ludzie) i liczą się TYLKO pieniądze, a te są 2 razy wyższe niż na etacie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: "tam" to znaczy gdzie? Co to za mityczna "zagranica", gdzie wymagają cudów-wianków? :] Podaj źródło tych rewelacji bo brzmi to jakbyś o czymś przeczytał i nie bardzo wiedział o co chodzi.

      Zależy nad czym pracujesz. W firmie w której pracuję też są ludzie "na kontrakt" do wydzielonych projektów. Robią od A do B i resztę mogą mieć w dupie. I jest zespół siedzący nad głównym produktem, który albo będzie się dogadywał, albo spieprzy wszystko w ciągu 2 tygodni. Wydaje Ci się, że "za granicą" są jacyś terminatorzy bez uczuć i nigdy nie trafisz na dupka, który rozwali Ci robotę?

      Gwarantuję Ci, że żaden człowiek, który umie robić "cuda-wianki" nie doszedł do tego motywowany tylko pieniędzmi.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: Źródłem jest mój osobisty znajomy, koder gier niskiego poziomu z Londynu, który zamierza rzucić robotę na etacie na rzecz kontraktu właśnie, bo ponieważ umie już wszystko czego może się nauczyć do wyjścia nowych technologii (koleś zna chyba z 10 języków programowania, robi silniki pod PC, konsole, Androida, iOS, koduje w pythonie, w assemblerze itd) i jedyną motywacją dla niego są pieniądze - większe pieniądze.

    •  

      pokaż komentarz

      robi silniki pod PC, konsole, Androida, iOS, koduje w pythonie

      @Eternaltraces: to robi silniki czy pisze assety w pythonie?

      Ja bym w życiu nie powiedział, że umiem wszystko czego można się nauczyć. Zwłaszcza w tak szerokiej dziedzinie jak informatyka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: Zamierza mówisz? Czyli jednak nie wszyscy pracują na wypasionych kontraktach i mają wszystko w dupie? :)

      Mówiąc wprost nie wiesz jak wygląda praca w IT tylko znajomy opowiadał Ci przy piwie? I uważasz, że gość pewnego dnia pomyślał "będę kosił kasę" siadł i nauczył się 10 języków na 10 różnych platformach? Tak tylko dla kasy?

      Inna sprawa, że jeśli mówisz, że koleś aktywnie pisze na tyle platform i z każdą jest na bieżąco do tego stopnia, że "nic więcej nie może się nauczyć" to zwyczajnie pierdzielisz. Nikt się nie specjalizuje we wszystkim, bo ani się to nie opłaca, ani nie ma poważnych prac w których każą Ci skakać z androida na PS3, a potem na chwilę na asma i jeszcze w przerwie na kawę napisać kilka tys linii skryptu w pythonie. Przestań wierzyć we wszystko co Ci mówią znajomi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: Bo branża IT jest kroplom w morzu innych branż, gdzie nie posiada się umiejętności które można zbadać podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: W mniejszej firmie nie widze sensu zatrudniania pracownikow inaczej, niz przez polecenie, za duze ryzyko.

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: A tam nie ma. Sam znam takiego kolesia, znal wiele jezykow, pal szesc jakies tam Javy, czy Assemblery, on byl nawet licencjonowanym programista Nokii:))

    •  

      pokaż komentarz

      @Ortaldo_returned: można można ;) Kilka celnych pytań i widać wszystko ;) Problem tylko w tym, że rekruter musi umieć zinterpretowac odpowiedzi, wiec rekrutacją musi sie zajmować informatyk

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever: Znać można nie przeczę. Co innego wymiatać tak, że "nie ma się czego nauczyć". Samych manualów asma do procków intela można używać jako obciążenia na siłowni.

      Swoją drogą widzę, że wykopkom straszliwie nie w smak to co piszę - ja tu tylko przedstawiam fakty i z pozycji rekrutera mogę powiedzieć, że to po prostu działa, więc dalej będziecie słyszeć niektóre z tych pytań(niektóre faktycznie są durne). Szkoda, że nikt nie zdobył się na komentarz poza "a znajomy to mówił, że w jukej mają lepiej" :)

    •  

      pokaż komentarz

      @AltumVidetur: Ty w ogole czytasz to co pisze? Jestes chyba pierwsza osoba jaka znam, ktora potraktowala tego kolesia z certyfikatem programowania Nokii na serio:)

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever: Szczerze to pomyślałem, że mówisz o jakichś certyfikatach .NETowych i nowych Lumiach - to wyżej podniosło mi próg tolerancji :P

    •  

      pokaż komentarz

      Przestań wierzyć we wszystko co Ci mówią znajomi.

      @AltumVidetur: podsluchal rozmowe gimbusow w autobusie a nie zaden znajomy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      ponieważ umie już wszystko czego może się nauczyć

      @Eternaltraces: :D i dzieli przez zero :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: i przychodzi na rozmowę 20 takich jak Ty z identycznymi kompetencjami. Którego wybierzesz?

    •  

      pokaż komentarz

      @Eternaltraces: nonsens. Wybierasz takiego, który będzie bardziej pasował do firmy.

    •  

      pokaż komentarz

      Rozmowy kwalifikacyjne prowadzone w taki sposób to największy kretynizm naszych czasów. To powinny być konkrety - potrzebujemy do tego tego i tego, potrafisz? Pokaż, jeśli potrafisz to Cię bierzemy, jeśli nie idź szukać gdzie indziej. A tak to takie mambo dżambo o niczym, zwłaszcza jeśli rekruter to cymbał, który nie ma zielonego pojęcia o danej pracy, ma tylko przejść przez kilka regułek i puścić dalej.

      @Eternaltraces: to tylko mały fragment pytan...

      do tego dochodzi nawet 80-90% pytań (zalezy od specjalizacji) konkretnych i rzeczowych,
      wiec nie wiem czemu sie tak spinasz :)

  •  

    pokaż komentarz

    Wykop - oprócz umiejętności odpowiedniego ubrania się rozmowy kwalifikacyjne to sytuacje, w których najczęściej Polakom słoma z butów wychodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @ngdy:
      Nie zgadzam się.
      Na rozmowę kwalifikacyjną poszedłem w podkoszulku, spodniach bdu i butach pustynnych - Rektuterka zadzwoniła do mnie, gdy schodziłem niebieskim szlakiem ze Ślęży na przełęcz Tąpadła, nalegając żebym stawił się jeszcze tego samego dnia na rozmowie kwalifikacyjnej, bo jest to ostatni termin. Szczerze mówiąc, po dwóch miesiącach od wysłania CV gotów byłem postawić krzyżyk na firmie, ale stwierdziłem że co mi tam. Rzuciłem tylko szybkie "Dobrze, ale właśnie jestem na Ślęży, więc proszę się nie spodziewać, że w garniturze przyjadę. Będę za jakieś dwie godziny" i ruszyłem dalej.
      Dotarcie na miejsce zajęło mi półtora godziny. Wchodząc do pomieszczenia zostałem przywitany przez pełne pogardy spojrzenia ubranych w przepisowe, czarne garnitury towarzyszy niedoli. Najwyraźniej czekano na mnie. Ups...
      Dostaliśmy testy do wypełnienia. Mój trudny nie był, rozwiązałem go z marszu. Potem obowiązkowa rozmowa w dziale HR zakonczona standardowym "Odezwiemy się do Pana".
      Wyobraź zobie moje zaskoczenie, gdy na drugi dzień zadzwonili z pytaniem, od kiedy mógłbym zacząć.
      To było ponad 7 lat temu, a pracuję tam do dziś.
      A morał?
      Nie ważne, co masz na sobie i ile słomy ci z butów wyłazi. Ważne jest, co umiesz.
      Pozdrawiam.
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Tak powinno być. Wkurza mnie, że gdy szukam roboty na stanowisku z całkowitym brakiem kontaktu z klientami i w miejscu prywatnym a nie publicznym i slysze ,,to Pan tak na rozmowe kwalifikacyjna bez garnituru?''. Albo wypomnienie szefa, że nie założyłem krawatu.

      Juz wiem, że z tej pracy odejdę po kilku dniach.

      Zdaję sobie sprawę, że nałożenie garniaka to pokazanie też, że poważnie się traktuje pracodawcę. Ale dlaczego ma nie wystarczyc przyjscie na czas schludnie - ale nie nad wyraz dystyngowanie ubranym?

      Rodzynek - przychodzę na budowę pierwszego dnia w pełnym kombinezonie ochronnym, kaskiem i zestawem narzędzi za pasem (wszystko już używane więc zamiast jak nowicjusz wyglądałem na doświadczonego pracownika). Tego samego dnia przyjechał też pierwszy raz ojciec klienta i myślał, że ja jestem głownym ,,majstrem'', tamten mnie pyta jak postępy to pokazuje ,,o widzi Pan już fundamenty wysuszone i częściowo zasypane ale zostawione zostało 60 cm na docieplenie... ble ble ble'' (opowiadam co widze bez wymyslania)... prawdziwy szef to zauważył i za to, że nie skierowałem kolesia bezposrednio do szefa to tego samego tygodnia wyleciałem, a zanim mnie zwolnił powiedział bym ubrał się w stare dresy na budowie.

      A po co dobry pracownik w firmie... Szkoda, że nie zdążyłem zamurować jajka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mariusz_Drugi:
      Aplikacje w Javie. Aktualnie JPA2 + JSF2 + CDI.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Aplikacje nie w garniturze piszesz? Co za brak poszanowania dla odbiorcy tychże. Wstydź się.

    •  

      pokaż komentarz

      @kinlej: niech poda nazwę firmy, to będziemy wiedzieli gdzie nie kupować

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Opowieściom z bajkowego świata IT serdecznie już dziękujemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: tak przy okazji się podpytam: jest sens przechodzić na JSF2? JSF 1 miał strasznie złe opinie, zmieniło się coś na dobre?

      @Vielokon: IT jest bardzo specyficzny i o ile na rekrutację na menadżera przychodzą same garniaki to w IT już bywa z tym różnie. Dobrego programistę ciężko znaleźć na rynku i awersja do garnituru jest czymś akceptowalnym u nich. Tutaj nie selekcjonuje się po ubiorze, bardziej patrzy się na umiejętności.

      Swoją drogą nie wiem czy zauważyliście, że tarrin zdobył też pewnie u osób rekrutujących plusa za to że powiedział, że będzie u nich za 2h i przyjechał nie bawiąc się w jakieś ściemnianie (aby np. zdobyć jakąś godzinkę, aby pojechać do domu i się przebrać) itp. Jak powiedział tak zrobił.

    •  

      pokaż komentarz

      @rorschach:
      Jak dla mnie jak najbardziej jest sens. Chociażby dla Ajax-a i konwerterów. W końcu takie rzeczy jak częściowe przetwarzanie i odświeżanie formularzy działa jak należy i bez żadnych kombinacji. A jako konwertery stosujesz sobie ziarna CDI, do których jesteś w stanie wstrzyknąć co ci się tylko podoba za pomocą zwykłego inject, nie bawiąc się w podchody z FacesConverter i wydłubywaniem ziaren z kontekstu.
      EDIT:
      Zawsze pozostaje Primefaces, czy inny tego typu wynalazek. Primefaces jest ciekawe, chociaż potrafi miejscami zaskoczyć (np. w wersji 3.2 nie działał update komponentu p:dataTable ze środka tego komponentu - tzn. z nagłówków działał, z wierszy danych już nie).
      Pozdrawiam
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: ja siedzę na apache wicket, więc koncepcja konwerterów itp oraz frameworku komponentowego nie jest mi obca. Ostatnio spróbowałem CDI i jestem nim zachwycony (ogólnie duże oklaski Oraclowi należą się za całe JEE6). Zastanawiałem się czy JSF też tak poszedł do przodu.

      DI ciągle opieram na Springu, ponieważ mam tam taki miły projekt jak Spring Data JPA (do tworzenia generycznych repozytoriów), jest może jakiś stabilny (nie alpha jak http://ctpconsulting.github.com/query/1.0.0.Alpha3/index.html czy w apachowej inkubacji jak delta spikes) odpowiednik w CDI?.

      Korzystasz z PrimeFaces czy z RichFaces?

    •  

      pokaż komentarz

      @rorschach:
      Primefaces. Głownie dlatego, że przyjęliśmy je jako standard dla tworzonych aplikacji.
      Co do SDJ to nie wydaje mi się, a przynajmniej ja nie znam. Z drugiej strony JPA2, głównie dzięki JPQL, też daje radę. Jedyny minus to to, że zapytania piszesz jako tekst, więc niektórych błędów nie wyłapiesz na etapie kompilacji. Nie wyłapiesz na etapie automatycznych testów. Czasami nie wyłapiesz na etapie testowania. Dowiadujesz się o nich dopiero wtedy, gdy aplikacja wykrzaczy się użytkownikowi prosto w twarz...
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: zazdrosc "humanistow" nie zna granic :P

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: SDJ weryfikuje poprawność zapytań w deploy-u, więc rozwiązuje to problem literówek w zapytaniach. Ja czasami wykorzystuje criteria api, jednak zapytania pisane z palca u mnie dominują. Z criteria api jest tak, że "nowym" bardzo powoli przychodzi płynność w korzystaniu z tej technologii (sam ciągle ją rozpracowuje) oraz pisanie magicznych zapytań potrafi przyprawić o ból głowy. JPQL jest bardziej intuicyjny niż criteria API, która wcześniej pisała jakieś zapytania w SQL.
      Jesteś pierwszą osobą, która pracuje w JSF2 i nie psioczy na tą technologię :).

      Trzeba dopisać sobie do listy noworocznych postanowień pobawienie się JSF2 :). Dzięki za wyczerpujące info.

    •  

      pokaż komentarz

      @rorschach:
      Polecam się na przyszłość :).
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @hoody: Nie, po prostu czytanie o tym niedostępnym zwykłym śmiertelnikom świecie już mi się znudziło. Moja wypowiedź dostała nawet 2 plusy, więc wnioskuję, że nie tylko ja mam takie odczucia.

      @rorschach:

      IT jest bardzo specyficzny i o ile na rekrutację na menadżera przychodzą same garniaki to w IT już bywa z tym różnie. Dobrego programistę ciężko znaleźć na rynku i awersja do garnituru jest czymś akceptowalnym u nich. Tutaj nie selekcjonuje się po ubiorze, bardziej patrzy się na umiejętności.

      Tak, wiem o tym, tak samo jak każdy, kto czyta o tym już po raz pięćset trzydziesty pierwszy. Co jest kolejnym powodem mojej niechęci do wciskania opisów procesów rekrutacyjnych w tej branży jako punktów odniesienia czy porównania dla przypadków opisanych chociażby w tym znalezisku. Każdy już wie, że dobry Mr Computer Man może przyjść na rozmowę choćby nago, spóźniony o 3 dni i mówić do rekrutera per 'ty'.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: jestem ze "swiata IT" i jak slysze o sredniej pensji krajowej to nie dziwie sie skad sie wziela

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont:

      >Nie, po prostu czytanie o tym niedostępnym zwykłym śmiertelnikom świecie już mi się znudziło. Moja wypowiedź dostała nawet 2 plusy, więc wnioskuję, że nie tylko ja mam takie odczucia.

      Nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi z tym "niedostępnym zwykłym śmiertelnikom" - to samo możemy mówić lekarzach, prawnikach, księgowych, mechanikach czy panu Zbyszku, który tak dobrze kładzie glazurę że ma trzymiesięczne kolejki (przykład z życia wzięty). Praca jak każda inna. Są dni lepsze i gorsze. Są dni gdy praca jest przyjemnością i są dni, że chcesz to wszystko w cholerę rzucić.
      Nigdy nie patrzyłem na nikogo z góry kierując się zawodem, który wykonuje. Podejrzewam, że żaden normalny człowiek tego nie robi.
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @kinlej: programista w krawacie jest mniej awanturujący się

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: To wszystko prawda, jednak nie widziałem tutaj jeszcze nigdy opisów rozmów rekrutacyjnych w wykonaniu pana Zbyszka. Tak samo nie uświadczyłem jeszcze postów księgowych, którzy podczas testów tak świetnie potrafili zoptymalizować koszty w firmie do której aplikowali, że mimo iż przyszli na rekrutację w sandałach i hawajskiej koszuli, a w CV umieścili zdjęcia z pierwszej komunii, dostali pracę od ręki i dziwią się, że ktoś może zarabiać 2k miesięcznie.

      Nie piję tutaj do Ciebie, chodzi mi ogólnie o wydźwięk wpisów u tym, jak cudownie pracuje się w IT, dlaczego w ogóle ktokolwiek spina się na rozmowach oraz jak fajnie jest wysłać 3 odpowiedzi na ogłoszenia i zostać zaproszonym na 15 rozmów, w tym jedną w Dubaju.

      Z drugiej strony, być może ta branża jest ostatnim bastionem konkretnych procesów rekrutacyjnych, gdzie ani rekruter ani kandydat nie toczą pojedynku na formułki i nowości z portalów motywacyjnych i poświęconych karierze. Sam już nie wiem co o tym myśleć i cieszę się, że póki co mnie to nie dotyczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: pursuit of happiness? Jesteś Will Smith?

    •  

      pokaż komentarz

      @KrisCane:
      Sorki, ale nie chwytam aluzji/nawiązania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont: to nie jest tak, że świat IT jest taki piękny. Pan Zdzisiek jeśli układa kafelki z pasją to zawsze będzie miał klientów i nikt mu nigdy nie podskoczy. To samo tyczy się dobrego cukiernika, piekarza, budowlańca. Można powiedzieć, że liczy się fach w ręku...ale nie tylko. Ja wolałbym np. na budowie spokojnego zrównoważonego pracownika, niż jakiegoś geniusza pieniacza, z którym nikt z firmy się nie dogada.

      IT wydaje się taki fajny, ale to też jest ciężki kawałek chleba. Trzeba kupę czasu władować w rozwój i samodoskonalenie. Programiści przestali być towarem deficytowym, znam takich co zarabiają 1,5k-2k, bo nie ma dla nich ofert pracy(u mnie nie ma za wiele firm programistycznych). Trzeba wiedzieć o tym, że dobry programista będzie się tak samo dobrze cenił jak dobry szklarz czy piekarz.

      http://www.youtube.com/watch?v=DQps6jh1maM

    •  

      pokaż komentarz

      @KrisCane: Tam było trochę na odwrót - to Will chodził za pracodawcą, żeby zdobyć wymarzoną pracę. Choć fakt, że zdarzył mu się podobny strój.

    •  

      pokaż komentarz

      Zdaję sobie sprawę, że nałożenie garniaka to pokazanie też, że poważnie się traktuje pracodawcę. Ale dlaczego ma nie wystarczyc przyjscie na czas schludnie - ale nie nad wyraz dystyngowanie ubranym?

      @KtosKtoSamNieWiesz: przecież garnitur to tradycyjny dzienny ubiór roboczy. Wieczorem, na kolację w towarzystwie, bal, przyjęcie nie powinno się zakładać garnituru ale smoking, ewentualnie frak. Garnitur nie zalicza się do ubiorów formalnych (czy tam... dystyngowanych).

    •  

      pokaż komentarz

      garnitur to tradycyjny dzienny ubiór roboczy

      @faxepl: Tradycyjny roboczy i koniecznie z krawatem - w biurze tak. Ale jak nie ma sie kontaktu z wieloma ludzm (np ciagle z tymi samymi pracownikami)i to po co na codzien?

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: w filmie Pursuit of happiness Will Smith który stara sie o prace w dużej korporacji dzień wcześniej zostaje aresztowany podczas malowania. Zjawił sie na drugi dzień cały uj%$%ny farba i po ukazaniu swojej perswazji dostał ten etat. Bardzo ciekawy film obejrzałem w te święta i jakoś mi sie z Tobą skojarzylo. Wszystkiego najlepszego w 2013

    •  

      pokaż komentarz

      @KrisCane:
      Dzięki, również wszystkiego najlepszego.
      A film obejrzę :D
      Tarrin

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Bas91: bo to (biuro zamiast pracy etc) to kolejny element który ma na celu utwierdzić "biurwy" w przekonaniu, że są lepsze od innych. Wiesz, jak to brzmi, jak ktoś pracuje w ołpenspejsie a samochód zostawił u robola - nie takie teksty słyszę od czasu do czasu na "lanczbrejkach", aczkolwiek głównie od kobiet.
      No i oczywista wyliczanka kto jest dla kogo w firmie, handlowcy po miesiącu są przekonani, że oni dają pracę reszcie firmy, księgowe, że bez nich to nic by nikt nie sprzedał bo wystawiają papiery, a technicy, że w oni utrzymują produkcje i to oni są najważniejsi.
      Jasne, nie każda jedna osoba tak myśli, ale bardzo często spotykam się z takim podejściem niestety. To chyba kwestia bardzo dużych kompleksów..

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: no w przypadku techników to troche racji mają, bo jak maszyna p!%@%%@nie to księgowa jej nie naprawi ;]

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: Dobry handlowiec musi mieć świadomość tego, że bezpośrednio jest odpowiedzialny za wynik firmy i pośrednio jest odpowiedzialny za to, że koledzy z produkcji i innych działów mają pracę.

      Jak handlowiec da dupy, to może się to szpetnie odbić na całej firmie.

      Oczywiście nie jest to powód do wywyższania się, tylko raczej forma automotywacji do sumiennej pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bas91:
      Jak padają podczas rekrutacji do korpo to ok - można uznać, że to wręcz część pracy, a lanie wody to podstawowa umiejętność jak wiązania krawata. Gorzej jak "prezes" 20 osobowej firmy chce błysnąć.

      Problemem wszystkich tych rozmów jest to, że osoba rekrutująca na co dzień tylko o pracy mówi, a nie ją wykonuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bas91: Czyli pomiatanie pracownikami fizycznymi jest smutne, ale pomiatanie podludźmi z korporacji jest w porządku? Skąd ten ból dupy, nie przyjęli cię do pracy?

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: no a co by handlowiec sprzedawał, jakby nie było produkcji? A jeśli wyroby psułyby się po tygodniu używania, to najlepszy handlowiec niewiele zdziała..
      @benethor: no niby tak, ale mało który technik potem rozliczy zakup częsci zamiennych (zwłaszcza przy pełnej księgowości), a jeszcze mniejsza szansa, że sprzeda owoce owej produkcji.

      A technicy (i zwłaszcza informatycy, którzy też często mają wysokie mniemanie o tym, jak wielkim filarem każdej firmy są), są potrzebni, tak samo jak wszyscy inni, a wyliczanie kto jest ważniejszy jest cóż...dla mnie przejawem naprawdę wielkich kompleksów..

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: Nie kumasz. Handlowiec bez produkcji nie ma co sprzedawać, to fakt. Ale jak handlowiec nie przyniesie zleceń, to produkcja z głodu zdechnie lub też mówiąc inaczej - rozmiar produkcji (często też pensje na tej produkcji) zależne są w dużej mierze od tego ile roboty załatwi handlowiec.

      I tu wcale nie chodzi o wyliczanie kto jest ważniejszy. Po prostu handlowiec ma ciut większą odpowiedzialność. Od niego w dużej mierze zależy to jak firma będzie prosperowała. Bo nawet jak przytoczona przez Ciebie produkcja zastrajkuje i nie będzie chciała produkować, to zawsze można zatrudnić podwykonawcę i to co handlowiec sprzedał wyprodukować gdzieś indziej.

      Z kolei jak handlowiec da dupy i zawali wielkie zlecenie, to już jest musztarda po obiedzie i generuje to konkretne problemy.

  •  

    pokaż komentarz

    Ile chcę zarabiać? Milion euro. No to pytanie ile chcę, czy ile według mnie muszę powiedzieć żeby wam odpowiadało?

  •  

    pokaż komentarz

    Fajny artykuł, do którego nie można mieć zastrzeżeń, bo chyba niezamierzenie pokazuje "rytuał" rozmów kwalifikacyjnych. Czyli osoba po jednej stronie biurka zadaje znane i oklepane pytanie, a osoba po drugiej stronie odpowiada mniej lub bardziej przygotowaną regułką. Jeśli użyje nie tej regułki, której trzeba odpada. Dzięki temu uczymy się reagować na bodziec jak pies Pawłowa. Dochodzi do sytuacji podobnej jak z egzaminem na prawo jazdy; instruktor nie uczy jak bezpiecznie jeździć, tylko jak zdać egzamin.
    To trochę żenujące, bo takie pytania padają nawet w małych firmach o niskim prestiżu, a osoba rekrutująca buduje atmosferę jakbyśmy starali się o pracę w IBM, Google albo innej super rozpoznawalnej marce.

  •  

    pokaż komentarz

    Jaka jest Pana największa wada/slabosc?

    pokaż spoiler Kryptonit

  •  

    pokaż komentarz

    Aż trzeba pisać poradniki jak odpowiadać na debilne pytania padające w rozmowie wśród dwojga ludzi w pełni zdających sobie sprawę z ich debilności. Co się porobiło z tym światem.

  •  

    pokaż komentarz

    Na pytanie "Ile chciałbym zarabiać?" odpowiedź prawidłowa brzmi: "Nie widzę górnej granicy". Prawda ? Prawda.

  •  

    pokaż komentarz

    4 z 7 pytań padły w rozmowie o pracę w callcenter. Przynajmniej listu motywacyjnego nie chcieli.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrednota: Wypłaty dawać tez nei chcą :D

      W ogóle śmieszy mnei idea listu motywacyjnego w tych czasach. Przecież samo CV miało go zastąpić - umiem to, to, to i to. Jestem dobry w tym i tym, ukończylem to i to. Reszte spraw się rozwiązuje na rozmowie. Jak mam wysłać 300 CV do różnych firm a i tak odezwie się znikomy procent to mam jeszcze pisać list motywacyjny?

    •  

      pokaż komentarz

      @sorek: CC bywają różne. Ja akurat zarabiałem po kilku miesiącach średnio 2500+ do ręki i to na rozmowach przychodzących, a nie sprzedaży. Pracowałem u agenta rozliczeniowego, pensja zawsze w terminie. Podobnie głupich pytań w ogóle nie słyszałem. Od razu dostałem emaila z proponowaną stawką, wymiarem godzin (w tym praca w nocy etc.) i zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Da się? Da. Z kolei jak byłem na rozmowie kwalifikacyjnej na słuchawkę do jednego z ubezpieczycieli to usłyszałem pełen zestaw pytań z artykułu... Trzy etapy rozmowy kwalifikacyjnej, po 40-50 minut każda - porażka.

    •  

      pokaż komentarz

      @maniek5099: Toż to nie CC jak do Ciebie dzwonią. Bardzo ciekawe, możesz podać nazwe firmy/miejsce urzędowania? Z tego co wiem {doświadczenie moje i moich znajomych} w Krakowie jest pełno naprawdę głupich CC w których za godzine płacą ledwo 5zł i to tylko przez pierwszy miesiąc {potem trzeba wyrobić chorą normę}, albo tak jak w wypadku mojej znajomej nie wypłacają nic ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @wrednota: Niedawno miałem rozmowę nt. pracy w CC w Getin Banku.
      Proponowana pensja to ok. 1500 brutto na umowę cywilno-prawną.
      Poza mną były jeszcze 2 osoby - one bez doświadczenia, Ja już kiedyś pracowałem jako ankieter.
      Padło pytanie dlaczego aplikujemy.

      Tamte 2 osoby powiedziały, że dla kasy - Ja, że chcę się lepiej nauczyć kontaktu z klientami.

      Nie wiem czy tamte 2 osoby dostały tę pracę, ale bycie ambitnym w bankowym CC, to najwyraźniej nie jest pożądana cecha :P

    •  

      pokaż komentarz

      @sorek: Jeszcze nie wiem czy nie chcą dawać, dopiero zaczynam. Ta rozmowa ogólnie była, że brali praktycznie wszystkich, szkolenie i pierwsze dni pracy powodują, że zostają Ci, którym taka praca pasuje.
      @Infinum: Też mam umowę, tą tzw. śmieciową, ale nic więcej mi do szczęścia nie trzeba. Skoro masz już zaproponowane zarobki to pewnie i sztywne godziny, które musisz "wyrobić". U mnie jest stawka godzinowa, i pracujesz w zasadzie ile Ci pasuje. Wypłata rośnie wraz z ilością sprzedaży. Czyli nie dostałeś tej pracy?:P

    •  

      pokaż komentarz

      @wrednota: Dokładnie. Pomimo, że standardowo "zadzwonimy", to nikt się nie odezwał.

      Generalnie moje umiejętności są warte wielokrotnie więcej niż te 1500 brutto i takie prace już miałem.
      Serio chciałem iść do tego CC, po to żeby pomóc firmie profesjonalnie obsługiwać klientów - jestem w tym mega dobry.

      Nie przeszkadzała mi żenująco niska pensja, czy nawet to, że praca była często na nocki - byłem na to przygotowany.
      No ale widać poszukiwali kogoś innego, ich strata :)

  •  

    pokaż komentarz

    Jak zwykle każdy narzeka na te "najgorsze" pytania a rekruter to idiota... Gdy w firmie szukaliśmy pracowników zaczynałem często od takich pytań bo dzięki nim po 10 minutach już się z kandydatem żegnałem. To są idealne pytania przesiewowe. Pozwalają odrzucić idiotów, ludzi bez ambicji i totalnych leni którym nawet nie chciało się poszukać niczego w necie na temat zachowania czy pytań w czasie rozmowy kwalifikacyjnej.

    Jak pytam się młodego chłopaka który chce być programistą o to jak widzi siebie z kilka lat a ten mi odpowiada "Nie wiem, bo czasem jedna impreza zmienia wszystko" to weź takiego zatrudnij. Ja chce usłyszeć cokolwiek byleby wniosek był jeden "jestem ambitny".

    Tak samo pytanie "Twoja największa wada". Po co je zadawałem? Tak jak jest napisane w tym artykule. Dzięki niemu mam 10% mniej kandydatów do sprawdzenia ;-). Czasem ktoś własnie chce opisać wadę jako zaletę i nie zawsze to wychodzi (na to liczę, zadając to pytanie). Raz koleś mówi mi "Jestem perfekcjonistą, zbyt wiele czasu poświęcam na szczegóły" i odpadł. W pracy mieliśmy kilku takich którzy pisali świetny kod ale... kończyli go tydzień po deadline'nie.

    Kolejne fajne pytanie "Dlaczego zdecydował się Pan zrezygnować z obecnej pracy?". Oczywiście autorzy artykułu nie rozumieją po co je zadawać a powodów jest cała masa. I znów, chce usłyszeć cokolwiek byleby wniosek był taki "jestem ambitny, będę u was długo pracował". Tymczasem jak ktoś odpowiada "Bo pracodawca nie spełniał nor,m europejskich odnośnie wilgotności powietrza... bla bla bla" to znów odpada, bo nie chcemy by ktoś na nas donosił do PIP'u.

    Itd...

    •  

      pokaż komentarz

      nie "Dlaczego zdecydował się Pan zrezygnować z obecnej pracy?". Oczywiście autorzy artykułu nie rozumieją po co je zadawać a powodów jest cała masa. I znów, chce usłyszeć cokolwiek byleby wniosek był taki "jestem ambitny, będę u was długo pracował". Tymczasem jak ktoś odpowiada "Bo pracodawca nie spełniał nor,m europejskich odnośnie wilgotności powietrza... bla bla bla" to znów odpada, bo nie chcemy by ktoś na nas donosił do PIP'u.

      @programista_abc: a ta twoja firma to jednoosobowa DG wystawiająca zlecenia na allegro ? :D

    •  

      pokaż komentarz

      @serwisantIT: Moja firma tj. w której pracuje i trochę się z nią zżyłem. Nie jestem właścicielem. Zatrudniamy obecnie kilkudziesięciu programistów. Kiedyś też przeprowadzałem w firmie rozmowy kwalifikacyjne.

    •  

      pokaż komentarz

      @programista_abc: Zawsze trzeba mówić to co chce usłyszeć rekruter :) jaki to ja ambitny ,kreatywny , oddał bym życie za waszą firmę :p

    •  

      pokaż komentarz

      @programista_abc: a nie wziales pod uwage tego, ze ow programista, ktory odparl, ze czasem jedna impreza zmienia wszystko, moze byc absolutnym geniuszem komputerowym, ktoremu programowanie przychodzi tak latwo, ze zrobilby piec razy wiecej niz cala reszta pracownikow w trzy dni i mial jeszcze czas skoczyc na impreze?

      Ocenianie ludzi wedlug szablonow sprawia, ze otoczysz sie szablonowymi, zupelnie przecietnymi ludzmi i osiagac bedziesz co najwyzej przecietne rezultaty.
      Dobrze jest czasem sie zastanowic, czy woli sie kogos, kto sie zna na tym, co robi, czy kogos, kto fajnie opowiada o tym, co bedzie robil za 5 lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikireks: Tak tak tak... bo jak mam 3 programistów do wyboru o podobnych kwalifikacjach to wybiorę imprezowicza który głupio odpowiada na pytania zamiast jednego z dwóch ogarniętych ludzi. Powodzenia z takim dobieraniem pracowników.

    •  

      pokaż komentarz

      @programista_abc:
      Tak ciśniesz na tę ambicję, a z drugiej strony chcesz żeby pracownik został w firmie na lata. Kto ambitny chce pracować na czyjegoś mercedesa? Skoro ambicja to jedyną odpowiedzią powinno być: na miejscu szefa.

      Pomyliłeś chyba nie bycie ambitnym z byciem leniwym idiotą. Nie trzeba być ambitnym by być dobrym pracownikiem.

      Czasem ktoś własnie chce opisać wadę jako zaletę i nie zawsze to wychodzi (na to liczę, zadając to pytanie).
      Czyli jesteś #@##owym rekruterem, bo zamiast szukać dobrych programistów to szukasz bajkopisarzy tudzież ludzi do hr.

      pisali świetny kod ale... kończyli go tydzień po deadline'nie.
      Wniosek z tego taki, że deadliney były z dupy, bo zakładały słaby kod. A tak w ogóle niedotrzymany deadline to wina Project Managera, a nie programisty.

      nie chcemy by ktoś na nas donosił do PIP'u.
      Wniosek z tego taki, że jest co donosić, ale Ty byś chciał żeby pracownik godził się na dymanie w dupę.

      Co innego odsiew idiotów, a co innego p#%$$@@enie hrowe gdy zatrudniasz programistów. Ich umiejętności da się łatwo sprawdzić. Cechy miękkie wychodzą po miesiącu i albo pracownika wypieprzasz, bo jest codemonkey i możesz takich mieć na pęczki albo jest dobry, więc próbujesz znaleźć z nim wspólny język, bo prędko kogoś na jego miejsce nie znajdziesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @dx0ne: Eh... kultury trochę.
      Na prawdę, sami rekrutujcie pracowników i zobaczymy jak wam firma będzie prosperować z takimi założeniami.
      Czyli jesteś #@##owym rekruterem, bo zamiast szukać dobrych programistów to szukasz bajkopisarzy tudzież ludzi do hr.
      Nie, szukam ludzi ogarniętych. Poza tym co HR czy bajkopisarstwo ma do tego, że odrzucamy pracowników którzy przykładają zbyt wielką wagę do szczegółów?
      Wniosek z tego taki, że deadliney były z dupy, bo zakładały słaby kod.
      Nie, wniosek jest taki że koleś siedzi pół dnia i poprawia literówki w dokumentacji. Poprawia spacje w komentarzach. Analizuje kod 10-tym code snifferem etc.
      Wniosek z tego taki, że jest co donosić
      W każdej firmie jest coś, na co można donieść. Mało tego, można donieść nie mając podstaw a to już sprowadzi kontrole. Jak chcesz zatrudniaj takich którym wszystko się należy. To są nasze metody które działają. Wy macie swoje, niesprawdzone, świeże... innowacyjne...

    •  

      pokaż komentarz

      @programista_abc: Przesiewając kandydatów takimi pytaniami masz mniej więcej taką skuteczność jakbyś wylosował 10% i ich zaprosił na rozmowę. Jak chcecie przesiewać kandydatów to dajcie im coś do zaprogramowania. Gwarantuje ze 80% odpadnie odrazu. Pracy mniej będziuesz miał, a z reszty wybierzesz tych najlepszych.

      Szczerze to nie wierzę żeby na podstawie takich durnych pytań można było wybrać najlepszych programistów. Ta dziedzina akurat jest bardzo specyficzna i często najlepsi programisci są totalnie niedostosowani społecznie. Taki gość będzie siedział po nocach i będzie 100x bardizej produyktywny bo jego produktywność wynika z pasji. Ale gwarantuję, że nie zrekrutujesz ich przesiewając ludzi takimi formułkami.

    •  

      pokaż komentarz

      @dostojnyKocur: Opierasz to na swoim doświadczeniu? Każdy z was ma takie ładne założenia, tymczasem na stanowisko zgłasza się kilkadziesiąt osób z czego 10 których zaprosimy na rozmowy ma podobne kwalifikacje. I mam według waszych rad olać całe doświadczenie i wrózyć z fusów wybierając programistę "bo ten może będzie miał pasję". Czy wy siebie słyszycie?!

    •  

      pokaż komentarz

      @programista_abc: Oceniasz kto ma jakie kwalifikacje jeszcze PRZED rozmową? Czyli zapraszasz po porstu tylko 10 z najlepszym CV? Sprytnie, przeciez w CV nikt nie koloryzuje i tym sposobem wybierasz najbardziej kompetentnych, a nie tych co najlepiej ściemnieją :P

    •  

      pokaż komentarz

      @dostojnyKocur: Tak wiem wiem. Wy byście zmarnowali kilka dni żeby każdego z osobna dopytać się, czy jakiś programista z pasją nie zapomniał czegoś w CV napisać bo jest taki skromny i nie ściemnia. Podziwiam was. Macie tyle czasu, wspaniałe metody, potraficie odnaleźć programistów z pasją...

    •  

      pokaż komentarz

      @programista_abc: to juz lepiej losuj jak nie masz czasu, po co ciągnąc 10 osób na rozmowę. Żeby wybrać tego jednego szczęśliwca którego raczycie zatrudnić na podstawie bezsensownych kryteriów? Jeśli szkoda Ci poświęcić kilkunastu godzin żeby zrekrutować kogoś najlepszego to też świadczy o firmie. Pewnie po prostu szukacie przeciętniaków, bo jakbyście zatrudniali kogoś z wyższej półki (cenowej) to wolałbyś poświęcić parę godzin niż wybrać źle. Są też firmy gdzie możesz to outsorcować jęsli twój czas jest taki cenny. Polecam http://codility.com/

    •  

      pokaż komentarz

      @dostojnyKocur: Wiem wiem. Nic mi nie mów bo nadal nie mogę wyjść z podziwu, że Ty nawet byś poświęcił czas dla kogoś, kto CV nie potrafi napisać. To takie urocze. Nie spytałbyś o nic bo na pewno niczego ciekawego się nie dowiesz. W końcu liczy się tylko umiejętność programowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @dx0ne: ma rację, a @programista_abc: blefuje :)

      @dx0ne: mistrz rzeczowej riposty :)

    •  

      pokaż komentarz

      @dostojnyKocur:
      Daj spokój, nie przekonasz. Przecież to jasne jest, że nie liczą się umiejętności, tylko to jak ktoś potrafi ściemniać, obijać sobie dupę blachą i rozwiązywać bezsensowne psychotesty z książki według klucza, dostepnego w tejże książce. Zwłaszcza, jeżeli w rekrutację zostanie wrobiona osoba kompletnie nie obeznana z tematem, której najmniej na tym zależy i ma to głęboko w dupie. Innymi słowy, witamy w korporacji :)
      Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @programista_abc: jeżeli chcesz słyszeć to co chcesz usłyszeć to nie zwalaj winy na lenistwo, że ktoś nie poszukał w internecie odpowiedzi na Twoje pytania bo to świadczy o Twoich sposobach 'radzenia sobie' na takiej rozmowie. sposobów dopasowania do klucza tak jak na maturze :] dziękuję za rady

    •  

      pokaż komentarz

      @svabhava: Podyskutowałbym ale jak mam to robić, skoro aby odpowiedzieć musiałbym ciągle kopiować to, co już wcześniej pisałem... to męczące.

    •  

      pokaż komentarz

      @programista_abc: nie wiem na co chciałeś odpowiadać skoro ja o nic nie pytałem tylko po przeczytaniu wszystkiego stwierdzam. poza tym nie wczuwaj się za bardzo, jest taki skrót klawiszowy ctrl+c i ctrl+v jakbyś musiał kolejny raz coś kopiować to robisz to w dwóch ruchach bez rozlewania żali. niech Twoja firma ma się dobrze tylko jak zacznie tonąć to nie obwiniaj szaraków za to. pozdrawiam

  •  

    pokaż komentarz

    Możesz szczerze opowiedzieć o swojej pracy – o tym, że przez kryzys i złe decyzje zarządu firma wpadła w tarapaty i zaczęła obcinać pensje i szykować zwolnienia, dlatego szukasz bardziej stabilnej pracy.

    Kwestionowanie decyzji szefostwa, niedyskrecja i uciekanie z firmy jak tylko pojawią się kłopoty, pracownik idealny.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: Też mi się wydaje, że takie podejście nie świadczy najlepiej o kandydacie. Na miejscu rekrutującego chyba pierwsza myśl, jaka przyszłaby mi do głowy to: "No tak, szczury pierwsze uciekają z tonącego okrętu".

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy:
      @macandy: Ale jeżeli szefostwo rzeczywiście zj#$!ło, a ten pracownik nie ma możliwości poprawy sytuacji w firmie, to co ma niby zrobić? Też bym sp#$@!$$ał.
      Jeżeli jakoś to świadczy o kandydacie, to o jego rozsądku i dbaniu o własny interes, czego nie można nazwać wadą. Z kolei rekrutujący może o nim źle pomyśleć i będzie miał rację. Nie powinno się źle mówić o poprzednim pracodawcy, bez względu na słuszność jego decyzji.
      Podsumowując, błąd kandydata nie polega na odejściu z upadającej firmy, tylko na mówieniu o tym.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy:
      Potrafi dostrzec większy obraz całości, a nie tylko następny piątek. Zna swoją wartość. Uczciwie opowiada o swoich motywacjach. Dąży do stabilności i bezpieczeństwa, więc zbytnio się nie wychyla. Aktywnie stawia czoła nadchodzącym problemom.

      Stąd bezsens tych pytań: można je zinterpretować w dowolny sposób.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: Warto dodać, że udzielanie informacji o firmie często jest po prostu nielegalne - sam w kilkunastu miejscach pracy podpisywałem (często co pól roku) tony NDA i innej makulatury, zgodnie z którą nie można nikogo informować o czymkolwiek co dzieje się w firmie.

  •  

    pokaż komentarz

    Zaciekawiłem się, zerknąłem na inne artykuły. Merytoryczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bushi13: Ale nie wiedzą dlaczego pyta się na rozmowach dlaczego ktoś zakończył współpracę z ostatnim pracodawcą. A wystarczy spytać każdego, kto chociaż raz szukał pracownika. Jedna sprawa, że nie szuka się pracownika na chwilę tylko na dłużej, odpowiedź na to pytanie może dużo powiedzieć o lojalności, konfliktowości i podejściu do szefa takiego rekruta. Po drugie każdy liczy się z tym, że współpraca może się prędzej czy później rozpaść i nie chce, żeby taki były pracownik źle mówił o firmie, nawet jeśli został zwolniony. Jeśli na pytanie dlaczego odszedł odpowie "z szefem nie dało się dogadać, nie chciał mi dać podwyżki, był ograniczony, miał problemy z ogarnięciem finansowym firmy, spóźniał się z wypłatą" to jest skreślony. Nawet jeśli wina leży po stronie właściciela firmy to nie powinien mówić o tym obcej osobie, którą pierwszy raz w życiu widzi. Pytanie jest po to żeby przewidzieć "kiedy i w jaki sposób możemy się rozstać z tym pracownikiem, czy po zwolnieniu będzie się mścił oczerniając naszą firmę".

      Ale artykuły rzeczywiście treściwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @Katydid:
      Nie sądzisz, że to trochę chore gdy jednocześnie szukasz pracowników, którzy będą u Ciebie pracować lata, a jednocześnie sprawdzasz jak się zachowają gdy pracodawca okaże się idiotą albo firma będzie zdychać? Oczywiście nie mówię, że to ok gdy kandydat powie, że szefowi waliło z gęby, a jego żona była ostrą sztuką. Ale co złego jest gdy faktycznie powodem odejścia była utrata kontroli nad firmą czy brak podwyżki?(A to jest baaardzo częsty powód) Zaraz potem pieprzycie, że trzeba sprawdzić czy pracownik jest samoświadomy(nie jest idiotą i nie chce pójść z firmą na dno) albo czy jest ambitny(podniósł kwalifikacje i chciał podwyżki).

      Nie szukasz pracowników dobrych - tylko takich, którzy dobrze oszukują. Rozumiem, że trzeba odsiać ludzi nieposiadających umiejętności, a wymagających, ale w sporej części da się to ocenić zanim kandydat przyjdzie na rozmowę albo dosyć szybko podczas jej trwania. Jednak i tak do jednych i drugich hrowcy stosują te same pytania i metody, czyli tak naprawdę nie potrafią odróżnić jednych od drugich tylko chcą być przekonująco oszukani. Idąc dalej: nie wykonują dobrze swojej pracy. Odpowiedzi kandydatów nie mają znaczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @dx0ne:
      Ja myślę, że patrzenie na nowego pracownika w kontekście jego odejścia, to nic więcej jak stara zasada. że nie można być za bardzo ostrożnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Katydid: jest skreslony bo powiedzial ze spoznial sie szef z wyplata?! Zenua... i bardzo dobrze niech sie buraczane byznesmeny dowiedza na interwju ze trzeba placic na czas bo inaczej pracownik odejdzie. Rozumiem ze ty nie masz nic przeciwko jak ci nie placa tak??? No sorry ale ja bym mial i bym taka reklame zrobil ze by szukali klientow poza wojewodztwem

    •  

      pokaż komentarz

      @lowrider4you: z punktu widzenia pracodawcy to jednak jest wada ;)

    •  

      pokaż komentarz

      niech sie buraczane byznesmeny dowiedza na interwju ze trzeba placic na czas bo inaczej pracownik odejdzie

      @lowrider4you: A ludzi z konfliktową osobowością nikt nie szuka. Przy rozmowie liczy się to, na co zwrócisz uwagę, to, jak zapamiętałeś swojego poprzedniego pracodawcę, czy jakieś plusy czy same minusy, nie tylko to, co mówisz, ale też jak mówisz. I możesz się z tym nie zgadzać, możesz uważać, że to wszystko była JEGO wina, ale nie zdziw się, jeśli pracodawca wybierze osobę, która trochę bardziej pozytywnie podchodzi do wszystkiego, co ją spotyka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Willy666: chyba tylko w polskim bangladeszu to wada....

    •  

      pokaż komentarz

      @dx0ne: Nie chodzi o oszukiwanie, tylko o dyplomację i eleganckie zachowanie. Inna sprawa powiedzieć "nie satysfakcjonowały mnie warunki płacowe/wysokość wypłaty/ terminowość wypłat/ odeszłam, bo pojawiły się spekulacje, że firma się chyli ku upadkowi", a co innego "bo szef nie dawał wypłaty na czas/bo szef doprowadził firmę do upadku". Co innego mówić źle o sytuacji w firmie, a co innego o konkretnym człowieku. Nawet jeśli rzeczywiście wydaje nam się, że to ewidentnie jego wina, nie mówmy o szefie źle, w momencie gdy go koło nas nie ma i nie może się nawet spróbować obronić. W taki sposób można gadać z kumplami, nie na rozmowie kwalifikacyjnej.
      @lowrider4you: Też miałam do czynienia z nieogarami, którzy zalegali z wypłatą i jak z nimi o tym rozmawiałam to moja sprawa, ale na rozmowie kwalifikacyjnej nazwałabym to nieprofesjonalnym podejściem do pracownika.

    •  

      pokaż komentarz

      6. Dlaczego zdecydował się Pan zrezygnować z obecnej pracy?

      ble.. ble ... ble... (mądre odpowiedzi)

      .....i dalej....

      Dlaczego rekruterzy o to pytają: Nie mamy pojęcia.

      Czy autor artykułu na prawde niema pojecia? Rozwaliło mnie to :) Chyba na szybko pisal ten artykuł.
      Odpowiedz jest banalna...

      rekrutant w ten sposob chce:
      - sie dowiedziec czy jesteśmy wybredni lub zmienni jak kobiety,
      - sprawdzić z jakiego potencjalnego powodu mozemy odejsc w przyszlosci z jego firmy
      - być może także liczy, że w ten sposób przypadkowo palniemy nieświadomie jakąś naszą wadę..

      no i tyle :) Moga byc jeszcze inne powody... tych jestem pewny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Katydid: jak to dlaczego się pyta a co to już pytania nie można zadać?

  •  

    pokaż komentarz

    - Jaka jest Pana największa wada?
    - Jak mnie ktos pyta o moje wady to czesto robie sie nerwowy, wpadam potem w taki dziwny stan neurotyczny, zbieram dane o gosciu, ktory mnie o to pytal i potem czycham na jego rodzine. To chyba moja najwieksza wada.

  •  

    pokaż komentarz

    Pytania z dupy wzięte, żadnego związku z rzeczywistością, chodzi tylko o to kto lepiej dobiera słowa i umiejętniej ściemnia? Mogą mnie w dupę pocałować.

    •  

      pokaż komentarz

      @scape: ale wracaj już do pracy bo naczynia się same nie pozmywają.

    •  

      pokaż komentarz

      @scape: Zapewne nie miałeś możliwości kogoś rekrutować do pracy ale po tej drugiej stronie sam się przekonałem, że tego typu pytania mają sens - przesiewają kandydatów. Sam kiedyś miałem gdzieś tego typu pytania natomiast zobaczyłem ich moc dopiero w trakcie rekrutacji. Zdziwiłbyś się jak niektóre osoby są mało ogarnięte i jakie bzdury wygadują. Niektóre pytania, które z pozoru są głupie mają jakieś zastosowanie. Przykładowo:

      - pytanie o 3 zastosowania spinacza ma pokazać jak się zachować w dziwnej i nietypowej sytuacji oraz ma pokazać twoją kreatywność

      - pytanie o podanie wad ma również wskazać czy umiesz siebie wybronić chociaż jesteś w sytuacji gdy musisz działać na swoją niekorzyść (ludzie potrafią powiedzieć naprawdę głupie rzeczy typu "jestem leniwy" - WTF? Nawet jak ktoś jest leniwy to takich rzeczy się po prostu nie mówi pracodawcy)

      - pytanie o to dlaczego wybrałeś daną firmę i stanowisko ma pokazać to czy przed rozmową w ogóle zainteresowałeś się firmą

  •  

    pokaż komentarz

    Pytanie od rekrutującego: ma pan dzieci?
    Ja: Nie.
    R: A jest pan pewien?
    Ja: (Chwila na wyjście z szoku) Tak
    Uznałem, że się powstrzymam od jakiegokolwiek komentarza, ale tę rozmowę rekrutacyjną zapamiętam sobie na długi czas. Jaka by nie była teraz pracuje w tej firmie.

  •  

    pokaż komentarz

    Gdzie widzi Pan siebie za 5 lat?

    Moja ulubiona odpowiedz :)
    http://www.youtube.com/watch?v=HJlbAUYE-ls

  •  

    pokaż komentarz

    Cool story:
    Byłem z 8 lat temu na rozmowie kwalifikacyjnej w Jeronimo Martins. Rekrutacja do IT, ale praca trochę nietypowa i na swój sposób intrygująca, bo w dedykowanym helpdesku dla top managementu. Odpadłem po trzecim etapie rekrutacji, ale najzabawniejszy był pierwszy. Rozmowa z rekruterem:
    R: jakiego wynagrodzenia pan oczekuje?
    Ja: 15000 zł
    Chwila niezręcznej ciszy.
    R: brutto czy netto
    Ja: bez znaczenia

  •  

    pokaż komentarz

    Przed przyjęciem mnie do Straży Granicznej, na rozmowy jeździłem prawie pół roku, w tym było mnóstwo testów psychologicznych, rozmowy itd, wszystko ciągło sie całymi dniami, psycholodzy itd.
    Niektóre rzeczy wydawały się tak absurdalne że aż śmieszne. Zapytałem baby po co ten cały kabaret, a ona stwierdziła że to gwarancja na to by do służby nie dostały się osoby psychicznie chore, ze skłonnościami samobójczymi itd, w końcu będziemy mieli dostęp do broni.
    jej testy były tak zajebiście skuteczne że miesiąc po rozpoczęciu służby kumpel strzelił sobie w łeb z kałacha na służbie.
    A co poniektórzy to w życiu bym ich nie dopuścił do broni w pobliżu 100m nie mówiąc o tym by dać im je do ręki.

  •  

    pokaż komentarz

    Podawanie kwot w brutto? Najlepiej jest właśnie zaznaczyć, że podaje się w netto z tego powodu, że w różnych firmach różne są umowy i w zależności od tego różnie pracownik kosztuje. Więc 5000 brutto niewiele nam mówi, a tym samym sami pakujemy się w nerwową sytuację, kiedy to po kilka razy będziemy się pytali dla pewności - "a ile to jest na rękę?".

  •  

    pokaż komentarz

    Może wypiszę poprawne odpowiedzi na pytania dla wszystkich którzy nie potrafią szukać pracy

    1. Ile chciałby Pan zarabiać na tym stanowisku?
    Minimum 9k netto. Mogę zejść do 8 ale to jest dolna granica przez pierwsze 3 miesiące i mogę przy niej pozostać jeśli będę bardzo lubił tutaj pracować.

    2. Gdzie widzi Pan siebie za 5 lat?
    Jeśli firma jest dobrze zarządzana, bogata, prowadzi fajne projekty, jest dość ludzi więc nie ma nadgodzin, jest dobra atmosfera w pracy i dobre podwyżki - to tutaj.

    3. Proszę podać przykład trudnej sytuacji w której zachował się Pan jak prawdziwy lider.
    Tutaj to kwestia indywidualna i ciężko udzielić dobrej odpowiedzi. Ja bym powiedział, że jeśli jestem managerem to biorę odpowiedzialność za zespół i nie będzie wymówek w stylu, że pogoda była zła albo Kazik miał 3 tygodnie z rzędu kaca i projekt się przeciąga. Ja dobieram zespół, ja zmieniam ludzi jak coś nie idzie, ja odpowiadam za to, żeby było zrobione. I jak coś nie działa to ja robię tak, żeby działało a nie będę w kółko p*erdolił, że nie moja wina bo Kazik miał kaca.

    4. Jaka jest Pana największa wada?
    Pewnie to, że mam zbyt miękkie serce i przy ocenie kompetencji biorę pod uwagę kwestie osobiste, np. to, że komuś urodziło się dziecko, ale staram się nad tym pracować.

    5. Dlaczego stara się Pan o tę pracę?
    Bo mam kwalifikacje i dobrze płacicie. Kwestia tylko tego czy mi się spodoba i czy tu zostanę.

    Ogólnie jeszcze kilka dobrych rad:
    - Unikamy biedaków, jak szef jest bogaty - może być huxem, który wszystkimi pomiata. Jak jest biedny to jest taki na 95% i dodatkowo zawsze będzie słabo płacił. Bo zapieprza od rana do nocy a ma tylko banki i skarbówkę na karku nikt w takiej sytuacji nie będzie traktował innego dobrze. I będzie wymagał. Bo skoro mu mogą zabrać dom, to przecież pracownik powinien zrozumieć, że przez te kilka dni w tygodniu trzeba posiedzieć 14h w robocie i wypadałoby też na chwilkę (tak z 8-10h) wpaść do pracy przez weekend(!)
    - Na wszelkie sugestie abyśmy popracowali za darmo przez kilka dni / miesięcy na okresie próbnym odpowiadamy, że my jesteśmy poważni ale wyjątkowo puścimy w pamięć ten nietakt. Możemy popracować na okresie próbnym. Umowa zlecenie 40PLN/h, maksymalnie kilka dni bo i tak jest za tanio. Za darmo to mogą pracować studenci wyższych szkół ładnego mówienia i wyglądania.
    -Wszelkie bajeczki o tym, że "teraz zarobimy tylko 2k ale już po 3 miesiącach dostaniemy podwyżkę i będzie 4/6/8/150", nastawiamy się, że wejściowa kwota to będzie i po 2 latach. Więc możemy się zgodzić na okres próbny na ew. umowie zleceniu, ale przy 80-90% pensji.
    -Sugestie, że jest 150 osób na nasze miejsce puszczamy mimo uszu (bo byłoby głupio potencjalnego pracodawcę wyśmiać już pierwszego dnia)... może to być sygnał, że należy nie przyjmować ewentualnej oferty pracy lub przynajmniej podnieść wymagania płacowe (jeśli jeszcze nie było o tym mowy)

    No i najważniejsze - nie napalać się. Jak ktoś się rzuci na pierwsze lepsze g**o to nigdy żadnej dobrej pracy nie znajdzie. No i jak przychodzimy gdzieś, gdzie połowa osób miota się jak w ulu a reszta jest wkurona to znaczy, że firmą zarządza debil i nie musimy nawet koniecznie na umówioną rozmowę przychodzić, bo nawet jeśli dobrze zapłacą to po kilku miesiącach w takim perdolniku będziemy bzyczeć jak pszczoły.

  •  

    pokaż komentarz

    - dlaczego chcesz u nas pracować?
    - bo mi się nudzi, ile można siedzieć na tym bezrobociu

  •  

    pokaż komentarz

    I pytanie nr 8: Czy rozwiązań na problemy pojawiające się w naszej firmie również będzie Pan/Pani poszukiwać w internecie,podobnie jak odpowiedzi na pytania rekrutacyjne?

  •  

    pokaż komentarz

    A mnie drażni to:

    Dzięki temu wiedzą czy mają do czynienia z konkretną, mającą plany osobą czy marzycielem żyjącym z dnia na dzień.
    Wyraźnie widać, że jedna opcja jest lepsza od drugiej i niestety wszyscy wiemy, która.
    Ja mam takie podejście, że żyję z dnia na dzień, z żadną firmą się nie żenię. Na tę chwilę chcę tu pracować, jak będzie się dobrze układało to współpraca będzie owocna, ale moją codzienną myślą nie jest "o kurde, może skrobne sobie jakieś szkolonko, komuś rzucę kłodę pod nogi, fajnie by było dostać jakiś awansik". W pracy żyję pracą, ale osobowość mam jaką mam i nie chce być z tego powodu dyskryminowany.

  •  

    pokaż komentarz

    Znowu utyskiwania bo ktoś tam na rekrutacji zadaje głupie pytania. Otóż tego typu pytania w poważnych branżach to norma bo żadna firma nie będzie ryzykować zatrudnienia byle kogo. Przykładem może być chociażby 50 osobowa spółka która potrzebuje np programistę. Ważne dla nich jest nie tylko to jakie programista ma umiejętności, ważne też jest jakie ma zapatrywania na przyszłość i czy po roku nie spierdzieli do konkurencji bo dostanie 200zł więcej. Po to właśnie są pytania podchwytliwe, często bez sensowne dla samego rekrutowanego. Bo prędzej czy później i tak w rozmowie wyjdzie jaki kto jest naprawdę i czy sypie formułkami czy odpowiada to co myśli. A jeśli komuś się nawet formułek nie chce przytaczać tylko odwala fochy to sorry, ale podejście do pracy kogoś takiego lepsze nie będzie. Dostanie zlecenie czy zadanie które mu się nie spodoba i odpowie, że to jest głupie i tego robić nie będzie.

    Trochę więcej pokory i zrozumienia bo widzę, że większość ludzi tutaj ma już 100 rozmów za sobą w świetnych firmach a tak naprawdę byli na rozmowie w McDonaldzie czy KFC gdzie osób na jedno miejsce jest 500 i nikt się z nim nie liczy.

    To, że w sieciówkach rekrutacja jest bez sensowna to nie znaczy, że w każdej pracy pytanie o to "dlaczego chce pan/pani pracować w naszej firmie" jest bez zasadne.

    •  

      pokaż komentarz

      @LubieSzpinak: to, gdzie się będzie za rok to zależy głównie od firmy - bo jeśli konkurencja za to samo daje 200zł więcej to co - nie wolno zmieniać pracy, bo ktoś sobie coś założył? Na jakiejśtam rozmowie mnie pytali - co robię jak nudzi mi się np. praca po pół roku nad jednym projektem. Odpowiedz, że staram się zmienić projekt skwitowano zdziwioną miną i pytaniem co robię, jak mi się przestaje podobać w firmie. Rozmowa skończyłą się, jak powiedziałem, że staram się wtedy zmienić firmę :) Niestety nie udało mi się dowiedzieć co robią, żeby takich sytuacji nie było (czy chociażby je minimalizować).
      Bardzo nie podoba mi się to podejście, że pracodawca robi łaskę, że kogoś przyjmuje i oczekuje, że każdy będzie przez całe życie robił to samo, najlepiej za te same pieniądze. A potem zdziwienie, że pracownik "ma wyj!%$ne".
      Zresztą, jeśli odpowiedzią pracodawcy na pytanie gdzie widzi pracownika za 5 lat jest, że w tym samym miejscu za te same pieniądze..to czego oczekiwać dalej?

    •  

      pokaż komentarz

      @M4ks: Nie wiem ile masz lat ale wnioskując po twojej wypowiedzi jesteś jeszcze młody i nie szukasz stabilizacji. Świat się jednak mocno zmienia kiedy zakładasz rodzinę i skakanie z firmy do firmy jest mocno ryzykowne a w wielu branżach nawet źle widziane. Jasne, można zmienić pracę jeśli konkurencja daje 200zł więcej ale nie zawsze się to opłaca. Dobre firmy inwestują w człowieka i stwarzają takie warunki aby mu się nie chciało przechodzić do konkurencji, nawet jak ta płaci więcej. Bo na końcu dnia jak przychodzisz do domu kasa nie jest najważniejsza. Liczy się też stabilizacja, wolny czas, satysfakcja z pracy i przede wszystkim to czy po pracy masz siłę na życie prywatne.

      Ja nie twierdzę, że pracodawca robi komukolwiek łaskę ale należy go traktować z takim szacunkiem jakimi sami chcielibyśmy by nas traktowano. Bo to on więcej ryzykuje zatrudniając ciebie niż ty. Jeśli się nie sprawdzisz to i tak będzie musiał ci zapłacić a ty znajdziesz inną pracę. On znowu może położyć ważny projekt i stracić kluczowego klienta. A jeden niezadowolony klient to większe szkody niż zapłata komuś kto się nie wywiązuje ze swoich obowiązków.

    •  

      pokaż komentarz

      @LubieSzpinak: jasne - wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Dlatego nie lubie tych założeń które robią pracodawcy - czyli tego, że w jednej firmie do śmierci, pensja ta sama do śmierci i tak samo do śmierci wdzięczność za możliwość przychodzenia na 8h w konkretne miejsce. Problem jednak, że szuka się na rozmowie typów BMW (bierny, mierny ale wierny), a z drugiej strony wszędzie w ogłoszeniach młody i dynamiczny zespół, umowa-zlecenie podpisywana co poniedziałek na najbliższy tydzień :)

  •  

    pokaż komentarz

    pojechalem kiedys na rozmowe, mieszkalem we Wroclawiu, praca w Krakowie
    standardowe pytanie, dlaczego u nas, dlaczego wyslal pan CV - moja odpowiedz - nie wysylalem, ktos od Was sam do mnie zadzownil
    oni na to - to dlaczego chce sie pan przeniesc do Krakowa?
    powiedzialem ze lubie beskid sadecki i bede mial blizej, znalazlem z jedna osoba wspolny temat, jedna chatke gdzie oboje jezdzimy od lat
    prace dostalem:)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja nigdy nie byłem na rozmowie kwalifikacyjnej :/ raz chciałem zarejestrować się jako bezrobotny i mi odmówili w urzędzie. Jak pech to pech.

  •  

    pokaż komentarz

    to sa najbardziej tantedne i trywialne pytania. tendencyjne i glupie. idac na rozmowe przepytuje cie zgraja studencinek HR ktore skopiowaly je z portalu praca.pl ... jakby mi teraz na rozmowie ktos takie pytania zadal to bym go wysmial... juz wole byc pytany przez specjaliste w danej dziedzienie ale fachowe, techniczne pytania pod dane stanowisko a nie pytania o dupie marynie i zyciu i sraniu

  •  

    pokaż komentarz

    tylko ludzie z nijakim zyciem i pracownicy ZUSu potrafia przewidziec co beda robic za piec lat.

    Im ktos ma ciekawsze zycie, wiecej rozumu i umiejetnosci, tym wiecej niespodzianek czeka na niego na kazdym kroku.
    Najwieksza zdolnoscia czlowieka bowiem nei jest umiejetnosc przewidywania, ale dostosowania do zmieniajacych warunkow. Taka jest przeciez nawet definicja inteligencji.

  •  

    pokaż komentarz

    %(count) osób to lubi.
    Tylko u mnie tak fajnie się pokazuje?

  •  

    pokaż komentarz

    Ja niedawno brałem udział w rozmowie kwalifikacyjnej i zdałem sobie sprawę, że wole siedzieć przed kobietami niż facetami. Szczególnie jeśli są to atrakcyjne kobiety - mniej mnie to stresuje. Ogólnie rozmowa przebiegła bardzo dobrze, padła większość pytań z artykułu i na większość odpowiedziałem dobrze. Jedyny niecelny strzał miałem z zarobkami - zaproponowałem 25% mniej w stosunku do tego, co dostałem później na umowie, a i tak celowałem w poziom o 25% wyższy od średniej krajowej.
    Myślę, że jednym z najważniejszych kluczy do sukcesu na rozmowie kwalifikacyjnej jest pasja. Jest ona nawet ważniejsza od poziomu wiedzy teoretycznej. Widzę taką można zawsze nabyć, a jej braki zatuszować np. stwierdzeniem: "Wychodzę z założenia, że nie da się wiedzieć wszystkiego, ale trzeba wiedzieć gdzie szukać odpowiedzi.". A z pasją i zapałem jest już gorzej - jeśli nie masz tego na rozmowie, to później też raczej nie będziesz mieć.
    Jak zobaczą ten błysk w twoim oku to odniesiesz sukces.

    •  

      pokaż komentarz

      @bircov: Jasne, że tak. Większość osób teraz to roszczeniowe krowy które tylko wymagają, żeby ich pracodawca szkolił, trzymał w robocie do końca życia i płacił za nic nie robienie. Jak pokażesz że coś potrafisz, czymś się interesujesz i chcesz coś robić to od razu jesteś ustawiony wyżej niż 95% bydła które jest zainteresowane jedynie chlaniem, żarciem i du*czeniem.

      Większość osób dzisiaj to niebieskie ptaki. Nie interesuje ich nic, tylko żeby "dostali robotę" w której będą siedzieć z zegarkiem w ręku a o 14:00 można było wyskoczyć na miasto na 2 godziny na siłownię i SPA. Co byłoby jak najbardziej ok, gdyby tylko cokolwiek umieli.

      Może to brutalna prawda, ale trzeba zdać sobie z tego sprawę. Wtedy można przynajmniej udawać że jest inaczej :)

      Co do stresu... szczerość i masz wszystko gdzieś. Nie zadzwonią, co z tego? Kto by chciał pracować gdzieś gdzie się później będzie źle czuł.

      Jak wyglądają wymagania na przeciętnym forum o pracy względem pracodawcy? Robota byle jaka, byle by tylko nie zwalniali i rzucali ochłap w terminie. Sprzedaż jabłek, praca z klientem, coś z inżynierką... to nie ma przeciętnie żadnego znaczenia. Nawet studenci po IT czy politechnikach będą pracować na straganach sprzedając jabłka czy rozwozić pizzę... byle płacili.

  •  

    pokaż komentarz

    - Jaka jest pana największa wada?
    - Tak jest!

  •  

    pokaż komentarz

    -Zna Panie jakieś produkty naszej firmy?
    -hmmm. Właściwie to nie.
    -Dlaczego?
    -Kiedyś uczono mnie, że dobre produkty nie muszą się reklamować.
    /rozładowana atmosfera/

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wspomnieli jeszcze " czego oczekujesz od twojego szefa " pytanie w miarę proste ale w stresie idzie się zamotać. A dosyć często mi się takie pytanie zdarzało.

  •  

    pokaż komentarz

    Rozmowa kwalifikacyjna powinna przypominać negocjacje sprzedażowe dwóch partnerów, z których jeden poszukuje umiejętności a drugi je posiada.

    Kiepsko, ktoś powiedział parę słów prawdy... zaraz się zacznie płacz lewaków i nieudaczników.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja mam wrażenie że tego typu pytania są zadawane celowo, aby zawsze był pretekst do uzasadnienia nieprzyjęcia kandydata podczas, gdy stanowisko dawno obsadzono krewnym i znajomym...

  •  

    pokaż komentarz

    Ani razu nie słyszałam żadnego z tych pytań.

  •  

    pokaż komentarz

    Zawsze mnie bawi ten ból 4 liter osób, które nie mają pojęcia o HR i się bulwersują o "idiotyczne" pytania, "głupie zabawy" itp.

  •  

    pokaż komentarz

    Powinna być opcja zakopu za zbyt debilną treść.