•  

    Ale nie zapominajmy co powiedział Jeremy Clarkson, że 20-latek po piwie ma lepszy refleks niż 50 latek na trzeźwo. A temu drugiemu prawo pozwala jeździć.

    •  

      @frytex: ja bym nie rozpowiadał takich ciekawostek wśród 20-latków.

    •  

      @frytex: zależność odwrotnie proporcjonalna do rozumu ;-)

    •  

      @frytex: Dzięki.
      @lemonic: Za późno.

    •  

      @frytex:
      Gościu mówi prawdę, nie wiem czemu go minusujecie. Pamiętam, że nawet tak nie lubiąca pijanych kierowców gazeta Motor, przeprowadzała test "po kieliszkach" i wyszło im, że po pierwszych dwóch pięćdziesiątkach każdy z kierowców miał lepsze wyniki w teście na refleks i w teście na torze. I jakoś w innych krajach limity są wyższe, a nie ma tyle wypadków po alkoholu. Tylko w Polsce jest głupia propaganda, że człowiek po piwie to od razu mózgu nie ma.

    •  

      @steven44:

      Tylko w Polsce jest głupia propaganda, że człowiek po piwie to od razu mózgu nie ma.
      To nie jest "głupia" propaganda, tylko bardzo rozsądna.
      Nikt ze sobą alkomatu nie nosi, i jakby dozwolono osobem poniżej jakiegoś wieku prowadzić po alkoholu to
      statystycznie zaczęłoby się pojawiać więcej kierowców, którzy "tylko 4 piwka wypili", bo jak można sobie jedno wypić, to co zaszkodzi jeszcze odrobina, nie?

    •  

      @mklj:
      To nie jest problem alkoholu, to jest problem prawa. Wiadomo, na trzeźwo każdy jest przeciwko pijącym kierowcom. Ale powiedz mi jedną rzecz, jak wytłumaczysz pijanemu, że ma nie kierować? Nie ma szans. A gdyby prawo było takie jak na zachodzie, że możesz jechać pod wpływem, ale jak pojedziesz ostrożnie to nawet mandatu nie dostaniesz. To każdy wraca z imprezy powoli. Ale u nas jest, że nie wolno, więc każdy pijany stara się zap$!%#!!ać by jak najszybciej wrócić. Jak już mówiłem, alkohol nie jest problemem tylko prawo. Był zresztą kiedyś na Wykopie artykuł jakiejś pani doktor co mówiła kto najwięcej powoduje wypadków. I nie byli to młodzi, ani pijani, ani motocykliści, tylko kobiety w wieku ok 40 lat i dziadki.

    •  

      @steven44:

      konieczne jest również rozgraniczenie kwestii jazdy po pijaku tzn. wypicie z kumplem 0,7 na dwóch i wsiadanie za kierownicę - to uważam za szczyt bezmyślności i takich ludzi nie może ominąć surowa kara.

      co innego jest łapanie rannych kierowców, którzy niejednokrotnie mają jeszcze coś we krwi pomimo tego, że czują się już dobrze i nie mając świadomości, że mogą mieć coś we krwi... nie chciałbym, aby ktoś uznał, że staram się ich usprawiedliwiać, ale tutaj wchodzi w grę różne rzeczy - metabolizm człowieka itp. no ale.....

      a na koniec uważam, że gorsze od wypicia jednego piwa jest jazda gdy jest się zmęczonym....kto jechał po nieprzespanej nocy zapewne wie o czym mówię...

    •  

      @steven44: Kobiety i dziadki za mało są medialne. Jakoś głupio mówić "kobiety siadające za kierownice należy sądzić jak za usiłowanie zabójstwa!"

    •  

      @steven44: Jeśli ktoś będąc pijanym zap#$@@$%a by jak najszybciej wrócić to jest idiotą i powinni go jak najsurowiej ukarać. Raczej jest odwrotnie, jak ktoś wie że ma coś we krwi to będzie jak najostrożniej jechał, do tego tym wolniej tym trudniej będzie zauważyć ewentualne błędy spowodowane alkoholem.

      A prawo jest złe choćby dlatego, że mając do wyboru samochód i rower każdy rozsądny wybierze samochód. Konsekwencje te same, a prawdopodobieństwo zatrzymania spada prawie do zera. Tylko że szkody ewentualnego wypadku są o wiele większe.

      @Maver87: Zgadzam się, zmęczenie bywa o wiele gorsze i wydaje mi się że jest częstszym zabójcą. Kiedyś po 12h siedzenia na kasie w święta stwierdziłem, że pewniej bym się czuł jakbym z kimś obalił 0,7L. Kompletnie nie kontaktowałem co się dzieje, a wrócić do domu jakoś trzeba było.

    •  

      @Syek:
      "Zgadzam się, zmęczenie bywa o wiele gorsze i wydaje mi się że jest częstszym zabójcą. Kiedyś po 12h siedzenia na kasie w święta stwierdziłem, że pewniej bym się czuł jakbym z kimś obalił 0,7L. Kompletnie nie kontaktowałem co się dzieje, a wrócić do domu jakoś trzeba było"
      - ale polskie prawo Ci pozwala jechać w takim stanie...

      @Maver87:
      "konieczne jest również rozgraniczenie kwestii jazdy po pijaku tzn. wypicie z kumplem 0,7 na dwóch i wsiadanie za kierownicę - to uważam za szczyt bezmyślności i takich ludzi nie może ominąć surowa kara."
      - ja też nie mowię o 0.7 tylko o dwóch, trzech piwach. ewentualnie po 2 drinki z kolegą. Wiadomo, jak ktoś jest zbombiony to nie może, ale mówię jak np jest w Niemczech 0.5 promila, albo Austria, Włochy 0.8.

    •  

      @steven44:

      - ale polskie prawo Ci pozwala jechać w takim stanie...
      Prawda?! Jeśli dobrze się orientuję to ocena zdolności do prowadzenia pojazdu przypada wtedy kierowcy. Chyba nie da się tego za bardzo zmierzyć. Ale nie wiem czy bym chciał żeby tak samo było z alkoholem. Jak nauczysz się że po piwie, dwóch czy trzech można jeździć i nic się nie dzieje to innym razem wypijesz dwie flaszki i też stwierdzisz że dasz radę.

      To raczej kary powinny być adekwatne do stwarzanego zagrożenia, ale jednak zawsze powinny być. Jedziesz po piwku rowerem - ok, dobrze że nie samochodem. Jedziesz naj@%$ny rowerem - mandat, może jakieś zatrzymanie za recydywę itp.. Jedziesz po piwie samochodem - zatrzymujemy na miesiąc prawko, lepiej w końcu np. jechać rowerem. Spowodujesz choćby po tym jednym piwie wypadek, módl się żeby to nie było nic poważnego bo OC nie uwzględnia takiej sytuacji. itd.

    •  

      @steven44: to pewnie kwestia prewencji i dużego marginesu błędu.
      facet, który pije do obiadu wino wytrawne różni się od naszego typowego amatora alkoholu, który twierdzi, że "0.7 na dwóch to jest nic".

      ogólnie my mamy dość swobodne podejście do picia jako naród. nie oszukujmy się. i właśnie na takich ludzi jest obliczony jest próg trzeźwości, który bada policja. trudno jest postawić precyzyjną granicę, więc stosuje się rozwiązanie orwellowskie głosząc, że każde picie jest złe. to się potem chyba jednak przekłada na bezpieczeństwo, bo jak coś wypiję, to po prostu wiem, że mam nie wsiadać, bo za to grożą sankcje. i nie wsiadam. a tak to bym się zastanawiał i może bym w dwóch przypadkach na 3 dochodził do wniosku, że jednak "dziś mogę prowadzić bo wypiłem mało". i potem może by się i okazało, że się przeliczyłem.

      więc zasadniczo strategia ścisłego podejścia: piłeś - nie jedź - ma pozytywne skutki.

      ale formalnie rzecz ujmując, Claksson ma rację - z tym refleksem na pewno tak jest. Mikke pewnie by powiedział, że skoro budujemy wysokie domy, z których mogą skakać samobójcy i pozwalamy jeździć osobom w podeszłym wieku (którym co najwyżej bada się wzrok - bo kierowcy niezawodowi chyba nie mają nadal testów sprawnościowych) - to pewnie można i jechać po jednym piwie, gdy się ma poniżej 30 lat. :)

      A jak już zacząłem o JKM, to warto może przedyskutować jego stwierdzenie, że część problemu fatalnych kierowców istnieje dlatego, że ludzie robią prawo jazdy za późno. (Dotyczy to chyba zwłaszcza kobiet np. po 35 roku życia). I potem mamy mylone pedały gazu i hamulca albo sławetne "widzę! widzę! widzę! ...ała...")

    •  

      @frytex:
      Otóż to, z gościa po piwie od razu media robią człowieka bez móżgu.

      Jak nauczysz się że po piwie, dwóch czy trzech można jeździć i nic się nie dzieje to innym razem wypijesz dwie flaszki i też stwierdzisz że dasz radę.

      @Syek:
      "Jak nauczysz się że po piwie, dwóch czy trzech można jeździć i nic się nie dzieje to innym razem wypijesz dwie flaszki i też stwierdzisz że dasz radę."
      - sorry ale to media wpajają, ludzie mają mózg i tak należy ich traktować. Jak ktoś pije dwie flaszki to wiadomo, że kierować nie może, ale 2-3 piwa to jakoś nie widzę problemu by taki człowiek nie myślał.

    •  

      :
      "Jak nauczysz się że po piwie, dwóch czy trzech można jeździć i nic się nie dzieje to innym razem wypijesz dwie flaszki i też stwierdzisz że dasz radę."
      - sorry ale to media wpajają, ludzie mają mózg i tak należy ich traktować. Jak ktoś pije dwie flaszki to wiadomo, że kierować nie może, ale 2-3 piwa to jakoś nie widzę problemu by taki człowiek nie myślał.


      @Syek
      @steven44: A ja się z tym zgadzam m.in obserwując znajomych. Ktoś zrobi kilka razy pewną krótką trasę po jednym piwie i nawet nie mija policji. Myśli sobie "po 2 piwach też nic nie będzie". Z czasem ilość wypitego alkoholu po którym "można jeździć" u danej osoby wzrasta, trasy ulegają zmianie (robią się coraz dłuższe niż z domu do domu bo pewność siebie wzrasta). Nie dotyczy to pewnie każdego, ale jednak się zdarza. Dlatego żeby nie wpaść w takie błędne myślenie osobiście będąc samochodem nie piję nawet "pół łyka piwa". Żeby nie kusiło.

    •  

      @UHUstic:
      No to głupek i tyle:)

    •  

      Jak nauczysz się że po piwie, dwóch czy trzech można jeździć i nic się nie dzieje to innym razem wypijesz dwie flaszki i też stwierdzisz że dasz radę.

      @Syek: Albo jak wypijesz jedno piwo a będziesz musiał jechać samochodem tu uznasz że w sumie możesz obalić flaszkę bo i tak będziesz odpowiadał jak kontrola cię zawinie.

    •  

      @plushy: Bez przesady. Po pierwsze jednak wyroki są różne w zależności od ilości promili, po drugie jest różnica czy zatrzymają cię, niewiadomo jakim cudem, przy rutynowej kontroli, czy będą cię strażacy wycinać z samochodu.

      Nawet jakby można było legalnie mieć to jedno piwo we krwi, to łatwo znajdzie się ktoś kto stwierdzi że co szkodzi drugim popić;), przecież wcale nie będzie dużo więcej pijanym. A któregoś dnia wsiadasz po flaszce i w ogóle ci się żadna lampka ostrzegawcza nie zapala. No bo przecież po 3 i 4 piwach zdarzało ci się jeździć i nie było problemu, a teraz podobnie się czujesz. Dlatego najlepiej darować sobie jakąkolwiek ilość alkoholu.

    •  

      @lemonic: każdy ma swój rozum.

    •  

      @UHUstic: Dziwne jest myślenie w stylu "jak pojechałem po jednym piwie to większej ilości też mogę". Równie dobrze teraz można powiedzieć, że jak mogę jechać po szklance piwa (w większości pewnie zmieści się w aktualnym limicie) to dlaczego nie mogę po dwóch. Można przytoczyć inny tekst po spożyciu "a co ja nie pojadę"? Jak ktoś nie ma rozumu to pojedzie teraz po spożyciu 2 piw i tak samo pojedzie po flaszce jakby były wyższe ograniczenia. To nie jest kwestia, że jak mogłem tyle to mogę więcej. a rozumu. Znam prawo, znam limit i nie pojadę jak wg prawa nie mogę tego zrobić. Ja mam taki problem, że czasami długo schodzi mi alkohol w stosunku do współbiesiadujących. Moi znajomi mają np. w południe, na alkomacie wynik 0,2, a ja np. 0,8. Czuje się dobrze, znam swój organizm i wiem, że mógłbym pojechać, ale prawo mi tego zabrania. Dużo gorzej czuję się jak jestem niedospany lub np. przeziębiony. Jestem przekonany, że większe zagrożenie stwarzam w tych dwóch przypadkach niż np. na 0,5 promila (podkreślam, że na kacu gdzie od picia minęło jakieś 20 godzin).

    •  

      @JohnyByk: Chodzi właśnie o to zdanie-klucz - "a co, ja nie pojadę?" Jeden będzie sobie wmawiał, że ogarnia w pełni po 1-2 piwach, drugi że po 4-5. W końcu to bardzo subiektywne odczucie. Lepiej limity ustalić adekwatnie do polskiej ułańskiej fantazji i ukrócić spekulacje już nawet na 1 piwie (zgodnie z wieloma artykułami - nawet 1 piwo powoduje przekroczenie limitu) niż zostawić to rozważaniom "a bo szwagier jechał po 0,5 litra do sklepu i nic mu nie było" albo w/w "co, ja nie pojadę...?"

    •  

      @steven44: i tak jezdza powoli po pijaku, i potwem wracasz w sobotnia noc i gosc sie czai godzine do wyprzedzania, potem wyprzedza pol godziny (bo ograniczenie do 50 a inny jedzie 45), sprawdza lusterko 500 razy a Ty widzisz e skoro nie zmaierza wyprzedzac to pociagniesz dwoch i za 495 luknieciem w lusterko wlacza kierunkowskaz - bo wczesniej zapomnial - i wyjazd prosto na Ciebie. dzieki ale nie, wrosji jest dozwolone 0 i tak powinno byc

    •  

      @pieczywowewiadrze: równie tak samo, a nawet gorzej jeżdzą "dziadki". A jakoś są dopuszczenie do ruchu.

    •  

      @steven44: zalezy jakie dziadki, poza tym to zmienili wprowadzajac terminowe prawo jazdy (jeszcze zalezy jak beda wygladac badania i czy bedzie to respektowane) ja jestem za czestymi badaniami rowniez na refleks i koordynacje psychoruchowa

      Pijany zawsze jedzie zle. Wie ze duzo straci jak go zlapia i przesadnie ostroznie jedzie. A jak poj%#%ny to brawurowo i powoduje wypadek. Jak pijany zabija to byl niepoczytalny i ma mniejsza kare. Dla mnie powinna byc wieksza.

      Dwa rozwiazania: limit zero i jak zlapany to wysoka kara grzywny, zawiasy i dozywotni zakaz prowadzenia.

      Albo

      Bez limitu ale jesli spowoduje wypadek lub kolizje to kara x10 na rzecz ofiary / rodziny. Dozywotni zakaz prowadzenia a w przypadku kiedy taka osobe trzeba hospitalizowac na koszt podatnikow bo np to jakis biedus glupi to eutanazja/kara smierci.

    •  

      @pieczywowewiadrze: "Dwa rozwiazania: limit zero i jak zlapany to wysoka kara grzywny, zawiasy i dozywotni zakaz prowadzenia."
      Wiesz co, mamy już prawie takie przepisy i kolejne zaostrzanie nic nie pomaga. Nie tędy droga. Kiedy w Polsce przepsiy zaostrzali, w Anglii robili naodwrót.

    •  

      @steven44: a nie zabieraja prawka na 3 miechy? Kurde zmienilo sie na lepsze?

      To jeszcze starych dziadow wyeliminowac (tzn tych co zdrowotnie nie wyrabiaja) Zwiekszyc dopuszczalne predkosci tak jak sie skrocila droga hamowania (bo przepisy byly ustalane jak osobowka hamowala 100m na suchej a teraz to jest <50 ze 100km/h) i karac tych co zapominaja po remoncie zdjac znaku "ograniczenie do 30" na drodze miedzymiastowej

  •  

    Kiedyś po wypadku rowerowym policja skontrolowala moją trzeźwość 6h po zajściu. Przecież spokojnie mogłam sobie strzelić kilka piw w międzyczasie ;)

    •  

      @budva: No to byś im powiedziała :-)
      W stanach zdarzają się sytuacje, że tuż po wypadku sprawca jak oparzony biegnie do najbliższego sklepu
      i wlewa w siebie pierwszą lepszą butelkę napoju alkoholowego.

    •  

      @mklj: Wyjaśnisz czemu?

    •  

      @Heti: aby bronić się później, że alkohol wypił po wypadku, a nie przed i nie spowodował go pod jego wpływem.

    •  

      @Heti: kierowca ma świadków że pił po wypadku (np. kamery w sklepie) a przed sądem będzie się tłumaczył że to była reakcja na stres. I weź teraz takiemu udowodnij że prowadził na podwójnym gazie. Kiedyś jeden koleś na jakiejś imprezie opowiadał mi, że w taki sposób obronił prawo jazdy przed sądem, gdy zostawił samochód w rowie i na piechotę wrócił do domu. Policjanci zajechali po czasie i go przebadali alkomatem. Miał zeznania rodziny że w stresie po kolizji w domu napił się wódki, co było oczywistą ściemą.

    •  

      @eXcore:
      @G_O_: gdzieś kiedyś zasłyszałem, że skoro wiadomo, że wypił np. 0,5l to patrzą w jakim tempie alkohol w naszym organizmie spala się alko i na tej podstawie oceniają, czy faktycznie jedynie w siebie 0,5 wpompował czy też przed coś było - nie wiem, ktoś kiedyś tak mówił, bzdura czy może ziarnko prawdy jest w tym?

    •  

      @chrup00: Sporo prawdy. Tylko sprawa nie jest łatwa, bo dla każdego tempa wchłaniania i metabolizmu są indywidualne.
      Teoretycznie można porównać zawartość alkoholu w krwi i wydychanym powietrzu (a u martwego w żołądku), tempo zmian i próbować na tej podstawie wyciągać wnioski.
      Na pewno puszka piwa nie zamaskuje 0.7l na głowę.

    •  

      @eXcore: W Polsce też się tak zdarzyło, chyba było na wykopie nawet, koleś z "rozpaczy" wypił połówkę z gwinta ;) cwaniaczek..

  •  

    Mi się wydaje, że jak się kierowcy zachce kupę, to jedzie nawet gorzej niż po piwie.

  •  

    Piłeś? Nie jedź!
    Nie piłeś? Napij się!

    ...przepraszam, sesja trwa.

  •  

    Nie wiem skąd im się wzieło, że czasem po jednym mocnym piwie człowiek trzeźwieje nawet i 24h... to ile to piwo musi mieć % ? 20? Nie żebym coś propagował ale mój szwagier pije piwo np w robocie koło południa i potem jedzie i nawet kiedyś go policja wzięła na kontrole i nic nie wykazało bo jak miało wykazać skoro jak twierdzi szwagier piwo paruje ok 2 godziny, 2 piwa 6 godzin.

    •  

      @Sobczak: piwko w robocie koło południa to mi się podoba - pozdrów szwagra :)

    •  

      @Sobczak: Mój przypadek.

      Początek picia - g.15
      Koniec - g.19,
      Osuszone - 6 piw 5%
      Masa ciała - 100kg

      Kontrola następnego dnia g.7.15 - wynik 0‰

    •  

      @kafka: W sobotę parę razy mi sie zdarzyło ze znajomymi wypić po 0,4 l wódki. Parę razy bylem na komisariacie okolo 16-17 i zawsze było 0 (koniec melanżowania około 2-3 w nocy).
      Z tych wyliczeń wychodzi ze po 0,4 mialbym zero promili po 24 godz. przy założeniu, że spale 20g etanolu w 3 godziny - co jest min.

      Te wyliczenia są z dupy, a wcale mocnego łba nie mam. Mam znajomych którzy maja mocniejsze i słabsze wiec można powiedzieć ze jest statystyczny Kowalski.
      @Sobczak: Zalezy jakie piwo - imperator ^^

  •  

    - Stężenie alkoholu we krwi w wysokości promila odnotowuje się u przeciętnego człowieka już po wypiciu zaledwie dwóch półlitrowych piw – mówi Wędzikowski.
    Chyba u 14 latki...
    Z kolei panikującym kierowcom przydałoby się piwko przed jazdą.

  •  

    Zdarza się że po dobrej imprezie jeszcze dwa dni później promile hulają we krwi. Po wypiciu wieczorem w sobotę na imprezie ok. 0,7 litra czystej i dwóch piw, w poniedziałek o 8 rano miałem jeszcze 0,4 promila.

  •  

    W moich stronach mawia się, że najbezpieczniejszy kierowca to taki po 2 kieliszkach. Napił się lampki wina albo te dwa kieliszki za zdrowie cioci na imieninach a potem musi wracać do domu. Można śmiało powiedzieć, że jest trzeźwy ale jedzie najostrożniej jak się da, nie przekracza prędkości, zero rozprężenia i wytężona uwaga aby uniknąć jakiejkolwiek stłuczki albo zatrzymania.
    Niestety to jest efekt restrykcyjnego prawa a nie świadomości rodaków. Bo jakby prawo nie ścigało za jeżdżenie z 0,7 promila to masa by takich szarżowała.

    Natomiast co do zawartości alku dnia następnego, to każdy ma inaczej. Ja akurat jestem dość chudy. Przy małej masie ciała i stosunkowo wolnym metabolizmie alkoholu wypicie 6 piw w sobotni wieczór sprawia, że mimo, że w niedzielę po południu czuję się całkowicie trzeźwo to alkomat pokazuje ok 1 promila. Tak naprawdę bezpiecznie mogę jechać dopiero w poniedziałek rano. Dopiero zakup alkomatu(koszt ok 500zł) unaocznił mi ten fakt i zdałem sobie sprawę, ile razy mogłem stracić prawko przy losowej kontroli albo jakimkolwiek, losowym nawet zdarzeniu.

  •  

    Wbrew powszechnym przekonaniom, nie ma skutecznych sposobów na przyspieszenie spalania alkoholu w organizmie
    No, ale przecież glukoza elegancko wytrąca alkohol.

  •  

    Ciekawe że tylko 10% sprawców wypadków było pijanych. Ciekawe ile procent wypadków było spowodowanych przez senność, rozpraszające czynności podczas jazdy. Ciekawe ile procent wypadków było spowodowane przez dziadowską infrastrukturę...
    Ciekawe jaka część z tych 10% to idioci wsiadający narąbani do auta a ile to poranni kierowcy niczego nie świadomi (a tak chętnie wyłapywani)

  •  

    Mnie zawsze ciekawiło w zależności od tego czy się śpi czy nie, jak wpływa to na rozkład alkoholu przez wątrobę? W sensie czy podczas snu enzymy są wydzielane intensywniej czy nie? Chodzi mi o medyczny punkt widzenia, ja jestem tylko inżynierem, więc się nie znam, ale może jakiś wykopowy lekarz się wypowie? :)

    •  

      @Globetrotter: Nie jestem lekarzem, ale wydaje mi się, że jak nie śpisz, to organizm szybciej pracuje niż kiedy śpisz i tym samym szybciej rozkłada alkohol. Jest tu jakiś lekarz żeby to potwierdzić?

    •  

      @bartek1988:
      @Globetrotter:
      Lekarzem to ja nie jestem, ale uczyłem się, że zasadniczo organizm zarządzając energią ma takie 2 "tryby" jeden, kiedy nie musimy nic trawić i większość energii jest rozporządzana w jakiś tam inny sposób, mamy więcej energii, itp. Drugi "tryb" to kiedy organizm musi dużo energii włożyć w trawienie, wtedy jesteśmy nieco bardziej ospali i zmęczenie, gorszy refleks itp. Dlatego właśnie po jedzeniu jesteśmy bardziej zmęczeni.

      Edit:
      Czyli wniosek - kiedy śpisz, szybciej przebiega trawienie więc i pewnie rozkład alkoholu.

    •  

      @cuzamen: Logiczna odpowiedź :) Chociaż nie znam się na medycynie w ogóle, to wydaje mi się że wyczerpałeś temat :)

    •  

      @Globetrotter: Jedno jest pewne - pijąc na "pusty żołądek" szybciej wytrzeźwiejesz. A to, czy śpisz, czy zap!!$##!asz jak Żyd po pustym sklepie ma niewielki wpływ na czas trzeźwienia.

    •  

      @Globetrotter: Nie jestem lekarzem. Jestem pijakiem. Według mnie sen wspomaga trzeźwienie. Wypowiedź opieram na własnym doświadczeniu. Dziękuję.

    •  

      @Globetrotter: Jak śpisz to spada metabolizm całego organizmu

  •  

    W artykule zapomniano o magicznych słowach z art. 115 "lub prowadzi do stężenia przekraczającego tą wartość". Na podstawie tego można właśnie sądzić ludzi, którzy spowodowali wypadek, zgłosili się po 6 godzinach i mieli np. 0,3.

  •  

    który jadąc przekracza linię jezdni, szeroko pokonuje zakręty.

    Czyli nie mogę omijać dziur, bo ktoś zadzwoni na Policję?
    Jak jadę 90 to wiadomo, że ścinam zakręty, a nie jadę ładnie po pasie.

  •  

    Ja dziś prowadziłem samochód po 12h nocce, byłem już 28h na nogach, dobrze, że to była 6 rano i był mały ruch. Naprawdę.

    Ostatnio miałem okazję dmuchnąć z kumplem z własnej woli w alkomat we Wrocławiu na komisariacie. Bez problemów.

  •  

    Uwaga! Kierowca, u którego limit alkoholu jest dwukrotnie większy od dozwolonego, jest o 30 procent bardziej narażony na ryzyko spowodowania wypadku niż kierowca trzeźwy.
    Czy to znaczy, że kierowca, który ma "dłuższe kiszki" jest bardziej narażony na spowodowanie wypadku? Zdanie niemal bez sensu.

  •  

    "Spalania alkoholu przez organizm nie przyspieszysz" - Yoda

  •  

    "Nawet niewielka dawka alkoholu sprawia, że mózg upośledza wzrok, co stwarza niebezpieczeństwo na drodze. Według fachowców, po wypiciu pół litra mocnego alkoholu możemy bezpiecznie usiąść za kierownicą dopiero po upływie 24 godzin."

    pół litra to niewiele, ale dla Rosjan

  •  

    Bzdurny artykuł pod publiczkę usprawiedliwiający polskie durne przepisy. W USA to by chyba nikt nie mógł jeździć.

  •  

    a ja codziennie 3-4 piwka od 19- 22 do spania i o 6:40 zero promila:)

  •  

    "że mózg upośledza wzrok", taaa

  •  

    Wszędzie ten sam kit, ile to ten okropny alkohol paruje.
    Ja schlałem się na sylwestrze jak zawsze, dykta nie pojęta, dzida jak z stąd do hen tam.
    Kac jak nigdy - dynia pęka, prowiant wchodzi wyłącznie płynny i to słabo.
    Policja z alkomatem równe 12 godzin po zdarzeniu - nowy rok punkt 15:00.
    Wynik zero koma zero.
    Tak więc nie zdzierżam pitolenia o "dwu dniowym parowaniu.".

Dodany przez:

avatar regiomoto dołączył
165 wykopali 11 zakopali 29.8 tys. wyświetleń