:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    ciekawe. Nigdy nie powiedziała mi o tym żadna polonistka.

    •  

      pokaż komentarz

      @esibiej: Bo polonistka nie jest od uczenia, tylko od "nauczania"...

    •  

      pokaż komentarz

      Nigdy nie powiedziała mi o tym żadna polonistka.

      @esibiej: ...może grałeś w statki na lekcji, bo ja pamiętam tę historię jako jedną z ulubionych anegdot polonistek, jakie mnie uczyły. Podobnie, jak na przykład zdanie "Idąc ulicą, zmoczył mnie deszcz"

    •  

      pokaż komentarz

      @esibiej: Może się kapkę podepnę, za co przepraszam, ale trochę na temat zagaję.
      Głos mi znany bardzo dobrze. To, że nikt nie kojarzy jakiej audycji to fragment trochę mnie przeraża. Widać, że poziom Internetu leci na łeb na szyję i ludzie zamiast słuchać jakichś ciekawych stacji (np. Trójki) napieprzają w znakomitej większości stacje w rodzaju Eski.
      Otóż, drogie dzieci, jest to fragment audycji Co w mowie piszczy? Polskiego Radia Trójki. Dr Katarzyna Kłosińska rządzi w eterze.
      http://www.polskieradio.pl/9/Audycja/7404 - tutaj macie w pytę i trochę (ponad 200) takich krótkich porad językowych w przyjaznej formie.

    •  

      pokaż komentarz

      @prodigy: pod tym "filmikiem" stoi napisane:
      "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają" -- napisał Mikołaj Rej. Jak poprawnie należy interpretować tę złotą myśl wyjaśnia językoznawca dr Katarzyna Kłosińska. Nagranie pochodzi z audycji "Co w mowie piszczy" emitowanej cyklicznie w Programie III Polskiego Radia.
      -
      więc sorki ale za bardzo odkrywczy ten Twój wpis to nie jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojmacz: Otwierasz filmy z wykopu w osobnym oknie i czytasz opisy? Gratuluję. Ale obstawiam, że sporo osób (w tym ja), otwiera film z poziomu tego serwisu.
      Wybaczam, może odkrywczy nie jest, ale zawiera wartościowy link. No i oczywiście w dalszym ciągu mam satysfakcję, że kojarzę głos bez czytania opisów na YT. Niestety, ale większość wykopowiczów kojarzyć go nie będzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @prodigy: ja też kojarzę, i też otwieram w osobnym oknie jak coś mnie zainteresuje żeby zobaczyć co tam napisali. Ale przyznaję oczywiście plusa i za link i za pochwałę Trójki. Choć ma swoje wady, to i tak jest nadal w absolutnej czołówce. Ale daleki jestem od szybkich osądów pozostałych Wykopowiczów.

    •  

      pokaż komentarz

      przepraszam, ale trochę na temat zagaję.
      Głos mi znany bardzo dobrze. To, że nikt nie kojarzy jakiej audycji to fragment trochę mnie przeraża. Widać, że poziom Internetu leci na łeb na szyję i ludzie zamiast słuchać jakichś ciekawych stacji (np. Trójki) napieprzają w znakomitej większości stacje w rodzaju Eski.
      Otóż, drogie dzieci, jest to fragment audycji Co w mowie piszczy? Polskiego Radia Trójki. Dr Katarzyna Kłosińska rządzi w eterze.
      http://www.polskieradio.pl/9/Audycja/7404 - tutaj macie w pytę i trochę (ponad 200) takich krótkich porad językowych w przyjaznej formie.


      @prodigy: dzięki za info o płycie. Zawsze w pracy lubiłem słuchać tych około południowych audycji Pani Kasi. Równie fajne są/były audycje - Tym żył świat.

      Swoją drogą nie wiem za co te minusy dostałem.
      @memep1 - to gratuluje fajnej nauczycielki ;). Dla Twojej wiadomości - nigdy nie lubiłem grać w statki.

    •  

      pokaż komentarz

      @esibiej: o, to miałam spoko nauczycielkę w liceum, czasem rzucała jakieś ciekawostki ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Mr--A-Veed: Ja o tym mówię, ale popluć na nauczyciela zawsze warto, prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      @krolowa_kier: Ale czytać ze zrozumieniem to już, jako polonistka, nie potrafisz? Oczywiście bez obrazy - ale ja nie twierdzę, że każdy polonista to zło wcielone.

      Piszę tylko, że jedyne, czego obecny system wymaga od nauczyciela, to "nauczać" dzieci, czyli generalnie "przemielić tę masę młodzieży", byle poszła dalej...

      To bardzo piękne, że są nauczyciele z pasją, którzy na prawdę bardzo dobrze podchodzą do przedmiotu i faktycznie chcą czegoś dzieci nauczyć (aczkolwiek szkoda, że tak wiele z nich jest na to opornych)...

      Nie mniej powinniśmy brać pod uwagę jak działa dzisiejszy system, gdzie nauczycieli "produkuje się" na studiach "chómanistycznyh", program jest coraz to bardziej obkrojony, a czas jeszcze bardziej...

    •  

      pokaż komentarz

      @esibiej: wina TUSKA
      Pozdrawiam i czekam na MINUSY

    •  

      pokaż komentarz

      @Mr--A-Veed: W którym miejscu widzisz problem w moim czytaniu ze zrozumieniem? Ostatnio wytykanie komuś nieumiejętności czytania ze zrozumieniem jest bardzo modne, niezależnie od tego, czy zarzut jest słuszny, czy też nie.
      Pisałeś o polonistce, nie o systemie, więc mogłam to odebrać jako krytykowanie osób - nauczycieli, którzy zgodnie z tym, co sądzi o nich większość społeczeństwa, kupili dyplom na targu, nic nie wiedzą, nienawidzą swojej pracy i dyktują teksty z podręczników.

      Miło, że zauważasz istnienie pasjonatów, bo naprawdę trochę ich jest.

    •  

      pokaż komentarz

      ale popluć na nauczyciela zawsze warto

      @krolowa_kier: No właśnie nie pisałem o jakiejś konkretnej polonistce tylko o systemie. Bo system przed nauczycielem nie stawia za zadanie młodzież uczyć, tylko ją "nauczać". "Polonistka" była tylko przykładem nauczyciela...

      Ehh, czy na prawdę trzeba NIE być "humanistą", żeby czytanie ze zrozumieniem traktować faktycznie jako logiczny odbiór przekazu, a nie słownikową analizę wyrazów w zdaniu?

    •  

      pokaż komentarz

      @Mr--A-Veed: Bez sensu ten spór, Ty masz swoje racje, ja mam swoje i na tym warto poprzestać, choć nadal uważam, że atak o ty, nauczycielko nie umiesz czytać był zbędny. Ale taka już specyfika pogaduszek internetowych.
      Mogłeś się czepiać systemu, mogłeś się czepiać nauczycieli jako pewnego grona osób (bo to jest aktualnie na topie), więc moim zdaniem odbiór był logiczny. Choć nie jest to popularne, jako nauczyciel dopuszczam wielość interpretacji. Amen

  •  

    pokaż komentarz

    Inne narody starają się lansować swoje języki, nazwy swoich produktów w ich językach rodzimych, nazwy miejscowości itp a polskie cymbały łykają wszystko z angielskiego jak leci, te wszystkie LOL-e, srole, OMG, WTF, angielskie frazy i głupie tekściki, nazwy stanowisk, czynności i rzeczy, łykają jak świnia paszę. W końcu kiedyś to doprowadzi do zaniku języka polskiego. Rej zapewne nap#!@#$@a czołem w wieko trumny jak słyszy co się dzieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @HrabiaZet: O ile można jeszcze zrozumieć niektóre angielskie słowa, które trudno przetłumaczyć na polski, by zachować ich sens, to już nachalne wtrącanie angielszczyzny, mimo iż istnieją polskie odpowiedniki jest już czystym buractwem. Zauważyłem ostatnio, że popularność bije słowo "content", co widać zwłaszcza na youtube. Dziś nie tworzy się już treści, materiału, filmu, nagrania itd. tylko tworzymy CONTENT :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Ch_K: Dokładnie, content, i już nie cel, grupa docelowa itp tylko k!$%a target, nie konferencja, spotkanie tylko briefing,nie poziom tylko level itp. itd. Jeszcze trochę to będziemy jeść chicken'y popijając beer'em.

    •  

      pokaż komentarz

      @HrabiaZet: Tak jakby kiedyś było inaczej, wiek XVII to zalew łacińskich makaronizmow, później francuski, dziś angielski. Dla żadnej osoby żyjącej w historii taki fakt nie byłby powodem do zdziwienia, bo zapożyczenia były zawsze. Swoją droga, w rzekomo germańskim języku angielskim słów rdzennie germańskich jest względnie niewiele, a prawie połowę zasobu słownictwa wzięto z języków romańskich – oni nie mają z tym problemu.
      Napisałeś "konferencja", uważasz, ze to jest polskie słowo? Jego romańska proweniencja aż bije po oczach.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: Co z tego ,że tak kiedyś było, po to jest inteligencja , żeby wyciągać wnioski. Powinniśmy kultywować swoją odrębność kulturową czy językową skoro w skali np Azji nas, Polaków jest tak mało. Gdzie duma z języka polskiego , gdzie chęć promowania Polski? Nie ma, jest za to językowe buractwo, bezmyślne kserowanie wszystkiego jak leci.

    •  

      pokaż komentarz

      @HrabiaZet: Ale jakie wnioski, czy Anglikom zanika kultura, bo ich język w leksyce jest właściwie bardziej romański niż germański? Zarówno słowo inteligencja, jak i kultura i kserowanie i różne inne, których tak bezwiednie używasz nie są rdzennie słowiańskie, co w związku z tym, wywalić je ze słownika?

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: Nie mówię o pochodzeniu czy naleciałościach i zapożyczeniach, idąc tym tokiem myślenia wrócilibyśmy zapewne do języka małp. Mówię o języku polskim jakiego się uczyłeś od dziecka i ja też. Dziś to nie konieczność, tak jak wtedy, gdy większość literatury była wydawana po łacinie, czy były odprawiane obrzędy religijne, dzisiaj to po prostu buracka, debilna moda, na wtrącenie tu i ówdzie kretyńskiego angielskiego słówka w sytuacji gdy istnieje nasz rodzimy odpowiednik. To zwykłe buractwo i kompleksy moim zdaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @HrabiaZet: Ale przeciez te angielskie słówka są takimi samymi zapozyczeniami, jakimi były łacińskie kilkaset lat temu. Niby dlaczego wyznacznikiem języka ma być język z czasów mojego urodzenia a nie język z XVII wieku na przykład?

      Co do literatury, w XVII wieku, kiedy był zalew tych makaronizmow drukowano także masę polskich książek, tak jak dziś w Polsce czyta się książki po angielsku i wiele źródeł, szczególnie specjalistycznych dostępnych jest tylko w tym języku. W tym aspekcie nasze czasy niewiele się różnią od tych siedemnastowiecznych. Dodam jeszcze, ze wcale w XVII wieku nie było konieczności korzystania z łaciny, można było wymyślać polskie słowa i w XVIII i XIX wieku tak robiono, dlatego mówisz tlen a nie oxygen i całka a nie integral, jak na praktycznie całym świecie. I czy jakiemuś narodowi zawaliła się kultura, bo nie mają swoich matematycznych czy chemicznych określeń?

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: W ten sposób z czasem j. polski przestanie istnieć. Kiedyś na siłę próbowano nas germanizować czy rusyfikować, dziś buractwo samo chętnie wszystko łyka.Myślą chyba ,że to samo po angielsku dodaje szyku czy nobilitacji,że świadczy o jakiejś wyższej wiedzy. Niestety duży wpływ mają na to np. gry, filmy, muzyka itp. czyli ogólnie (żenująco niskich lotów dziś) kultura i rozrywka. Doskonałym przykładem na to jak nie być językowym burakiem są np. Włochy. Piękny kraj z bogatą kulturą, ceniony przez turystów z prostą ale wspaniałą kuchnią. Na całym świecie znane są ich nazwy potraw, miejscowości itd., bo oni o to najzwyczajniej dbają i są z tego dumni, stworzyli ze swojego kraju markę,cenioną na całym świecie markę, która jest gwarancją wysokiej jakości, tradycji. Szwajcaria tak samo. A Polaków nie będzie cenił nikt, skoro się sami nie cenimy, najpopularniejszym znanym obcokrajowcom polskim słowem jest "k!%#a". Tyle tylko mamy do zaoferowania? To właśnie język odgrywa tu ogromną rolę, z czego w Polsce jakoś nie za bardzo zdajemy sobie sprawę. Dlatego myślę ,że trzeba tępić #jezykoweburactwo

    •  

      pokaż komentarz

      W ten sposób z czasem j. polski przestanie istnieć.

      @HrabiaZet: Nie, po prostu wyewoluuje. Przecież w każdej twojej wypowiedzi mogę znaleźć pewnie kilkanaście zapożyczeń, z których być może nawet nie zdajesz sobie sprawy, że były one kiedyś obcymi słowami - po prostu przyjęły się do polszczyzny i traktujemy je dzisiaj jako część naszego bogactwa, tak samo będzie z zapożyczeniami z języka angielskiego. Zresztą starsze zapożyczenia już tak traktujemy, czy znasz kogoś, kto twierdzi, że nie powinno się mówić "mecz" bo to czystej wody kopia angielskiego "match" (jeszcze w latach 30. pisano to słowo w tej niezmienionej formie)? Przecież mamy w języku polskim rodzime słowa, które mogłyby ten "mecz" zastąpić, ale jakoś nikt się nie kwapi ich używać, co więcej, nikt nawet nie uważa, że mamy taką potrzebę. Czy takie słowa niszczą nasz język czy przeciwnie, wzbogacają go? Ja uważam, że to drugie.

      polskim słowem jest "k%$$a"

      A najpopularniejszym angielskim wyrażeniem jest pewnie "fuck you", które znają chyba nawet ci, którzy ni w ząb nie rozumieją angielszczyzny.

      Szwajcaria tak samo

      Ta Szwajcaria, która w ogóle nie ma swojego języka, tylko mówi po francusku, niemiecku albo włosku? Jak ona może tworzyć własną markę poprzez język? Trzeba być lingwistą albo naprawdę dobrze znać daną mowę, żeby odróżnić jakieś specyficzne dla szwajcarskich dialektów słowa i nie mieszać ich ze standardowymi wersjami języków. Broniąc któregoś z używanych na jej terenie języków zawsze będzie wzmacniać też któregoś z sąsiadów. Co jak co, ale Szwajcaria na pewno nie jest znana w świecie poprzez język i jakieś charakterystyczne wyrażenia.

    •  

      pokaż komentarz

      W ten sposób z czasem j. polski przestanie istnieć. Kiedyś na siłę próbowano nas germanizować czy rusyfikować, dziś buractwo samo chętnie wszystko łyka.Myślą chyba ,że to samo po angielsku dodaje szyku czy nobilitacji,że świadczy o jakiejś wyższej wiedzy. Niestety duży wpływ mają na to np. gry, filmy, muzyka itp. czyli ogólnie (żenująco niskich lotów dziś) kultura i rozrywka. Doskonałym przykładem na to jak nie być językowym burakiem są np. Włochy. Piękny kraj z bogatą kulturą, ceniony przez turystów z prostą ale wspaniałą kuchnią. Na całym świecie znane są ich nazwy potraw, miejscowości itd., bo oni o to najzwyczajniej dbają i są z tego dumni, stworzyli ze swojego kraju markę,cenioną na całym świecie markę, która jest gwarancją wysokiej jakości, tradycji. Szwajcaria tak samo. A Polaków nie będzie cenił nikt, skoro się sami nie cenimy, najpopularniejszym znanym obcokrajowcom polskim słowem jest "k!%#a". Tyle tylko mamy do zaoferowania? To właśnie język odgrywa tu ogromną rolę, z czego w Polsce jakoś nie za bardzo zdajemy sobie sprawę. Dlatego myślę ,że trzeba tępić #jezykoweburactwo

      @HrabiaZet:

      Spokojnie, nic nie przestanie istnieć, a jedynie się lekko zmieni i jest to normalna kolej rzeczy, a zwie się ona ewolucja. Dawniej, tak jak napisał luksus2, język francuski dominował i masa słów w języku polskim pochodzi z tego języka, a kolejna część z języka łacińskiego. Zostały one mniej lub bardziej przetworzone ale nie zmienia to faktu, że historia ich pochodzenia jest w innym języku niż polski.
      Swoją drogą to proponuję zacząć od siebie bo w jakim towarzystwie się poruszasz taki język słyszysz. Słowa, które wymieniasz jak content, level, target oznacza, że czytasz blogi IT i coś związanego z marketingiem, a tam jest to typowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: tylko ,że to co dzieje się teraz nie jest ewolucją a całkowitym wypieraniem wręcz rodzimych zwrotów.A w przypadku Szwajcarii nie chodziło mi o język tylko raczej o to , że oni znają swoją wartość i nie podniecają się byle zagranicznym gównem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xatoos: To nie ewolucja tylko wypieranie, rozumiem niektórych słów często nie daję się zastąpić, niektóre są przejmowane z powodu braku polskich odpowiedników ( np weekend), ale używanie obcych w zastępstwie istniejących, polskich to już buractwo i paranoja. I właśnie nie dziwiłoby mnie to gdyby chodziło tylko o marketing czy IT ( IT mnie nie interesuje), ale to powoli wdziera się wszędzie.

    •  

      pokaż komentarz

      a całkowitym wypieraniem wręcz rodzimych zwrotów.

      @HrabiaZet: Znasz takie słynne polskie powiedzonko "tu leży pies pogrzebany"? Pomyślałbyś, że może być ono niepolskie? A wiesz, że jest to dosłowna kalka niemieckiego "da liegt der Hund begraben"? Ogromna część całych zwrotów w języku polskim to zapożyczenia, masa przysłów to kalki z łaciny czy innych języków. Działo się to ZAWSZE i dziać się będzie nadal. Nic w tym złego, przeciwnie, język jest bogatszy. Mówimy o "ewolucji", słowie również niepolskim, bo chociaż moglibyśmy używać polskich odpowiedników, to nie miałyby one dokładnie tej treści, o jaką nam chodzi no i nie byłoby tego bogactwa leksykalnego.

      Dla zaakcentowania bezsensu skrajnego puryzmu - spójrz do jakiejkolwiek poważnej książki o języku polskim - praktycznie wszystkie zwroty naukowe wykorzystywane do opisu naszego języka to zapożyczenia (głównie z łaciny). Nie umiemy nawet pisać o swoim własnym języku w naszym języku. I większość narodów europejskich nie umie. Te zwroty to pewne "topiki", dzięki którym naukowcy z całej Europy rozumieją się wzajemnie bez większych problemów.

      nie podniecają się byle zagranicznym gównem

      No cały język mają zagraniczny, niech wymyślą swój, to wtedy będziemy mogli tak powiedzieć ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: Ja nie mówię o kalkach czy zapożyczeniach, spolszczeniach typu Priessnitz -> Prysznic, tylko o pisaniu i mówieniu dokładnie w obcym języku, jakby swojego nie było.

    •  

      pokaż komentarz

      tylko o pisaniu i mówieniu dokładnie w obcym języku, jakby swojego nie było.

      @HrabiaZet: Dobra, żebym nie był gołosłowny:

      http://literat.ug.edu.pl/ateny/0022.htm

      Poczytaj sobie XVIII-wieczną encyklopedię pisaną PO POLSKU i potem napisz jeszcze, że w przeszłości nie było tego, co jest teraz. Wplatanie angielskich słówek jakie widać dzisiaj to nic w porównaniu z tym, co było wtedy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ch_K: tak samo jak nadużywamy słowa 'target', 'feature', 'task'.. prezes odszedł do lamusa, przecież teraz to CEO... chociaż moim faworytem jest 'casualowy' (w kontekście np. ubrań), wielokrotnie usłyszany w TV... generalnie, język ewoluuje i rodzime słowa zostają niestety wyparte przez mieszanie się kultur. duży wpływ na to mają media, które kreują "nowomowę"...

    •  

      pokaż komentarz

      @HrabiaZet:
      Dobra, zróbmy inaczej. Polecam książkę, którą prawie całą przeczytałem i jest to dosłownie praca magisterska o ile nie doktorska o historii nauki języków. Przeczytaj Michał Cieśla - Dzieje nauki języków obcych w zarysie; na allegro dorwiesz za 20 złotych. Ja już praktycznie kończę tą książkę i o nasz język jestem spokojny bo podstawa to rozdzielenie ideologii oraz wyobrażeń od faktów.
      Powtórzę jeszcze raz - otaczasz się takim językiem jak Twoje środowisko. Internet nie jest najlepszym miejscem do napawania się polskim językiem i dla ukojenia Twojej duszy językowej proponuję poczytać książki, a zacznij od tej co poleciłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_Duchess:
      @Ch_K:
      @HrabiaZet:
      To chyba wy macie kompleksy, skoro zwykłe używanie zagranicznych słów uznajecie za zamach na naszą bezcenną, polską kulturę. Prawda jest taka, że język to tylko narzędzie, a nasza kultura będzie doceniona, kiedy sobie na to zasłuży, a nie kiedy będziemy ją wszystkim na siłę wciskać.
      W takiej Japonii język angielski też jest wciskany gdzie popadnie, a mimo to spora część świata zachwyca się ich kulturą i językiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @gxkrizard: Jeśli zapożyczenia nie są nadużywane, to w porządku. Ale często niestety jest ich zbyt dużo, że aż uszy bolą. Ludzie stosują je w nieprawidłowych kontekstach, nie do końca nawet wiedząc, co znaczą. Poza tym, po co na siłę mamy się nimi posługiwać, skoro są rodzime, polskie odpowiedniki? Zamiast "task" można powiedzieć po prostu "zadanie", zamiast pseudowyszukanego "target" użyć wyrazu "odbiorca" czy "docelowy konsument"... Ale wielu ludzi, którzy chcą być "fajni", na siłę próbują używać zapożyczeń i przez to narażają się na śmieszność, bo często po prostu są niedostatecznie zrozumiali dla ogółu, albo są uważani za pozerów. Najpierw niech przeciętny Kowalski nauczy się mówić poprawnie po polsku, a dopiero potem mówi, że coś jest casualowe (jeszcze żeby chociaż rozumiał co to znaczy!), bo usłyszał to w "Dzień Dobry TVN". I nikt wcale nie każe wciskać polskiej kultury wszędzie i każdemu na świecie.

  •  

    pokaż komentarz

    @wojmacz: w ramach wyjątkowości języka polskiego przypomnę tylko, że z biernikiem używamy "ę". Więc "tę złotą myśl"

  •  

    pokaż komentarz

    wiedziałem od mamy która się bardzo językiem interesuje (ja troszkę mniej)... ale straszne jest, że w szkołach tego nie uczą, a nawet obok tego cytatu pojawiają się śliczne wycinanki przedstawiające gąski raczej niż gęsie pióra... :P

  •  

    pokaż komentarz

    DO TEGO, CO CZYTAŁ

    Rozumiem temu jednak, że cię co ruszyło,
    Bo co zeszło na statku, śmiechem się zakryło.
    Odpuść, bracie! Swojać rzecz, coć by się nie zdało,
    Gdyż się i to, i owo społu pomieszało.
    Widzisz takie rozumy, co tak świat zbiegały,
    Że nie wiem, czego by już wszędy nie zmacały.
    Więc też ci nieukowie, co pisma nie mają,
    Gdy nie mogą mędrować, niechajże wżdy bają,
    Bo komu inochody nie stawa, więc grędą,
    A baby, gdy lnu niemasz, niech konopie przędą.
    A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
    Iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!
    Wszak widamy u sławnych, chociaj nie Polacy,
    Pisali też leda co, chudzi nieboracy.
    A o Polakoch sobie ledwe tam bajali,
    Iż też są jako ludzie, którzy je widali.
    Jeślibyś też z niełaski na lewo szacował,
    Masz papir, napisz lepiej - ja będą dziękował.
    Boby to własna sztuka szyrmirza każdego
    Miała być: okazać co na szkole nowego.
    Gdyż to jest z przyrodzenia cudze sprawy ganić,
    Jako by rzekł: umiałbych ja to lepiej sprawić.
    Dzierżę, iż materyją możesz lepszą sprawić,
    Ale ją ośmią wirszów trudno masz wyprawić.
    Skosztujże, miły bracie, wszak papir niedrogo!
    A jeśliże nie umiesz, nie szacuj nikogo!
    Bo wiesz, iżeć i za to napisana cena,
    Kto gani, nie dowiedzie: talionis poena!

  •  

    pokaż komentarz

    To tak samo jak wiele osób źle rozumie powiedzenie "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki" - jako radę żeby nie robić czegoś powtornie, czegoś co się nie udało, używane jako argument przed spróbowaniem czegoś po raz drugi. A w tym powiedzeniu chodzi o to, że wszystko się zmienia. Za każdym razem gdy wejdziemy do rzeki to ona będzie już inna niż wcześniej, stąd nie wchodzimy do tej samej rzeki. I tak należałoby to rozumieć. Podobnie źle rozumiany jest jeszcze "języczek u wagi"...

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś już było na wykopie.

  •  

    pokaż komentarz

    Zaskakujące? Ciekawe dla kogo. Kopaliński o tym pisał już 40 lat temu, a podejrzewam że nie był pionierem.

  •  

    pokaż komentarz

    Kurna a mnie nauczyła tego polonistka w podstawówce :/ Gęsi język do cholery!

  •  

    pokaż komentarz

    A wie ktoś co to dokładnie znaczy wżdy? (to się nawyjaśniała)

    •  

      pokaż komentarz

      @vanad: wżdy daw. «zawsze; jednak, przecież; wreszcie, w końcu»

    •  

      pokaż komentarz

      @RuskiHolmes: Dzięki, czyli też można to interpretować dwojako - przez: niech oni w końcu się dowiedzą, lub przez niech już zawsze wiedzą. Szkoda, że tego nie uściśliła..

      W ogóle to po namyśle zaczynam powątpiewać w interpretację, że "gęsi" jest tam przymiotnikiem (nawiasem mówiąc to wyjaśnienie oczywiście wcale nie jest niczym nowym) - dlatego, że rzeczownik w tym miejscu jest, na moje wyczucie, dużo lepszy literacko i stylistycznie (bądź co bądź mówimy o całkiem sprawnym poecie - oto próbka twórczości:

      Uźrzał jeden, a dziewka pierze sobie chusty,
      Uwiązła jej koszula w silny ogon tłusty.
      Rzekł jej: "Łakomy tył masz, otoć zje koszule!
      Ale chcesz li jej dać w łeb, dam ja tobie kulę."
      Powiedała: "Nic, panie, utrzeć sie to chciała,
      Iżeś ją miał całować, tak się nadziewała".
      On plunąwszy skoczył precz, śmiechu dosyć było,
      Bo też na tę kwestyją tak sie rzec godziło.

      )

      Otóż (;-), jeśli uznamy "gęsi" za przymiotnik, to ten czterowiersz ma formę zbliżoną do:

      Niech wszyscy wiedzą
      Że Polacy nie niebieskie
      Że zielone ubrania noszą

      i mnie osobiście to wtrącenie pustej przydawki na końcu wersu (nie mówiąc o fatalnym - przynajmniej dla teraźniejszego odbiorcy.. - szyku wyrazów) po prostu razi. Chcę wierzyć, że Ojciec Mowy Polskiej by takiego babola nie wypuścił - a jego intencją było po prostu powiedzenie

      Że Polacy to nie gęsi (przecinek)
      że mają swój język.

    •  

      pokaż komentarz

      @vanad: Bankowo jest to przymiotnik. Gęsi jednak mają swój język.

    •  

      pokaż komentarz

      @vanad: Też mam wątpliwości co do przymiotnika, bo nie wiem czy słowo "iż" było wówczas używane w takich konstrukcjach. Obecnie dużo prościej i bez nieporozumień Rej napisałby to tak:
      Iż Polacy nie gęsi,
      a swój język mają.

      Chociaż z tego co kojarzę to staropolskie "a" występowało w jakimś innym sensie niż "ale" czy "tylko".

    •  

      pokaż komentarz

      @vanad:
      Dostajesz ndst - nie trafiłeś w klucz odpowiedzi.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja wiedziałem jak należy interpretować tą sentencję, i to już od gimnazjum (bodajże nawet od pierwszej klasy). Ale znalazłem to na jakiejś stronie w internecie, całkiem przypadkowo. Potem ukończyłem pozostałe klasy gimbazy, całe liceum, zdałem maturę... I teraz uświadamiam sobie, że przez te kilka lat żaden nauczyciel- polonista nie wspomniał o tym ani słowem. Pomijam już studia, bo nie ten kierunek. Ale fakt jest taki, że pewnie 90% moich kolegów z klasy nadal myśli że Polacy to nie są gęsi ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś napisałam maila do Uwagi TVN, w którym zwracałam uwagę na błędną interpretację tego zdania przez dziennikarza prowadzącego program. O dziwo, odpisali, ale stwierdzili, że wcale nie mam racji, że można spokojnie mówić: "Polacy nie gęsi" (i koniec) i sam profesor Bralczyk też tak uważa (nie podali źródła).

  •  

    pokaż komentarz

    Jak poprawnie należy interpretować tą złotą myśl?
    Ulżyło mi, do tej pory często się spotykałem z tym, że każdy może sobie interpretować jak chce i już myślałem, że to ze mną coś nie tak.

  •  

    pokaż komentarz

    Nikt mi tego nigdy nie musiał tłumaczyć. O wszystkim świadczy tutaj przecinek. Jednak dla niektórych przecinek to jakaś kłoda pod nogami jedynie.

  •  

    pokaż komentarz

    wiem to dzieki wykopowi. niedawno w komentarzach ktos wyjasnial ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Trochę innego sensu to nabiera :-) Lepszego, rzekłbym nawet.

  •  

    pokaż komentarz

    Że "gęsi" to przymiotnik a nie rzeczownik - rzeczywiście ciekawe. Ale łacina kojarząca się z gęganiem to już trochę kulą w płot. Gęsi prędzej byłyby tutaj nawiązaniem to drobiu, który według legendy gęgając ostrzegł śpiących obrońców Rzymu przed atakiem Galów w 390r. p.n.e. A przy okazji warto wspomnieć, że Rej był zaangażowanym protestantem, więc jego powiedzonko w kontekście ówczesnych sporów religijnych ma dodatkowe znaczenie, dzisiaj już całkiem zapomniane.

  •  

    pokaż komentarz

    taki of-toppic, ale ostatnie sekundy mnie rozwaliły :)

  •  

    pokaż komentarz

    Slyszalem o tym juz w liceum, moja polonistka tak wlasnie wyjasniala slowa Reja.

  •  

    pokaż komentarz

    Dało to się wyjaśnić w 60sek ale i tak jest dobrze :)
    Wykop!

  •  

    pokaż komentarz

    Wiedziałem o tym, zdaje się w wikipedii jest to napisane, ale chyba nikt mi nigdy nie wierzył.

  •  

    pokaż komentarz

    A mi powiedziała tyko, że właśnie źle i żyłem w błędzie i niewiedzy przez prawie pół wieku.

  •  

    pokaż komentarz

    ja bym to jeszcze inaczej zinterpretował np., że Polacy też mają swoje do powiedzenia na świecie (że mają wpływ na światową politykę)

  •  

    pokaż komentarz

    To można było powiedzieć w dwóch zdaniach, a nie tłumaczyć jak debilowi przez 2 minuty.