:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Bzdury. Ci kursanci, którzy teraz się wystraszyli i tak w końcu zrobią kurs i spróbują zdać prawko, a szkoły nauki jazdy będą przeładowane i podniosą ceny żeby odbić sobie obecne straty. Przecież raczej nikt nie będzie czekał do kolejnej zmiany prawa, bo może będzie łatwiej...

  •  

    pokaż komentarz

    Ja do nowych testów nie mam nic. Pobrałem jeden z nowych programów z testami, odpaliłem losowy test. Odpowiedziałem na 10 pytań i wszystkie miałem poprawne. A zrobiłem tylko 10 pytań bo Irytujące było czekanie na pytanie( 20s czytasz pytanie, 15s odpowiadasz). Brakowało mi przycisku przejdź do kolejnego pytania, lub pokaż już odpowiedzi. WIĘC TEST jest bardziej rozgarnięty niż poprzedni który zdawałem 6lat temu.

    •  

      pokaż komentarz

      @amitolotto: bo ten do ściągnięcia jest jako taki ok. Ale te prawdziwe są do bani

    •  

      pokaż komentarz

      @amitolotto: To był test poglądowy, prawdziwa baza pytań jest tajna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ch_K:

      prawdziwa baza pytań jest tajna
      nie rozumiem, dlaczego? Boją się, że ktoś wykuje na pamięć 3000 pytań?
      A może to pytania są tak debilne, że wstyd je opublikować?

    •  

      pokaż komentarz

      @amitolotto: Te pytanie z gazet i internetu bardzo się różnią od tych z egzaminu. Popytaj tych co zdawali.

    •  

      pokaż komentarz

      @astromek: dokładnie - zdarzały się oczywiste błędy w bazie 500 pytań to ciekawe jak to wygląda w przypadku puli 6-krotnie większej... Ja jestem jak najbardziej za tym by pula była jak najszersza, ale pytania powinny być publicznie dostępne.

    •  

      pokaż komentarz

      @astromek: Pytania nie są jawne, ponieważ autorzy sprzedajną je w miesięcznym abonamencie szkołom jazdy - ok. 400 zł za stanowisko komputerowe. W jednym zestawie jest kilkaset pytań. Co miesiąc są pewnie inne.

    •  

      pokaż komentarz

      @onlymybuttgivesacrapp: Zdaję teraz kategorię C. Oblałem teorię za pierwszym razem. Bazy aktualnie dostępne w internecie zgadzają się jako tako tylko z częścią zasadniczą. W tej części wątpię, bym miał jakiś błąd. Natomiast specjalistyczna część C to jakaś masakra. Pytają o masę pierdół. Np na jakiej drodze jakie są dopuszczalne naciski, kiedy opuścić oś podnoszoną, nazwy dokumentów itp. Wiem, że teoretycznie powinno to się wiedzieć, ale to są spore tabelki. A gdy jedziesz jakimś autem to wiesz jaki masz nacisk itp. Nawet miałem pytanie o ADR których nie bedę robił. Beznadzieja.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dawidi: Ciesz się, że nie pytają ile cm wzwodu ma policjant stojący z foto radarem bądź suszarką :D
      A wracając do meritum to ciekawi mnie czy czasem polskie ośrodki szkolenia nie zaczną organizować wycieczek do innych krajów (choćby po to by zdać i wrócić) :D
      W sumie to by było nawet i fajne bo jadąc do innego kraju można od razu trochę pozwiedzać i uczynić taką wycieczkę krajo-znawczą :D
      No to pomysł podsunięty, teraz tylko czekać na odzew =D

  •  

    pokaż komentarz

    chcieli zarobić a tu klops :D

  •  

    pokaż komentarz

    Bo tylko głupiec pakował by się w benzynę po 6 zeta i radary co 100 metrów. Ja nie rozumiem co kieruje tymi co próbują zdać.

    •  

      pokaż komentarz

      @monadproxy: Ale nikt nie każe jeździć jak się już prawko ma. Wystarczy że jest i nawet samochodu mieć nie musisz. W wielu ogłoszeniach o pracę jest wymagane prawko kat. B, zawsze się może zdarzyć że będziesz musiał kogoś zastąpić za kółkiem albo coś podobnego. Jak kogoś stać to powinien robić prawko bo to dobra inwestycja.

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: niewykorzystywane prawo jazdy to raczej nie jest dobra inwestycja, bo zaraz po egzaminie miesiąc bez jazdy powoduje "zapominanie" jak się jeździ, a co dopiero jakiś dłuższy okres. Wolałbym chyba na drodze mijać kogoś, kto jeździ bez prawka od kilku lat, niż takiego, co ma zdany egzamin, ale ostatni raz prowadził samochód rok temu.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotreek88: Trudno, jest papier to jest papier. Gdy się okaże że w nowej pracy będziesz musiał jeździć służbówką to lepiej sobie nawet wykupić jazdy doszkalające i przez tydzień sobie przypominać niż pół roku kurs robić i zdawać modląc się że uda się ze pierwszym razem. Ja to bym wolał mijać kogoś kto jedna piwo wypił niż kogoś kto z nocki wraca ale co z tego?

    •  

      pokaż komentarz

      Po co się starać skoro i tak umrzesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotreek88: Należę do tych co zdali i nie jeżdżą, uważaj :)

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: @piotreek88: z mojej strony jest to bierny opór poczekam aż ktoś się puknie w łepetynę i przemyśli, że im mniej kierowców tym mniejsze wpływy. Na MPK też się obraziłem :p jeżdżę tylko w wyjątkowych sytuacjach 2,50 zł za bilet to przesada.
      Tajne pytania ? Filmiki ? To ma pokazać kto się nadaje na kierowce ? HA HA HA To tak jak wierzyć że na podstawie 20 pytań pani psycholog określi twój profil psychologiczny i powie ci jaki jesteś :) HA HA HA odbiegłem od tematu :)

    •  

      pokaż komentarz

      @monadproxy: 2,50? ależ bym kupował. w warszafce jednorazowy 4,40. kurva, nie dość że miasto brudne szare i brzydkie, a ludzie spieszą się i śmierdzą, to za bilet na zapalniczkę (marki solaris) o tyle więcej :(

  •  

    pokaż komentarz

    Jeżdżę wolniej niż przeciętny przedstawiciel handlowy w focusie kombi, a w mieście wolniej niż kurierzy transitami i sprinterami. Zjeździłem Europę zachodnią i oprócz Włoch i Francji jeździ się o wiele spokojniej i bezpieczniej bo tam jest wyższa kultura jazdy. W polsce za kółkiem trzeba myśleć za siebie i za innych uzytkowników drogi.

  •  

    pokaż komentarz

    W obecnej sytuacji pojechałbym na Ukrainę po prawko (nie mówię o kupowaniu prawka tylko zdaniu). Znajomi mówili, że dość łatwo tam zdać, zresztą mnóstwo Polaków pozakładało tam szkoły, więc bariera językowa to nie problem.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak w końcu jest z tym zdawaniem miesiąc przed urodzinami? Wszyscy piszą, że można, a w ośrodku szkolenia mi powiedzieli, że nie da rady, bo się wordy do tego nie palą...
    Jest na to jakiś konkretny paragraf, albo wiarygodne źródło?

  •  

    pokaż komentarz

    Wszyscy rzucili się by zrobić kurs przed zmianą przepisów więc normalne jest że jak wtedy była "górka" to teraz jest "dołek", za jakiś czas wróci do normy.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak w ogóle jaki był sens zmiany tych testów ? Bo chyba nie powiecie mi że to ma na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach tylko zdaje mi się że ktoś musiał na tym nieźle zarobić (np twórcy oprogramowania do testów)

    •  

      pokaż komentarz

      @sylwke3100: ja odwrócę pytanie, a jaki był sens utrzymywania starych testów, gdzie było kilkadziesiąt pytań, ze kilkanaście wersji egzaminu, gotowe klucze do rozwiązania testu i spokojny zapas czasu, by zastanowić się i wrócić do poprzednich pytań,
      w nowej wersji jest mało czasu na reakcję i można wybrać tylko jedną możliwość, czyli warunki zbliżone do tych na drodze, mamy faworyzowanie myślenia w oparciu o wiedzę, a nie wyklepywanie na pamięć, czyż nie o to powinno chodzić w edukacji ?

    •  

      pokaż komentarz

      @hann: Ja aktualnie robię prawko i tak sobie gadałem z instruktorem o nowych testach, to raczej się wypowiadał na plus, jak napisał @hann bo te testy sprawdzają faktycznie realne zdarzenia na drodze jakie mogą napotkać przyszłego kerowcę, a odniósł się do jednego kursanta jakiego miał, który maił tak wykute testy na blachę, że jak się go zapytał na dzrodze jaki to znak, to mu odpowiedział coś w stylu 13 A (koleś miał wykyute na blache testy) a pojecia o zastosowaniu różnych znaków w terenie miał znikome

      @yetix @ultra A osobna sprawa w tej zmianie przepisów to doszło dużo papierkowej roboty dla właścicieli ośrodków, a co za tym idzie dla urzędów również, czyli samo nasuwa się na usta, BIUROKRACJA się rozrasta dalej, więcej papierkowej roboty jest, więcej urzędników. Wprowadzili jakiś profil przyszłego kierowcy, nr identyfikacyjny, po pare razy trzeba jeżdzić do starostwa z papierami, tam, i z powrotem, na wszystko trzeba czekać ileś tam dni . Zamaiast ułątwiać życie żeby to szło do przodu, to znów kłody pod nogi. Wszystkie dane wpisuje się do ich k#!!a zajebistego systemu, gdzie jakiś mędrzec nie przewidział, że pole "imiona" powinno miec więcej jak 16 kratek, bo są ludzie co mają 1wsze i drugie imię co co się nie zmieszczą w tych kratkach i znów problem, dzwonienie, proszenie, czekanie na poprawienie, bo inaczej nie mogę być wciągniety na listę jako oficjalny kursant. Jednym słowem wk#!!ienie, bajzel i nieporozumienie. Jeszcze trochę i 99% ludzi w tym kraju to będa urzędnicy

    •  

      pokaż komentarz

      @hann: gówno. "zbliżone warunki jak na drodze"? Czyli na drodze masz gierki słowne, zastanawianie się czy poprawną odpowiedzią jest to czy zwężenie jest obustronne czy obustronne i z prawej strony? Czy jadąc samochodem masz ograniczone pole widzenia do kąta sztywnej kamery? Wiesz, że człowiek ma o wiele szersze pole widzenia, jest w stanie obrócić się, dłużej przytrzymać wzrok na przeszkodzie/znaku by mózg mógł przetworzyć informację, a w przypadku dennych filmików nie ma takiej możliwości? Jeżdżę autem od 8 lat, zapewne nie zdał bym tych chorych filmikowych testów.

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież wcześniej wszyscy śpieszyli się, żeby zdać przed zmianą przepisów. Przecież wiadomo, że jeśli przepisy były prostsze to każdy kto planował zdawać na prawo jazdy w ciągu najbliższych 2 lat stwierdził, że się pośpieszy i zda w zeszłym roku. Na początku roku było trochę spóźnialskich zdających nowy egzamin, a teraz się skończyli i teraz zdają tylko ci, którzy wcześniej nie mogli z powodu granicy wieku. Zdający przecież wrócą za parę lat, bo będą zdawać ci, którzy w czasie wprowadzania zmian nie mieli w planach zdawać egzaminu w ciągu najbliższych kilku lat. Tak więc, proszę kończyć stękanie i się z tym pogodzić.

  •  

    pokaż komentarz

    To teraz należy w starostwie założyć swój profil przed rozpoczęciem kursu? Czemu to ma służyć? Może niedługo będą automatycznie pobierali profile z Facebooka... A po egzaminie i tak musimy się tam pojawić. Kolejna zbędna biurokracja...

  •  

    pokaż komentarz

    Amerykański system wyrabiania prawa jazdy wydaje się najbliższy kursantowi (to też zależy od stanu, ale mowa o generalnym wzorcu):
    1) własny samochód do nauki i do egzaminu,
    2) własny instruktor w postaci kogoś z najbliższego otoczenia, kto ma już prawko,
    3) 3 podejścia do egzaminu praktycznego,
    4) możliwość jazdy samochodem NIE POSIADAJĄC prawka! - wystarczy, by na fotelu pasażera siedział ktoś, to prawo jazdy posiada.

    Jest taniej, przyjemniej i luźniej. Czemu u nas się tę sprawę (ale i wiele innych) tak komplikuje? Fakt, że egzamin jest do przejścia, tylko po co musi być on aż tak stresogenny?

    Aaa, w ogóle już najśmieszniejszy jest fakt rozpisywania przez WORD-y przetargów na samochody do egzaminów. Nie dość, że zwycięzca ma zapewnioną darmową reklamę, to jeszcze będzie musiał zaopatrzyć w swoje samochody okoliczne szkoły, bo przecież każda z nich chce mieć "oficjalny" samochód, by ktokolwiek zechciał skorzystać z jej usług... U nas, w Gdańsku, bodaj w zeszłym roku WORD zmienił samochody z Punciaków na Yarisy - Toyota zaproponowała cenę zdecydowanie niższą, niż rynkowa, natomiast ceny salonowe jak były wysokie, tak pozostały. I tak np. szkoła nauki jazdy, do której chodziłem - malutka, prywatna firma, mająca zaledwie jeden samochód - upadła, właśnie przez zmianę aut "oficjalnych" w WORDzie.

  •  

    pokaż komentarz

    Mówimy o B a co z innymi poważniejszymi kategoriami ? Kiedy zacznie brakować kierowców np na TIRy ? Otworzymy rynek pracy dla pracowników ze wschodu ?

  •  

    pokaż komentarz

    Poprzedni system, który nie wymagał od kursantów jakiejkolwiek wiedzy teoretycznej sprawił, że jakiekolwiek podniesienie wymagań będzie odstraszało kandydatów. Moim zdaniem, jako uczestnika ruchu drogowego zarówno jako kierowca, pieszy i rowerzysta poziom umiejętności społeczeństwa jest katastrofalnie niski. W każdej z tych grup. Jeśli mniejsza liczba zdających ma przełożyć się na wyższy poziom umiejętności to jestem za.
    Co do szkół jazdy to część z nich prezentuje tak niski poziom, że dla dobra kursantów powinni zniknąć z rynku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xizor: idź mądralo i zdaj tą teorię. 90% "już uprawnionych" kierowców nie zdałoby tego egzaminu. Coś tu jest postawione na głowie.

      Jakoś 70-letni dziadek - który prawo jazdy dostał 50 lat temu za umiejętność odpalenia wozu i przejechania kawałek do przodu, albo np. w woju (gdzie nie musiał umieć dokładnie nic), teraz w dodatku nie kumający gdzie przód a gdzie tył - jeździ bez żadnych problemów i kłopotów. Od zdrowego 25-latka wymaga się rozwiązywania szarady nie mającej nic wspólnego z umiejętnością poruszania się samochodem po polskich drogach i płacenia równowartości miesięcznej pensji za egzaminy. Paranoja.

      Egzaminy powinny być ZA DARMO. Chore jest to, że ośrodki egzaminacyjne zarabiają na oblewaniu swoich klientów. Ograniczona powinna być tylko ilość podejść do egzaminu na daną kategorię np. w ciągu jednego roku. Albo (żeby wyeliminować kompletnych "blondynów") okres czasu przed dopuszczeniem do ponownej próby powinien być wydłużany (np. dwukrotnie) po każdym nieudanym podejściu. Najpierw tydzień, potem dwa, miesiąc, dwa, cztery miesiące itd.

      Teraz gnoje korzystają z tego, że obecnie młody człowiek MUSI mieć prawo jazdy, żeby mieć jakiekolwiek szanse na rynku pracy. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

    •  

      pokaż komentarz

      @astromek: Mozesz mi policzyc jak ci wyszlo 90%?

      Edit.

      A tak przy okazji, jasne, wszystko powinno byc za darmo, tzn placone z podatkow, tzn. wieksze podatki. Brawo, dobry pomysl.

    •  

      pokaż komentarz

      idź mądralo i zdaj tą teorię. 90% "już uprawnionych" kierowców nie zdałoby tego egzaminu.
      @astromek: Tak sobie tłumacz ;]

    •  

      pokaż komentarz

      @Xizor: przez umiejętności rozumiesz lepsze kojarzenie odległości w jakiej możesz się zatrzymać od znaku i drogi hamowania samochodu według przepisów?

      Uprościć kodeks, zaproponować odgórnie trzy-cztery klasy prędkości dozwolonej(osiedlówka, zabudowany, krajówka, autostrada lub droga podobna), wyjątki oznaczać znakami. Wyrzucić z egzaminów teoretycznych łapanie za słowa, sprawdzić kilka wiadomości z zasad zachowania się na skrzyżowaniach różnych typów i na egzamin praktyczny: jazda po mieście w dzień/w nocy z obowiązkowym wypadem na krajówkę na kilkanaście minut. W momencie zdania egzaminu dorzucać kodeks drogowy jako lekturę na dobranoc i wtedy można się przejmować odległością w jakiej masz stanąć od znaku, gdzie można parkować a gdzie nie. Bo teraz ludzie uczą się najpierw kodeksu i parkowania, a później bezpiecznej jazdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus:

      Tak sobie tłumacz ;]
      ty też...

    •  

      pokaż komentarz

      Wyrzucić z egzaminów teoretycznych łapanie za słowa

      @hansix: To chyba najważniejsze. W przypadku egzaminów teoretycznych wg starych zasad część pytań była tak sformułowana, że sprawiała wrażenie celowo mających wprowadzić w błąd (a nie miało to nic wspólnego ze znajomością przepisów).

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever:

      Mozesz mi policzyc jak ci wyszlo 90%?
      a prywatna sonda okoliczna. Reakcje: "o takie głupoty pytają?" , "a to źle postawione pytanie było", "po co mi takie pierdoły wiedzieć".

      Weź pod uwagę, że to, co typowo jest podawane jako "przykłady pytań", "egzaminy testowe" - to tylko ułatwiona ściema. Prawdziwe testy możesz sobie tylko nielegalnie zatorrencić.

      A tak przy okazji, jasne, wszystko powinno byc za darmo, tzn placone z podatkow, tzn. wieksze podatki. Brawo, dobry pomysl.
      nie "wszystko", tylko to, co ułatwia ludziom pracę, zarabianie pieniędzy, korzystanie z wybudowanej za miliardy euro infrastruktury. Kurs powinien być płatny, firmy uczące prywatne i komercyjne, zdawalność absolwentów poszczególnych "szkół jazdy" powinna być jawna i dostępna w necie.

      Ale państwowy egzamin (zwłaszcza nieudany) nie może być źródłem zarobku dla państwowego "ośrodka". To zła motywacja.
      Państwo potem sobie zarobi - np. na akcyzie do paliwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @astromek: czyli to 90% jest tak samo wiarygodne jak kazda inna losowa liczba.

      Jezeli chcesz zeby Panstwo placilo za cos wiecej, trzeba zwiekszyc podatki lub obciac innym(np. zlikwidowac panstwowe uczelnie).

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever:

      czyli to 90% jest tak samo wiarygodne jak kazda inna losowa liczba.
      chcesz uściślić - rób swoją prywatną sondę ;)

      Przydałby się test na losowej próbce kierowców - ale na to raczej nie ma co liczyć.

      Jezeli chcesz zeby Panstwo placilo za cos wiecej, trzeba zwiekszyc podatki lub obciac innym
      Przecież napisałem, że ułatwienie dostępu do prawa jazdy daje więcej pieniędzy dla państwa, a nie mniej. Raz bezpośrednio (kierowcy to bardzo dojne krowy...), dwa pośrednio (samochód to narzędzie ułatwiające zarabianie pieniędzy, czyli również np. zarabianie na podatki).

    •  

      pokaż komentarz

      @astromek: Chyba sobie jaja robisz. Niby w tym momencie te kilka zlotych wpisowego to jest przeszkoda dla przyszlych kierowcow? LOL:D Jak kogos na wpisowe nie stac to tym bardziej nie bedzie go stac na benzyne lub samochod.

    •  

      pokaż komentarz

      @hansix: To, że "kodeks" (który nie jest kodeksem tylko ustawą Prawo o ruchu drogowym) jest skomplikowany nie ulega wątpliwości. Tylko, że chcąc zdobyć prawo jazdy (dowolnej kategorii) godzisz się na zasady tam zawarte. Nauczenie się kilku liczb nie jest trudne. A moim zdaniem aby bezpiecznie poruszać się na drodze trzeba je znać. No i przestrzegać, stosując zdrowy rozsądek. Na razie nauka parkowania i kodeksu nie przynosi efektów bo część kierowców nie potrafi parkować i nie wie gdzie można się zatrzymać, a gdzie jest postój. A później płacz bo znaleźli mandat za wycieraczką.

      Masz jednak rację, że obecna forma egzaminów nie jest prawidłowa. Celem szkoleń nie jest nauczyć jeździć ( jak jest np. w Finlandii) tylko przygotować do egzaminu. A to jest głupie i niebezpieczne. Sam podczas kursu jeździłem ciągle po tych samych ulicach a naprawdę uczyłem się z Ojcem. Należy dodać, że prawo jazdy nie jest przymusem i dobrem niezbędnym do życia i nie każdy musi, a nawet powinien je posiadać.

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever:
      - liczy się motywacja WORD-ów, a nie uciążliwość konkretnej kwoty. Zarabiają na oblewaniu - i to jest chore. A, i skoro to takie grosze, to czemu się pultasz że chciałbym to zlikwidować?

      - wielu młodych nie planuje od razu kupna prywatnego samochodu, ale np. potrzebuje prawka żeby aplikować do roboty. Albo żeby mieć umiejętność i możliwość skorzystania z samochodu rodzica, czy też użycia samochodu w jakiejś losowej sytuacji (np. będąc "last man standing" po imprezie).

      Obecnie standardowe trzy podejścia to już ponad 500pln. Jeśli kierują na kolejny kurs, albo bodajże mija pół roku od podejścia - cena prawka zbliża się do ceny taniego pojazdu. Więc nie takie grosze.

      No i pisząc "ułatwienie" miałem na myśli nie tylko kwotę, ale przede wszystkim normalne testy, a nie jakieś rebusy obliczone na grę słówek.

    •  

      pokaż komentarz

      @astromek:
      Standardowe 3 podejscia? Moze po prostu naucz znajomych jezdzic, u mnie malo kto zdawal wiecej niz 1 raz:)

      Nadal nie pokazales mi komu mamy zabrac z budzetu. Gornikom, lekarzom?

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever:

      Standardowe 3 podejscia? Moze po prostu naucz znajomych jezdzic, u mnie malo kto zdawal wiecej niz 1 raz:)
      masz jakiś dziwnie łagodnych egzaminatorów w okolicy albo dziwnie genialnych znajomych ;)
      Wejdź sobie na jakieś forum prawojazdowców - tam ludzie, którzy zdali, piszą, za którym razem.

      Nadal nie pokazales mi komu mamy zabrac z budzetu.
      Eh, trzeci i ostatni raz powtarzam - ułatwienie dostępu do prawa jazdy to ZYSK dla budżetu.

      Gornikom, lekarzom?
      ale akurat im bym z tego kasy nie dodawał.

    •  

      pokaż komentarz

      @astromek: Normalni ludzie. Na forach zawsze sa gorzkie zale, jak ktos zda to na nie nie chodzi, bo po co. To tak jak mialem kiedys operacje serca, mialem bardzo duzo procent szans na przezycie, ale na forach same smiertelne przypadki.

      Niby gdzie jest zysk dla budzetu. Czy znasz chociaz jedna osobe, ktora zrezygnowala z prawka, bo nie chciala wpisowego wplacic, a miala byc zawodowym kierowca?

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever:

      jak ktos zda to na nie nie chodzi, bo po co
      bias jest zarówno w kierunku "nie wchodzi na fora", jak i w przeciwnym (wchodzi bo np. chce się pochwalić).
      Teraz ja mogę się spytać, skąd bierzesz swoje "zawsze" ;)

      Niby gdzie jest zysk dla budzetu.
      ok, tak na szybko,
      od samego początku:
      - podatek przy zakupie pojazdu
      - podatki w cenie paliwa
      - robota dla mechaników i dostawców części, którzy płacą podatki
      - robota dla firm ubezpieczeniowych, które płacą podatki
      - ułatwienie zarabiania pieniędzy przez kierowcę (pojazd prywatny) lub jego pracodawcę (służbowy), płacących podatki
      - zarobek dla samorządów (opłaty parkingowe itp)

      mało? Lepiej kandydata na kierowcę udupić na egzaminie i zarobić Nx200pln? A jeszcze lepiej delikwenta odstraszyć od zdawania w ogóle, jeśli nie będzie mu prawko na gwałt potrzebne?

      Czy znasz chociaz jedna osobe, ktora zrezygnowala z prawka, bo nie chciala wpisowego wplacic, a miala byc zawodowym kierowca?
      A dlaczego uważasz, że tylko zawodowy kierowca zarabia dla budżetu?

    •  

      pokaż komentarz

      @miki4ever: @astromek: Kolega się może przeliczył, ale powiem to co wiem od kumpla który zdawał w zeszłym miesiącu w Gdańsku. 15 osób na sali, pierwsze podejście 0 pozytywnych rezultatów. Drugie podejście po jakimś czasie, 6 osób zdało. Czyli zdawalność w tym przypadku wynosi 20% (6 zdanych na 30 prób). Dodam, że te 6 osób które zdały w jednej sali w tym samym czasie, to był rekord pordu od początku roku.

      @miki4ever: Wiem, że 20% zdawalności to więcej niż wspomniane 10%, nie zmienia to faktu, że jest #%%$owo na maksa. I nie jesteś w stanie temu zaprzeczyć

    •  

      pokaż komentarz

      @marlow: @miki4ever:

      20% zdawalności to więcej niż wspomniane 10%
      ale ja pisałem o 10% wśród aktualnych "miszczów kierownicy", a nie kandydatów, którzy ryją pytania jak dzikie reksy.
      Rozumiem, że posiadający prawo jazdy (oraz lata doświadczenia za kółkiem) kierownik samochodu taki test na prawo jazdy (zarówno teorię jak i praktykę) powinien z łatwością zdać z marszu, bez żadnego zakuwania.
      I tu mocno wątpię w 20%-ową szansę na sukces. Śmieszny był przecież ten przypadek, kiedy kierownik któregoś WORD-u najpierw przytekścił, że "egzamin jest lepszy, a każdy dobrze przygotowany kandydat bez problemu zda", a potem sam oblał.

    •  

      pokaż komentarz

      @astromek: Tak czy inaczej można sobie skorelować wyniki:D

      Zielona Góra jeżeli dobrze pamiętam. Albo Jelenia.. i dziwne, że nie zostało mu odebrane prawko, przecież stwarza zagrożenie nie znając zasad poruszania się po drodze:x

  •  

    pokaż komentarz

    Spoko, Czechy, Litwa, ostatecznie UK czekają. Ja sam, choć mam prawo od kilkunastu lat, zamierzam sobie zrobić "zapasowe" w Anglii, a jako bonus, na motocykl. U nas? Hahaha :)

  •  

    pokaż komentarz

    i wcale się nie dziwię, wśród moich znajomych też znajdzie się kilka osób, które czekają na lepsze czasy, bo a nuż wordy się opamiętają

  •  

    pokaż komentarz

    No i premier obiecywał że rozwiąże problem dróg? Nie ma kierowców, nie ma dróg - problem solved :-))))

  •  

    pokaż komentarz

    Bez przesady takie apogeum jakie mieli w 2012 r. zredukuje im straty w 2013.
    Poza tym dużo osób, które przed tym 19 stycznia zdawało egzaminy teoretyczne, do dziś nie zdało praktycznych.
    Auto szkoły sprzedadzą multum dodatkowych godzin.

    W 2012 nie protestowali przed zmianami w ustawie tylko chcieli zarobić jak najwięcej.
    Nie czytajcie takich bredni.
    Pseudo auto szkoły, w których chcą zarobić jak najwięcej nie szkolić, a cieszyć, się jak kursant nie zda, bo wykupi kolejne godziny.

  •  

    pokaż komentarz

    I bardzo dobrze, mniej korków bedzie.

  •  

    pokaż komentarz

    Mniej będzie wypadków...kierowca musi być myślący i przewidujący...może zrobi się luźniej na kiepskich drogach ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Liczy się ŚREDNIA przed nowymi egzaminami zgarnęli tyle ile normalnie zarabiają w ciągu pół roku więc po hossie musi być bessa.

  •  

    pokaż komentarz

    To są zestawienia statystyczne zdawalności z Pomorskiego ORD-u, na rok 2011, czyli wtedy, gdy egzaminy były ponoć "łatwiejsze":
    http://www.pord.pl/doc/statystyki_egzaminow.pdf

    Rok 2011:
    Kategoria B:
    Wynik negatywny:
    - egzaminu teoretycznego: ok. 21%
    - egzaminu praktycznego: ok. 75%

    Ponad 3/4 egzaminów kończy się wynikiem NEGATYWNYM. Przecież to czysty zysk dla WORDu.

  •  

    pokaż komentarz

    Obecnie po Siedlcach jeździ bardzo mało elek.
    Natomiast jeszcze przed nowym rokiem, to była jakaś masakra.
    Na każdym skrzyżowaniu stała jakaś "L"ka

  •  

    pokaż komentarz

    Właściciele ośrodków kształcenia nie chcą oficjalnie mówić o stratach.
    O jakich stratach? To, że nie zarabiają, nie oznacza od razu, że tracą.

    •  

      pokaż komentarz

      @michciu: Przecież można je redukować. Zwalniasz wszystkich, oddajesz pomieszczenie, koszt stały to ZUS.

      A w ogóle, to wszyscy cisnęli na prawko, by zdążyć przed zmianami, nie przygotowanie się finansowo na ciszę po zmianach, to też głupota.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Zwalniasz wszystkich - masz mniej kursantów, godziny jazdy są nieatrakcyjne, firma traci w oczach potencjalnych klientów ze względu na długi czas samej nauki itp.

      Oddajesz pomieszczenie - No tak, i zapraszasz wszystkich kursantów do siebie do domu do kuchni. Zamiast placu manewrowego, może do tesco między wózkami uczyć się łuku?

      koszt stały to ZUS - HURA! Mam firmę i jedynym moim kosztem stałym jest ZUS. Zarabiam miliony bez jakiegokolwiek wkładu. Super -_-

    •  

      pokaż komentarz

      @Qfarcowy: wiesz, ale brak zarobku nie można nazwać stratą. To jest wypaczenie. Nie może być stratą coś, co nie jest pewne. Przecież nikt nikogo nie zapewniał, ilu będzie kursantów po zmianach, więc jak chcesz oszacować "stratę"? Odniesiesz to do czego? Do grubych dwóch sezonów, które były syte, bo wszyscy chcieli zdążyć zmianami? To na tej zasadzie rybacy są bardzo stratni, gdy wchodzą okresy ochronne dla ryb, i myśliwi, gdy zaczynają się sezony ochronne.

      Strata jest wtedy, gdy coś masz i to tracisz. O, gdyby kursanci kradli auta lub krzesełka, wtedy jest strata. Nie może być stratą brak zarobku.

      To nic więcej jak tylko wypaczenie pojęcia i próba ukazania właścicieli kursów jako biednych osób. Może jeszcze niech Państwo im dopłaca do funkcjonowania...

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: tak tylko na bilansie, podsumowaniu, powiedzmy kwartalnym, przy braku kursantów, braku wpływów, wyjdzie strata i to o to chodzi pewnie. Masz rację pojęcie straty jako "mogło być tyle, ale nie ma i jest strata" jest wypaczone, można to nazwać niedoszacowaniem lub złym oszacowaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie może być stratą coś, co nie jest pewne.

      @simperium: Jak to nie możesz.? Czyli jeśli kupiłem na giełdzie papiery firmy, która zbankrutuje po 5 miesiącach to nie miałem strat, bo jej dobre prosperowanie nie było pewne? Bzdura. Zgodnie z twoją logiką prawie żadna firma nie traci - ona co najwyżej nie zarabia na tyle by pokryć wydatki. Jeśli firma ma coraz mniej klientów i ogólnie cały rynek skurczył się to firma musi redukować marżę i/lub skalę działania. To z kolei oznacza, ze spadła wartość firmy (powiązana ściśle z oczekiwanymi zyskami), czyli właściciele ponieśli realną stratę.
      Jej oszacowanie jest proste: wystarczy porównać kondycję sektora z analogicznym okresem sprzed roku do sytuacji obecnej.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Brak zysku nie jest stratą, to oczywiste. Ale koszty stałe bardzo łatwo policzyć. Teraz odejmujesz je od przychodu i jeśli wychodzi Ci minus - masz stratę. Naprawdę, nie błysnąłeś dziś intelektem i jeszcze się upierasz ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Altar: upieram, ponieważ generalnie piszemy o dwóch różnych sprawach. Ja, zwracam uwagę na fakt, że po prostu zarabiają znacznie mniej, ale nie, że od razu tracą. O tym, że tak się stanie, było wiadomo od dawna, można było się do tego odpowiednio przygotować i osiągać znacznie mniejszy zysk, ale nie oznacza to od razu straty. Wyobraź sobie takiego rolnika, który zimą nie zbiera nic z pól. Rozumiem zatem, że rolnictwo jest w pełni niedochodowe, bo poza czasem plonów przynosi same straty?

      Po prostu nie ma sezonu i tyle. Występuje to w wielu branżach (chociażby sporty letnie, czy sporty zimowe) i nikt nie nazywa tego stratą. ZUSy i opłaty stałe, to wydatki, które można było przewidzieć, ani nagle nie wzrosnęły, ani nikogo nie okradziono. Ponadto, właściciele nie muszą płacić komuś tam za kursanta, więc tutaj również nie ma straty.

      Tak, możliwe, że nie zarabiają, ale to nie oznacza nagle straty. Zwrot całkowicie nieadekwatny do sytuacji. Widzę podobną analogię jak w przypadku antypiratów, którzy uważają, że tracą na piractwie, tylko dlatego, że nie zarabiają tyle, ile im się marzyło.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Ale tu chodzi nie o brak sezonu, a zmianę przepisów która odstraszyła klientów. Nie ma sezonu - to jedno, ale nałożyło się to z odstraszająco niską zdawalnością nowego egzaminu.

      Przemysł ten ma poza tym bezsensowne metody liczenia "strat" jakie ponosi. Kiedyś licząc tą metodą oszacowano straty przemysłu fonograficznego USA na więcej niż produkuje ich gospodarka. Uważają, każdy kto pobrał "dzieło" nielegalnie kupiłby je w sklepie za 30 zł gdyby piractwa nie było. Gdyby w magicznym świecie to założenie było prawdziwe, to działania piratów rzeczywiście przynosiłyby stratę wytwórniom. Kolejną kwestią różniącą antypiratów od omawianego przypadku jest to, że wytówrnie nigdy tak naprawdę nie miały tych zysków czy klientów: piractwo towarzyszy im od zbyt dawna by powiedzieć, że piractwo odciągnęło ich od wytwórnii. Zresztą najczęściej pracą ludzie kupujący przy okazji najwięcej dóbr kultury.

      Skoro kłucimy się o znaczenie słów: strata:

      «to, co się przestało posiadać; też: fakt, że się przestało coś posiadać»
      Zmiana sposoby egzaminowania przyniosła zmniejszenie zysków. Szkoły miały zyski, teraz ich nie mają czyli je straciły. Stało się to na skutek zmiany przepisów, a w znalezisku pokazano te powiązanie. Zmianę zysków można przeliczyć na zmianę wartości firmy szkoleniowej.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Rozróżniamy więc brak prognozowanych zysków od straty - fajnie. Nie wiem tylko, dlaczego założyłeś, że przemysł nauki jazdy szacuje zyski tak jak firmy fonograficzne, które są kuriozum na skalę światową. Ja zakładam dobrą wolę i przyjmuję, że szacują je w sposób, który przedstawiłem.
      Zwróć uwagę, że cytowany facet powiedział, że styczeń był całkowicie martwy, a w lutym pojawiło się kilku klientów. Zdajesz sobie sprawę, że kilku klientów nie jest w stanie pokryć kosztów szkoły jazdy?

      Kolejna rzecz - mylisz pojęcia, pisząc o biznesie sezonowym. W takim pojmowaniu, dosłownie każdy teoretycznie biznes jest sezonowy, bo np. wszystkim spada w wakacje, a rośnie w święta. Ale to jest normalne podliczanie mniejszego i większego zysku (lub strat, jeśli się pojawią).
      Typowo sezonowe są za to turystyka (choć obecnie też już nie bardzo), handel w miejscowościach turystycznych, czy właśnie rolnictwo. Oni liczą zwoje zyski i straty w innych przedziałach czasowych. Ale jeśli taki rolnik (w co nie wierzę), lub biuro podróży (to już prędzej) odniesie realną stratę w skali roku (w sensie, że dzielimy dochód / 12), to też nie można się czepiać takiemu ujmowaniu sprawy.

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium:
      _ wiesz, ale brak zarobku nie można nazwać stratą._
      Urząd Skarbowy pewnie by to nazwał korzyścią i opodatkował.

    •  

      pokaż komentarz

      To, że nie zarabiają, nie oznacza od razu, że tracą.

      @simperium: jeszcze Cię EA, Ubisoft, ZAIKS i MAFIAA nie nauczyły? Jak śmiesz myśleć inaczej, niż że jak nie zarabiają, to od razu tracą, piracie przebrzydły, arrrr?

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: Nie można "oddać pomieszczenia", bo OSK ustawowo muszą posiadać biuro, salę wykładową i kibel.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie dziwię się, że ludzie wymiękają. Patrząc na nasze szkolnictwo, gdzie nie uczy się myśleć a tylko zdawać na pamięć lub według określonego klucza, to dla pewnych osób ciężko zdać teraz teorię na prawku, choć testy są proste dla kierowców z doświadczeniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @RomeYY: Nie są proste o czym świadczy chociażby fakt, że nie zdał dyrektor jednego z WORD-ów czy dziennikarze motoryzacyjni. "Przykładowe" testy dostępne na necie a prawdziwe to jak niebo a ziemia.
      Jeżeli ktoś zdał teorię bo wykuł na pamięć to tak czy siak musiał popisać się znajomością przepisów podczas testu praktycznego. Najczęściej uczono się na pamięć odpowiedzi do pytań dziwnie sformułowanych (typu: "Kiedy trzeba mieć włączone światła? a)zawsze b)w tunelu c)w nocy).
      Inna sprawa, że zdawalność na prawo jazdy nie ma większego wpływu na ogólne bezpieczeństwo na drogach.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie dziwię się, że ludzie wymiękają. Patrząc na nasze szkolnictwo, gdzie nie uczy się myśleć a tylko zdawać na pamięć lub według określonego klucza, to dla pewnych osób ciężko zdać teraz teorię na prawku, choć testy są proste dla kierowców z doświadczeniem.
      Jak wprowadzili, że trzeba myśleć na egzaminach to od razu widać efekty. A myśleć trzeba się nauczyć samemu, szkoła ma dać tylko wiedzę którą możesz wykorzystać jak chcesz.
      @RomeYY:

  •  

    pokaż komentarz

    Po każdej zmianie tak było. Szukanie sensacji.

  •  

    pokaż komentarz

    Nowy teoretycznego nie udało mu się zdać, zainstalowałem sobie bo stwierdziłem, że nie może być tak trudny. Jednak niektóre pytania są tak skonstruowane, że czasami po prostu nie wiesz co zaznaczyć: typu obrazek jak przejeżdżasz obok samochodu z naprzeciwka i odpowiedzi: czy wyminąłeś auto czy wyprzedziłeś. WTF ? Zaznaczam, że minąłem, a tu sorki, zła odpowiedź. Takich pytań głupich, bezsensownych, źle skonstruowanych jest masa. Dodatkowo, żeby wprowadzić w błąd twój wzrok, do podobnych pytań są np. takie same zdjęcia więc często z pośpiechu można zaznaczyć złą odpowiedź, od tak z automatu. Starej teorii uczyłem się jeden dzień, testy strzelałem bezłbłednie a i tak wiadomo że weryfikuje ulica. Mam koleżankę która zdała za pierwszym razem, bezbłędnie przygotowana pod egzamin, niestety już dawno skasowała swoje Stilo.

    •  

      pokaż komentarz

      @jarek-mazur: Przeciez testy są utajnione. Więc jak mogłeś je zainstalować je?

    •  

      pokaż komentarz

      @5th: No to bardzo dziwne, bo kumpel dostał płytkę razem z materiałami do nauki ale jak uważacie. Nie wiem czy to te oficjalne państwowe ale kumpel twierdzi, ze pytania się zgadzają a zdaje już 3 razy teoretyczny. Ale przywykłem, że ludzie znają tutaj bardziej rozszerzoną rzeczywistość i wiedzą lepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @jarek-mazur: Za to Ty wraz ze znajomymi jesteś wszechwiedzący. Tylko jakoś wierzę bardziej mediom niż tajemniczemu kumplowi, który może pociskać głupoty aby wytłumaczyć swoją nieudolność.

      Po drugie - nowa baza pytań egzaminacyjnych nigdy nie zostanie upubliczniona. Jak poinformowało nas Ministerstwo Transportu – chodzi o to, aby kursanci uczyli się przepisów, a nie samych testów

      Pierwsze źródło http://moto.onet.pl/1674896,1,nowy-egzamin-na-prawo-jazdy-mamy-pytania,artykul.html?node=5

      Znacznie zwiększona zostanie również pula pytań, a dostęp do większości z nich nie będzie możliwy.

      Drugie http://www.mmsilesia.pl/427859/2013/3/3/egzamin-na-prawo-jazdy--nowe-zasady?category=drogowe

      Oczywiście media lubią przekłamywać szczególnie na tematy gdzie potrzebna jest fachowa wiedza ale znalazłem też notkę egzaminatora na jego blogu. Notka dotyczyła nowego egzaminu i zaczynała się takimi słowami

      Wbrew powszechnej opinii, pytania w powyższym zakresie są łatwe o ile nawet można by je określić jako bardzo łatwe

      http://www.kse-egzaminator.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=215:nowy-egzamin-teoretyczny-pierwsze-wraenia&catid=1:aktualnosci&Itemid=2

    •  

      pokaż komentarz

      @5th: W takim razie po co szkoły nauki jazdy rozdają płytki z testami ? Żeby wprowadzić kursantów w błąd ? JA rozumiem, że w internetach wszyscy kłamią, ale możesz mi powiedzieć co wygram za to że ktoś stwierdzi, że nie kłamię ? Czy po prostu już nie można wyrażać swojej opinii na temat tego co się widziało ? Tak jak mówiłem, nie wiem czy to oficjalne testy - zapraszam do Olkusza, zapisać się na kurs to będziesz wiedział, czy mam lecieć po płytkę, zrobić obraz i wrzucić na torrenty ? Apropo samych pytań, tak pytania są łatwe ale źle konstruowane - zawierają słówka typu "tylko" . Pytanie typu: Czy na tym skrzyżowaniu kierujący ustępuje pierwszeństwa samochodom nadjeżdżających tylko z prawej strony ? TAK, NIE. Najgorsze jest to, że na takie pytania jest najmniej czasu, do 20 sekund. Owszem łatwe ale człowiek czyta często wybiórczo konstruując całe zdanie i takie "TYLKO" łatwo przeoczyć w tak krótkim czasie - słowo klucz ustępuje - znak na zdjeciu ustepuje - zaznaczasz TAK. Na pytania typu Co oznacza ten znak na parkingu (znak dla niepełnosprawnych) - 3 krótkie banalne odpowiedzi i 60 sekund. WTF ?

  •  

    pokaż komentarz

    Strzelili sobie samobója:)

  •  

    pokaż komentarz

    w sumie to dobrze, będzie mniej debili na drogach. Jak wyjeżdżałem do tej pory w Radomiu ( na szczęście już dawno nie miałem okazji ) na ulicę i widziałem co trzeci samochód L-kę to szlag mnie trafiał. Prawdą jest, że szkół nauki jazdy było za dużo, kursantów było za dużo, a ludzie z prawem jazdy nie umieli jeździć. Ja tam się ciesze

  •  

    pokaż komentarz

    Nie każdy musi musi prawa jazdy, tak samo jak, nie każdy nie musi mieć zdanej matury i skończonych studiów. Szczerze wolę żeby blondynki i dresy nie uczestniczyły w ruchu samochodowym i w ten sposób się ich odsieje. Samochód to nie zabawka, w nieodpowiednich rękach może narobić wiele szkód. Widzi się często w gazetach zdjęcia BMW e30 albo golfa 2/3 zawiniętego przez racer-dresa na drzewie lub lampie, albo czyta się o blondynkach które pomyliły gaz z hamulcem...

    •  

      pokaż komentarz

      @leleszek: Oczywiście ty jesteś mistrzem kierownicy i jeździsz szybko ale ostrożnie?

    •  

      pokaż komentarz

      @leleszek:

      Nie każdy musi umieć pisać nie każdy posiadać komputer nie każdy pracować i nie każdy jeść.
      Nie każdy musi pisać bzdury na wykopie.
      Pierdzielenie i ideologia z dupy .
      W USA każdy musi bo prawko to podstawowy dokument nie da się inaczej żyć a ma je 80-letnia babcia i każdy tępak i jakoś ludzie masowo nie giną.

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra: Porównaj drogi w USA do tych w Polsce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Harem:
      Możemy jeszcze porównywać zarobki ceny paliw i rozmiary silników oraz zakupy za 50 tylko co to zmienia.

      Ja piszę o tym że robi się u nas z prawa jazdy jak i każdej urzędowej bumagi sacrum a z obywatela idiotę i petenta , ze spraw błahych - bariery , z informatyzacji jej satyrę czyli sztafetę z papierkami .

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra: W USA ruch samochodem jest prostszy chociażby na to, że mają o wiele szersze drogi. To był ten argument na to, dlaczego ludzie masowo tam nie giną.

    •  

      pokaż komentarz

      @Harem:
      Bez przesady że będą ginęli gdy zdanie prawa jazdy będzie prostsze - szarżującego dresa trudny egzamin nie odsieje ,zapewne zda z wysiłkiem jak inni.
      Żaden kurs na prawko nie wyszkoli doświadczonego kierowcy i nie od tego jest kurs bo trwałby pół roku codziennej jazdy.
      Gdy miałem 16 lat i dostałem prawko nikt nie zakładał że będę bezstresowo i super sprawnie jeździł.
      Nikogo nie zabiłem i żaden z moich kumpli z klasy którzy ze mną zdawali.

    •  

      pokaż komentarz

      @Harem: p#%#%%@enie - porównaj wymiary polskich aut i tych amerykańskich, wsiadasz u nich w auto i czujesz się jak byś autobus prowadził. Drogi mają lepsze - ale nie wszędzie, widziałem takie dziury, że poczułem się jak w Łódzkiem ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Radbard: gabaryt takiego F150 też ma wpływ na przeżywalność w wypadkach :P

    •  

      pokaż komentarz

      @leleszek: Jakby to praktyka była trudniejsza - to jeszcze ok, wpływ na bezpieczeństwo mogłoby mieć. Ale teoria, w której zawarte są pytania pokroju "jaka jest roga hamowania samochodu jadącego 90km/h na mokrej drodze" nie wpływa na bezpieczeństwo.

      No i jakby nikt nie jeździł samochodami, to w ogóle nie byłoby wypadków. Zdelegalizować samochody!

  •  

    pokaż komentarz

    i świetnie mniejszy ruch na drogach ! :)