•  

    pokaż komentarz

    Podwyższona aktywność na koniec? Może zrzuca backup? ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Cieszę się że ewolucja postarała się o nawet taki banał, jak bezstresowe umieranie. W momencie śmierci doznam czegoś mega przyjemnego, i nie odczuję strachu, od razu lepiej ;p

  •  

    pokaż komentarz

    Może to coś jak sen ze spadaniem, ale się zostaje w tym śnie i nie wraca do świata realnego?

    •  

      pokaż komentarz

      @Grzesiek4: Właśnie. Mieliście kiedyś sny, w których na moment przed śmiercią obudziliście się? Ja w ten sposób przeżyłem swoją śmierć setki razy i jak teraz o tym pomyślę, to dość ciekawe, bo faktycznie czułem realny strach, który był bardzo silny i też już praktycznie godziłem się ze śmiercią, aż nagle okazywało się, że to tylko sen. Niesamowite jakie stany jesteśmy w stanie osiągnąć jedynie przy pomocy własnego umysłu...

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Grzesiek4: Kiedyś zdarzyło mi się nagle stracić przytomność (organizm nie wysłał żadnego ostrzeżenia że zaraz może to nastąpić), normalny dzień, wychodzisz na małe zakupy, wyprowadzasz psa, coś tam sprzątasz w domu i coś w tv oglądasz kątem oka... w sekundzie to się urywa i widzisz szpitalny sufit, jakąś kroplówe i pielęgniarki.
      Wszystko co robiłam przez 2h okazało się być nieprawdziwe :P No poza wyjściem z domu na zakupy, na które już nie dotarłam;)
      Kompletny brak świadomości że od jakiegoś czasu nie kontaktujesz z rzeczywistością! Wszystko wydaje się być realne i jak najbardziej normalne, równie dobrze mogłoby mnie nie być już na tym świecie i nie wiedzieć o tym, prowadząc dalszą egzystencję we "śnie" :P
      Może tym jest właśnie te "życie wieczne"??;)

      Rok później koleżanka miała wypadek, w wyniku upadku była w śpiączce ponad miesiąc, również czegoś bardzo podobnego doświadczyła.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @manovski: Mnie się zdarzyło;) Ale nie wiem czy ktoś byłby zainteresowany projekcją kobiecego mózgu w tej kwestii :P

    •  

      pokaż komentarz

      @-PPP-:
      Ciekawe jest na jakiej podstawie mózg identyfikuje sytuacje "śmierci" we śnie?
      Przecież zawsze się budzimy...

    •  

      pokaż komentarz

      @manovski: mialem kilka razy taki sen. Jednak nie bylo to nic szczegolnego, po prostu kolejne wydarzenie w snie, smierc, blyskawiczne odzyskanie swiadomosci i zdziwienie "przeciez umarlem!". Zdarzalo mi sie snic, ze nie zyje, i jestem czyms w rodzaju ducha. nikt mnie nie widzial, ale w jakis sposob odczuwali moja obecnosc. Okazalo sie, ze popelnilem samobojstwo, i moglem ogladac z boku jak radzili sobie z tym moi bliscy. Dopiero pozniej odkrylem ze sie zabilem, to bylo dosyc dramatyczne przezycie, bardzo podobne do szostego zmyslu. rodzina w depresji, przyjaciele zbierajacy sie przy moim grobie. swietnie jest obudzic sie po takim snie.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @-PPP-: Mnie bardziej zastanawia "upływ czasu" we śnie... Bo jak wyjaśnisz dzień i noc przeżytą w tym nocnym świecie, kiedy po przebudzeniu zauważasz, że kalendarz przeskakuje tylko o jedną cyferkę i faktycznie spałeś przez 6 godzin? Może sen, to taka kwantowa podróż po równoległych wymiarach Twojej egzystencji? Kiedy 'tam' umierasz, to następuje disconnect i budzisz się spowrotem u siebie. Hmmm...

    •  

      pokaż komentarz

      @-PPP-: U mnie samobójstwo skutkowało wyrzuceniem ze snu lub jego zmianą (wtedy kiedy nie jesteśmy jeszcze wyspani, więc zamiast się obudzić, zmienia się na inny :P). Gdy miałem jakiś poryty sen, który niezbyt mi się podobał, szukałem okna żeby z niego wyskoczyć i zakończyć go :>

    •  

      pokaż komentarz

      @manovski: Mi dwukrotnie. Raz zginąłem w wypadku samochodowym spadając ze skarpy do jeziora a za drugim razem poległem od wybuchu podczas bombardowania jakiegoś portu z zacumowanymi łodziami podwodnymi;) Wrażenia? Niesamowite... Najpierw strach, gigantyczny, i ciemność. Następnie odzyskanie widzenia, szok oraz wznoszenie się niekontrolowane i oglądanie wszystkiego z góry. Niesamowite barwy, zwłaszcza zieleń widziana tylko na mocno zfotoszopowanych zdjęciach., po chwili uczucie harmonii, chillout totalny. I tak w obu przypadkach. W momencie obudzenia byłem wściekły, że to już koniec, to było niepowtarzalne uczucie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się mi przydarzy coś takiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @ShadowShama: A być może ja już nie nie żyje i wszystkie te komentarze w tym wykopie to wymysł mojego mózgu, tak samo jak wy wszyscy? O k%%!a!

    •  

      pokaż komentarz

      @-PPP-: Ile to razy miałem taki sen. Zwykle to była wojna. Kula, bomba, albo rozbicie się myśliwcem. Praktycznie co drugi sen tak się kończył. Teraz miałem pół roku bez jakiegokolwiek snu i wczoraj dopiero jak zasnąłem w kąpieli to miałem prawdopodobnie świadomy sen bo mogłem robić co chciałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @manovski: Mi też się przyśniła własna śmierć, zostałem rozerwany na pół. A jak to wyglądało dokładniej? Walczyłem z jakimś dziwnym kolesiem i w pewnym momencie mnie złapał i powiedział, że za 10 sekund umrę. Próbowałem się jeszcze jakoś uwolnić wbijając w niego strzały, ale jemu to nic nie robiło. Po 5 sekundach byłem znudzony i czekałem na własną śmierć. Po rozerwaniu mnie zacząłem widzieć wszystko z loty ptaka. Później zobaczyłem grupkę ludzi, z nich wyszło jakieś czerwone światło (jak ono "wyszło", to oni umarli) i wskrzesiło mnie, znaczy uformowało się w moje ciało. THE END.

    •  

      pokaż komentarz

      @manovski: Tylko raz. Snił mi się przewodnik! Zaprowadził mnie na coś w rodzaju klifu i rzekł "Spójrz w dół" Kiedy zwróciłem swój wzrok poniżej, ujrzałem coś w rodzaju autostrady ale nie było na niej samochodów lecz kolorowe zamglone światła o kształcie przypominającym kule.
      Przewodnik powiedział: "Zobacz jak wielu nas tu jest"
      Instyktownie zapytałem 5o swojego ojca który zmarł kiedy byłem dzieckiem. Odpowiedział uśmiechając sie chociaż jego Twarz była jakby jej nie było ale czułem emocje "Przyjdzie na to czas" ....Nigdy nie zapomnę tego snu!5

    •  

      pokaż komentarz

      @-PPP-: Ja miliardy razu umierałem w snach. Nie raz było że dostałem kilkanaście razy nożem (czułem takie ciepło) jak i nie raz zostałem postrzelony w głowę serce itd. Ale po paru sekundach wstawałem i szedłem dalej ratować świat ;) Ogólnie ja taki superhero w swoich snach, nadludzka siła, skakanie po dachach (uwielbiam skakać z dachów jednak lot trwa tylko parę sekund nie ważne z jakiej wysokości bym skakał :( )

      Jedyny straszny sen jaki pamiętam, to jak jechałem wagonikiem takim jak w lunaparku do piekła i nie potrafiłem sie obudzić, szczypałem sie, brałem płytkie szybkie oddechy i nic. Jednak jakoś przed celem obudziłem się... a moim oczom ukazała klasyczny diabeł z rogami idący w stronę mojego łózka.. wtedy obudziłem się jeszcze raz (incepcja jak nic:P) już naprawdę i całą noc nie zasnąłem bo sie zwyczajnie bałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @manovski: Mnie się przyśniło to co po "sennej" śmierci! :)

      Wyglądało to tak, że byłem w stołówce w swojej szkole i ktoś na nią napadł.
      Wpadli faceci z pistoletami i kominiarkami na głowach, ja ruszyłem na nich i nagle się perspektywa zupełnie się zmieniła.
      Widziałem siebie siedzącego na krześle, wystrzał pocisku i pocisk, który trafia w sam środek mojego czoła.

      Pocisk był w takiej perspektywie, ale dużo mniejszy http://www.youtube.com/watch?v=fR3Qs3vKPsQ

      Po tym widok ze środka głowy jak pocisk wpada.

      W tym momencie stało się biało, tak biało jak tło wykopu teraz. Aha, miałem jeszcze takie uczucie w żołądku jak wtedy, gdy jedzie się windą.

    •  

      pokaż komentarz

      @extralion: albo
      @Andrzej_K: mnie tez się raz śniło, że umieram, ktoś do mnie strzelił, czułam ból, czułam jak upadam i tracę przytomność, ale nic więcej. Swoją drogą, sniliście się kiedyś sami sobie?:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Polihymnia:

      Swoją drogą, sniliście się kiedyś sami sobie?:)

      Nie przypominam sobie. Być może, ale ja mam tak, że 9/10 snów praktycznie nie pamiętam. Zaraz po obudzeniu tak ale już za chwilę nie mam pojęcia co mną tak wstrząsnęło. Dziwna ta ludzka łepetyna :)

    •  

      pokaż komentarz

      @-PPP-: @CreativePL: @Polihymnia: @manovski: @lobkowitz: @naciski: @outofspacer:

      Załóżmy, że budzimy się tuż przed śmiercią i wstajemy z przekonaniem "uff to był tylko sen". Co jeśli to nie był sen, a moment pobudki był momentem śmierci i wytworzenia przez mózg projekcji, w której to teraz żyjemy?

      We need to go deeper.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emdowu: hmm nie wiem, ale kiedyś miałam takie jazdy, że we śnie przestaję oddychać i zaczynam się dusić i wiem, że muszę się obudzić ale to wcale nie jest takie łatwe, nie mogę otworzyć oczu, w końcu kiedy mi się to udaje biorę głęboki oddech i nie mam pojęcia czy faktycznie się dusiłam czy tylko śniłam...

    •  

      pokaż komentarz

      @Polihymnia: Ja często miewam sny że się topię i zaraz się uduszę, ale poradziłam sobie w prosty sposób. Zamiast walczyć o oddech zaczerpnięty ustami zamykam je i próbuję na spokojnie wciągnąć powietrze nosem, a że to sen nagle okazuje się że można spokojnie oddychać pod wodą:P

      Bardzo często męczyły mnie prze najróżniejsze koszmary, jako że jestem osobą posiadającą wybujałą wyobraźnię były one przerażająco realne. Noc w noc koszmary potrafią wymęczyć człowieka, dlatego poczytałam trochę na temat kontrolowania własnych snów i mam problem z głowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @manovski: Mi się zdarzyło, zamiast obudzić się w świecie rzeczywistym, obudziłem się w innym śnie w łóżku. I had to go deeper.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś się topiłem, i jedynym uczuciem było pogodzenie się z losem, z tym że już mnie po prostu nie będzie. Żadnych halunów tunelów i innych bajerów.

  •  

    pokaż komentarz

    Po prostu ludzie podczas umierania są naćpani jak jasna cholera. Wydziela się DMT w znacznych ilościach, co powoduje różne światełka w tunelu, OOBE itp. https://pl.wikipedia.org/wiki/5-MeO-DMT

    •  

      pokaż komentarz

      @glosnik: Ten artykuł na wiki w całości potrzebuje jakiegokolwiek źródła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wulfee: Faktycznie. Tutaj w pierwszym akapicie jest o DMT i jest podane jakieś źródło, ale nie wiem na ile wiarygodne.
      Kiedyś o tym przeczytałem i uznałem to za fakt (produkcję DMT przez mózg podczas śmierci), ale teraz widzę, że nie jest to pewna informacja. Jeśli jednak to prawda, to w miarę dobrze tłumaczyłaby wizje podczas śmierci.

    •  

      pokaż komentarz

      @glosnik: Przypuszczając, że są to halucynacje, projekcja mózgu, to tak. Dziwi mnie fakt, że bez względu na osobę, która przeżywa śmierć kliniczną, to obraz zawsze jest podobny. Są elementy wspólne. "Przewodnik", tunel itd.
      Siła sugestii? Podświadomie zasłyszana wizja śmierci klinicznej? Co zatem z ludźmi żyjącymi w poprzednich epokach, którzy nie mieli dostępu do mediów tak jak dzisiaj? Ba! nawet byli analfabetami. :) Ciekawy temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wulfee: 'Przewodnik" nie pojawia się we wszystkich wizjach, a widzenie "tunelu" jest pewnie wyjaśniane fizjologią mózgu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wulfee:
      @marcin-:
      Prawdopodobnie ma coś z tym wspólnego tzw. Plamka ślepa w oku.
      W połączeniu z DMT, kto wie czy z tej przyczyny pojawia się tunel, światło itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @glosnik: światełko w tunelu najprawdopodobniej spowodowane jest zawężaniem pola widzenia, mózg interpretuje to jako tunel ze światłem na końcu. Ja choć przeżyłem własną śmierć nic nie pamiętam ani przed, w trakcie oraz po. Choć zaraz po przebudzeniu pielęgniarki pytały się mnie czy coś pamiętam, gdzie byłem. Podobno odpowiadałem że zostałem postrzelony, że było dużo niemców, ogólnie dużo o 2 wojnie światowej.

    •  

      pokaż komentarz

      @glosnik: teza z tym DMT to są zupełne spekulacje

    •  

      pokaż komentarz

      odpowiadałem że zostałem postrzelony, że było dużo niemców, ogólnie dużo o 2 wojnie światowej.

      @rafcyk133: Czyli każdy widzi to czym przesiąkł jego mózg. Wychowany na księżych opowieściach widzi aniołki a wychowany na Czterech pancernych Niemców na motorach;)

    •  

      pokaż komentarz

      @rafcyk133: >Ja choć przeżyłem własną śmierć nic nie pamiętam ani przed, w trakcie oraz
      Fakt że nie pamiętasz nic nie znaczy. Wygląda na to że nastąpił reset pamięci. O tym, że jednak coś ciekawego się działo, mówią relacje o wojnie. Na Twoim miejscu nie dawałoby mi to spokoju i zafundowałbym sobie hipnozę regresyjną. Do stracenia nie masz nic a dowiedzieć się możesz ciekawych rzeczy o sobie - np. czy w poprzednim wcieleniu zginąłeś na wojnie. Najlepiej jakby ci ktoś taki seans nagrał żebyś mógł do niego wracać i żeby pojawiły się jakieś nazwy miejsc czy rzeczy, których istnienie potem można zweryfikować. Twoja teoria o zawężaniu widzenia jest tak samo karkołomna jak reinkarnacja (mózg to nie telewizor lampowy, którego obraz się zmniejsza podczas wyłączania - nie uważasz? Ludzie wysuwają zbyt wiele teorii żeby udowodnić sobie, że życie duchowe nie istnieje:
      - zawężanie pola widzenia
      - omamy słuchowe
      - fałszywe wspomnienia
      - fanatyzm religijny
      - duchy nie istnieją bo tak
      itp itd.
      Miłość też jest związana ze zmianami chemicznymi w organizmie - i co z tego?

      Czy nie prościej po prostu to zostawić i nie udowadniać na siłę, że życie kończy się w chwili śmierci i zamiast tego poddać się hipnozie wstecznej aby wyciągnąć własne wnioski?

      Zresztą powyższy artykuł niczego kompletnie nie zmienia: cyt. "W pewnym sensie mózg oszukuje organizm i wprawia go w stan porównywalny do halucynacji. "

      Czyli : w pewnym sensie... porównywalny
      Ale tylko w pewnym sensie. A jak jest naprawdę?

    •  

      pokaż komentarz

      Naukowcy pierdzielą głupoty, toć to bóg nas zabiera przez tunel do siebie, ha ha ha

    •  

      pokaż komentarz

      @andy_pandy: to co piszesz to bardzo ciekawe, ja mając jakieś 7 lat miałem sen. Sen w którym uciekam właśnie przed niemcami, i ostatecznienie chcąc się wydać w ich ręce wyskakuje przez okno. Czuję jak spadam (takie charakterystyczne uczucie łaskotania), uderzenie o bruk (bezbolesne), a po tym jakby coś bardzo szybko mnie ciągnie za stopy do góry. Często nad tym myślałem, wierzyłem, że to wspomnienia z poprzedniego życia. Jednak życie toczyło się dalej, zapomniałem o tym, aż do czasu mojej śmierci klinicznej (10 mies. temu) Jeżeli chodzi o regresję to bardzo chętnie bym to zrobił, ja jednak nie mieszkam w Polsce, a przy takich działaniach powinien być ktoś kto mówi w j. polskim. Nie wiem czy jest coś po śmierci, ja nic nie pamiętam dziś z tego, choć wydaję mi się że nie ma tam nic. Kilkanaście lat temu przestałem wierzyć w Boga. A co do tego światełka w tunelu, to oglądałem kiedyś w tv program o umieraniu. Tam jeden naukowiec to zjawisko tłumaczył, że oczy w chwili śmierci, zaczynają odbierać mniej światła, umierający widzi coraz mniej ( tylko mały punkt pośrodku ciemności) a mózg interpretuje to jako przechodzenie przez tunel. Natomiast doznania takie jak spotkania z bliskimi umarłymi, łąki pełne kwiatów, cudowne kolory to halucynacje. W chwili śmierci mózg wytwarza duża ilość endomorfiny, która to wywołuje. Sama zaś przyczyna tego jest taka, że to pozwala nam w spokoju i poczuciu szczęścia odejść. Niech każdy wierzy w to co chce.

    •  

      pokaż komentarz

      @rafcyk133: a ten cytowany naukowiec ma taką renomę, że nawet nie potrafisz podać jego nazwiska. Chętnie przyjąłeś całą jego teorię, której nie bardzo możesz sprawdzić tak samo jak pseudonaukowcy postawili tezę o globalnym ociepleniu a obecny śnieg tłumaczą tym, że zbierał się on (chyba w jakichś tajemniczych miejscach) przez 25 lat i dlatego teraz pada choć jest globalne ocieplenie.
      Wierzysz w co chcesz wierzyć. Ale zobacz co powiedziałeś : "Sama zaś przyczyna tego jest taka, że to pozwala nam w spokoju i poczuciu szczęścia odejść". A zatem przyjąłeś że natura jest humanitarna i tak manipuluje naszym organizmem, żebyśmy odczuwali to co ona chce - czyli niejako narzuca nam swoją wolę. Dlaczego natura nie miałaby nas pozostawić samym sobie, kiedy już skończymy misję zrodzenia potomstwa i jego wychowania? Dlaczego w chwili "odejścia" miałaby nam fundować jakieś bajery w 3D i w stereo z głosami duchów w tle itp? Czy nie uważasz, że moglibyśmy po prostu zostać gwałtownie acz humanitarnie odłączeni a nie jakieś oglądać cudowne kolory? Po co? W chwili śmierci? No dobra. Są endorfiny i udowodniono, że dają one psychicznego kopa po wysiłku. Ale jeżeli życie jest "wszędobylskie", to czy stało coś na przeszkodzie aby zagospodarować także światy poza naszym światem fizycznym? Czy uważasz, że uczeni w CERN niczego nie odkryli a całe gadanie o boskiej energii, którą trudno im jeszcze zinterpretować to bluff, który urąga poprawnej wizji życia? Czas pokaże co odkryli ale jak na razie nie stoi to w sprzeczności z teoriami filozofów, fizyków i religii co do budowy wszechświata wypełnionego wszechobecną siłą stwórczą. Dlaczego siła natury miałaby ograniczać się do objawiania w zamkniętych organizmach ludzkich czy roślin a już nie poza nimi skoro cały świat wypełniony jest wibracją? Masz plus ale Twoje "rewelacje" wydaja się być bardziej teorią niż praktyką. Powinieneś krzyknąć "sprawdzam". Jeżeli nie możesz skorzystać z hipnozy regresyjnej polecam trening autogenny z jogi, który pozwoli ci na samodzielne wchodzenie w trans. Jeżeli ta ścieżka będzie zbyt trudna dla ciebie mogę podać kontakt z osobą która prowadzi seansy przez internet czy telefon.

    •  

      pokaż komentarz

      @andy_pandy: ok przyjacielu, ja mieszkam w Norwegii, więc coś jak regresja hipnotyczna przez internet byłaby całkiem w porządku. Z jednej strony jestem sceptyczny, a z drugiej trochę się boję.

    •  

      pokaż komentarz

      @rafcyk133: ja też miałem obawy kiedy ćwiczyłem sam ale u Antoniego na kursie robiliśmy ćwiczenia w grupie w ciągu dnia - wtedy nie ma żadnych powodów do obaw i mieliśmy cały czas kontakt z Antonim, który nas prowadził. On ma Instytut Realizacji Siebie w Warszawie, Kanada, Niemcy, USA, Wlk. Brytania. Pomaga też projektować podróże w świecie astralnym. Ale oferuje też przez internet. Więc skontaktuj się z nim, powiedz co byś chciał osiągnąć i zobacz co ci zaproponuje. Dzielę się tą informacją bo byłem już na dwóch kursach u niego. Dały mi takie efekty do których sam musiałbym dochodzić wiele lat. M. in. przeprogramowałem niemal całe swoje życie osiem lat temu i nadal mi się powodzi. uzdrawianie

Dodany przez:

avatar P........a dołączyła
239 wykopali 21 zakopali 27.9 tys. wyświetleń