:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeśli chodzi o gry z których coś wyniosłem to jest ich trochę. Świetny pogląd na system feudalny europy + krucjaty daje Crusader Kings II. Naprawdę wiele się nauczyłem.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie zawężajmy jednak problematyki wyłącznie do II Wojny Światowej, która na wskutek obecnie funkcjonującej polskiej oświaty owiana jest wręcz mityczną otoczką oraz całunem nietykalności.
    Bardzo mi się podobają ta "mityczna otoczka" i "całun nietykalności". Ładne określenia na "omówiliśmy po łebkach" bo "nie starczyło czasu". Przynajmniej w większości szkół tak to wydaje się funkcjonować.

    Wiem, że to niezupełnie o to chodziło, ale jakoś mi się to skojarzenie narzuciło.

    •  

      pokaż komentarz

      @frax: Tekst historyczki w liceum:

      Na początku roku szkolnego powiedziałem, że starsze roczniki twierdzą, iż nie zdążyli przerobić czasów powojennych i skończyli na II WŚ oraz bezpośrednich jej skutkach krótkofalowych. Więc zaproponowałem, by materiał już wcześniej przerabiany w gimnazjum zrobić w skrócie jako przypomnienie, bo zarówno ja jak i inni w klasie chcieliby dowiedzieć się więcej o np latach 60+.

      Dostałem odpowiedz: lata 60+ to mogą wam opowiedzieć rodzice.

      Tak.. na pewno rodzice, uczący się w czasach komuny mają w pełni rzetelną wiedzę o świecie. Rozumiem, że znają wiele ważnych wydarzeń. Ale przez pryzmat propagandy. Co nie czyni wszystkie ich relacje wiarygodnymi. Z resztą co w przypadku, gdy rodzice są byłymi komunistami? Przekazana przez nich wiedza znów będzie przekłamana.

    •  

      pokaż komentarz

      @KtosKtoSamNieWiesz: Historia to taka dziedzina nauki, której najlepiej uczyć się samemu poprzez czytanie tekstów źródłowych. Jasne, jest tak z każdym przedmiotem, ale np można nie rozumieć ciągów geometrycznych i samemu ciężko dojść do tego, jak rozwiązywać je poprawnie - tutaj pojawia się nauczyciel. A historia? Właściwie każdy nauczyciel może mówić coś innego ze względu na swój światopogląd. A czytać chyba każdy potrafi, prawda? Umiejętność czytania to w końcu nie fizyka.

    •  

      pokaż komentarz

      @alfredbuzdygan: Masz rację, ale samo czytanie tekstów źródłowych bez wprowadzenia w kontekst wydarzeń może prowadzić czytelnika na manowce. Tutaj rola nauczyciela, by przynajmniej wprowadził w kontekst, przybliżył pewne sytuacje i przede wszystkim - zaraził ciekawością.

    •  

      pokaż komentarz

      @alfredbuzdygan: masz trochę racji, ale nie do końca. O ile w wypadku XX wieku spoko. O tyle życzę szczęścia przy czytaniu XIV-wiecznych dokumentów ;) Nie każdy ma na tyle wiedzy i umiejętności (+dostęp do źródeł) żeby czytać sobie takie teksty. Wtedy już tylko zostają syntezy pisane przez historyków.

    •  

      pokaż komentarz

      @Caharin: A kto normalny czyta kościelne teksty pisane po łacinie z X wieku, jeżeli nie jest historykiem? Hmm, chyba nikt. Wystarczy przeczytać parę książek historyków np o historii starożytnego Rzymu i zweryfikować co się powtarza w lekturach.

    •  

      pokaż komentarz

      @alfredbuzdygan: Problem w tym, że tego jest za dużo. Właśnie po to jest potrzebny nauczyciel i historia w szkole, żeby wybrać to, co jest najważniejsze, i żeby to w miarę spójnie przekazać. Gdyby chcieć zapoznac się z całym materiałem lekcji historii, podanym w postaci w miarę zjadliwej (a nie skondensowanej) trzeba by się przekopać przez tony książek, i poswięcić dużo czasu na to, żeby te dane ze sobą "posklejać". A że własny światopogląd - coż, z tym sie trzeba pogodzić. Matmy tez różni nauczyciele moga trochę różnie uczyć (tzn. różnych sposobów myślenia o pewnych zagadnieniach). IMO ważne, żeby jakiś jeden pogląd był, żeby mieć jakiś punkt zaczepienia. No i historia w szkole jest potrzebna do tego, żeby ta mniej "książkowa" część Polaków też miała szanse się tym zainteresować, i czegoś dowiedzieć (nawet, jak się nie zainteresują).

  •  

    pokaż komentarz

    Zawsze marzyłem o zagraniu w grę, w której byłoby się jednym z cichociemnych. Samouczek byłby gdzieś w Wielkiej Brytanii a potem wykonywałoby się różne misje w Polsce. Byłaby to taka gra akcji, trochę w stylu GTA czy Mafia, która oddałaby klimat okupowanej Polski. Byłyby tam różne postacie - prawdziwi patrioci, zdrajcy i szpiedzy, oraz dobrzy i źli Niemcy. Byłoby też dużo skradania oraz pościgów pojazdami z epoki. Pokazane byłyby też oczywiście takie rzeczy jak getta, obozy koncentracyjne itp. Na koniec, gdy Niemcy zostaliby pokonani, główny bohater zostałby złapany i zakatowany na śmierć przez Rosjan, lub Polaków trzymających ze Stalinem żeby pokazać tragiczną daremność polskiego podziemia w walce z okupantem, i wytłumaczyłoby dlaczego teraz w Polsce jest tak jak jest.

  •  

    pokaż komentarz

    Najbardziej wciągnęły mnie historyczne kampanie w AoE II i to one sprawiły, że doczytałem o wielu wydarzeniach z książek. Szkoda, że było ich tylko kilka.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Warto dodać, że do odzwierciedlenia historii w wielu grach trzeba podchodzić raczej sceptycznie. O ile ogólny zarys zazwyczaj jest w porządku to bardzo często pojawiają się uproszczenia i przekłamania, a historyczna dokładność zostaje poświęcona na ołtarzu tzw. "grywalności". Patrzę na Ciebie serio Total War.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Ale jaja opisałem to dwa lata temu w swojej powieści. Nazwałem to "archeologia informatyczna". Wtedy to było SF, teraz już nie wiem.

  •  

    pokaż komentarz

    piszę komentarz żeby nie być zielonym (sorry za spam)