•  

    Jeśli chodzi o gry z których coś wyniosłem to jest ich trochę. Świetny pogląd na system feudalny europy + krucjaty daje Crusader Kings II. Naprawdę wiele się nauczyłem.

    •  

      @shusty: Potwierdzam. Gry z serii Europa Universalis naprawdę potrafią nauczyć historii. (EU, Vic2, CK, HoI etc)

    •  

      @alfredbuzdygan: Może nie tyle nauczyć historii, bo cała zabawa w grze polega na tworzeniu jej na nowo. Za to po kilku grach wyjdziemy znacznie bogatsi o wiedzę na temat działania ówczesnych systemów polityczno-gospodarczych. Albo się tego nauczysz, albo komputer wbije Cię w glebę :D

    •  

      @kinasato: Mi tego nie musisz mówić, jestem weteranem tych gier od czasów EU2. ;) Od tej pory gram w każdą produkcje Paradoxu. Jeżeli ktoś lubi gry strategiczne - to trzeba koniecznie w to zagrać. Chociaż może nie są tak wymagające jak niektóre produkcje, to razem z modami te gry są naprawdę miodne.

    •  

      @shusty: A ja trochę z innej beczki, wprawdzie historii się nie nauczyłem, za to granie godzinami w mmo co się Dofus zwało nauczyło mnie angielskiego. Choć to akurat nie jest nic nadzwyczajnego, bo większość osób, z którymi grałem, miało tak samo :>

    •  

      @alfredbuzdygan: Może dało by się zorganizować jakieś wykopowe multi z Vic2, Hoi2 czy DH :>?

    •  

      @Mentor: Vic2 strasznie muli potem imo, a w HoI i DH raczej średnio ogarniam. ;p W sumie EUIII jest taka najbardziej przystępna. Czasami gram ze znajomymi.

    •  

      @alfredbuzdygan: Mi najbardziej odpowiada DH za to nie jestem wstanie przesiąść się na Hoi3 nie ma tego klimatu a EUIII rozdawali ostatnio za free jeśli miało się zarejestrowaną jakąś grę na forum Parodoxu :P

    •  

      @Mentor: Tak, wiem. Też dostałem. Bardzo fajne to było z ich strony. Jeżeli chodzi o DH to na laptopie nawet nie mogę odpalić, wyskakuje jakiś error podczas uruchamiania, duh.

    •  

      @Mentor: Wielkie dzięki za stronkę, to jest coś czego zawsze szukałem. :D Ale jak pisałem wyżej, z DH miałem jakiegoś errora na laptopie, a ze stacjonarnego już dawno nie korzystam. Ale pokombinuje i może się skuszę. Bo dwudziestolecie to bardzo ciekawy okres w historii.

    •  

      @shusty: Dla mnie Settlers na Amigę w wieku 9 lat to był hit nad hitami. Matka mi zasilacz chowała, ale sąsiad dzielił się chętnie, za paczkę fajek :)

    •  

      @alfredbuzdygan: grasz w jakiś symulator współczesnych czasów?

    •  

      @marekrocki: Grałem w OpenTTD i SimCity 4 swojego czasu. No i ubóstwiam serie Tropico - liczy się? :) (chodzi bardziej o część I, III i IV).

  •  

    Nie zawężajmy jednak problematyki wyłącznie do II Wojny Światowej, która na wskutek obecnie funkcjonującej polskiej oświaty owiana jest wręcz mityczną otoczką oraz całunem nietykalności.
    Bardzo mi się podobają ta "mityczna otoczka" i "całun nietykalności". Ładne określenia na "omówiliśmy po łebkach" bo "nie starczyło czasu". Przynajmniej w większości szkół tak to wydaje się funkcjonować.

    Wiem, że to niezupełnie o to chodziło, ale jakoś mi się to skojarzenie narzuciło.

    •  

      @frax: Tekst historyczki w liceum:

      Na początku roku szkolnego powiedziałem, że starsze roczniki twierdzą, iż nie zdążyli przerobić czasów powojennych i skończyli na II WŚ oraz bezpośrednich jej skutkach krótkofalowych. Więc zaproponowałem, by materiał już wcześniej przerabiany w gimnazjum zrobić w skrócie jako przypomnienie, bo zarówno ja jak i inni w klasie chcieliby dowiedzieć się więcej o np latach 60+.

      Dostałem odpowiedz: lata 60+ to mogą wam opowiedzieć rodzice.

      Tak.. na pewno rodzice, uczący się w czasach komuny mają w pełni rzetelną wiedzę o świecie. Rozumiem, że znają wiele ważnych wydarzeń. Ale przez pryzmat propagandy. Co nie czyni wszystkie ich relacje wiarygodnymi. Z resztą co w przypadku, gdy rodzice są byłymi komunistami? Przekazana przez nich wiedza znów będzie przekłamana.

    •  

      @KtosKtoSamNieWiesz: Historia to taka dziedzina nauki, której najlepiej uczyć się samemu poprzez czytanie tekstów źródłowych. Jasne, jest tak z każdym przedmiotem, ale np można nie rozumieć ciągów geometrycznych i samemu ciężko dojść do tego, jak rozwiązywać je poprawnie - tutaj pojawia się nauczyciel. A historia? Właściwie każdy nauczyciel może mówić coś innego ze względu na swój światopogląd. A czytać chyba każdy potrafi, prawda? Umiejętność czytania to w końcu nie fizyka.

    •  

      @alfredbuzdygan: Masz rację, ale samo czytanie tekstów źródłowych bez wprowadzenia w kontekst wydarzeń może prowadzić czytelnika na manowce. Tutaj rola nauczyciela, by przynajmniej wprowadził w kontekst, przybliżył pewne sytuacje i przede wszystkim - zaraził ciekawością.

    •  

      @alfredbuzdygan: masz trochę racji, ale nie do końca. O ile w wypadku XX wieku spoko. O tyle życzę szczęścia przy czytaniu XIV-wiecznych dokumentów ;) Nie każdy ma na tyle wiedzy i umiejętności (+dostęp do źródeł) żeby czytać sobie takie teksty. Wtedy już tylko zostają syntezy pisane przez historyków.

    •  

      @Caharin: A kto normalny czyta kościelne teksty pisane po łacinie z X wieku, jeżeli nie jest historykiem? Hmm, chyba nikt. Wystarczy przeczytać parę książek historyków np o historii starożytnego Rzymu i zweryfikować co się powtarza w lekturach.

    •  

      @alfredbuzdygan: Problem w tym, że tego jest za dużo. Właśnie po to jest potrzebny nauczyciel i historia w szkole, żeby wybrać to, co jest najważniejsze, i żeby to w miarę spójnie przekazać. Gdyby chcieć zapoznac się z całym materiałem lekcji historii, podanym w postaci w miarę zjadliwej (a nie skondensowanej) trzeba by się przekopać przez tony książek, i poswięcić dużo czasu na to, żeby te dane ze sobą "posklejać". A że własny światopogląd - coż, z tym sie trzeba pogodzić. Matmy tez różni nauczyciele moga trochę różnie uczyć (tzn. różnych sposobów myślenia o pewnych zagadnieniach). IMO ważne, żeby jakiś jeden pogląd był, żeby mieć jakiś punkt zaczepienia. No i historia w szkole jest potrzebna do tego, żeby ta mniej "książkowa" część Polaków też miała szanse się tym zainteresować, i czegoś dowiedzieć (nawet, jak się nie zainteresują).

  •  

    Zawsze marzyłem o zagraniu w grę, w której byłoby się jednym z cichociemnych. Samouczek byłby gdzieś w Wielkiej Brytanii a potem wykonywałoby się różne misje w Polsce. Byłaby to taka gra akcji, trochę w stylu GTA czy Mafia, która oddałaby klimat okupowanej Polski. Byłyby tam różne postacie - prawdziwi patrioci, zdrajcy i szpiedzy, oraz dobrzy i źli Niemcy. Byłoby też dużo skradania oraz pościgów pojazdami z epoki. Pokazane byłyby też oczywiście takie rzeczy jak getta, obozy koncentracyjne itp. Na koniec, gdy Niemcy zostaliby pokonani, główny bohater zostałby złapany i zakatowany na śmierć przez Rosjan, lub Polaków trzymających ze Stalinem żeby pokazać tragiczną daremność polskiego podziemia w walce z okupantem, i wytłumaczyłoby dlaczego teraz w Polsce jest tak jak jest.

    •  

      @Aerin: Nic nie stoi na przeszkodzie, aby taką grę zrobić. Tylko, trzeba spełniać określone warunki:

      - Być bogatym w uj

      lub:

      - Posiadać umiejętność programowania oraz ekipę składającą się tak +/- 20 ludzi którzy znają się na grafice itp.

    •  

      @alfredbuzdygan: Tego pierwszego na pewno nie spełniam, a jeśli chodzi o drugie to może kiedyś się uda;)

    •  

      @Aerin: Jakby się kiedyś udało - na pewno kupię twoją produkcje! Taka gra, poziomem dojrzałości podobna do rodzimego Wiedźmina, ukazująca zbrodnie Niemców, Rosjan, Słowaków - i ogólnie wszystkich, w tym i nas, Polaków, mogłaby zrobić niezły szum medialny. I rzucić nowe światło na temat na który nałożono tak wielką propagandę.

    •  

      @Aerin: A ja bym zagrał w Pianistę! Skradankowy survival horror z lokalną postapokalipsą. A szansa na powstanie większa ze względu na wcześniejszy sukces filmu:)

    •  

      @Marraju23: właśnie z tego co kojarzę to gry tworzone na podstawie filmów nie były zbytnio udane;)

  •  

    Super artykuł!

  •  

    Najbardziej wciągnęły mnie historyczne kampanie w AoE II i to one sprawiły, że doczytałem o wielu wydarzeniach z książek. Szkoda, że było ich tylko kilka.

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    Warto dodać, że do odzwierciedlenia historii w wielu grach trzeba podchodzić raczej sceptycznie. O ile ogólny zarys zazwyczaj jest w porządku to bardzo często pojawiają się uproszczenia i przekłamania, a historyczna dokładność zostaje poświęcona na ołtarzu tzw. "grywalności". Patrzę na Ciebie serio Total War.

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    Ale jaja opisałem to dwa lata temu w swojej powieści. Nazwałem to "archeologia informatyczna". Wtedy to było SF, teraz już nie wiem.

  •  

    piszę komentarz żeby nie być zielonym (sorry za spam)

Dodany przez:

avatar thecastiel dołączył
143 wykopali 9 zakopali 6.7 tys. wyświetleń