100 000,00 zł ... Hmmm to jest 100 000 paczek chipsów ;] Głupia sprawa z tą nerką . Kilka miesięcy temu było głośno o jakimś 16-latku który sprzedawał swoją kuzynke na Allegro. Dać dziecku Internet ...
Ja tego nie rozumiem wg.mnie jak chcę to sobie może sprzedawać swoje organy. Co innego jak jest taki organ nielegalnie wycięty ze zwłok albo kradziony, ale on to robi na własną odpowiedzialność .Ja na miejscu polityków bym to zlegalizował.Jak jemu 2 nerki są niepotrzebne a innemu może ta nerka uratować życie to czemu nie?? A wszystko ma swoją cenę.
Nie do końca się z Tobą zgadzam. Czasem ludzie są w jakiejś trudnej sytuacji na życiowym zakręcie i takie sprzedanie swojego narządu byłoby łatwym wyjściem - sposobem na nieosiągalne w inny sposób duże pieniądze. To nie jest tak że ktoś chcę sprzedać swoją nerkę. Do takiej decyzji trzeba być zmuszonym przez życie. Ogólnie takie zezwolenie na handel narządami prowadziło by do wielu patologii.
A czy ja jestem jakimś pięciolatkiem, któremu rodzice zabraniają wychodzenia po 20 z domu dla jego bezpieczeństwa? Jestem dorosłym człowiekiem potrafiących samodzielnie podejmować decyzje, więc dlaczego państwo dla mojego dobra chce tego zabronić?
Wiesz, życie w określonym społeczeństwie wymaga nakreślenia jakiś reguł. Czy to że jesteś dorosły i podejmujesz świadome decyzje daje Ci prawo np. zdecydować że kogoś okredniesz czy zabijesz? Rozumiem że decyzja o sprzedaniu nerki to inna para kaloszy, bo nikogo przy tym nie krzywdzisz, ale tak jak pisałem wcześniej legalizacja takiego procederu prowadziła by do bardzo wielu patologii.
sprzedasz nerkę a później dostaniesz niewydolności i kto Cię będzie leczył ? Dlatego nie wolno sprzedawać.
Dwie nerki są potrzebne i wielka szkoda że w Polsce ludzie podpisują te głupie kartoniki żeby ich nie ciąć po śmierci bo mogliby uratować komuś życie. Ty możesz oddać nerkę córce kiedyś ale nie życzę Ci żebyś musiał.
To kupi za te pieniądze za które sprzedał swoją, a poza tym jak by do tego doszło to cena nerki na pewno by spadła, jest jeszcze mozliwość otrzymania nerki po śmierci kogoś w wypadku lub dobrowolne oddanie przez bliską osobę, ja jestem za sprzedażą, dobrowolną, nie przymuszoną.
jak ma się leczyć za tą kasę co dostał za swoją nerkę ? To sprzedał ją dla widzimisię i zachował tą kasę ? Sprzedają ludzie z marginesu żeby spłacić kredyt a później chorują i wyciągają rękę żeby im państwo płaciło za leczenie.
Czemu cena nerki ma spaść po sprzedaniu jej poprzez naturalną reakcję że jak masz jedną nerkę to może nie nadążyć z oczyszczaniem organizmu ?
Nie jestem za sprzedażą - dawać wędkę a nie rybę. Niech pracują a nie hmm się sprzedają.
To zabrońmy jazdy na rowerze, desce czy motorze. Każmy ludziom chodzić w kaskach, bo przecież jak spadnie nam doniczka na głowę to kto będzie płacił za leczenie? Państwo!
Zabrońmy wszystkiego, jednocześnie podnosząc podatki i składki na ZUS - bo przecież państwo jest najważniejsze...
upadek z roweru to nieszczęśliwy wypadek i nikt się nie dziwi że leczy się ludzi, którzy zrobili sobie coś jeżdżąc nim do pracy albo choćby dla relaksu. Ale oddawać nerkę to jak prosić się o chorobę. To czemu leczyć ? Sam tego chciał.
To inny przykład: ratownik lekarz - ryzykuje własnym zdrowiem aby pomagać innym pobierając przy tym wypłatę.
Sprzedając nerkę pomagasz komuś innemu ryzykując własnym zdrowiem i pobierając za to opłatę.
W obu przypadkach ryzyko jest identyczne, możesz przeżyć całe życie z jedną nerką, bez żadnych powikłań. Tak samo będąc ratownikiem nie podpisujesz na siebie wyroku śmierci.
czy ja się źle wyraziłam ? Chodzi mi o to, że rower może być potencjalnie niebezpieczny ale jeśli ktoś jeździ sobie spokojnie rowerkiem po wsi to nie prosi się o chorobę. Dopiero jakiś wariat który na rowerze zjeżdża z gór. Osoba która oddaje krew, szpik, wątrobę - jeździ po wsi. Osoba oddająca nerkę na sprzedaż jest wariatem.
a jak określił(a)byś czlowieka który oddaje sobie ot-tak nerkę żeby spłacić kredyt ? Dobroduszny ? No kto zamiast wziąć się do pracy idzie się kroić ? Tylko krótkowzroczny margines.
nie wiem co masz na myśli przez sformułowanie 'egzystencjonalna klatka' ale owszem, przeszkadza mi oddawanie nerek NA SPRZEDAŻ. To piękne jeśli mama odda nerkę swojemu synkowi żeby on mógł żyć i nic z tego nie ma, robi to z miłości i dobrego serce. Ale ohydne jest sprzedawanie swojego ciała po to żeby jakiś bogacz wymienił sobie organ który zniszczył używkami.
Poza sprzedawaniem swoich organów, na rynek idą przede wszystkim dzieci. Porywa się albo sprzedaje własne i idzie caluteńkie na częsci wymienne. Bo dziecięce są droższe - zwykłe morderstwo.
Czy nie byłoby lepiej zmodyfikować świnek żeby im rosło osiem serc ludzkich na grzbiecie ?
no ale wymieniasz organy szczątkowe. To znaczy że za któreś pokolenie ludzie nie będą mieć ślepej kiszki a już teraz wiele ludzi albo ich nie ma albo nie muszą mieć operacji. A ja mam dwa zęby mądrości zamiast czterech.
Muszą być dwie dla równowagi, krzywo się chodzi z jedną :P i nie można sprzedać drugiej jakby była tylko jedna, a tak mamy swego rodzaju bonus na start w życiu :P, poza tym jakby rodzilibyśmy się z jedną, to pewnie była by centralnie i jakbyś się opierał o coś twardego to kręgosłup by ją uciskał i penie by bolało :D
Głupota ludzka nie ma granic.
Czyżby potencjalny dawca nerki przeistoczył się w desperata któremu zabrakło na wino ? Szkoda że nie licytacja może kupiłbym taniej :D
"Może to nie tylko ułatwić “pracę” handlarzom, ale i zmniejszyć liczbę przeszczepów dokonywanych w Polsce - bo po co oddawać za darmo coś, za co można dostać kilkadziesiąt tysięcy dolarów?"
eee ilu z was oddało bezinteresownie nerkę na przeszczep jakiejś nieznanej osobie? Bo chyba jestem kompletnym egoistą a jej wydaje się nie chodzić o szpik kostny.
Reklamy Google