:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    A na ulotce: NIE STOSOWAĆ DŁUŻEJ NIŻ 7 DNI.

    Jak się nie stosuje człowiek do zaleceń to niech nie ma potem pretensji.

  •  

    pokaż komentarz

    XYLOMETAZOLIN Skąd ja cię znam skurczybyku? Czyżbym to od ciebie się uzależnił? Ano tak, miałem katar i wpadłem na pomysł, że mi odetkasz nos. Zadziałało natychmiastowo. Byłem pod wrażeniem. Dopiero gdy dziennie kropiłem nos 5 razy (tak wiem że to wcale nie tak dużo) zorientowałem się, że coś jest nie tak. Poszedłem do laryngologa i tego spojrzenia pełnego współczucia i zażenowania nigdy nie zapomnę... Lekarka powiedziała, że po tym miesiącu, mojej śluzówki już prawie nie ma. Ile się potem musiałem nachodzić po lekarzach, zdjęcia śluzówki robić.
    Minął już prawie rok. Nie brałem. Ale mój nos już nie jest tak sprawny jak kiedyś. Xylometazolin pozostawił ślad na zawsze...

    Kurcze to brzmi jak wspomnienie narkomana. No ale właśnie nim byłem :)

    •  

      pokaż komentarz

      Sama prawda.

      Zaczęło się niewinnym katarem, a skończyło się na braniu kilka, klikanaście razy dziennie tego co było w domu - xylometazolinu, xylorinu, czy też najczęściej(bo miał najlepszy zapach) xylogelu.

      Dopiero po 8 miesiącach, po zabiegu laryngologicznym(miałem nieco zniekształconą przegrodę nosową, przez co możliwe było częściowe jej usunięcie, co spowodowało natychmiastowe udrożnienie nosa po zabiegu :) ) udało mi się przestać używać tego szajsu.

      Dziś choćbym nie wiem jaki katar miał i jak zapchany nos to nie ma mowy o żadnych kroplach do nosa(nawet takich które nie są produkowane na podstawie xylometazolinu), znalazłem środek od którego nie można się uzależnić bo działa subtelniej ale równie efektywnie - Ibuprom Zatoki

      No, i tyle ode mnie jeśli chodzi o doświadczenia :)

    •  

      pokaż komentarz

      O święta naiwności.. przecież ibupromu zatoki też nie powinno się stosować dłużej niż kilka dni, bo pseudoefedryna też jest narkotykiem i uzależnia. Ludzie, kiedy nauczycie się, że niektóre leki nie leczą, tylko doraźnie likwidują objawy :/ czytajcie ulotki..

    •  

      pokaż komentarz

      ludzie nie rozumieją co jest w ulotkach napisane. Raz, że w ogóle mają problem ze zrozumieniem tekstu, dwa - ulotki są czasem niezbyt przejrzyście wyjaśnione co i jak.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja używam od dziecka codziennie i nic mi nie jest

  •  

    pokaż komentarz

    hm tak czytam o tym i patrzę, koło monitora mi te krople stoją :). nie wiem jak się można od tego uzależnić, czasem mam nos zatkany to kropnę i jest okay

  •  

    pokaż komentarz

    Mamy tutaj lek silnie uzależniający jednak z 'milionami' atestów , certyfikatami itd. , a na zwykłej marihuanie sie psy wiesza.Paranoja! Coś tu jest nie tak?
    http://www.wykop.pl/ramka/149414/uwazasz-ze-marihuana-powinna-byc-nielegalna-pl

  •  

    pokaż komentarz

    O LOL :D wczoraj kupiłem takie krople bo miałem nos zatkany :D mam je teraz przed oczami :P aż się boje :P

  •  

    pokaż komentarz

    I jak to możliwe, że po tylu relacjach nikt się tym nie interesuje ? Przecież taki lek powinien zostać ponownie zweryfikowany przez jakąś niezależną organizację, skoro w ciągu tak krótkiego okresu tyle osób skomentowało ten post, to znaczy że skala problemu jest dość istotna - co się dzieje na tym świecie..

    Ja osobiście stosuje się do opisów na ulotkach, i odstawiam krople lub tabletki po wyznaczonym max. okresie, ale fakt faktem że często jest tak, że nos jest dalej zapchany i chęć odetkania go jest duża..

    •  

      pokaż komentarz

      Problem jest bardzo powszechny. I lekarze o tym wiedzą. Może przytoczę początek mojej rozmowy z panią laryngolog:
      Ja: Dzień Dobry, przychodzę z zatkanym nosem...
      L: Proszę usiąść, nic więcej Pan nie musi mówić ja to wszystko zobaczę.
      (wsadza coś do nosa)
      L: xylometazolin czyż nie? :)

    •  

      pokaż komentarz

      Jak lek powinien zostać zweryfikowany? Bo ludzie używają po 10 lat czegoś, co ma na ulotce napisane, żeby po tygodniu odstawić?

  •  

    pokaż komentarz

    Byłem uzależniony przez wiele lat właśnie od Xylometazolinu (zakrapianie co kilka godzin - na szczęście słabszy 0,05), udało mi się ten syf odstawić choć było ciężko. Przestrzegam.

  •  

    pokaż komentarz

    Paranoja. A dziwilem sie, ze od dwoch tygodni od wyzdrowienia z przeziebienia, dalej mam katar i musze tych kropli uzywac...

  •  

    pokaż komentarz

    Teraz wszyscy będą mną gardzić i nagminnie minusować, że ja taki niedobry :s
    Z autopsji wiem, że od mleczka w tubce o smaku toffi też można się uzależnić ;p

    •  

      pokaż komentarz

      Na minusa to trzeba zasluzyc ;) Masz racje ze od wszystkiego mozna sie uzaleznic, ale mleczko w tubce o smaku toffi nie wywoluje raczej podobnych objawow po odstaiwniu co krople na bazie xylometazolinu. Wstrzymal bym sie wiec raczej z porownywaniem mleczka w tubce i kropli do nosa.

    •  

      pokaż komentarz

      Oj zdziwiłbyś się jak podobne objawy może wywołać ;p Szczególnie wtedy jak w sklepie oddalonego kilka metrów od twojego domu jest promocja mleczka w tubce o smaku toffi Kup dwie, a trzecią dostaniesz gratis! ;) Już nie wspominając o gratisach w postaci mleczka w tubce o smaku toffi po znajomości.. Chyba mam manie :s

  •  

    pokaż komentarz

    Niezrozumienie tematu. Uzależnienie od kropli do nosa to nie to samo co uzależnienie od narkotyków czy alkoholu. Żadna psychika. To reakcja śluzówki nosa na przewlekłe stosowanie tego typu preparatu. Po pewnym czasie jak nie pryśniesz to będzie Ci ciekło z nosa. Żadne odwyki tu nie pomogą ,a co dopiero szukać przyczyn w psychice.

  •  

    pokaż komentarz

    Katar leczony trwa siedem dni, a nieleczony tydzień.

    Po co jakieś krople do nosa?, nigdy nie stosowałem i nigdy nie zastosuję!
    W ogóle mam jakieś uprzedzenie do leków, ostatnie antybiotyki jakie brałem to była pierwsza albo druga klasa podstawówki (ostatnio chorowałem 5 lat temu, a znajomi co brali antybiotyki chorują średnio co roku). Jak jestem przeziębiony to wytrzymuję, nawet gripexów dupexów nie biorę, tylko jakimiś tradycyjnymi metodami. Nie raz widzę kolegów, którzy mają ledwo katar i kaszel, a już biorą antybiotyki, witaminki w powlekanych tabletkach i krople do nosa.
    Jak już ktoś ma taki problem z tym nosem to może zjeść/powdychać trochę chranu, albo kupić tabakę i sobie pociągnąć, a nie od razu krople.
    Tylko czekam na szczepionkę lub coś podobnego aby zapobiegać infekcji włosów po ich strzyżeniu...

    •  

      pokaż komentarz

      Nic tylko pozazdrościć. Każdy by tak chciał, ale niestety nie każdy ma taką odporność i normalni ludzie czasami łapią infekcje, cholernie boli ich wtedy gardło, mają temperaturę i nie mogą oddychać przez nos a czasami mimo choroby muszą chodzić do pracy, więc wszystkie te gripexy, antybiotyki i xylometazoliny są dla nich wybawieniem na czas choroby. Pamiętam czasy komuny, kiedy w aptece poza biseptolem nie było w zasadzie niczego - wtedy przy infekcji potrafiłem ze względu na zapchany nos i ból gardła nie spać kilka nocy.

  •  

    pokaż komentarz

    Nowoczesne leki na katar działają obkurczająco na naczynia krwionośne w nosie, jeśli używa się ich za często "nos się uzależnia" gdy naczynia nie zostaną sztucznie obkurczone to popadając ze skrajności w skrajność zaczynają puchnąc, więc sięgamy po nie znowu. Sam mam w domu z 10 akatarów i zdarzają się okresy, że biore przez 3- 4 miesiące ciągle- ale potem zawsze udaje mi się przestać. coraz mniej coraz mniej i jest ok... do następnego razu

    •  

      pokaż komentarz

      Dokładnie. Dochodzą jeszcze mechanizmy wyłączania receptorów i braku ich syntezy pod wpływem dużego stężenia ich agonistów. Więc w rzadnym wypadku NIE JEST TO UZALEŻNIENIE, tylko adaptacja organizmu do nowych warunków.

    •  

      pokaż komentarz

      softbreeze:
      Każde uzależnienie z farmakologicznego punktu widzenia jest adaptacją organizmu do nowych warunków. W tym wypadku nie ma wyraźnych objawów psychicznych (jak spadek nastroju, nerwowość), tylko dość uciążliwa fizyczna niewygoda (no bo jak tu swobodnie oddychać).

      Tymczasem mechanizm jest nadal ten sam - jak już zauważyłeś: za dużo substancji pobudzającej receptory, a więc zmniejsza się ich ilość, żeby wyrównać działanie. Po odstawieniu leku - działanie zbyt słabe.
      Identycznie jest z jakimkolwiek środkiem odurzającym -> cała różnica polega na RODZAJU RECEPTORA.

      Może bardziej odpowiednim, szerszym terminem będzie lekozależność.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dubius
      Ale przyznasz, że nie każda adaptacja to uzależnienie?

      Mam też pewne wątpliwości, czy uzależnienie to adaptacja.
      Z wiki: "Uzależnienie fizjologiczne (ang. physiological dependence), zwane też czasem fizycznym, to nabyta silna potrzeba stałego zażywania jakiejś substancji odczuwana jako szereg dolegliwości fizycznych (np. bóle, biegunki, uczucie zimna, wymioty, drżenia mięśni, bezsenność). Zaprzestanie jej zażywania (odstawienie) prowadzi do wystąpienia zespołu objawów, które określa się jako zespół abstynencyjny (zespół z odstawienia). W leczeniu stosowana jest detoksykacja, czyli odtrucie."

      Genezą uzależnienia nie jest więc to, że przystosowujemy się do występowania danej substancji. Ma raczej znaczenie tylko w spadku wrażliwości na dawkę, ale nie w samej potrzebie przyjmowania kolejnej dawki, która wynika z aktywności narkotyku.

    •  

      pokaż komentarz

      soft breeze:
      Naturalnie, nie każda adaptacja jest uzależnieniem :)
      Może nieco zmienię swoją poprzednią wypowiedź - uzależnienie WYNIKA z SZYBKIEJ adaptacji receptorów.

      Na przykładzie xylometazolinu:
      - podajemy lek, za często i za długo --> liczba rec. a-adrenergicznych w śluzówce spada (tzw. down-regulation), bo działanie ksylo jest za silne --> odstawiamy lek --> normalny poziom noradrenaliny nie jest w stanie wywołać takiego obkurczenia naczyń jak wcześniej (bo receptorów jest zbyt mało) --> pojawiają się objawy abstynencji (nadmierny obrzęk śluzówki, większy niż przedtem) --> uzależnienie fizjologiczne --> pacjent ponownie sięga po lek

      Oczywiście po jakimś czasie organizm znowu zwiększy liczbę rec. a-adrenergicznych i obrzęk śluzówki ustanie (to też adaptacja, ale prowadzi do przywrócenia homeostazy). Tylko, że ten proces przebiega wolniej i trzeba wytrzymać objawy abstynencji.

      Podsumowując:
      Początkowa adaptacja prowadzi do zwiększonej tolerancji => spadku wrażliwości na dawkę (może to wynikać ze zmiany ilości receptorów lub przyspieszenia metabolizmu leku).
      Dodatkowo, jeśli zaprzestanie bądź ograniczenie używania leku prowadzi do objawów abstynencji, ustępujących po jego ponownym podaniu => jest to uzależnienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @dubius
      Rozumiem Twoją argumentację, ale się z nią nie zgadzam. Dlaczego?

      Np. nurek. Nurkowanie głębinowe. Po wynurzeniu musi się udać do komory hiperbarycznej. Inaczej może umrzeć, bo jego organizm zaadaptował się do zwiększonego ciśnienia gazów. Czy jest to uzależnienie? Nie.

      Leczenie sterydami. Pacjent zaadaptował się do zwiększenia stężenia tych hormonów i przestał wydzielać własne. Nie możemy gwałtownie ich odstawić. Czy to jest uzależnienie? Nie. Pomimo, że musi je brać, bo inaczej może być z nim kiepsko :(

      Nie uważam też, że "uzależnienie" od xylometazoliny jest uzależnieniem, ale tym samym, czym adaptacja do nadmiernego stężenia hormonów steroidowych. Różni się tylko tym, że xylometazolinę możemy odstawić nagle i co najwyżej będziemy mieli katar.

      Po drugie - czy po odstawienu xylometazoliny będziesz miał zespół odstawienny?

      P.S. O adaptacji jako czynniku uzależniającym możemy chyba tylko mówić w przypadku uzależnienia psychicznego związanego z oddziaływaniem substancji na układ nagrody. Ale zaznaczam słowo "chyba".

    •  

      pokaż komentarz

      soft breeze:

      Sytuacja nurka to nie uzależnienie - opisałeś czynnik czysto fizyczny, wszak nie o substancję chodzi, lecz o jej ciśnienie. Organizm również musi się zaadaptować do tych nowych warunków, musi się też zaadaptować po ich ustąpieniu. Ale nie mamy tu do czynienia ze zmianą liczby kluczowych receptorów na błonach. Nie zachodzi też zmiana metabolizmu tlenu, jedynie jej przyspieszenie, ale wywołane wysiłkiem.

      Co do pacjenta leczonego sterydami - początkowo będzie od nich zależny prawie tak samo jak cukrzyk od insuliny.
      Nadmierne stężenie hormonu podanego z zewnątrz spowoduje spadek jego naturalnej produkcji i co dość istotne: nasilenie przemian tego hormonu. Po nagłym odstawieniu mogą minąć tygodnie-miesiące, zanim gruczoły wznowią syntezę w pierwotnej skali. Dlatego jest to lekozależność, która wiąże się z bardzo poważnymi objawami abstynencji, w postaci rozregulowania fizjologii niemalże całego organizmu.
      Czy to uzależnienie? Tak, ale nieco inne:
      -jest tymczasowe, bo praca układu hormonalnego w końcu wraca do normy
      -"norma" zostaje osiągnięta poprzez podawanie hormonu w coraz mniejszych dawkach
      -przy zmniejszaniu dawki, adaptacji ulega również tolerancja, która stopniowo spada
      Wszystko dlatego że układ hormonalny, aczkolwiek dość bezwładny, ma wspaniałe zdolności autoregulacyjne, musi taki być, bo hormony nie są neuroprzekaźnikami - działają wolniej i na większą skalę.

      Istnieje też inny rodzaj uzależnienia od hormonów anabolicznych i androgenów, nie bierze się ono jednak z bezpośredniego działania samych hormonów, tylko z ich pośredniego, nieznacznego wpływu na układ dopaminergiczny i adrenergiczny.

      Zależność lekowa od xylometazoliny nie jest tak silnym uzależnieniem jak zależność od środków odurzających, ale podlega tym samym mechanizmom. Zależność od hormonów po nadmiernym ich podawaniu ma nieco inny mechanizm, ale nadal wynika z adaptacji. I w obu przypadkach ponowne osiągnięcie homeostazy również wynika z adaptacji.

      Co do zespołu odstawiennego to dla każdej substancji jest inny:
      Dla alkoholu będą to drgawki, nerwowość, omamy, lęki, delirium tremens, śmierć w niektórych przypadkach. Dla morfiny będzie to bezsenność, biegunka, łzawienie oczu, złe samopoczucie, katar, ziewanie. Dla kortykoidów: hipoglikemia, odwodnienie, utrata masy ciała, dezorientacja, zawroty głowy, niedociśnienie. Dla xylometazoliny jest to nadmierny obrzęk śluzówki, zatkanie nosa.

      Dopóki są to objawy związane z zaprzestaniem przyjmowania leku i są niejako przeciwne do jego działania, można nadać im nazwę zespołu odstawiennego. Nawet jeśli są to objawy banalne.

      Nie twierdzę bynajmniej że wszystkie uzależnienia są takie same. Ale każde wiąże się z adaptacją organizmu do nadmiernej podaży silnie działającej substancji. Adaptacja w drugim kierunku (do braku substancji) zachodzi, niestety, trochę trudniej. To wg mnie stanowi problem.

      Czy to nie jest zbyt fachowa rozmowa jak na wykop? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dubius
      Tak naprawdę dyskutujemy o semantyce. Dla Ciebie coś podpada pod temin uzależnienie, dla mnie nie.
      Na pewno nie podpadają pod ten termin działające miejscowo krople do nosa. Nie oddziaływuje one w rzadnym stopniu na OUN. Oczywiście występuje tutaj pewna forma zależności od leku, ale dla mnie to to zdecydowanie za mało, żeby uznać to za uzależnienie. Równie dobrze można uznać, że jesteśmy uzależnieni od tlenu (bo niby jesteśmy, ale czy jest sens tak to pijęcie rozszerzać?)
      Co do "uzależnienie jako adaptacja" masz wiele racji. Nie byłbym jednak taki pewien, czy środki uzależniające działają tylko poprzez ten mechanizm. Kiedyś może się dowiemy.
      Narazie życzę Ci miłego weekendu.

    •  

      pokaż komentarz

      soft breeze:
      Racja.
      Termin "uzależnienie" może być różnie rozumiany, w zależności od kontekstu. Często ma się na myśli silną potrzebę zrobienia czegoś, bez specjalnego odniesienia do leków - tak jak przy angielskim "addiction".
      Zależność lekowa, czy też "dependence" odnosi się często do zależności fizycznej, bez znaczenia czy towarzyszy temu zależność psychiczna. Ale i z tym różnie bywa.

      Nie upieram się wcale, żeby nazywać zależność lekową od xylometazoliny uzależnieniem. Jako student farmacji wiem, że na pewno jest to zależność fizyczna, przyzwyczajenie organizmu. Psychicznej brak. To mi w zasadzie wystarczy. Mogę udzielić rzetelnej porady, jak pacjent przyjdzie kupić Xylorin ;)
      A środki uzależniające działają bardzo różnie i jakby nie patrzeć, w bardzo skomplikowanym środowisku ;) Zapewne znajdzie się jakiś wyjątek od reguły, czy przykład na pograniczu tezy. Nauka cały czas idzie do przodu - pewnie jeszcze wiele się dowiemy.
      Dziękuję za całkiem owocną dyskusję. Miłego weekendu.

  •  

    pokaż komentarz

    Znam to z własnego doświadczenia. Jeżeli o mnie chodzi w przerwaniu uzależnienia od kropli do nosa pomógł mi stres. Choc może i brzmi to dośc dziwnie dlatego uzasadniam. Moje uzależnienie polegało na tym że za każdym razem jak kładłem się spac w nosie miałem na tyle małą przepustowośc iż uważałem że nie dam rady się skupic na śnie i jednoczesnym śwadomym oddychaniu. Oczywiście sięgałem po krople. Oczywiście pomagały czyli nos miałem w 100 procentach drożny. Dzięki temu wydawało mi się ( może słusznie ) że łatwiej mi zasnąc. Po pewnym czasie jak to u studenta przychodzi sesja i związany z tym stres. Po napisanym egzaminie jednak nie sprawdzonym po pójściu do łóżka zaczęło się oczywiście standarwodo. Czyli krople na sen. Jednak jeden problem z drożnością z głowy ale mózg nie przestawał myślec o egazamnach itp. Od tych wszystkich emocji miałem naprawdę spore poroblemy z zasypianiem. Niby chciało się uspokoic myśli jednak nie dało się. Pewnego dnia wiedząc jak wygląda moje spanie zdenerwowałem się i postanowiłem nie wykluczac "dotatkowego" problemu tj. niedrożności nosa przy użyciu kropli do nosa i ich nie zastosowałem. Co się okazało. Po prostu każdy oddech przez nos wiązał się z myśleniem o nim przez co zapominałem o reszcie ( w większości ). A wiadomo że to dośc nudna rzecz i w końcu po pewnym czasie zasypiałem nawet nie wiedząc kiedy. Powtórzyłem to jeszcze parę dni z rzędu. Dziś już ich nie używam. Może i nie mam bez stosowania kropli przepustowości 100 procentowej ale na tyle dużą że już oddychanie nie jest problemem. Mój czas wychodzenia z nałogu trwał ok tygodnia. Uzależnie to w ogólności polega na wygodniejeszej alternatywie. Wiesz że jak zażyjesz to masz łatwo i przyjemnie. Z doświadczenia mogę powiedziec że organizm bardzo szybko nauczy się radzic bez kropli tylko trzeba pokonac dośc cięzkie początki.

    •  

      pokaż komentarz

      Katar przed zasypianiem.. skąd ja to znam. Łączę się z autorem postu wyżej całym sercem i cieszę się, że wyzdrowiał i będzie żył ;p A tak na poważnie (połowicznie chociaż) to też miałem i nadal mam chociaż w mniejszym stopniu z tym problem. Pamiętam kiedyś sytuację jak pewnego ranka na tak zwanym "pół śnie" (nie znam fachowego określenia tego dziwnego porannego uczucia kiedy się śpi a jednocześnie kontaktuje ze światem ;p ), oczywiście z katarem wyczułem, że ktoś chwyta mnie za nos i nie pozwala swobodnie oddychać.. Mój brat trochę się zdziwił kiedy usłyszał, że coś marudzę przez sen i nagle uderzając ręką w ścianę, głośno krzyknąłem SPIE#$%&AJ. Po obudzeniu wrażenia bezcenne ;p

  •  

    pokaż komentarz

    Ja proponuję aby napisać list do Unii Europejskiej, ona napewno pozamyka w więzieniach twórców tego leku.

    •  

      pokaż komentarz

      To nas wszystkich pozamykają, bo to jest analog adrenaliny. A ją produkujemy my wszyscy.

    •  

      pokaż komentarz

      softbreeze:
      Cięta riposta i całkiem poprawna :) ale amfetamina i jej pochodne też są analogami adrenaliny, jakby nie patrzeć.
      Co nie zmienia faktu, że wycofanie tego leku byłoby niemądre.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dubius
      Amfetamina jest głównie modulatorem wydzielania noradrenaliny, serotoniny i dopaminy. O ile mi wiadomo bezpośrednio nie działa na rec. adrenergiczne. Prawdziwym analogiem więc nie jest.

    •  

      pokaż komentarz

      softbreeze:
      Racja, zły przykład, mechanizm działania nie jest ten sam, mimo że dotyczy tych samych receptorów. Już lepszy byłby przykład z serotoniną i psylocybiną (agoniści rec. 5-HT) albo endorfinami i morfiną (agoniści rec. opioidowych mi - choć przy braku analogii strukturalnej). Ale myślę, że wiesz o co mi chodzi ;)

  •  

    pokaż komentarz

    najlepszym sposobem na katar sa dwie tabletki Laxigenu - strach kichnac.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja biore ksylometazolin i podobne krople od około 10 lat, około raz dziennie.

    TAK JESTEM UZALEŻNIONY, kosztuje mnie to kilkadziesiąt PLNów miesięcznie.

    Ludzie i powiedzcie mi CO Z TEGO I CO TO KOMU PRZESZKADZA?
    Mi nic.

    Problem leży nie w kroplach do nosa, ale w tym że ŻADEN lekarz nie wiedział jak mi pomóc na moją alergię, choć raz miałem ofertę leczenia za kilkadziesiąt tysięcy złotych - myślicie że refundowaną przez NFZ albo kogokolwiek?

    Założę się że niejeden z Was jest uzależniony od kompa, wykopu , TV, słodzyczy, seksu, fajek, sportu, dziewczyny, czegokolwiek. Czy to znaczy że mamy to likwidować? WYLUZUJCIE.

    •  

      pokaż komentarz

      Polecam poczytać co to jest uzależnienie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Uzale%C5%BCnienie
      Pojęcie uzależnienia można nawet rozciągnąć tak, że tlen uznamy za narkotyk. To będzie paranoja.
      Potrzeba przyjmowania jakiegoś leku aby normalnie funkcjonować nie znaczy, że jesteśmy uzależnieni, tak samo jak bycie prostokątem nie oznacz, że musisz być kwadratem!

    •  

      pokaż komentarz

      Znam to, sam mam Alergie okresową, 4-5 tyg w roku (gdy kwitną określone drzewka i kwiatki) i jedyny skuteczny środek to Afrin... Który pozwala mi w miarę normalnie funkcjonować. Rozumie doskonale problem z odstawieniem, bo sam go mam. Rozwiązuje go za pomocom innych słabszych leków i zakraplania tylko jednej dziurki oraz stosowania leków nawilżających. Po miesiącu stosowania odstawiam po około 2-3 tygodniach "kuracji". I tak co roku.... lekarze są bezsilni w tej sprawie.... :(

  •  

    pokaż komentarz

    Coś w tym jest Ostatnio kupując pani farmaceutka powiedziała że trzeba uważać na te krople bo można się uzależnić.Cholera od wszystkiego można się uzależnić.Masło maślane.

    •  

      pokaż komentarz

      Używam Xylo czasem, gdy nic innego nie pomaga, zawsze nie dłużej niż tydzień. To co opisują, że po odstawieniu nos zapycha to normalne i wystarczy przeżyć tak dzień lub dwa i mija. Pewnie nie przeczytali ulotki i brali te krople przez długi okres czasu, a zdaje się, że wyraźnie pisze, żeby nie brać dłużej niż 7 dni. Cukier też uzależnia.

      PS. Teraz doczytałem: "Kilka lat temu sama używałam kropli do nosa xylometazolin jakieś 3-4 lata bez przerwy" - nasuwa się tylko "o kurrr", jak tak można? :| Przecież to jest cholernie ostry lek.

      PS.2. A jak ktoś ma problem z przewlekłym katarem, polecam poczytać o kroplach sterydowych. Skuteczne.

      PS.3. "ja bralem krople do nosa 20 lat" - zostałem bez słów.

  •  

    pokaż komentarz

    Polacy to lekomani. Ile mamy reklam w TV leków? Co druga reklama do środki przeciwbólowe, na grypę itd. Znam wielu ludzi, którzy wiedzą lepiej, niż to co napisano na ulotkach i przekraczają dozwoloną dawkę, albo eksperymentują z różnymi innymi specyfikami. A leki przeciwbólowe to są na porządku dziennym. Zamiast pójść do lekarza to się faszerują, tak naprawdę szkodząc sobie.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale lekarz nie uśmierzy bólu inaczej niż poprzez środki przeciwbólowe... jeżeli przyczyna jest poważniejsza, to i na diagnostykę i na rehabilitację czekać trzeba, ale co zrobić żeby jak najszybciej przestało boleć?

    •  

      pokaż komentarz

      Needle:
      Lekarz ma wiedzę zarówno o środkach przeciwbólowych (przynajmniej częściową) jak i o stanie pacjenta i będzie w stanie dobrać najbardziej odpowiedni lek.

      Farmaceuta też powinien udzielić informacji dotyczących doboru leku i jego bezpiecznego stosowania (co farmaceuci zwykle robią, oczywiście jeśli pacjent zapyta). Tylko, że rzadko wiedzą co dokładnie dolega pacjentowi - zza lady, w tak krótkim czasie nie zawsze udaje się przeprowadzić dokładny wywiad.

      Tymczasem Polacy faktycznie są w światowej czołówce, jeśli chodzi o nadmierne (często niepotrzebne) stosowanie leków, zwłaszcza przeciwbólowych.

    •  

      pokaż komentarz

      co masz na myśli mówiąc częściową?

    •  

      pokaż komentarz

      luke21:
      Mam na myśli to, że lekarze nie zawsze wiedzą wszystko o lekach. Nie zawsze znają wszystkie interakcje, metabolizm i wszelkie aspekty działania leku. Zdarza się że nie mają pojęcia o farmakokinetyce. Nie muszą. Specjalistami w tej dziedzinie są farmaceuci - w końcu poświęcają całe 5 lat na zgłębianie wszechstronnej wiedzy o leku właśnie. Przyszli lekarze oczywiście też muszą wiedzieć o lekach bardzo dużo, żeby wiedzieć na co wypisać receptę - jednak jest to wiedza bardziej ogólna - ich szkolenie jest skierowane bardziej na anatomię, fizjologię i patofizjologię organizmu.

    •  

      pokaż komentarz

      zgadza się, dlatego dobrze, że są farmaceuci, którzy dokładnie wiedzą, gdzie może być interakcja albo błąd. Szkoda tylko, że nie informują o tym przepisująch.

  •  

    pokaż komentarz

    Widzę, że komentujący mają problemy z nosem. Sam je miałem ale na szczęście coś powstrzymało mnie od zakupu kropli do nosa. Cieszę się, że nie zacząłem ich stosować.

    Przechodząc do rzeczy, podam wam sposób który pomaga. Mianowicie zamiast stosować leki możecie spróbować zmoczyć ręcznik(tak, zwykły ręcznik który wisi na wieszaku u was w toalecie) zmoczyć go wodą i położyć na kaloryferze(nie masz - wieszaczek, tak aby powierzchnia parowania była jak największa). Pamiętasz aby nie wyschnął do końca. Wszystko. Proste i skuteczne. Pomaga na zatoki i zatkany nos. Dbanie nawet podczas choroby o zatoki i nos jest bardzo skuteczne. Czy muszę mówić, że wydmuchiwanie nosa też jest ważne. Jak was męczy to cały czas bierzcie chusteczki i udrożniajcie nos. Po coś ten katar jest. Stosując kroplę obkurczacie śluzówkę. A obkurczona produkuje tylko mniej śluzu. Organizm chce produkować śluz i dlatego po odstawieniu macie je powiększone. Aha śluzówka musi być nawilżona. Mówiełem wcześniej o ręczniku. Pijcie też dużo wody. Nie ma ona skutków ubocznych. 2-2,5 litra wody dziennie. Do tego herbatka, kawka jak kto lubi. Byle by tylko dużo pić.
    Drugi sposób.
    Hmmm, dość dziwny. Przy dużej wilgotności powietrza w moim przypadku nos się udrożniał. Nie wiem też dlaczego im byłem bardziej zmęczony tym lepiej mogłem oddychać na drugi dzień. Siedźcie w domku, duża wilgotność powietrza, dużo wody i kładzcie się spać bardzo późno (czytaj: wtedy kiedy wasze ciało jest zmęczone). - Nie wiem dlaczeczego ale w moim przypadku pomaga.

    Zamiast bawić się w reczniki możecie sprawić sobie nawilżacz. Ale po co narażać się na koszta.

    @Don_Alonzo - uzależnienie jest zjawiskiem niebezpiecznym, według mnie rokładanie tego na czynniki pierwsze jest tylko wyszczególnieniem i wymienieniem poszczególnych przypadków. Uzależnienie to wszystko co robisz, później co musisz robić. Twój organizm/umysł pragnie tego a ty chcesz/musisz to robić. Dlatego wszystko co sprawia, żę sięgasz po to tylko, aby zaspokoić tę jedną potrzebę jest uzależnieniem. Olewasz wtedy wszystko inne. Ta jedna jedyna czynność staje się priorytetem. W końcy wykańczasz organizm. To jest uzależnienie. Oczywiście to moja prywatna opinia.

    Mowa końcowa:
    Sposoby które podałem powyżej możecie stosować. Za skutki uboczne nie biorę odpowiedzialności. Nie jestem lekarzem i się nie znam. Problemy miałem z tymi zatokami i śluzówką przez dwa-trzy lata. Zacząłem czytać o tym problemie, o anatmii, opinie lekarzy itp. , itd.. Większość informacji nie pomogła. Leki nie działały tak jak powinny. Ulgi nie było. Pomogło takie coś. Zwykły banalny sposób o którym pewnie wiecie. Podaje go celem przypomnienia. Mi pomogło, może wam pomoże.
    Aha zawsze czytajcie info na takiej małej karteczce dołączonej do lekarstwa. Stosujcie się do niej. Po coś to jest.

    Chyba wszystko.

    •  

      pokaż komentarz

      Bardzo mądre sposoby - w końcu nos zatyka się głównie dlatego że śluzówka bardzo chce pozostać nawilżona - zwiększenie wilgotności powietrza to dobry sposób, właściwie leczenie przyczynowe.

      Odnośnie wysiłku fizycznego - w trakcie wydziela się sporo adrenaliny i noradrenaliny, które naturalnie obkurczają naczynia w śluzówce nosa, rozszerzają drogi oddechowe - w efekcie łatwiej się oddycha (nic dziwnego, organizm potrzebuje więcej tlenu podczas wysiłku). Xylometazolin nie robi nic innego, tylko naśladuje te dwie substancje w obrębie śluzówki.

      Poza tym sporo olejków eterycznych (z mięty, eukaliptusa) udrażnia drogi oddechowe. Nie mówię, żeby na siłę wąchać czyste olejki, bo to może być (jest) jeszcze bardziej szkodliwe. Ale można sobie popijać napar z mięty, tymianku, majeranku, spożyć cokolwiek z mentolem (chociażby cukierek czy gumę do żucia). Ekstremalny sposób to żuć kawałek imbiru (to raczej dla amatorów pikantnych smaków).
      Tabaka również pomaga, zwłaszcza taka z mentolem (tylko że od tabaki też nietrudno się uzależnić).

  •  

    pokaż komentarz

    no ladnie ja tez jestem uzalezniony od kropli a jak lekarz mi to mowil to sie usmiechnalem no bo glupio brzimalo "uzalezniony od kropli do nosa" heh ...

  •  

    pokaż komentarz

    Ja brałem Xylometazolin 0,1 przez 3 lata.
    Nie dawało rady się bez tego obejść, nie szło spać, oddychać, normalnie egzystować. Buteleczek pustych to mialem zatrzęsienie.
    Na szczęście po długiej ciężkiej walce udało mi się pokonać Xylo

  •  

    pokaż komentarz

    Tak, najlepiej zdelegalizować, bo uzależnia...
    dżizz, po pierwsze tak jak pisze luk21 - jest wyraźnie napisane w ulotce jakie są zalecenia użytkowania. Jak jesteś podatny na uzależnienia to musisz uważać.
    po drugie znam co najmniej 2 osoby, które korzystają od czasu do czasu, od wielu lat, i nie mają tych objawów z artykułu, a za to pomaga im skutecznie przetkać nos. Jeśli by zakazali, jak postuluje autor wykopu, te osoby straciłyby wygodny i skuteczny środek. Paranoja.

  •  

    pokaż komentarz

    W powiązanych artykuł na ten temat, który dawno temu czytałem.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Niedługo, po walce z marihuaną, dopalaczami, kroplami do nosa, przyjdzie komus do głowy pomysł na powszechną walkę z nałogiem walenia konia - bo jak pokazują statystyki 80% na to cierpi.

    Strach się bać

  •  

    pokaż komentarz

    Wystarczy być idiotą i pokonać ten problem przy pomocy pseudoefedryny (np. Sudafed).
    Idiotą dlatego, że to pochodna amfetaminy i też się można nieźle wkopać.
    Znam człowieka, który się tak leczył, a potem, żeby normalnie funkcjonować, łykał te piguły, dwukrotnie przekraczając dopuszczalną dawkę.

    Mi pomogła izolacja od polskich aptek, wilgotne powietrze jednej takiej wyspy i tamtejsze środki bez xylometazolinu w składzie. ...i byłoby wszystko ok, gdybym nie wrócił do Polski.

    Teraz mam dobry nawilżacz, ale to pomaga tylko trochę.
    Chyba mu dosypie soli ;)

  •  

    pokaż komentarz

    ja biore flixonase od 3 tygodni..
    przepisal mi lekarz, ktory stwierdzil mi 50 roznych chorob gardla uszu i nosa, a sie okazalo, ze zdrowa jestem..
    jednak z nosem mialam problem i te krople sa bardzo dobre..

    kurde, po tym wykopie je odstawiam xD

  •  

    pokaż komentarz

    I dlatego tabaka rządzi :P

  •  

    pokaż komentarz

    @Mischaelli_Genialli:

    Dobrze prawisz.

    Jednak jak na razie krople są dość tanie, więc póki co pozostanę przy tym komforcie. Ale dobra rada jakby przyszły kiedyś ciężkie czasy :)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja nawet krople na dołku miałem xD Nie rozstaje się z nimi na krok!

  •  

    pokaż komentarz

    Niezle sie przestraszylem gdy zobaczylem ten wykop, bo sam uzywam tych kropli od jakichs dwoch miesiecy. Na ulotce napisane jest zeby nie uzywac dluzej niz tydzien, ale co zrobic jezeli nos tak zatkany ze nie da sie oddychac a nic innego nie pomaga? Laryngolog kazal mi je odstawic wiec powoli sie odzwyczajam, chociaz latwe to nie jest. W moim przypadku powodem problemow z nosem jest trzeci migdal, mam nadzieje ze usuniecie przyniesie ulge...

  •  

    pokaż komentarz

    dlatego ja jeśli już czymś psikam do nosa to tylko i wyłącznie Euphorbium S. To bezpieczny areozol, nie uzależnia, nie podrażnia śluzówki, poleciła mi pani doktor gdy katar ciągnął się u mnie 3 tydzień. Na szczęście w porę odstawiłam inne krople, coś mnie tknęło i przeczytałam ulotkę bo tak pewnie też bym się nabawiła polekowego nieżytu. Za mało się mówi o tym problemie, nawet lekarze rzadko wspominają.

  •  

    pokaż komentarz

    @KrzysiekD:

    Muszę się z tobą nie zgodzić, co do uzależnienia.
    Wg. mnie szkodliwe działanie to tylko takie, które szkodzi mi albo innym. Jeśli istnieje duża szansa na to, że twoje uzależnienie doprowadzić może do takowej szkody (np. alkoholizm - negatywnych skutków chyba nie trzeba tłumaczyć) to jak najbardziej jest to szkodliwe.

    Ale co w tym złego że ktoś przez 10 lat stosuje krople do nosa, pije z rana kawę żeby się lepiej czuć, wsiada w samochód bo nie lubi MPK, czy siada przed kompem po pracy? Czy to szkodzi komukolwiek? - NIE. Czy to szkodzi osobie uzależnionej?

    W większości przypadków mógłbyś powiedzieć że tak, bo np. lepsze dla zdrowia jest chodzenie biegać po pracy niż siadanie przed kompem. Ale może ktoś woli siedzieć przed kompem, i działa na niego lepiej niż bieganie? Każdy ma swój wybór , nie ma jakiejś uniwersalnej recepty jak żyć.

    Dlatego proponuję szanować swoje mini-uzależnienia (ja mam swoje krople do nosa, ty też na pewno coś masz) i reagować dopiero wtedy kiedy jakieś uzależnienie EWIDENTNIE komuś szkodzi.

    Sądzisz że lepiej by było gdybym nie mógł spać po nocach z powodu swojej alergii, niż żebym brał krople do nosa? Szef w pracy byłby ze mnie bardziej zadowolony jakby mnie widział co rano zaspanego i nie do życia?

    TOLERNACJA. oczywiście w granicach rozsądku.

    + żyjemy w takim świecie, gdzie nie ma możliwości być od niczego niezależnym.

  •  

    pokaż komentarz

    Dzięki, dzięki, z rana lecę do apteki!

  •  

    pokaż komentarz

    Potwierdzam, bralem xylometazolin ... strasznie niszczy sluzowke;/

  •  

    pokaż komentarz

    psychika tylko i wylacznie

    •  

      pokaż komentarz

      Psychika w połączeniu z fizyką. Z jednej strony zatkany nos, niedotlenienie, uczucie duszenia się - z drugiej tanie jak barszcz kropelki, które już po paru minutach przynoszą ulgę na kilka godzin.

  •  

    pokaż komentarz

    tez byłem uzależniony od tego badziewia, z jednej strony dobrze bo otrzymałem kategorie "D" i nie poszedłem do woja. Potem odstawiłem spac po nocach nie mogłem, oddychać jak. Mineło teraz jak mam katar to nie urzywam kropli poprostu wtykam sobie do nosa jakies zatykacze jak papier toaletowy i w koncu przechodzi :) tylko trzeba mieć troche silnej woli i dziwnie sie szef na Ciebie patrzy w pracy gdy siedzisz z takim papierem przy kompie :P

  •  

    pokaż komentarz

    Ja miałem problem z xylorinem. Odzwyczaiłem się właściwie niechcący. Najpierw rzeczywiście próbowałem zakraplać tylko jedną dziurkę, ale efekty przychodziły bardzo powoli.

    Potem przyszedł sylwester. Miałem po nim takiego kaca, że cały dzień na zmianę leżałem w łóżku albo klęczałem w łazience. Byłem przekonany, że krople gdzieś zgubiłem podczas "zabawy" i nie miałem siły ich szukać. Po 2 dniach mogłem w miarę swobodnie oddychać:) Krople się znalazły, ale nie używałem ich więcej.

  •  

    pokaż komentarz

    Jest to dla mnie szokujące... duża ilość osób uzależnionych od kropli.
    Osobiście bardzo je lubie, bo pozwalają zasnąć z pełnym oddechem, albo dobre w czasie egzaminu - w nosie robi się sucho. Ale, jak za dlugo brałam (ograniczałam się do max 3 razy na dobe, 4-5 dni), to mnie bolał nos od środka. Był taki suchy. A poza tym, wiadome mi było, że to nie jest lek - on tylko łagodzi objawy - więc bezsensowne było branie go na dłuższą metę, albo na delikatny (końcowy) katar przy którym dało się wytrzymać.

    Momentami jak czytam Wasze sytuacje, to trochę nie dowierzam.

    Osobiście chyba nigdy jeszcze się nie uzależniłam. Nie potrafię.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja mam taką propozycję dla tych co się uzależnili od Xylo.
      Nie próbujcie kiedykolwiek brać narkotyków, palić trawkę palić trawkę czy coś takiego. To zdecydowanie nie dla was :)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja przez pół roku używałem dzień w dzień po kilka razy dobrze znanego Afrinu - jedyny który pomagał (Xylometazolinu nie próbowałem). Bez niego nie mogłem zasnąć. Dopiero po wizycie u laryngologa i zastosowaniu Flixonase jako tako mogę oddychać. Nie da się tak po prostu odstawić czegoś dzięki czemu jesteś w stanie funkcjonowac. Miałem taki katar że nie ciekło mi z nosa lecz "zapychało" go przez co zupełnie nie mogłem ani wydmuchać ani wciągnąć przez niego powietrza.

  •  

    pokaż komentarz

    nie no bez przesady, też go używam gdy mam katar ale jego zastosowanie wcale nie jest wybawieniem, bo zawsze mam wrażenie, że coś mi ścieka mimo że chusteczką nie moge wydmuchać to co tutaj przeczytałem jest bardzo dziwne, z katarem w ciągu dnia nie powinno się walczyć tym środkiem raczej antyalergicznymi a stosować doraźnie na noc

  •  

    pokaż komentarz

    Wystarczy nie być idiotą, żeby zauważyć, że po użyciu xylometazolinu albo oksymetazolinu po kilku godzinach działania obrzęk śluzówki jest większy niż wcześniej. Nikomu on nie zaszkodzi, jeżeli będzie się go stosować np. tylko wieczorem, żeby łatwiej było zasnąć.
    Niestety jest odsetek ludzi kompletnie pozbawionych umiaru i zdrowego rozsądku.

  •  

    pokaż komentarz

    Cholera, a ja od kilku miesięcy używam xylorinu i otrivinu na zmianę, bo inaczej nie mogę zasnąć. Chyba czas na odwyk :F

  •  

    pokaż komentarz

    Dziala na receptory adrenergicznych, przez co leczy katar, ale tez moze cos mieszać z receptoramin dopaminowymi, co by moglo tłumaczyć uzależnienie, ale to już tylko moje przypuszczenie.

  •  

    pokaż komentarz

    prawda jest taka ze tylko "ludzie" slabi i glupi moga sie uzaleznic i takich sie powinno odstrzelac

  •  

    pokaż komentarz

    Ja pierd... niezle rzeczy jak na glowna. Joemonster to dla Was zbyt malo?