Powiązane (3)

  pokaż (3) 
  • Reklamy Google

  • ecco +25  

    Książki, drodzy państwo, to jeszcze pół biedy - prawdziwa masakra jest z komiksami, głównie z tymi wydawanymi przez Egmont. Fajnie, że wydają amerykańskie serie, gdyby nie oni pewnie nie prędko by do nas trafiły, ale z drugiej strony sposób wydawania i cena... W USA 10-15$ za część, to w Egmont potrafi taką część rozbić na dwie każda w cenie ok. 40 zł. Nowe wydawnictwa Gaimana potrafią sięgać nawet 100 zł. Z jednej strony biadolenie, że komiksy w Polsce są mało popularne, a z drugiej strony ceny, które są w stanie płacić tylko prawdziwi pasjonaci... Ja czytam większość w Empiku, a kupuje max 2-3 książeczki rocznie w księgarniach, kilka więcej na allegro jak się coś trafi w dobrej cenie.

    pokaż komentarz
    ecco
  • damastah +33  

    W empikach to się książki czyta, a nie kupuje :) Co wchodze to nie ma jak przejśc przez te tabuny czytelników. :)

    pokaż komentarz
    damastah
  • ecco +3  

    w Empiku na wrocławskim rynku nawet kiedyś stała 3 osobowa kanapa, fotele i taki stoliczek :P szkoda, że to zlikwidowali na rzecz tych małych ciasnych puf i kilku dodatkowych stojaków z książkami... ale jak się poszuka to jeszcze Empik z fotelami się znajdzie :D

    pokaż komentarz
    ecco
  • Bartdab -1  

    jak jesteś taki mądry to kup w usa i sprzedawaj w polsce, taniej niz konkurencja.

    pokaż komentarz
    Bartdab
  • ecco +1  

    jaka konkurencja? np. DC Comics tylko Egmont wydaje... Rozwiń może argument, bo na siłę można twój komentarz pod cały ten temat podciągnąć - "nie pasuje, to napisz/wydaj/sprzedaj sam"

    pokaż komentarz
    ecco
  • pszeszczep666 -2  

    Mowa o książkach a nie komiksach

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • Igorsky 0  

    ale jak się poszuka to jeszcze Empik z fotelami się znajdzie
    Zapraszam do CHU Galaxy w Szczecinie ;)

    pokaż komentarz
    Igorsky
  • yezu666 +17  

    No ale tak jest ze wszystkim. Najwięcej zgarniają pośrednicy.
    Ile kosztowałaby płyta kupowana bezpośrednio od artysty, ile kosztowałaby książka kupowana bezpośrednio od pisarza?
    Wkurza mnie to, że największe korzyści mają Ci, którzy nic nie tworzą. No ale tak to na razie jest, wielki przemysł tak właśnie funkcjonuje i pozostaje się cieszyć, że właśnie pada na pysk.

    pokaż komentarz
    yezu666
  • nounejm 0  

    No tak, byłoby taniej, ale wtedy autor osobiście musiałby obskoczyć pół Polski dostarczając swoje dzieło klientowi. Po to właśnie są pośrednicy - zarabiają na tym, że zapewniają dystrybucję i marketing. A że liczą sobie dużo i zarabiają w sumie więcej niż autorzy... Cóż, takie ceny sobie wynegocjowali, przecież żadnego autora nie torturowali, żeby im oddał swoje dzieło za darmo, każdy autor miał wolny wybór. Jeśli stworzenie sieci dystrybucyjnej sprzedającej tanio (i zarabiającej mniej, ale za to częściej) jest takie łatwe, to dlaczego takich sieci nie ma? Przecież kapitalizm ma to do siebie, że jeśli coś się da zrobić, to znaczy, że najprawdopodobniej to już istnieje (bo ktoś wpadł na to wcześniej niż my). Tanie sieci dystrybucyjne jakoś nie istnieją... Nie mówię, że popieram dystrybutorów, często zachowują się jak pijawki, ale biadolenie na taki stan rzeczy nie jest moim zdaniem zbyt mądre. lepiej wziąć się do roboty i spróbować coś zmienić. Choćby przez taką dyskusję, jak ta tutaj.

    pokaż komentarz
    nounejm
  • Boski_Szymon +14  

    Pracuję w księgarni typu tania książka i u nas nie widać spadków. Powiem więcej! W porównaniu z zeszłym rokiem utargi (bez większych zmian cen) wzrosły o kilkanaście procent. Co prawda nie mamy nowości, a jeśli nawet to są w cenach "normalnych", ale mamy mnóstwo książek za śmieszne pieniądze od klasyki jak na przykład Ogniem i mieczem za 3,50zł po ostatnią cześć Harry'ego Pottera w twardej oprawie za 19,50. Firma prosperuje świetnie, sprzedaż książek (od romansideł poprzez kartonowe bajeczki dla dzieci do Kamasutry) idzie w dziesiątki egzemplarzy. Dodam jeszcze, że ma na to wpływ również lokacja (samo centrum Łodzi), ale mimo wszystko kiedy jestem w pracy i widzę te tłumy to nie wierzę w te artykuły o spadku czytelnictwa.

    pokaż komentarz
    Boski_Szymon
  • Belice +1  

    Potwierdzam - w taniej książce zdarza się nawet i mnie kupować (a w studenckiej kieszeni większy przeciąg niż w emeryckiej). Bardzo dobre wydawnictwa źródłowe za naprawdę małe pieniądze.

    pokaż komentarz
    Belice
  • nounejm 0  

    Może ostatnio czytelnictwo wzrosło, bo ogólnie pensje poszły trochę do góry.

    pokaż komentarz
    nounejm
  • wojciech_ka +14  

    Tak, taka jest smutna prawda. Ale tak jest chyba w każdej branży - pośrednicy podbijają kilkukrotnie cenę... Smutne, ale może dzięki internetowi trochę się to poprawi - teraz każdy może sobie na amazonie wydać książkę bez prawdziwego wydawcy i małym kosztem - amazon drukuję w miarę nadchodzących zamówień.

    Autorzy książek i tak nie mają się tak źle - często to jest 10-15% wartości końcowej książki. No i zazwyczaj dostaje się fajną kasę jako zaliczkę (odpowiednik marży za sprzedaż ok 1000 sztuk). Przy książce są małe koszty "produkcji" - głównie czas autora. Książki można zacząć pisać np po godzinach albo pracując na pół etatu, więc jest trochę łatwiej. Taki chodowca świnii ma nie więcej jak 20-25%, ale musi ją też wyżywić itp - koszty znacznie większe. No i trzeba faktycznie wyciągnąć pieniądze z kieszeni.

    pokaż komentarz
    wojciech_ka
  • AltF4 +4  

    *hodowca

    pokaż komentarz
    AltF4
  • Ch_K +9  

    Cóż, książki są naprawdę bardzo drogie. Jakiś czas temu wpadłem do Empiku z nadzieją na kupno kilku dobrych tytułów, ale gdy za 4 pozycje cena wynosiła już ponad 200zł, to mnie zamurowało. Dziś znaleźć dobrą książkę za mniej niż 30zł graniczy wręcz z cudem. A biblioteka to niestety nie to samo co nowiutka książka pachnąca jeszcze drukarnią :)

    pokaż komentarz
    Ch_K
  • Hoper +9  

    To ja wam opowiem na własnym przykładzie:

    Moja książka została wydana w nakładzie 500 egzemplarzy. To miało być takie "demo", żeby wybadać, czy to co piszę podoba się ludziom. Miałem dużo szczęścia, bo znaleźli się sponsorzy, którzy pokryli koszty druku - 6zł od sztuki: 135 stron, oprawa miękka oczywiście. Ale stawka została ustalona na 10zł. I po takiej cenie ja sprzedaję. Pewna księgarnia nie pobiera w ogóle prowizji, inne biorą niewielką, po kilka złotych. W Anglii sprzedałem książki po 2.50 w miejscowej walucie oczywiście. Sprzedawane są po 3.99. To i tak jest tanio. I czemu moje książki są po 10 - 15 złotych a nie po 30? Bo sam je sprzedaję, omijam hurtownie, bo oni za pośrednictwo całkiem konkretnie sobie liczą. A księgarnie chętnie kupują "tanie" książki, bo i ludzie te tańsze szybciej kupią. I połowa nakładu zeszła w pierwszy miesiąc. Ale jeśli chciałbym coś wydać na szerszą skalę, musiałbym już niestety przepuścić książki przez hurtownie. I wtedy cena cena oczywiście podskoczy, ale cóż, syndrom świniaka. Każdy chce wyssać jak najwięcej kasy z tego. I o tym między innymi piszę.

    pokaż komentarz
    Hoper
  • Premislaus +6  

    Ja przestałem już kupować książki. Kiedyś łaziłem po Empikach, antykwariatach i do biblioteki. Przestałem kupować ze względu na ceny. Do biblioteki też nie chodzę bo mieszkam na wsi i wszystkie ciekawe pozycje znajdujące się w niej zdążyłem przeczytać kilka lat temu. Lepiej jest ściągnąć ebooka, niż iść do biblioteki( wychodzi na to samo), czekać aż ktoś odda po pól roku dany tom. Na wielu dużych forach są linki do rzeczy na Rapidshare i wiele tematów z książkami ma maksymalnie po 100 odwiedzin - chyba, że są to książki o narkotykach i seksie.

    Tak swoją drogą do kina też nie chodzę, bo albo internet, albo Cyfrowy Polsat - HBO ma bogatą kolekcję dobrych filmów. Muzyki słucham na youtube.com, wrzuta pl, lastfm.pl i tak dalej.

    Ja czytam codziennie, bardzo dużo, ale głównie publicystykę, felietony, newsy, artykuły; historyczne, polityczne, ekonomiczne, informatyczne, słowem na wiele interesujących mnie tematów. Udzielam się też na forach. Na zwykłe książki szkoda mi czasu, chyba, że muszę się dokształcić w danej dziedzinie, albo naszła mnie ochota na jakaś dobrą powieść.

    Ja tam wolę artykuły od książek, bo zwięźle jest przekazana informacja, w kilku stronach streszczono jakieś naukowe dzieło. Chodzi mi oto, aby ilość szła w parze z jakością. Wolę poświęcić tyle samo czasu na czytanie artykułów, co na lekturę książek, ale chcę się dowiedzieć więcej.

    Na prawdę chciałbym kupować książki, ale szkoda mi na nie pieniędzy. Wolę te pieniądze wydać na dziewczynę, albo jakąś grę.

    pokaż komentarz
    Premislaus
  • mentis +5  

    Się marketing mix kłania: product, price, place, promotion.
    Nie od dzisiaj producenci dostrzegli magię sieci, aby pozbyć się narzutu kanałów dystrybucji.
    A podaj.net, a tzw. książki za 5zł, audio booki lub ebooki to wszystko już dawno jest. Kwestia chyba edukacji konsumenta.
    Już nawet nie wspominam o tym, że ludzie potrafią godzinami chłonąć książki za free w takich miejscach jak bookbox cafe, empik itp.

    pokaż komentarz
    mentis
  • macz +6  

    Audiobook czy ebook to nie to samo co ksiazka w lapkach, fotel, cos do chrupania i spokojny wieczor...

    pokaż komentarz
    macz
  • paziek +3  

    Ja czytam około 1.5 książki na miesiąc (takich w miarę grubych, po 500-600 stron) - jakieś 1.5-2h dziennie (zazwyczaj bez weekendów). Wydatek około 70-80zł/m-c.

    Dużo nie zarabiam, ale taka kasa, za taką rozrywkę nie jest wcale ogromna. Teraz w przeciwieństwie do czasów opisywanych przez autora artykułu dostęp do opinii oraz recenzji na temat książki jest znacznie łatwiejszy, także kupując książkę, dużo nie ryzykuje. Zawsze można też sobie przeczytać kawałek np. w empiku (gdzie zawsze kupuję), także znowu - nie kupujesz w ciemno.

    Autor twierdzi, że pośrednicy koszą mega kasę na twórcach (ten jego "syndrom świni"), ale równocześnie przyznaje, że sam by nie potrafił zrobić tego, co oni - masowo je sprzedawać.
    Zresztą, nikt tutaj nie ma monopolu na dystrybucje książek, jak np. Microsoft na systemy operacyjnę. Załóż sklep on-line i sprzedawaj książki za 10złotych, jak tak się da. Klientów będziesz miał miliony, reszta będzie musiała też obniżyć ceny aby być konkurencyjnym. Właśnie - konkurencja, jest spora, a mimo to, ceny są jakie są. Może jednak nie da sie już dużo taniej?

    Zresztą, mamy np. tanie napoje gazowane - nikt tych firm nie niszczy, czy morduje szefów. Istnieją i kto chce, to kupuje ich produkty. Nie widzę problemu, aby tak samo było z książkami. Nic tylko zakładać biznes.

    A tak apropo - przeczytałem może ze 2-3 lektury w całym swoim życiu, streszczeń też często nie czytałem i dostawałem same pały z polaka. Może dzięki temu nie zniechęciło mnie do czytania książek? Bo nie zmuszałem się do czytania tego - IMHO - syfu, jaki wciska nam system.
    Może to jest źródłem problemu polaków, nie czytających książek, bo nie ma co ukrywać - jest to towar ekskluzywny. Pewnie miesięcznie czytam więcej niż cała typowa polska rodzina przez rok.

    pokaż komentarz
    paziek
  • m0w +1  

    Niestety monopol na sprzedawanie książek w Polsce jest. Z ust zaprzyjaźnionej pisarki słyszałem, że Empik dzierży około 80% polskiego rynku. Praktyki jakie stosują wobec pisarzy i wydawców są często nieuczciwe, lub wręcz siłowe. Empik to typowy monopolista, który dyktuje swoje warunki wszystkim: autorom, wydawcom, ...a nam dyktuje ceny.

    pokaż komentarz
    m0w
  • flooder +3  

    Doskonały wykop! Brawo dla autora.

    Dodam tylko od siebie, że w Polsce jest to wyjątkowo rozbujane, stąd ludzie zarabiając 1500zł wydają miesięcznie 3000zł, mieszkania, żywność, paliwo, energia. Chociażby taka energetyka kupuje po 15gr 1kwh a sprzedaje po 45gr gospodarstwom, a po 80 przedsiębiorstwom. Brak słów.

    pokaż komentarz
    flooder
  • gyow +2  

    @macz

    Nie upieram sie ze to tylko wylacznie cena ksiazek, ale i cala polityka zwiazana z edukacja. Odnosnie bibliotek (zalezy jakie masz na mysli) - wezmy pod uwage biblioteki publiczne
    Kiedys byla rejonizacja bibliotek, czyli jedna biblioteka na (o ile dobrze pamietam 25 km) - niech mnie ktos poprawi jak sie myle; migracja ludzi powoduje, ze albo zamyka sie bilbioteki albo otwiera tam gdzie nie bylo (szczerze o drugich przypadakch nie slyszalem). I kiedys zamknie sie biblioteke, to w pewnych sytuacjach, ludzie nie beda dojezdzali, jak nie musza po ksiazke cale 50 km.

    Uczniowe, jak musza korzystaja z bilbiotek szkolnych, uczelnianaych. Odciaza to oczywiscie bilbioteki publiczne. Stad IMHO ruch mlodych, niezaintersowanych czytaniem z wiadomych wzgledow jest minimalny.

    Rozdysponowanie finansow dla bilbiotek publiczych, tez nie wyglada rozowo, wiec najczesciej w zbiorach sa te same ksiazki, zakupione 10 lat temu i nowosci w liczbie egzamplarzy jeden . Co zmiejsza zaintersowanie przejsciem sie do biblioteki i czytaniem, "bo co ja tam znajde?"

    Poglad mowiacy o tym, ze ksiazki niczemu nie sluza, tylko marnuja czas (a dzialajacy na zasadzie blednego kola), jest na tyle skuteczny, ze zniecheca rodzicow, jak i dzieci to regularnego korzystania z blibioteki (np. ludzie ktorzy sporo ksztalcili sie wcale nie musza doswiadczac profitow z tego wzgledu). To oczywiscie rodzi zgorzknienie i jakas niechec do edukacji, co w konsekwencji rodzi poglad, ze kupic ksiazke, znaczy wywalic pieniadze, w niezbyt sensowy sposob. Ludzie nie wyksztalceni z kolei, maja chyba dosyc jasny poglad na temat czytania itp.

    Takze Polacy mimo ze "mowia" ze lubia czytac, moga byc tak naprawde bardzo apatyczni do ksiazek.

    pokaż komentarz
    gyow
  • BrunoBonifacy +41  

    Jak miało się lepsze czasy to co miesiąc kupowałem nową książkę. Teraz już te czasy minęły i nie stać mnie na bycie mądrzejszym...

    pokaż komentarz
    BrunoBonifacy
  • maciek_gi +7  

    faktycznie, jakby droższe niż kiedyś. płyty też.

    pokaż komentarz
    maciek_gi
  • wieslawski +26  

    Nie stać Cię na bycie mądrzejszym? Na korzystanie z biblioteki? To zainwestuj w chęci...

    pokaż komentarz
    wieslawski
  • macz +8  

    Ten caly artykul ma bledne zalozenie ze polacy nie czytaja bo ksiazki sa za drogie, kiedy tak naprawde nie czytaja bo... nie.
    http://www.wykop.pl/link/166495/syndrom-swini#comment-941094 tu sie rozpisalem bardziej ;P

    pokaż komentarz
    macz
  • BrunoBonifacy +4  

    wieslawski a nie wiesz jeszcze gdzie można czas kupić?

    pokaż komentarz
    BrunoBonifacy
  • TheBlackMan +152  

    Tak naprawdę to nie jest syndrom świni tylko syndrom babilonu.

    Pazerne bydlaki - firmy wydawnicze, fonograficzne, kartele, potężne korporacje, bankierzy, producenci dżinsów. Monopole. Potęgi. Zdzierają z nas i doją niemiłosiernie.

    Czym sprawa rolnika i wydawcy książek różni się od sprawy:
    - 12-letniego dzieciaka Indiach/chinach/tajwanie, które za uszycie dżinsów dostaje 10 centów, podczas gdy producent sprzedaje te dżinsy w sklepie za 15 dolarów.
    - Chińskiego szewca, który szyje buty dla sławnych projektantów i od pary dostaje 50 centów, podczas gdy producent sprzedaje parę za 500/1000/2000 dolarów ?

    Jesteśmy dymani z każdej strony, w każdej możliwej dziedzinie.

    A teraz te same korporacje i monopole:
    - Blokują teledyski na Youtube [RIAA / MPAA]
    - Lobbują za cenzurą internetu i próbują przepchnąć prawo, które zakłada że każdy będzie miał podsłuch w domu, odbierze konstytucyjne prawa do wolności, prawa do uczciwego procesu i domniemania niewinności [RIAA / MPAA - Francja]
    - Przekupują komisje standaryzacyjne i straszą firmy patentami żeby uniemożliwić konkurencję [Microsoft]
    - Mordują przywódców związków zawodowych [Coca-Cola] - http://www.killer-cola.info
    - Sprzedają leki wiedząc, że spowodują one śmierć [I.G. Farben, Bayer, BASF - temat rzeka]

    Wielkie korporacje i możni tego świata traktują nas jak bydło.

    Freedom Forever. Babylon must die.

    pokaż komentarz
    TheBlackMan
  • neonn +53  

    Ale tu powinna być poruszona dużo głębsza sprawa. Mianowicie fakt, że młodzi ludzie prawie nic nie czytają. Osobiście mógłbym wymienić dziesiątki osób które w życiu nie przeczytały ŻADNEJ (!!!) książki, nie będąc do tego przymuszanym (czyt. nie wliczając lektur).
    A gdy ja nie raz siedziałem gdzieś na parapecie w szkole pochłaniając kolejny tytuł, już nie mogąc doczekać się zakończenia byłem wyśmiewany, że po co to tak MARNOWAĆ czas. Lista lektur powinna byc kompletnie przebudowana. Bo jak narazie to większość lektur zniechęca do czytania. wiem to na swoim przykładzie - większości lektur zwyczjnie nie czytam. Czemu? Bo są nudne. Szkoda mi na nie czasu. Czasu który z radością mogę poświęcić innej pozycji.
    niech puentą tu bedzie anegdota o moim koledze który wziął ze stolika moją książkę, wpatrywał się w nią i powiedział "Jak ja bym chciał umieć czytać".
    To już bowiem jest analfabetyzm.

    pokaż komentarz
    neonn
  • Bartdab +14  

    taki problem sprzedawac przez internet i ominac posrednikow ? Wolny rynek istnieje ale trzeba tez umiec z niego skorzystac a nie tylko narzekac.

    pokaż komentarz
    Bartdab
  • TheBlackMan +37  

    @Bartdab

    Masz rację, Internet to jedyny istniejący wytrych na korporacyjne świnie.

    Dlatego też próbuje się go cenzurować ;)

    pokaż komentarz
    TheBlackMan
  • macz +19  

    Neonn dobrze mowi.
    Lista lektur to kompletna porazka. Znaczy, nie mam zamiaru kwestionowac tego ze sa wielkimi dzielami, dziedzictwem kultury itd. Tylko ze wiekszosc z nich jest poprostu smetna, albo porusza takie tematy ktore nie maja szans zainteresowac dzieciakow/mlodziez.
    Zamiast im pokazac ze ksiazki moga byc ciekawe, smieszne, wciagajace to wciska im sie smety jak to biedni polacy cierpia przez wieki. Ok, powiedzmy ze jest to wazne, ale jesli zamiast Dziadow da sie licealistom do czytania cokolwiek Gaimana (albo Sapkowskiego, zeby patriotyczniej bylo :P) to jest szansa ze odkryja przyjemnosc czytania, a potem kiedy dojrzeja sami siegna po Mickiewicza i przeczytaja go ze zrozumieniem, a nie tylko zeby odwalic...

    pokaż komentarz
    macz
  • northrop +4  

    @macz
    Bzdura. Jak nawet się nawkłada do kanonu Harrego Pottera, to niektórzy przeczytają (którzy i tak by przeczytali) a niektórzy zerkną do streszczenia.

    To że używasz sformułowania "smęty" a czytasz bardziej "atrakcyjne" książki przeczy Twojej tezie.

    Jeśli namiętny czytacz Harlekinów nie sięga po Dostojewskiego to może ludzie są zbyt mali do wielkiej literatury?

    pokaż komentarz
    northrop
  • buntaro +6  

    neonn i macz:
    Szkoła nie ma za zadanie dostarczać rozrywki, a tym bardziej wskazywać czytelnikowi co mu się spodoba, bo się po prostu tego nie da zrobić ze względu na różnicę gustów. Co do nudnych lektur - to ich zadaniem jest zaznajomienie z wybranym kanonem (bardziej lub mniej trafionym) funkcjonującym w naszym społeczeństwie, a przez to koniecznym do poznania.

    pokaż komentarz
    buntaro
  • Madius +5  

    Ja właśnie po przeczytaniu dość przypadkowo Pottera poznałem magiczny świat książek. Teraz czytam od 3-5 książek na miesiąc. (większość to e-booki bo w bibliotekach nie idzie się doczekać na popularne pozycje lub są miesięczne zapisy).

    Dlatego uważam że lektury dla dzieci powinny być jak najbardziej atrakcyjne by rozbudzić chęć czytania, potem łyknie się wszystko z większą lub mniejszą chęcią ale zawsze :)

    pokaż komentarz
    Madius
  • r3m0 +1  

    Kolego buntaro wiadomo, że po to te lektury się czyta, ale powinno się na to trochę trzeźwiej popatrzeć. Wiadomo, że dobrze by było wiedzieć, o co chodziło w Dziadach cz. III, ale z tego co mogę zaobserwować w swoim otoczeniu (uczniowie technikum), to na etapie "przerabiania" pozycji, mało kto się orientuje w ogóle o co chodzi, nie dlatego, że nauczyciel nie wyjaśni, lub go zlewają (oj potrafi opowiedzieć, a zlewać, to też go nie zlewają, bo go po prostu lubią), ale ich to po prostu nie obchodzi, czy Polska była Chrystusem narodów, czy może jakiś koleś, który był w Oświęcimiu opowiedział jak to było. Takie pozycje też powinny być, ale może najpierw trzeba ludzi zachęcić do czytania, wykształcić w nich głód czytania. Nie wiem czemu, ale ja taki mam, na dysku ebooków przybywa, a czasu jakby coraz mniej :/
    Wiadomo też, że nie z każdym da się to zrobić, ale może chociaż część ludzi zobaczyłaby, że książka to nie jest zło konieczne, ale także rozrywka i sposób na spędzenie czasu w autobusie czy pociągu.
    Uważam, że do kanonu powinny dojść pozycje "lżejsze", niekoniecznie niosące jakieś przesłanie, takie, które pokazałyby, że czytanie może dać frajdę i jakiś mądrzejszy temat do rozmowy, niż tyłki pierwszaczek...

    pokaż komentarz
    r3m0
  • buntaro +1  

    r3m0:
    "trzeba ludzi zachęcić do czytania, wykształcić w nich głód czytania."
    Cóż wnioskować mogę po sobie - mnie do czytania zachęcili rodzice - na początku były to bajki, potem hobbit przy okazji ojciec nauczył mnie czytać samodzielnie.

    Największym mym szkolnym problemem były starcia z polonistką, kobietą starej daty (urodzona tuż przed wojną) nieakceptującą mojego odbioru poezji i prozy, zaś udowadnianie, że jestem w błędzie prostymi pałami wygenerowało u mnie niechęć ukierunkowaną zarówno przeciw starej belferce jak i niestety przeciw poezji.

    Ten przydługi wywód ma na celu wykazanie, iż nawet największe dzieła zostaną spartaczone wykładnią "Słowacki wielkim poetą był", co wywoła niestety naturalną niechęć.

    Ale szkoła to nie wszystko, szkoła nie ma wychowywać od tego są rodzice, fakt czasem zdarzy się nauczyciel z powołania, ale na takie szczęście zdarza się niestety niezmiernie rzadko, zresztą wystarczy tylko, że rodzic zaszczepi dziecku głód wiedzy - reszty nauczy się samo.

    Ps. Co wyniosłem ze szkoły podstawowej i średniej ?- tylko jedno silne przekonanie, że ten cały cyrk to jedna wielka strata czasu.

    pokaż komentarz
    buntaro
  • wpasko +1  

    Pracuje w drukarni od kilku lat i syndrom świni nie jest mi obcy...
    Cena za jaką drukarnia zazwyczaj wykonuje książkę stanowi około 10 ceny sklepowej (w zależności od nakładu i chciwości wydawcy)
    Wbrew pozorom ceny druku książek w ostatnich latach spadły jeszcze bardziej, spowodowane jest to chciwością wydawców którzy wymuszają coraz to niższe ceny książek.
    Wydrukowanie takiej książki 500stronnej, o jakiej pisze autor w nakładzie 2000szt w naszej drukarni to koszt około 6,33zł/egz netto podczas gdy przy 10000szt cena spada do 3,50zł/egz netto.
    A jeśli zobaczcie książki sprzed 20 lat zauważycie, że nakłady ich były powyżej
    200 0000szt! czyli można było osiągnąć ceny dużo niższe.

    Rewolucji nie będzie i z roku na rok jest coraz gorzej, nakłady są coraz mniejsze ( coraz częściej w przedziale 1000-5000szt) a ceny w sklepach ciągle rosną.

    jeśli chcecie dowiedzieć się dokładnie ile kosztuje wydrukowanie konkretnej książki zapraszam
    wpasko@grafmar.com.pl
    Trochę głupio się reklamować ale zapraszam do współpracy www.grafmar.com.pl :)

    pokaż komentarz
    wpasko
  • macz +27  

    Autor wychodzi z blednego zalozenia ze polacy nie czytaja bo ich nie stac. Dobra ksiazke mozna miec za 30-40 zl (nawet taniej jak sie poszuka wydan kieszonkowych) - to rownowartosc 4-5 paczek papierosow, wiec nie jakis majatek.
    Gdyby faktycznie cena byla przeszkoda a polacy byliby tacy jak autor pisze, to w bibliotekach bylby tlok non-stop, a jak jest to kazdy mniejwiecej wie.
    Polacy nie kupuja ksiazek, bo niewielu z nas wie ze ksiazka moze byc swietna rozrywka. Niektorzy znajomi patrza na mnie jak na podupczonego jak widza u mnie w pokoju 2 polki ksiazek ktore nie sa encyklopediami/podrecznikami/lekturami szkolnymi.
    Latwiej jest wrocic z pracy, legnanc na kanpie z pilotem w reku. Nie trzeba nawet mozgu wysilac, z telewizora papka tloczy sie sama.

    pokaż komentarz
    macz
  • bulzaj +7  

    Dobra ksiazke mozna miec za 30-40 zl (nawet taniej jak sie poszuka wydan kieszonkowych)

    Za 50zł kupiłem ostatnio 3 książki anglojęzyczne w antykwariacie, stan rewelacyjny a zakup taki sam jak chociażby w merlinie.
    Antykwariaty w internecie działają! Wiem, że to nie na temat, ale przy okazji dyskusji o książkach - polecam!

    pokaż komentarz
    bulzaj
  • gyow +2  

    Przerzuc teraz srednia cene ksiazki, na uczniow w szkolach. Oni nie chca czytac (pewnie wiekszosc), ale ksiazki miec musza. Potem zoabcz co zrobia ich rodzice, ktorzy chce miec ksiazki, bo chce je czytac, ale nie maja za co je kupic.

    pokaż komentarz
    gyow
  • macz +16  

    Jak sie tak twardo upierasz ze to cena tylko i wylacznie jest winna, to jak usprawiedliwisz pustki w bibliotekach? Tak, nie zawsze znajdzie sie tam najnowsze tytuly, ale nawet biblioteka w mojej miescinie (~4000 mieszkancow) ma spora kolekcja ksiazek Pratchetta, Gaimana, praktycznie calosc Clancyego i duzo duzo innych z tego co widzialem. Ale ruch tam praktycznie zaden.
    Polacy nie chca czytac bo latwiej im usiasc przed TV!

    pokaż komentarz
    macz
  • Bartdab 0  

    mozna tez isc do bilbioteki :)

    pokaż komentarz
    Bartdab
  • AtticsDust +9  

    Po za tym można też kupić książki na allegro. Tam nie rzadko dostawa droższa jest od samej książki.

    pokaż komentarz
    AtticsDust
  • Thorm -2  

    Nie chce nikomu ublizac, ale TV jest dla d%$%%i, sam mam w domu, ale tylko do ogladania filmow albo grania na konsoli od czasu do czasu.

    pokaż komentarz
    Thorm
  • mojo +1  

    Heh, przeczytałem wątek i szybko pobiegłem do regału ok 50pozycji kupionych w tych "świńskich czasach" i mnie zamurowało jestem bogaty. Pozycje od 9pln do 80pln ale głównie przeważają te po 19,99 autorów mało znanych, 29,90 autorów popularnych oraz trzecia kategoria 49,90 autorzy uznani.
    -Książki różne cienkie, grube, twarde i miękkie ale nie ma innego kryterium ceny jak nazwisko autora- nerw się rusza, rzut okiem i wiadomo 2-3 wydawnictwa na krzyż.
    Wniosek wydawnictwa trzymają łapę na "nazwiskach"- "nazwiska" mają wieloletnie umowy wyłącznośći i psi grosz a płaci frajer- czytelnik!
    -Mimo wszystko kupuję "papier" i płaczę, kupuję coraz rzadziej bo jakoś coraz bardziej żal 5dych na kulturę i rozrywke gdy kiełbasa taka droga...

    p.s mam też na dysku kilkaset mb e-booków, ale jakoś czytanie na laptopie czy komórce mnie nie przekonuje.
    Wiem że czasy itp. ale kultury jaką daje "spożywanie" książek nic nie zastąpi, szkoda że coraz więcej moli chodzi głodnych.
    -Dla pośredników książka jest jak kiełbasa, liczy się zysk.
    Kiedyś palono książki może dziś powinniśmy zacząć palić Empiki?

    pokaż komentarz
    mojo
  • levune 0  

    Pozwól, że sparafrazuję - "przeczytałam wątek i szybko pobiegłam do regału: około 3000 pozycji kupionych w tych poprzednich czasach, może ze 200-300 kupionych w Polsce, ciągu ostatnich 10 lat." -- to moja diagnoza naszego rodzimego rynku wydawniczego.

    Masz rację co do tych nazwisk, niestety. W latach 90, kiedy kariera słynnego pisarza, Andrzeja S. nabierała rozpędu, za jego "Chrzest Ognia" zapłaciłam chyba z 16PLN. Parę dni temu oglądałam nowe wydanie w księgarni -- z nową ceną -- 35PLN.

    pokaż komentarz
    levune
  • b4rt3k +1  

    na szczescie istnieja biblioteki, rapidshare, google oraz empiki :D
    jak ktos chce to naprawde moze czytac, problem jest duzo glebszy - malo osob chce, wiekszosc woli siedziec na NK i ogladac Taniec z gwiazdami(czy co tam teraz leci w tv)

    "Czy jest na to rada? Bardzo prosta. Jak wszystkie proste rady, rewolucyjna. Ale nie chcę jej tu wykładać(...)"
    A to mnie juz zupelnie rozwalilo. Najpierw gosc snuje wywody i wyliczenia i dochodzi do oczywistego wniosku(ze posrednicy zdzieraja), a potem nie chce sie podzielic najwazniejszym wnioskiem(co nalezy zrobic zeby bylo inaczej)
    Moze mial na mysli zeby sprzedawac online a moze recepta jest, zeby zamiast pisania utrzymywac sie ze sprzedazy kebabow?

    pokaż komentarz
    b4rt3k
  • wojciech_ka +2  

    @b4rt3k Moze nie mial pomyslu a glupio mu bylo sie przyznac :-)

    pokaż komentarz
    wojciech_ka
  • buraczek +1  

    Ludzie, myślcie! Jaka konkurencja? Przecież książka to KONKRETNY tytuł... przez Was przypomniał mi się jeden dowcip:

    Grupa przyjaciół zastanawia się, jaki prezent kupić solenizantowi. Ktoś proponuje: może kupimy mu książkę...
    Nie kupują, bo ktoś inny, lepiej poinformowany, krótko uzasdnia dlaczego jest to zły pomysł: on już jedną ma...

    pokaż komentarz
    buraczek
  • vankaszaner +7  

    wg. wywodow tego pana, wynika ze sprzedal ksiazki bez problemu za 20zl. zysk poszedl zapewne na zycie i splate kosztow jakie byly poniesione w zwiazku z drukiem. nie dodrukuje bo nie ma z czego zainwestowac w dodruk. wynika z tego ze nie wygenerowal zysku, ktory pozwolilby mu na dodrukowanie lub nawet wydanie nowej ksiazki. wiec jednak ta ksiazka powinna kosztowac 30zl. matematyki sie nie oszuka.

    zauwazylem tez w polsce taki absurd. chcieliby zarabiac tyle co w niemczech czy uk ale ceny mialby byc na poziomie bialorusi czy ukrainy.

    pokaż komentarz
    vankaszaner
  • pankracy +1  

    Jedź do Niemiec albo Holandii. Zobaczysz, że ceny wcale nie są wyższe niż u nas, a w przypadku niektórych produktów są niższe(alkohol)... a zarobki?

    pokaż komentarz
    pankracy
  • voldenet +5  

    Teraz zarabiamy tyle co na Białorusi, a ceny z UK ;/

    pokaż komentarz
    voldenet
  • vankaszaner -2  

    @pankracy
    co za zbieg okolicznosci, dzis kupilem ksiazke w ksiegarni niemieckiej, miekka oprawa, Hyperion Dana Simmonsa z 1995- 18eur (ok 80pln). i co taniej niz w polskiej ksiegarni?

    pokaż komentarz
    vankaszaner
  • levune +2  

    @ vankaszaner -- Taniej! I to dużo taniej. Zapomnij o przeliczaniu walut; w momencie, kiedy porównujesz ceny, stosuj przelicznik 1€=1PLN -- bo tylko wtedy dasz radę oszacować realną siłę nabywczą pieniądza; nie porównuj teoretycznej wartości produktu, ale stosunek jego ceny do wysokości zarobków!
    Zakładając, że przeciętny Niemiec zarabia (powiedzmy) 1500€ miesięcznie, cena Hyperiona, wynosząca 18€ jest ponad dwukrotnie niższa, niż w Polskiej księgarni, w której, przy przeciętnych zarobkach (powiedzmy) 1500PLN -- kosztuje on 44.48 PLN. To dlatego, mimo, że teoretycznie Hyperion z niemieckiej księgarni jest droższy, temu teoretycznemu Niemcowi łatwiej będzie zdecydować się na zakup. Gdyby książka kosztowała 44.48€ - na pewno zastanowiłby się dłużej.
    Nie znam Niemieckich realiów, ale wiem, że za miesięczną pensję w Wielkiej Brytanii (~3000£), byłam w stanie raz na miesiąc kupić 10-15 książek (50-100£), i nawet nie zauważyć wydatku, podczas, gdy za tę samą sumę (50-100PLN) w Polsce, przy podobnych zarobkach (~3000PLN), mogę kupić 2 góra 3 książki - gdybym chciała kupić 10-15 książek w Polsce, pozbywam się nie 3% pensji, a 10-15%. I co, taniej? Taniej.

    pokaż komentarz
    levune
  • gnus +4  

    Właśnie dlatego tak ciężko się w Polsce żyje - pazerne świnie zdzierają z nas ile wlezie. Z resztą nie tylko w kwestii książek. ;)

    pokaż komentarz
    gnus
  • wieslawski +4  

    Dlaczego w ogóle nie została poruszona kwestia praw autorskich?? Przecież to jest jedna z istot sprawy! Często z tego powodu jedna książka (czy płyta) kosztuje 15zł, a druga złotych 70.

    pokaż komentarz
    wieslawski
  • rromek 0  

    Zgadza się - spójrz np. na ceny lektur (których chyba sporo się sprzedaje) - "Stary człowiek i morze" (krótka książka, z działającymi prawami autorskimi) - od 15 zl w księgarniach internetowych. "Cierpienia młodego Wertera" (też krótka, prawa autorskie wygasły) - od 3,29 zl.

    pokaż komentarz
    rromek
  • macz +5  

    Znaczy co? Autorzy maja pisac za 'bog zaplac'?

    pokaż komentarz
    macz
  • drstorm 0  

    może nie do końca autorskich jako takich ;) . Takiego wertera wydać może każdy. Jest go więc dużo na rynku i często po prostu zalega więc pośrednicy chcą się go pozbyć. W przypadku książki (i nie tylko) nadal objętej prawami autorskimi wydawnictwo musi podpisać odpowiednią umowę. Taka umowa obejmuje zwykle więcej tytułów danego autora i gwarantuje wyłączność na danym rynku krajowym, taki "mały" monopol. Do tego w przypadku nowszych rzeczy działają częściowo prawa rynkowe, klient dostanie taką cenę jaką będzie gotów zapłacić. Tyle że ze względy na możliwość zwrotu książek do hurtowni/wydawcy sklepowi przestaje zależeć na tym aby sprzedać dużo.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • gyow +2  

    No niesety, autor wytknal bolesna prawde, szczerze mu wspolczuje doswiadczen. Swietna puenta: "Bo u nas tak jakoś zwykle bywa, że rozsądek spośród wszelkich towarów najrzadziej jest dostępny i najmniej poszukiwany."

    pokaż komentarz
    gyow
  • Matero -1  

    Teoretycy wolnego rynku (z naciskiem na teoretycy), zapraszam do wyjaśnień, dlaczego i w tym przypadku ten pieprzony wolny rynek nie działa?

    pokaż komentarz
    Matero
  • Madras +18  

    Nie działa? A co tutaj nie działa? To, że kiedyś książki były tanie jak barszcz wynika z tego, że były finansowane kosztem innych branż gospodarki. Owszem, mogłeś mieć pełną biblioteczkę prawie za darmo, ale nie miałeś co do garnka wrzucić, ani czym się podetrzeć w kiblu. A po drugie, wobec mniejszej dostępności telewizji i braku internetu, popyt na nie był większy, co powodowało spadek kosztów.

    Jeśli chcesz, proszę bardzo - załóż wydawnictwo, które będzie sprzedawać książki po kosztach. Zobaczymy, jak długo pociągniesz.

    pokaż komentarz
    Madras
  • bulzaj +34  

    Ależ działa, doskonale działa...

    Sam, jeżdżąc kiepskim samochodem, sprzedałem bez problemu 1.700 egzemplarzy w ciągu połowy roku.

    I teraz się zastanów co by się stało, gdyby tak zamiast jednego autora skrzyknęłoby się ich 10 (100?) z kilkoma pozycjami każdy. Wydać we własnym zakresie i sprzedawać w internecie. Da się? Da się. A to, że się nie chcę i że łatwiej pojechać do hurtowni z prośbą "sprzedajcie!" to zupełnie inny temat.

    Wolny rynek działa tylko tam, gdzie są wolnorynkowcy.

    pokaż komentarz
    bulzaj
  • Madras +4  

    @Matero:
    Weź pod uwagę, że autor książki poświęcił własny czas na dystrybucję i reklamę, niejako w ten sposób zmniejszając własny dochód. Bo w tym czasie mógł na przykład pisać kolejną książkę, albo wykonywać regularną pracę.

    Ale zgadzam się, że prowadzenie wydawnictw internetowych i druk na żądanie powinny w najbliższym czasie zmniejszyć koszta książek.

    pokaż komentarz
    Madras
  • yezu666 -2  

    @Madras: Przez książki nie było co do garnka włożyć, śmiechu warte. Państwo w tym czasie było mecenasem sztuki, taka prawda. I to był jeden z tych momentów kiedy ten system działał (pomijam kwestie cenzury itd. bo to trochę inna bajka).
    @Matero: Wolny rynek w tym wypadku działa idealnie - skutkuje wydawaniem i masowym produkowaniem szmiry.

    pokaż komentarz
    yezu666
  • Madras +7  

    skutkuje wydawaniem i masowym produkowaniem szmiry.
    To Twoje zdanie - ale najwidoczniej ludzie wolą czytać to, co nazywasz szmirą, niż to, co chciałbyś, żeby czytali. Ale na Tym właśnie polega wolny rynek.

    pokaż komentarz
    Madras
  • Bartdab +5  

    rynek dziala ale jest ograniczony przez panstwo. Nie moge legalnie kupowac ksiazek prosto od autorow i ich zwyczajnei sprzedawac. Zeby to robic musze po drodze zaplacic 100 podatkow, odwiedziec 200 urzędów i spełnić milion innych regulacji. Handel na allegro nie jest do konca tak naprawde legalny a od zyskow trzeba placic podatki. Jakby autor tekstu byl taki madry to dlaczego sam nie wyda ksiazki i sprzeda z nizsza marza ? Moze autorrzy ksiazek sa zbyt glupi zeby promowac wlasne ksiazki i je sprzedawac ? a moze to wlasnie regulacje i panstwo zabiera im tyle czasu ze wola dac ta robote komus innemu.

    pokaż komentarz
    Bartdab
  • kapuczino +6  

    Matero
    Wolnego rynku w Polsce nie ma.

    pokaż komentarz
    kapuczino
  • Matero -2  

    I teraz się zastanów co by się stało, gdyby tak zamiast jednego autora skrzyknęłoby się ich 10 (100?) z kilkoma pozycjami każdy. Wydać we własnym zakresie i sprzedawać w internecie. Da się? Da się. A to, że się nie chcę i że łatwiej pojechać do hurtowni z prośbą "sprzedajcie!" to zupełnie inny temat.

    Wolny rynek działa tylko tam, gdzie są wolnorynkowcy.

    Ale zgadzam się, że prowadzenie wydawnictw internetowych i druk na żądanie powinny w najbliższym czasie zmniejszyć koszta książek.

    O takie teoretyzowanie mi chodziło właśnie. Da się, powinno się, w najbliższym czasie się a ja ch$!a z tego mam. Zanim mnie wyzwiecie od lewaków, to ja uprzedzam, że tylko sobie patrze, jak się te piękne teorie sprawdzają w życiu. Teoretycznie mamy konkurencję wśród wydawców i teoretycznie powinno to wymuszać spadek cen i wzrost jakości a praktycznie tak się nie dzieje.

    Zeby to robic musze po drodze zaplacic 100 podatkow, odwiedziec 200 urzędów i spełnić milion innych regulacji.
    No tak, jak coś nie idzie, to zawsze przecież można zwalić na państwo i podatki. Oczywiście sam nie wiesz jak wygląda kwestia urzędowa w tym przypadku, ale z góry zakładasz, ze jest maksymalnie zawiła i ona temu winna.

    To, że kiedyś książki były tanie jak barszcz wynika z tego, że były finansowane kosztem innych branż gospodarki.
    Ty, weź nie p#$!#!!, bo zaraz wyjdzie na to, że komunizm splajtował z powodu książek.

    To Twoje zdanie - ale najwidoczniej ludzie wolą czytać to, co nazywasz szmirą, niż to, co chciałbyś, żeby czytali. Ale na Tym właśnie polega wolny rynek.
    Na tym polega idiokracja. Jak mam równać do d%%%$i to już wolę dyktaturę.

    Wolnego rynku w Polsce nie ma
    Toś mnie zabił tym argumentem. Wolny rynek jest niepokalany i niekrytykowalny, bo go nigdzie przecież nie ma. +1 internet dla ciebie.

    pokaż komentarz
    Matero
  • pszeszczep666 0  

    Kurcze nie wierzę, przyplusowałem UPRowca:)

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • Matero 0  

    No tak, postawione pytania pozostają bez odpowiedzi, ale minusa zawsze można wstawić, za to, że ktoś kwestionuje jedynie słuszną ideologię. Nie wiem jakie intencje mieli minusujący, ale dla mnie to trochę obnaża słabość wolnorynkowych teorii.

    pokaż komentarz
    Matero
  • bulzaj 0  

    Odpowiedzi nie było, bo dyskusję uznałem - i nadal uznaję - za bezcelową. Doskonale wiesz, że nie zmienisz poglądów ani o milimetr. Mimo wszystko życzysz sobie odpowiedzi - proszę bardzo.

    O takie teoretyzowanie mi chodziło właśnie. Da się, powinno się, w najbliższym czasie się a ja ch!%a z tego mam. Zanim mnie wyzwiecie od lewaków, to ja uprzedzam, że tylko sobie patrze, jak się te piękne teorie sprawdzają w życiu. Teoretycznie mamy konkurencję wśród wydawców i teoretycznie powinno to wymuszać spadek cen i wzrost jakości a praktycznie tak się nie dzieje.

    Te teorie sprawdzają się absolutnie fantastycznie, spada tylko zapotrzebowanie na produkt, którego się domagasz.
    Cokolwiek byś nie wymyślił, nie czyta się tyle co teraz - kiedyś to książka była podstawowym sposobem na spędzenie wolnego czasu (przy "użyciu" zakupionych środków przekazu), teraz tę rolę przejęły filmy na DVD, gry czy muzyka na CD.
    Kiedyś nowy film kosztował stówkę, dowolna gra na PC 120-150 zł a płyty Van Halena sam kupowałem za 70zł sztuka. Dzisiaj nawet w empiku bezproblemowo znajdziesz najnowsze filmy za 50 zł, gry za 40-70 zł i chociażby wspomnianą płytkę VH za 30 zł (w tej samej cenie znajdziesz zresztą najnowszy album jednej z najpopularniejszych kapel świata) - kiedyś było to absolutnie nie do pomyślenia.

    To się sprawdza - a to, że nie do końca odpowiada Ci produkt, na jaki jest zapotrzebowanie - cóż, to już nie jest problem wolnego rynku, to Twój problem.
    Ja nie muszę kupować książek, które zostały w zeszłym miesiącu wydane i nie muszę kupować książek w księgarni - dlatego za sztukę płacę często 5-10 zł. Jeśli masz kaprys posiadać wydawnictwa pachnące nowością - proszę bardzo, wolny rynek tutaj też Ci pomoże, ale musisz za to zapłacić.

    Pozostałe dywagacje na temat podatków, finansowania książek czy rozważań na temat obecności wolnego rynku w Polsce pozwolę sobie pozostawić bez komentarza.

    pokaż komentarz
    bulzaj
  • Matero 0  

    Doskonale wiesz, że nie zmienisz poglądów ani o milimetr
    To ja z kolei nie wiem skąd ty to wiesz. Bo ja twardego stanowiska nie mam. Stawiałem tylko pytania i nie ma w tym podstępu.

    To się sprawdza - a to, że nie do końca odpowiada Ci produkt, na jaki jest zapotrzebowanie - cóż, to już nie jest problem wolnego rynku, to Twój problem.
    To super, ale jak już mówiłem, zaczyna to śmierdzieć dyktaturą idiotów. Idiotów jest coraz więcej, bo coraz bardziej się w tym kierunku coraz to młodsze pokolenia indoktrynuje i to do nich kierowanych jest coraz więcej treści. Łatwo to zauważyć porównując statystycznego polskiego nastolatka ze statystycznym nastolatkiem z "bardziej rozwiniętego kraju". Polak jest w dalszym ciągu jeszcze trochę mądrzejszy i jeszcze trochę więcej czyta, ale i tak jest lata świetlne za poprzednimi pokoleniami. Nie dzieje się to przez przypadek, tylko jest efektem coraz bardziej agresywnego stymulowania bezmyślnej konsumpcji, która napędza wolnorynkową gospodarkę. I efekty są coraz bardziej zatrważające. To widać nawet po tobie, kiedy stawiasz literaturę na równi z grami czy muzyką Van Halen, mówiąc, że teraz są inne sposoby spędzania wolnego czasu.
    A druga sprawa to tworzenie tych oligarchii monopolizujących rynek. Mimo, że jest pluralizm wydawców to ceny nie idą w dół i wszystko utrzymuje się w dziwnym impasie. Nie wiem jakim cudem kiedys kupowałeś Van Halena za 70zł, bo płyty od zawsze były w okolicach 50zł. Teraz faktycznie staniały ale za to trzeba już internetowi podziękować. Poza tym większość płyt z różnych wytwórni jest w tej samej cenie - zero konkurencji. Gdzie się podziała - czy znowu zawinił zły rząd, czy zabrakło wolnorynkowców?

    pokaż komentarz
    Matero
  • bulzaj 0  

    To super, ale jak już mówiłem, zaczyna to śmierdzieć dyktaturą idiotów. Idiotów jest coraz więcej, bo coraz bardziej się w tym kierunku coraz to młodsze pokolenia indoktrynuje i to do nich kierowanych jest coraz więcej treści.

    Nie obwiniaj wolnego rynku o to, że społeczeństwo jest durne.

    Łatwo to zauważyć porównując statystycznego polskiego nastolatka ze statystycznym nastolatkiem z "bardziej rozwiniętego kraju". Polak jest w dalszym ciągu jeszcze trochę mądrzejszy i jeszcze trochę więcej czyta, ale i tak jest lata świetlne za poprzednimi pokoleniami.

    Ten sam polski nastolatek, który zna wszystkie daty, nazwiska, rodzaje gleb i reakcje chemiczne nie poradzi sobie z mapą w obcym mieście, kilka lat później negując zupełnie oczywiste prawdy ekonomiczne, których pojąć nie jest w stanie.

    To widać nawet po tobie, kiedy stawiasz literaturę na równi z grami czy muzyką Van Halen, mówiąc, że teraz są inne sposoby spędzania wolnego czasu.

    Czy zanegujesz fakt, że wszystkie te przedmioty są powiązane ze sposobami spędzania wolnego czasu?
    Swoją droga, zdecydowanie bardziej cenię muzykę Van Halena od co najmniej 50% lektur obowiązkowych, więc nie do końca rozumiem do czego pijesz.

    A druga sprawa to tworzenie tych oligarchii monopolizujących rynek. Mimo, że jest pluralizm wydawców to ceny nie idą w dół i wszystko utrzymuje się w dziwnym impasie.

    No popatrz - a ja właśnie dzięki temu, że mamy wolny rynek ostatnio kupiłem dwie płyty zespołów, które zostały wydane przez małe, niezależne wytwórnie i wydałem na to w sumie bodaj 35zł.
    Tyle tylko, że te zespoły musiały w wydanie tych płyt włożyć troszkę więcej pracy niż tylko dwa wywiady w lokalnym radiu z których wynikało, że jak Radio Zet nie puszcza singla to płyty się wydać nie da.
    Da się. Nikt nie mówi, że wszystko samo przyjdzie, ale jak najbardziej się da.

    Nie wiem jakim cudem kiedys kupowałeś Van Halena za 70zł, bo płyty od zawsze były w okolicach 50zł. Teraz faktycznie staniały ale za to trzeba już internetowi podziękować.

    Tak, mainstremowe zawsze były w okolicach 50 zł. To, że nigdy nie interesowałeś się muzyką, której nie puszcza się w Radiu Zet nie znaczy, że takiej muzyki nie ma.

    A Van Halena za 70 zł kupiłem w empiku właśnie. Przez internet.

    Poza tym większość płyt z różnych wytwórni jest w tej samej cenie - zero konkurencji. Gdzie się podziała - czy znowu zawinił zły rząd, czy zabrakło wolnorynkowców?

    Patrz wyżej. Da się taniej niż w empiku/merlinie.

    pokaż komentarz
    bulzaj
  • Matero +1  

    Nie obwiniaj wolnego rynku o to, że społeczeństwo jest durne.
    Ależ oczywiście, że będę obwiniał. Bo to właśnie za jego sprawą coraz większą część ludzkiej kultury stanowić zaczynają prymitywne zachęty do coraz bardziej bezmyślnej i nieograniczonej konsumpcji. To co piszesz poniżej mnie w tym utwierdza. Mądrość kojarzy ci się wyłącznie z zestawem nieistotnych szczegółów, literatura z lekturami szkolnymi, a muzyka inna niż Van Halen z Radiem Zet.

    pokaż komentarz
    Matero
  • ecco -1  

    nawiązując do tematu - korzysta ktoś z publicznych bibliotek we Wrocławiu? Da radę załapać się na jakieś nowości, czy kolejki ciągną się parę miesięcy do jednego egzemplarza? ^^ W końcu darmowe biblioteki to świetna opcja z punktu widzenia odbiorcy, gorzej już ze wspomnianym "hodowcą"...

    pokaż komentarz
    ecco
  • Belice +4  

    Taaa... Nie jest źle, zwłaszcza, że wprowadzili Aleph. I jeśli chodzi o nowości, to są, ale - jak mówisz - kolejki się ciągną. Na jedną "nowość" już ze trzy lata czekam xD
    W bibliotekach publicznych najłatwiej o klasykę. O wydania, które już się jakoś zasłużyły i mają co najmniej kilka lat. To jeśli chodzi o powieści itp., bo z książkami naukowymi jest znacznie gorzej, niezależnie od ich wieku.
    Studenci zapewne wiedzą, jak ciężko jest coś dorwać w bibliotekach instytutowych. W głównej ciut lepiej, ale też bez rewelacji. Polecić trzeba Ossolineum, można sobie w miarę wygodnie usiąść, no ale odpadają wieczory (czynne do 20) i weekendy (czynne do 14 w sobotę). Ale tam przynajmniej zazwyczaj jest to, co się zamawia.

    pokaż komentarz
    Belice
  • kubi 0  

    "Nie mówię, że nie stać mnie było na to" - taki literat, a używa szyku z kosmosu.

    pokaż komentarz
    kubi
  • Hoper +1  

    Zdziwiłbyś się ile osób siedzących w tym fachu ma problemy z ortografią i składnią.
    "Bo nie myślę jak piszę, tylko co piszę".

    pokaż komentarz
    Hoper
  • Blackbull 0  

    Bzdurny artykuł. Co z tego, że książki są droższe niż były skoro są biblioteki, a niektóre wydania kieszonkowe kosztują 10 zł. Poza tym jakby nie było, wydanie 30 zł na miesiąc dla ogromnej większość społeczeństwa to jednak nie problem, wielu "biedaków" więcej wydaje na papierosy.

    Ja korzystam z biblioteki, książki za darmo, spory wybór, nic tylko czytać. Ludziom i tak się nie chce czytać wolą pooglądać telewizje, serio. ;p

    Inną sprawa, że jest długa droga od czytania harlequina, do Ulissesa Joyce'a, czy poezji Walta Whitmana. Jest wiele takich "lekkich" powieści, których czytanie postawił bym na równie z oglądaniem "Tańca z gwiazdami".

    pokaż komentarz
    Blackbull
  • Agrh 0  

    Mamy XXI wiek, technologia dała autorom książek i muzykom do ręki rozwiązanie problemu świniaka, którego nadal nie chcą zauważyć. To co wydaje im się kataklizmem jest ich ratunkiem. Internet i sprzedaż bez pośredników. Nie trzeba wielkich nakładów by nagrać piosenkę, czy zrobić wydanie internetowe.

    pokaż komentarz
    Agrh
  • Madras +31  

    Tak jest! I darmowe obiady dla każdego, i 3 miliony mieszkań...

    pokaż komentarz
    Madras
  • Bartdab +15  

    a dlaczego nie 5 zł albo dlaczego nie 2 zł ? Ja bym wolał jakby optymalna cena w ogóle wynosiła 0 zł co ty na to ?

    pokaż komentarz
    Bartdab
  • exploti +6  

    ja to bym chciał żeby mi płacili za to że czytam książki.
    a co do darmowych obiadów, to jestem ogólnie za, z tym że muszą być dobre i piwo gratis dla każdego.
    no, i jeszcze gdyby stypendum na studiach było od 3.0 i tak z 500 zł minimum, a akademiki za darmo też.
    no, i benzyna, tak z 50 groszy to ja bym chciał płacić...

    Panowie i Panie, chcieć sobie możemy.

    Nie pasuje?
    Zmien pracę, przecież nie musisz pisac książek, a gdybyś naprawdę chciał to byś dał radę dla samej sztuki. Wielu artystów przymierało głodem, ot taki Norwid na przykład...

    Nie chcecie płacić za wiedzę?
    Biblioteki i pożyczanie książek jest wyjściem. Nawet ściagnięcie z netu, bo w sumie skoro są w bibliotece to co za różnica...

    Zawsze jest jakieś wyjście.

    pokaż komentarz
    exploti
  • matips 0  

    Jest trzecia opcja, autor sam będzie te książki sprzedawał. Tak naprawdę może to robić w internecie lub elektronicznie komunikując się z księgarniami.

    pokaż komentarz
    matips
  • linkowykopywacz -1  

    Zgadzam się z tym że książki są drogie (chociaż z drugiej strony 4 paczki papierosów = dobra książka), ale tak jak część osób komentujących twierdzę że cena nie jest powodem tego że ludzie mało czytają. To jest po prostu na topie... "jeszcze ktoś mnie zobaczy jak czytam i przypał będzie..." - taki tekst kiedyś usłyszałem:/

    pokaż komentarz
    linkowykopywacz
  • Yelonek +3  

    Dla mnie papierosy wydają się kosmicznie drogie. Kiedyś były dużo tańsze, a jestem pewien, że koszt produkcji aż tak nie wzrósł przez te wszystkie lata.

    pokaż komentarz
    Yelonek
  • Malthan -1  

    Dlatego bardziej przedsiebiorczy autorzy sami prowadza dystrybucje swoich ksiazek. Na dodatek w wiekszosci przypadkow zapewnia to znacznie wieksze zyski niz korzystanie z posrednikow. Na szczescie zyjemy w czasach, w ktorych kazdy niskim nakladem srodkow moze miec wlasny sklep internetowy i docierac do odbiorcow z calego kraju. No i nie zapominajmy o dystrybucji cyfrowej, w jej przypadku odpada nawet koszt druku.

    pokaż komentarz
    Malthan
  • Riff -1  

    Dlatego uwielbiam antykwariaty (zwlaszcza te ze znajomościami). Sam też analizowałem proces wydawania książki, stwierdziłem, że taniej wyjdzie wpierw wyjechać za granicę i dopiero potem myśleć o wydawaniu czegokolwiek. Znowu...

    pokaż komentarz
    Riff
  • Hoper 0  

    Albo być operatywnym i pomysleć o znalezieniu sobie sponsorów;)

    pokaż komentarz
    Hoper
  • Belice +1  

    Ta, ja też kocham antykwariaty... Tylko dziwnym trafem wszystkie tanie książki trącą komunizmem, nowe mają te samy ceny co w księgarniach, a stare wartościowe spokojnie kosztują tyle, co nowe. Wiem, co mówię, bo w ostatnich dniach posiedziałam trochę w 2 antykwariatach.

    pokaż komentarz
    Belice
  • milordi +64  

    Nie to jest istotne w tym artykule.

    pokaż komentarz
    milordi
  • Bartdab +7  

    gornicy zarabiali tyle i zarabiaja teraz znacznie wiecej. w Tej chwili SREDNIE pensje GORNIKOW (nie zarzadu) to w niektorych kopalniach 8-10 tys zł bruto.

    pokaż komentarz
    Bartdab
  • iyasiu +10  

    A tak serio, jak tak CI źle to zapraszam na Śląsk. Górników przyjmują cały czas. Ale pewnie perspektywa dymania 8h dziennie na 3 zmiany za 1900-2200 zł netto kilometr pod ziemią w ciemności i kilkudziesięciostopniowym upale, gdzie up%##%$%isz się gorzej niż murzyn w gównie nie jest zbyt zachęcająca. Praca w podziemnych korytarzach gdzie można się nabawić klaustrofobii , przeciętny facet się nawet nie wyprostuje, a nierzadko trzeba się przeciskać i czołgać. Do tego dołożymy świadomość że w przypadku tąpnięcia zwali ci się na łeb miliony ton ziemi gdzie zostaniesz pogrzebany żywcem. I nie oczekuj pomocy od ratowników bo jeśli nie miałeś farta i nie zasypało cię kilkanaście metrów od nich, a przeżyjesz to albo zdechniesz z głodu albo się udusisz.
    Za te wszystkie atrakcje dorzucając Ci barbórkę (opodatkowaną na wszystkie możliwe sposoby), 4 tony węgla w roku i co miesiąc 300 zł w kartkach (oczywiście brutto), które możesz wymieć na papu tylko w specjalnych sklepach przy kopalniach gdzie wszystko jest 3x droższe.
    Niepodważalną zaletą jest jednak stabilność zatrudnienia, dzięki której nie musisz się martwić czy kredy jaki wziąłeś na kupno 10 letniego auta dasz rade spłacić.

    I skończcie p%##%$%ić o zarobkach górników w każdym możliwym temacie, bo jak wam tak źle to zapraszam na Śląsk. Wolne etaty czekają.

    pokaż komentarz
    iyasiu
  • Bartdab +2  

    http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/gornicy;w;kghm;zarabiaja;nawet;9;tys;zl;to;zbyt;malo,240,0,374256.html

    mówmy o faktach a nie o pitoleniu o 1500 na rękę. Oprócz pensji na poziomie 8 tys ! to jeszcze wcześniejsza emerytura.

    "Pracownicy KGHM, choć zarabiają średnio 7800 zł brutto, domagają się podwyżki płac o 550 zł na osobę."

    pokaż komentarz
    Bartdab
  • Berber -4  

    Życie :)

    pokaż komentarz
    Berber
  • prrrszalony -5  

    Bardzo drogie książki możecie zamówić przez net, a po 10 dniach je zwrócić. Płacicie tylko za przesyłkę. Innego wyjścia nie widzę, gdy książka kosztuje ponad 100 złoty.

    pokaż komentarz
    prrrszalony
  • buraczek +1  

    Oddać można zwykle tylko nie uszkodzoną... a jak jest zafoliowana to i zafoliowaną oddać.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • prrrszalony -3  

    Nie, folia może zostać ściągnięta o ile uprzednio się napisze maila do sprzedającego z pytaniem jak w praktyce rozumieją ustawę :)

    pokaż komentarz
    prrrszalony
  • retsef 0  

    Eh niestety potwierdzam. Duzo czytam, ale ostatnio raczej sciagam z neta i drukuje. Niestety, ceny szczegolnie ksiazek technicznych sa z kosmosu. Za ksiazke nawet 1000 stron zeby bylo 450-700zl to przepraszam, ale kogos w dobie internetu pogielo, ale moze i to ktos kupuje.

    pokaż komentarz
    retsef
  • ak0nia 0  

    podepnę się pod temat - byłem dzisiaj w empiku, z ciekawości, z chęci kupienia książki za małą kasę. Spodobały mi się 2 książki - koralina N. Gaimana (chyba mój ulubiony pisarz, subiektywnie) no i S. King (Carrie). Obie książki mają chyba po 150 i 200 stron [nie pamiętam dokładnie]. Pomyślałem sobie, że gdyby jedna stała 15zł to bym wziął, bo tyle w portfelu akurat mi zostało. Ale ceny to 30 i 39zł.

    od razu pomyślałem o tym wykopie :D za cienką książkę, której produkcja jest o wiele tańsza z racji mniejszej ilości stron niż normlanie [przynajmniej o polowę] trzeba i tak zapłacić dużo kasy, bo dla mnie prawie 40złł za książkę 150stron to jest dość dużo.

    a porównując - e-booka to ja przeczytam sobie w jeden wieczorek, ale jednak ładna pogoda i wolałbym wyskoczyć do parku posiedzieć z książką, i tak już dużo przy komputerze siedzę :P

    pokaż komentarz
    ak0nia
pokaż 

Wykopali i zakopali (795 / 2)