Zgadzam się po części z tym artykułem, najpierw zgodność ze standardami, dostępność, użyteczność a na końcu może się znaleźć troszkę bajerów AJAX - JS ale od tego nie może być uzależniona cała strona.
polecam artykuł z październikowego (2006) Forbes'a właśnie na temat szumnego web 2.0 - teraz mamy boom na tego typu serwisy więc wkrótce musi nastąpić stagnacja i na polu gry zostaną tylko najwięksi gracze. Tak samo jak ładnych parę lat temu miało to miejsce z dużymi portalami.
minie tzw. Hype na web 2.0 to sie wielkie koncerny tym zainteresuja, poki co chca przeczekac sprawe i zobaczyc co sie urodzi.
a to , chcac nie chca, wlasnie korporacje zadecyduja o przetrwaniu web 2.0, niby to spolecznosc ma o tym decydowac ale nie czarujmy sie, spolecznosc to wielka masa z ogromna sila bezwladnosci jak rzeka, no a firmy musza wybudowac nam koryta :]
poza tym strony z beta w logo, lipnym js, masa widgetow i pastelowymi kolorkami to nie web 2.0 tylko tania podroba czegos wiekszego, web 2.0 to nowy sposob myslenia i przeplywu informacji i interakcji z uzytkownikami. nie wystarczy postawic wlasnego kolejnego klonu digga/flickra/whatever zeby nazywac sie portalem web 2.0
ja w portalach web 3.0 odmawiałbym rejestracji userom z IQ poniżej 150 :P
prawda jest taka, że LUD, SPOŁECZNOŚĆ, TŁUSZCZA to tępa masa, a ze wszystkich userów którzy wejdą na twoją stronę jakiś 1% cokolwiek zadziała - w ciągu jednej doby z wykopu przekliknęło się do mnie 5000 unikalnych adresów IP. Z tych 5000 ludzi 30 osób mnie wykopało, 3 zakopały, 20 skomentowało - gdzie jest reszta? reszta ma całe 2.0 w d... bo oni nie chcą współtworzyć treści.
nic nowego.. a poza tym nie wszystkie serwisy tworzą biznesplan.. niektóre pozostają przy samym projekcie witryny.. tzn co i jak ma działać - i odziwo trzymają się bardzo dobrze :)
youtube wybronił się jakością usług i innowacyjnością. i taka jest zasada - stronie nie tworzone przez userów mogą sobie trwać, ale strony oparte o user-gen content upadną bez takowego. proste i logiczne. żeby zaistnieć jako 2.0 musisz wymyslić coś nowego, bo jezeli będziesz klonować, to może się nie udać
moim zdaniem nazywanie nurtu user-generated contentu 2.0 jest na wyrost jak nazywanie kaczej rp czwartą. web 2.0 znaczy że strony 1.0 są już outdated i czeka je śmierć? "2.0" to po prostu trend, który znajdzie sobie niszę, ale nic poza tym. mainstreamem będzie 1.0
Co do samego Web 2.0 to moim zdaniem ważniejsze niż to iż ludzie "generują zawartość" jest to iż to właśnie oni mają nad nią kontrolę. To rewolucja, kompletne odwrócenie zasad dotychczas rządzących siecią.
Tylko Ci się wydaje, że mają nad nią kontrolę. Tam gdzie są pieniądze nigdy nie będzie kontroli. Zobacz przykład Chin. Google cenzuruje swoje serwisy bo nie może sobie pozwolić na zamknięcie na takim rynku!
Inny przykład. Blog prowadzony na temat pewnego lotniska, którego autorem okazuje się później zatrudniona do tego celu osoba.
Kolejny przykład. Komentarze pisane na zamówienie. Linki wykopywane na zamówienie -> tutaj słynny blog o niczym pewnej Francuzki, który bez problemu został wykopany na stronę główną digg.com
Oczywiście nie twierdzę, że to jest reguła, ale mówienie, że mamy kontrolę nad tym co się dzieje serwisach web2.0 jest bardzo złudne.
Autor powyższego artykułu zwrócił uwagę na jeszcze jeden ciekawy wątek. Jaki kierunek obierze internet kiedy pokolenie web2.0 dorośnie ;) Ja zdecydowanie daleko jestem od złych wizji, natomiast bardzo jestem ciekaw rozwoju internetu w najbliższych latach.
@slaug: zgadzam się że nie jest różowo. Zmiana myślenia wymaga jednak czasu. Osobiście chciałbym aby coraz więcej serwisów przechodziło "rewolucję" w myśleniu o użytkownikach i naprawdę oddawała im kontrolę nad serwowaną treścią.
Zgadzam się że zawsze będą istniały próby kontrolowania zawartości serwisu przez właściciela. Może to nawet dobrze, gdyż nie wszystkie informacje powinnny być publikowane (spam, pornografia). Przy jednak nadmiernej kontroli użytkownicy mogą się po prostu od serwisu odwrócić lub zareagować tak jak w przypadku serwisu Digg.com i słynnej liczby pierwszej. Sam przyznasz że społeczność w tym wypadku wygrała i pokazała swoją siłę.
Poza tym nowa era mediów jaka moim zdaniem nadchodzi(nadeszła?) daje każdemu możliwość wyrażenia swojej opinii. Zatem nawet największe firmy będą musiały się liczyć z głosem internautów. Nawet najlepszy PR nie wygra z milionami opinii (wiem że to trochę naiwne ale chciałbym w to wierzyć).
Co do Google'a to właśnie dzięki nieustającym komentarzom społeczności internetowej firma musiała przyznać że popełniła błąd w Chinach i wycofać się ze swojego działania.
Jak będzie wyglądała przyszłość? Sądzę że w pewnym momencie firmy się obudzą i zaczną próbować zawłaszczyć sobie opinię społeczności internetowej poprzez fałszywe blogi, wykupowanie linkówitp. Mam jednak nadzieję iż po kilku spektakularnych wpadkach zorientuja się iż jest to piekielnie trudne i ryzykowne i zdecydują się na model działania marketingowego polegający na współpracy ze społecznością a nie z próbą jej kontrolowania. To właśnie było by zwycięstwo internautów (Web 2.0?).
Web 2.0 nie ma szans na większy rozwój. W serwisach tego typu to użytkownicy budują treść. Jak wiele serwisów na raz może współtworzyć jeden człowiek? Dodam coś na YouTube, czasem na Wykop;) i tyle. Jest miejsce na ograniczoną liczbę serwisów Web 2.0
Komentarze (30)
Reklamy Google
pokaż pozostałe komentarze (17)
-
-
-
Otomoto.plMazda 6 Starogard Gdański, 29900 PLN
BMW 316 Toruń, 25700 PLN
Mazda CX-7 Kobyla Gora, 64000 PLN