Powiązane (2)

  pokaż (1) 
  • Reklamy Google

  • Naroq +11  

    Sami na siebie bicz kręcą...
    Amerykańscy ekonomiści chyba już zapomnieli o Japońskiej deflacji, trwającej dekadę, w czasie której ich gospodarka praktycznie się nie rozwijała.
    Miłej dalszej obniżki stóp procentowych życzę. Coś mi się zdaje, że zamiast rozwiązań sami rzucają sobie kolejne kłody pod nogi...

    Ciekawe komu tak zależy na tym, żeby tę gospodarkę położyć...?
    [to jest raczej, niestety, pytanie retoryczne]

    edit: takie tam dwa artykuły o deflacji:
    http://www.tinyurl.pl?IWU4G4C4
    http://www.tinyurl.pl?CAe2JQiH

    pokaż komentarz
    Naroq
  • jmarcin_1984 +17  

    @Naroq- spokojnie, od Tuska sie dowiedzą jak ratować gospodarkę :)

    pokaż komentarz
    jmarcin_1984
  • matess -4  

    @jmarcin_1984 - tak jak mówisz Tusek ich uratuje

    pokaż komentarz
    matess
  • coolphon 0  

    @Naroq
    Co do linku pierwszego to można tam przeczytać taki kwiatek:
    "Deflacja jest korzystna na krótką metę, ponieważ spadek cen towarów i usług daje wytchnąć domowym budżetom. Jeśli jednak utrzymuje się dłużej, może prowadzić do głębokiego kryzysu. Konsumenci wstrzymują się z wydatkami, ponieważ oczekują, że ceny spadną jeszcze niżej. Na skutek spadku popytu firmy tną płace i rozkręca się zabójcza spirala."

    Konsumenci przestają jeść w oczekiwaniu na spadek cen chleba? Mamy taką branżę która jest dotykana ciągłą deflacją.To branża szeroko pojętej elektroniki. Komputery po ok. 2 latach są warte max 1/2 początkowej wartości i nie słyszę aby był kryzys z tym związany a ta branża tak ma od 50 lat. Deflacja to zjawisko dobre i tylko prawdziwy idiota może wmawiać ludziom bajki o złym oddziaływaniu na gospodarkę. Przytaczana jest tutaj Japonia co to się niby nie rozwijała i miała bardzo źle. Czy to Japonia ma kryzys związany z nadmiernym długiem? To w Japonii wybuchł kryzys kredytów Subprime? Czy w Japonii żyje się gorzej niż w USA?

    pokaż komentarz
    coolphon
  • Naroq +2  

    Komputery po ok. 2 latach są warte max 1/2 początkowej wartości i nie słyszę aby był kryzys z tym związany a ta branża tak ma od 50 lat
    To nie jest deflacja - "Deflacja ekon. - zmniejszanie poniżej zapotrzebowania liczby znajdujących się w obiegu środków płatniczych (zwł. pieniędzy papierowych), w celu podniesienia ich wartości."
    (Słownik Wyrazów Obcych, red. Kopaliński)
    Spadające ceny komputerów nie są skutkiem deflacji, tylko kapitalizmu i rozwoju.

    Konsumenci przestają jeść w oczekiwaniu na spadek cen chleba?
    Dobrami podstawowymi gospodarki nie nakręcisz.

    Deflacja to zjawisko dobre i tylko prawdziwy idiota może wmawiać ludziom bajki o złym oddziaływaniu na gospodarkę
    Naprawdę, uśmiałem się przy tym fragmencie ;)
    Niestety, nie jest tak w rzeczywistości. Deflacja oznacza, że na wartości przybiera pieniądz w kieszeni. Po co zatem go inwestować? Kto wpłaci pieniądze do banku na 1/4% w stosunku rocznym, kto kupi akcje przedsiębiorstw, których dochód systematycznie spada? Mniej inwestycji oznacza zatem mniej kapitału do rozwoju gospodarki. Ludzie nie wydają od razu (wstrzymują się z zakupem, bo niedługo przecież będzie tańsze), tak więc spada konsumpcja (popyt). Gdy spada popyt, naturalnym jest, że spada też podaż. Producenci produkują coraz mniej, więc nie potrzebują już tylu pracowników, wzrasta bezrobocie, zmniejszają się zarobki.
    Krzywa Phillipsa jasno pokazuje ujemną zależność między stopą inflacji a stopą bezrobocia.

    Przytaczana jest tutaj Japonia co to się niby nie rozwijała i miała bardzo źle
    Miała źle, bo mogła mieć o wiele lepiej. Przez 10 lat praktycznie nie występował wzrost gospodarczy, a jak wiadomo, kto się nie rozwija, ten zostaje w tyle.
    Straciły na tym banki i instytucje finansowe, dług państwa rósł, bezrobocie rosło, pieniądza w obiegu było coraz mniej (co z tego, że produkty były coraz tańsze, skoro nie było pieniądza, żeby je kupić?).

    Deflacja na dłuższą metę nie jest dobra dla nikogo.

    pokaż komentarz
    Naroq
  • coolphon -1  

    @Naroq
    To nie jest deflacja - "Deflacja ekon. - zmniejszanie poniżej zapotrzebowania liczby znajdujących się w obiegu środków płatniczych (zwł. pieniędzy papierowych), w celu podniesienia ich wartości."
    (Słownik Wyrazów Obcych, red. Kopaliński)
    Spadające ceny komputerów nie są skutkiem deflacji, tylko kapitalizmu i rozwoju.


    Ale deflacja to jest spadek cen, to nie jest magiczne zjawisko tylko to jest spadek cen. Nie można powiedzieć że spadek cen komputerów jest bądź nie jest skutkiem deflacji. Deflacja sama w sobie jest spadkiem cen i tyle. Są różne powody wystąpienia deflacji ale deflacja jako taka oznacza tylko i wyłącznie spadek cen (wzrost siły nabywczej pieniądza) Przy czym chciałbym się jeszcze odnieść do definicji powyżej. W tym samym słowniku inflacja jest już jako wzrost cen a logicznym jest że inflacja i deflacja są swoimi przeciwieństwami. W internetowym wydaniu tego słownika jest takie coś "deflacja - przeciwieństwo inflacji." a inflacja to "stały wzrost przeciętnego poziomu cen w gospodarce"

    Dobrami podstawowymi gospodarki nie nakręcisz.
    Gospodarki się nie nakręca, ona radzi sobie świetnie bez nakręcania. Gospodarki nie trzeba nakręcać, trzeba po prostu nie ingerować.

    Naprawdę, uśmiałem się przy tym fragmencie ;)
    Niestety, nie jest tak w rzeczywistości. Deflacja oznacza, że na wartości przybiera pieniądz w kieszeni. Po co zatem go inwestować? Kto wpłaci pieniądze do banku na 1/4% w stosunku rocznym, kto kupi akcje przedsiębiorstw, których dochód systematycznie spada? Mniej inwestycji oznacza zatem mniej kapitału do rozwoju gospodarki. Ludzie nie wydają od razu (wstrzymują się z zakupem, bo niedługo przecież będzie tańsze), tak więc spada konsumpcja (popyt). Gdy spada popyt, naturalnym jest, że spada też podaż. Producenci produkują coraz mniej, więc nie potrzebują już tylu pracowników, wzrasta bezrobocie, zmniejszają się zarobki.
    Krzywa Phillipsa jasno pokazuje ujemną zależność między stopą inflacji a stopą bezrobocia.


    Jak to się działo w XIX wieku że była deflacja w USA i ludzie nie chowali pieniędzy po skarpetach a ich gospodarka się nie kurczyła tylko dokonał się przełom i USA rosły w tempie nieznanym w dzisiejszych gospodarkach? Powtórzę, ludzie wstrzymują się z zakupami tylko na rozsądny dla nich czas (Gdyby Twoja logika obowiązywała to ludzie w ogóle nie kupowali by komputerów. Jaki jest sens kupować dziś komputer? Przecież za 2 lata ten sam komputer to będzie na pewno, co najmniej połowa dzisiejszej ceny)

    Co do krzywej Philipsa to zastosuj ją do Zimbabwe. Tam jest niespotykana inflacja więc rozumiem że powinienem się spodziewać 0% bezrobocia? Zobacz, co działo się podczas stagflacji w Stanach. Tutaj jakoś krzywa Philipsa nie daje rady, więc czemu mam ją traktować jako rzeczowy argument? To że ktoś sobie popatrzył, że były momenty w których była taka korelacja między inflacją i bezrobociem nie oznacza że jest to prawda objawiona i absolutna.

    _Miała źle, bo mogła mieć o wiele lepiej. Przez 10 lat praktycznie nie występował wzrost gospodarczy, a jak wiadomo, kto się nie rozwija, ten zostaje w tyle.
    Straciły na tym banki i instytucje finansowe, dług państwa rósł, bezrobocie rosło, pieniądza w obiegu było coraz mniej (co z tego, że produkty były coraz tańsze, skoro nie było pieniądza, żeby je kupić?). _
    Chciałbym mieć tak źle jak Japonia. To że im nie rosły słupki w sposób sztuczny tak jak rosły w USA nie oznacza że Japonia się rozwijała wolniej od USA. W Japonii było aż tak źle że ludziom brakowało pieniędzy na zakup towarów?A kto kupował nowe konsole? Kto inwestował w infrastrukturę? To w Japonii jest szybszy Internet a nie w Polsce, która przecież o deflację się nawet nie otarła, więc powinna się rozwijać szybko(niektórzy nawet drugą Japonię w Polsce obiecywali).

    Deflacja na dłuższą metę nie jest dobra dla nikogo.

    No tak, bo jak jest deflacja to biedne banki nie zarobią i to nie jest dobre dla mnie prawda? Przecież instytucja dzisiejszego banku ma rację bytu tylko, gdy istnieje inflacja, inaczej sens istnienia banków mocno się ogranicza(nie znika oczywiście).

    pokaż komentarz
    coolphon
  • Naroq -1  

    Deflacja sama w sobie jest spadkiem cen i tyle.
    Spowodowanym niedoborem pieniądza w gospodarce.

    Co do krzywej Philipsa to zastosuj ją do Zimbabwe. Tam jest niespotykana inflacja więc rozumiem że powinienem się spodziewać 0% bezrobocia?
    Krzywa Phillipsa to nie jest prawo, tylko empirycznie stwierdzona poprzez wieloletnie pomiary ujemna zależność między inflacją a bezrobociem i jest to krzywa długookresowa (raczej kiepsko przepowiada przyszłość i nie wygląda jak linia prosta, tylko raczej zbiór punktów), więc w Zimbabwe za parę lat zobaczymy pewnie, że krzywa po prostu przesunęła się w prawo, jak to miało miejsce w latach '70 w USA.

    No tak, bo jak jest deflacja to biedne banki nie zarobią
    Nie, przede wszystkim dług publiczny wzrośnie. Niska inflacja z kolei powoduje realne zmniejszanie się długu. A, oczywiście, deflacja sama w sobie nie oznacza wcale destrukcji gospodarki czy jej zagłady. Oznacza po prostu, że nie rozwija się ona wcale, lub bardzo słabo, a co za tym idzie zostaje w tyle w stosunku do innych, czyli de facto traci.
    A co do banków... Są już one tak zakorzenione w gospodarce (co zresztą widać po ostatnich kryzysowych wydarzeniach) i wbrew pozorom tak potrzebne, że gdy tylko będzie im się działo źle, to państwo użyje naszych pieniędzy do ratowania ich. Także wcale nie będzie nam na rękę, że ci wstrętni kapitaliści tracą.

    Gospodarki się nie nakręca, ona radzi sobie świetnie bez nakręcania
    Z tym chlebem to miałem raczej na myśli, że to nie konsumpcja dóbr podstawowych sprawia, że gospodarka się rozwija, tylko kupowanie dóbr trwałych. Podczas deflacji pieniądz w skarpecie drożeje. Rzeczywiście, kiedyś trzeba będzie w końcu kupić ten komputer, mimo, że jutro na pewno będzie tańszy. Oczywistym jest, że podczas deflacji sprzedaż dóbr trwałych jest niższa, niż podczas niewielkiej inflacji, nie oznacza to natomiast, że wszyscy nagle przestają kupować.

    pokaż komentarz
    Naroq
  • coolphon 0  

    @Naroq
    Spowodowanym niedoborem pieniądza w gospodarce.
    To jak tanieją komputery to już nie jest deflacja cen komputerów? GUS rozróżnia produkty, które tanieją bo jest postęp technologiczny i produkty, które tanieją bo nie ma pieniędzy, podczas liczenia inflacji/deflacji? A przecież tanieją z innego powodu niż niedobór pieniądza. Powodów deflacji może być wiele jak już wyżej wspomniałem.

    Nie, przede wszystkim dług publiczny wzrośnie. Niska inflacja z kolei powoduje realne zmniejszanie się długu. A, oczywiście, deflacja sama w sobie nie oznacza wcale destrukcji gospodarki czy jej zagłady. Oznacza po prostu, że nie rozwija się ona wcale, lub bardzo słabo, a co za tym idzie zostaje w tyle w stosunku do innych, czyli de facto traci.

    Dług publiczny wzrośnie? Tylko ten, finansowany przez własnych obywateli, w formie obligacji. A co się dzieję z długiem w walutach obcych? Ponownie zapytam jak to się działo w USA że państwo pomimo inflacji rozwijało się w tempie dzisiaj nieznanym?

    A co do banków... Są już one tak zakorzenione w gospodarce (co zresztą widać po ostatnich kryzysowych wydarzeniach) i wbrew pozorom tak potrzebne, że gdy tylko będzie im się działo źle, to państwo użyje naszych pieniędzy do ratowania ich. Także wcale nie będzie nam na rękę, że ci wstrętni kapitaliści tracą.

    Wiele rzeczy w historii było zakorzenione, ot np. jazda konna była przez setki lat zakorzeniona i w końcu jakoś przestaliśmy jej używać jako podstawowy środek transportu. Banki w takiej formie jak dziś nie utrzymałyby się w systemie pieniądza powiązanego z kruszcem. Swoją drogą to właśnie pieniądz kruszcowy był powodem deflacji w USA. Jeśli państwo używa pieniędzy do ratowania banków, a one je chętnie biorą(przy czym nie dziwi mnie branie kasy przez banki, bo każdy bierze jak dają, ale jakim prawem okrada się panią Czesię, która prowadzi kiosk i płaci podatki i daje się jej pieniądze bankom?) to jak możesz mówić o wstrętnych kapitalistach? W kapitalizmie, jeśli jakiś podmiot ponosi straty to po prostu bankrutuje, natomiast w socjalizmie państwo „ratuje” pewne firmy w imię niewiadomo czego.

    pokaż komentarz
    coolphon
  • Naroq 0  

    To jak tanieją komputery to już nie jest deflacja cen komputerów?
    "Deflacja – wzrost siły nabywczej pieniądza obecnego na rynku". To, że komputery tanieją nie jest związane bezpośrednio ze wzrostem siły nabywczej pieniądza, tylko z obniżaniem ich ceny przez sprzedawców/producentów.
    Z kolei jeżeli przyjmujesz deflację, jako spadek cen produktów, to najwidoczniej promocja w sklepie osiedlowym też jest deflacją - bo przecież cena spadła. Ja natomiast mówię o deflacji w skali makroekonomicznej.

    Ponownie zapytam jak to się działo w USA że państwo pomimo inflacji rozwijało się w tempie dzisiaj nieznanym?
    Wyjaśnij pomimo inflacji i tempie nieznanym. Z tego, co wiem, to USA prowadzi szczegółową statystykę tempa wzrostu gospodarczego, inflacji i bezrobocia co najmniej od 1900 roku.

    Wiele rzeczy w historii było zakorzenione, ot np. jazda konna była przez setki lat zakorzeniona
    Tak, ale ktoś pieniądzem bezgotówkowym musi niejako zarządzać, ktoś musi udzielać kredytów. Jazda konna została wykorzeniona przez bardziej wydajne automobile. Jestem pewien, że gdy ktoś wynajdzie bardziej wydajny system finansowy, niż oferowany przez banki, to te również zostaną wykorzenione.

    jak możesz mówić o wstrętnych kapitalistach?
    Bankierzy bez wątpienia są wstrętnymi kapitalistami i tak jak napisałeś, państwo daje kasę, to oni ją biorą. Socjalistyczna w tym wypadku to może być co najwyżej polityka rządu, a z tego co mi wiadomo większość (nawet tych ratowanych banków) znajdowała się w rękach prywatnych.

    Edit: Cytat z Wikipedii: Deflacja i jej efekt: spadek cen, dotyczy całej gospodarki. W niektórych dziedzinach gospodarki obserwujemy częste spadki cen (np. telekomunikacja i informatyka, gdzie spadek cen urządzeń i usług nawet w skali jednego roku potrafi przekroczyć 50%), ale nie świadczy to o deflacji – jest to efekt postępu technologicznego i wzrostu produkcji.

    pokaż komentarz
    Naroq
  • coolphon 0  

    "Deflacja – wzrost siły nabywczej pieniądza obecnego na rynku". To, że komputery tanieją nie jest związane bezpośrednio ze wzrostem siły nabywczej pieniądza, tylko z obniżaniem ich ceny przez sprzedawców/producentów.
    Co liczy w takim razie GUS? Jak komputery tanieją to nie liczą ich do wskaźnika wzrostu cen?

    Z kolei jeżeli przyjmujesz deflację, jako spadek cen produktów, to najwidoczniej promocja w sklepie osiedlowym też jest deflacją - bo przecież cena spadła. Ja natomiast mówię o deflacji w skali makroekonomicznej.

    A jeśli w skali makro wszystkie sklepy obniżają cenę jakiegoś towaru z pobudek innych niż mała ilość pieniędzy w obiegu, to nie jest to deflacja w skali makroekonomicznej?

    Wyjaśnij pomimo inflacji i tempie nieznanym.

    Tfu miałem na myśli deflacji. Tempo nieznane innym krajom dziś to takie, gdy państwo w ciągu lekko ponad 100 lat przemienia się z państwa zależnego od UK w silne państwo które jest jednym z liderów produkcji przemysłowej na świecie. USA to kraj który powstał z niczego. Oni nie mieli infrastruktury jak Europa wszystko robili od zera .

    Z tego, co wiem, to USA prowadzi szczegółową statystykę tempa wzrostu gospodarczego, inflacji i bezrobocia co najmniej od 1900 roku.

    Bez statystyki nie jesteś w stanie stwierdzić że w ciągu lat 1800-1900 panowała przez większą część czasu deflacja tak?

    Tak, ale ktoś pieniądzem bezgotówkowym musi niejako zarządzać, ktoś musi udzielać kredytów. Jazda konna została wykorzeniona przez bardziej wydajne automobile. Jestem pewien, że gdy ktoś wynajdzie bardziej wydajny system finansowy, niż oferowany przez banki, to te również zostaną wykorzenione.
    Tego nie trzeba wynajdywać. Po pierwsze nie można ludzi zmuszać do korzystania z banków. Obecny system pieniądza papierowego zmusza ludzi do korzystania z banków. Dobitnie pokazuje to rynek mieszkaniowy w Polsce. W ciagu lat 7 tj. od 2002 roku rynek ten urósł w niektórych miastach nawet o 500%. Czyżby nagle przybyło nam tylu ludzi i tak bardzo wzrósł popyt na mieszkania? Otóż od 2002 roku wprowadzono nowe kredyty na 40-45 lat i zaczęto powoli odchodzić od wkładu własnego. Od tamtej pory ludzie którzy oszczędzali uczciwie na swoje mieszkanie mieli sytuację jak za komuny. Zbierali na 2500zł/m a tutaj cena 3000zl/m. I tak w koło. W tej sytuacji gdyby pieniądz był oparty na kruszcu nie można byłoby tak mamić i okradać uczciwie oszczędzających. Niestety tak nie jest. Dzięki temu zamiast spokojnie oszczędzać ludzie z jednej strony po zadłużali się na 40lat i stali się niewolnikami banków (oddadzą spokojnie ponad 2 razy więcej niż zapłacili) a ludzie którzy oszczędzali są zmuszeni albo korzystać z usług tych lichwiarskich instytucji albo mieszkać cały czas w wynajmowanym mieszkaniu

    Bankierzy bez wątpienia są wstrętnymi kapitalistami
    Mam spore wątpliwości. Kapitalistą można nazwać właściciela firmy, kogoś, kto może z tą firmą zrobić wszystko jest jak się to mówi pierwszym po Bogu(oczywiście w granicach prawa). Natomiast banki dzisiaj to konglomeraty ludzi, w których nie ma jasnego właściciela. Prezesi banków to menedżerowie pracujący na cudzym poletku na zlecenie zarządu.
    i tak jak napisałeś, państwo daje kasę, to oni ją biorą. Socjalistyczna w tym wypadku to może być co najwyżej polityka rządu, a z tego co mi wiadomo większość (nawet tych ratowanych banków) znajdowała się w rękach prywatnych.
    Zgoda, co do socjalistycznej polityki rządu. Pytanie tylko czemu wspiera akurat tą gałąź gospodarki? Jako zwolennik teorii spiskowej zadaje tutaj słynne pytanie kto kogo? Odpowiedź przynajmniej w USA jest dość prosta. Dzisiaj to bankierzy rządzą polityką a nie polityka rządzi bankierami. Nad całymi państwami urosła kasta która jest tak potężna że jest w stanie wywołać kryzys i zarazem nie ponieść żadnej konsekwencji za ten kryzys a nawet otrzymywać od rządu wsparcie.

    Edit: Cytat z Wikipedii: Deflacja i jej efekt: spadek cen, dotyczy całej gospodarki. W niektórych dziedzinach gospodarki obserwujemy częste spadki cen (np. telekomunikacja i informatyka, gdzie spadek cen urządzeń i usług nawet w skali jednego roku potrafi przekroczyć 50%), ale nie świadczy to o deflacji – jest to efekt postępu technologicznego i wzrostu produkcji.

    Jak już wspomniałem wyżej w takim razie, co liczy GUS jako wskaźnik zmiany cen? Po prostu posługujemy się różnymi definicjami tego samego słowa i tyle, proponuje sobie już z tą deflacją dać spokój, bo obaj będziemy opierać się na innej definicji i obaj na swój sposób mieć rację. Doszło tutaj do nieporozumienia i tyle.

    pokaż komentarz
    coolphon
  • Naroq 0  

    Bez statystyki nie jesteś w stanie stwierdzić że w ciągu lat 1800-1900 panowała przez większą część czasu deflacja tak?
    Tego, że była deflacja, jestem pewien - pieniądz był zabezpieczony w złocie, a tego zawsze jest za mało. Raczej chodziło mi o sam termin nieznana, bowiem USA prowadzi statystyki gospodarki już od ~1800 roku i są one ogólnodostępne, także jest ona całkiem znana. Jednak od kiedy parytetu złota nie ma... nadmierna kreacja pieniądza układa coraz wyższy domek z kart.

    Po prostu posługujemy się różnymi definicjami tego samego słowa i tyle, proponuje sobie już z tą deflacją dać spokój, bo obaj będziemy opierać się na innej definicji i obaj na swój sposób mieć rację. Doszło tutaj do nieporozumienia i tyle.
    Zgadzam się ;)

    Od tamtej pory ludzie którzy oszczędzali uczciwie na swoje mieszkanie mieli sytuację jak za komuny.
    Ten system już od dawna nie sprzyja uczciwym...

    Zbierali na 2500zł/m a tutaj cena 3000zl/m. I tak w koło
    Rynek mieszkaniowy to jedno wielkie bagno. Sam znam spekulantów tylko czekających na to aby podbijać ceny... Dla porównania wynajem 150m mieszkania w Ankarze (turcja) kosztuje koło 500$, przy średnich zarobkach większych niż u nas.
    Dodatkowo teraz doszły te kredyty 'rodzina na swoim' czy jakoś tak... Ktoś słusznie obliczył, że w ciągu 40 lat kredytu rodzina zaoszczędzi średnio ~7 tys PLN w stosunku do okresu przed wprowadzeniem tego programu... A państwo wydaje niebagatelne kwoty spłacając połowę odsetek. Dlaczego rodzina oszczędza tylko tyle? Bo banki zobaczyły, że państwo dopłaca, także mogły bez problemu podnieść stopy procentowe i mimo wyższych rat klienci i tak są zadowoleni, bo przecież nie płacą połowy rat (!). Ale to już temat na inny wykop ;).

    Dzisiaj to bankierzy rządzą polityką a nie polityka rządzi bankierami.
    Jednym słowem, pieniądz żądzi światem, a kto ma ich więcej niż finansiści? :/

    Wyczerpująca, lecz owocna rozmowa ;)

    PS.[coś się układ skaszanił]

    pokaż komentarz
    Naroq
  • mathix +10  

    Niektórym ciężko się pogodzić z tym, że szaleńczy, konsumpcjonistyczny styl życia ponad stan, oparty na niespłacanych kredytach musi się skończyć. Amerykanie przez ostatnie kilkadziesiąt lat zatracili ducha protestanckiego kapitalizmu, dzięki któremu ich kraj stał się światową potęgą. Im szybciej ludzie przełkną fakt, że jeśli nie stać ich na te piękne czerwone Mitsubishi to nie mogą go kupić, tym szybciej gospodarka zacznie wracać do normy.

    Niestety rząd cały czas krzyczy, że nic się nie stało, wmawiając ludziom, że amerykanie mogą dalej być wielkim konsumentem świata. Mam nadzieję, że w końcu zorientują się, że taki populizm to bzdury i wybiorą kogoś pokroju Rona Paula, a nie Busha czy Obamy.

    pokaż komentarz
    mathix
  • StevAngello -9  

    nie zauważasz, że zmiana stylu życia wpłynie nawet na szarego polaka?

    ron paul, czasem dobrze coś powie, ale to czysty idiota. Człowiek bez charyzmy, bez polotu, nie nadaje się na przywódce świata.

    pokaż komentarz
    StevAngello
  • zieciu +9  

    myśle że to bardziej rozwinie treść arytykułu: http://www.barter.org.pl/pieniadz_oprocentowany_ujemnie.php

    przeczytajcie chociaż początek dla większego zrozumienia tej kwesti

    pokaż komentarz
    zieciu
  • Grzybek 0  

    No niby pieniądz oprocentowany ujemnie pobudza jego obrót, co bardzo napędza gospodarkę, ale co w sytuacji jakbym chciał przed dłuższy czas odkładać pieniądze np. na mieszkanie?

    Kolejne pytanie co zauważyłem w twoim artykule to: serio w państwach islamskich jest podatek 2,5%? Jeśli to prawda to z takiej niewoli chcemy ich ratować wojnami i wprowadzić im demokracje, w której jak np. w Polsce jak zsumujesz wszystkie podatki to wyjdzie ci, że musisz oddać 2/3 tego co się natyrałeś?

    Co do zagrożenia podziału wspólnoty na dwie kasty społeczne: "panów i niewolników", to chyba już jest od dawna. Mamy np. grupkę co się "opiekuje" systemem finansowym.

    pokaż komentarz
    Grzybek
  • zieciu 0  

    artykuł nie jest mój, tylko kiedys o tym czytałem i poprostu wstawiłem to tu. Fakt taki system miałby sporo nie jasności, tak jak kredyty na mieszkanie... może mogłbyś kupywać np. po 10 cegieł co miesiąc :) aż w koncu byś zbudował dom :) powiedz lepiej kto by wogole chciał wtedy sprzedać dom?

    ten system nie jest doskonały..

    z tym podatkiem 2,5% to nie wiem.. nie mogę znaleść konkretnie. Ale znalazłem dobry artykił o tym jak działają banki w islamie(niestety kopia dzieki google) http://209.85.229.132/search?q=cache:UzGW2xU3EXQJ:www.bankier.pl/wiadomosc/Islam-wkracza-w-europejski-swiat-finansow-1889625.html+system+bankowy+islamu

    pokaż komentarz
    zieciu
  • northrop +6  

    Ale Madoff miał chyba trafić do więzienia a nie do FEDu.

    pokaż komentarz
    northrop
  • przecietny_Polak +23  

    Muszę szczerze pogratulować pomysłowości młodemu studentowi :) Z takimi pomysłami ma przed sobą przyszłość.
    Po przeczytaniu nie wiem co myśleć. Wygląda na to że ten cały cyrk zawali się jeszcze wcześniej niż sądziłem. Trzymam kciuki.

    pokaż komentarz
    przecietny_Polak
  • AltumVidetur +3  

    z drugiej strony można poprostu wymienić kasę na złoto, co prawda trzymanie sztabek w materacu nie jest zbyt wygodne, ale nikt nie jest w stanie "unieważnić" jakiegoś kawałka metalu.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • Kismeth +4  

    Nie rozumiecie dokładnie wszystkiego, stąd wasze komentarze. W Ameryce pieniądze drukowane są przez Fed, który tylko pożycza je państwu na odpowiedni procent. W ten sposób gromadzi swoje rezerwy. Pomysł ten może co najwyżej te rezerwy uszczuplić co jest bardzo dobre, bo na chwilę obecną Fed zarabia zawsze - na bessie i na hossie.

    pokaż komentarz
    Kismeth
  • kolargol +5  

    @AltumVidetur Uniewaźnić może i nie ale zabrać owszem. Zresztą w USA już to raz przerabiali.

    pokaż komentarz
    kolargol
  • darosoldier +2  

    Na takie pożyczki chętnych by nie brakowało. Sam bym wziął.

    pokaż komentarz
    darosoldier
  • Yelonek 0  

    Chcą unieważniać banknoty, ale przecież ogromna część pieniędzy to tylko zapis na koncie. Tam nic nie powinno znikać.

    pokaż komentarz
    Yelonek
  • northrop +1  

    Koledze chyba coś umknęło. "część pieniędzy to tylko zapis na koncie" - i o to im chodzi. Niech Kolega się zastanowi dlaczego i czy na pewno "Tam nic nie powinno znikać".

    pokaż komentarz
    northrop
  • Yelonek +3  

    Rzeczywiście. Skupiłem się na unieważnianiu banknotów w materacach, a zapomniałem o tym, że konto ma przynosić -3%.

    pokaż komentarz
    Yelonek
  • memmory47 0  

    A nie prościej przewalutować? Jeśli nagle ma zniknąć co dziesiąty dolar w papierze a na koncie mogę tylko stracić to albo zakładam sobie konto w innym kraju w innej walucie (choć chyba w dolcach też nie będzie to robić różnicy) albo kupuję Jeny/Euro/Franki i trzymam kciuki by nie kursy się zbytnio nie zawahały. Pozo tym są jeszcze waluty ze stałym kursem do dolara.

    pokaż komentarz
    memmory47
  • Szarex 0  

    Genialne. Tylko kto za to wszystko zapłaci? Bo w to że ktoś musi chyba chyba nikt nie wątpi?

    pokaż komentarz
    Szarex
  • koziolek666 -3  

    Żadna sensacja. W Japonii też to funkcjonowało. Nazywa się toto deflacją i jest dość niebezpieczne. Inna sprawa, że można by brać taki kredyt w USA i pakować na lokatę w Polsce. Pytanie, tylko kto w USA udzieli kredytu polaczkowi?

    pokaż komentarz
    koziolek666
  • adek_sggw 0  

    komu by sie chcialo czytac te wasze komentarzowe wypracowania ...

    pokaż komentarz
    adek_sggw
  • maryooshek -1  

    Raczej nikomu z SGGW...

    pokaż komentarz
    maryooshek
pokaż 

Wykopali i zakopali (194 / 1)