• Reklamy Google

  • hofi 0  

    Bączki to my robiliśmy z blaszanych nakrętek po wódce, których pełno było w pobliskich lasach. Robiliśmy dwie dziury w nakrętce - jednocześnie wyjmując z niej uszczelkę - i wyginaliśmy je w dwie strony; dzięki czemu po podpaleniu bączek zaczynał się kręcić przed odlotem. Uszczelkami zakrywaliśmy saletrę i zaginaliśmy brzeg nakrętki. Cóż petardy były drogie; a też rzadko można było je dostać.
    U mnie na podwórku furorę robiły "haclówki" takie małe proce z drutu, strzelało się z nich zagiętymi w literę "v" kawałkami drutu, całkowicie zniszczyłem sobie mleczaki zaginając druciki za ich pomocą zębów.

    Ehh to były czasy; człowiek potrafił się bawić byle czym, albo niczym. A dziś... Huxley miał rację.

    pokaż komentarz
    hofi
pokaż 

Wykopali i zakopali (17 / 0)