Jarosław Lipszyc- "Dlatego warto pamiętać, że ściąganie jest legalne[...]&a

"[...] nie ma tu ani naruszenia prawa, ani czynu niemoralnego, podobnie jak nie jest niemoralnym pójście do biblioteki. Prawo łamią tylko ci, którzy bez odpowiednich pozwoleń publikują i udostępniają treści. W kinach puszczane są reklamy producentów filmów mówiące że ściąganie to kradzież. To nieprawda: to ani nie jest kradzież[...]"

Powiązane (2)

  • Reklamy Google

  • szczepan1990 +14  

    Jarosław Lipszyc, a nie Lipszyca.

    pokaż komentarz
    szczepan1990
  • szczepan1990 +40  

    Mógłbyś chociaż napisać "O, dzięki szczepan, już poprawione", bo teraz mój pierwszy komentarz do niczego nie pasuje :>

    pokaż komentarz
    szczepan1990
  • westsiderr -1  

    O, dzięki Szczepan, wysłałem Subiektywnego, żeby poprawił.

    pokaż komentarz
    westsiderr
  • przejazdem +1  

    Jak ktoś ukradnie komuś portfel a tam będzie gotówka która jest przeżytkiem, bo teraz karty są nowoczesne, nikt nie mówi do osoby poszkodowanej, że to jej wina bo powinna mieć kasę na karcie i ją zablokować.
    Plakat, zdjęcie wiszące na billboardzie, przypuszczam, że zostało zrobione przez pewną osobę, grafika, malarza, fotografa, ta osoba zrobiła to na zlecenie, za które dostała wynagrodzenie(sprzedała swoja pracę), albo robi to za darmo.
    @brzydki
    Możesz podąć przykłady wolnej kultury w świecie muzyki filmu i książki, bo chwilowo pominę oprogramowanie opensource. Pomijając zespół Nine Inch Nasil ( bo z tego co pamiętam to oni forsują ten pomysł ostatnio). Za darmo to są wlepki. Masz racje, że doczekaliśmy czasów gdzie, ściąganie „dóbr kultury” stało się tak popularne, że większość osób nie widzi w tym nic złego. Każdy ma prawo żądać za swoją prace wynagrodzenie, jakie mu się podoba a czy je dostanie to już inna bajka. To, że w czyimś odczucie poziom kultury jest żenująco niski nie oznacza, że powinno to być za darmo. Pewne produkty są kierowane do pewnych osób, które chcą słuchać, oglądać tego, co im się podoba. Jakoś nie wydaje mi się by oprogramowanie, opensource było najpopularniejszym sortem na świecie.

    pokaż komentarz
    przejazdem
  • brzydki +1  

    Wejdź na www.jamendo.com - cała masa darmowej muzyki wydawana na licenji CreativeCommons. Takich serwisów jest dużo więcej. Jeśli nie znajdziesz tam czegoś co ci się spodoba, to spróbuj na Last.fm - całe albumy często komercyjnych zespołów do pobrania za darmo. Np. ostatnio znalazłem The Gourishankar no i wspomnę też o Julii Marcell, ktrórą przez Wykop poznałem. Na Wykopie był też ostatnio kutiman http://thru-you.com/ no i na YouTube można znaleźć Soul do Mato. To oczywiście przykłady zespołów, które znalazłem sam. Świetną książkę na temat prawa autorskiego wydaną również na licencji CreativeCommons, znajdziesz w powiązanych, którą zresztą polecam poczytać.
    Na dysku obecnie mam Good Copy Bad Copy, Steal This Film I i II traktujące również o prawach autorskich.
    Pamiętaj, że istnieją też utwory, których nie obejmują prawa autorskie bo na przykład przedawniły się (mówi się że należą do domeny publicznej) - można je dowoli kopiować, rozprowadzać i zarabiać na nich.
    Jeśli chodzi o opensource to przykład dam prosty - http://wordpress.org/ i wiele innych projektów dzięki, którym internet wygląda tak jakiego go znamy. Nie zapominaj też o serwerowych i desktopowych systemach Unixowych. Nie napisałem, że opensource jest najpopularniejsz na świecie - to zależy od dziedziny zastosowania. Ja jestem jednak pewny, że opensource to najlepszy model tworzenia i dystrybucji oprogramowania.

    Musisz uświadomić sobiem, że żyjemy w rzeczywistości mocno wypaczonej przez komercję - jedyne co twierdzę to jest to, że prawo autorskie nie było nigdy tak beznadziejnie głupie jak jest teraz. W ogóle prawo autorskie jest pewnym tworem przejściowym, który nie powinien istnieć. Konstytucje krajów będących pionierami w tej dziedzinie nidgy nie stanowiły o tym, że twórcy bezwarunkowo należy się zapłata za kulturę. Przywileje finansowe wynikające z prawa autorskiego miały zachęcać autorów do tworzenia a nie napełniać kieszenie wydawcom dając im monopol.

    pokaż komentarz
    brzydki
  • przejazdem +1  

    Uważam, że każdy ma prawo decydować czy za swoja prace bierze pieniądze czy robi cos charytatywnie. Większość osób wypowiadających się by wszystko było darmowe chyba nigdy nie tworzyło (pracowało) szeroko pojętych dóbr kultury. Bo jak inaczej nazwać czas spędzony na przy realizacji danego projektu np. filmu jak pracą. Chyba większość osób za wykonanie jakieś pracy chce otrzymać wynagrodzenie. A głoszenie haseł, że kultura ma być za darmo jest pewną hipokryzją. W czasach gdzie dostęp do sieci jest coraz bardziej popularny, można by stworzyć kanały dystrybucji bardziej przystosowane do panujących realiów. Mam nadziej, że nie doczekam czasów gdzie dostęp do „kultury” będzie zupełnie darmowy, bo jej poziom będzie żenujący.

    pokaż komentarz
    przejazdem
  • camelot +1  

    Problemem jest, jak daleko sięga władza twórcy nad jego dziełem po przedstawieniu go światu. Czy autor zdjęcia wiszącego na billboardzie może żądać opłaty za każdy rzut oka? Czy autor piosenki może zakazywać przegrywania utworu, skoro jest to tak samo proste jak spojrzenie na zdjęcie? Nie przesądzam, jaka jest odpowiedź, to się oczywiście zmienia w czasie, bo zależy od tego, co jest "proste".
    Oczywiste jednak jest, że twórcy wyraźnie przegapiają różne sposoby na zarabianie w sieci z ominięciem pośrednictwa wytwórni/wydawców. Że wytwórnie ignorują takie możliwości, to nie dziwi :) ale twórcy mogliby jednak brać sprawy w swoje ręce, a nie biadolić, że ich piraci okradają.
    Tak więc autor ma możliwość zarabiania na swoich dziełach, tyle że nie w tradycyjny sposób przez sprzedaż nośników z dziełem.

    pokaż komentarz
    camelot
  • OneLife +1  

    Camelot dobrze mowi(pisze).

    Nie ma to jak uparcie isc pod prad...
    To normalne ze powoli obecne nosniki danych powoli beda ...wymierac.
    Zamiast jakos korzystac z dobrodziejstw jakie oferuje siec, oni wola z tym walczyc.

    pokaż komentarz
    OneLife
  • brzydki -2  

    Mam nadziej, że nie doczekam czasów gdzie dostęp do „kultury” będzie zupełnie darmowy, bo jej poziom będzie żenujący.

    Hehee, chyba się zagapiłeś bo ten czas już nadszedł. Właśnie dzięki zdobyczom "wolnej kultury" mamy m.in. opensource. Póki co regułą są to, że to najbardziej wydajne, nowoczesne i dopracowane rozwiązania (nie licząc oprogramowania specjalistycznego). Jak to niby wytłumaczysz? Jak to jest, że masa ludzi robi coś za darmo i nie oczekuje żadnego wynagrodzenia? Mało tego - system licencji jest tak stworzony byś mógł sam mógł w prosty sposób brać udział w rozwoju takiego oprogramowania. Więc to nie tylko jakiś ruch ideowy ale praktyczne rozwiązania usankcjonowane prawnie.

    Większość osób wypowiadających się by wszystko było darmowe chyba nigdy nie tworzyło (pracowało) szeroko pojętych dóbr kultury. Bo jak inaczej nazwać czas spędzony na przy realizacji danego projektu np. filmu jak pracą.

    Parafrazując Twoją wcześniej przytoczoną przeze mnie wypowiedź, napiszę tylko, że poziom dzisiejszej kultury komercyjnej, o której tu głównie mowa, jest tak przerażająco niski, że aż żenujący. Pomijam już to, że ci biedni autorzy mając do dyspozycji tak ogromny rynek dystrybucji i promocji jakim jest internet, wolą oddawać 80% (albo i więcej) swoich dochodów do kieszeni molochów fonograficznych. Nie potrafią zadbać o swoje zarobki samemu i np. obniżając cenę swojej "kultury", przyciągnąć jej nabywców.
    Ale jak to się mówi: "jaka praca, taka płaca".

    pokaż komentarz
    brzydki
  • Sangreal +12  

    a co do tekstu.

    bardzo mądry i w pełni się z nim zgadzam. Sam się łapę na tym, że często zastanawiam się ile bym zapłacił za mp3 czy filmy które mam na dysku czy filmy. Jednak uważam że to nie jest kradzież, w żadnym wypadku. Pan Lipszyc ma słuszność.

    pokaż komentarz
    Sangreal
  • orzech86 -3  

    a ja sie z toba nie zgodze. pomimo tego, ze nie pamietam kiedy ostatnio zaplacilem za jakis program, muzyke czy gre... a mam ich wiele, uwazam ze lipszyc nie ma racji. jakas jego argumenty nie sa przekonywujace. zauwaz, ze usprawiedliwia on wszystko "kultura" - rownie dobrze, moge pojsc do ksiegarni i ukrasc ksiazke, a jak ktos mnie zlapie to bede sie tlumaczyl, ze nie mozna mi odbierac dostepu do kultury. sam codziennie lamie prawo ale nie tlumacze sie uzywajac infantylnych argumentow.. "bo powinienem miec dostep do kultury" ;)
    myslac jego kategoriami mozna stwierdzic, ze kazdy kto robic cos w imie kultury moze wszystko i bedzie usprawiedliwiony.

    pokaż komentarz
    orzech86
  • morgahard -1  

    Zgadzam sie z orzechem w 100%. Pewnie obaj dostaniemy minusy, ale coz. Prawda boli.

    pokaż komentarz
    morgahard
  • brzydki +13  

    @orzech86: a kto tu mówi o kradzieży? Dziś dąży się nawet do zlikwidowania prawa dozwolonego użytku osobistego, co w rezultacie może doprowadzić, że porzyczenie płyty od kumpla będzie nielegalne.
    Mam na półcę krótki informator urzędu patentowego Rzeczypospolitej Polskiej, w którym jak byk stoi napisane, że z rozpowszechnionego utworu można korzystać niezależnie czy go ściągniesz z internetu czy w radio posłuchasz lub obejrzysz w telewizji. I nie jest to też żadna kwestia moralna, bo z każdego pustego nośnika danych, idzie kasa do kieszeni organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.
    Ludzio się robi wodę z mózgu - sami nie wiedzą co im wolno a co nie. Nie stoją za tym żadni moralizatorzy tylko ci którzy lobbują na rzecz producentuów i dystrybutorów.

    pokaż komentarz
    brzydki
  • Sepa 0  

    http://plikimp3.pl/legalnosc.php

    Tam też jest trochę o legalności pobierania mp3 z internetu.

    pokaż komentarz
    Sepa
  • wa11y -3  

    o tak, jak to ludzie lubią jak ktoś im sumienie uspokaja...

    pokaż komentarz
    wa11y
  • aph216 +7  

    orzech86, wyniesienie książki z księgarni jest kradzieżą. Czy jednak złodzejami można nazwać osoby, które czytają książki po empikach? Jakoś nie widziałem jeszcze, żeby kogoś aresztowali za zbyt długie przesiadywanie z jedną pozycją w ręku.

    pokaż komentarz
    aph216
  • orzech86 -3  

    po pierwsze biblioteki nie sa za darmo, po drugie czytajac cos w empiku nie masz mozliwosci wziac tego do domu i uzywac kiedy zechcesz - to jest roznica. rownie dobrze moglbys podac przyklad kogos kto wybral sie na jazde probna samochodem, ktory jest na sprzedaz i jednak go nie kupil. nie mozna porownywac czytania ksiazki w empiku i sciagnieciem jej na dysk. nie wglebiam sie w temat i nie oceniam postepowania ani jednej ani drugiej strony. pisze jedynie o absurdalnych argumentach autora i usprawiedliwianiu sie kultura... prawda jest taka, ze jakby wszystko bylo za darmo to nikt by nie pisal ksiazek, nie nagrywal plyt i nie krecil filmow bo by mu sie to nie oplacalo i wtedy razem z autorem byli byscie w dupie daleko za murzynami z kultura ;)

    pokaż komentarz
    orzech86
  • aph216 +3  

    orzech86, dobrze, że ludzkość przez większość swojego czasu istnienia nie wiedziała o tym, że gdyby kultura była za darmo to nikt by jej nie tworzył.

    Nie chodzi o to, że artyści mają chodzić na powietrze, tylko o to, że kultura to nie jest coś na co przykleja się kod kreskowy.

    Powiedz mi, kto będzie za 10 czy 20 lat kupował w Polsce płyty, jeśli dziś uniemożliwisz ściąganie ich z internetu. Pokolenie moich rodziców nie kupowało płyt, nie słuchało muzyki. Jednyna "edukacja muzyczna" jaka się trafiła mojemu pokoleniu to radia pokroju Eski, czy RMFu. Jak sobie to wyobrażasz. Pewnego dnia mam wpaść na pomysł, że może pójdę do empiku i kupię płytę? Żyjesz w świecie marzeń. W Polsce rynek muzyczny jest umierający i gdyby nie bittorrent to nie istniałby zupełnie. W większości gałęzi kulturalnych panuje dokładnie ta sama sytuacja.

    pokaż komentarz
    aph216
  • orzech86 -3  

    aph216
    chyba mnie nie rozumiesz... ja nie mowie, zeby nie sciagac, bo nie stac mnie i sam sciagam.
    ale ktos kto nagrywa plyte ma prawo zastrzec sobie do niej wszelkie prawa i na tym temat sie konczy - plyta jest jego, chcesz to kupujesz, chcesz to sciagasz, nie chcesz to nie. nikt cie do niczego nie zmusza. tylko nie mow mi, ze powinienes miec prawo do nabycia tej plyty za darmo tylko dlatego, ze "ratujesz sztuke" ;) to nie jest argument!
    edit: i nie pisz mi o pokoleniu twoich rodzicow - bo to nie ma zwiazku. wtedy nie bylo internetu, nie bylo mp3, dvd, odtwarzaczy itp. jedynym nosnikiem byly vinyle, ktore akurat moi rodzice posiadali i o dziwo wszystkie byly oryginalne - widocznie mieli wiecej do czynienia z kultura niz twoi ;)

    pokaż komentarz
    orzech86
  • geezuzwhyduck 0  

    a widziałeś gdzieś piracone Vinyle? Za to przegrywane kasety były na porządku dziennym i nikt nawet nie wiedział że kradnie.

    A wszytko dlatego, że amerykanie, sami dorobiwszy się przed wojną wydając książki np. polskich autorów bez płacenia za żadne prawa autorskie, nagle zaczęli wymagać aby inni ich przestrzegali.

    Muzyk powinien żyć koncertów na które przyciąga fanów udostępniając muzykę dla nich za darmo. Nie zaś odcinać kupony od tego, że kiedyś coś nagrał. Nic go nie kosztuje to, że ktoś puszcza sobie jego muzykę w domu dla własnej przyjemności.

    pokaż komentarz
    geezuzwhyduck
  • orzech86 0  

    nie, nie widzialem piraconych vinyli - to jest ironia nawiazujaca do wypowiedzi klegi wyzej, ktorego rodzice nie sluchali muzyki i nie mieli plyt ;) moi mieli bardzo duzo zarowno ksiazek jak i plyt. zdecydowana wiekszosc kaset tez mialem oryginalna (napewno wiecej niz dzisiaj plyt), ale nie zawsze bylo latwo je dostac... wtedy sie kombinowalo - teraz masz dostep z kazdej strony i sam decydujesz co z tym zrobisz. piszesz, ze muzyk powinien czerpac zyski tylko z koncertow a muzyke udostepniac za darmo... naszczescie nie ty o tym decydujesz co powinien a czego nie. jak narazie to autor ma prawo wyboru - i dobrze. jak sie nie podoba to nie kupuj i nie sluchaj i wspieraj tylko tych co udostepniaja za darmo.

    pokaż komentarz
    orzech86
  • brzydki +2  

    Bardzo dobrze, że to trafiło na główną. Powinno się mówić więcej na ten temat. Ludzie naprawdę żyją w świadomości, że są przestępcami i coś z nimi jest nie w porzadku, podczas gdy coś niedobrego dzieje się na świecie w tej kwestii. Prawa autorskie w takiej postaci jakie są zabijają kulturę!
    Dodam do powiązanych link do świetnej książki poruszającej ten temat. Jej tytuł to „Wolna kultura” a autorem jest amerykański konstytucjonalista Lawrence Lessig, twórca licencji CreativeCommons. Książkę można oczywiście pobrać za darmo :)

    pokaż komentarz
    brzydki
  • Treadstone +1  

    Niestety ale ten pan pieprzy bzdury, ciekaw jestem gdyby pisał książkę przez np 5 lat, albo tworzył nowy album muzyczny (kwiestie wytwórni pomińmy, proszę...) albo chociażby grę komputerową i byłoby to jego jedyne źródło zarobku. Sorry, ale my piraci (jakby tego znawiska nie nazwać) ukulturalniamy się KOSZTEM OSÓB KTÓRE DAJĄ NAM SZANSE ukulturalnić się i stać się bogatszymi duchowo. Dla mnóstwa artystów to, co robią jest jedynym źródłem zarobku, oni poświęcają się swej pasji całkowicie, czemu przez zakup książek, gier mamy ich nie wspierać? Wszyscy chcą dobrej muzyki, dobrych filmów, dobrych gier ale zrozumcie, że wmawiając sobie, że branie czegoś za darmo jest moralnie dobre krępujemy rozwój artystów! I nie mówie tu o osobach pokroju (a niech będzie z tej branży) DODY czy zespołu FEEL, którzy sa medialni a o ambitnych jednostkach, którzy dysponują znacznie skromniejszym budżetem i nie wszystkie mainstreamowe media na nich lecą.

    pokaż komentarz
    Treadstone
  • OneLife 0  

    Problem w tym, ze w przypadku muzyki i filmow, ciezko pominac wytwornie, bo w 99% to wlasnie one sie pluja.

    pokaż komentarz
    OneLife
  • Treadstone +1  

    ok, a co z grami?

    Nie chodzi mi o plucie tylko o moralność swych czynów i postępowania

    pokaż komentarz
    Treadstone
  • OneLife 0  

    To wszystko zalezy od osoby.
    Ja jestem spokoiny o swoje sumienie. Jezeli cos sciagnalem i okazalo sie to czyms dobrym, wtedy to kupuje.
    Malo tego, p2p uratowalo moja kieszen przed wieloma wtopami!
    Gdzie tu moralnosc artystow/tworcow gier/wytworni ,oferujac scierwo za cene mega hitu! (chociaz to moze byc kwestia sporna, o gustach sie nie dyskutuje, chociaz sa filmy ktore chyba kazdy nazwie scierwem, Pan Uwe Boll)

    A co do gier. Wybacz, ale bardzo czesto demo gry nijak sie ma do reszty. Jeden lub dwa poziomy to czesto zbyt malo zeby spokojnie stwierdzic - Podoba mi sie, Kupie!

    pokaż komentarz
    OneLife
  • nounejm -1  

    "podobnie jak nie jest niemoralnym pójście do biblioteki."

    Wystarczy chyba nawet odrobinę ruszyć mózgownicą, żeby stwierdzić, że piractwo to jednak nie to samo, co korzystanie z biblioteki. Książki do biblioteki są jednak KUPOWANE, więc autor zarabia. Jeżeli książka cieszy się popularnością, to biblioteka dokupuje kolejne egzemplarze - autor znowu zarabia. Niby te kilka egzemplarzy na bibliotekę, to niewiele, ale przecież bibliotek w całym kraju jest sporo. Więc jak można, do licha, piractwo przyrównywać do korzystania z biblioteki?

    A w jaki sposób autor gry zarabia na tym, że paru cwaniaków ściągnie sobie jego działo z internetu?? Może ktoś mi wytłumaczy?? Coś się porobiło, że mamy jakąś falę usprawiedliwiania piractwa? Jak chcecie, to ściągajcie, ale przynajmniej nie kreujcie się na obrońców wolności, zdrowego rozsądku, czy czego tam jeszcze. To, że niektórzy tak bardzo starają się wmówić innym, że piractwo jest OK, najlepiej świadczy o tym, że sami jednak uważają inaczej. :P

    pokaż komentarz
    nounejm
  • Jarasmen +9  

    Żeby gra/film wylądowały na torrencie też je ktoś musi kupić >_> Tak tylko wtrącę 3gr.

    A że piractwo jest OK, to też się aż tak nie zgodzę do końca - autorowi jak najbardziej należy się zapłata. Nie umiem się jednak zgodzić z istniejącymi zasadami dystrybucji i prawa autorskiego. Ludzie wolą filmy streamować przez neta, muzykę pobrać - a jeśli płacić, to bezpośrednio do twórcy. Spotyka się to ze stanowczym ostracyzmem ze strony "przemysłu", który nie chce się rozwijać, nie chce szukać nowych dróg do klienta - najłatwiej dorzucić temu brak moralności, nazwać przestępcami, ścigać, bo przecież tak jak teraz jest dobrze, kasa płynie... a wspomniane zmiany mogą oznaczać likwidację "przemysłu" jako takiego. Przykłady? Jeśli można, chciałbym poznać adres porządnego dostępnego serwisu w Polsce sprzedającego muzykę przez Internet bez DRM. To samo gry - Steam niby działa, ale po przeliczeniu z euro na złotówki wychodzi w niektórych przypadkach drożej niż wersja pudełkowa - co jest chyba trochę bez sensu, z konkurencyjnego punktu widzenia?

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • OneLife +2  

    Juz tyle badan porobili :
    Internet to nowoczesne zrodlo dystrybucji
    Piraci kupuja sciagane utwory
    P2P pobudza gospodarke

    I pewnie znajdzie sie jeszcze kilka innych ,ale nie...lepiej psioczyc jakie to piractwo jest zle i niemoralne.
    Szkoda ze nie slysze/widze fali protestow artystow. Widze wytwornie, ot, niech zdychaja.

    pokaż komentarz
    OneLife
  • brzydki 0  

    Przede wszystkim musisz odróżniać książki, muzykę czy filmy od gier. Programy komputerowe w polskim prawie są traktowane w inny sposób.

    pokaż komentarz
    brzydki
  • andy2004 +1  

    Jak ściągasz coś z p2p to też najpierw musiało to być kupione. A jak jest dobre to sprzedaje się lepiej, bo wbrew pozorom to dobra forma promocji (z resztą było o tym na wykopie góra dwa dni temu).

    pokaż komentarz
    andy2004
  • nounejm 0  

    Może i sprzedaje się lepiej (różne są co do tego opinie) - ja protestuję przeciwko obłudzie tych, którzy z piractwa robią sposób na walkę z chciwymi dystrybutorami, a tak na prawdę większości chodzi tylko o to, żeby nie musieć płacić za grę/muzykę/film.

    Ja święty nie jestem, też mnóstwo naściągałem, ale przynajmniej nie mówię, że nie ukradłem. Bo ukradłem.

    Wytwórni też święte nie są. Twierdzą, że sprzedając muzykę sprzedają własność intelektualną (więc opłata za płytę jest rodzajem "licencji na słuchanie"), ale jak popsuje się komuś płyta, to wtedy nagle muzyka staje się własnością materialną i bywa, że firma nie chce klientowi dać kolejnej płyty (po kosztach wysyłki), bywały taki przypadki. Z tego co gdzieś czytałem firma Sony (ustami swojej pani rzecznik) wręcz twierdziła, że klientowi "zapasowa" płyta się nie należy. Ale to wszystko nie powód, żeby kradzieży nie nazywać kradzieżą. Skoro oni sprzedając nam bardzo drogo muzykę/oprogramowanie/filmy, nazywani są przez nas złodziejami, to niby czemu piractwo nie ma być nazywane złodziejstwem?

    pokaż komentarz
    nounejm
  • Jarasmen +1  

    z piractwa robią sposób na walkę z chciwymi dystrybutorami, a tak na prawdę większości chodzi tylko o to, żeby nie musieć płacić za grę/muzykę/film

    Och, jak najbardziej, że większości o to chodzi. Dystrybutorzy mają jednak do samej walki z piractwem złe podejście. Traktują to jako wspomnianą przez ciebie "kradzież" (chociaż nawet kodeks karny tak tego nie nazywa, więc już się tak nie oskarżaj) i tylko lobbują ustawodawców, by wprowadzali w życie kolejne paragrafy wsadzające szarych, Bogu ducha winnych Kowalskich do paki oraz narzucające niewspómierne do winy grzywny - głównie zresztą pokazowe straszaki jako przestroga dla innych. Nie umieją myśleć o dystrybucji przez Internet jako ofercie konkurencyjnej, z którą się walczy na standardowych zasadach wolnego rynku. A wystarczyłoby zaoferować takie produkty, by klienci woleli je kupić zamiast ściągać. Tylko, że do tego trzeba ruszyć tyłkiem i łepetyną i zdać sobie sprawę, że dochody, tak czy inaczej, będą mniejsze - jak to zwykle bywa, kiedy traci się monopol.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • fiorello 0  

    potraktujmy książki i filmy jako jedno. Jeżeli przeczytam książke, zamiast ogladnac film to pozbawiam autora filmu pieniędzy - proste rozumowanie a jakie niewłaściwe.

    pokaż komentarz
    fiorello
  • nounejm -5  

    @Jarasmen
    "A wystarczyłoby zaoferować takie produkty, by klienci woleli je kupić zamiast ściągać."

    W zeszłym roku jakiś znany zagraniczny zespół (nie mogę sobie przypomnieć nazwy, jeśli ktoś o tym słyszał, to niech da znać) postanowił wypuścić swoją nową płytę przez internet. pominięto pasożytujących dystrybutorów, zyski szły bezpośrednio do kieszeni zespołu. Nie narzucono nawet stawki za płytę, fani mieli zapłacić tyle, ile sami uznają za stosowne. Okazało się, że niektórzy kupili płytę, ale większość "fanów" ściągnęła ją za darmo nie płacąc nawet symbolicznej złotówki i, krótko mówiąc, pokazała zespołowi fucka. Projekt zakończył się niepowodzeniem. Ten przykład przeczy więc temu co napisałeś. Piractwo to zwykłe pójście na łatwiznę, a nie walka z nieuczciwymi dystrybutorami.

    pokaż komentarz
    nounejm
  • Jarasmen 0  

    Byłoby jeszcze fajnie, gdybyś wiedział cokolwiek o tym co przytaczasz, poza "jakiśtam album kogośtam i to był fejl". Myślisz o albumie "In Rainbows" Radiohead i był on ogromnym komercyjnym sukcesem http://en.wikipedia.org/wiki/In_Rainbows Album topował na wielu listach, liczbę sprzedanych kopii we wszystkich kanałach dystrybucji szacuje się na około 3 miliony i choć większość użytkowników nie zapłaciła za ściągnięcie albumu, to i tak same dochody z dystrybucji go na zasadach dobrowolnej płatności (przed wypuszczeniem albumu w wersji pudełkowej) przekroczyły ogólne przychody ze sprzedaży ich poprzedniego albumu, "Hail to the Thief" (źródło: http://www.nme.com/news/radiohead/40444 ).

    Następnym razem pisz proszę o czymś, na temat czego masz jakiekolwiek pojęcie.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • nounejm -3  

    Ale oprócz tego, że nie pamiętałem nazwy zespołu (co uczciwie przyznałem) prawie wszystko się zgadza.

    Faktycznie, przesadziłem pisząc, że było to niepowodzenie, skoro zespół jest zadowolony. Ale to, że dochody z tej płyty przekroczyły dochody z płyty poprzedniej świadczy tylko o tym, że taka forma dystrybucji jest lepsza i skuteczniejsza. Wcale nie zmienia to faktu, że ludzie tylko czekają na darmochę i nie poczuwają się do obowiązku nagrodzenia artysty za wykonaną pracę. Bardzo chętnie nazywają piractwo walką z chciwością dystrybutorów, a tak naprawdę chodzi tylko o wzięcie muzyki bez płacenia (czego potwierdzeniem jest przykład Radiohead). Sam przecież napisałeś, że większość ludzi nie zapłaciła za płytę. A gdyby każdy zapłacił uczciwie choć jedną złotówkę, to sukces całego przedsięwzięcia byłby wielokrotnie większy, chyba sam to przyznasz.

    pokaż komentarz
    nounejm
  • Jarasmen 0  

    Nie byłby większy, bo nie mieliby ani takiego nagłośnienia medialnego, ani poparcia fanów. Dane ankietowe na grupie 3000 kupujących (zespół nie udostępnił oficjalnych wartości tego typu) wskazują na średni dochód z egzemplarza albumu na 4 funty. Tego co mówisz nie przeliczysz na "gdyby każdy zapłacił tyle i tyle, to zysk byłby tyle większy", tak samo jak nie możesz powiedzieć, że skoro sprzedałeś 1000 jabłek po 1 zł od sztuki, to gdybyś zawołał za jedno 1000 zł to byłbyś milionerem - rynek nie działa w ten sposób. Dodatkowo, lwia część ludzi która nie zapłaciła ściągnęła album tylko dlatego, bo mogła - inaczej by nawet się prawdopodobnie nie zainteresowali, nigdy nie słuchali tego zespołu - było darmo, to brali. Większość z nich przesłuchała może jeden czy dwa utwory i wywaliła, stwierdzając, że to nie dla nich (więc nie są nawet potencjalnymi klientami), ale prawdopodobnie w ten sposób znalazło się też sporo ludzi, którym przypadło to do gustu i są gotowi dalej płacić - czyli bezpłatna, zakrojona na szeroką skalę akcja reklamowa. Fakt jest taki, że dystrybucja się sprawdziła, zyski były wysoce wymierne, zespół jest zadowolony, fani są zadowoleni - a do tego RIAA nie zarobiła na tym ani grosza. Nie rozumiem natomiast do czego zmierzasz mówiąc, że pomimo wyższości formy dystrybucji ludzie czekają na darmochę i łatwiznę. Oczywiście, że czekają, przecież są klientami, liczą się dla nich przede wszystkim jakość, dostępność i niska cena (a najlepiej jej brak) i tu nie ma znaczenia czy mówimy o ściąganiu przez Internet czy tratowaniu się w Media Markt. Żadna walka z "gigantami dystrybucji" też mnie w zasadzie nie interesuje, póki ich oferta będzie dla mnie korzystna - a taka nie jest, ceny za muzykę są wysokie i większość pieniędzy wcale nie idzie do artystów.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • nounejm -1  

    Ja się z tobą zgadzam w większości, ale nie przekonasz mnie do tego, co powiedziano w tym artykule: "nie ma tu ani naruszenia prawa, ani czynu niemoralnego, podobnie jak nie jest niemoralnym pójście do biblioteki."

    Co by producenci nie robili, jak bardzo chciwi by nie byli - piractwo to nadal kradzież. A większość osób zaprzecza temu tylko po to, by się we własnych oczach wybielić. Poczytaj komentarze w tym wykopie: http://www.wykop.pl/link/171578/operation-baylout-walcz-o-wolnosc , zobacz jak pierdoły ludzie piszą. Dla mnie też muzyka jest za droga, ściągam z netu prawie wszystko oprócz ulubionych zespołów (ich płyty zawsze kupuję), ale nie dorabiam do tego żadnych ideologii (patrz podany link).

    A jeśli to co zrobili Radiohead jest takie łatwe, to dlaczego inne zespoły ich nie naśladują? Są leniwi, nie potrafią, mają nas w dupie?

    pokaż komentarz
    nounejm
  • NoNameNick -1  

    ja dziś pobrałem crisisa warhead,przed wczoraj NFS :D

    w końcu place 100zl za internet :D

    pokaż komentarz
    NoNameNick
  • Kennny_McKormick 0  

    Będę spał spokojniej.

    pokaż komentarz
    Kennny_McKormick
  • CzarnyHumor +1  

    Ja za to ciekaw jestem co na to Smuggler? :D

    pokaż komentarz
    CzarnyHumor
  • Kennny_McKormick +1  

    A ja jestem pewien, że Piotr Czech będzie zadowolony ;)

    pokaż komentarz
    Kennny_McKormick
  • OneLife -2  

    Dziwne ze nikt tak typow co do biblioteki chodza nie gania. Tez za darmo, nie place a czytam.

    I nie pieprzcie mi tu ze biblioteka to cos innego. Poprostu inne zrodlo dystrybucji.
    Niech sie wezma za tych co udostepniaja a nie tych co sciagaja.

    pokaż komentarz
    OneLife
  • wa11y -5  

    Przecież pobierając przez p2p jednocześnie udostępniasz dany utwór innym ściągającym. Dobranie ci się do tyłka jest więc jak najbardziej uzasadnione. Co innego ciągnięcie np. z Rapidshare, tu sytuacja przypomina wytartą filmową scenę: motłoch zbierający na ulicy fruwające banknoty - wiadomo, że nie ich, ale no co, fruwa, to trzeba zbierać.

    pokaż komentarz
    wa11y
  • OneLife -4  

    Dupa, wystarczy wylaczyc udostepnianie.
    Tak czy siak, szkoda czasu na pyskowki.
    Kazdy ma swoje zdanie, dopoki nie wprowadza jakiegos JASNEGO prawa, nic sie nie zmieni.

    pokaż komentarz
    OneLife
  • kinlej -3  

    A co on jakaś wyrocznia? Bo ze stanowiska mi jakoś nie wydaje się.

    pokaż komentarz
    kinlej
pokaż 

Wykopali i zakopali (276 / 1)