• Reklamy Google

  • Syntax +4  

    To sobie popiszę trochę na ten temat.
    Nie jest żadną tajemnicą, od czasów kiedy Darwin postulował teorię ewolucji, że za cechy jakie posiadają wszelkie organizmy żyjące na naszej planecie, odpowiadają geny. I w dużej mierze nie mamy wpływu na to, kim jesteśmy. Natomiast po urodzeniu, czynników które kształtują nasze zachowania, jest cała masa. Z jednej strony, rodzina patologiczna z racji swojej dysfunkcji może często mieć destrukcyjny wpływ na dziecko w sensie psychicznym. Z drugiej strony, geny takich rodziców, pewnie również nie są najlepszego sortu. Nakładają się tu dwa czynniki. Jeden z nich, na pewno jest nie do wyeliminowania. Drugi może ulegać jakiejś moderacji w czasie, związanej z otoczeniem i bodźcami, głównie emocjonalnymi. Można by postawić sobie bardzo istotne pytanie: Czy kiedy ojciec molestuje seksualnie swoją córkę, to czy jej problemy emocjonalne w późniejszym życiu, będą kwestią złych genów? Czy może raczej traumy i w efekcie braku zaufania do ludzi, starających się być blisko? Kiedy podatność genetyczna (słabość w tym wypadku) natrafi na słabość genetyczną rodzica, po której dziecko dziedziczy, ma ono jednocześnie "zapewniony" też dyskomfort psychiczny. Rodzice dysfunkcyjni, nie potrafią zapewnić odpowiedniej opieki psychologicznej dziecku, czyli takiego rodzicielskiego wsparcia i uwagi. Jest bardzo poważnym nadużyciem w tym artykule, stwierdzenie, że rodzice nie mają wpływu na to, jakie będzie ich dziecko. Fakt, że dzieci pobierają wzorce od rówieśników w większym stopniu niż od rodziców, jest bzdurą. Sam jestem tego przykładem. Rodzice nauczyli mnie bowiem, myśleć samodzielnie, nie przyjmować bezkrytycznie masowych wzorców i opinii. Dzięki temu, choć może nie jestem super samcem, jestem człowiekiem którego się lubi i szanuje, choć czasem niektórzy nie potrafią zrozumieć, że można żyć bez hipokryzji, szowinizmów i materialistycznego podejścia do życia. Gdybym miał w sensie genetyki, być najlepiej przystosowanym samcem ludzkiego gatunku, powinienem kłamać, kombinować, traktować innych jako rywali, myśleć tylko o tym, jak zdobyć pożywienie. Po co była by nam miłość, kultura, sztuka, emocje, język? Przecież to teoretycznie najmniej potrzebne cechy naszego istnienia. Gdybym miał sam wychować dziecko, jak myślicie? Skąd będę czerpał wzorce? Dokładnie z pamięci o tym, jak i ja byłem wychowywany, ale nie z masowych opinii w tych tematach, opowieści kumpli czy z Pudelka. A dla czego? Dla tego, że tak byłem wychowany, geny nam tego nie podpowiadają. Początkowo, struktura mózgu nie jest zapełniona jakimiś konkretnymi informacjami ani przeżyciami. Później postępujemy tak, by pewnych sytuacji uniknąć, lub inne powtarzać, kiedy wspomnienia o nich są przyjemne. Gdyby zrobić taki światowy eksperyment, że człowieka pozbawia się rodzicielskiej miłości i oddaje się go od razu ulicy, to naprawdę nie chciał bym żyć w takim świecie. Dla tego według mnie to nie jest kwestia pojedynczej korelacji między genami a charakterem człowieka.

    pokaż komentarz
    Syntax
  • Syntax +3  

    kontynuacja...
    Jednak gdyby to tylko geny przemawiały za tym, jacy jesteśmy, nie było by takiego zróżnicowania w postawach ludzkich i ich charakterach. Często też, ludzie z dobrych rodzin, przekazujących "dobre" geny, są ludźmi bardzo zagubionymi, ze zbyt wygórowanymi wymaganiami i mniemaniem o sobie i z takimi osobami też nie da się żyć normalnie. Rodzic pełni kluczową rolę, pokazuję ścieżkę którą należy podążać, poprzez swoje zachowania, daje przykład potomstwu. Dziecko jest związane emocjonalnie bardziej z rodzicami, niż z kumplem z podwórka. Nigdy nie wolno zapomnieć o bardzo odpowiedzialnej roli rodziców. A ten artykuł, przypomina mi nagonkę na zdrowy model społeczny, próbując z drugiej strony propagować "bezstresowe wychowanie" i po części eugeniczne teorie. Ciekawe jak bardzo kiedyś zostaniemy oddarci z człowieczeństwa. Prawdopodobnie stopniowo zapomnimy czym to w ogóle jest, jeśli będą rozgłaszane takie poglądy. Na koniec powiem, że bardzo interesuję się nauką i nigdy nie byłem ignorantem wobec naukowych doniesień. Ale ten artykuł jest tendencyjny, bowiem nie bierze pod uwagę całego dorobku psychologii, potwierdzonych przez nią badań i eksperymentów. Same geny nie determinują naszego losu. Są pewną formą, którą najpierw napełniają rodzice, potem rówieśnicy a między czasie my sami przez własne przemyślenia i filtry doświadczeń. Nawet jeśli genetyczna forma będzie ze "złota" to jeśli wypełnimy ją "gównem" nie będzie nic warta. Ale to moje subiektywne zdanie. Pozdrawiam!

    pokaż komentarz
    Syntax
  • kunajk +3  

    Ciekawa uwaga, skoro rodzice mają tak znikomy wpływ na dziecko, to czemu dzieci wychowywane bezstresowo wyrastają na dupków?

    pokaż komentarz
    kunajk
  • kreciq21 -1  

    Bezstresowe wychowanie to nie wychowanie, to pozostawienie dziecka "samopas".
    ADHD to nie choroba, to brak wychowania.

    Zastanawiam się, kiedy w Polsce wprowadzą przepis, że za klapsa dziecku będzie można iść siedzieć...

    pokaż komentarz
    kreciq21
pokaż 

Wykopali i zakopali (16 / 0)