...
  •  

    Przez pierwsze 5 minut zaśmiałem się tylko przy "A gadoł żeś z nim dzisiaj?". Co tych ludzi tak bawi, że mało się nie uduszą?

    •  

      @ortofosforan: rozpylają gaz rozweselający

    •  

      @ortofosforan: Może zadajmy sobie inne pytanie, czemu pod każdym skeczem, czy to Monty Python, czy polska scena kabaretowa, zawsze znajdzie się ktoś, kto zada pytanie takie jak twoja? Czemu są ludzie, którzy nie potrafią się śmiać z małych rzeczy lub po prostu średnio śmiesznych? Czy to jakaś forma poprawy własnego wizerunku w swoich oczach? "O, to jest dla plebsu, to mnie nie śmieszy, jestem od nich lepszy"?

    •  

      @ortofosforan: Właśnie też się zastanawiam. Jedyny z nowszych skeczów przy którym się śmiałem to Ani Mru Mru - Stadion Narodowy no i Paranienormalni też są w miarę śmieszni do tego Abelard Giza i na tym repertuar się kończy. Z takich improwizowanych to program "I kto to mówi?". Jak na scenę wychodzą Nowaki albo legendarny Koń Polski (który jeszcze jakiś czas temu był śmieszny) to już wiem, że będą nudy. A jak zobaczę Jachimka to przełączam, bo on tylko pluje i nie wiem w ogóle kto się śmieje z tego co on wygaduje. Nie wiem, wydaje mi się, że kiedyś były jakieś lepsze skecze, albo miałem lepsze poczucie humoru...

    •  

      @Xanatos: ja nie potrzebuję poprawiać swojego wizerunku. Po prostu uważam, że aktualnie polskie kabarety to gówno, nastawione na ubaw z idiotycznych rzeczy (jak dziwnie ubrany kabareciarz udający kobietę czy chyba gwara w tym przypadku) i z każdym takim skeczem coraz bardziej się do tego przekonuję. Jakichś prawdziwych żartów przy których trzeba ruszyć mózgownicą można ze świecą szukać, reszta to chyba bazowanie na odruchach "hehe, ale on śmiesznie wygląda", "hehe, ale on śmiesznie mówi". "Ja, godej" i pół widowni się cieszy. Pytanie, z czego?
      Ja się śmieję. Mam 20 lat, włączam Pingwiny z Madagaskaru albo Spongeboba i mam ubaw po pachy, bo o dziwo tam można znaleźć śmieszniejsze sytuacje i żarty.

    •  

      @ortofosforan:

      Jakichś prawdziwych żartów przy których trzeba ruszyć mózgownicą
      Czyli tak jak myślałem, nie szukasz rozrywki, tylko sposobu na dowartościowanie się.

    •  

      @Xanatos: niby z czego to wywnioskowałeś? O.o Z tego, że kretynizmy mnie nie śmieszą, tylko wymagam czegoś bardziej ambitnego? I z tego, że się po prostu dziwię tym ludziom? Wcale się nie muszę dowartościowywać. Zresztą napisałem wyżej, że oglądam bajki, a to raczej dowartościowywaniem się nie jest.

    •  

      @ortofosforan: Gdy chce mi się śmiać, to śmieję się ze wszystkiego przy najmniejszej okazji, a nie tłumię w sobie śmiech, bo to "takie prostackie", "tylko klną" i "WCALE mnie to nie śmieszy". Uwierz mi, nawet wielkie lordostwo i arystokracja sprzed wieków śmiała się z wulgarnych dowcipów i prostackich żartów, tylko nie mówiła o tym głośno.

      Widzę podobny syndrom jak z popularnymi przebojami popowymi ostatnich lat, gdzie oczywiście każdy nie lubi np. Biebera, ale po kryjomu w domu słucha jednej czy drugiej udanej piosenki.

    •  

      @Xanatos: był dobry tekst, to się zaśmiałem. Raz. Reszta (z tych pięciu minut) mnie nie śmieszyła i to nie ze względu na nastawienie (które było neutralne i powiem szczerze byłem pełen nadziei, że dobrze wykorzystają ten temat). Zresztą zdarza się, że się uśmieję z czegoś nawet przy najgorszym możliwym nastawieniu. Mam prawo uważać, że to jest słabe i mam prawo się dziwić tym ludziom, że śmieją się nawet wtedy, gdy nie ma żadnego żartu i nie ma to żadnego związku z moją samooceną.

    •  

      @ortofosforan: może powiedz ze jestes z sosnowca, i wszystko sie wyjasni ... ;)

    •  

      @Lemartez: nie jestem z Sosnowca, ani nawet z okolic Śląska :P

    •  

      @Xanatos:
      @ortofosforan: to juz wiemy co jest grane :P

    •  

      @ortofosforan: Takie kabarety "na żywo" bawią zupełnie inaczej niż w TV.
      Być może gdybyś był na widowni, to śmiałbyś się tak samo jak ci ludzie...

    •  

      @ortofosforan: To działa trochę też tak, że oni są tam i w tej "atmosferze". Ty z kolegami na imprezie (zakładam, że istnieje takie połączenie u Ciebie w życiu skoro nie jesteś bordo) też możesz śmiać się z sytuacji i żartów, które później opowiedziane będą śmieszyły osoby które tam były, a dla innych nie będzie w tym nic zabawnego.

    •  

      @Faraday: nie, to nie było śmieszne.

  •  

    słabe jak gumka w 5 letnich gaciach.

  •  

    Żeby nie było, że weszliście w znalezisko kabaretowe i się zawiedliście, linkuję do czegoś sprawdzonego:

    źródło: www.youtube.com

  •  

    Też średnio do mnie to przemawiało... może dlatego, że nie jestem ze śląska ?

  •  

    Zaśmiałem się przy:
    - Jo mom łeb konia pod pierziną
    - Jo ci baby nie wybieroł

  •  

    w jakim jezyku oni mowia w tym "genialnym" skeczu?

  •  

    Koza nutria for the win.

  •  

    6:24 James May jakiś taki zmieszany

  •  

    nie działa... czekamy na mirror ;)

  •  

    "Ten film jest prywatny..." - i jak mam to obejrzeć?

  •  

    Ogladac czy szkoda 14min?

  •  

    Po 3 minutach miałem dość. Przeraża mnie, że tylu ludzi coś takiego śmieszy.

  •  

    UWAGA GOROLE NIE OGLĄDAĆ JAK NIE ROZUMIECIE.

  •  

    Nie "GODOŁ" a "GODAŁ".

    Ja nie wiem. Jak chcą udawać mowę Śląską, to by chociaż o podstawach przeczytali...

    •  

      @Dzaa88: może w Rybniku mówią inaczej

    •  

      @Boxtick: w Rybniku godają a to "godał" to jakiś dialekt z sosnowca - niby na są na Śląsku a żodyn sie do nich nie przyznowo

    •  

      @Dzaa88: p%$#$%%isz. U nos się godo "godoł" a nie jakieś godał.

    •  

      @Qiepka: ale i tak macie parę innych przeinaczeń np w Chorzowie jest czemu a w Rybniku i okolicach już czamu które mnie niemiłosiernie wkurza ;-)

    •  

      @Dzaa88: A Ty wiesz, że gwara śląska nie jest wszędzie jednakowa? Inna jest w Pszczynie, inna na Halembie a jeszcze inna na Wirku.

    •  

      @jam_nick: Co 10km inna gwara, ba, nawet co osiedle - u mnie na błoto mówi się ciapryka, osiedle dalej ciaplyta. I dogadaj się.

    •  

      Halmba, Wirek a zresztą cały obszar GOP godo raczej tak samo no prócz sosnowca, bo tam to ludzie nie mieszkają :D

    •  

      @frosti85: "Godał" mówi się też w Rudzie Śląskiej, Zabrzu i Bytomiu. Pochodzę ze śląska, to troszkę się jeszcze tej prawdziwej gwary nasłuchałem.
      W tej chwili Hanysów godających po śląsku już prawie nie ma. Młodzi nie godają, tylko mówią z naleciałościami gwarowymi.

      Prawdziwego Hanysa gorol nie zrozumie.

      GODAŁ to typowe słowo ŚLĄSKIE bez podziału na rejony. Naleciałości SANOCKIE przywiezione przez osiedlających mieszkańców Podkarpacia, spowodowały zmianę na "GODOŁ" w niektórych rejonach śląska. Drugie "o" słychać też dość mocno w Krakowie. Kiedy chcą zakpić z mieszkańców Warszawy mówią "O. Warszawioki jadom!". Tak więc GODOŁ jak tak samo śląskie, jak Bałtyk.

      Oto i Wikipedia dla niedowiarków:
      http://pl.wiktionary.org/wiki/godo%C4%87
      http://pl.wiktionary.org/wiki/goda%C4%87

    •  

      @Dzaa88: nie zaprzeczam, sam jestem z okolic Rybnika wychowany od małego, zawsze było GODOŁ, PADOŁ, POSZOŁ... itd.Z ciekawości wpsiałem w google: "godał" - Około 6,620 wyników (0,32 s) oraz "godoł" - Około 498,000 wyników (0,24 s)

    •  

      @frosti85: To tak samo jak "Ooworzyłem" i "otwarłem", "włączałem" i "włanczałem", "poszedłem" i "poszłem". Nie wspomnę o "narąbałem drzewa" i "narąbałem drewna".

      W Internecie góruje raczej język mocno splamiony, poszargany. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że jest więcej "godoł" niż "godał".
      W mediach mocno pokazuje się wariacje na temat języka śląskiego, a nie poprawną śląszczyznę.
      Potem masz nasrane pseudo Hanysów.

      Pamiętam jak mój ojciec na kopalni miał przerąbane, bo on urodził się już we Wrocławiu, ale pracował i mieszkał w Bytomiu. Wyzywali go od je**nych puloków itp. Miał przedupcone na kopalni. W końcu zagadał do jednego z drugim - Skąd Twoi rodzice? - No z Krakowa i Katowic. A wcześniej? No ze wschodu przyjechali. A Twoi? "No są z Kieleckiego". A. To Hanysy z was jak trzeba. "No tak". No to powiem wam, że u mnie ojciec z Zabrza i dziadek z Zabrza. i pradziadek z Zabrza. Kolesie zwątpili - "Toś ty Hanys!". Nie. Ja nie Hanys. Ja jestem Polakiem, a to wy na siłę staracie się być kimś, kim nie jesteście nawet z ojca.

      I takich Hanysów na śląsku teraz masz. Więc ja się nie dziwie, że mówią "Godoł" zamiast "Godać" jak większość z nich z kieleckiego, podkarpacia albo podlaskiego. Prawdziwego Hanysa to ze świecą szukać.

Dodany przez:

avatar Dexter87 dołączył
164 wykopali 101 zakopali 9.6 tys. wyświetleń