Jak PiS ratował stocznię - krótka historia biernych, miernych, ale wiernych
Jarosław Kaczyński wyciągnął karteczkę z kieszeni... Prezesem stoczni - etnolog, który sam sobie przyznał pensję 35 000 zł miesięcznie. Dyrektorem generalnym - oskarżony o przestępstwa gospodarcze. Teraz ci sami ludzie razem z kumplami ze związków organizują zadymy i demonstracje "w obronie" stoczni. OTWÓRZCIE OCZY!
Dodany z wiadomosci.onet.pl do Aktualności » Polska z tagami stocznie związki zawodowe pis
Reklamy Google