:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    takie głupie pytanie, do czego ogólnie służą zatoki bo nie bardzo wiem

    •  

      pokaż komentarz

      @szalet: Żeby autobus nie blokował pasa, gdy zabiera pasażerów. ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @szalet: Rola zatok przynosowych w organizmie człowieka jest przedmiotem wielu badań i jak dotąd nie została ostatecznie wyjaśniona. Niektóre, domniemane funkcje zatok przynosowych to:[1]
      oddechowa (nawilżanie i ogrzewanie wdychanego powietrza oraz wyrównanie różnicy ciśnień podczas oddychania lub podczas gwałtownego wzrostu jego wartości);
      węchowa;
      mechaniczna (ochrona mózgoczaszki przed urazami);
      termiczna (termoizolacja oraz ogrzewanie podstawy czaszki i oczodołu);
      statyczna (zmniejszenie wagi szkieletu twarzoczaszki);
      fonetyczna (przestrzeń rezonacyjna, ochrona ucha wewnętrznego przed przewodzeniem drogą kostną własnego głosu);
      przestrzeń powietrzna m.in. zmniejszająca wagę przedniej części twarzoczaszki.

    •  

      pokaż komentarz

      @szalet: Wydaje się, że tylko do nieustannego generowania stanów zapalnych i uciążliwego kataru.

    •  

      pokaż komentarz

      @szalet: mniej więcej do tego samego, co paznokcie u stóp i owłosienie łonowe ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @mpmp-pmpm: To ja pójdę krok dalej : Mniej więcej do tego samego, co sutki u mężczyzn.

    •  

      pokaż komentarz

      @gardan: Przyłączam się do opinii. Z drugiej strony, oglądając swoje zdjęcia z tomografii (też rozchodziło się o zatoki) byłem w szoku że to zajmuje aż tyle miejsca - wielkie puste przestrzenie pomiędzy kośćmi. Gdzieś czytałem, że bez zatok czaszka ważyłaby z kilogram więcej... Wydaje mi się, że to może mieć rację bytu. A co do tomografii - niewielkie zgrubienie czegoś tam, laryngolog stwierdził że to normalne i dziękuję. A ja i tak mam ciągły problem z oddychaniem przez nos - ciężko i szczególnie w nocy - głośno. Przy większym wysiłku nie ma szans na oddychanie nosem - nie ma wystarczającej przepustowości, a co do zapachów - czasami nic nie czuję. Nieraz pytano mnie, czy jestem przeziębiony... a to zatoki. Czasami głowa od tego boli, szczególnie przy pochyleniu się i nic się nie chce, ale dla lekarza - to normalne... Na razie się odczulam, bo podobno alergia, ale chyba nie tylko.
      Pomagałem sobie przy zatokach xylometazolinem, który można brać przez trzy dni. Po ponad 3 latach codziennego używania (10 lat temu kosztował po 2.15 zł,m więc zawsze był zapas) doszedłem do wniosku, że chyba czas skończyć (cholerstwo silnie uzależnia), bo prawdziwy facet jest silniejszy niż nałogi. Teraz jest 'do zniesienia', ale

      JEŚLI KTOŚ MIAŁ PROBLEM Z ODDYCHANIEM PRZEZ NOS I SOBIE PORADZIŁ*


      to fajnie gdyby podzielił się doświadczeniami.

      --
      sorry za wielkie litery, ale może ktoś szybciej zwróci uwagę.

    •  

      pokaż komentarz

      @ikov: Ja mialem wszystkie twoje objawy przez lata. Prostowali mi przegrode i nic nie pomoglo. Wiecznie chory, niewyspany itp.
      Pomogly tableki na uczulenie..

    •  

      pokaż komentarz

      @janek_kenaj: W sumie masz rację. Ostatnia kobieta, która próbowała mnie podniecić gryząc mojego sutka się zawiodła. Chyba mam nieczułe sutki... #jakzyc

    •  

      pokaż komentarz

      @ikov: musisz pójść do innego lekarza. lek ten odstaw i zacznij brac sudafed jest o wiele bezpieczniejszy

    •  

      pokaż komentarz

      @kgb1909: sudafed bezpieczny? W takim razie amfetamina też?

      pokaż spoiler bo jedno od drugiego niewiele się różni i składem i działaniem...

    •  

      pokaż komentarz

      @hawat: efeydryna dziala podobnie do amfy. Sudafed to pseudoefedryna i prawie nie przekracza bariery krew-mozg

  •  

    pokaż komentarz

    Miałem coś podobnego przy wyjmowaniu opatrunku po operacji przegrody nosowej. Bez znieczulenia.
    Najmocniejszy ból jaki kiedykolwiek przeżyłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @barteq_g: Mój największy to w dzieciństwie robienie zęba kanałowo bez znieczulenia, bo się bałem igły bardziej niż bólu (a w zasadzie tego, że mi nigdy nie przejdzie znieczulenie).

    •  

      pokaż komentarz

      @barteq_g: Miałem dokładnie ten sam zabieg robiony. To szarpnięcie opatrunku ze skrzepami krwi piękna sprawa. Można wyjść z siebie i stanąć obok.

    •  

      pokaż komentarz

      @barteq_g:
      @damian_net: Też mam mieć prostowaną. Dlaczego q!$? nie dają znieczulenia?

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: Ponieważ będzie to z NFZ-tu?

    •  

      pokaż komentarz

      @aldente: No to co? Taki majątek to kosztuje? Nim pójdę to chyba zaopatrzę się w kodeinę skoro tak ciężko dać zastrzyk albo odrobinę morfiny. A może właśnie chodzi o to abyś czuł - wtedy wiedzą, że poszło jak należy i nic nie zostało uszkodzone?

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: Nie, chodzi o to, abyś dopłacił. Niedługo będzie tak, że strzykawka będzie na NFZ, a za igłę trzeba będzie dopłacać.

    •  

      pokaż komentarz

      @barteq_g: Piąteczka. Kto tego nie przeżył, nie wie co to ból. ;)
      Dla niedoinformowanych - w nosie siedzi ze dwa metry opatrunku. Początek wyciągania jest koszmarem, a później jest już tylko gorzej.

    •  

      pokaż komentarz

      @imperialista: Niby tak, ale po to jest nowoczesna medycyna, aby pacjent nie musiał przeżywać piekła podczas leczenia. Leczenie NIGDY nie może być gorsze od samej choroby. Stwierdzam, że to patologia skoro wiedzą z jak silnym bólem ma się do czynienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @imperialista: bez przesady, łezka mi z oka poleciała, ale jakiś tragiczny ból to nie był.

    •  

      pokaż komentarz

      @barteq_g: Ja miałem chyba to co na filmiku. Lekarz wbił mi długą grubą igłę/rurkę w nos i wylatywało z tego przez jakieś 15 minut żółtawe coś nie wiem czy śmierdziało bo miałem znieczulenie miejscowe lidokainą i nic nie czułem. Ostatnie co czułem to truskawkowy zapach lidokainy. Mimo tego i tak zrobiło mi się niedobrze prawie puściłem pawia jak zobaczyłem co wypływa z moich zatok. Ale po paru dniach już wszystko normalnie czułem. Co ciekawe od zabiegu mam bule zatok nawet przy drobnym przeziębieniu a wcześniej tego nie miałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @breeder: Wychowałem się w czasach gdy znieczulenie w stomatologii należało się wyłącznie przy resekcji, więc też wiem co to znaczy.
      @snicer: W co mają Ci dać znieczulenie?
      @dzban_owocowy: "mam bule" Kórwa, jak prezydęt.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bartholomew: Wczoraj gdzieś czytałem i dają znieczulenie przezskórne, tam głęboko.

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: Nie słuchaj ich, wcale tak bardzo nie boli, tylko trochę tak jakby Ci ktoś wiercił dziurę w nosie 20 cm wiertłem :D

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: oj tam oj tam. Ja miałem robioną przegrodę prywatnie i też nie miałem żadnego znieczulenia przy wyjmowaniu tego dziadostwa. Nie dają znieczulenia, bo bez przesady. Fakt ból jest spory. W sumie na chwile obecną jak się tak zastanowię to nie przypominam sobie żeby mnie coś bardziej bolało ale na pewno było coś takiego w życiu. Bo nie jest to aż takie straszne. Nie bądź dzieckiem. Kilka sekund i po krzyku. Samo podanie znieczulenia i czekanie aż się rozejdzie trwało by 10 razy dłużej.

      Ale fakt, na pewno większy ból niż kanałowe leczenie. Miałem kanałowo dwa zęby robione, oba bez znieczulenia (jakby ktoś do mnie podszedł ze strzykawką to by mnie wynosili na rękach. Mam paniczną fobię na zastrzyki/igły. Nawet jak w TV pokazują zastrzyk to nie mogę patrzeć). Drugi raz miałem robione taką nowoczesną jakąś wiertareczką to w zasadzie nie bolało (tzn bolało ale taki tam ból). Ale pierwszy raz miałem robiony starą/biedniejszą metodą, że babka wkręcała takie wiertełko i potem wyrywała, wkręcała znowu i wyrywała. takie zrywanie gwintu jakby w kanale. Ten sposób bolał dużo bardziej. Ale i tak dużo mniej niż wyjmowanie tych opatrunków.
      Tylko że przy tym kanałowym to się siedzi i tam dłubią w tym zębie i dłubią, a te opatrunki to kilka sekund i po krzyku.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: Sam zabieg jest pod znieczuleniem ogólnym. Nic nie czujesz. Ale jak Cie wybudzą to przez 4-5 dni jest masakra. Wszystko zależy od stopnia skrzywienia przegrody nosa. Jeżeli deformacja jest spora to i zabieg bardziej inwazyjny. Po wybudzeniu masz w łożoną w każdą dziurkę po 2 metry opatrunku. (jak będą Ci go wyjmowali to nie uwierzysz własnym oczom, że tyle się tam potrafi zmieścić). Przez 2 pierwsze dni leżysz pod kroplówką gdyż nie ma możliwości jedzenia, ani picia w tradycyjny sposób, a możesz tylko zwilżyć usta wodą. Po 3-4 dniach zaczyna się wszystko formować i jeżeli stan nosa pozwala to 4-5 dnia wyciągają Ci ów bandaż z nosa o którym tutaj prędzej wspomnieliśmy. Laryngolog posadzi Cię na fotelu przyłożą Ci pod nos nerkę i każą się zaprzeć. po czym wyrwą Ci z nosa wraz ze skrzepami bandaż. To jest tragedia podług tego wszystkiego opisanego powyżej. Po tym już jest tylko z górki. Jeżeli wszystko jest ok to dzień, dwa później wyjedziesz do domu. Aby nos doszedł w pełni do siebie to od miesiąca do dwóch i zapomnisz, że miałeś zabieg. Pewnie zastanawiasz się, czy będąc już po zdecydowałbym się powtórzyć zabieg mając już to doświadczenie. Odpowiem, że tak. Nie były to wakacje i super przyjemność, ale równica po jest dosyć znaczna.

      Jeżeli masz problemy z bezdechem, suchością nosa, ciężko Ci się oddycha w lato lub po intensywnym wysiłku to idź i będziesz miał po problemie.
      Jak masz jakieś pytania to pisz priva

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: znieczuleni nie będzie, będzie za to narkoza :D Fakt przy zdejmowaniu nie ma, koleżanka miała ten zabieg w Rabce-Zdrój czy jakoś. W Krakowie obłożzenie, a tam od ręki jej zrobili.

    •  

      pokaż komentarz

      @barteq_g: ja zaraz po zabiegu, będąc jeszcze na głupim jaśku, wyjęłam to co mi do nosa naładowali, wsadziłam sobie chusteczkę i poszłam spać w najlepsze. jak wstałam to się zorientowałam, że to chyba był średni pomysł, lekarz stwierdził nawet, że kompletnie fatalny i zarządził ładowanie gazy już po zejściu znieczulenia. to dopiero był ból, gwiazdki mi przed oczami latały. wyjmowanie gazy po tygodniu od rozcinania to pikuś.

    •  

      pokaż komentarz

      @ejwerko: A mi włozyli takie śmieszne baloniki - i to osławione wyciąganie opatrunkow (jakas dobe po zabiegu) było co najwyzej nieprzyjemne. Natomiast po 2-3 tygodniach oczyszczanie zatok - mało nie odpłynąłem na tym fotelu (kanałowe bołało bardziej, ale pare sekund, tu zas ból był... długi).

    •  

      pokaż komentarz

      @barteq_g: Ja też miałem ten zabieg ale znalazłem sposób na zdejmowanie opatrunku. Pierwszy opatrunek tak jak opisałeś dramat. Cały był skrzepnięty i gdy lekarz go wyciągnął to nastąpiło długotrwałe krwawienie. Następnego dnia miałem mieć wyciągany drugi opatrunek. Poszedłem do łazienki i nasączyłem opatrunek wodą. Przy wyciąganiu bez porównania lepiej, dziwne uczucie ale zero krwi.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzban_owocowy:

      > Co ciekawe od zabiegu mam bule zatok nawet przy drobnym przeziębieniu a wcześniej tego nie miałem.

      prezydent? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @damian_net: A później ten właśnie odkurzacz, brrr :P
      @snicer: Ja miałem 15 lat a i tak bez znieczulenia wyciągali. Dodatkowo, po przebudzeniu napiłem się tymbarka i o mało nie skończyło się udławieniem przez kawałek opatrunku który wychodził już drugą stroną :)
      @imperialista: Dorośli mężczyźni wychodzili załzawieni na klęczkach, ja miałem 15 lat :)
      @ejwerko: Jakie tydzień po? Jeden dzień miałem opatrunek a odkurzacz 2 razy :)
      @zibi_k: Oszukałeś system :)

      @goodbye_cruel_world: Oj nie.. Guz na czole tak wielki, że zamknął mi oko, ugodzenie przez brata drewnianym mieczem w brzuch skończony prawie wykrwawieniem się, naćpanie się wieku kilku lat tabletkami z szalejem (http://ziola.pisz.pl/szalej-jadowity/), wybuch petardy w rękach czy ostrzelanie z wiatrówki w tyłek to jedne z ciekawszych przeżyć :P

    •  

      pokaż komentarz

      @goodbye_cruel_world: A sama przegroda była prostowana bo wcześniej przyrżnąłem w ścianę na basenie tak, że wszyscy musieli wyjść z wody bo zaczęła się robić czerwona i jakiś czas później dostałem jeszcze deską w nos od kolegi.

    •  

      pokaż komentarz

      @barteq_g: no mi naładował gazy, pod nos taka parówka też z jakiejś gazy i tak chodziłam tydzień około, dopiero potem mi to wyjęli.

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq: wyciąganie opatrunków mnie też nie bolało jakoś specjalnie, po prostu nieprzyjemne uczucie, czułam jakbym tą gazą była załadowana po czubek głowy. nie wiem o jakie baloniki chodzi, może miałam robione jakimś średniowiecznym sposobem.

    •  

      pokaż komentarz

      @ejwerko: Cos z ten desen: http://www.twoja-apteczka.pl/silikonowa-tamponada-nosa-dwubalonowa-bivona-p-1412.html (nie do konca to, ale podobne)
      Przed wyjeciem pielegrniarka najpierw wkłuła sie do nich i odciagneła powietrze a potem te 10-15 cm sflaczalego balonika wyjela :)

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq: okej, rozumiem o co chodzi. pewnie dużo bardziej komfortowe niż kilogramy materiału : )

    •  

      pokaż komentarz

      @ejwerko: Na pewno wyciaganie trwało krócej :)

  •  

    pokaż komentarz

    Podobno lekarz na drugim końcu rurki ciągnie ustami.

  •  

    pokaż komentarz

    od 3 lat nie czuje zapachów

  •  

    pokaż komentarz

    Nie jeść budyniu podczas oglądania.

  •  

    pokaż komentarz

    Czy w 8. minucie w zatokach jest aluminium?

  •  

    pokaż komentarz

    Chorowałem na zatoki prawie 3 lata. Wydałem na prywatne leczenie ponad 500 zł. Ponoć lekko krzywa przegroda była powodem zawalonych zatok. Operacja nie pomogła.
    Pomogły mi odpowiednie zioła i zdrowa dieta. Problem znikł całkowicie w ciągu 3 miesięcy, a ja do tej pory unikam nabiału, produktów pszennych i słodyczy. Kataru nie mam już ponad rok. Pozdrawiam wszystkich, którzy męczą się z zatokami ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @stance: mozesz w takim razie powiedziec co jesz, wkleic przykladowa diete? cierpie na to samo, chcialbym sprobowac, ale jesli wyjac to co opisales, to zostaje tylko... mieso?

    •  

      pokaż komentarz

      @kitka1337: Na początku trzymałem się diety rygorystycznie, ponieważ tak najszybciej można osiągnąć rezultaty. W tamtym czasie brałem zioła "candida clear" i piłem sproszkowany młody jęczmień (jako uzupełnienie witamin i detoksykacja organizmu, polecam wszystkim bez względów)
      Pieczywo tylko orkiszowe, teraz jem żytnie, a pszenne bardzo rzadko.
      Zero nabiału. Zero słodyczy i gazowanych napojów. Zero cytrusów. Ograniczyłem kawę. Oczywiście dozwolone wszystkie warzywa, mięsa i kasze.
      Tak naprawdę najważniejszą rolę odegrały te zioła, które usunęły grzyby (candida clear). Dieta pomogła w nierozwijaniu się ich w organizmie. Ta cała flegma wydalana z zatok to śluz spowodowany nadmiarem glutenu i "sfermentowanym nabiałem w jelitach" którego jadłem za dużo. Takie zalecenia dostałem od dietetyka i mi pomogły. Według mnie są logiczne. Nie choruję od ponad roku, świetnie się czuję.

    •  

      pokaż komentarz

      @stance: Dlaczego zero cytrusów? Możesz podać jakiegoś linka z Do's and dont's? Też najprawdopodboniej cierpie na candide - trafilem do lekarza bedac ponad rok chronicznie zmeczonym, niewyspanym (bez wzgledu na ilosc przespanych godzin) i bez energii. Okazalo sie, ze mam wysokie TSH i to tarczyca - biore jednak hormony i nie widze poprawy, a mam wszystkie objawy wskazujace na candide (np ciagle, k!$$a, co 30-sekund gazy, dziwne przelewanie i odglosy z brzucha czy nawet z odbytu. bede wdzieczny za wiecej informacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @kitka1337: Nie pamiętam dokładnie o co chodziło z cytrusami, ale chyba to coś z cukrem. Wpisz sobie w wyszukiwarkę: "dieta zgodna z grupą krwi", w moim przypadku to 0 rh+. Stosowałem się właśnie do tych zaleceń, oraz jadłem wspomniane zioła. Przespałem połowę szkoły średniej więc wiem o czym mówisz. Zdrowa dieta pomogła połowie mojej rodzinie na niektóre choroby społeczne, z którymi borykali się od lat. Nawet jeśli masz inną grupę krwi, to polecam podczas walki z zatokami odłożenie tego nabiału i reszty, o której wspomniałem - będzie szybciej.

    •  

      pokaż komentarz

      @stance: Byłbyś uprzejmy podać szczegóły co to za dieta i jakie zioła?

    •  

      pokaż komentarz

      @arturdwieszopy: Dieta zgodna z grupą krwi, zioła to mieszanka o nazwie "Candida Clear".

    •  

      pokaż komentarz

      @stance: dzieki, sprawdze, slyszalem o ksiazce o takim tytule. sprawdzilem ten mlody jeczmien i faktycznie wyglada to obiecujaco - zamowie sobie z allegro. canida clear jakos nie budzi mojego zaufania, ale jeszcze pogoogluje. dzieki za pomoc.

    •  

      pokaż komentarz

      @stance: Opowiedz jakie miałeś objawy?
      U mnie kilka lat temu pojawiło się kichanie, wodnista wydzielina z nosa taki ala katar alergiczny. Byłem na 2-óch różnych badaniach- alergii nie mam, nawet jakies bardziej szczegółowe badania na metale itp. i nic nie wychodziło. Na początku kiedy brałem jeszcze buderhin, avamys to widziałem poprawę, która utrzymywała się ok miesiąca, teraz to już nie działa..
      Przez to praktycznie nie mam węchu, sporadycznie zdarzy się, że coś wyczuję, a najgorsze jest to, że jak wypije dużo % i zacznie puszczać to niesamowicie kicham :P
      Lekarze, nawet jeden prywatnie powiedział, że to tak już mam i się tego nie wyleczy, ale co to jest to mi też nie potrafią powiedzieć

    •  

      pokaż komentarz

      @seelk: Miałem wszystkie objawy zatok, o których można poczytać. Byłem bardzo "zaflegmiony". Po dużym wysiłku zamiast śliny miałem flegmę. Przez buderhim i avamys też przechodziłem do czasu, aż nie przeczytałem o skutkach stosowania tych leków. Antybiotykami też mnie leczyli. Fatalnie wspominam tamten okres. Teraz z politowaniem patrzę na znajomych, którzy mimo moich rad nadal zostali przy antybiotykach itp. i nadal są chorzy. Dietetyk zdiagnozowal mnie aparatem oberon (bardzo kontrowersyjny temat), a nastepnie ustalil diete i przepisal ww ziola. Czasami warto otworzyc głowę i spróbować czegoś innego. Sam byłem nastawiony sceptycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @stance: jestem otwarty na inne metody, sam kiedyś leczyłem trądzik i w końcu trafiłem do dermatologa, który zapisywał maści do wykonania w aptece i efekty były niesamowite, a ile wydałem kasy wcześniej to nawet nie chcę myśleć..więc może spróbuje te zioła, zaszkodzić nie powinny.

    •  

      pokaż komentarz

      @kitka1337:
      @stance: bardzo często nadkwasota (refluks) powoduje, że nadmiar kwasu żołądkowego podrażnia zatoki. Cytrusy potęgują właśnie efekt nadkwasoty dlatego w dietach się je wyklucza i prawdopodobnie stąd zalecenie ich nie jadania.

    •  

      pokaż komentarz

      @stance: Też mam problem z zatokami. Nie mogę do ciebie napisać na pw, więc pisze tu, czy te kapsułki zażywałeś ?
      http://sklep.doz.pl/produkty/p12466-Candida_Clear_kapsulki_90_szt?gclid=CKbR-9XR6bsCFYNf3goddhwA8w
      Jak długo to brałeś i jak często ?
      Do tego zrezygnowałeś z nabiału, cytrusów, słodyczy, produktów pszennych i tyle ? Masakra ,mi się wydaje że już nic mi nie jest w stanie pomóc.
      Też często przepisywane miałem antybiotyki, przez lekarzy, pomagało na krótką metę.
      Mam całoroczny katar i teraz jak jest taka pogoda muszę chodzić w czapce, ani to zimno ani to ciepło, a wystarczy chwila bez czapki i z zatokami znów problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @damx89: brałem dwa opakowania po 180 tabletek. Do tego jeszcze na poczatku pilem proszek zasadowy, a pozniej zamienilem go na mlody jeczmien. Reszta jest wyzej opisana.

  •  

    pokaż komentarz

    Pacjent bardzo gorzko pożałuje tego zabiegu! Jeszcze nie wie, że od tego dnia będzie regularnym gościem tego lekarza... A wystarczyło brać pół roku systematycznie tabletki...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dejzon: Coś więcej? Jakie tabletki? Ja od 2 dni leczę zatoki - doksycylina 2 x 100 mg, budezonid, lewocetyryzyna

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: pseudoefedrynę lub naświetlania wypróbuj

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: pseudoefedryna dziala tylko objawowo i obkurczajaco. Bralem pseudoefedryne, buderhin, avamys i wszystko przestalo dzialac i lece na ksylometazolinie

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: no to w tym wypadku naświetlania pomogą, ja po naświetlaniach miałem spokój na długie lata

    •  

      pokaż komentarz

      @valdo: mozesz cos wiecej o tych naświetlaniach? Gdzie, co, jak i za ile

    •  

      pokaż komentarz

      @onechaos: http://pl.wikipedia.org/wiki/Lampa_sollux

      czerwoną lampę można sobie sprawić do domu za niewiele ponad 100 zł.

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: Czym prędzej odłóż ksylometazolin, bo twoje zatoki raz dwa się uzależnią. Potem już nigdy nie będą się nawilżać. Kiedyś miałem problem z zasypianiem bo miałem zawalone zatoki, pryskałem ksylometazolinem i oczywiście natychmiast pomagał. Ale jak poczytałem nieco o nim, to odłożyłem. I choć było gorzej niż przed rozpoczęciem stosowania, to jakoś wytrzymałem. Odłóż to gówno, serio.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dejzon: Ten zabieg raczej przyniósł mu ulgę. Takie zapchane zatoki to same problemy.
      @snicer: Niżej napisałem o swoich problemach i co mi pomogło. Ogólnie lepiej to dobrze wylecz.

    •  

      pokaż komentarz

      A wystarczyło brać pół roku systematycznie tabletki...

      @Dejzon: Tak, na polipy w nosie tabletki by na pewno pomogły...

    •  

      pokaż komentarz

      @kuba70: A czy ta ciecz w zatokach na filmie to polipy?

    •  

      pokaż komentarz

      @Dejzon: Tak.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Polipy_nosa
      Na filmie nie czyszczą zatok, tylko odblokowują ich ujścia. A ujścia są zablokowane przez polipy właśnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @snicer: Xylometazolin? Rzuć to cholerstwo. Brałem ponad trzy lata zamiast przepisowych trzech dni, szczególnie później było widać klasyczne objawy uzależnienia - zawsze musiałem mieć go przy sobie buteleczkę kropli, nos zatkany na amen, trzeba było brać coraz więcej bo początkowe dawki nie działały. Do tego niszczy nabłonek śluzowy nosa i później są z tego same problemy. Ciężko rzucić, ale można tak jak ja - przez jakiś czas przyjmowałem xylometozolin tylko do jednej dziurki od nosa, co trochę pomagało i uspokajało (uzależnienie to też kwestia psychiki), aż w końcu coraz mniej i mniej. Od kilku lat (chyba z 6) nie biorę tego - a co ciekawe, nos zazwyczaj mam drożny, gdy w czasie przyjmowania xylo to się praktycznie samo nie zdarzało. Raz czy dwa w awaryjnej sytuacji użyłem sudafedu, gdy to zawalone przy ostrym przeziębieniu gardło i nos daje całkiem niemiłą (i realną) wizję uduszenia się. A co do pseudoefedryny - biorę (modafen) tylko gdy ewidentnie powodem mocnego bólu są zatoki, poza tym stosuję metodę przeczekania bólu - prawie zawsze działa :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ikov: Ja jadę 6 lat na xylo (z przerwami kiedy działał Buderhin i Avamys - był czas, że prawie rok działało). Śluzówkę mam strasznie zniszczoną i mam obrzęki naczynioruchowe, które prawdopodobnie już teraz będzie trzeba usuwać chirurgicznie. Ale na razie jeszcze próbujemy leczyć z laryngologiem zatoki (antybiotyki, buderhin kolejne podejście i lewocytyryzyna - dzisiaj 3. dzień i pomaga, tylko 1 raz psikałem xylo! co już uważam za ogromny krok naprzód). Za 10 dni kontrola, jak bez zmian lub wróci do stanu poprzedniego, to niestety, ale nie będzie wyjścia - pod nóż. Generalnie zajechane zatoki mogły być przyczyną zapalenia osierdzia i samego serca, które doznałem w wakacje'13, dlatego jak najszybciej likwidujemy stan zapalny, abym nie wrócił na kardiologię. Jak zatoki "wyzdrowieją" to dostane mocne sterydy doustne - jako ostatnia deska ratunku.

  •  

    pokaż komentarz

    aaa co do zatok. Okazało po pół roku chodzenia do lekarzy u mojego brata zdiagnozowano jakiś przerost tanki w przegrodzie nosa czy jakoś tak. Poszedł do specjalisty z nfz i usłyszał w skrócie "no panie z tym trzeba żyć". Poszedł prywatnie i się okazuje, że to się lecz jednak. POLSKA <3

  •  

    pokaż komentarz

    zawsze chciałem zobaczyć zatoki od wewnątrz

  •  

    pokaż komentarz

    przez cały ostatni rok męczyłem się z zatokami, od zatok codziennie nos zapchany, a regularnie raz na 1-2 miesiące chorobowe, bo drobne podmuchy na zatoki aktywowały je i wszystko spływało. Spływało przez gardło do płuc, człowiek nawet dobrze tego nie czuje, jeden dzień trochę katar, drugi trochę gardło boli, a w trzeci oddychać nie może.

    Tylko poradziłem sobie w inny sposób - dwie pełne laseroterapie + inhalacje i w końcu pewnego dnia wykichane, od tego czasu mega ulga.

    Zawalone zatoki strasznie męczą.

    •  

      pokaż komentarz

      @mar111cin:

      Na czym dokładnie polegały te inhilacje i laseroterapia?

    •  

      pokaż komentarz

      @Treq: lekarz rodzinny dał mi skierowanie na zdjęcie rentgenowskie zatok, jak przypuszczenia się potwierdziły, to wtedy dostałem skierowanie na laser (bez skierowania nic Ci nie zrobią). Następnie poszukałem gdzie się takie coś wykonuje, akurat było to w placówce rehabilitacyjnej, wykupiłem serie 10 zabiegów (90zł), potem po kilku miesiącach drugi raz (na kasę chorych trzeba czekać kilka miesięcy, a sama terapia nie może być częsta). Laser to takie małe urządzenie, gdzie ma podpięty taki jakby duży długopis (tak serio to wyglada jak dildo) i tym długopisem jeździ Ci po twarzy, całkowicie bezbolesne masuje Ci nim zatoki.

      Inhalacje - żeby zaoszczędzić czas i nie prosić się łaskawców z NFZ, to kupiłem "nebulizator" (koszt około 150-200zł) i sam robiłem inhalacje przepisanymi płynami.

      W końcu pięknego dnia przy wydmuchiwaniu w chusteczkę wyleciało dość sporo wydzieliny i dopiero wtedy poczułem ból w zatoce (Panie terapeutki na laserze, pytały się czy mnie zatoki bolą, bo niby ludzie przychodzą i narzekają jak to nie boli, może przez to, że starsi ludzie lubią sobie wmawiać problemy, ja poczułem dopiero po opróżnieniu).

      Od tego czasu już było o niebo lepiej, znikł wieczny katar, wiecznie zatkany nos, wieczny ból gardła.
      Po 3 miesiącach sytuacja powtórzyła się z drugą zatoką, ale już bez laserów, wystarczyła sama inhalacja, też dopiero po opróżnieniu poczułem ból zatoki.

    •  

      pokaż komentarz

      @mar111cin: Jakie leki dostałeś do nebulizacji?

    •  

      pokaż komentarz

      @typoagrafka: pulmicord, berodual, mucosolvan, krople do oczu ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @mar111cin: ok, to wszystko przerabiałam, oprócz kropli do oczu, ale za to ze zwykłą solą fizjologiczną. Niestety mimo ciągłej terapii avamysem/fliconasolem i zyksem katar mam chroniczny. Myślę, że następnym krokiem będzie dieta wegańsko-bezglutenowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @typoagrafka: avamys też brałem, tylko taki do wpsikania do nosa, nie do inhalacji. Zyks teraz ostatnio dostałem. Ogólnie ciężko mi porównać co lepiej poskutkowało, po trochę wszystkiego i w końcu poszło. Mam nadzieję że nie powróci, chociaż głównego powodu zatok nie zamierzam odstawić - motocykl, gdyby lekarka o tym wiedziała, to by mnie chyba udusiła.

      Ogólnie nawet na samo cieknięcie z nosa, to same sole do inhalacji pomagają tak na 80%. Potem mucosolvan i wypluwasz całą galaretę co Ci wpłyneła do płuc.

    •  

      pokaż komentarz

      @mar111cin: jaki nebulizator kupiłeś? Sprawdził się?

  •  

    pokaż komentarz

    trochę nazbierało się towaru

  •  

    pokaż komentarz

    Idealne na śniadanie ,obiad i kolację

  •  

    pokaż komentarz

    Jak to dobrze, że nie mam zatok przynosowych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Więc to na to Pan Doktorek mnie namawiał?! A w życiu ;___;

  •  

    pokaż komentarz

    Teraz pacjent wezmie gleboki oddech;) z domowych sposobow, kupujemy w aptece sol morska np sterimar. Nachylamy sie nad zlewem glowa w dol i psiukamy do kazdego otworu ostro i dlugo, nie wciagamy nie dmuchamy, tylko czekamy z glowa w dol niech sobie splywa do zlewu. Robimy tak 2,3x Polecam

  •  

    pokaż komentarz

    Spróbujcie jala neti (dodałem stary wykop do powiązanych). Sam używam, mogę coś podpowiedzieć.

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo interesujące! Lubię takie filmiki z zabiegów, operacji:) Jedynym, który mnie zniechęcił na jakiś czas był filmik z porodu, bo jakoś przerosło to moje wcześniejsze wyobrażenia :O

  •  

    pokaż komentarz

    Najlepszy sposób: snifnąć tabakę.

  •  

    pokaż komentarz

    U mnie wystarczył zabieg naświetlania w późnych latach nastoletnich jakieś 14 lat temu i do teraz nie mam problemu z zatokami.

  •  

    pokaż komentarz

    było o czyszczeniu dupy teraz o czyszczeniu zatok, wykopki idą na wyższy poziom. Co dalej...

  •  

    pokaż komentarz

    ktoś sie orientuje czy zabieg jest wykonywany pod znieczuleniem czy na żywca?
    jak było wcześniej wyjaśnione to sory

  •  

    pokaż komentarz

    Pomyśleć, że groził mi taki zabieg...

  •  

    pokaż komentarz

    już mniej mnie obrzydzały zdjęcia powypadkowe O.o

  •  

    pokaż komentarz

    Czy ktoś z Was miał robiony taki zabieg? Pytam bo mam od paru lat zawalone zatoki i nie wiem co z tym zrobić.
    Chroniczny katar, słaby węch, mówienie jakby przez nos, gorsze widzenie w jednym oku no i po przebudzeniu jakaś masakra... zawalony cały nos i gardło, codziennie.
    Pomocy!

  •  

    pokaż komentarz

    Widziałam gorsze zabiegi ;) E tam zatoki...