•  

    pokaż komentarz

    Na wiosnę mi to mówisz?

  •  

    pokaż komentarz

    jedyną wadą tej metody może być to, że trzeba rozpalić po każdym wyczerpaniu się opały w komorze pieca. Nie ma możliwości dorzucenia opału w metodzie górnego spalania. Dla mniej przekonanych: to właśnie metodę górnego spalania wykorzystuje większość (o ile nie wszystkie dostępne) nowoczesnych automatycznych pieców na ekogroszek.

    •  

      pokaż komentarz

      @mamutek509: teoretycznie można, palącą się końcówkę poprzedniego wkładu wyjąć i położyć na wierzchu, w praktyce pewnie trochę uciążliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @mamutek509: dodam jeszcze, że wadą jest to że długo trzeba czekać aż się kaloryfery nagrzeją oraz że słabo sie sprawdza to w małych piecach bo nie można dużo naładować

    •  

      pokaż komentarz

      @marsadko25: Zastosowanie dwóch szuflad w piecach mogłoby rozwiązać problem. Na rusztach znajduje się specjalna szuflada na której jest dopalający się opał. Wyciągamy ją wraz z tym opalem, wkładamy drugą zamienną, zasypujemy piec opałem a na wierzch zsypujemy z szuflady dopalający się żar. Dzięki temu unikamy wychłodzenia się pieca co ma miejsce w przypadku rozpalania od nowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Akryl92: co do wielkości pieca to założyłem, że jest dobrany do wielkości ogrzewanej powierzchni (z uwzględnieniem nadmiarowości koniecznej do spokojnego życia ;)). wiec generalnie powinno się to sprawdzić.
      co do szybkości nagrzewania się grzejników. tak się pewnie dzieje podczas pierwszego rozpalenia. później rozpala się zasadniczo (a przynajmniej powinno) zaraz po wygaśnięciu. założyć więc można, że grzejniki nie zdążą aż tak ostygnąć (podobnie jak i sam piec).

    •  

      pokaż komentarz

      Nie ma możliwości dorzucenia opału w metodzie górnego spalania.

      @mamutek509: To prawda, ale ostatecznie nawet dorzucając później węgiel od góry, i tak oszczędzamy węgiel przy tym pierwszym rozpaleniu.

    •  

      pokaż komentarz

      Zastosowanie dwóch szuflad w piecach mogłoby rozwiązać problem.

      @rafion: zastosowanie kulki z antygrawitacji pod paleniskiem również daje radę, wtedy można dokładać węgiel od góry, a pali się w dół

    •  

      pokaż komentarz

      @Mordeusz: istnieje też metoda palenia "kroczącego". Po wypaleniu większości żaru, ale zanim piec zacznie wygasać, przegarnia się żar dla odpopielenia rusztu, przesuwa żar na tył kotła, a z przodu sypie świeży węgiel. Żar powoli rozpala świeżą porcję węgla. To rozwiązanie ciut brudniejsze od ponownego rozpalenia od góry, ale czystsze niż świeży węgiel na żar.

    •  

      pokaż komentarz

      jedyną wadą tej metody może być to, że trzeba rozpalić po każdym wyczerpaniu się opały
      @mamutek509: Nie jedyną. W piecach z rusztem wodnym i z płaszczem wodnym (większość), część płaszcza tam gdzie opał się jeszcze nie pali jest ogrzewana w niewielkim stopniu. Innymi słowy większość energii idzie w komin.
      Z drugiej strony przy paleniu węglem kamiennym gdy ilość żaru jest duża może dojść do zagotowania wody i uszkodzenia instalacji (jeśli jest na przykład z cienkich rurek miedzianych z małą pompką). Radzę uważać i nie walić węgla od razu po brzegi.

    •  

      pokaż komentarz

      @marsadko25: Ja tak robię - żarzące się węgle z dołu do wiadra z częściową pokrywką aby nie złapało za dużo tlenu i nie dymiło. Nakładam kocioł do pełna i węgle na górę.

      Kocioł Tezam BRUN

    •  

      pokaż komentarz

      @mechagodzilla: wiadomo, że zapakowanie pieca do pełna wymaga wpierw sprawdzenia, czy piec jest szczelny. Wytyrane sznury uszczelniające, pęknięcie drzwiczek albo w ogóle brak uszczelnień w garażowej samoróbie to oczywiście szansa na ugotowanie instalacji.
      To co piszesz, że przy ściankach węgiel się kisi - tego nie unikniemy w górniaku. Każdy górniak ma komorę spalania otoczoną płaszczem wodnym. Ale w najpodlejszym górniaku powinno dać się rozżarzyć porządnie cały zasyp bez zagotowania wody czy przegrzania domu. Jeśli są takie problemy, to masz zepsutą instalację i/lub zbyt dużej mocy piec i to naprawdę daje po kieszeni.

    •  

      pokaż komentarz

      @mamutek509: można dorzucić bez problemu,trochę podymi ale można tym sposobem zyskać czas do ponownego załadowania pieca ( jeśli np chcemy rozpalać wieczorem żeby starczyło do rana a jest np godzina 14 to wiadomo że lepiej się opłaca dorzucić niż rozpalać na nowo )

      Dodam jeszcze od siebie parę informacji których zabrakło w źródle.

      1.Nawet jeśli mamy w miarę nowy piec, może nam dymić i tracić ciepło jeśli piec nie był czyszczony i wylot dymu się zwęził. Może tak też się zdarzyć że wylot kominowy jest zapaćkany przez co nie ma odpowiedniego ciągu = więcej dymu,mniej ciepła. ( paląc różnego rodzaju śmieci zawalamy sobie cały piec gdzie tworzy się gruba skorupa przez którą ogrzanie wody jest mniej efektywne. Jeśli zauważymy w środku komory osadzanie się smoły na ściankach ,należy wtedy szybko interweniować )

      2.Jakość paliwa ma znaczenie,niektóre rodzaje są niesamowicie dymne i jak byśmy nie rozpalili tego dymu będzie zawsze sporo aczkolwiek paląc od góry zawsze jest go mniej niż paląc od dołu.

      3. Nie każdym paliwem można palić od góry. Przykładowo kupując tani miał o dużej zawartości syfu i popiołu i rozpalając od góry ( szczególnie w piecach starego typu ) jest prawdopodobieństwo utworzenia się wewnątrz komory bryły popielnej która wygasi piec a co logiczne pod bryłą będzie sporo opału.

      4. Autor nie dodał że paląc od góry nie mamy zbyt dużej kontroli nad temperaturą gdyż paląc takim sposobem , temperatura zawsze będzie nieco wyższa niż zadana na sterowniku przez co będzie cieplej i szybciej zużyjemy opał = mniej oszczędności więcej ciepła.

      5.Aby palenie od góry było całkowicie efektywne należy zakupić regulator pokojowy. Wtedy piec działa na zasadzie włącz/wyłącz czyli załącza się tylko wtedy kiedy temp. spada poniżej zadanej. Zwykły regulator pokojowy pozwoli znacząco oszczędzić zużycie paliwa.

      PS: Bez pompy wodnej w archaicznych instalacjach jak to ujął autor jest wysokie ryzyko wybuchu pieca lub rozsadzenia instalacji w domu ( siła czasami jest tak wielka że wywala okna )

    •  

      pokaż komentarz

      @mamutek509: bylo o tym na wykopie ponad rok temu, jak mieszkalem w domu to zaczalem palic w piecu w ten sposob. cos pieknego rozpalasz rano raz i caly dzien nic cie nie interesuje. wystarczy przez kilka dni sprobowac jaka ilosc wegla jest nam potrzebna zeby bylo cieplo caly dzien w domu i odpowiednio ustawic powietrze :) naprawde ulatwia to zycie

    •  

      pokaż komentarz

      @Pan-K:

      4. Autor nie dodał że paląc od góry nie mamy zbyt dużej kontroli nad temperaturą gdyż paląc takim sposobem
      O nie. To ja decyduję, jaka jest temperatura na piecu. Mam szczelne drzwiczki i brak innych dziur po drodze. Jedynymi otworami podającymi powietrze są dolna i górna klapka, obie spasowane równo. W ten sposób nie ma problemu, by ustawić temperaturę taką, jak potrzeba. Oczywiście przy rozpalaniu lepiej nie dławić dopływu powietrza za bardzo i czasem lepiej puścić temperaturę przez godzinę-dwie nieco wyżej niż dopuścić do zgaśnięcia płonących gazów i dymienia (problem w cieplejsze dni).

      5.Aby palenie od góry było całkowicie efektywne należy zakupić regulator pokojowy. Wtedy piec działa na zasadzie włącz/wyłącz czyli załącza się tylko wtedy kiedy temp. spada poniżej zadanej. Zwykły regulator pokojowy pozwoli znacząco oszczędzić zużycie paliwa.
      W przypadku kotła gazowego miałbyś 100% racji. Kocioł węglowy raz rozpalony pali się ciągle. Jak go "wyłączysz", to on dalej zużywa paliwo. To się nazywa kiszenie opału.

      Bez pompy wodnej w archaicznych instalacjach jak to ujął autor jest wysokie ryzyko wybuchu pieca lub rozsadzenia instalacji w domu ( siła czasami jest tak wielka że wywala okna )
      Nie tak. Bez pompy w nowej instalacji miałbyś takie ryzyko. "Bez pompy" czyli jak np. padnie zasilanie. Stara poradzi sobie sama - działa na grawitacji, czyli zawsze będzie w niej obiego wody samoistny jeśli jest różnica temperatur.
      Zagotowanie wody w prawidłowo wykonanej instalacji (obojętnie starej czy nowej, z pompą czy bez) nie jest samo w sobie groźne, bo przepisy przewidują stosowne zabezpieczenia. Problem byłby w momencie, gdyby np. na rurach wychodzących z kotła były zawory odcinające i zostałyby w jakiś sposób zamknięte. Wtedy naprawdę mamy bombę. Ale to błąd w instalacji niezależny od techniki palenia. Paląc od góry mamy trochę większe szanse zagotować instalację, jeśli kocioł jest zapuszczony (czyli mocno nieszczelny), bo sypiemy więcej węgla. Dlatego uprzedzam wszędzie, by pierwsze próby robić na max. pół zasypu, a wcześniej przejrzeć uszczelnienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Juzef:

      O nie. To ja decyduję, jaka jest temperatura na piecu. Mam szczelne drzwiczki i brak innych dziur po drodze. Jedynymi otworami podającymi powietrze są dolna i górna klapka, obie spasowane równo. W ten sposób nie ma problemu, by ustawić temperaturę taką, jak potrzeba. Oczywiście przy rozpalaniu lepiej nie dławić dopływu powietrza za bardzo i czasem lepiej puścić temperaturę przez godzinę-dwie nieco wyżej niż dopuścić do zgaśnięcia płonących gazów i dymienia (problem w cieplejsze dni).

      Owszem ale nie chodziło mi o nie wiadomo jak wysoką temperaturę a jedynie o to żeby dokładnie sterować temperaturą czyli jeśli chce mieć w domu 20 stopni nastawiam sobie jakąś temperaturę na piecu i wtedy wiem czy będzie taka lub inna a w dni cieplejsze czasami bywa problem ze sterownikami ponieważ mają dolne minimum w ustawieniach, 35 lub 45 stopni co właśnie w te cieplejsze dni może być za dużo a samym sterownikiem nie załatwisz sprawy tak jak to załatwi regulator pokojowy :)

      W przypadku kotła gazowego miałbyś 100% racji. Kocioł węglowy raz rozpalony pali się ciągle. Jak go "wyłączysz", to on dalej zużywa paliwo. To się nazywa kiszenie opału.

      Pali się ciągle ale tak jak napisałem wyżej. Oczywiście że pali się ciągle i nie można go wyłączyć ale jeśli regulator powie stop to wiadomo że wentylator nie będzie dmuchał a żar w piecu który jest rozpalony od góry nadal będzie dawał ciepło i nie będzie się "kisił" tak bardzo :)

      Nie tak. Bez pompy w nowej instalacji miałbyś takie ryzyko. "Bez pompy" czyli jak np. padnie zasilanie. Stara poradzi sobie sama - działa na grawitacji, czyli zawsze będzie w niej obiego wody samoistny jeśli jest różnica temperatur.
      Zagotowanie wody w prawidłowo wykonanej instalacji (obojętnie starej czy nowej, z pompą czy bez) nie jest samo w sobie groźne, bo przepisy przewidują stosowne zabezpieczenia. Problem byłby w momencie, gdyby np. na rurach wychodzących z kotła były zawory odcinające i zostałyby w jakiś sposób zamknięte. Wtedy naprawdę mamy bombę. Ale to błąd w instalacji niezależny od techniki palenia. Paląc od góry mamy trochę większe szanse zagotować instalację, jeśli kocioł jest zapuszczony (czyli mocno nieszczelny), bo sypiemy więcej węgla. Dlatego uprzedzam wszędzie, by pierwsze próby robić na max. pół zasypu, a wcześniej przejrzeć uszczelnienia.

      Wybacz,chodziło mi w starych piecach a nie instalacjach :) ale zdziwiłeś mnie że teraz w nowych instalacjach pomija się grawitacje. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałem a miałem u siebie chyba z 7 różnych kotłów z których każdy był tak robiony właśnie żeby nie mieć niespodzianki z prądem ale z drugiej strony sprawę rozwiązuje generator jeśli grzanie służy nie do użytku domowego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pan-K:

      ale zdziwiłeś mnie że teraz w nowych instalacjach pomija się grawitacje.
      Siłą rzeczy. Grawitacja potrzebuje rurki ponad 1 cal, bo inaczej opory przepływu są za duże i obieg nie ruszy. Robi się obejście grawitacyjne pompy, by w razie "w" woda miała swobodne ujście z kotła (ciśnienie gotującej się wody uruchomi obieg nawet w cienkiej rurce), ale w normalnej pracy bez pompki nie da rady.

    •  

      pokaż komentarz

      @mamutek509: No a co z flotem i flotokoncetratem ? nie zadziała pewnie ?

  •  

    pokaż komentarz

    W kotłach górnego spalania spalamy od góry, a w kotłach dolnego od dołu - dokładnie tak jak jest napisane w instrukcji.

    Jak ktoś zapali od góry (jak jest polecane w artykule) w dolniaku to zasmrodzi całą okolicę.

  •  

    pokaż komentarz

    Lepiej by podali gdzie jak kupić dobrej jakości węgiel... bo to co normalnie sprzedają w centrum Polski to jakieś pozaklasowe odpady i jest z roku na rok coraz gorzej...

  •  

    pokaż komentarz

    Mam u siebie centralne ogrzewanie, nigdy nie zastanawiałem się nad sposobami palenia w piecu. Co tak właściwie powoduje że jest mniej dymu? Lepsze spalanie (a właściwie dopalanie sadzy itd) uzyskuje się przez zwiększenie temperatury spalin. Chodzi o to że "dym" utlenia się nad paleniskiem zamiast być chłodzony przez kupę zimnego węgla lub drewna ponad żarem?

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraphiel: jeśli podgrzewasz węgiel ale nie na tyle, żeby się zapalił to tak jakbyś koks z niego robił
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Gaz_koksowniczy

      Generalnie chodzi o to, żeby był jak najlepszy dostęp powietrza i jak najwyższa temperatura wtedy spalanie jest najczystsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraphiel: jeżlei ogrzewasz węgiel a nie dostarczasz mu powietrza, węgiel się zgazowuje i po prostu "ucieka w komin". dlatego myślenie "przydusze ogień, na dłużej starczy" jest debilne

    •  

      pokaż komentarz

      @Seraphiel: W energetyce to się nazywa strata niezupełnego spalania i strata niecałkowitego spalania.

      Niezupełne jest wtedy kiedy węgiel spala się do CO zamiast CO2. Raz że wykorzystujesz tylko połowę energii zawartej w niedopalonym węglu dwa że powstaje niebezpieczny czad. Oczywiście tylko mała część węgla spala się niezupełnie.

      Niecałkowite jest wtedy kiedy węgiel w ogóle się nie spala (w popiele są bryłki niespalonego węgla). Dla najprostszych kotłów z nieruchomym rusztem i ręcznym zasypem to potrafi być 20% energii. Dlatego kotły automatyczne mają ~80% sprawności a ręczne ~60%.

      30% sprawności kotła podane w artykule to naprawdę jakiś ekstremalny przypadek starego urządzenia, kompletnie rozregulowanego i z pozapychanymi przewodami.

    •  

      pokaż komentarz

      Niezupełne jest wtedy kiedy węgiel spala się do CO zamiast CO2. Raz że wykorzystujesz tylko połowę energii zawartej w niedopalonym węglu dwa że powstaje niebezpieczny czad. Oczywiście tylko mała część węgla spala się niezupełnie.

      @miziol: Mniej niż połowę, utlenianie węgla do CO nie daje tyle samo energii co utlenienie CO do CO2.

    •  

      pokaż komentarz

      30% sprawności kotła podane w artykule to naprawdę jakiś ekstremalny przypadek starego urządzenia, kompletnie rozregulowanego i z pozapychanymi przewodami.
      @miziol: nie ma na to badań, bo świat naukowy ma domowe kotłownie hen gdzieś, ale weź wstaw kocioł zasypowy 25kW do ocieplonego domu 150m2. Dostaniesz taką właśnie sprawność średnioroczną. Testowałem na sobie, a ludzie opisywali przypadki jeszcze bardziej dramatyczne.

      @Seraphiel rozpalanie od góry jest lepsze, bo zimny węgiel podgrzewa się powoli - wydziela więc mniej dymu, a ten dym ma gdzie się spalić, bo ulatując do góry napotyka na warstwę żaru. Jeśli tylko dostał odpowiednią ilość powietrza, to spalanie będzie niemal bezdymne.