•  

    pokaż komentarz

    Takie małe #coolstory
    Kiedyś kilka razy dziadek opowiadał mi, że pradziadkowie byli bardzo dobrze przygotowani do wojny, spore zapasy, itp. Jednak za każdym razem wspominał, że w stodole zakopane były dwie beczki soli i smalcu - nigdy jakoś się nad tym nie zastanawiałem, dopiero kilka lat temu zapytałem ojca po cholere im to było - na smalcu i soli nie przeżyjesz. Co się okazało, chodziło o coś kompletnie innego - o mydło! Bez soli i tłuszczu go nie zrobisz, a jest materiałem deficytowym na wojnie, ponoć ludzie nawet zabijali psy żeby zdobyć tłuszcz zwierzęcy.

  •  

    pokaż komentarz

    Spakuję rodzinę i wyjadę na wieś z dala od dużych miast i głównych szlaków komunikacyjnych gdzie moi rodzice sie z miasta wynieśli już teraz.
    Tutaj las da jedzenie i opał. Broń strzelecka jest w domu też. Najblizsze duże miasto znajduje sie 30+ km a od nuklearnego podmuchu z niego odgradzają moze niezbyt wielkie ale solidne wzgórza.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeżeli zdążę, to wezmę rodzinę, spakuję co trzeba (jedzenie, narzędzia, leki, ubrania) i zaszyję się w domku z dala od cywilizacji. Postaram się tam ściągnąć więcej członków rodziny, bo w sytuacji wojny tylko grupa zapewnia bezpieczeństwo.
    Jeśli zaś będę miał pecha i znajdę się w zasięgu "grzyba", to owinę się szczelnie białym prześcieradłem i zacznę powoli pełznąć w stronę cmentarza.

  •  

    pokaż komentarz

    Ten wpis/wykop to idealny przykład na to że #wykop jest pełen mądrych ludzi, którym się nie chce myśleć, przynajmniej nie w tym miejscu.

    Każdy poważniejszy temat z gatunku #cobybylogdyby topiony jest ironią i prześmiewczymi czasami wręcz kretyńskimi odzywkami.

    Ja osobiście mam nadzieje że nie trzeba będzie sprawdzać w praktyce, naszej / waszej mądrości życiowej, i to jak się ten prześmiewczy stosunek do trudnych kwestii sprawdza w praktyce. Być może odpowiadacie wyłącznie za siebie i to jest źródłem tej umiarkowanej nonszalancji i ignorancji.

    Zazdroszczę wam ! Ja poza sobą, muszę się martwić jeszcze dwójką małych dzieci i żoną. Dlatego cenne są dla mnie wszelakie praktyczne porady osadzone w rzeczywistych polskich realiach, a nie realiach tanich filmów o zombi. Nie zdobędę paczki granatów, nie kupie m16 bo jesteśmy w Polsce, ale jakoś chciałbym zabezpieczyć swoją rodzinę.
    ___
    @Miropl: @krisip: @komandor:

    •  

      pokaż komentarz

      @GreenHood16794: boisz sie to jedz na zmywak do uk. Jak ruskie zaatakuja to w uk przynajmniej zorientujesz sie ze juz jest wojna. Beda sie wykopki smiali ze zmywak, ze praca ponizej kwalifikacji, ale jesli co sie stanie to wlasnie polozenie geograficzne oraz polityka uk gwarantuje duzo wieksze bezpieczenstwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @GreenHood16794: Co do zabezpieczenia rodziny - przeanalizuj jak przechodził front na naszym terytorium w ciągu ostatnich dwóch wojen światowych, ogarnij odtajnione plany NATO o tym jak miałoby wyglądać rozlokowanie wojsk w razie ataku i na tej podstawie znajdź jakąś zapyziałą wieś w miejscu bez żadnego znaczenia strategicznego, gdzie będziecie mogli się zaszyć z rodziną. Do tego zrobienie sporej ilości zapasów, zgromadzenie paliwa i jakichś fantów, który mogłyby posłużyć do handlu wymiennego. Kupno porządnej broni na czarnym rynku i posługiwanie się nią bez przeszkolenia strzeleckiego to w naszych warunkach abstrakcja, dlatego jeśli chcesz chronić rodzinę to w naszych warunkach pozostaje sp!@?%%$anie do dziczy.

      Swoją drogą, to niesamowite jak zmienia się punkt widzenia. Jeszcze rok temu oglądałem serię programów o preppersach na National Geographic jak komedię o amerykańskich freakach, a teraz przyznaję, że to jednak cholernie zapobiegliwi ludzie.

    •  

      pokaż komentarz

      Dlatego cenne są dla mnie wszelakie praktyczne porady osadzone w rzeczywistych polskich realiach, a nie realiach tanich filmów o zombi.

      @GreenHood16794: Cóż, witamy na wypokie, gdzie porady z serii "wybuduj zamek, kup kałacha i wystrzelaj miliard ruskich sołdatów" są na porządku dziennym.

      Jeżeli mieszkasz w mieście i masz rodzinę na wsi - pakujesz się i sp@??$$@asz do nich. Jeżeli sytuacja jest inna - kupujesz konserwy, wodę pitną, jakieś radio na baterie (plus oczywiście zapas baterii) i siedzisz cicho, miast i celów cywilnych nikt raczej bombardować nie będzie, XXI wiek to nie druga wojna światowa. Ekspertów od "kup se broń" nie słuchaj, bo po pierwsze - i tak nie będziesz potrafił z niej celnie strzelać, będziesz miał problemy z jej obsługą, sklepów z bronią w Polsce jest niewiele więc będą problemy ze zdobyciem amunicji, po drugie - jeżeli wrogie wojska przyłapią cię z bronią, to gudbaj, jesteś pan szpieg-sabotażysta, czekaj na sąd polowy i kulę w łeb.

      O atomówkach, promieniowaniu i mutantach czarnobylskich nie myśl - nikt normalny w potencjalnej wojnie nie zaatakuje nas bronią nuklearną. A jeżeli nawet do tego dojdzie... to cóż, i tak najprawdopodobniej większość z nas zginie w początkowej fazie konfliktu, resztę dorżnie promieniowanie i głód. Wojna nuklearna = koniec świata, dlatego właśnie nawet pan Putin pomyśli sto razy zanim zacznie rzucać w kogokolwiek atomówkami.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: Jak złapią z bronią, to zastrzelą na miejscu, nikt nie będzie się bawił w żadne sądy :)

    •  

      pokaż komentarz

      Jak złapią z bronią, to zastrzelą na miejscu, nikt nie będzie się bawił w żadne sądy :)

      @slx2000: Najprawdopodobniej. Dlatego też mam wielką bekę z januszów, u których pierwszą "radą" jest "kup broń". No lol. Janusze - to nie jest "niezbędne zabezpieczenie", to jest wyrok śmierci na was i na wasze rodziny. Potencjalny agresor, z oczywistych względów, raczej "nieufnie" patrzy na cywilów biegających sobie po ulicach z bronią, nawet głupim pistoletem.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: już tak się nie zapędzaj z tą bronią nuklearną. Ma ona działanie typowo miejscowe i jeśli nie będziemy bezpośrednio w miejscu wybuchu to raczej jesteśmy bezpieczni. Do tej pory pewnie ponad 2500 ładunków zdetonowano i... nie mamy żadnej zimy nuklearnej, podwyższonego promieniowania, ani podobnych rzeczy. O wiele gorsze są katastrofy w elektrowniach niż wybuch bomby.

    •  

      pokaż komentarz

      @starface: jak się nazywał ten program?

    •  

      pokaż komentarz

      @Qrnl: Czekając na Apokalipsę

    •  

      pokaż komentarz

      już tak się nie zapędzaj z tą bronią nuklearną. Ma ona działanie typowo miejscowe i jeśli nie będziemy bezpośrednio w miejscu wybuchu to raczej jesteśmy bezpieczni

      @meJKu: To, o czym piszesz, to ładunki TAKTYCZNE, niewielkie, stosunkowo słabe (choć epitet "słabe" i tak dość opornie łączy się z "bronią atomową"). Ja mam na myśli atak nuklearny "na wypasie", setki rakiet wystrzeliwanych w tym samym czasie (a przypominam, że większość z tych rakiet przenosi od kilku do nawet kilkunastu głowic!), bombardowania przy użyciu bombowców strategicznych i pociskami z okrętów podwodnych. Ergo - mówimy tu nie o jednej czy dwóch "bombkach", tylko o totalnej wojnie nuklearnej, opartej na starej ale jarej strategii MAD - po polsku "wzajemnego zagwarantowanego zniszczenia".

      O wiele gorsze są katastrofy w elektrowniach niż wybuch bomby.

      Pojedynczej głowicy o niewielkiej sile niszczącej? Tak.

      Ale czym innym jest sytuacja, gdy "pojedyncza głowica" zmienia się w "setki" czy nawet "tysiące" głowic o mocy wystarczającej, by zmieść z powierzchni ziemi spore miasto. I tu już wchodzi w grę promieniowanie, głód i reszta wspaniałości, o skutkach samych trafień już w ogóle nie wspominając. Prawda jest taka, że ludzkość (jako gatunek) ma naprawdę niewielkie szanse na przetrwanie wojny atomowej.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: nie no jak kupić broń to najlepiej zakopać ją gdzieś na łące lub przy lesie.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja bym zawalczył. Nie mam własnej rodziny, tak bez celu idę przez życie. To można zrobić coś pożytecznego. Nawet jak mnie zabiją pierwszą salwą, to zostanę bohaterem - byłem gotów oddać życie za Ojczyznę i oddałem. A większość nie chce walczyć - chce uciekać.

1 2 3 4 5 6 7 ... 10 11 następna