Jakiś czas temu oglądałem reportaż na temat tej hinduskiej tradycji. "Niby" żadne dziecko, jak dotąd na tym rytuale nie ucierpiało. Ale to było z pół roku temu i co nie co mogło się zmienić :).
Aha i zapomniałem dodać, że to nie żaden "festiwal" :]
Te dzieci są sztuczne! To po prostu gumiane atrapy niemowląt. A ci panowie wszyscy to strażacy trenujący ewakuację żłobka. Widziałem kiedyś o tym film na discovery!
Nie, w czasie ewakuacji żłobka z okien spontanicznie wydobywa się układ koloidalny, w którym ośrodkiem rozpraszającym jest gaz, a cząstki koloidalne są cząstkami stałymi.
A dlaczego myślisz, że ewakuacja musi być koniecznie spowodowana układem koloidalnym, w którym ośrodkiem rozpraszającym jest gaz, a cząstki koloidalne są cząstkami stałymi ?!
To bardzo proste! Ewakuuje się niemowlęta zwykle gdy jest pożar. Jeśli przyczyna była by inna, np. atak wściekłego wielbłąda, z okien wydobywały by się tumany kurzu, które taki wielbłąd na każdym filmie wznieca. Mogą być też inne przyczyny, np, ktoś niechcący mógł wrzucić np. świecę dymną do środka, ale w tym wypadku znowu mamy dym. Jak z powyższego wywodu wynika, ewakuacja == dym
no ale np. niektóre substancje o stanie skupienia gazowym są niewidoczne dla oka a są trujące i tego dymu już wtedy nie widzimy a ewakuacja następuje, albo jeżeli nastepuje atak pszczół lub innych zagrażających owadów - nie ma dymu, jest ewakuacja.
Proszę zwrócić uwagę jak ci ludzie są ubrani! Nie mają wykrywaczy niewykrywalnych trujących substancji, więc ewakuacji by nie było! A atak pszczół albo innych owadów - po pierwsze jest mało prawdopodobne by atakowały właśnie żłobek a nawet jakby tak było to panie żłobkowianki (odpowiednik przedszkolanek) na pewno zostawiły by żelazka na właśnie prasowanych pieluchach i dym gotowy!
Jak już mówiłem, widziałem o tym film i wszelkie dyskusje na ten temat są zbędne :)
Reklamy Google