Ale jest przecież rewelacyjnym pracodawcą. O ile bezrbocie by podkoczyło gdyby znacząco zredukowac administrację? A znając kompetencje wiekszosci urzędników oraz ich zapał do pracy to meiliby problem ze znalezieniem jakiejkolwiek roboty.
Bardzo zastanawia mnie opis do tego wykopu. Bo prawda jest taka, że tematy obyczajowo-religijne nie mają praktycznie znaczenia przy tematach okołogospodarczych. Więc po co się tym w ogóle kierować? Od niższych podatków Twoje życie się zmieni, od tego czy będzie w sejmie wisiał krzyż czy też ktoś zezwoli/zabroni przejść gejom po mieście raczej nie bardzo.
Nie zmieni ale czemu mam zakładać tolerancję ludzi otwarcie eksponujących swój Katolicyzm wobec innych wyznań i niewierzących. Jeśli ktoś prezentuje się 'przedstawiając się' jako Katolik (vide deklaracja programowa UPR) to chce przekazać, że jest przede wszystkim nim. Z tego co się orientuję to zasady wobec bliźnich tak reklamowane w KK odnoszą się do współwyznawców ew. potencjalnych nawróconych.
PS:
Innymi słowy: jeśli mądry człowiek chce bym mu pomógł (oddał głos, zebrał podpisy w sprawie etc) w mądrej sprawie, ale cały czas przy powtarza że wierzy w coś co imo jest błędne to trochę się waham co zrobi takim jak ja, jak już bym mu pomógł.
Oczywiście to czysta abstrakcja, bo póki żyją polskie homo sovieticusyk to partia naprawdę wolnorynkowa nie dojdzie do władzy.
PSPS: Prawa gejów to osobny rozdział i nie mieszajmy tego do mojego stosunku do religii. Gdyby upr miał progejowe hasła to tak samo bym nie poparł ze względu, że to też w przyszłosci groziłoby nietolerancją w stosunku do niegejów.
Mam dokładnie takie same odczucia. O ile zgadzam się w wielu miejscach z częścią gospodarczą programu to już ich ideologiczny beton i oderwanie od rzeczywistości odrzuca mnie . Nie jest przecież tak, że młodzi ludzie nie maja poglądów liberalnych (nie mylić z neoliberalizmem panoszącym się na świecie od 30 lat) oni po prostu tak naprawdę nie widzą alternatywy.
@gfusc
Ale nadal nie rozumiem. Z tego co pamiętam UPR jest za oddzieleniem kościoła od państawa. Nie pamiętam dokładnie jaki jest ich stosunek do konkordatu. Ale na pewno ateiści/agnostycy/innowiercy nie będą uciskani, może katolicy będą mieli jakieś przywileje, ale tu nie ma się czemu dziwić, w końcu od setek lat jesteśmy państwem katolickim i ciągle duża większość jako tacy się deklaruje. Chyba nawet można pokusić się o stwierdzenie, że dzięki tej religii istniejemy jako państwo. Jednak nie widzę, żeby to robiło jakąś większą różnicę. Różnica jest w podtkacha, ZUS-ie, UE itp.
A ja sam, mimo że KRK mam głęboko w d…użym poważaniu, to i tak na UPR głosuję. Wolę być bogaty, sam się rządzić swoimi pieniędzmi i nie walczyć z instytucjami państwowymi a żyć w „kraju katolickim” niż wszystko odwrotnie.
UPR uznaje tradycję katolicką za jeden z fundamentów polskiej kultury, a wartości chrześcijańskie za jeden z podstawowych składników naszej) cywilizacji. Pamiętamy o znaczeniu działalności Kościoła Katolickiego dla kształtowania się tożsamości narodowej Polaków. Z tych względów uznajemy szczególną rolę tegoż Kościoła na tle innych równouprawnionych wyznań. - mam alergię, wiem. Niemniej neutralne to to nie jest.
Jeśli się uznaje, że KK ma szczególną rolę - to można będąc konsekwentnym po dojściu do władzy na bazie tej roli dawać przywileje.
No to jest chyba to, o czym wcześniej pisałem i trudo zaprzeczyć. Ale właściwie to komu mieliby dawać te rzekome przywileje? Ateisom? Gejom (wspominam ich jako grupę przeciwną kościołowi)? Muzułmanom? Wiadomo, że mogliby nikomu, ale takich to chyba u nas nie ma. Więc naprawdę nie widzę w tym nic na tyle strasznego, żeby na nich nie głosować z tego powodu. Poza tym promują się raczej na bazie programu gospodarczego, co (mam nadzieję) oznacza że jest to sprawa priorytetowa.
Razem z ortodoxem podjęliśmy się próby rozgryzienia programu UPR. Część gospodarcza jest OK, ale dalej to już plączą się w zeznaniach. Jak ktoś jest ciekawy lub sam miałby jakieś uwagi to kliknijta na linka obok mojego nicka(u?)
@gfusc Dzięki :) Inicjatywa właśnie z tego powodu powstała. Zmęczeniem obecna sytuacją, brakiem alternatywy i chęcią skończenia z narzekaniem a chęcią robienia czegoś.
a dajcie panowie spokój temu UPR póki co to lepszej partii jeszcze nie było, i nie będzie, może pan JKM jest "dziwny" ale jeśli ktoś coś w tym kraju może zmienić to własnie oni.
"UPR uznaje tradycję katolicką za jeden z fundamentów polskiej kultury, a wartości chrześcijańskie za jeden z podstawowych składników naszej) cywilizacji. "
I bardzo dobrze, że zdają sobie sprawę z tego, iż kultura w której żyjemy od 2000 lat opiera się na chrześcijaństwie. O to właśnie chodzi. Jak się żyje w tej kulturze, to trzeba to respektować, a nie wymagać tych tak zwanych "równych praw".
@gfusc Jeśli się uznaje, że KK ma szczególną rolę - to można będąc konsekwentnym po dojściu do władzy na bazie tej roli dawać przywileje
Rozgryzłeś ich! Oni pod płaszczykiem wolności chcą wprowadzić teokrację!
@borysses:
Podjąłem się przeczytania Twojego tekstu, i ciężko się zgodzić z opinią gfusc o jego "solidności". Przede wszystkim Twoja argumentacja opiera się na pobożnych życzeniach i chyba programie SLD. Pierwszy przykład z brzegu Czyż celem idealnego ustawodawcy nie jest tworzenie praw wynikających z aktualnych potrzeb społeczno – ekonomicznych?
NIE! Ustawodawcy nic do potrzeb społecznych, a tym bardziej ekonomicznych. Dalsza argumentacja jest dokładną przeciwnością idei wolnorynkowych. Stymulowanie gospodarki poprzez jej zabicie na wstępie.
Znowu zabicie wolnego rynku. Policz sobie jaki procent PKB stanowią subwencje i dotacje, to zobaczysz jak bardzo nasza gospodarka od nich zależy. Podpowiedź: prawie WCALE!
Przykłady można mnożyć i mnożyć, ale nie chce mi się tyle pisać :P
To nie jest tak do konca moja analiza. Zrobil ją ortodox, który nie ukrywa swoich socjalliberalnych poglądów. Ja jednak muszę się w wielu miejscach z nia zgodzic gdyż:
Nie jest trudno napisac jak powinien wygladac idealny stosunek panstwo -> gospodarka. tylko, że o wiele trudniej jest wymyślic jak ma wygladac okres przejsciowy. Nie da sie ukryc iz obecny system w duzym stopniu jest wypaczony przez polaczenie pseudoneoliberalnych zalozen z napecznialym socjalizmem i duzym kompleksem postkomunistycznym.
Po drugie całe zalożenie "liberum" to chęc połączenia ludzi o szeroko rozumianych pogladach liberalnych. Ja osobiscie jestem wyznawca szkoly austriackiej i jakiekolwiek socjalistyczne zapedy mi osobiscie sie nie podobaja jednak jestem realista i wiem, ze w obecnej sytuacji postulowanie 100% wolnej amerykanki rynkowej z calkowita rezygnacja z opieki panstwa jest nierealne i calkowicie oderwane od rzeczywistosci
Jezeli masz (lub ktokolwiek inny) jakies uwagi, pomysly lub nawet chec zapodania konstruktywnej krytyki napisz mi na gg (jest na stronie mojego wykopowego profilu). Zaloze Ci konto i bedziesz sam mogl cos napisac. A obaj chyba zgadzamy sie, ze krytykowac jest najlatwiej. Dekonstrukcja to taka Polska tradycja. O wiele trudniej jest zaproponowac coś w zamian.
@MateuszKL - w takim razie jaka jest różnica? Czy wierzący na poważnie (w odróżnieniu od niedzielnego i bozonarodzeniowego) Katolik możwe spokojnie istniec w państwie gdzie jego wiara nie ma uprzywilejowanej pozycji? Czy nie powinien dążyć zawsze do dominacji swojej wiary. W końcu ona ma 'tę jedyną' rację (ba, ma ją początków istnienia tego państwa). Tych którzy myślą inaczej (a w końcu to jakaś śmieszna mniejszość)i co gorsza nie chcą widzieć wszędzie jej idoli i znosić świąt przez nią narzuconych, należałoby wydalić, lub wręcz zniszczyć.
Zdaję sobię sprawę, że sprowadzam to do absurdu ale gdy próbuję wejść w skórę 'moralnie słusznej' większości to w tą stronę wydaje mi się to dążyć. Jeśli możesz, wytłumacz mi gdzie się mylę.
Wszędzie się mylisz, bo patrzysz przez pryzmat swoich kompleksów.
-w państwie UPRowskim kościół nie będzie dostawać kasy od państwa.
-święta kościelne nie będą obowiązkowe - tj. nie będzie zakazu pracy, bo to marnotrawstwo
-natomiast wkład KK w naszą cywilizację będzie ceniony i nie powinien zostać zapomniany. Jestem ateistą i jakoś nie przeszkadza mi to w szanowaniu Kościoła, to może ty też spróbuj?
Po co te personalne wycieczki:/ Niemniej dzięki za odpowiedź. Nie jestem w stanie u Ciebie pojąć z tego szacunku i wiary w dążenie Katolików do neutralności wyznaniowej państwa.
Po zsumowaniu wszystkiego może okazać się, że czteroosobowa rodzina, w której rodzice osiągają po 1368 zł dochodu na rękę, może płacić nawet 70% podatku
Jeśli wykonamy podobne wyliczenia dla rodziny z parokrotnie wyższymi dochodami wyjdzie nam pewnie, że płacą podatki na podobnym poziomie. Jak to się ma do tytułu artykułu?
Chodzi o to, że najlepiej zarabiający zakładają jednoosobowe firmy, wobec czego nie płacą składek procentowo od dochodu, a tylko ryczałt w wysokości bodajże 680 zł. Natomiast stawkę podatku mają prawie taką samą, jak biedniejsi, czyli liniową 19%.
Choć tak naprawdę płacą podatki kilkukrotnie wyższe, to jednak proporcja do ich dochodów jest niższa, w przeciwnieństwie do tego, co się ludziom wmawia podpierając się progresją podatku dochodowego dla pracowników.
@Madras
Czego dotyczy ten ryczałt?
W przypadku stawki liniowej tracą ulgi (z tego co się orientuję). Poza tym: po zakończeniu roku urząd skarbowy zwróci cały zapłacony podatek dochodowy
więc tu biedni nie płacą więcej. Stawki vat, akcyzy, itp. są takie same dla wszystkich. Nadal nie widzę gdzie obciążenia podatkowe biednych są wyższe niż bogatych.
Poza tym autor artykułu jakoś dziwnie liczy. Zatem już na starcie rodzina osiągająca dochód 2736 zł jest opodatkowana 56-procentowym podatkiem od funduszu płac.
Policzmy:
2135,02-1368=767,02
(767,02/2135,02)x100%=35,9%
Chyba, że policzymy w ten sposób:
(767,02/1368)x100%=56,1%
ale liczenie w taki sposób (mimo, że daje efektowny wynik) nie ma sensu.
Czyli w przypadku osoby z przykładu, stanowią one 720zł, a więc więcej, niż w przypadku jednoosobowej firmy. Teoretycznie połowa tej kwoty jest finansowana przez pracodawcę, jednak jest to tylko fomalność - dla pracodawcy nie ma znaczenia, jaka kwota brutto jest napisana na umowie, ale ile będzie musiał on w rzeczywistości wydać na zatrudnienie pracownika. Widać, że brak ulgi podatkowej rekompensuje się bardzo szybko.
ale liczenie w taki sposób (mimo, że daje efektowny wynik) nie ma sensu.
Liczy tak samo, jak w przypadku podatku VAT - stawka 22% oznacza, że podatek wynosi 22% kwoty netto, nie brutto. Choć rzeczywiście wygląda to trochę nieintuicyjnie, pewnie dlatego, że ludzie są przyzwyczajeni, że dochodowy liczy się właśnie od kwoty brutto.
Cholera, chyba najwyższy czas założyć własną firmę.
Rozważmy uproszczony model:
załóżmy, że zarabiamy 1000 zł brutto, z czego koszty pracy pochłaniają 40%, a na wszystkie towary i usługi nałożony jest 20% vat.
1000 zł - 400 zł = 600 zł
tyle zarabiamy netto i wszystko wydajemy na bieżące potrzeby, więc oddajemy państwu dodatkowo
600 zł x 20% = 120 zł
W sumie więc oddaliśmy państwu
400 zł + 120 zł = 520 zł
co stanowi 52% tego co zarobiliśmy. Jeśli liczylibyśmy w taki sposób jak autor artykułu to wyjdzie nam
(400/600)x100% + 20% = 86,7%
Jeśli koszty pracy wynosiłyby nie 40% a 50% to okazałoby się, że nasze podatki przekraczają 100% - absurd.
@shad
Obawiam się, że masz rację. To wyliczenie jest do dupy.
Ale generalnie zasada jest dobra, wysokie podatki najbardziej szkodzą biednym, z różnych względów, ale wystarczy popatrzeć na losy robotnika w ZSRR i USA żeby zrozumieć, że tak jest w istocie.
artykuł manipuluje liczbami. Prawda jest taka, że ci co wiecej zarabiaja predzej płacą więcej bo płacą także dodatkowe podatki lub co niektóre ulgi im nie przysługują. Nawet jeżeli część dochodu przeznacza na oszczednosci to jeszcze od nich zaplaca podatek a i oszczednosci kiedys wydadza od czego zaplaca takze podatek VAT. Nie trzeba nawet wpadac w drugi próg podatkowy, żeby więcej oddawac państwu. Warto takze zauwazyc, ze jezeli cokolwiek dostaje sie od panstwa to nalezy to odjac od placonych podatkow.
Prawda jest taka, ze ludzie chca slyszec/czytac ze bogatsi sa źli, że ci biedni sa wyzyskiwani na wszystkie sposoby, w ogole jest masowy spisek zeby tylko biednych jeszcze bardziej pognebic. Nie mowie, ze aktualny system jest idealny, albo ze za nim przepadam, ale akurat na socjalke w polsce nie mozna narzekac, a idziemy w strone zachodu gdzie panstwa takie jak Niemcy czy Francje juz smialo mozna nazywac socjalistycznymi!
Ale przecież w tekście nikt nie napisał, że bogaci są źli a biedni dobrzy. Tekst tylko udowadnia, iż najbiedniejsi oddają państwu większy procent swoich dochodów, niż ludzie o najwyższych zarobkach.
A z tym socjalem w Polsce to nie przesadzaj. Mam kumpla. Dosyć poważna choroba uniemożliwia mu podjęcie pracy. Dostaje sześćset złotych z groszami renty. Gdyby nie rodzina i znajomi, zdechłby z głodu.
ci co wiecej zarabiaja predzej płacą więcej bo płacą także dodatkowe podatki lub co niektóre ulgi im nie przysługują
Bogaty płaci mniejszy procent swojego dochodu niż się wydaje bo ma na prawników/specjalistów od podatków, żeby móc ominąć płacenie.
W państwie bogatych jest mało, dlatego ogromna większość redystrybułowanych dóbr pochodzi od biednych.
Warto takze zauwazyc, ze jezeli cokolwiek dostaje sie od panstwa to nalezy to odjac od placonych podatkow.
Tylko gdy się liczy ile się na podatkach straciło, anie gdy liczy się jakim procentem naszego dochodu zarządza państwo.
im wiecej sie zarabia, tym wiecej sie placi podatkow, ale to przeciez normalne, bo chodzi o kwoty, a nie o procenty, wiec autor napisal cos i cos mu dzwoni, ale nie do konca wie w ktorym kosciele...
W ogóle wykształconym ludziom którzy poświęcili kilka lat z życia aby mieć lepszą pracę powinni odebrać 50% zarobków i rozdać wszystkim biednym, równie menelom i rodzinom wielodzietnym którzy nigdy nie mieli na utrzymanie rodziny ale skutecznie ją powiększali.
Nie do końca czaję o co autorowi chodziło z tymi oszczędnościami, popytem itd., ale to wydaje mi się nielogiczne:
"Natomiast gdy przekaże się (poprzez oczywiście system zasiłków i różnych państwowych programów pomocowych) część dochodu od rodziny bogatej do biednej, gospodarka w krótkim okresie na tym zyska."
" Oczywiście w dłuższym okresie system takich zasiłków nie ma sensu"
A jak się długi okres podzieli na wiele krótkich okresów, to już będzie miało sens? I wtedy gospodarka będzie zyskiwać?
gospodarka w krótkim okresie na tym zyska. - chodzi o to, że w bogatej rodzinie np z dochodem 20 tyś większość pieniędzy 'leżakuje' na koncie w banku (wiadomo, że bank pożycza pieniądze ale obrót nimi jest utrudniony) ale jeżeli państwo ukradnie bogatej rodzinie, przemłuci część przez tryby urzędniczej machiny i rzuci ochłapy biednym - Ci od razu wydadzą wszystko na podstawowe potrzeby np. żywność bo mają duży "potencjał" do wydawania z powodu niezapsokojonych podstawowych potrzeb. I chwilowo gospodarka zyskuje bo nakręca się popyt ale w dłuższym okresie jest to samobójstwo bo odzwyczaja całe grupy społeczne od jakiejkolwiek pracy i zniechęca bogatych do uczciwości.
Reklamy Google