Skarga Konstytucyjna - sposób na legalizację marihuany?

Możemy złożyć do sejmu wniosek o zmianę w ustawie o przeciwdziałaniu narkomani. Oczywiście zostanie on odrzucony bo konopi nie można zalegalizować.W następnym kroku - złożenie Skargi Konstytucyjnej - będziemy mogli udowodnić, że sejm się mylił czym być może przyczynimy się do legalizacji marihuany.Do bardziej zorientowanych w prawie - Co wy na to?

Powiązane (3)

  pokaż (2) 
  • Reklamy Google

  • ortodox +20  

    W jakim trybie chciałbyś składać skargę konstytucyjną?

    Prawo do wystąpienia ze skargą konstytucyjną, zgodnie z art. 79 ust. 1 Konstytucji RP z dnia 2 kwietnia 1997 r., przysługuje każdemu, czyje konstytucyjne wolności lub prawa zostały naruszone.

    Zakaz palenia marihuany nie stoi w opozycji do wolności konstytucyjnych czy też praw zawartych w Konstytucji. Nadto - skarga taka musi być złożona przez jednostkę i to jej praw lub wolności dotyczyć.

    Przedmiotem skargi konstytucyjnej może być wyłącznie akt normatywny (ustawa, rozporządzenie, zarządzenie itd.).

    Ja rozumiem, gdybyś zaskarżył obecne regulacje ustawowe zawarte w Ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii, ale w jaki sposób chcesz zaskarżyć nieistniejący akt.

    Trybunał Konstytucyjny rozpoznaje tylko takie skargi konstytucyjne, które związane są z naruszeniem praw lub wolności określonych w Konstytucji RP, z wyłączeniem spraw określonych w art. 56 Konstytucji.

    Ciężko byłoby Ci znaleźć sensowną argumentację, jakie prawa i wolności wspomniana wyżej ustawa narusza. Gdyby Trybunał uwzględnił taką skargę, lawinowo posypałyby się inne.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • czechu +9  

    ja w tym momencie widzę tylko jedną akcje która daje jakieś nadzieje
    http://wyborcza.pl/0,98994.html
    reszta jest z góry skazana na niepowodzenie, od dobrych 10 lat media kreują w głowach polaków obraz narkomanów z dworca wciagajac w to trawkę jako ten niebezpieczny narkotyk. Najlepszym przykładem niedoinformowania naszego społeczeństwa jest nasza wspaniała "głowa państwa" ;) cytować nie muszę każdy zna.
    PS. każda okazja do uświadamiania kolejnych osób jest dobra wiec działajmy
    pozdro

    pokaż komentarz
    czechu
  • davidx90 +6  

    Kazdy rasowy konserwatysta jednoznacznie stwierdzi ze grono ludzi propagujacych haslo 'legalize it' to banda mlodych gnojasow, nie potrafiacych zyc trzezwo i nie majacych zadnych zyciowych aspiracji. Konserwatystom wydaje sie tez ze skoro problemu nie widac to go nie ma. Nic bardziej mylnego. Palenie trawy bylo, jest i bedzie. Dochodzimy tylko teraz do momentu gdy prawo nie spelnia swojej funkcji. Ma dzialac w celu ochrony wiekszosci spoleczenstwa. Czy ustawa o ktorej rozmawiamy faktycznie kogos chroni? Czy moze nasza ustawa antynarkotykowa pozbawia przyszlosci wielu mlodych ludzi przylapanych 'ze skretem w reku'? W obecnych czasach przeprowadzone zostalo juz tyle badan ze nie bede zanudzal tu nikogo korzysciami plynacymi z faktu kontrolowanego palenia trawy - tak, podkreslam slowo 'kontrolowany' (w odniesieniu do ilosci) jako ze tysiace substancji w ilosci kontrolowanej moga miec pozytywne efekty na nasze cialo a w ilosci przekraczajacych jakis poziom dzialaja na nas negatywnie.

    Wspomnialem o konserwatystach. A wiec jak wyglada taki osobnik? Jak go poznac i jak go unikac? ; ) Przyznaje ze nie jestem tego pewny ale wiekszosc konserwatystow to raczej nasi ukochani katolicy (nie zebym cos mial do naszego szanownego Kosciola Katolickiego ktory jest rownie zacofany i wyjatkowo nieprogresywny co i wiekszosc konserwatystow). Zauwazcie pewna zaleznosc. Katolicy jako symbol swojej wiary przyjeli wino - podczas religijnych obrzedow bylo, jest i bedzie ono pite - w taki sposob alkohol pojawil sie w naszej kulturze i gleboko sie ukorzenil. Jak jest w Indiach? Analogicznie z tym ze zamiast wina pali sie tam trawke w celach religijnych.

    Coz, sam niestety nie pale. Nie zmienia to faktu ze z checia bym przysmazyl o ile bylo by to legalne. Oczywiscie jestem calkowicie ZA legalizacja uzywek miekkich jesli tez nie twardych w ograniczonej ilosci (przyklad Meksyku).

    Pozdrawiam

    PS mam tylko nadzieje ze tak jak kolega gdzies tam wyyyyzej napisal za 20 lat normalni ludzie doczlapia do koryta i w istocie bedziemy zyli w panstwie wolnym i demokratycznym z pelnym poszanowaniem praw mniejszosci. Zwroccie tez uwage na to ze jedynie w panstwach postkomunistycznych wystepuje taka demonizacja trawki. We francji przykladowo za posiadanie tych paru gramow (co w Polsce jest juz 'nie do pomyslenia') mozna dostac... mandat. U nas niestety mlodzi ludzie za te pare gramow super demonicznej substancji ida siedziec. Cala sensacyjnosc tej sprawy podsyca banda blaznow skandujacych o tym ze trawka zwieksza poziom agresji, przemocy i uzaleznia juz na sam jej widok a co dopiero po zapaleniu - w tym momencie pozdrawiam wszystkich plytko-myslacych.

    pokaż komentarz
    davidx90
  • cendre +5  

    Szukacie szczęścia ?
    To ja bym prędzej złożył, skargę konstytucyjną o ograniczanie moich swobód obywatelskich, po przez wymuszanie na Mnie opłacania obowiązkowo składek na ZUS.

    Złożył bym również skargę konstytucyjną, o ograniczanie moich praw obywatelskich do swobodnego dysponowania moim mieniem, poprzez zmuszanie mnie do wpłacania określonych kwot (wg. ustaw) na II filar Otwartych Funduszy Emerytalnych.
    UWAGA !!! W pierwszym kroku zostawiłbym ZUS w spokoju, chociaż mnie strasznie bolą, ale małymi krokami do przodu.

    Pieniądze które są wpłacane na II filar, chciałbym odzyskiwać abym mógł je samodzielnie zainwestować:
    a) akcje
    b) obligacje Skarbu Państwa
    c) zostawić na koncie w banku, zbierając procent z lokaty

    Według informacji zebranych z tej strony
    http://dwagrosze.blogspot.com/2009/07/czemu-wypata-emerytur-z-ofe-przez-zus.html

    Trochę trudnawe terminy, ale generalnie widać, że jako mężczyzna w wieku emerytalnym 65lat gdybym miał szansę odkładać od 25 roku życia 100 zł miesięcznie, to w wyniku zjawiska procentu składanego ta kwota by powoli powoli rosła. eMka w kwocie 1500 zł z lokaty (6%) + eMka 500 zł z ZUS to jest kwota 2000 zł. Z eMki ZUS opacić można mieszkanie, woda, prąd a z "lokatowej" jedzenie i przyjemności.

    Głupi pomysł?

    Wiem wielu z nas nie dożyje wieku emerytalnego, ale pieniądze odłożone na koncie, można dziedziczyć a z OFE już nie bardzo. I wszystko to bez pobierania tłustych tantiem przez "menadżerów", z moich zarobionych pieniędzy.

    pokaż komentarz
    cendre
  • salv +3  

    Popieram zdecydowanie depenalizację posiadania marihuany a w przyszłości poparłbym również może i legalizację, ale pokażcie mi proszę, gdzie ta niezgodność z konstytucją. Nie znam ustawy zasadniczej na wyrywki, ale nie wydaje mi się by jakakolwiek niezgodność istniała. Konkretne artykuły konstytucji poproszę.

    pokaż komentarz
    salv
  • markyslim 0  

    Można by oprzeć o to samo co dzisiaj koleś się sądzi o pasy bezpieczeństwa w samochodzie - ograniczenie wolności.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • salv +3  

    Uhu... to nazwij mnie człowiekiem małej wiary, ale widzę dokładnie 0% szans na powodzenie takiej akcji. Gdyby się uprzeć to pod ograniczenie wolności człowiek wszystko mógłby podpiąć.

    pokaż komentarz
    salv
  • nikonem +2  

    Dokładnie. Ile ludzi umiera od alkoholu, ile jest w nich agresji. Papierosy też zabijają. Przy okazji osoby bliskie podtruwa to świństwo.
    Marysia? Jeszcze nikogo nie zabiła. Być może zdelegalizowana, ponieważ papierosów wtedy by nikt nie kupował...

    pokaż komentarz
    nikonem
  • Ice_Glaze +16  

    @markyslim : osobiście twierdze ze będziemy żyli w "Ciemnogrodzie" jeszcze jakieś 20-30 lat. Wyliczyłem to z tego iz mam 27l. a średnia wieku ludzi w sejmie (bo w senacie jest wyzsza) to przedział 50 - 60 lat wiec zanim ludzie mojego rocznika sie doczłapia do "koryta" musi trochę czasu opłynąć. Poza tym społeczeństwo jeszcze nie dojrzało do takich decyzji.

    pokaż komentarz
    Ice_Glaze
  • markyslim +7  

    Jestem optymistą i myślę, że nasze społeczeństwo już powoli do tego dojrzewa. Mam nadzieję, że się nie mylę.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • sidhellfire +4  

    To ciekawe, bo ja widzę tendencję odwrotną.

    pokaż komentarz
    sidhellfire
  • van 0  

    @pinkpanther72 : ok, ale ja zadam pytanie - co Ci do tego ?
    Co Ci do tego że ja zniszcze swoje życie, czemu ktoś ma decydować co się stanie z moim własnym życiem, i troszczyć się o to, żebym broń boże nie zrobił sobie krzywdy ?
    Chce pić alkochol, i być alkocholikiem, jestem dorosłym człowiekiem i wiem czym to grozi - prosze bardzo, piję alkochol, potem jak jestem na odwyku, to jedyna osoba do której mogę mieć pretensje to ja sam. To samo tyczy się każdej używki...

    pokaż komentarz
    van
  • NightHunter89 -7  

    @pinkpanther72

    Zgadzam się z tym, co napisałeś. Również jestem zdania, że ludzie "na haju" nie potrafią żyć na trzeźwo, a co się z tym wiąże: cieszyć się na trzeźwo oraz rozwiązywać problemy na trzeźwo. A metody, których starają się użyć, żeby ułatwić sobie nabywanie wspomnianej "tutaj" maryśki powoli stają się coraz bardziej żałosne.

    Jeżeli do sejmu ma dojść pokolenie z hasłem "zalegalizujmy maryśkę", to już chyba wolę obecny skład naszego parlamentu. Bo w sumie boję się myśleć, jakie będą inne "genialne" pomysły takiego sejmu, jaki miałby powstać z takich ludzi.

    Żeby nie było - nie twierdzę, że świeża krew w sejmie nie jest potrzebna - wręcz przeciwnie. Ale nie taka, jaka została wspomniana.

    pokaż komentarz
    NightHunter89
  • NightHunter89 -5  

    @van

    Wypij też słownik ortograficzny, zamiast "alkocholu". Właśnie po to państwo się o Ciebie troszczy - żebyś coś sobą reprezentował i żeby świat nas widział jako coś więcej, niż "ciemnogród".

    pokaż komentarz
    NightHunter89
  • markyslim +1  

    Wiesz, palę i prowadzę własną działalność. Nie narzekam - całkiem dobrze mi idzie. Czasem sobie zapale w czasie pracy. Nie wiem, może ja jakiś inny jestem ale jak zapale to jestem trzeźwy - po wódzie to dopiero jestem nietrzeźwy - ale rzadko, staram się nie pić alkoholu - nie lubię stanu upojenia alkoholem.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • pinkpanther72 -4  

    @van:

    A to mi do tego, że nie chcę, żeby moim dzieciom wciskano marihuanę w szkole, żeby wywierano na nie presję, żeby sobie "zajarały".
    To mi do tego, że nie chcę, by potrącił mnie na chodniku kierowca "na haju", bo właśnie sobie zajarał, jest mu radośnie i wesoło, i wydaje mu sie, że potrącanie pieszych to świetna zabawa.
    Nie chcę też, żeby moja składka zdrowotna szła na odwyk kretynów, którym się wydawało, że "maryśka" to nieszkodliwa zabawa. Nie chcę, żeby mafia ściągała haracz z coffee shopów i prała w nich pieniądze z rozprowadzania "twardych" dragów.
    Nie życzę sobie życia w społeczeństwie, w którym znaczna część obywateli będzie na "legalnym" haju, podobnie, jak nie życzę sobie, by ktoś raczył mnie "legalnym" dymem z papierosa (nie palę i nigdy nie paliłem).
    Żyję w tym samym społeczeństwie, co i Ty, van, mam takie samo prawo wypowiadać się o tym, co jest dla tego społeczeństwa dobre, a co złe. Mam prawo być przeciw legalizowaniu patologii.

    pokaż komentarz
    pinkpanther72
  • Jacolex 0  

    A alkohol wciskają komuś w gimnazjum? A jak potrąci cię pijany kierowca, to jest dobrze?

    pokaż komentarz
    Jacolex
  • markyslim +7  

    @pinkpanther72
    Żyjesz w społeczeństwie gdzie ktoś na legalnym haju(alkohol) może Cię potrącić na pasach, zabić a następnego dnia nie będzie tego pamiętał. Żyjesz w społeczeństwie gdzie Twoim dzieciom w szkole jakiś diler wciska, żeby zapalił marihuanę a potem namówi go pewnie na amfę, tabletki albo coś jeszcze mocniejszego.
    Otwórz oczy i zdaj sobie sprawę, że kontrolowany dostęp do używek jest najlepszym rozwiązaniem.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • wojtekwis 0  

    Co Ci do tego że ja zniszcze swoje życie, czemu ktoś ma decydować co się stanie z moim własnym życiem, i troszczyć się o to, żebym broń boże nie zrobił sobie krzywdy ?
    Chce pić alkochol, i być alkocholikiem, jestem dorosłym człowiekiem i wiem czym to grozi - prosze bardzo, piję alkochol, potem jak jestem na odwyku, to jedyna osoba do której mogę mieć pretensje to ja sam. To samo tyczy się każdej używki...
    Sorry, ja nie mam ochoty płacić za Twój odwyk, a jak chcesz używek, to je sobie kupuj u dealera - po co Ci legalizacja? Żeby nie sra-ć w spodnie za każdym razem jak kupujesz? Skoro marycha nie uzależnia, to nie musisz przecież ryzykować i kupować - no chyba, że musisz...

    pokaż komentarz
    wojtekwis
  • messjash +25  

    Jak już kiedyś pisałem zus dysponuje moimi pieniędzmi co też nie jest zgodne z konstytucją i co ? I dalej robi to jednak zgodnie z prawem. Bo rozpasłym mordom to pasuje. Tak samo im pasuje delegalizacja mj bo mają z tego lewą kasę. Więc tą konstytucję to można sobie w dupę wsadzić. Ona jest jak biblia. Można ją sobie interpretować jak się chce. Dlatego ci którzy nami rządzą dymają nas w dupę bez mydła każdego dnia bo to oni mają największe prawo do interpretacji.

    pokaż komentarz
    messjash
  • Jan0l 0  

    no właśnie przecież jakby marichuana była legalna to była by wielka strata dla mafii. Tu nawet nie jest istotne jaki jest nastrój społeczny taka ustawa nie ma szans wejść w życie

    pokaż komentarz
    Jan0l
  • binx1 +2  

    Konstytucję można sobie wyobrazić jako taki labirynt luster (gdzie każdy paragraf jest lustrem), a każdą inną ustawę, zarządzenie czy inny przepis prawy uchwalany przez rząd jako światło. Powinno być tak, że wpuszczając w ten labirynt przepis prawny (światło) to jeśli jest on zgodny z konstytucją powinien na jego drugim końcu wyjść. Odbijając się od każdego z "luster" w odpowiedni sposób oznacza iż jest on zgodny z każdym z punktów konstytucji. Niezgodne z konstytucją prawa powinny być automatycznie blokowane tak jak światło, które w nieprawidłowy sposób odbije się od jednego z luster w labiryncie. Problem jest w tym, że trybunał konstytucyjny, który orzeka o zgodności takich spornych punktów z konstytucją potrafi robić niektóre z tych luster "półprzezroczyste". Wtedy można przecisnąć dowolne prawo przez całą maszynkę.

    Problemem jest obecna konstrukcja i podwaliny systemów prawnych państw (nie tylko Polski).
    Szczególnie w państwach europejskich próbuje się syntezy marksizmu i leninizmu z tradycją prawną wywodzącą się ze starożytnej Grecji i Rzymu (tradycyjne dla Europy). Marksizm i Leninizm są wyprane z wszelkiej tradycji prawnej i kulturowej dlatego się nie sprawdziły. Te systemy nawet nie przewidywały potrzeby istnienia takiego dokumentu jak konstytucja, bo jest to wymysł naszych "burżuazyjnych" tradycji prawnych sięgających korzeniami St. Rzymu. Marksizm i Leninizm wręcz nakazywał ograniczenie wolności jednostki dla dobra społeczności (ogółu). Stąd co raz mamy ograniczaną wolność jakimiś durnymi przepisami prawnymi, które są de facto niezgodne z konstytucją (broniącą praw i swobód obywatelskich). Trybunał konstytucyjny stoi zaś na straży tej syntezy, o której piszę. Pozwala funkcjonować przepisom niezgodnym z ustawą zasadniczą, aby ten mieszany system mógł działać. Libertarianie i konserwatyści powinni stać na straży tradycji Rzymskiego prawodawstwa, gdyż to ono daje ludziom wolność. Inaczej "socjalizm z ludzką twarzą" zniszczy po cichu dorobek tradycyjnego prawa, opartego o naturalne potrzeby ludzi.

    pokaż komentarz
    binx1
  • sha4ky +8  

    Posiadanie marihuany na własny użytek powinno być przynajmniej nie karalne... Bo to że można iść do więzienia za posiadanie Legalnie kupionego towaru w innym z krajów Unii Europejskiej jest chore.

    pokaż komentarz
    sha4ky
  • pstradomski +12  

    A uważasz, że wspomniany przepis jest niezgodny z Konstytucją? Bo tylko w takim wypadku można użyć skargi konstytucyjnej.

    pokaż komentarz
    pstradomski
  • markyslim +63  

    Uważam, że jest niezgodny - nie ma przypadków śmiertelnych, nie wywołuje agresji a nie mogę legalnie nabyć, wyhodować i posiadać. To jest chyba ograniczanie moich swobód obywatelskich.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • pstradomski +16  

    Konkretny artykuł poproszę. Dodam, że podane przesłanki o niczym nie przesądzają - wódki też nie możesz sam produkować.

    Mówię o obecnym stanie prawnym w Polsce, nie wnikam w tej chwili w to, co powinno albo nie być dozwolone.

    pokaż komentarz
    pstradomski
  • markyslim +7  

    I dlatego właśnie zawarłem w opisie pytanie do bardziej zorientowanych w prawie. Nie twierdzę, że to jest to - pokazuję tylko jedną z możliwości. Potrzebny jest tylko ktoś bardzo obeznany w prawie konstytucyjnym kto znajdzie właśnie konkretny artykuł. Jeśli takiego nie ma to trzeba szukać innych możliwości - ale to my, społeczeństwo musimy to zrobić. Nasze rządy ciągle za bardzo boją się czarnej mafii i hameryki.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • Ice_Glaze +6  

    @pstradomski : nie ma sensu tu pisać "podaj mi artykuł prawny" bo zaraz będziemy sie kruczkami zarzucać. Ja niżej pisałem zmieni sie społeczeństwo zmieni sie i prawo.

    pokaż komentarz
    Ice_Glaze
  • NPRsk1 +4  

    Prawo do wolności zapisane w konstytucji? Trzeba coś działać, bo przez to chore prawo dużo osób ucierpiało mniej lub bardziej ( w tym ja ).

    pokaż komentarz
    NPRsk1
  • Rybentrop +9  

    Napisze tutaj w miarę wysoko. Nie ma takiej drogi.

    Ze skargi konstytucyjnej można skorzystać tylko w celu zbadania zgodności z konstytucją uchwalonej ustawy. Nie można do Trybunału posłać odrzuconego projektu ustawy.

    pokaż komentarz
    Rybentrop
  • Koniik +33  

    @seba
    Nie każdy pali papierosy, nie każdy pije alkohol, nie każdy pali(łby) marihuanę. Ty, masz alkohol, Ty masz papierosy, dlaczego więc jesteś przeciwny zalegalizowaniu konopii? Ty masz co lubisz, pozwól innym też mieć zgodny z polskim prawem dostęp do tego, co lubią.

    pokaż komentarz
    Koniik
  • czarnyalibaba +37  

    po alkoholu mam kaca ;/

    pokaż komentarz
    czarnyalibaba
  • Crevious +39  

    jest trawka jest wykop

    pokaż komentarz
    Crevious
  • lisz55 -1  

    markyslim: a my na to jak na lato. Nie wiesz nawet na który artykul konstytucji sie powołać a chcesz ustawe zaskarżać? Pozatym właśnie do trybunału sie zaskarża istniejące rpzepisy a nie odrzucone, wiec to trzeba obecna ustawę zaskarżyć. Może najpierw zapytaj sie na jakims forum prawniczym, bo tak to tylko będzie d!##%na dyskusja kto lubi maryche a kto nie.

    pokaż komentarz
    lisz55
  • iblit +7  

    @alonzo85
    zabijając człowieka łamiesz prawa człowieka
    dokładniej podstawowe prawo do życia
    to się nijak ma do konstytucji konkretnego
    (żadnego) państwa, dlatego też w tej kwestii
    jesteś w dużym błędzie.

    pokaż komentarz
    iblit
  • Rychuu +18  

    @seba-zzdw: Miałeś kiedyś w ogóle styczność z dragami? Wiedzę na ich temat chyba czerpiesz z komendy głównej policji, bo argumenty masz podobne.

    pokaż komentarz
    Rychuu
  • Jan0l 0  

    @pstradomski z tego co wiem podczas domowej produkcji spirytusu powstaje również alkohol etylowy (tzn chyba podczas każdej, ale w gożelniach wszystko jest destylowane pod kontrolą i nie ma ryzyka) zatem może to teoretycznie zagrażać twojemu życiu

    pokaż komentarz
    Jan0l
  • ihuax +4  

    "Jan0l: no alkohol etylowy jest jak najbardziej pozadany w produkcji:D gorzej z metylowym, ale jak sie potrafi przedestylowac prawidlowo to nie powinno byc zadnego problemu

    pokaż komentarz
    ihuax
  • MF_DOOM +18  

    zastanawiający jest poziom znajomości tematu w Polsce, nawet wśród użytkowników wykopu. 57 osób do tej chwili zakopało temat. Założę się ,że są to osoby,które dla zasady nigdy nie próbowały marihuany. Mało tego uważają błędnie jak większość społeczeństwa ,że palenie zioła to początek uzależnienia od twardych narkotyków. Nic bardziej mylnego. Jeśli ktoś szuka sposobu odurzenia się w ten sposób by nie kontrolować swoich reakcji, maxymalnie otumanić mózg itd. bierze twarde narkotyki i jest już starcony. Niestety jak wszędzie zawsze znajdzie się odsetek ludzi ,którzy po prostu lubią takie stany. Później już najłatwiej jest przypomnieć sobie ,że kiedyś paliłem trawke a teraz jestem bez zębów i jaram crack. Do mnie to nie przemawia. Świadomi ludzie na całym świecie już dawno uznali ,że roślina ma więcej korzyści niż start.. Ale oczywiście w takim kraju jak Polska gdzie ludzie nie znają umiaru może to być niebezpieczne. Tak czy inaczej jestem za legalizacją.

    pokaż komentarz
    MF_DOOM
  • ortodox +2  

    @MF_DOOM, hej, hej - wstrzymaj się z generalizowaniem! ;) Zakopałem jako informacja nieprawdziwa, gdyż tą drogą nie da się walczyć o legalizację, albo chociażby depenalizcją i tyle ;)

    pokaż komentarz
    ortodox
  • MF_DOOM +7  

    @gosiaor
    gdyby tak było jak piszesz sam już byłbym wrakiem człowieka :) póki co żyję, mam odpowiedzialną pracę i cieszę się tfu,tfu odpukać dobrym zdrowiem:) a nawet zdanie potrafię sklecić :P swoją drogą ciekawy przypadek ci twoi znajomi.. jakoś wyjątkowo niekorzystnie coś na nich wpłynęło, bynajmniej nie była to na pewno trawka.

    pokaż komentarz
    MF_DOOM
  • ortodox +17  

    @gosiaor, więc nie znasz osobiście, skoro znasz z obserwacji znajomych...
    Coś około trzech, może czterech lat paliłem - praktycznie "dzień w dzień" - nie zmieniło to mnie jako człowieka, nie zmieniło moich procesów myślowych, nie zaburzyło percepcji, nie przeszkodziło w dostaniu się na studia prawnicze, na znalezienie pracy (chociaż póki co dorywczej) czy dziewczyny. Nie jestem półgłówkiem gubiącym wyrazy, gdzieś w meandrach świadomości. Wszystko jest dla ludzi - w granicach umiaru rzecz jasna. Ja jestem się w stanie założyć, iż gdyby Twoi znajomi z tą samą częstotliwością spożywali alkohol, to skutki byłyby te same, o ile nie gorsze (działanie na mózg nieco tylko mocniejsze, ale jeszcze wątroba etc.). Długotrwałe używanie jakiejś substancji, notoryczne jej używanie, zawsze będzie prowadziło do zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu. Palisz papierosy? Masz 50% większą szansę na raka płuc, aniżeli niepaląca osoba. Pijesz alkohol "dzień w dzień" (nie wie co tak się przyczepiłem do tej frazy :P) - marskość wątroby lub rak tejże murowany. Marihuana codziennie przez dłuższy okres czasu? Na pewno syndrom amotywacyjny i problemy płucne. Warto jednak nadmienić, iż to co obecnie jest na rynku nie jest w większości przypadków czystą marihuaną, to też mogło wywołać określone zaburzenia u Twoich znajomych. hodowcy chcąc nadać "większego kopa" swojemu towarowi podlewają go, dla przykładu, wodą z amfetaminą, ACE lub Domestosem (nie jest to kryptoreklama), tudzież innymi świństwami. I tu się zgodzę, iż taki "trefny towar" może zaszkodzić. W sumie, można by to uznać za argument "pro" legalizacji, ponieważ wtedy hodowla i dystrybucja objęte zostałyby monopolem państwa.

    Jednak, jak to ktoś już tu zaznaczył w komentarzach, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) z triady alkohol, tytoń, marihuana, uznała tę ostatnią za najmniej szkodliwą dla zdrowia, nadto - nieuzależniającą fizycznie. Wiele innych, niezależnych komitetów badawczych wykazało, że na poziomie neuronów marihuana jest mniej szkodliwa niż alkohol (przyjęto tu przelicznik - 0,5 g marihuany = 0,25 alkoholu etylowego o stężeniu 40%), nieuzależnia jak nikotyna zawarta w tytoniu, choć podobnie oddziałuje na płuca (jednak nie da się ukryć, iż nałogowy palacz wypali więcej papierosów w ciągu doby, aniżeli rekreacyjny palacz marihuany).

    Pozdrawiam.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • xionacz +7  

    @seba-zzdw: to że zapale trawe czasem to znaczy ze jestem p%$$$$%onym ćpunem? DOBRA za to ty który, raz na jakiś czas napijesz się piwa jesteś Alkoholikiem, p%$$$$%onym degeneratem bijącym żone i dzieci kablem od żelazka bo nie ma na wódke.
    Pasuje?

    pokaż komentarz
    xionacz
  • gosiaor +3  

    Ortodox - idąc tą, pokrętną jak dla mnie, logiką - rzeczywiście legalizacja mogłaby sprawić, że marihuana byłaby czysta. Ja też uważam, ze to, co przytrafiło się tym ludziom było rezultatem nie tylko długotrwałego palenia, ale pewnie i domieszek - przecież (nomen-omen) u dealera kupuje się kota w worku. Jednak niezaprzeczalne jest, ze marihuana nie jest obojętna dla zdrowia, tak samo jak papierosy i alkohol - z czego ten ostatni jest chyba najsilniejszym narkotykiem. Biorąc jednak pod uwagę słabe jednostki, podatne na uzależnienia, legalizacja ułatwiłaby tym ludziom dostęp do narkotyków - wielu smarkaczy może miałoby ochotę kuoić dragi, ale zostają spłoszeni perspektywą konsekwencji karnych. Tylko ci naprawdę zdeklarowani decydują się ryzykować.

    pokaż komentarz
    gosiaor
  • ortodox +5  

    @gosiaor - na początek pragnę zaznaczyć, iż nie jestem jakimś ultrazwolennikiem legalizacji, jednak stoję murem za depenalizacją posiadania, przynajmniej w małych ilościach. Ot, obecne rozwiązania legislacyjne są moim zdaniem chore, przewidując takie same konsekwencje dla "smarkacza", który posiada przy sobie gram marihuany ("wybryk młodości") oraz dilera, który gdzieś w piwnicy ma kilogram tejże.

    Przejdźmy jednak do meritum tej odpowiedzi. Alkohol i wyroby tytoniowe (sensu largo, bo nie możemy ograniczać się do papierosów) uzależniają fizycznie, w przeciwieństwie do marihuany. Zgodzę się, iż alkohol najbardziej z wymienianej przez nas triady "zatruwa" organizm, natomiast nikotyna zawarta w tytoniu najsilniej uzależnia. Marihuana może jedynie doprowadzić do uzależnienia psychicznego (przechodziłem przez podobny etap - trwał on około 3 dni, gdy wmawiałem sobie, iż jeśli nie zapalę to nie usnę - nie było jednak żadnych zimnych potów, drgawek, a po wspomnianych trzech dniach myśl ta odfrunęła niczym bociany na zimę). Co do rzeczonych "smarkaczy" - wiesz, każda koncepcja legalizacyjna przyjmuje obwarowania wiekowe na marihuanę. Podobnie jak jest to w przypadku alkoholu i wyrobów tytoniowych dostępnych, przynajmniej w teorii, tylko od lat osiemnastu, czyli dla pełnoletnich obywateli, świadomych swoich wyborów. Sama legalizacja, w mojej opinii, ukróciłaby na pewno żywot dilerów oraz milionowych zysków producentów, gdyż wszelakie teorie legalizacyjne zakładają objęcie kanałów dystrybucyjnych marihuany monopolem państwa. Dilerzy, nielegalni sprzedawcy, importerzy, przemytnicy - karani byliby wciąż z całą surowością. Legalizacja, rzecz jasna, objęłaby tylko susz z konopi oraz pochodne (żywica - haszysz, podobne działanie, te same skutki spożycia).

    Co do czystości marihuany - sugerujesz, iż państwo sprawujące pieczę nad tą używką, opatrujące "towar" znakami akcyzy, nakładające na niego podatki, zatruwałoby towar jakimiś substancjami mającymi na celu "ogłupienie" palaczy oraz ich fizyczne uzależnienie? Mnie to pachnie jakąś skrajną teorią spiskową. Państwo miałoby być w tym przypadku gwarancją czystości marihuany. Tyle w tym temacie.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • MastaDJMax +1  

    Seba masz jakiekolwiek KONKRETNE argumenty przeciwko legalizacji poza tym że "j#$ane ćpuny chcą narkotyki"?

    To kryminalizacja jest anormalnym stanem rzeczy który trzeba zmienić, bo nie ma żadnych podstaw medycznych do niej. W Holandii zioło jest niemal legalne - widzisz żeby działo się tam specjalnie dużo złego?

    Może powinniśmy zdelegalizować alkohol i tytoń? To w końcu też narkotyki, i to dużo bardziej szkodliwe od marihuany.

    Jak chcesz się wypowiadać to KONKRETNIE proszę.

    pokaż komentarz
    MastaDJMax
  • gosiaor +2  

    MastaDJMax - to wyjaśnij wobec tego, dlaczego Holandia chce zdelegalizować marychę, skoro tak im dobrze z tą legalną

    pokaż komentarz
    gosiaor
  • markyslim -1  

    Już od ponad 5ciu lat słyszę (czytam w internecie), że Holandia chce zdelegalizować marihuanę. I jakoś tej delegalizacji nie widać. Ciekawe kto rozsiewa takie plotki - pewnie przeciwnicy, którym pod nos podepchnąć raport WHO a i tak powiedzą, ze maryśka to zło.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • ortodox 0  

    @gosiaor, i znów nie generalizujmy :)

    W Holandii częściowej delegalizacji oraz dodatkowych obwarowań domagają się środowiska prawicowo-katolickie. I słusznie moim zdaniem, gdyż to jest zgodne z ich ideologią, o którą walczą. Oczywiście możemy polemizować z ich stanowiskiem, ale w moich oczach robienie czegoś jest zawsze lepsze od nierobienia i narzekania. Poza tym - w Holandii nie ma całkowitej legalizacji, natomiast wspomniane środowiska domagają się jedynie dalszych obwarowań, gdyż kulturalnie - marihuana, albo szerzej - konopie, wpisały się już w tamtejsza kulturę i ciężko byłoby jednym ruchem ręki skreślić te "zdobycze wolności". Holenderskie grupy prawicowe domagają się:
    a) delegalizacji palenia pochodnych konopi na ulicach, gdyż może to mieć wpływ demoralizujący na dzieci i młodzież (argument, z którym mógłbym się zgodzić),
    b) ograniczenia możliwości sprzedawania konopi wyłącznie do obywateli holenderskich (eliminacja narkoturystyki, jednak wątpię by coś takiego przeszło, gdyż to właśnie owi turyści generują największe dochody dla państwa służące holenderskiemu budżetowi),
    c) objęciem wszystkich hodowli absolutnym monopolem państwa (stworzenia czegoś na wzór państwowych plantacji, by posiadacze słynnych już coffee shopów - swoją drogą, piękny eufemizm - nie mogli hodować roślinek we włanych piwnicach),
    d) zniesienia zabawy o naziwe Cannabis Cup, jako demoralizującej.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • gosiaor +1  

    OK - załóżmy, że od dzisiaj marycha jest legalna. Uważam, ze w naszym pokręconym kraju, gdzie każdy kryje drobne przekręty innych, gdzie szacunek budzi cwaniakowanie i gdzie donos na sprzedawców, sprzedających alkohol i papierosy młodzieży, zdarza się raz na kilkaset tysięcy przypadków, legalizacja marihuany spowodowałaby, że paliłyby ją również dzieciaki. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że alkohol i narkotyki, nawet te "miękkie" uzależniają (nieważna, czy fizycznie, czy psychicznie). Nie boję się pijaczków, którzy wysiadują w parku koło mojego domu, choć wcale nie uważam ich sposobu na życie za dobry, ale jak widzę nawalonego małolata, to mogę się spodziewać wszystkiego. Dla mnie młody człowiek, szukający rozwiązania swoich problemów w znieczulaczach (zaznaczam, że nie rozgraniczam narkotyków i alkoholu), potrzebuje pomocy, a nie legalizacji.
    Skoro twierdzicie, że trawka nie uzależnia, to po co Wam legalizacja? Przecież nie musicie jej palić. Zresztą, znając nasze społeczeństwo, jakiś czas po legalizacji ruszyłyby protesty "z jakiej racji państwo zarabia na akcyzie" - ale to już inny temat

    pokaż komentarz
    gosiaor
  • Jan0l +2  

    @ihuax faktycznie pomyliło mi się zawsze byłem kiepski z chemii

    BTW:na początku nie widziałem różnicy między alkoholem etylowym i metylowym potem już tylko nie widziałem

    pokaż komentarz
    Jan0l
  • ortodox +2  

    @gosiaor, wiesz, bardzo podoba mi się ta nasza polemika, bo jest prowadzona na poziomie, bez agresji i inwektyw, w pełni rzeczowo. Przejdźmy więc do "starcia" ;).

    Uważam, ze w naszym pokręconym kraju, gdzie każdy kryje drobne przekręty innych, gdzie szacunek budzi cwaniakowanie i gdzie donos na sprzedawców, sprzedających alkohol i papierosy młodzieży, zdarza się raz na kilkaset tysięcy przypadków, legalizacja marihuany spowodowałaby, że paliłyby ją również dzieciaki.

    Wiesz, ale w tym momencie po prostu gdybasz i bardziej Twoja fobia przed tym co może być się tu ujawnia, aniżeli jest to argument rzeczowy. No, ale ja w sumie nie jestem święty, bo uważam, iż gdyby legalizacja objęła Polskę to Twój czarny scenariusz by się nie spełnił. Najgorsze jednak jest w Twoim toku rozumowania to, że nie dostrzegasz faktu, iż dzieciaki już palą! Palą, bo mają dostęp do marihuany nielegalnie, dostęp niemalże powszechny. Na każdym blokowisku, mniejszym czy większym, działa po kilku dilerów, którzy bez najmniejszych oporów sprzedają "towar" dzieciakom. Bo dla nich to zysk, a jak ich złapią, to przecież tak czy siak takie same konsekwencje poniosą. Moim skromnym zdaniem to paradoskalnie legalizacja i zaostrzenie kar dla tych lewych dilerów ograniczyłaby dzieciakom dostęp do marihuany. To znowu jest gdybanie - jak w Twoim przypadku, ale jeśliby wprowadzić drakońskie sankcje za sprzedaż marihuany nieletnim, przeprowadzać stałe kontrole punktów dystrybucyjnych (wysyłanie dzieciaków incognito celem nabycia w taki punkcie trawy), ukróciłoby to i ukręciło łeb takim procederem. Do tego należy dodać, iż taka kontrola byłyaby łatwiejsza - z prostego względu, tych punktów byłoby mniej. Dziś papierosy możesz kupić w każdym sklepie spożywczym czy monopolowym, każdym kiosku. To samo, z wyłącznieniem kiosków, tyczy się alkoholu. Jak wiemy, takich punktów jest masa, więc walka z tym procederem przypomina walkę z wiatrakami.

    Nie boję się pijaczków, którzy wysiadują w parku koło mojego domu, choć wcale nie uważam ich sposobu na życie za dobry, ale jak widzę nawalonego małolata, to mogę się spodziewać wszystkiego.

    Marihuana nie wywołuje agresji, a, podobnie jak muzyka, łagodzi obyczaje. To akurat jest udowodnione naukowo i z tym faktem nawet przeciwnicy wprowadzenia legalizacji (depenalizacji) nie śmią dyskutować. Również o antydepresyjnych walorach marihuany sporo opasłych tomisk napisano.

    Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że alkohol i narkotyki, nawet te "miękkie" uzależniają (nieważna, czy fizycznie, czy psychicznie).

    Tak, ale uzależniają również leki na receptę. Ba, bez recepty są dostępne narkotyki o wiele silniejsze, aniżeli marihuana. Taki preparat - Tantum rosa - dostępny w każdej aptece bez recepty, za około 3 złote szaszetka. Dwie szaszetki spożyte doustnie i taki młodziak ma zapewniony odlot o wiele większy aniżeli po marihuanie. Do tego, niszcząc sobie nerki i wątrobę, ale w końcu...działa legalnie! Jest wiele substancji uzależniających, które są dostępne legalnie. Ot, kofeina - uzależnia? Uzależnia! Szkodzi? Na dłuższą metę tak. Zakazać więc picia kawy? Nie wspomnę tutaj o zachowaniach uzależniających wśród młodzieży i dzieciaków. Ot, głupi przykład, o którym czytałem niedawno w Wykopalisku. Jednym z najbardziej psychicznie uzależniających zachowań jest masturbacja. Może wprowadzimy również jej penalizację?

    Dla mnie młody człowiek, szukający rozwiązania swoich problemów w znieczulaczach (zaznaczam, że nie rozgraniczam narkotyków i alkoholu), potrzebuje pomocy, a nie legalizacji.

    Czemu zakładasz, że ludzie pijący ze znajomymi piwo w pubie czy palący dla odprężenia marihuanę na imprezie (po ciężkim dniu pracy) mają problem? Rozumiem, że jest cienka linia między sporadycznym spożyciem a nałogiem (alkoholizmem, narkomanią), jednak tym torem logiki znów wszystkiego musielibyśmy zakazać. Żadna używka nie stanowi rozwiązania dla problemów jakie spotykamy w życiu. Jednak nie widzę dlaczego człowiek nie może napić się piwa oglądając mecz w telewizji, na urodzinach u ciotki Teresy wypić paru kieliszków wódki za jej zdrowie, czy dla odprężenia, na dobry sen, przy oglądaniu niezłej komedii zapalić sobie skręta. Wszystko jest dla ludzi - tylko z umiarem, jak już nie raz podkreślałem.

    Skoro twierdzicie, że trawka nie uzależnia, to po co Wam legalizacja?

    Eh, odpowiadając na to pytanie wyjdę na jakiegoś ultrazwolennika palenia marihuany, choć tak wcale nie jest...no, ale cóż. Nie twierdzimy, tylko twierdzą tak niezależne badania poparte raportami wielu niezależnych komitetów naukowych oraz raportem Światowej Organizacji Zdrowia. Dlaczego legalizacja?

    pokaż komentarz
    ortodox
  • ortodox +2  

    Tak, w jakiś dziwny sposób zeżarło mi z pół komentarza, ale cóż, postaram się go jakoś odtworzyć. Na czym to skończyliśmy? Aha, tak - dlaczego legalizacja?

    Legalizacja, by człowiek nie musiał palić świństwa sprzedawanego przez dilerów, by nie musiał ukradkiem przemykać przez miasto z 0,5 grama marihuany, w obawie przed tym, że zostanie zatrzymany przez Policję i potraktowany jak najgorszy degenerat i kryminalista (na równi - przynajmniej formalnie - z bossem mafii narkotykowej). By każdy kto tego chce mógł przy marihuanie się odprężyć, by nie musiał się martwić kacem nazajutrz, by zintensyfikować śmiech podczas oglądania głupiej, amerykańskiej komedii. Po to, by używać czegoś, czego używania skutki są mniej drastyczne, aniżeli używanie innych, ogólniedostępnych i legalnych środków, bez obawy o plamę na życiorysie, figurowanie w rejestrze skazanych, napiętnowanie społeczne.

    Przecież nie musicie jej palić.

    To nie jest już kwestia wolincjonalna, ale bardziej zasad. Nie muszę wszak pić piwa a jest legalne. Mogę wyjść do sklepu i sobie je kupić, następnie skonsumować. Nie musze tego jednak robić. Podobnie z papierosami. Skoro preferuję stan po wypaleniu jointa, nad stan odurzenia alkoholowego, dlaczego państwo ogranicza mi zakazem moje preferencje? To, że czegoś nie muszę robić, nie oznacza jeszcze tego, że nie chciałbym mieć możliwości tego zrobienia. Jeśli kiedyś naszłaby mnie jeszcze ochota na zapalenia marihuany, woałbym udać się do rzetelnego punktu sprzedaży, pewien, iż zaopatrzę się w "czysty towar", aniżeli przemykać ciemnymi ulicami blokowiska, z gramem marihuany schowanym w majtkach. Masz rację, nie musimy palić, ale chcielibyśmy przynajmniej móc zapalić. Bez konsekwencji.

    Zresztą, znając nasze społeczeństwo, jakiś czas po legalizacji ruszyłyby protesty "z jakiej racji państwo zarabia na akcyzie" - ale to już inny temat

    Czy ja wiem? "Znając nasze społeczeństwo" pewnie jakieś pomruki narzekań by się pojawiły, ale nic ponadto. Tak jak teraz, "dlaczego w cenie benzyny połowa to podatki?" ; "dlaczego wzrasta akcyza na fajki?" ; "dlaczego drożeje mi piwo?".

    Pozdrawiam.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • vague 0  

    seba-zzdw, a ty jesteś nerdem. już wole bakać od czasu do czasu niż być takim nerdem jak ty :D

    pokaż komentarz
    vague
  • 7831389 -1  

    Hmmm, w tym momencie w rzadzie znajduje sie coraz wiecej politykow ktorzy poruszaja kwestje konopii indyjskiej. Wydaje mi sie ze moze za jakis czas, zbierze sie wiecej tych politykow i zrobia cos w tym kierunku, ale wydaje mi sie ze niezdazy sie to w najblirzszej przyszlosci.

    pokaż komentarz
    7831389
  • childofthewind +2  

    Przeczytałem wszystkie komentarze i pora dodać coś od siebie:
    Po pierwsze: ponieważ jestem przeciwko, zostanę zaminusowany, jak wszyscy, którzy są przeciwko (sprawdźcie - ile minusów dostają ci przeciw, a ile ci za paleniem). A te minusy dostaje się tylko za bycie przeciw - nie ważne czy się ma argumenty czy nie.
    Ja akurat mam.

    Od razu obalę coś, co mi pewnie napiszecie, choć było już 1000000 razy: wiem, że zdrowotnie marysia jest mniej szkodliwa od papierosów - ale ja jestem za delegalizacją papierosów. Dlaczego? O tym dalej.

    Mógłbym przedstawić historię mojego kumpla, który traci kontakt z rzeczywistością przez palenie - ale po co? też już było.

    Ja napiszę coś, co dziwię się, że nie zostało jeszcze wspomniane. Ci, którzy są za legalizacją podają często argument, którym sami się podkopują.

    Wolność. Nikt wam nie może mówić, co jest dla was dobre, jesteście dorośli i wiecie, czym co grozi? To ma być wasza świadoma decyzja, tak?

    To teraz mi powiedzcie, kto ma większe prawo: wy do palenia, czy ja do oddychania? Jeśli marysia zostanie zalegalizowana, to będzie ta jak z papierosami - nie będę mógł przejść przez dworzec, żeby się nie nawdychać. I to nie z własnej woli. Wy będziecie mnie zmuszać do biernego palenia nie tylko papierosów, ale i waszej używki. Jakim prawem?

    Jak ktoś mi zbije ten argument (logicznie), podpiszę każdą petycję za zalegalizowaniem. Serio.

    Uwaga: Zakaz palenia w miejscach publicznych to NIE jest argument, bo do palenia też jest, a nikt nie przestrzega.

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • ortodox +2  

    Hmm, a co powiesz o depenalizacji?

    Poza tym - troszkę demonizujesz. Jeśli trawka zostanie zalegalizowana, myślisz, że zaroi się od niej na ulicach? Że ludzie masowo będą z nią zatruwali życie niepalącym? Jak wiemy powszechnie - wydychany dym zawierający THC również może oddziaływać na osobę niepalącą, a przez przypadek zaciągającą się takim dymem.

    Jeśli chodzi o samą legalizację - optowałbym za rozwiązaniem "barowym". Tak jak, w świetle prawa, nie możesz napić się żadnego alkoholu w żadnym miejscu poza strefami wyznaczonymi, tak powinno być i z marihuaną. Specjalne strefy, a palenie poza nimi = grzywna. Oczywiście, napiszesz mi, że to nic nie da, bo nie będzie się dało wyłapywać itp. itd. W takim razie powinniśmy zakazać wszystkiego, bo sprawcy wykroczeń są i tak w większości nieidentyfikowani, a wszystko na swój sposób szkodzi organizmowi.

    Twój argument, choć wewnętrznie spójny, razi mnie jednak brakiem logiki. Brnąc bowiem dalej Twoim tokiem myślenia, powinniśmy zakazać osobom nadmiernie pocącym się (ergo : śmierdzącym), podróżowania transportem publicznym (samoloty, kolej, autobusy itp.), ponieważ moje prawo do oddychania świeżym powietrzem jest ważniejsze aniżeli jego prawo do podróży, nawet mimo tego, iż ma zakupiony bilet.

    I nie ma czegoś takiego jak zakaz palenia wyrobów tytoniowych w miejscach publicznych w skali kraju. Nie ma aktu normatywnego, który by to regulował, są jedynie akty prawa miejscowego określonych rad gmin.

    P.S. Masz ode mnie plusa za podjęcie rzeczowej dyskusji, minusuję jedynie takich oszołomów jak @seba-zzdw.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • 5th -1  

    @childofthewind : Nie ma takiego zakazu. Mają go dopiero wprowadzić. Jedyny zakaz co do publicznego używania używek dotyczy spożywania alkoholu. Póki nie dostałem 50 zł mandatu(tylko dzięki temu że policjanci byli OK bo mogłem dostać 100) bimbałem na ten przepis ale jak chodziłem ze znajomymi to zawsze chodziliśmy w miejsca odludne albo do baru(czyli szanowaliśmy ten zakaz). Podpiszesz teraz petycję :P? Co do historii twojego kumpla współczuje mu serdecznie ale gdyby podobnie nadużywał alkoholu efekt byłby podobny. Jedyna używką od jakiej można być uzależnionym i nie stracić kontaktu z rzeczywistością to papierosy( sam nie palę [ może 4 razy do roku:)] i jestem zwolennikiem zakazu publicznego palenia ) . Argumentem o wolności nigdy się nie podpierałem ponieważ wolność jest pojęciem względnym.

    pokaż komentarz
    5th
  • markyslim +3  

    @childofthewind
    Nie jestem jakimś oszołomem chcącym biegać po ulicach z jointem w ustach. Chcę móc legalnie sobie wyhodować roślinkę, potem ją ususzyć a następnie popalać sobie w domku, w ogródku, wśród znajomych na imprezce(jeśli oni nie mają nic przeciwko temu, żebym palił w ich towarzystwie). Chcę tylko tego - Czy to ąz tak dużo? Czy komuś wyrządzę tym krzywdę?

    pokaż komentarz
    markyslim
  • mazaken +2  

    o marihuanie i od razu na głównej, konstytucja mówi że swobody mogą być ograniczone wyłącznie drogą ustawy, więc tak właśnie jest i koniec tematu - to tak jak z zakazem sprzedawania alkoholu dzieciom - przecież też ogranicza im swobodę.
    pomysł bez sensu.

    i nie ważne już teraz czy jestem za legalizacją czy nie.

    pokaż komentarz
    mazaken
  • markyslim -3  

    A dlaczego to diler ma decydować czy ktoś jest w odpowiednim wieku, żeby kupił u niego marihuanę? I przy okazji taki diler zapyta się takiego małolata:
    -Ty, a może chcesz coś mocniejszego?

    pokaż komentarz
    markyslim
  • pinkpanther72 -6  

    @markyslim: a myślisz, że sprzedawca w cofee shopie nie wyciągnie czegoś spod lady albo nie skieruje do zaprzyjaźnionego dealera?

    pokaż komentarz
    pinkpanther72
  • kubako +1  

    a myślisz, że barman w pubie, gdzie oferują "oficjalnie" tylko piwo, ma pod ladą wódkę, spirytus i denaturat?

    pokaż komentarz
    kubako
  • MastaDJMax +1  

    Aleście się rozgadali...

    pokaż komentarz
    MastaDJMax
  • _lukasz_ +1  

    Zaćpacie się jeszcze i kto będzie pracował na moją emeryturę?

    pokaż komentarz
    _lukasz_
  • kubako -1  

    może by jaśniepan sam popracował?

    pokaż komentarz
    kubako
  • mwitbrot -2  

    Czytając takie d$#%!izmy dochodzę do wniosku, że jednak palenie trawy mózg wyżera.

    pokaż komentarz
    mwitbrot
  • illmaticmat -1  

    Gdzie mam podpisać?

    pokaż komentarz
    illmaticmat
  • inirudebwoy -1  

    Łamie prawo konstytucyjne ponieważ uniewożliwia Rastafari legalne odbywanie swoich uroczystości religijnych. Jest to niezbędny lement religii Rastafari.

    pokaż komentarz
    inirudebwoy
  • fman 0  

    Obawiam się, że wyrok w tej sprawie byłby przekładany, zupełnie jak to było w sprawie oceni z religii wliczanej do średniej.

    pokaż komentarz
    fman
  • CreativePL 0  

    OMG zaczyna sie... sam jestem za legalizacja choc depenalizacja mi starczy, a teraz autorze tego wykopu powiedz mi czym do tej pory sie zajales aby zalegalizowac ganje? Biegasz z plakatami po miescie i z wlepami, szukasz punktow dystrybucyjnych spliffa, i czy ty wogole siedzisz na jakich kolwiek forach zwiazanych z ganja (bo cie wogole nie kojarze) Wybacz ale ja tez moge zarzucic pomysłem "dawajcie zbierzmy 100tys podpisow i zlozymy ustawe do sejmu" i co podpisy zbiora sie same? Zaczni działac sam, skontaktuj sie z Gota(o ile wiesz kto to jest) dolacz sie do wolnychkonopi badz do armikonopnej i zaczni dzialac a nie piszesz p#%$$$#y na wykopie.

    /edit: takie pomysly slysze codziennie na niektorych forach poznej sprawa i zapal ucicha wiec jestem zaj#%iscie sceptyczny do takich pomysłow.

    pokaż komentarz
    CreativePL
  • markyslim -1  

    Powiem tak - w kwestii walki o legalizację jestem nowicjuszem. Jestem w Polsce od 2 lat po wyjeździe w 1999r. Paliłem, palę i będę palił i chcę móc robić to bez obawy, że mnie zamkną. Jedyne forum które czytuję to hyperreal.info - podaj proszę jakieś inne. Nie zamierzam poprzestać na tym jednym pomyśle. Wiem, że to tylko my możemy zmienić i jeśli nie Skarga Konstytucyjna to na pewno jakiś inny sposób zaskarżenia ustawy przyniesie nam ulgę :)

    pokaż komentarz
    markyslim
  • _lukasz_ -1  

    "Jedyne forum które czytuję to hyperreal.info"

    Gratuluję szerokiego wachlarza zainteresowań i wybitnej kreatywności.

    pokaż komentarz
    _lukasz_
  • markyslim -1  

    I co, będziesz się czepiał bo nie dodałem na ten temat?

    pokaż komentarz
    markyslim
  • barry853 0  

    Do wszystkich, którzy piszą/napisali (nie czytałem komentarzy ale jestem pewien że takie się znajdą), że palenie marichuany uzależnia i nie jest szkodliwe pytam - co to ma do rzeczy??? Dajcie ludziom możliwość wyboru, niech będą kowalami własnego losu. Jeżeli to doprowadzi ich do zguby to ich sprawa. I nie piszcie prosze mantr w stylu "palenie marichuany może doprowadzić w końcu do ciężkich narkotyków", bo to nie jest żadna reguła i jak się szczerze zastanowicie to chyba przyznacie mi rację. Dodam tylko, że sam nie zapaliłem ani razu. Poprostu nie chce żeby traktowano mnie jak dziecko, co najwyraźniej niektórym nie przeszkadza.

    pokaż komentarz
    barry853
  • MastaDJMax +1  

    Domyślam się że gdyby moderator postanowił usunąć wszystkie komentarze powtarzające te same argumenty, to 90% by została skasowana, wliczając w to twój. Niemniej jednak się zgadzam. Jednak nawet jeśli ludzie zaakceptują twoje argumenty to zawsze pozostanie lament "A co z dziećmi?!". Nie pytaj... ludzie są po prostu tępi...

    pokaż komentarz
    MastaDJMax
  • barry853 0  

    Szczerze popieram ten pomysł. Ale to po prostu w kraju gdzie jest opieka socjalna (tak - socjalistycznym) nie przejdzie, bo rozbije sie o podobny argument jak sprawa z pasami bezpieczeństwa. Wyrok będzie taki, że to czy palisz to nie jest Twoja prywatna sprawa, ale sprawa całego społeczeństwa. To z pieniędzy tego mitycznego "społeczeństwa" będziesz później leczony gdybyś kiedyś wpadł w nałóg. Najpierw trzeba zlikwidować państwową służbę zdrowia, oddać ludziom pieniądzę z podatków, które na nią łożą i dopuścić do działania konkurencyjnych prywatnych szpitali. Wtedy możemy pogadać o legalizacji marichuany.

    Mimo wszystko pomysł popieram bo byłby to jednak jakiś sygnał.

    pokaż komentarz
    barry853
  • gosiaor 0  

    Cytat z pewnego forum:
    Heh ja też miałam nie palić, miałam przestać, ale dziś po raz kolejny zapaliłam. Ledwie wczoraj zastanawiałam się czy nie iść na mityng NA, a dziś znowu jaram. Dodam, że nie palę codziennie, ale ostatnio coraz częściej.
    I powiem, że teraz właśnie siedzę najarana i się wkręciłam w pisanie - podobno jestem utalentowana literacko, mam już dwa teksty opublikowane (oba były pisane na trzeźwo), a teraz jak po jaraniu zasiadłam do pisania, jak mnie kopnęło... Normalnie, to słowa ciężko przychodzą (kiedyś pisało mi się o wiele łatwiej, ale te czasy minęły), nie mogę się skupić, ale teraz, to jak za dawnych czasów. A na trzeźwo to nic mi się nie chcę, w ogóle, obiecuję sobie, że zasiądę do pisania - bo to jest to co chcę robić w życiu, co kocham robić - a tu ni ch!!a, nie idzie, siedzę jak ten kołek i gapię się w monitor.
    dla zainteresowanych - dyskusja na forum anonimowych narkomanów: http://anonimowinarkomani.org/forum/viewtopic.php?t=1679

    pokaż komentarz
    gosiaor
  • Jacolex 0  

    Alkohol produkowany jest pod kontrolą państwa. Owszem, zdarzają się nadużycia, ale nie ma takiego czegoś jak mafia alkoholowa.

    pokaż komentarz
    Jacolex
  • zwierzak2003 0  

    Nie żebym był pesymistą, jestem realistą:

    To się nie uda
    Prosty powód dlaczego? Społeczeństwo na równi traktuje wszystkie nielegalne narkotyki, tolerując nadal te legalne, czyli alkohol oraz tytoń. Jest to za mocno zakorzenione w społeczeństwie, a raczej nie wyobrażam sobie, aby Trybunał konstytucyjny był aż tak bieżąco odnośnie „prawdy”* propagowanej przez ruchy za wyzwoleniem marihuany

    Przy okazji, sam jestem za podobnym stosunkiem do tego tematu jak w Holandii, gdzie odsetek uzależnionych, wśród osób biorących narkotyki, jest dużo mniejszy, a więzienia nie pękają wszach z powodu aresztowania osób posiadających przy sobie ilości „na własny użytek”.

    * Część z „prawd” wymienianych są bujdami, chcącymi zaprezenować tylko pozytywny wizerunek marihuany, tak na prawde na wykopie widziałem może jedno znalezisko, chociaż w części obiektywne.

    pokaż komentarz
    zwierzak2003
  • Ice_Glaze -6  

    Po pierwsze jestem jak najbardziej ** ZA LEGALIZACJĄ MARIHUANY** ale to co chcesz przedstawić nie ma szans. Nie chce mi sie tu rozwodzić "prawnie" co i jak wystarczy chwile pomyśleć.

    pokaż komentarz
    Ice_Glaze
  • markyslim +5  

    @Ice_Glaze
    Wydaje mi się, że w kwestii legalizacji warto rozważyć i wypróbować wszystkie dostępne możliwości. Jestem pewien, że jako obywatele tego kraju mamy coś jednak do powiedzenia i musimy szukać wyjścia z tej sytuacji - tak aby wilk był syty i owca cała.
    Weź pod uwagę fakt jak jest ona obecnie łatwo dostępna dla dzieci (łatwiej im kupić trawkę niż legalne papierosy i alkohol). Naprawdę ta sytuacja jaka obecnie panuje musi się zmienić.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • childofthewind -2  

    A tak poza tematem:

    **co rzucają nimi lub wymach%#ą **

    Brawo dla wykopu=]

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • komar- -2  

    A ja mam prośbę do sceptyków. Podajcie choć jeden powód, dla którego konstytucja zabrania palenia marihuany, ale taki który nie dotyczy jednocześnie alkoholu lub papierosów.

    pokaż komentarz
    komar-
  • ortodox +4  

    No cóż, jestem zwolennikiem...przynajmniej depenalizacji..

    Jednak Konstytucja jest ustawą zasadniczą i w niej nie znajdziesz regulacji szczegółowych na temat alkoholu, wyrobów tytoniowych czy też marihuany. Konstytucja RP nie może przeto zakazać spożywania używek, bo takiej regulacji tam nie ma. Jednak jeśli chcesz rzetelnej odpowiedzi na tak zadane pytanie, polecam rozdziały III i IV Konstytucji, dotyczące źródeł prawa obowiązującego w Polsce, jak również Sejmu i Senatu. To parlament tworzy ustawy, które dotyczą zakresu legalności używek, parlament działający na mocy Konstytucji. I ten parlament, poprzez wybieranych przez nas członków, decyduje o tym, Konstytucja nie ma tu nic do tego.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • kubako +3  

    To parlament tworzy ustawy, [...] parlament działający na mocy Konstytucji. I ten parlament, poprzez wybieranych przez nas członków, decyduje o tym, Konstytucja nie ma tu nic do tego.

    Otóż ma :)
    Jeśli parlament stworzy ustawę, która mówi że nie wolno wychodzić z domu, między godziną 20 a 6 rano, to też nie jest to bezpośrednio regulowane w konstytucji, a będzie z nią sprzeczne.
    Jeśli uważasz, że jesteś jakaś ustawę jest sprzeczna z zapisami konstytucji, to właśnie ją zgłaszasz. Więc konstytucja ma sporo do ustaw parlamentarnych - muszą być zgodne z jej zapisami.

    Art. 31 Konstytucji:
    Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

    Zatem jeśli by udowodnić, że palenie marihuany nie zagraża dla bezpieczeństwu, porządkowi publicznemu, środowisku, zdrowiu i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób, to nie powinna państwo nie może jej zakazywać.

    Ponieważ brak wpływu na niektóre z wymienionych aspektów, np porządek czy moralność, czy nawet zdrowie, mogą być podważane, bierzemy kolejny artykuł Konstytucji

    Art. 32.

    1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
    2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny


    I udowadniamy, na podstawie rozlicznych badań naukowych (od raportu WHO zaczynając) oraz przywołując doświadczenia innych państw, że różnicowanie alkoholu i tytoniu, oraz marihuany jest bezpodstawne. Zatem dyskryminacją jest zgoda na używanie alkoholu i papierosów, przy jednoczesnych represjach wobec użytkowników marihuany.
    Marihuana nie jest ona od tych używek ani bardziej niebezpieczna dla zdrowia, ani bardziej demoralizująca, więc równość ludzi sugeruje, że nie powinno im się zabraniać jej używania, lub powinno się na równi zakazać używania alko i tytoniu.

    Oczywiście trybunał konstytucyjny będzie miał logikę i konstytucje w pałce :(

    PS. dodatkowo artykuły, na które można by się ewentualnie powoływać:
    Art. 47.
    Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

    Art. 53. dla rastafarian. musieliby oficjalnie zarejestrować kościół rasta
    Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie.

    pokaż komentarz
    kubako
  • ortodox +4  

    @kubako, w zasadniczej części swojego wywodu masz rację, jednak Trybunał nigdy nie obierze takiej ścieżki - z prostego powodu, każdy domagałby się jak najszerszego liberalizmu społecznego i obyczajowego.

    Po kolei:
    Jeśli parlament stworzy ustawę, która mówi że nie wolno wychodzić z domu, między godziną 20 a 6 rano, to też nie jest to bezpośrednio regulowane w konstytucji, a będzie z nią sprzeczne.

    Zależy od okoliczności i uzasadnienia ustawowego. Poza tym, Konstytucja odwołuje się do tzw. ogólnych zasad prawa, które każą zakładać, iż legislator jest racjonalny.

    Jeśli uważasz, że jesteś jakaś ustawę jest sprzeczna z zapisami konstytucji, to właśnie ją zgłaszasz.

    Pod warunkiem, iż te sprzeczności dotyczą Ciebie indywidualnie lub na mocy wspomnianych sprzeczności wydano przeciw Tobie orzeczenie dotyczące Twoich konstytucyjnych praw lub wolności w postępowaniu sądowym lub administracyjnym. poza tym - skąd wziąłeś moją wypowiedź, iż Konstytucja nie ma nic do ustaw? Ja stwierdziłem jedynie, iż istnieje coś takiego jak źródła prawa i delegacje ustawowe.

    "Zatem jeśli by udowodnić, że palenie marihuany nie zagraża dla bezpieczeństwu, porządkowi publicznemu, środowisku, zdrowiu i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób, to nie powinna państwo nie może jej zakazywać." - poparte art. 31 Konstytucji.

    Palenie marihuany, spożywanie jakiegokolwiek tworu z konopi nie jest konstytucyjnym prawem, ani wolnością gwarantowaną w Konstytucji! Dlaczego też powołujesz się na ustęp 3 tego artykułu, zupełnie pomijając ustęp 2?
    Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

    Polskie prawo zapisane w przepisach Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wyraźnie zmusza nakazem do abstynencji narkotykowej (in generali - bo wciąż nie do końca mogę przyjąć kategoryzację marihuany jako narkotyku, a jeśli już - to do tej samej paczki należy wrzucić wiele medykamentów, wyroby tytoniowe i alkohol).

    Brnąc dalej, przytaczasz artykuł 32 Konstytucji. Ja się tylko pytam o jakiej dyskryminacji mówisz? Politycznej? Społecznej? Gospodarczej? Mylisz zupełnie pojęcia! Równość ludzi wobec prawa nie jest kategorią ulegającą swobodnej interpretacji! To jest tzw. kategoria sztywna! Idąc Twoim torem rozumowania doczekalibyśmy się pewnie wniosku pedofilów o obniżenie wieku inicjacji seksualnej, bo to również przecież jest dyskryminacją. Przecież trzylatek i piętnastolatek to ci sami obywatele.

    Polecam lekturę książki prof. Lecha Garlickiego - Prawo konstytucyjne RP - podręcznik akademicki, tam znajdziesz logiczny, stanowiący spójną całość wykład na temat praw i wolności jednostki w świetle Konstytucji RP.

    Co do Twojego post scriptum - art. 47 znów odpada, gdyż należy go odczytywać w połączeniu z artykułem 31, o którym już pisałem.

    Art. 53 - jedyna rzecz, co do której nie mogę znaleźć argumentów polemicznych.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • kubako +3  

    w zasadniczej części swojego wywodu masz rację, jednak Trybunał nigdy nie obierze takiej ścieżki - z prostego powodu, każdy domagałby się jak najszerszego liberalizmu społecznego i obyczajowego.

    Hehe, ja to wszystko wiem :(
    Zresztą napisałem to tylko, hmm, bardziej dosadnie -> fragment o pałce :)
    Patrząc na dotychczasowe wyroki Trybunału, i porównując je z wyrokami odpowiedników w innych krajach, mam wrażenie, że ci nasi za bardzo ulegają emocjom i własnym przekonaniom, a nie czystej, beznamiętnej logice i analizie konstytucji.

    Nie będę spierał się co do reszty punktów, bo to i tak by była czcza, akademicka dyskusja.
    Jednak dodam tylko coś do tego:

    _Art. 53 - jedyna rzecz, co do której nie mogę znaleźć argumentów polemicznych. _

    Sam ze sobą zapolemizuję. Po pierwsze Trybunał nie potraktowałby Rastafarian jako religii, raczej jako "ruch" czy pewną luźną filozofię.
    Po drugie w konstytucji jest zabezpieczenie przeciwko skargom o dyskryminacje religijne. Jest w tym artykule punkt, który mówi, że nie można swoimi obrzędami łamać ustaw. Pewnie miało to być zabezpieczenie, przed np. składaniem ludzi w ofierze, ale równie dobrze można w ten sposób zgasić miłośników ziółka.

    Natomiast mam jedno przemyślenie, powinny je wziąć pod uwagę organizacje walczące o zmianę polityki narkotykowej.
    Ostatnio w mediach był wałkowany przypadek tego faceta, który zaskarżył do Trybunału obowiązek zapinania pasów. Wiadome było, że przegra, ale miał praktycznie za darmo niezłą reklamę. Gdyby ktoś przygotował się dobrze, przedstawił zwięźle argumenty za legalizacją, może dorobić jakaś stronę informacyjną o akcji itp, a oni puścili by to w TV i gazetach, to może otworzyłoby to kilka umysłów?

    W każdym razie miałaby taka akcja dużo większy medialny odzew, niż np marsz wyzwolenia konopi, o którym w sumie mało kto pisał.
    Może warto to przemyśleć od tej strony...

    pokaż komentarz
    kubako
  • dant +1  

    Tak sobie mysle patrzac na przytoczone artykuly... trzeba by zlozyc dwie skargi opierajac sie na artykule 31. jedna ze ze wzgledu ze marichuana powinna byc legalna a druga ze alkochol powinien byc nielegalny i za pomoca odpowiednich badan udowodnic szkodliwosc jednego i drugiego. W wtedy sa trzy wyjscia: a) posiadanie na wlasny uzytek przestaje byc karalne albo b) delegalizuja alkochol albo c) zostaje tak jak jest a trybunal sie kompletnie osmiesza taka logika.

    ps. w ktoryms poscie powyzej ktos napisal ze nie chce zeby z jego pieniedzy oplacany byl odwyk po marichuanie... Skoro jest to uzaleznienie psychiczne [jak telewizja, czekolad itp] to w gre wchodza co najwyzej koszty psychologa. A teraz porownajmy to z dziennymi kosztami przechowywania takiego wroga spoleczenstwa w wiezieniu, i kosztami jego pozniejszej egzystencji po powrocie na lono spoleczenstwa [bo jako uczciwy normalny obywatel to raczej nie wroci]

    pokaż komentarz
    dant
  • childofthewind -2  

    Lepsze są takie komentarze, jak Twój, nie wnoszące niczego do dyskusji? 'Odbijanie piłeczki' to pejoratywna nazwa dla 'dyskusji', a z dyskusji wyciągnąć można jakieś myśli.

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • childofthewind -4  

    A możesz zamiast powtarzać po innych odnieść się do moich argumentów?

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • ortodox -1  

    @childofthewind, mimo, że jesteś moim adwersarzem w tej debacie - celnie ;)

    pokaż komentarz
    ortodox
  • krakowiakk -4  

    NIE LEGALIZUJCIE BO POZNIEJ LUDZIE MAJA DEPRESJE I SIE ZABIJAJA PO TYM. WIEM BO JESTEM LEKARZEM. I MAM CAPS LOCK ZACISNIETY.

    pokaż komentarz
    krakowiakk
  • childofthewind -5  

    Wasze argumenty wciąż nie są logiczne - brzmią raczej jak "obiecuję, że nie będę palić w miejscach, gdzie to może komuś przeszkadzać". Dobra, wierzę wam, ale ile osób będzie się tak przyzwoicie zachowywać?

    Jest zakaz palenia na dworcach - albo moi znajomi dostali mandaty nielegalnie.

    Jeżeli chcecie palić tylko w domu i tylko sami ze sobą i znajomymi, którzy też palą, to LEGALIZACJA nie jest wam potrzebna, co do depenalizacji to jestem do niej bardziej skłonny, bo wtedy faktycznie mogłoby to na mnie nie wpływać.
    Z tym, że droga od depenalizacji do legalizacji wcale nie jest taka długa, jak się może wydawać.
    A mnie już szlag trafia, że nie mogę oddychać powietrzem.

    Co do argumentu o ludziach nadmiernie pocących się - oni sobie tego potu nie kupują w kiosku i nie inicjują z własnej woli - i założę się, że nie są ze swojego pocenia się dumni, co więcej, gdyby to od nich zależało, to nie pociliby się w miejscach publicznych. Czy tak samo jest z palaczami?

    p.s. zgadzam się z tymi, którzy minusują krzykaczy takich jak ten kilka postów wyżej - mój post i odpowiedzi na niego pokazują chyba, że da się o tym rozmawiać, a nie kłócić. Swoją drogą szacunek dla odpowiadających za poważne potraktowanie.

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • czupakabra +3  

    chyba się popłaczę

    pokaż komentarz
    czupakabra
  • kacius -1  

    "ale czy marihuana jest z konopi? chyba nie..." - kocham nasz kraj :/

    pokaż komentarz
    kacius
  • childofthewind -1  

    Dla mnie jednak również byłby to problem, jednak nie stawiałbym go w demonicznym świetle. Ukarać grzywną, towar zarekwirować, pouczyć i przejść do życia codziennego.

    Dlatego się nie dogadaliśmy - bo cały czas mówimy o tym samym. Właśnie opisałeś moje zdanie=]

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • markyslim +1  

    Naucz się w końcu używać funkcji - odpowiedz.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • ortodox +1  

    Dlatego się nie dogadaliśmy - bo cały czas mówimy o tym samym. Właśnie opisałeś moje zdanie=]

    No nie do końca, bo ja byłbym w stanie przyjąć legalizację w ciemno z pewnymi obostrzeniami. Postępowanie mandatowe za palenie w miejscu publicznym i tyle.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • childofthewind -2  

    w ciemno z pewnymi obostrzeniami.
    to chyba nie ma sensu XD

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • ortodox 0  

    Ma mój drogi. Sam proces legalizacyjny biorę w ciemno, ale stawiam przy nim liczne normy - zakazy i nakazy, które w jakiś sposób mogłyby go "uczłowieczyć", by ludzie postronni jak ty czy jakieś dzieciaki, nie ucierpiały na tym.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • childofthewind -1  

    Ma mój drogi. Sam proces legalizacyjny biorę w ciemno, ale stawiam przy nim liczne normy - zakazy i nakazy, które w jakiś sposób mogłyby go "uczłowieczyć", by ludzie postronni jak ty czy jakieś dzieciaki, nie ucierpiały na tym.
    Może czepiam się semantyki, ale skoro stawiasz normy to nie bierzesz go w ciemno-_-'

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • Faf -1  

    taka skarga odpadłaby z powodów formalnych, chyba że złożyłby ją ktoś ukarany prawomocnym wyrokiem sądu za posiadanie/handel.

    pokaż komentarz
    Faf
  • globi -1  

    No i teraz na wykopie dzieje sie to co Terence McKenna nazwał umniejszaniem jednej tradycji przez drugą tradycje. Takie zabawy w odbijanie piłeczki stają sie powoli nudne

    pokaż komentarz
    globi
  • Matias +6  

    Kaziu12 popełniłeś 2 (słownie: dwa) błędy. Powinno być T zamiast D i oczywiście myślnik pomiędzy:

    E - B I L E T

    Właściwie, w dalszym ciągu nie wiem po co tyle razy powtórzyłeś - artykuły odnośnie samolotów i cen biletów były wykopane trochę wcześniej.

    pokaż komentarz
    Matias
  • MastaDJMax -2  

    Mam pomysł. Załóżmy nową religię, w której rytuałem koniecznym do osiągnięcia zbawienia jest palenie kwiatostanów konopii indyjskiej, a potem zaskarżmy przepis jako dyskryminację religijną. Rastafarianie mieli taki pomysł, nie wiem jak się skońćzył, ale coś cicho ostatnio na ten temat...

    pokaż komentarz
    MastaDJMax
  • ortodox +1  

    Nie przejdzie. Przeczytaj ustawę o rejestracji związków religijnych w Polsce. Wyraźnie masz tam zaznaczone, iż związek taki nie może być zarejestrowany, jeśli na poziomie rytualnym nakazuje lub zobowiązuje do dokonywania czynów sprzecznych z prawem polskim. Bądź co bądź, palenie konopi jest czynem sprzecznym z prawem polskim i prędzej by taką "religię" wciągnięto na listę sekt, aniżeli zarejestrowano.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • kubako +2  

    Swoją drogą tu wychodzi na jaw polski zamordyzm. We Włoszech, sąd najwyższy przyznał rastafarianom prawo do posiadania 100g marihuany ze względów religijnych. A u nas nawet za pół grama masz przechlapane.

    pokaż komentarz
    kubako
  • ortodox -2  

    Czy ujemny EMPIRYZM nie może być argumentem? To co może nim być, jak nie realne przypadki?
    Pewnie, że może - jednak argument z pola antytytoniowego przenosisz na polę potencjalnego zagrożenia spowodowanego przez palaczy marihuany - a to jest nie fair.

    Właśnie poparłeś kary dla palaczy marihuany. - nigdy nie byłem im przeciwnym, jeśli chodzi o palenie w miejscach publicznych. Uważam, że podobnie jak w przypadku alkoholu, profilaktycznie należałoby zakazać możliwości popalania gdzie popadanie. Ze względu na dobro dzieci i młodzieży. Nie odnosze go jednak in generi do całkowitej penalizacji.

    Wciąż, kogo to obchodzi? Moje stanowisko jest jasne: palcie, ale BEZE mnie. zmniejszona ilość ludzi z wirusem HIV nabytym przez wspólne używanie igieł nijak się ma do problemu dymu na ulicach. - ale ma się do Twojego sceptycyzmu. Oni też uważali, że przyniesie to szkody, że ulice zaroją się od narkomanów, tak jak ty uważasz, że będą pełne dymu. Spróbowali - apokaliptyczne wizje okazały się społeczną paranoją.

    Wiesz co jest zabawne w statystykach i badaniach? Ich autorzy dociekają. Powiedz mi, czy zadowala Cię, że w zeszłym roku nawdychałeś się jednego dnia dymu 100 razy, a w następnym już tylko 96 - 92 razy. - skoro w następnym roku nawdycham się 92 - 88, a w jeszcze następnym 88 - 84 - to w sumie tak, zadowala mnie.

    Palenie zatruwa - też się nie da? - no nie da się, bo mówisz o potencjalnym zagrożeniu, które wywodzisz z własnego "widzi mi się" i obserwacji ludzi w sidłach nikotynizmu. Palenie zatruwa - to stwierdzenie faktu, jednak zdanie, iż ulice będą pełne dymu kanabisowego to już opinia.

    Właściwie to odniosłem go do Twojej wypowiedzi o oddychaniu. - w tym konkretnym przypadku tak, ale w innych?

    czyli na obserwacjach z życia codziennego? Pomyśl teraz i powiedz szczerze - co ma na Ciebie większy wpływ w życiu - Twoja codzienność czy statystyki? Mam oddychać dymem i cieszyć się, że zgodnie z badaniami jest go coraz mniej? Czy też popierać politykę pronarkotykową i mieć nadzieję na lepsze? - dokładnie, na obserwacjach, na empiryzmie. Wybacz, ale korzystam z tego samego dworca, chodzę po tych samych ulicach i nie doświadczam tego co ty - kłebów tytoniowego dymu, którym czynni palacze zmuszają mnie do biernego palenia.

    czy Twoim zdaniem takie rozwiązanie ma ekonomiczną przyszłość? Związki restauratorów chyba na to nie pójdą... - pewnie, że ma! Czy w związku z wydzielaniem specjalnych stref dla palaczy tytoniu w restauracjach i niektórych barach ich obroty spadły? Nie! Nawet wzrosły, bo ludzie, którzy nieznosili dymu tytoniowego wreszcie mogli się udać do takiego lokalu i spokojnie zjeść, bądź napić się piwa. W palarniach marihuany zyski generowałaby ta ostatnia, w pijalniach piwa - piwo. Jakoś nie zauważyłem, żeby pijalnie piwa pod szyldem Warki nagle whisky do menu wprowadzały czy pięćdziesiątki wódki - bo któryś ze znajomych może by miał ochotę.

    To odnośnie dysputy ze mną.

    Jeszcze raz: niech pali w domu, swoim, ludzi, którym to nie przeszkadza, sam, z kumplami - jego sprawa. Tylko niech nie naraża na wdychanie tych, którzy sobie tego nie życzą. - eh, bezsens! Wracając do porównanie z osobami pocącymi się - niech taka osoba zmieni przedział, bo ja nie życzę sobie, by pociła się przy mnie i "narażała" (więc mówisz o potencjalnym zagrożeniu? bo się pogubiłem) na wdychanie. Ot, również burzom z piorunami należy się penalizacja, bo narażają na ciężki uszczerbek na zdrowiu, bądź nawet utratę życia. A ja sobie tego nie życzę!

    Mają też mnóstwo zalet. Wymień mi JEDNĄ logiczną zaletę dymu. - ha! I tu runie Twoja analiza problemu, gdyż spaliny, jak i dym, czy to tytoniowy czy z marihuany, to jedynie produkt uboczny, swoisty skutek, którego wyeliminować się nie da. Dla palaczy tytoniu dym również jest skutkiem palenia, a sam papieros musi mieć dla nich zalety, skoro go palą.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • ortodox 0  

    A moje praprawnuki będą wdychać dym tylko 30 razy dziennie. - zaczynam to odbierać jakbyś z premedytacją starał się znaleźć w otoczeniu ludzi palących, by sztachnąć się tym dymem.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • ortodox -1  

    Kończę tą dysputę i dzięki Ci za nią! Znalezisko usuwam z obserwowanych, więc już pewnie Twojej odpowiedzi nie zobaczę. Ważne, że rozmowa była przynajmniej prowadzona bez zbędnych wycieczek osobistych oraz w miarę rzeczowo. Reasumując:
    Jak ktoś mi zbije ten argument (logicznie), podpiszę każdą petycję za zalegalizowaniem. Serio.

    Ten argument został logicznie "zbity". To jednak, że Ciebie nie przekonał - to już inna kwestia.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • konrad89 -2  

    Parę lat temu jeszcze posiadanie było legalne. Zdelegalizowali, chcieli zobaczyć co z tego wyjdzie. Widać wyszło na ich korzyść skoro nie chcą zalegalizować z powrotem...

    pokaż komentarz
    konrad89
  • childofthewind -3  

    A teraz dlaczego porównuję ciągle blanty z papierosami - bo jedno i drugie powoduje dym. Pracowałem kiedyś w barze (dyskotece w sumie) przez jakiś czas, jednym z moich zadań było zbieranie pozostawionych na sali pustych butelek (żeby tańczący ich nie rozwalili itp.). Wszedłem do ubikacji i omal nie zemdlałem od stężenia dymu - i to nie papierosowego. Ten moment jasno dał mi do myślenia, że żaden dym nie jest dobry dla organizmu. A co do tego dlaczego uważam, że palacze marihuany będą ją palić publicznie, gdy im się na to pozwoli, już się wypowiadałem.

    Teraz kubako:
    Marihuana to problem trochę szerszy niż problem dymu. Jeśli przeszkadza Ci dym w miejscach publicznych, nieistotne czy z tytoniu czy marihuany, to powinieneś walczyć "o zakaz palenia publicznego" i jego respektowanie.
    Czytasz moje posty od początku?
    1. To problem szerszy, ale nie dla mnie - każdy ma prawo truć SIEBIE, ale nie innych. Dlaczego ich powolne samobójstwo ma być dla mnie problemem?
    2. Ja jestem całym sercem za "zakazem palenia publicznego" O tym non stop nawijam.

    Póki co to wychodzi na to, że dlatego, że jakiś gbur ci czasem dmuchnie papierosem w Katowicach, to sugerujesz, że dobre jest prawo, które skazuje jakiegoś studenta (nie tego gbura), który siedzi w Gdańsku (nie Katowicach) i jedynie posiada (i nie pali, bo palić ma zamiar w domu, gdzie nikomu nie przeszkodzi).

    Nie gbur, tylko ludzie "cieszący się swoimi prawami", nie "czasem", tylko codziennie przynajmniej kilkadziesiąt razy (aktualnie rozdaję ulotki - jakoś trzeba zarobić na dalsze studia=]) i nie sugeruj, że dmuchają specjalnie. Oni dmuchają w powietrze i nie myślą, czy wiatr na kogoś tym dmuchnie. Nie celują. Używasz takich określeń sugerując, że pochodzą ode mnie.
    Ile takich, co tylko posiadają, łapie się, gdy idą sobie spokojnie przez miasto, nikomu nie wadząc? Przez całe życie nikt nigdy nie zaczepił mnie w celu przeszukania - bo nie mogą jeżeli nie mają podstaw (pominę dresiarzy, którzy chcieli mnie przeszukać w poszukiwaniu czegoś cennego=]). A najwyraźniej nie wyglądam niewinnie, bo 3 razy w życiu zupełnie obce mi osoby (młodzi i pozytywni, na pewno nie akcja policyjna) podchodziły do mnie i pytały, czy nie mam na sprzedaż "jakiegoś zioła"--' Nie spotkałem się, żeby na dworcu podeszli do biednego studenta i kazali mu pokazać, czy "nie posiada".
    A poza tym:
    _Póki co to wychodzi na to, że dlatego, że jakiś gbur ci czasem dmuchnie papierosem w Katowicach, to sugerujesz, że dobre jest prawo, które skazuje jakiegoś studenta (nie tego gbura), który siedzi w Gdańsku (nie Katowicach) i jedynie posiada (i nie pali, bo palić ma zamiar w domu, gdzie nikomu nie przeszkodzi).

    Tak sugeruję? W którym miejscu? Przecież to są dwie różne sprawy. Sprostuję:
    dlatego, że jakiś gbur ci czasem dmuchnie papierosem w Katowicach, to sugerujesz, że dobre jest prawo, które skazuje jakiegoś studenta (nie tego gbura), który siedzi w Gdańsku (nie Katowicach) do tego miejsca tak, ale dalej musiałoby być: i dmucha, świadomie czy nie, na przechodniów dymem. Jeszcze raz: niech pali w domu, swoim, ludzi, którym to nie przeszkadza, sam, z kumplami - jego sprawa. Tylko niech nie naraża na wdychanie tych, którzy sobie tego nie życzą.

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • childofthewind -3  

    Fabryki przynoszą korzyści, służą ludziom. A papierosy? Co robią poza truciem? Znów, brak mi argumentu, wytworzę metaargument, będący wyrażeniem opinii.
    Słucham? Powiedz mi, czy twierdzenie, że w fabrykach coś się produkuje, a podczas palenia nie, to tylko opinia.
    1. Fabryki przynoszą korzyści, służą ludziom. - nie da się określić wartości logicznej?
    2. Palenie zatruwa - też się nie da?

    Nie mogę danego faktu odnieść do marihuany? Odniosę go do papierosów.
    Właściwie to odniosłem go do Twojej wypowiedzi o oddychaniu.

    Jeżeli uważasz, że demonizuję, powiedz, na jakiej podstawie uważasz, że palacze blantów NIE będą się zachowywali jak palacze tytoniu? Żartujesz, prawda? Okej - na tej samej, na której ty uważasz, że będą. Kropka.
    czyli na obserwacjach z życia codziennego? Pomyśl teraz i powiedz szczerze - co ma na Ciebie większy wpływ w życiu - Twoja codzienność czy statystyki? Mam oddychać dymem i cieszyć się, że zgodnie z badaniami jest go coraz mniej? Czy też popierać politykę pronarkotykową i mieć nadzieję na lepsze?

    _Dlaczego kawę można pić w miejscu publicznym? I znowu dochodzimy do dymu na ulicach.
    Co? Wybacz, bo zaraz dojdziemy do szkodliwości apartamu. _
    Przyznaję, że tutaj ciężko było wyciągnąć, o co mi chodziło. Chodzi mi o prawo do publicznego korzystania z legalnych używek. Jeśli marihuana będzie legalna, to jak ustrzeżesz się przed palaczami na ulicach? I UWAGA (żeby mi znowu nie zarzucono): nie twierdzę, że będą robili innym na złość. Po prostu tak jak palacze, będą korzystali ze swoich praw. Powiedz mi zanim mi zarzucisz metaargument, czy to tylko hipoteza, że ludzie korzystają masowo ze swoich praw, na podstawie picia w miejscach, gdzie wolno, palenia, picia kawy czy rozdawania ulotek. Podaj mi jedną rzecz, którą Polakom wolno, a jej nie robią?

    Mimo, iż komentarz urwany, rozumiem do czego zmierzałeś.
    Dlatego teraz rozdzielę na kilka postów=]

    _istniałby zakaz ustawowy oraz odpowiednie grzywny za jego złamanie. _
    Co godziłoby ogromnie w szeroko pojęty biznes tego typu lokali. Wyobraź sobie grupkę znajomych, jeden chce zapalić papierosa, jeden blanta, jeden się napić - to nie są sytuacje wyssane z palca - w każdej grupce znajomych są tacy. Jak również tacy, co chcą zapalić przy piwie. I co, każdy ma iść do osobnego lokalu? czy Twoim zdaniem takie rozwiązanie ma ekonomiczną przyszłość? Związki restauratorów chyba na to nie pójdą...

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • childofthewind -3  

    Widzisz, wciąż używasz metaargumentu, który argumentem nie jest, a jedynie opinią spowodowaną pejoratywny nastawieniem do tematu oraz własnym, ujemnym empiryzmem odnośnie tych w sidłach nikotynizmu.

    Czy ujemny EMPIRYZM nie może być argumentem? To co może nim być, jak nie realne przypadki?

    Legalizacja przyniesie ze sobą masy "najaranych" osób, które będą w każdym miejscu Polski stały i uprzykrzały żywot osobom niepalącym.
    Może uważniej czytaj moje posty. Powtórzę:

    Nie użyłem sformułowania "zjaranych" ani żadnego innego, które potępiałoby palenie marysi. Bo mnie nie ICH palenie tu chodzi, tylko o MOJE.
    I nie będą 'skakały', tylko po prostu, jak palacze tytoniu, przechodziły, czekały na autobus, stały w gronie znajomych. A na zwróconą im uwagę powiedzą "przecież nie ma zakazu".

    _nie wiesz też jak działa ona na konkretny organizm (Twój organizm), _
    I moim niezbywalnym prawem jest się tego nie dowiadywać na siłę, poprzez wdychanie na ulicy.

    Jednak jeśli miał już bym przyrównywać używkę a do używki b, osoby świadomie ją zażywającej, to przyrównałbym tu jednak spożywanie alkoholu w miejscu publicznym do publicznego palenia marihuany. i dalsze

    Właśnie poparłeś kary dla palaczy marihuany.

    Może zabrzmię jak ignorant, ale kogo to obchodzi? Brzmisz jak ignorant, gdyż nie to było meritum przytoczonego tutaj kazusu Portugalii. Mowa o tym, że skutki były demonizowane przez opinię publiczną a okazały się zupełnie odwrotne.

    Wciąż, kogo to obchodzi? Moje stanowisko jest jasne: palcie, ale BEZE mnie. zmniejszona ilość ludzi z wirusem HIV nabytym przez wspólne używanie igieł nijak się ma do problemu dymu na ulicach.

    Drogi użytkowniku - z roku na rok w Polsce ubywa palaczy! Różne źródła podają, iż jest to co prawda mała skala ubytku (w granicach od 4-8 % - w zależności od źródła), jednak ona występuje!

    Wiesz co jest zabawne w statystykach i badaniach? Ich autorzy dociekają. Powiedz mi, czy zadowala Cię, że w zeszłym roku nawdychałeś się jednego dnia dymu 100 razy, a w następnym już tylko 96 - 92 razy.

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • childofthewind -3  

    eh, bezsens! Wracając do porównanie z osobami pocącymi się - niech taka osoba zmieni przedział, bo ja nie życzę sobie, by pociła się przy mnie i "narażała" (więc mówisz o potencjalnym zagrożeniu? bo się pogubiłem) na wdychanie. Ot, również burzom z piorunami należy się penalizacja, bo narażają na ciężki uszczerbek na zdrowiu, bądź nawet utratę życia. A ja sobie tego nie życzę!

    Już mówiłem o osobach pocących się - czy te osoby to robią specjalnie? Tak działa ich organizm. A może palacze palą przypadkowo? A co do burz - no chyba żartujesz, albo Twój młodszy brat się wziął do klawiatury. Jak Ty możesz porównywać palenie (ZALEŻNE OD PALACZA) do potu czy burzy? (OD KOGO TO ZALEŻNE?)

    _ ha! I tu runie Twoja analiza problemu, gdyż spaliny, jak i dym, czy to tytoniowy czy z marihuany, to jedynie produkt uboczny, swoisty skutek, którego wyeliminować się nie da. Dla palaczy tytoniu dym również jest skutkiem palenia, a sam papieros musi mieć dla nich zalety, skoro go palą._
    Jakoś nie runęła. To jeszcze raz: Fabryki mają mnóstwo GLOBALNYCH zalet. Produkują rzeczy, z których każdy może korzystać. I tu dym jest efektem ubocznym. A w używkach palonych? DYM JEST PRODUKTEM UBOCZNYM? To co niby palacze wdychają? Przecież w paleniu to właśnie o ten dym chodzi!

    _Ten argument został logicznie "zbity". To jednak, że Ciebie nie przekonał - to już inna kwestia. _
    Zacytuj mi tylko w którym miejscu.

    Twoje odpowiedzi pojawiły się, kiedy odpisywałem. Szkoda, że tak po prostu zakańczasz interesującą (choć może to tylko moja opinia) dysputę. Szkoda, bo dobrze jest porozmawiać czasem z inteligentnymi ludźmi.
    Ja w każdym razie z mojej strony dziękuję za rozmowę.

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • ortodox -1  

    Wiesz (a jednak - z ciekawości musiałem zajrzeć), kończę, gdyż rozmowa nie zmierza do żadnego konstruktywizmu. Owszem, sprzeczamy się i po kolei odnosimy do swoich argumentów, jednak - dobrze oboje wiemy, że ani ja nie przekonam Ciebie, ani ty mnie.

    Twoje stanowisko szanuję, jednak go nie popieram. Zdaje mi się ono być czymś w rodzaju stanowiska wyrażanego przez przeciwników unormowań zmierzających do objęciem legislacją związków partnerskich osób tej samej płci. Oni mówią : "damy gejom jakies prawa, natychmiast nastąpi eskalacja żądań, a w dalszej kolejności upadek rodziny jako podstawowej jednostki społecznej". Pomijam w tym miejscu oczywiście argumenty teistyczn. Chodzi o to, że oba przekonania oparte są na strachu przed czymś co nieznane. Na strachu przed demonicznymi skutkami jakiegoś rozwiązania legislacyjnego. I to nie skutkami w zakresie samej legislacji, ale w sferze obyczajowości. Ja uważam, iż zawsze znajdą się "czarne owce", których nigdy do końca nie wyeliminujemy. Dla Ciebie problemem będzie choćby jedna osoba paląca publicznie marihuanę - i ja to rozumiem. Dla mnie jednak również byłby to problem, jednak nie stawiałbym go w demonicznym świetle. Ukarać grzywną, towar zarekwirować, pouczyć i przejść do życia codziennego. Tysiące rzeczy truje nas każdego dnia, część tych rzeczy przyjmujemy świadomie, część nie, część z własnej winy, a część zupełnie niezależnie od naszej woli. Jeśli raz na tydzień zakrztusisz się dymem tytoniowym na dworcu - uwierz, nie umrzesz od tego. Wiem, że to smród, wiem, że nieprzyjemne doznanie zmysłowe i wiem, że na swój sposób szkodliwe. Jednak w takich ilościach to praktycznie bez znaczenia dla Twojego zdrowia w dłuższej perspektywie. Herbata z cytryną też ma negatywny wspływ na Twój organizm. Jednak by te negatywy w jakiś sposób się ujawniły, musiałbyś przez około 20 lat spożywać po 50 litrów herbaty dziennie. Podobnie z dymem tytoniowym - jeden wdech w przeciągu tygodnia na pewno nie odbije się na Twoim zdrowiu. Chodzenie na uczelnię przez Katowice, przesiąknięte spalinami i dymem przemysłowym - bardziej (chociaż muszę zauważyć, iż jest lepiej, aniżeli w momencie, gdy zaczynałem studia - choć z drugiej strony, może to tylko kwestia przyzwyczajenia?). Co innego, gdybyś permanentnie przebywał w otoczeniu palaczy, pracował w barze, gdzie zakazy spożywania tytoniu nie obowiązują, miał rodziców lub współlokatorów palaczy, a w pomieszczeniach, w których byś przebywał, możnaby zawiesić siekierkę. Wtedy negatywny wpływ na zdrowie byłby jak najbardziej widoczny.

    Pozdrawiam!

    pokaż komentarz
    ortodox
  • childofthewind -3  

    jak ktoś śledzi to i tak wie.

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • kubako +2  

    A potem się dziwisz, że ludzie nie doczytują tego co piszesz, jak twoje teksty pojawiają się w całej dyskusji w losowo wybranych miejscach.

    Poza tym jedzie hipokryzją.
    Tak ci przeszkadzają palacze olewający zakaz palenia, a sam wpadasz tu, i masz gdzieś lokalnie ustalone zasady i porządek.
    Skoro sam ostentacyjnie nie używasz opcji odpowiedz, nawet po zwróceniu uwagi, to nie dziw się, jak ci palacze będą ostentacyjnie dmuchać dymem w twarz.
    ;)

    pokaż komentarz
    kubako
  • childofthewind -3  

    argument z pola antytytoniowego przenosisz na polę potencjalnego zagrożenia spowodowanego przez palaczy marihuany - a to jest nie fair.
    Przeciwnie - pisałem już o podobieństwach w paleniu jednego i drugiego - i swoje założenia opieram na obserwacjach - podczas gdy Ci, którzy próbują zbić moją teorię bazują na obietnicach "nie będziemy palić na ulicach". Co Ciebie bardziej przekonuje? Bo Twoje nastawienie z kolei jest takie: "Spróbujmy, zobaczymy". Jeśli wtedy by się okazało, że myliłem się ja, to przyznam, że jest to moja najlepsza pomyłka w życiu. Ale co, jeżeli pomylisz się Ty? Myślisz, że takie coś dałoby się odkręcić?

    Uważam, że podobnie jak w przypadku alkoholu, profilaktycznie należałoby zakazać możliwości popalania gdzie popadanie.
    Pod tym podpisuję się całkowicie.

    ale ma się do Twojego sceptycyzmu. Oni też uważali, że przyniesie to szkody, że ulice zaroją się od narkomanów, tak jak ty uważasz, że będą pełne dymu. Spróbowali - apokaliptyczne wizje okazały się społeczną paranoją.

    W sensie, że problem zniknął? U nas byłoby tak samo - mniej zgonów, mniej zarażeń 'brudną' marihuaną, o której ktoś już wspominał - zgadzam się. Ale mniej dymu na ulicach? To już są marzenia, a nie gdybanie.

    skoro w następnym roku nawdycham się 92 - 88, a w jeszcze następnym 88 - 84 - to w sumie tak, zadowala mnie.
    Używając takiego przelicznika (który jest błędny, bo odejmujesz zamiast używać procentów), nie będziesz wdychał dymu już za... 25-26 lat! (w prawidłowym przeliczniku 37-59 lat i to przy pozytywnym założeniu, że tendencja się utrzyma - przy okazji dokonywałem obliczeń dla wersji pozytywnej - 8% i negatywnej - 4%, na Twoją korzyść, czyli, gdy wartości procentów wynosiły mniej niż jeden - liczyłem je jako jeden). Wybacz, ale jeżeli taka wizja Cię zadowala, to niewiele trzeba, żeby Ci dogodzić.

    "zdanie, iż ulice będą pełne dymu kanabisowego to już opinia."
    Ależ nie muszą być pełne. Niech dymu z marihuany będzie 10% dymu z tytoniu - czy to już nie odbiera mi prawa do oddychania?

    _w tym konkretnym przypadku tak, ale w innych? _
    W innych porównywałem jedno dymienie do drugiego. A dlaczego, to już pisałem.

    Wybacz, ale korzystam z tego samego dworca, chodzę po tych samych ulicach i nie doświadczam tego co ty - kłebów tytoniowego dymu, którym czynni palacze zmuszają mnie do biernego palenia.
    Kłębów nie - ale nie masz tak, że czekasz na autobus a tu nagle fruuu...dym w twarz. Najlepiej jeszcze jak pada i palacze nie krępują się pod zadaszeniem. Nie masz tak? To albo nieczęsto jeździsz, albo prujesz przez miasto. Jak już wspomniałem, rozdaję ulotki (praca tymczasowa) - wiąże się to z długim staniem w jednym miejscu. I mam dwie opcje: oddychać dymem albo iść tam, gdzie jest mało ludzi. Jaki mam wybór rozdając ulotki?
    Zresztą mówisz tak, jakby problem palenia nie istniał - mam nadzieję, że to moja błędna interpretacja.

    Czy w związku z wydzielaniem specjalnych stref dla palaczy tytoniu w restauracjach i niektórych barach ich obroty spadły?
    TAK! WYDZIELANIA STREF! Nie robienia całych lokali tylko dla fanów jednej używki.

    pijalnie piwa pod szyldem Warki nagle whisky do menu wprowadzały czy pięćdziesiątki wódki - bo któryś ze znajomych może by miał ochotę.

    Chyba nie próbujesz tu porównać spożycia whisky ze spożyciem piwa i tytoniu?

    Mam rozumieć, że z moimi odpowiedziami, które pominąłeś się zgadzasz lub przynajmniej im nie przeczysz?

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • childofthewind -3  

    No ciekawe porównanie. Ale:
    A potem się dziwisz, że ludzie nie doczytują tego co piszesz, jak twoje teksty pojawiają się w całej dyskusji w losowo wybranych miejscach.
    Że niby gdzie się dziwię?
    No i nas tu dyskutuje dwóch XD Chyba nie jest ciężko się połapać?

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • jblck -4  

    A potem będziecie skakać jak magik

    pokaż komentarz
    jblck
  • grosh +2  

    Aż musiałem się zarejstrować,jak przeczytałem,że ktoś bezpodstawnie oczernia i żartuje ze zmarłego ...
    Ignorantom twojego pokroju polecam książkę "Paktofonika-przewodnik krytyki politycznej" tam jest napisane,dlaczego magik się zabił.,Dodam,że w/w książka jest autentyczną historią chłopaków z PFK opartą na wspomnieniach fokusa,rahima i rodziny magika.

    pokaż komentarz
    grosh
  • childofthewind -4  

    Zamiast łapać tych którzy palą w sposób uciążliwy, jesteś zwolennikiem delegalizacji marihuany i tytoniu, czyli chcesz żeby łapać równo wszystkich bez znaczenia czy palą, czy robią to w sposób uciążliwy, czy tylko posiadają, i wcale nie palą.
    Po pierwsze: skoro wcale nie palą, to po co posiadają?
    I po drugie:
    NIE! NIE! I JESZCZE RAZ NIE! Czy Wy czytacie co ja piszę? Łapać równo wszystkich, którzy palą, jak to nazwałeś 'uciążliwie' i wlepiać im WYSOKIE mandaty.

    Ale czemu się ograniczasz tylko do dymu? Zastanów się, nad prewencyjnym zakazem posiadania noży - nie tylko tym którzy zabijają, ale na wszelki wypadek wszystkim. To samo z Internetem - tą wylęgarnią pedofilów. Co z tego, że nie każdy to pedofil, lepiej obciąć wszystkim równo.
    To żart, tak? W sumie w stylu redaktorów czasopisma CD-Action. Tylko, że oni trafiają z takimi żartami.
    Żeby Twoje porównanie było bardziej trafne, rozszerzę je - nie zabierać noży wszystkim, tylko tym, co rzucają nimi lub wymach#$ą po mieście, narażając innych na niebezpieczeństwo. Internet - nie wszystkim, tylko tym, którzy swoim zachowaniem narażają innych na niebezpieczeństwo (jak propagowanie treści namawiających do agresji - i rozumiem to dosłownie - czyli gry komputerowe się w to nie wliczają, ale strony pseudoneonazistów - już tak).
    Samo posiadanie noża w kieszeni nikomu nie zagraża - jeżeli chcesz tak porównywać, to proszę bardzo - trzymaj dym z papierosów czy blantów w kieszeni.

    Jak już zakazywać, to nie zapominaj też o samochodach - nie dość że niektóre smrodzą(!) - to jeszcze zabijają kilka tysięcy ludzi rocznie...
    Mają też mnóstwo zalet. Wymień mi JEDNĄ logiczną zaletę dymu.

    _Absurd, co? Nie tędy droga. Zakazami się wiele nie osiągnie. Działa tylko edukacja i promocja właściwych zachowań. Wiem, że jest to dużo trudniejsze i bardziej długotrwałe, ale w ujęciu ogólnym daje dużo lepsze efekty. _

    A moje praprawnuki będą wdychać dym tylko 30 razy dziennie.

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • childofthewind -5  

    A po co? Co mi da, że odpowiedź będzie wcięta w lewo?

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • pstradomski +1  

    Będzie wiadomo, którego wątku dyskusji dotyczy Twoja wiadomość.

    pokaż komentarz
    pstradomski
  • childofthewind -5  

    hehe - postawiłem argument, którego nikt nie może zbić i debata zdechła XD

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • ortodox +1  

    Bardziej chodzi o to, że postawiłeś go za późno, gdy sam wykop już umarł śmiercią naturalną, więc to raczej takie zwycięstwo w debacie, po zgaszeniu świateł w pustym studio.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • ortodox +2  

    No, ale możemy się jeszcze trochę pobawić jak chcesz...

    Po pierwsze, Twój argument jest metaargumentem, hipotezującym, stawiającym w swej istocie bardziej na gdybanie, aniżeli na jakiś konstruktywizm. Boję się czegoś, więc muszę to potępić. Zakładasz, iż skutki danego zjawiska będą z góry pejoratywne, demonizując je. Cóż, jest to Twoje wolne założenie, lecz bardziej nabierające cech wyrażonej opinii, aniżeli konstruktywnego argumentu w debacie. Prawda jest taka, że póki czegoś nie spróbujemy zrobić, nie przeprowadzimy tych zmian legislacyjnych, to nie dowiemy się jakie są ich skutki.

    Za przykład posłużę się tu Portugalią, gdzie od 5 lat mamy do czynienia z depenalizacją (patrz : http://www.wykop.pl/link/205615/portugalia-wygrywa-wojne-z-narkotykami ). Opinia publiczna była przeciwna takim rozwiązaniom, w badaniach grubo ponad połowa obywateli było przeciw tym poprawkom, bo, ich zdaniem, przyczyni się to do zwiększenia ilości narkomanów w kraju. A jakie są rezultaty po 5 latach? Zmniejszenie ilości nowych narkomanów, skuteczne wyleczenie znacznej części dotychczasowych, mniej zgonów z przedawkowania, mniej zarażeń wirusem HIV na skutek wspólnej iniekcji. I to są fakty, dostrzeżone przez społeczeństwo, przez organizacje pozarządowe oraz przez organizacje międzynarodowe. Jak by to wyglądało, gdyby tego eksperymentu nie przeprowadzono? Tego nie dowiemy się nigdy. Choć, może to i lepiej dla Portugalii, że się nie dowiemy.

    Jest zakaz palenia na dworcach - albo moi znajomi dostali mandaty nielegalnie.

    Dworcowy zakaz palenia nie obowiązuje na całej długości peronu. Twoi znajomi muszą mieć problem z odczytywaniem znaków w takim razie, skoro zostali ukarani mandatami kredytowanymi. Dla przypomnienia - tabliczka z czerwonym kółeczkiem i przekreślonym papierosem wewnątrz symbolizuje zakaz palenia. Tabliczka z płonącym papierosem - specjalną strefę, na każdym peronie, w której wolno spożywać wyroby tytoniowe.

    Co do już tej dysputy o oddechu - @childofthewind, musimy więc likwidować fabryki będące źródłem utrzymania dla wielu rodzin, w ogóle - cały przemysł, jako determinanta powstawania smogu winien upaść. Ot, żeby nam się lepiej oddychało świeżym i zdrowym powietrzem. Nie podoba mi się strasznie Twoje założenie, że w przypadku legalizacji marihuany, bandy "zjaranych" ludzi będą skakały wokół Ciebie, dmuchając w Twoją stronę wyziewami palonego cannabisu.

    Co do palaczy tytoniu - cóż, istnieje coś takiego jak głód nikotynowy, który powoduje u nich brak możliwości koncentracji oraz agresję, więc w sumie można by na barki nałogo zrzucić to, iż "muszą" zapalić. Marihuana jest środkiem nieuzależniającym, więc wątpię by w tym przypadku taki "mus" występował powszechnie.

    Poza tym, w żadnej chwili nie odniosłeś się do mojego argumentu dotyczącego specjalnych stref, czegoś na podobieństwo barów, czy ogródków alkoholowych, na których, tylko i wyłącznie, marihuana mogłaby być spożywana (oczywiście poza terenem własnego domu). Wszystko zależy od umiejętnej i rzetelnej pracy legislatora, bo - choć sam nie jestem wielkim zwolennikiem legalizacji, to podpisuję się obiema rękoma pod depenalizacją - bubel prawny w tej kwestii na pewno przyniesie więcej szkód, aniżeli pożytku.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • krakowiakk -6  

    NIE CHCE LEGALIZACJI BO POZNIEJ MUSIMY LECZYC TYCH DEPRESJONOWANYCH DO MJ ALBO ZE SCHIZOFRENIA CZY NERWICA LEKOWA KTORA THC WYCIAGLA NA WIERZCH.

    pokaż komentarz
    krakowiakk
  • markyslim +1  

    Po pierwsze to nie krzycz, po drugie to nie trzeba leczyć. jak ktoś wyżej napisał - po 3 dniach niepalenia wracasz do normy.
    A jakby była legalna jak papierosy to by taki podatny na wyciągnięcie schizofrenii słyszał od lekarza, że nie powinien palić marihuany - tak jak mówią teraz pacjentom, że nie powinni palić papierosów.

    pokaż komentarz
    markyslim
  • ortodox +2  

    działa to w dwie strony, bo marihuana pomaga również leczyć depresję oraz jaskrę..

    swoją drogą - teraz musisz leczyć te osoby z własnych podatków, w przypadku legalizacji, obciążenia marihuany podatkami i akcyzą (wiem, masło maślane - akcyza to też podatek), leczenie to byłoby zbilansowane tymi właśnie środkami
    dziś jedynymi, którzy czerpią zyski z tego, iż marihuana jest nielegalna są dilerzy, wielcy szefowie karteli narkotykowych, bo im żyje się dobrze - Policja wyłapuje płotki, a marihuana i tak jest powszechnie dostępna

    Twój argument nie jest więc żadnym argumentem...

    P.S. przeczyść sobie klawiaturę, bo Ci się shift zaciął...

    pokaż komentarz
    ortodox
  • pinkpanther72 -6  

    @Jan0l w
    no właśnie przecież jakby marichuana była legalna to była by wielka strata dla mafii.

    O tak, jasne. Tego samego bałamutnego argumentu używano dla zalegalizowania prostytucji w Niemczech czy Holandii. Że jak będą legalne burdele i prostytutki będą płacić podatki, to żadni stręczyciele nie będą rabować i gwałcić tych biednych kobiet, żadna przestępczość zorganizowana nie będzie czerpać zysków z prostytucji.
    A jak jest naprawdę? Legalne burdele w Niemczech są wykorzystywane do prania brudnych pieniędzy czyli legalizowania pieniędzy uzyskanych w wyniku przestępstwa - w końcu kto sprawdzi, czy prostytutka przyjęła pięciu czy piętnastu klientów? W burdelach handluje się "twardymi" narkotykami. Co gorsza, z Polski, Ukrainy czy innych krajów Europy Wschodniej, porywa się i wywozi kobiety do tych "legalnych" burdeli. Mamy więc nie tylko pralnię pieniędzy i narkobiznes, ale i współczesną formę niewolnictwa:

    http://www.wprost.pl/ar/49003/Hurtownia-seksu/?O=49003&pg=1

    Kobiety pracujące dla Sławomira G. przed jego aresztowaniem to kolejna zmiana niewolnic. Te, które uwolniono podczas czwartkowej akcji policji, opowiadały nam, że ich poprzedniczki zostały sprzedane do domów publicznych w Hamburgu, Kilonii, Bremie i Hanowerze (za 2-4 tys. euro). W ręce policji w Hamburgu wpadł kilka tygodni temu Polak Wojciech K. Postawiono mu zarzuty czerpania korzyści z nierządu i handlu kobietami. Aresztowany mężczyzna jest szwagrem Sławomira G., z którym ściśle współpracował w przerzucaniu "ujeżdżonych" kobiet z Koła do Niemiec.

    Polecam ponadto:

    https://www.wprost.pl/ar/53402/Poczta/?I=1098

    **Tyle dała "legalizacja prostytucji".

    Nie bądźcie naiwni!**

    Jak będzie w przypadku legalizacji marihuany? Dokładnie tak samo! Mafia opanuje "coffee shopy", w nich lub w ich okolicy będą sprzedawane "twarde" narkotyki. Zyski ze spredaży "twardych" będą prane w "coffee shopach". Właściciele "coffee shopów" będą odprowadzać mafii haracz od legalnego obrotu marihuaną.

    Legalizując marihuanę nie odbierzecie zysków mafii. Dacie jej dodatkowe źródło pieniędzy i dodatkową możliwość wyprania tego, co pozyskała w wyniku przestępstwa.

    P.S. Janol: zanim zaczniesz wypowiadać się na temat marihuany, naucz się prawidłowo pisać to słowo.

    pokaż komentarz
    pinkpanther72
  • wojtekwis +2  

    U nas wprowadziliby prostytutkom liczniki i kasy fiskalne

    pokaż komentarz
    wojtekwis
  • childofthewind -8  

    no to po kolei.

    Mój argument postawiłem 10.07, czyli w trakcie największego zainteresowania tematem (daty postów nie kłamią).

    Mówisz, że gdybam? Czyli, że palacze na co dzień dmuchający mi dymem w twarz to hipoteza? Opowiedz mi o dniu, w którym przeszedłeś się po mieście, stanąłeś na dworcu i nie przeszedłeś przez chmurę tytoniowego dymu. Ja studiuję w Katowicach, mieście ruchliwym i nie mogę sobie takiego dnia przypomnieć. Dobrze wiemy, jak to będzie. Większość ludzi w tej dyskusji mówiła: "skoro marysia zakazana, to czemu papierosy nie?" stawiając je prawie na równi, a właściwie papierosy w bardziej negatywnym świetle. Gdyby można było legalnie palić blanty, to kto by się przejmował innymi ludźmi, skoro palacze tytoniu obecnie się nie przejmują? Kto nie pomyśli: "zapalę sobie tutaj, przecież tam stoi koleś i pali papierosa, a mój blant jest mniej szkodliwy". I w efekcie będziemy mieli po prostu więcej dymu, tyle, że o różnym składzie.
    Nie zrozumieliśmy się najwyraźniej - ja mam gdzieś, czy ktoś pali, czy nie i jaki to ma na niego wpływ. Ale ja nie palę i nie widzę żadnego argumentu za zmuszaniem mnie do bycia biernym palaczem.
    Żeby nie było, że gdybam, powtórzę się: palacze tytoniu i ich kultura to nie jest wymysł.

    A teraz na temat Portugalii:

    Zmniejszenie ilości nowych narkomanów, skuteczne wyleczenie znacznej części dotychczasowych, mniej zgonów z przedawkowania, mniej zarażeń wirusem HIV na skutek wspólnej iniekcji

    Może zabrzmię jak ignorant, ale kogo to obchodzi? Jak już wspominałem, niech sobie ćpają, byle nie zmuszali do tego mnie. Mniej zgonów z przedawkowania - jak to się ma do mojego oddychania dymem z konopii?
    Zresztą, wytłumacz mi w takim razie, dlaczego polska liberalna polityka tytoniowa nie wpływa na zmniejszanie się ilości palaczy?

    Zresztą nie wiem, czy dobrze zrozumiałeś artykuł, na który się powołujesz. Depenalizacja w Portugalii polega nie na tym, że możesz sobie brać do woli, po prostu zamiast do więzienia najpewniej pójdziesz na odwyk. Tego chcecie? Wysyłania ćpunów na odwyk? A to nie godzi w ich wolność? (mówię tu o całości artykułu, na który się powołujesz, nie wyłącznie o części o marysi)

    Co do już tej dysputy o oddechu - @childofthewind, musimy więc likwidować fabryki będące źródłem utrzymania dla wielu rodzin, w ogóle - cały przemysł, jako determinanta powstawania smogu winien upaść. Ot, żeby nam się lepiej oddychało świeżym i zdrowym powietrzem.

    Fabryki przynoszą korzyści, służą ludziom. A papierosy? Co robią poza truciem?

    Nie podoba mi się strasznie Twoje założenie, że w przypadku legalizacji marihuany, bandy "zjaranych" ludzi będą skakały wokół Ciebie, dmuchając w Twoją stronę wyziewami palonego cannabisu.

    Nie użyłem sformułowania "zjaranych" ani żadnego innego, które potępiałoby palenie marysi. Bo mnie nie ICH palenie tu chodzi, tylko o MOJE.
    I nie będą 'skakały', tylko po prostu, jak palacze tytoniu, przechodziły, czekały na autobus, stały w gronie znajomych. A na zwróconą im uwagę powiedzą "przecież nie ma zakazu". Jeżeli uważasz, że demonizuję, powiedz, na jakiej podstawie uważasz, że palacze blantów NIE będą się zachowywali jak palacze tytoniu?

    Co do palaczy tytoniu - cóż, istnieje coś takiego jak głód nikotynowy, który powoduje u nich brak możliwości koncentracji oraz agresję, więc w sumie można by na barki nałogo zrzucić to, iż "muszą" zapalić. Marihuana jest środkiem nieuzależniającym, więc wątpię by w tym przypadku taki "mus" występował powszechnie.

    Nieuzależniającym FIZYCZNIE. Ale niestety nie istnieje środek nieuzależniający psychicznie. Dowód? Miliony ludzi na świecie walczących o legalizację. Tysiące ludzi palących codziennie.
    Wielu ludzi jest uzależnionych od kawy, choć nikt tego uzależnieniem nie nazywa. A jednak piją ją co rano i nie potrafią zacząć bez niej dnia.
    Może się nasunąć pytanie: dlaczego więc kawa nie jest zabroniona?
    No to wyobraźmy sobie, że ani jedno, ani drugie nie jest zabronione. Nasunie się pytanie: Dlaczego kawę można pić w miejscu publicznym? I znowu dochodzimy do dymu na ulicach.

    Poza tym, w żadnej chwili nie odniosłeś się do mojego argumentu dotyczącego specjalnych stref, czegoś na podobieństwo barów, czy ogródków alkoholowych, na których, tylko i wyłącznie, marihuana mogłaby być spożywana (oczywiście poza terenem własnego domu).

    Odniosę się teraz. Takie miejsca miałyby mnóstwo klientów. Zmniejszyłoby to liczbę klientów w pozostałych barach. Jako, że te są w większości prywatne, właściciele stopniowo wprowadzaliby taką możliwość. I w końcu gdzie by mieli chodzić ci, kt

    pokaż komentarz
    childofthewind
  • ortodox +1  

    Wiesz, w którym momencie ta dysputa jest przegrana?
    Mówisz, że gdybam? - po czym następuje antytytoniowa tyrada, przechodzisz do meritum dysputy i używasz słowa..a jakże - "Gdyby...". Swoją drogą, ja również studiuję w Katowicach i nie mogę sobie dnia przypomnieć, by na mnie dmuchano dymem tytoniowym. Cóż, najwyraźniej ludzie jeżdżący w stronę Częstochowy są na tyle kulturalni, że palą w miejscach do tego przeznaczonych (peron 3 - od strony kierunku na Sosnowiec). Widzisz, wciąż używasz metaargumentu, który argumentem nie jest, a jedynie opinią spowodowaną pejoratywny nastawieniem do tematu oraz własnym, ujemnym empiryzmem odnośnie tych w sidłach nikotynizmu.

    Legalizacja przyniesie ze sobą masy "najaranych" osób, które będą w każdym miejscu Polski stały i uprzykrzały żywot osobom niepalącym. No ludzie! To jest demonizowanie czegoś, czego nie da się w obecnej chwili sprawdzić! Z Twoich słów wnioskuję, iż nigdy nie paliłeś marihuany, nie wiesz też jak działa ona na konkretny organizm (Twój organizm), swoje argumenty opierając na obserwacjach. Cóż, Twoje prawo. Jednak jeśli miał już bym przyrównywać używkę a do używki b, osoby świadomie ją zażywającej, to przyrównałbym tu jednak spożywanie alkoholu w miejscu publicznym do publicznego palenia marihuany. Obie używki noszą, bardziej lub mniej sensownie nadany, status używki otępiającej. A jak często spotykasz się z osobami chlejącymi na tychże katowickich peronach? Owszem, są sporadyczne wypadki, ale ich nie wyeliminujemy nigdy! Zawsze pozostaje pewien margines, właśnie po to układane są ustawy penalizujące pewne zachowania! Przecież całe społeczeństwo masowo się nie morduje, jednak są takie marginalne wypadki, dla których właśnie kodeks karny określa to przestępstwo i kary grożące zań. To samo jeśli chodzi o zakaz spożywania wyrobów tytoniowych - są grzywny, podobnie alkohol w miejscach publicznych - grzywny.

    Może zabrzmię jak ignorant, ale kogo to obchodzi? Brzmisz jak ignorant, gdyż nie to było meritum przytoczonego tutaj kazusu Portugalii. Mowa o tym, że skutki były demonizowane przez opinię publiczną a okazały się zupełnie odwrotne.

    "wytłumacz mi w takim razie, dlaczego polska liberalna polityka tytoniowa nie wpływa na zmniejszanie się ilości palaczy?"
    Hmm, może dlatego, że ta polityka nigdy nie była restrykcyjna? Przecież Twoje słowa to czysta demagogia! Sprawdziłeś w ogóle jakieś źródła przed napisaniem tego komentarza, czy znów opierasz się na obserwacjach? Drogi użytkowniku - z roku na rok w Polsce ubywa palaczy! Różne źródła podają, iż jest to co prawda mała skala ubytku (w granicach od 4-8 % - w zależności od źródła), jednak ona występuje! Nie wiem, może to wina podwyżek cen papierosów, może licznych programów profilaktycznych, może zwiększeniem się świadomości obywateli dotyczącej szkodliwości palenia. Tego statystyki nie podają, lecz realny ubytek jest faktem!

    Fabryki przynoszą korzyści, służą ludziom. A papierosy? Co robią poza truciem? Znów, brak mi argumentu, wytworzę metaargument, będący wyrażeniem opinii. Nie mogę danego faktu odnieść do marihuany? Odniosę go do papierosów. Nie będę sprzeczał się ze zdaniem, któremu nie można nadać wartości logicznej prawdy lub fałszu, gdyż w swej istocie jest opinią.

    Jeżeli uważasz, że demonizuję, powiedz, na jakiej podstawie uważasz, że palacze blantów NIE będą się zachowywali jak palacze tytoniu? Żartujesz, prawda? Okej - na tej samej, na której ty uważasz, że będą. Kropka.

    Dlaczego kawę można pić w miejscu publicznym? I znowu dochodzimy do dymu na ulicach.
    Co? Wybacz, bo zaraz dojdziemy do szkodliwości apartamu.

    Odniosę się teraz. Takie miejsca miałyby mnóstwo klientów. Zmniejszyłoby to liczbę klientów w pozostałych barach. Jako, że te są w większości prywatne, właściciele stopniowo wprowadzaliby taką możliwość. I w końcu gdzie by mieli chodzić ci, kt

    Mimo, iż komentarz urwany, rozumiem do czego zmierzałeś. Jednak cóż, znów mnie nie zrozumiałeś. Czegoś na wzór barów, nie oznacza barów sensu stricte! W miejscu, gdzie spożywasz alkohol nie możesz palić marihuany, w barze, w którym możesz palić, istnieje zakaz picia. Tyle. Po prostu chodziło mi o oddzielenie tych dwóch używek w lokalach tego typu. Swoją drogą - aż dziw mnie wziął, że nie zastosowałeś tutaj swego przyrównania do papierosów, bo skoro nie byłoby w takim lokalu zakazu, czemu palacze mieliby nie zapalić? Ot, swojego towaru, przyniesionego z ulicy. Gdybyś miał zamiar tych słów użyć, odpowiadam - istniałby zakaz ustawowy oraz odpowiednie grzywny za jego złamanie.

    pokaż komentarz
    ortodox
  • kubako +3  

    @childofthewind:

    Marihuana to problem trochę szerszy niż problem dymu. Jeśli przeszkadza Ci dym w miejscach publicznych, nieistotne czy z tytoniu czy marihuany, to powinieneś walczyć "o zakaz palenia publicznego" i jego respektowanie.

    Póki co to wychodzi na to, że dlatego, że jakiś gbur ci czasem dmuchnie papierosem w Katowicach, to sugerujesz, że dobre jest prawo, które skazuje jakiegoś studenta (nie tego gbura), który siedzi w Gdańsku (nie Katowicach) i jedynie posiada (i nie pali, bo palić ma zamiar w domu, gdzie nikomu nie przeszkodzi). Radio Erewań normalnie.
    I podkreślam, nie chodzi o mandat czy pouczenie, tylko o karę więzienie do lat 3 (taka sama kara jest w kodeksie "za wywołanie wojny napastniczej"... LOL)

    Widzę, że jesteś zwolennikiem szeroko zakrojonej prewencji. Zamiast łapać tych którzy palą w sposób uciążliwy, jesteś zwolennikiem delegalizacji marihuany i tytoniu, czyli chcesz żeby łapać równo wszystkich bez znaczenia czy palą, czy robią to w sposób uciążliwy, czy tylko posiadają, i wcale nie palą.
    Cóż, w sumie wolno Ci mieć takie poglądy. Ale czemu się ograniczasz tylko do dymu? Zastanów się, nad prewencyjnym zakazem posiadania noży - nie tylko tym którzy zabijają, ale na wszelki wypadek wszystkim. To samo z Internetem - tą wylęgarnią pedofilów. Co z tego, że nie każdy to pedofil, lepiej obciąć wszystkim równo.
    Jak już zakazywać, to nie zapominaj też o samochodach - nie dość że niektóre smrodzą(!) - to jeszcze zabijają kilka tysięcy ludzi rocznie...

    Absurd, co? Nie tędy droga. Zakazami się wiele nie osiągnie. Działa tylko edukacja i promocja właściwych zachowań. Wiem, że jest to dużo trudniejsze i bardziej długotrwałe, ale w ujęciu ogólnym daje dużo lepsze efekty.

    pokaż komentarz
    kubako
  • Rzyd 0  

    Ta. Ślicznie. Ale ilu z Was pisało, że http://www.wykop.pl/link/208313/obowiazek-zapinania-pasow-zgodny-z-konstytucja-wyrok-trybunalu-konstytucyjnego decyzja jest słuszna, bo pasy ratują życie itd.? Nie wiem, może 0, może -1 bo nie chce mi sie sprawdzać, ale widać ile osób uznaje ALBO zwierzchnictwo 'tych na górze' nad nimi(oni mi każą, to ja muszę) ALBO kocha wp$#%$$%ać się w życie innych ludzi (ja nie palę, ale sąsiad też nie powinien bo mu to może życie zrujnować). Ja popieram całym sercem depenalizacje/legalizacje narkotyków, każdą petycję na ten temat podpiszę, ale w kraju(no dobra, świecie*) gdzie nastawienie do wolności osobistej jest tak negatywne, ten pomysł NIE przejdzie. I Wy też o tym wiecie.

    pokaż komentarz
    Rzyd
  • Piqs 0  

    1. inicjatywa ustawy o zmianie ustawy jako projekt obywatelski pewnie zagubi sie po 1. czytaniu :) wiec nie bedzie nawet formalnego odrzucenia

    2. Zdolnosc do zlozenia skargi ma ten kto: "uczestniczył w postępowaniu, w którym wyczerpano drogę prawną". Chodzi tu o kontrole nie abstrakcyjna - bo prawo do tej posiadaja wymienione w Kons podmioty, ale kontole konkretna, powiazana z okreslonym postepowaniem. Wydaje sie ze tu nie ma zadnego postepowania, a nawet jesli zlozenie inicjatywy obywatelskiej za takowy uwazac, to nie mozna powolac sie na argumenty odnosnie do tresci projektu ale tylko samego toku inicjatywy (tzn. ze nie nadano jej toku etc.)

    Zanim wiec zaczniemy zaglebiac sie w meritum i szukac podstaw skargi, zauwazyc nalezy ze moim zdaniem nie ma do niej podstaw formalnych i 'procesowych'

    pokaż komentarz
    Piqs
pokaż 

Wykopali i zakopali (313 / 81)